To zaś pozostaje w sprzeczności z wymogiem prostoty i jasności zapisów umownych tak, aby kredytobiorca rozumiał w pełni zapis i był w stanie oszacować w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria konsekwencje finansowe zawartej umowy. Analiza zeznań powoda, świadka który podpisywał umowę w imieniu pozwanego Banku oraz samego tekstu umowy dała Sądowi Okręgowemu podstawę do wysnucia wniosku, iż w zakresie, w jakim umowa przewidywała mechanizm indeksacji oraz sposób ustalania kursu waluty, nie była negocjowana indywidualnie z powodami. W tym bowiem zakresie umowa była tworzona w oparciu o stały formularz stosowany w identycznej postaci co do każdego kredytobiorcy. Fakt, że kredytobiorcy mogli zdecydować, czy zaciągnąć kredyt w walucie polskiej czy tez kredyt indeksowany do waluty obcej nie oznaczało zdaniem Sądu a quo, iż umowa, którą zawarli powodowie, była indywidualnie negocjowana. W ramach bowiem tego typu umowy powodowie nie mieli żadnego wpływu na jej treść poza ewentualnie ustaleniem marży banku. Sąd I instancji podniósł, że w niniejszej sprawie pozwany nie wykazał, aby sporne klauzule waloryzacyjne były przedmiotem indywidualnych uzgodnień z powodami. Przedmiotowa umowa miała zatem charakter tzw. umowy adhezyjnej, czyli takiej, w której warunki umowne zostały określane jednostronnie przez przedsiębiorcę, zaś konsumentowi pozostawiono jedynie podjęcie decyzji czy do niej przystąpi bez możliwości negocjacji jej treści. Zdaniem Sądu Okręgowego sam mechanizm indeksacji nie stanowił instrumentu kształtującego obowiązki kredytobiorców sprzecznie z dobrymi obyczajami ani też nie naruszał w sposób rażący interesów powodów. Oceniając zapisy umowy dotyczące samego mechanizmu indeksacji w kontekście ich ewentualnej abuzywności Sąd a quo miał na uwadze, że tego typu zabieg był w istocie wyjściem pozwanego naprzeciw zapotrzebowaniu powodów na uzyskanie jak najtańszego kredytu. Powodowie podjęli decyzję o zawarciu umowy o takim kształcie, gdyż oferowała ona najniższe raty oraz najniższy koszt kredytu. Było to wynikiem bardzo niskiego oprocentowania kredytu indeksowanego do CHF. W istocie powodowie nie kwestionowali zapisów umowy do momentu, w którym kurs CHF w stosunku do PLN drastycznie wzrósł. Doprowadziło to Sąd I instancji do wniosku, że trudniejsza sytuacja finansowa powodów jest efektem nie abuzywnych zapisów o indeksacji, a wzrostem kursu waluty w relacji CHF/PLN. Sam zaś pozwany nie miał i nie będzie miał żadnego wpływu na to, jak kształtował się i będzie się kształtować kurs tej waluty. To kredytobiorcy podejmując decyzję o zaciągnięciu kredytu indeksowanego do obcej waluty z jednej strony mieli określone korzyści, a z drugiej zgadzali się na określone ryzyko walutowe. Sąd Okręgowy podkreślił, że indeksacja dla kredytobiorców nie stanowiła wyłącznie dodatkowego, niczym nieuzasadnionego obciążenia. Niosła bowiem określone korzyści dla kredytobiorców, a niejednokrotnie wręcz tego typu kredyt był jedynym dostępnym dla osób o ograniczonej zdolności kredytowej. Sąd I instancji zaznaczył, że również ustawa z 26 lipca 2011r. o zmianie ustawy Prawo bankowe dopuściła mechanizm indeksacji, nie uznając go za działanie rażąco sprzeczne z interesami konsumentów. Sąd a quo wskazał, że odmiennie ocenić należy zapisy umowy w zakresie, w jakim określały sposób ustalania przez pozwany Bank kursów sprzedaży i kupna waluty, do której indeksowany był kredyt. Zapisy umowy odnosiły się bowiem w tym zakresie do średniego kursu NBP korygowanego o marżę kupna albo marżę sprzedaży, W umowie nie wskazano jednak precyzyjnie, jak ustalane będą przedmiotowe marże. Sąd Okręgowy uznał za niedozwolone te postanowienia umowy, które dotyczyły tylko zasad ustalania salda kredytu oraz wysokości rat kredytu w oparciu o stosowane przez bank kursy wymiany waluty określane w publikowanych przez niego tabelach kursów (t zw. klauzule spreadu walutowego), nie podważając skuteczności samej konstrukcji indeksacji. Sytuacja, w której bank w sposób jednostronny, dowolny i nieograniczony określa wysokość kursów kupna i sprzedaży walut, na podstawie których jest następnie ustalana wysokość m.in. świadczenia konsumenta (raty), w ocenie Sądu a quo godzi w równowagę kontraktową stron wprowadzając daleko idącą dysproporcję praw i obowiązków na niekorzyść konsumenta. Odesłanie do prowadzonych przez bank tabeli kursów skutkuje bowiem tym, że jedna ze stron stosunku – kredytodawca przyznaje sobie prawo jednostronnego regulowania wysokości świadczenia drugiej strony. Dotyczy to w szczególności sytuacji gdy z zapisów umowy nie wynika w żaden sposób jaka tabela stanowi podstawę ustalania kursów oraz w jaki sposób znajdujące się w niej kursy sprzedaży i kupna waluty są ustalane. W przekonaniu Sądu I instancji rodzi to uzasadnione ryzyko, że kryteria stosowane przez bank przy ustalaniu kursów walut mogą być oderwane od rzeczywistości rynkowej oraz ustalane w arbitralny i nieprzewidywalny dla konsumenta sposób. Stawia to konsumenta w bardzo niekorzystnej sytuacji, gdyż de facto nie ma on żadnej wiedzy ani wpływu na to w jaki sposób są ustalane parametry danej tabeli, a co za tym idzie, w jaki sposób jest ustalana wysokość kursów walut i tym samym jego zobowiązania. Konsument jest zatem narażony na niczym nieograniczone roszczenia ze strony banku, gdyż nie ma żadnych gwarancji, że stosowane przez niego kursy będą korespondowały z kursami rynkowymi albo średnimi. Niewskazanie przez bank kryteriów branych pod uwagę lub też określenie ich w sposób niezrozumiały powoduje zdaniem Sądu Okręgowego również, że konsument jest pozbawiony realnej kontroli działania kredytodawcy, a w chwili zawarcia umowy nie jest w stanie ocenić wysokości wynagrodzenia banku, które ten zastrzeże z tytułu uprawnienia do ustalania kursu wymiany walut. Tym samym nie może on ocenić skutków ekonomicznych podejmowanej przez siebie decyzji. Ponadto, tak niejasne i niepoddające się weryfikacji określenie sposobu ustalania kursów wymiany walut według Sądu a quo może skutkować przyznaniem bankowi dodatkowego, ukrytego i nieweryfikowalnego przez konsumenta wynagrodzenia w wysokości różnicy między stosowanymi przez niego kursami walut obcych, a ich kursami rynkowymi czy średnimi. Analizowane klauzule skutkują zdaniem Sądu I instancji również tym, że na konsumenta zostaje przerzucone ryzyko całkowicie dowolnego kształtowania kursów wymiany walut przez kredytodawcę. W przypadku umów o kredyt hipoteczny jest to zaś o tyle istotne, że kredytobiorcy są narażeni na to ryzyko przez wiele lat trwania umowy. Sąd Okręgowy nie miał wątpliwości, że ww. postanowienia umowne są sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz rażąco naruszają interesy konsumenta. Badając kwestię dowolnego ustalania przez banku kursów wymiany walut Sąd a quo również zwrócił uwagę na obecne brzmienie art. 69 ust. 2 pkt 4a ustawy – Prawo bankowe, zgodnie z którym umowa o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska powinna określać „szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu”. Potwierdza to, że arbitralne ustalanie przez kredytodawcę wysokości kursu walut bez wskazania obiektywnych i niezależnych czynników jest nieprawidłowe. Ponadto, również Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów kilkukrotnie uznawał za niedozwolone postanowienia dotyczące dowolnego określania przez bank kursów walut obcych (np. klauzule wpisane do rejestru klauzul niedozwolonym pod nr 3178, 3179, 5622 i 5743). Sąd I instancji podniósł, iż oczywistym jest, że zawierając umowę kredytu indeksowanego w walucie obcej konsument jest świadomy (a przynajmniej powinien być) ryzyka, jakie się z tym wiąże, a więc ryzyka wynikającego ze zmienności kursów walut obcych. Czym innym jest jednak tzw. ryzyko walutowe, a czym innym dowolne ustalania kursów walut przez kredytodawcę. Na konsumentów, którzy poza ryzykiem kursowym, na które się godzili zawierając umowę kredytu waloryzowanego do waluty obcej, zostało jednocześnie przerzucone ryzyko całkowicie dowolnego kształtowania kursów wymiany przez kredytodawcę. W przypadku zaś umów o kredyt hipoteczny jest to o tyle istotne, że kredytobiorcy są narażeni na to ryzyko przez wiele lat trwania umowy. Sąd Okręgowy wskazał, że oceniając abuzywność zapisów umownych przewidujących indeksację i sposób ustalania kursów waluty CHF do PLN nie można też tracić z pola widzenia faktu, iż pozwany z uwagi na obowiązujące regulacje prawne obowiązany był do pozyskania waluty CHF celem sfinansowania udzielanych kredytów hipotecznych. Pozyskiwanie to odbywało się poprzez zaciąganie pożyczek lub uruchamianie linii kredytowych w drodze umów z innymi podmiotami. Umowy te miały charakter rynkowy, wiązały się z obowiązkiem spłaty zadłużenia z odsetkami przez pozwanego. Nawet jeżeli takie umowy miały korzystniejsze warunki dla banku - pozwanego niż umowy kredytu dla kredytobiorców - powodów, to i tak bank musiał pozyskiwać walutę obcą dla spłaty takich pożyczek, przy czym pozyskiwał ją po kursie rynkowym. Sąd a quo podniósł, że wnioski takie wynikają z zeznań świadka E. C., których powodowie nie zdołali skutecznie zakwestionować. W praktyce często banki muszą zapewnić finasowanie kredytów indeksowanych do waluty obcej nabyciem takiej waluty od innych podmiotów. Jest to koniczne, aby zrównoważyć aktywa banku do których zalicza się udzielone przez bank kredyty, z pasywami, do których zalicza się pożyczki zaciągnięte przez bank. Skoro więc pozwany zobowiązany był do pożyczenia a następnie spłaty określonej kwoty CHF, to nie można było w ocenie Sądu I instancji uznać, iż mechanizm indeksacji i uprawnienie do samodzielnego ustalania kursów kupna i sprzedaży było wyłącznie źródłem dochodów pozwanego. Bank musiał bowiem z wpłacanych w PLN rat zakupić walutę CHF celem spłaty własnych zobowiązań. Marża stosowana przez bank była więc nie tylko źródłem dochodu banku, ale też zabezpieczeniem przed takimi zmianami kursu CHF, które mogłyby przynieść bankowi stratę. Sąd a quo jednocześnie podkreślił, że nie można tracić z pola widzenia faktu, iż pozwany jest profesjonalistą w zakresie finansów, umów kredytowych. Powinien więc był tak skonstruować umowę, aby była ona jasna, przejrzysta i w pełni zrozumiała dla konsumenta. Sąd Okręgowy wskazał, że przyczyną uznania postanowień umowy łączącej strony w zakresie, w jakim dotyczą kwestii wyliczania należnej w walucie polskiej raty, jest niedookreślona kwestia dotycząca marży kupna (sprzedaży), która korygowała kurs średni wyznaczony przez Narodowy Bank Polski. Sąd I instancji zaznaczył, że w sprawie istotne było jednak ustalenie, jaki skutek dla losów całej umowy ma stwierdzenie abuzywności zapisów umownych określających kurs kupna i sprzedaży waluty CHF w oparciu o marżę kupna (sprzedaży). Strona powodowa forsowała bowiem pogląd, że eliminacja zapisów umownych dotyczących indeksacji prowadzi do sytuacji, w której umowa nie może być wykonywana. Zdaniem Sądu Okręgowego z analizy samej umowy, a także zapisów kodeksu cywilnego takiego wniosku wyprowadzić nie można. Ustawodawca nie wprowadził sankcji nieważności umowy i nie przewidział w tym zakresie żadnych wyjątków. Nawet więc gdyby uznać za abuzywne nie tylko zapisy umowne regulujące wysokość kursów CHF, ale również wszystkie inne zapisy dotyczące indeksacji, to wciąż umowa mogłaby wiązać strony, gdyż pozostałyby w mocy essentialia negotii umowy kredytowej określone w art. 69 Prawa bankowego. Bez znaczenia według Sądu a quo pozostawałyby wówczas argumenty pozwanego, że kredyt w PLN nie mógłby być ze względów ekonomicznych oparty o stopę LIBOR jako właściwą dla CHF. W polskim systemie prawnym nie ma przepisu, który zabraniałby takiej praktyki. To zaś, że odbyłoby się to ze stratą dla Banku, zdaniem Sądu I instancji nie miało żadnego znaczenia w sprawie, tym bardziej, że to Bank stworzył tego typu konstrukcję umowną i musi ponosić skutki abuzywności zapisów umownych. Mając na uwadze powyższe Sąd Okręgowy oddalił wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego, uznając, że sprawa nie wymagała wiadomości specjalnych. Konieczna bowiem była jedynie ocena prawna zapisów umownych, a tej dokonać mógł tylko Sąd. Nadto tezy dowodowe dla opinii biegłego wskazane przez stronę pozwaną były w świetle powyższych rozważań, irrelewantne dla rozstrzygnięcia sprawy. Dodatkowo część z pytań formułowanych przez pozwanego dla biegłego nie wymagała wiadomości specjalnych, dla których konieczne byłoby posiłkowanie się biegłym. Z uwagi na powyższe Sąd a quo na mocy wskazanych powyżej przepisów orzekł jak w pkt I wyroku. O kosztach postępowania Sąd I instancji orzekł na mocy art. 98 k.p.c., 108 k.p.c, obciążając nimi stronę przegrywającą proces. Apelację od powyższego wyroku wywiedli powodowie zaskarżając go w całości i zarzucając: 1. naruszenie przepisów postępowania w postaci art. 233 § 1 k.p.c., w postaci błędu w ustaleniach faktycznych poprzez brak wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego i dowolną, a nie swobodną, ocenę tego materiału prowadzącego do wadliwego przyjęcia, że strona powodowa została należycie poinformowana o umowie kredytu indeksowanego, w szczególności informacji co do możliwej zmiany kursu waluty obcej; 2. naruszenie przepisów postępowania w postaci art. 233 § 1 k.p.c., w postaci błędu w ustaleniach faktycznych poprzez brak wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego i dowolną, a nie swobodną, ocenę tego materiału prowadzącego do wadliwego przyjęcia, że strona pozwana w celu sfinansowania kredytów indeksowanych do CHF musiała pozyskać tę walutę od innych podmiotów w postaci umów pożyczek lub linii kredytowych; 3. naruszenie prawa materialnego w postaci art.
k.c., polegające na błędnym przyjęciu, że klauzule indeksacyjne nie są sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco nie naruszają interesów strony powodowej; 4. naruszenie prawa materialnego w postaci art.
i art. 58 § 3 k.c. poprzez ich błędną wykładnię, polegającą na przyjęciu, że bezskuteczność postanowień umowy kredytu dotyczących indeksacji lub samych zasad ustalania kursów w tabelach kursowych nie prowadzi do nieważności całej umowy kredytu;
Na etapie apelacji nie było już wątpliwości, iż postanowienia umowy dotyczącej indeksacji nie były z powodami indywidualnie uzgadniane (k.544 świadek M. P.: „Z tego co pamiętam klienci nie mieli możliwości negocjacji zapisów umowy. Umowy były przygotowywane przez bank”). Zatem można je było kwalifikować jako niedozwolone postanowienia umowne przy założeniu, że nie określają głównych świadczeń stron (tak w miarę spójna linia orzecznicza do 2019) jak i nieważne czy bezskuteczne postanowienia przy założeniu, że określają główne świadczenia stron, ale w sposób niejednoznaczny (linia orzecznicza od około 2019 r.; por.SN z 27.11.2019 r., II CSK 483/18 i przywołane w uzasadnieniu orzecznictwo) i nieprzejrzysty dla chronionego konsumenta. Przyjęte odwołania do kursów podanych w ustalanej przez Bank tabeli i marży wyliczanej przez kredytodawcę w oparciu o sobie tylko znane mechanizmy, należało uznać za nierównomierny rozkład praw i obowiązków stron umowy kredytowej, prowadzący do naruszenia interesów konsumenta, w tym przede wszystkim interesu ekonomicznego, odpowiadającego wysokości poszczególnych rat kredytu i to w okresie wieloletnim. W tym zakresie istotne znaczenie należy także przypisać wymaganiu właściwej przejrzystości i jasności postanowienia umownego, czyli odpowiedzi na pytanie, czy zawarta umowa wskazuje w sposób jednoznaczny powody i specyfikę mechanizmu przeliczania waluty, tak by konsument mógł przewidzieć, na podstawie transparentnych i zrozumiałych kryteriów, wynikające dla niego z tego faktu konsekwencje ekonomiczne. Swoista nierówność informacyjna stron, a w szczególności sytuacja, w której konsument dowiaduje się o poziomie zadłużenia ratalnego, już spłaconego w związku z podjęciem odpowiedniej sumy z jego rachunku jest nie do zaakceptowania w świetle w art.
k.c. w zw. z art.353 1 k.c. Przechodząc do dalszych zarzutów związanych z naruszeniem przepisu art.69 ustawy prawo bankowe i art.
58§2 i 3 k.c., Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko co trwania umowy kredytowej między stronami mimo uznania klauzuli indeksacyjnej za „nieobowiązującą”, nieważną bądź bezskuteczną. W realiach faktycznych niniejszej sprawy, Sąd badając treść łączącego strony kontraktu doszedł do przekonania, że wyeliminowanie owej klauzuli indeksacyjnej (nawet jako postanowienia określającego główne świadczenia stron) nie będzie finalnie prowadzić do nieważności całej umowy kredytowej. W myśl bowiem art.6ust.1 dyrektywy Rady nr 93/13 z 5 kwietnia 1993r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.U. UE L 1993, 95.29) nieuczciwe postanowienia w umowie zawartej przez przedsiębiorcę z konsumentem nie są wiążące dla konsumentów, na warunkach określonych w prawie krajowym państw członkowskich, oraz że umowa pozostaje wiążąca dla stron na tych samych warunkach, jeżeli może dalej obowiązywać bez tych nieuczciwych postanowień. Należy więc przyjmować warunek umowny uznany za nieuczciwy co do zasady za nigdy nieistniejący, tak by nie wywoływał on skutku wobec konsumenta. W konsekwencji sądowe stwierdzenie nieuczciwego charakteru takiego warunku powinno mieć z reguły skutek w postaci przywrócenia sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta, w jakiej znajdowałby się on, gdyby owych nieuczciwych postanowień nie było. Jednocześnie zgodnie z utrwalonym orzecznictwem dotyczącym tego przepisu, jego rolą nie jest unieważnienie wszystkich umów zawierających nieuczciwe warunki, lecz zastąpienie formalnej równowagi, jaką umowa ustanawia między prawami i obowiązkami stron umowy, rzeczywistą równowagą pozwalającą na przywrócenie równości między nimi, przy czym uściślono, że dana umowa musi co do zasady nadal obowiązywać bez zmian innych niż wynikające ze zniesienia nieuczciwych warunków. O ile ten ostatni warunek jest spełniony, dana umowa może, zgodnie z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, zostać utrzymana w mocy, pod warunkiem że zgodnie z przepisami prawa krajowego takie utrzymanie w mocy umowy bez nieuczciwych postanowień jest prawnie możliwe, co musi zostać zweryfikowane przy zastosowaniu obiektywnego podejścia (zob. ETS z 3.10.2019 r., C-260/18; z dnia 14 marca 2019 r., Dunai, C-118/17, EU:C:2019:207, pkt 40, 51; a także wyrok z dnia 26 marca 2019 r., Abanca Corporación Bancaria i Bankia, C-70/17 i C-179/17, EU:C:2019:250, pkt 57). W konsekwencji istota sporu sprowadzała się do tego, czy sporny kontrakt z dnia (...) mógł funkcjonować w obrocie dalej jako umowa kredytu po wyeliminowaniu z niego §17 i §1 od słów: „W dniu wypłaty” do słów „opisanej szczegółowo w §17”), bez zastępowania tych postanowień innym mechanizmem przeliczeniowym opartym na przepisach kodeksu cywilnego. Na tak postawione pytanie należało udzielić pozytywnej odpowiedzi. Zgodnie z art. 69 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. - Prawo bankowe, w brzmieniu obowiązującym w dacie zawarcia spornej umowy pomiędzy powodami a poprzednikiem prawnym pozwanego Banku (tekst jedn.: Dz. U. z 2002 r. Nr 72, poz. 665 z późn. zm.), przez umowę kredytu bankowego bank zobowiązywał się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązywał się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. W myśl art. 69 ust. 2 Prawa bankowego, umowa kredytu powinna być zawarta na piśmie i określać w szczególności: strony umowy, kwotę i walutę kredytu, cel, na który kredyt został udzielony, zasady i termin spłaty kredytu, wysokość oprocentowania kredytu i warunki jego zmiany, sposób zabezpieczenia spłaty kredytu, zakres uprawnień banku związanych z kontrolą wykorzystania i spłaty kredytu, terminy i sposób pozostawienia do dyspozycji kredytobiorcy środków pieniężnych, wysokość prowizji, jeżeli umowa ją przewiduje, warunki dokonywania zmian i rozwiązania umowy. Analizując sporną umowę, po wyeliminowaniu z niej wadliwych postanowień, trzeba stwierdzić, że zawiera ona wszystkie elementy konieczne w świetle cytowanego przepisu charakterystyczne dla określenia treści stosunku prawnego. W tym zawarto w niej kwotę kredytu (204.204 zł), okres kredytowania (360 równych miesięcznych rat), termin spłaty (§10 miesięczne raty do w tym samym dniu kalendarzowym każdego miesiąca w którym nastąpiła wypłata kredytu) oraz wysokość oprocentowania (§8). Kluczowe kwestie dotyczące kwoty kredytu, jego waluty i oprocentowania zostają nadal w mocy (Por. uzasadnienie SN z 27.11.2019r., II CSK 483/18). Zarówno co do wypłaty kredytu jak i jego spłaty nie było wątpliwości, iż miało to następować w polskich złotych. Znając kwotę kredytu (204.204 zł) i jego oprocentowanie (§8), nie ma przeszkód by podzielić wartości te podzielić na 360 równych miesięcznych rat (§1 ust.5) płatnych zgodnie z §10 umowy. Sąd Apelacyjny w niniejszym składzie podziela stanowisko, że w takiej sytuacji mimo kredytu złotowego, pozostawić należało oprocentowanie z §8 według stawki LIBOR (Por. SN z 27.11.2019r., II CSK 483/18; SN z dnia 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17 , (nie publ.), z dnia 9 maja 2019 r., I CSK 242/18 , (nie publ.) oraz z dnia 29 października 2019 r., IV CSK 308/18; SA w W. z 8.01.2020r., VI ACa 817/18 ). Wprawdzie z istoty LIBOR oraz z treści powołanego postanowienia umownego wynika zastosowanie tej stawki do kredytu walutowego, ale w umowie inna stawka nie występuje, w tym WIBOR odnoszący się w czasie zawierania umowy do kredytów opiewających na złote. Nie ma tu znaczenia, że Bank nie ustaliłby wysokości oprocentowania kredytu złotowego według stawki LIBOR, gdyby był świadomy abuzywności klauzuli waloryzacyjnej. Hipotetyczna wola stron mogłaby mieć znaczenie w ramach regulacji art. 58 § 3 k.c., który nie może znajdować zastosowania do skutków eliminacji klauzul abuzywnych. Ponadto wszelkie wątpliwości interpretacyjne w tym zakresie powinny być rozwiązane zgodnie z utrwaloną w orzecznictwie dyrektywą interpretacyjną in dubio contra proferentem nakazującą w razie powstania wątpliwości interpretacyjnych dokonywania wykładni na korzyść konsumenta. Kwestia zapewnienia Bankowi opłacalności z umowy kredytowej jest wtórna w stosunku do prewencyjnego charakteru sankcji bezskuteczności klauzuli abuzywnej (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 października 2018 r., II CSK 632/17 , nie publ.). Nie ma więc powodu, aby oprocentowanie było według innej stawki niż LIBOR, sankcją dla pozwanego za stosowanie nieuczciwej klauzuli waloryzacyjnej jest w istocie oprocentowanie kredytu według niższej stawki niż kredyt udzielony w złotych i niezawierający klauzul walutowych (penalty default). Nie jest to rozwiązanie niedopuszczalne na gruncie polskich przepisów. Nie jest to nawet wyjątkowe, skoro ustawodawca w art. 45 ust. 1 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (tekst jedn.: Dz. U. z 2019 r. poz. 1083) przewidział znacznie surowszą sankcję polegającą na spłacie przez konsumenta kredytu w terminach i w sposób ustalony w umowie, jednak bez żadnych odsetek i innych kosztów należnych kredytodawcy (kredyt darmowy). Tego rodzaju sankcję w przypadku nieprawidłowo oznaczonych warunków zmiany oprocentowania przewidywała także poprzednio obowiązująca ustawa ( art. 15 ust. 1 ustawy z dnia 20 lipca 2001 r. o kredycie konsumenckim (Dz. U. z 2001 r. Nr 100, poz. 1081 z późn. zm.). Brak jest więc przeszkód, aby w ramach swobody kontraktowania strony ustaliły sposób ustalania wysokości oprocentowania również w oparciu o parametry dotyczące innej waluty, aniżeli waluta, w której udzielono kredytu. Bowiem umowa powinna "w zasadzie nadal obowiązywać, bez jakiejkolwiek zmiany innej niż wynikająca z uchylenia nieuczciwych warunków, o ile takie dalsze obowiązywanie umowy jest prawnie możliwe zgodnie z zasadami prawa wewnętrznego" (wyrok Sądu Najwyższego z 14 lipca 2017 r., II CSK 803/16 , OSNC 2018/7-8/79 oraz powołane w nim orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE). Podkreślenia wymaga fakt, iż Sąd Najwyższy w powyższych cytowanych wyrokach dopuszczał w sposób całkowicie świadomy możliwość utrzymania ważności kredytu indeksowanego, jako kredytu udzielonego w złotych z utrzymaniem również zasad oprocentowania tego kredytu, przy czym w ocenie Sądu Najwyższego bez znaczenia pozostawało tu, iż parametry oprocentowania nie są jakkolwiek związane z walutą kredytu, jak również iż strony zapewne nie zdecydowałyby się na takie uregulowanie zasad określania oprocentowania, gdyby kredyt w pierwotnym zamiarze nie miał charakteru kredytu indeksowanego. Sąd Apelacyjny przyjął także, iż powodowie zawierając umowę dążyli przede wszystkim do uzyskania środków w złotówkach na refinansowanie innych swoich zobowiązań. Ich wolą było przede wszystkim otrzymanie pieniędzy w większej kwocie, co wynikało wprost z treści ich wniosku kredytowego. Sama forma i rodzaj kredytu został „dopasowany” przez Bank na potrzeby oraz możliwości skarżących. Trudno jednak przyjmować, by dla kredytobiorców przy zawieraniu umowy kluczowe było istnienie „ryzyka kursowego”. Jego sformułowanie w umowie wynikało z oferty banku, który w tym czasie „sprzedawał” głównie taki „produkt”. Powodowie nie mieli wpływu na treść przedstawionych im postanowień. Nie można więc przyjmować, by w takiej sytuacji wyeliminowanie samego ryzyka kursowego, przy jednoznacznym określeniu wysokości udzielonej kwoty kredytu w złotówkach, winno skutkować upadkiem całej umowy kredytowej i przyjęciem, że z tego tylko powodu cała umowa utraciła swoją istotę. Zaś sporna umowa była zawierana w 2006 r. czyli przed wejściem w życie ustawy nowelizującej z dnia 29.07.2011 r. o zmianie ustawy -prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 165, poz.984), która to ustawa nie zawierała rozwiązań prowadzących do sanowania abuzywnych postanowień umownych (Por. uzasadnienie SN z 27.11.2019r., II CSK 483/18) w uprzednio podpisanych umowach kredytowych. Natomiast zarzut naruszenia art. 58 § 2 i 3 k.c. był bezzasadny w zakresie ochrony praw konsumenta przed naruszeniami słuszności kontraktowej istnieją bowiem przepisy szczególne (w tym art.
-385 3 k.c.) wprowadzające instrument wzmożonej względem zasad ogólnych kontroli treści postanowień narzuconych przez przedsiębiorcę pod kątem poszanowania interesów konsumentów, a także szczególną sankcję mającą niwelować niekorzystne skutki zastosowania klauzul abuzywnych ( Por. uzasadnienie SN z 27.11.2019r., II CSK 483/18) . Nie można podzielić stanowiska, iż w każdej sytuacji, gdy w umowie występują niedopuszczalne postanowienia, a konsument tego chce, to Sąd powinien stwierdzić nieważność umowy w całości. Oczywiście zgodnie z ugruntowanym w tym zakresie stanowiskiem ETS sytuacja taka może mieć miejsce, gdy owe niedopuszczalne postanowienia umowy skutkują rzeczywiście tym, że umowa nie może być wykonywana i nie można na jej podstawie ustalić essentialia negotii danej umowy, a przed konsumentem pojawia się konieczność natychmiastowego zwrotu całego otrzymanego świadczenia jako skutku owej nieważności. W takiej sytuacji przyjmuje się, że jest on uprawniony do złożenia po stosownym pouczeniu, oświadczenia czy woli w okolicznościach danego przypadku, chce przyjąć nieważność umowy ze zwrotem świadczeń czy też umowę świadomie kontynuować, w zależności które rozwiązanie wybiera jako dla niego korzystniejsze (udzielenie tzw. „świadomej wyraźnej i wolnej zgody”). Jednakże uprawnienie takie nie przysługuje, w sytuacji gdy zgodnie z art.6ust.1 Dyrektywy nr 93/13 n ieuczciwe warunki w umowie zawieranej przez Bank z konsumentem nie są dla niego wiążące, a umowa w pozostałej części nadal obowiązuje strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. Niejako już na marginesie warto dodać, że s ankcja bezskuteczności (niezwiązania) określonych postanowień umownych ma autonomiczny w stosunku do krajowych tradycji prawnych charakter i nie jest tożsama z sankcją nieważności. Z tych też względów nie można uwzględnić żądania formalnie sprecyzowanego przez zawodowego pełnomocnika jako powództwo o ustalenie nieważności całej umowy kredytu. Mając na uwadze powyższe na mocy art.385 k.p.c. Sąd Apelacyjny oddalił apelację jako bezzasadną. O kosztach postępowania apelacyjnego orzeczono na mocy art.102 k.p.c., przyjmując, iż wobec powodów jako konsumentów w relacji z Bankiem, korzystającym ze stałej obsługi prawnej, zaistniał „szczególny wypadek” uzasadniający skorzystanie z możliwości odstąpienia od obciążania ich kosztami postępowania w instancji odwoławczej. W ramach uznania sędziowskiego przyjęto, że subiektywne przekonanie powodów o słuszności swojego roszczenia także przemawiało za zastosowaniem art.102 k.p.c. Stanowisko takie było uzasadnione dodatkowo brakiem spójnej linii orzeczniczej w ramach tzw. procesów „frankowych”, gdzie w ciągu ostatnich lat poglądy judykatury, piśmiennictwa dynamicznie się zmieniały, a stanowisko Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu jest różnie interpretowane przez poszczególne składy orzekające. Dorota Majerska-Janowska Zbigniew Merchel Ewa Tomaszewska
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.