← Polska

III APa 13/19

Sygn. akt III APa 13/19 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 29 maja 2020 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w składzie następującym: Przewodniczący:

§1

KP), a także wydawać szczegółowe instrukcje i wskazówki dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy (art.

§2KP).

Jest przy tym oczywiste, że unikanie zagrożeń dla zdrowia i życia, jakie niesie wykonywanie określonej pracy, jest w znacznym stopniu uwarunkowane wiedzą pracowników o istnieniu tych zagrożeń oraz znajomością sposobów ich unikania. W tym celu pracodawca zobowiązany został do oceny ryzyka zawodowego związanego z wykonywaną pracą, podejmowania profilaktyki zmniejszającej to ryzyko oraz do zapoznania pracowników z ryzykiem, które wiąże się z wykonywaną pracą - art. 226 k.p. Nadto pracodawca ma ustawowy obowiązek wydawania szczegółowych instrukcji i wskazówek dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy - art.

§2k.p.

Powinnością pracodawcy jest nie tylko zapoznanie pracownika z ogólnymi przepisami oraz zasadami bhp, ale zwrócenie uwagi na konkretne zagrożenia występujące na danym stanowisku pracy. Chodzi tu o zagrożenia typowe, możliwe do przewidzenia, a nie o zagrożenia wyjątkowe, mogące wystąpić tylko w bardzo nietypowych sytuacjach (wyrok SN z 7.07.2010r., II PK 132/09, www.sn.pl ). Uszczegółowienie wynikającego z art. 226 k.p. i

§ 2k.p.

obowiązku oceny ryzyka i wydawania przez pracodawcę stosownych instrukcji zawiera się w przepisach rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy z 26 września 1997 roku (t.j. Dz.U. z 2003r., Nr 169, poz. 650 ze zm.). Zgodnie z § 39a tego rozp. pracodawca ocenia ryzyko zawodowe występujące przy wykonywanych pracach, w szczególności przy doborze wyposażenia stanowisk i miejsc pracy, stosowanych substancji oraz przy zmianie organizacji pracy. Podczas oceny ryzyka uwzględnia się sposoby wykonywanych prac. Dokument potwierdzający dokonanie oceny ryzyka zawodowego powinien zawierać opis ocenianego stanowiska pracy z uwzględnieniem w szczególności stosowanych maszyn, narzędzi i materiałów, wykonywanych zadań oraz występujących niebezpiecznych, szkodliwych i uciążliwych czynników środowiska pracy. Z kolei według § 41 ust. 1 i 2 rozp. pracodawca jest obowiązany udostępniać pracownikom do stałego korzystania aktualne instrukcje bezpieczeństwa i higieny pracy dotyczące m.in. stosowanych w zakładzie procesów technologicznych oraz wykonywania prac związanych z zagrożeniami wypadkowymi, przy czym instrukcje te powinny w sposób zrozumiały dla pracowników wskazywać czynności, które należy wykonać przed rozpoczęciem danej pracy, zasady i sposoby bezpiecznego wykonywania pracy, czynności do wykonania po jej zakończeniu oraz zasady postępowania w sytuacjach awaryjnych stwarzających zagrożenia dla życia lub zdrowia pracowników. Sąd Apelacyjny zwrócił zatem uwagę, że w analizowanym przypadku biegły sądowy z zakresu BHP wskazał, że o ile M. D. posiadała zaświadczenia o ukończeniu szkolenia wstępnego ogólnego w zakresie BHP i szkolenia wstępnego na stanowisku pracy, o tyle brak było szczegółowych programów szkoleń i brak dokonania oceny ryzyka zawodowego przy pracach wykonywanych przez powódkę. Brak zatem możliwości stwierdzenia, czy osoba przeprowadzająca szkolenie zapoznała powódkę ze środowiskiem pracy występującym na stanowisku pracy, z ryzykiem zawodowym związanym z wykonywaną pracą, między innymi z porażeniem prądem elektrycznym przy eksploatacji maszyn i urządzeń w kuchni, z czynnikami środowiska pracy występującymi na jej stanowisku pracy, sposobami ochrony przed zagrożeniami jakie mogą powodować te czynniki oraz metodami bezpiecznego wykonywania pracy na tych stanowiskach. W świetle opinii biegłego z zakresu BHP stronie pozwanej można było, zatem przypisać niedopełnienie określonych obowiązków przez zaniechanie dokonania pisemnej oceny ryzyka zawodowego na zajmowanym przez powódkę stanowisku kucharza, czego pozwany zresztą nie kwestionuje. W analizowanym przypadku, gdy rozpoznajemy odpowiedzialność na gruncie prawa cywilnego, okoliczność ta jednak nie oznaczała ex definitione konieczności stwierdzenia odpowiedzialności pracodawcy za szkodę jakiej powódka doznała wyniku wypadku przy pracy, którego bezpośrednią przyczyną było porażenie prądem, które to porażenie nastąpiło na skutek przegrzania przewodów na zacisku w puszce elektrycznej. Sąd Apelacyjny podkreśla, że negatywny dla powódki wynik procesu sądowego w postępowaniu drugoinstancyjnym był konsekwencją uznania, że nie istniał adekwatny związek przyczynowy pomiędzy niewykonaniem przez pozwanego pracodawcy obowiązku dokonania oceny ryzyka zawodowego na zajmowanym przez powódkę stanowisku kucharza i poinformowania powódki o tym ryzyku, a szkodą, jaką poniosła powódka w wyniku wypadku przy pracy. W tym miejscu podkreślenia wymaga, że w celu stwierdzenia odpowiedzialności pozwanego w analizowanym przypadku wykazania wymagało, że pomiędzy zaniechaniem pozwanego a powstaniem szkody występował normalny/adekwatny związek przyczynowy (art. 361 §1 KC). Istnienie adekwatnego związku przyczynowego, o którym mowa w art. 361 §1 KC, pomiędzy szkodą a zdarzeniem szkodzącym jest jedną z przesłanek odpowiedzialności deliktowej (art. 415 KC). W sprawie przedmiotem rozważań było więc zaistnienie adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy szkodą doznaną przez powódkę, postrzeganą jako następstwo zaniechania przez pozwanego pracodawcy jednego z obowiązków w zakresie BHP. Czyli należało ocenić, czy do porażenia prądem doszło wskutek działania/zaniechania pracodawcy stanowiącego naruszenie ustawowych obowiązków w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy, co można by potraktować jako bezprawne zachowanie. W prawie cywilnym przyjmuje się że aby zaniechanie mogło być traktowane jako przesłanka wiążąca się z odpowiedzialnością odszkodowawczą należy spełnić elementarne warunki. Chodzi w tym wypadku o to, by: po pierwsze, osoba, której zarzucamy zaniechanie, miała obowiązek oznaczonego działania, po drugie, czy osoba ta miała sposobność takiego działania i czy wreszcie, po trzecie, wypełnienie istniejącego obowiązku przez tę osobę w normalnej kolei rzeczy pozwoliłoby zapobiec powstaniu szkody (zob. T. Dybowski, w: SPC, t. 3, cz. 1, s. 269; zob. też wyr. SA w Łodzi z 17.12.2014 r., I ACa 881/14, Legalis). Sąd Apelacyjny wskazuje na pogląd Sądu Najwyższego przedstawiony w wyroku z 1.02.2004 r. I CK 222/03 oraz w wyroku z 12.09.2013 r. IV CSK 61/13, że w sytuacji, w której przyczynę szkody ma stanowić zaniechanie - a zatem kiedy ocena związku przyczynowego przebiega w oparciu o hipotetyczne założenie, iż określone działanie, gdyby zostało podjęte, zapobiegałoby szkodzie - należy wskazać to niezbędne działanie zapobiegawcze oraz wykazać, że istniała obiektywna potrzeba i możliwość jego podjęcia. Jeśli w ocenie konkretnego stanu rzeczy wskazane warunki nie wystąpią, nie można przyjmować i traktować zaniechania jako warunku sprawczego powstałej szkody. Mając na uwadze powyższe, w analizowanym przypadku należało ustalić, czy gdyby pracodawca dokonał prawidłowej oceny ryzyka zawodowego na zajmowanym przez powódkę stanowisku kucharza i o tym ryzyku ją poinformował, to mogłoby nie dojść do wypadku. Zdaniem Sądu Apelacyjnego brak jest podstaw do przyjęcia, że naruszenie przez pracodawcę zasad BHP w zakresie dokonania pisemnej oceny ryzyka zawodowego na zajmowanym przez powódkę stanowisku oraz w ewentualnie w zakresie braku pouczenia powódki o tym ryzku pozostawało w jakimkolwiek związku przyczynowym z wypadkiem. Zauważyć na wstępie należy, że powódka zatrudniona była na stanowisku kucharza. Praca kucharza niewątpliwie wiąże się z obsługą maszyn i urządzeń zasilanych elektrycznie. Dokonana przez pracodawcę ocena ryzyka zawodowego na stanowisku kucharza powinna, zatem uwzględniać fakt używania przez pracownika urządzeń kuchennych, w tym ryzyko ewentualnego porażenia prądem podczas ich eksploatacji. Sąd Apelacyjny zwrócił przy tym uwagę, że możliwość porażenia prądem w przypadku obsługi urządzeń elektrycznych jest, co do zasady wiedzą ogólną, wynikającą z ogólnych zasad ostrożnego zachowania, którą to widzę nabywają już uczniowie szkół podstawowych. Wiedza ta była dostępna powódce nawet bez szczególnego pouczenia, w tym w ramach szkolenia BHP w związku z zagrożeniami występującymi na stanowisku pracy. Tym samym upatrywanie winy pracodawcy w wypadku powódki na tej wyłącznie podstawie, że nie poinformował jej o ryzyku wystąpienia porażenia prądem podczas eksploatacji urządzeń kuchennych zasilanych elektrycznie jest zbyt daleko idące, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że z materiału dowodowego wynikało, że pracodawca poza tym jednym uchybieniem zapewnił pracownikom bezpieczne i higieniczne warunki pracy, a wszystkie urządzenia, w tym instalacja elektryczna w kuchni były sprawne technicznie. Niezależnie od powyższego Sąd Apelacyjny wziął pod uwagę, że do wypadku nie doszło w związku z eksploatacją przez powódkę urządzenia kuchennego zasilanego prądem. Z ustaleń faktycznych wynika, że ok. godz. 10:00 powódka przeszła na stanowisko rozdrabniania warzyw i przygotowywania surówek, aby przygotować maszynę do kostkowania (maszyna zamontowana jest na wózku – podstawie). Powódka chciała przesunąć maszynę, a następnie zainstalować tarczę do kostkowania, wiec lewą ręką złapała za krawędź wózka, na którym zamontowana była maszyna, i wtedy doszło do porażenia prądem. Do wypadku doszło gdy jarzyniarka nie była jeszcze złożona i nie byłą gotowa do pracy, co więcej nawet jej nie dotknęła. Co istotne, jarzyniarka była sprawna, jej stan techniczny był prawidłowy. Natomiast bezpośrednią i jedyną przyczyną porażenia powódki prądem była niespodziewana awaria instalacji elektrycznej w kuchni. Wymaga podkreślenia, że w okolicznościach w jakich doszło do wypadku nikt, ani powódka, ani pracodawca nie byli wstanie przewidzieć, że może dojść do takiej sytuacji. Powódka nawet nie dotknęła urządzenia kuchennego, dotknęła metalowego wózka na którym stało urządzenie. Pracodawca nie mógł przewidzieć, że dojdzie do tego rodzaju przepięcia prądu. Było to zatem zdarzenie o cechach nieszczęśliwego wypadku, nie powiązane w najmniejszym stopniu w wiedzą powódki o ryzyku porażenia prądem, ani tym bardziej nie powiązanie z istnieniem pisemnego opracowania o ryzyku zawodowym, dotyczącego stanowiska pracy zajmowanego przez powódkę. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, mając na uwadze bezpośrednią przyczynę wypadku, brak podstaw do przyjęcia, że naruszenie przez pracodawcę zasad BHP przez niedokonanie oceny ryzyka zawodowego na zajmowanym przez powódkę stanowisku oraz przez nie pouczenie powódki o tym ryzku, pozostawało w związku przyczynowym z wypadkiem, którego doznała. Nie uszło przy tym uwadze Sądu Apelacyjnego, że biegły z zakresu BHP upatrywał naruszenia przez pracodawcę zasad BHP w tym, że ten nie dokonał oceny ryzyka zawodowego przy pracach polegających na eksploatacji sieci elektroenergetycznej, w tym ryzyka związanego z porażeniem prądem przy eksploatacji sieci TN-C, gdzie przewód (...) spełnia rolę przewodu neutralnego i ochronnego. Zdaniem biegłego pracodawca powinien nadto oszacować ryzyko dla zagrożenia „porażenia prądem elektrycznym” przy połączeniu szatkownicy CI55 do instalacji elektrycznej z przewodami aluminiowymi o małych przekrojach. Jednak Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku, że brak podstaw do przyjęcia, że pozwany miał obowiązek dokonania oceny ryzyka zawodowego występującego przy eksploatacji sieci elektroenergetycznej, dla stanowiska kucharza, przy czym o konieczności dokonania takiej właśnie wypowiedział się biegły z zakresu BHP, upatrując naruszenia przez pracodawcę zasad BHP w zakresie dokonania oceny ryzyka zawodowego. Należy bowiem zaznaczyć, że powódka nie wykonywała prac związanych z eksploatacją sieci elektroenergetycznej, gdy tymczasem wskazana ocena ryzyka zawodowego mogła dotyczyć zatrudnienia na stanowisku elektryka, nie zaś kucharza. W tym miejscu podkreślenia wymaga, że ocena ryzyka zawodowego polega na systematycznym badaniu wszystkich aspektów pracy, których celem jest ustalenie: jakie zagrożenia w środowisku pracy mogą być powodem urazu lub pogorszenia się stanu zdrowia pracownika, czy możliwe jest wyeliminowanie tych zagrożeń, czy możliwe jest przynajmniej ograniczenie ryzyka związanego z tymi zagrożeniami i jakie środki ochronne należałoby w tym celu podjąć. Przy czym chodzi tu o zagrożenia typowe, możliwe do przewidzenia, a nie o zagrożenia wyjątkowe, mogące wystąpić tylko w bardzo nietypowych sytuacjach (wyr. SA w Łodzi z 17.9.2014 r., III APa 30/13, Legalis, wyrok Sądu Najwyższego z 7.07.2010 r., II PK 132/09). Ocena ryzyka zawodowego jest zatem przeprowadzana dla normalnych warunków wykonywania danej pracy. Pojęcia ryzyka zawodowego nie można przy tym uogólniać. Ryzyko zawodowe na zasadzie art. 226 k.p. ocenia się dla każdej pracy wykonywanej w danym zakładzie pracy. Odnośnie stwierdzenia biegłego z zakresu BHP, że pracodawca powinien oszacować ryzyko dla zagrożenia „porażenia prądem elektrycznym” przy połączeniu szatkownicy CI55 do instalacji elektrycznej z przewodami aluminiowymi o małych przekrojach, Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę, że opinii biegłego z zakresu instalacji elektrycznej wynikało, że instalacja elektryczna była dostosowana do używanych w kuchni urządzeń. Co więcej biegły z zakresu instalacji elektrycznych wskazał, że nawet wyjątkowe obciążenie instalacji wynikające z intensywnej pracy urządzeń elektrycznych w kuchni w dniu zdarzenia, nie wpływało na poprawną pracę zasilania gniazd. W przekonaniu Sądu Apelacyjnego, brak zatem jakiegokolwiek związku przyczynowego pomiędzy stwierdzonymi uchybieniami pracodawcy w zakresie braku dokonania oceny ryzyka zawodowego dla stanowiska kucharza, a w konsekwencji braku poinformowania powódki o takim ryzku, a wypadkiem jakiego doznała powódka. Do wypadku doszłoby w każdej sytuacji i to niezależnie od tego, czy powódka zostałaby pouczona o ryzyku porażenia prądem podczas eksploatacji urządzeń kuchennych oraz czy takie ryzyko zostałoby opracowane pisemnie i jej wręczone. Niespełnienie przesłanki związku przyczynowego pomiędzy szkodą a zaniechaniem pozwanej w zakresie BHP, przesądza o braku podstaw do uznania za uzasadnione co do zasady roszczenia odszkodowawczego powódki wobec pozwanej z tytułu wypadku przy pracy. Należ stanowczo podkreślić, że odpowiedzialność pracodawcy za skutki wypadku przy pracy na zasadzie winy jest uwarunkowana wykazaniem przez pracownika, że nie dokonano wymaganych działań lub dokonano ich niewłaściwie, a więc konieczne jest stwierdzenie, że w konkretnych okolicznościach faktycznych praca została zorganizowana nieprawidłowo, co w konsekwencji miało wpływ na zaistnienie wypadku, albo że realnie istniejące zagrożenia przy jej wykonywaniu nie zostały rozpoznane przez pracodawcę, wobec tego pracownik nie miał o nich wymaganej wiedzy i to naraziło go na uszczerbek na zdrowiu. Ugruntowany jest w orzecznictwie pogląd, że pracodawca ponosi odpowiedzialność za szkodę doznaną przez pracownika wskutek wypadku przy pracy na zasadzie winy na podstawie art. 415 k.c. w zw. z art. 300 k.p., jeśli można uznać, że do zdarzenia doszło w wyniku niedopełnienia ciążących na pracodawcy obowiązków w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 4.11.2008r., II PK 100/08). W analizowanym przypadku nie zostało wykazane, że do wypadku doszło z uwagi na nierozpoznanie przez pracodawcę realnych zagrożeń występujących na zajmowanym przez powódkę stanowisku kucharza. Nie zostało również wykazane, że praca została zorganizowana nieprawidłowo w zakresie zapewnienia pracownikowi bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Pozwany szpital nie dopuścił się żadnego zawinionego działania lub zaniechania, które pozostawałoby w związku przyczynowym z wypadkiem powódki. Pracodawca mógł oczywiście wymienić całą instalację na nowoczesną i czynił to sukcesywnie, jednak nie miał podstaw faktycznych do uznania, że dotychczasowa instalacja jest wadliwa i prace związane z wymianą muszą być prowadzone szybko. Przy tym okoliczność, że po wypadku instalacja została wymieniona w ciągu dwóch tygodni nie obciąża pracodawcy i nie jest przesłanką uznania zaniedbania, lecz przeciwnie, wskazuje na dbałość w zakresie przestrzegania wymogów bezpieczeństwa pracy. Należy też podkreślić, że instalacja elektryczna sprzed wymiany była założona zgodnie z wtedy obowiązującymi wymogami prawnymi, była okresowa sprawdzana i była sprawna. Natomiast do­puszczenie się przez pozwanego pewnych uchybień w zakresie przestrzegania przepisów prawa pracy oraz bezpieczeństwa i higieny pracy, nie miało wpływu na zaistnie­nie i przebieg zdarzenia. Wypadek polegający na porażeniu prądem w związku z niespodziewaną awarią instalacji elektrycznej (która, co istotne spełniała wszystkie normy bezpieczeństwa), nie jest typo­wym, realnym zagrożeniem dla pracowników zajmujących stanowisko kucharza. Typowym, możliwym do przewidzenia zagrożeniem dla kucharzy jest ewentualne porażenie prądem w wyniku awarii urządzenia kuchennego, a taka sytuacja w sprawie nie miała miejsca. W tym stanie sprawy zatem nie było podstaw do wydania przez Sąd Okręgowy wyroku wstępnego na podstawie art. 318 § 1 k.p.c. i uznania odpowiedzialności pracodawcy co do zasady, na podstawie art. 415 k.c. Wydając wyrok wstępny Sąd pierwszej instancji nie orzekł o całości zgłoszonego roszczenia, a jedynie w myśl art. 318 § 1 k.p.c., o samej zasadzie odpowiedzialności. Wyrok wstępny może być wyłącznie pozytywny w takim znaczeniu, że uznaje roszczenie powoda za uzasadnione co do zasady. W przypadku gdy roszczenie nie jest uzasadnione co do zasady Sąd pierwszej instancji oddala powództwo i rozstrzyga o kosztach procesu zgodnie z art. 108 § 1 k.p.c. Przedmiotem procesu przed sądem drugiej instancji może być w całości lub w części tylko to, co było przedmiotem procesu przed sądem pierwszej instancji. Na podstawie art. 318 § 1 k.p.c., uznawanego za wyjątek od zasady ciągłości i integralności postępowania, możliwy jest podziału procesu na dwa stadia merytoryczne i wydanie, w ramach tego podziału wyroku wstępnego. Ten zabieg proceduralny jest szczególnie pożądany wtedy, kiedy to sama zasada roszczenia jest, w ocenie sądu wątpliwa, a przy tym sporna jest wysokość roszczeń, zaś ich ustalenie połączone jest z pracochłonnym i kosztownym postępowaniem dowodowym (SN w wyroku z 7.01.2005r., IV CK 413/04). W konsekwencji, w przypadku zaskarżenia wyroku wstępnego, przedmiotem rozpoznania przez Sąd II instancji jest wyłącznie kwestia przesądzenia o uznaniu roszczenia za usprawiedliwione w zasadzie, de facto istnienia podstawy prawnej odpowiedzialności pozwanego. Odmienna ocena Sądu II instancji, zatem skutkuje jedynie uchyleniem zaskarżonego wyroku i przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji, który zgodnie z art. 386 §6 k.p.c., uwzględniając stanowisko sądu wyższej instancji, orzeknie o całości roszczenia oraz o kosztach procesu całego postępowania. Skoro wyrok wstępny nie rozstrzygał o całości roszczenia, a jedynie o kwestii prejudycjalnej, to tym bardziej nie może tego uczynić wyrok Sądu II. Mając powyższe na uwadze Sąd Apelacyjny na podstawie art. 386 § 4 k.p.c. uchylił zaskarżony wyrok wstępny i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania pozostawiając temu sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania apelacyjnego i kasacyjnego.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.