poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i zasądzenie na rzecz powódki skapitalizowanej renty w wysokości 43 218 zł, podczas gdy na podstawie przywołanego przepisu renta jest świadczeniem na przyszłość, natomiast potrzeby, które wystąpiły wcześniej mogą stanowić do żądania jednorazowego odszkodowania, ale tylko w sytuacji, w której zostały zaspokojone przez poszkodowanego. Ponadto zasądzenie renty w zawyżonej wysokości, niewspółmiernej do potrzeb małoletniej, która podczas leczenia korzysta głównie z publicznej służby zdrowia; V. naruszenie przepisów prawa procesowego – przepisów, które miały wpływ na wynik sprawy, art. 189 k.p.c. w zw. z art.
poprzez jego nieprawidłowe zastosowanie, polegające na uznaniu, że powódka ma interes prawny w ustaleniu odpowiedzialności pozwanej spółdzielni za mogące nastąpić w przyszłości następstwa wypadku z dnia 26 marca 2012 r., podczas gdy w stanie faktycznym sprawy nie wystąpiły przesłanki uzasadniające uwzględnienie takiego wniosku powódki. Z uwagi na treść art.
powódce nie grozi przedawnienie jej ewentualnych roszczeń, natomiast powódka nie wykazała jakie trudności dowodowe mogłyby wystąpić w przypadku wszczęcia przez powódkę kolejnego procesu odszkodowawczego; VI. naruszenie przepisów prawa procesowego, które miało wpływ na wynik sprawy – przepisu art. 227 k.p.c. w zw. z art. 235 § 1 k.p.c. poprzez oddalenie wniosku dowodowego o przeprowadzenie dowodu z protokołów przesłuchania świadków przeprowadzonych w toku postępowania przygotowawczego, w szczególności protokołu przesłuchania świadka M. K. z dnia 12 kwietnia 2012 r., podczas gdy przeprowadzenie tego dowodu nie stanowiłoby naruszenia zasady bezpośredniości, a ponadto nieprzeprowadzenie tego dowodu doprowadziło do nieprawidłowego ustalenia stanu faktycznego. Z protokołów jednoznacznie wynika, że M. K. miał wiedzę o nieprawidłowym zabezpieczeniu pokrywy studzienki i informowała o tym przy okazji prowadzonych przeglądów gwarancyjnych, a tym samym pozwana gmina miała wiedzę odnośnie braku prawidłowego zabezpieczenia studzienki; VII. naruszenie przepisów prawa procesowego, które miało wpływ na wynik sprawy – przepisu art. 233 § 1 k.p.c. poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów i uznanie, że to pracownicy spółdzielni uszkodzili pokrywę studzienki, podczas gdy z żadnego z przeprowadzonych w sprawie dowodów, zarówno z dokumentów, jak i przesłuchania świadków, nie wynika, by uszkodzenie było działaniem pracowników pozwanej; VIII. naruszenie przepisów prawa procesowego, które miało wpływ na wynik sprawy – przepisu art. 231 k.p.c. poprzez uznanie, że to pracownicy spółdzielni uszkodzili pokrywę studzienki, podczas gdy z żadnego z przeprowadzonych w sprawie dowodów, zarówno z dokumentów, jak i przesłuchania świadków, nie wynika, by uszkodzenie było działaniem pracowników pozwanej. Brak w niniejszej sprawie podstaw i okoliczności, by ze zgromadzonego w niej materiału dowodowego wyprowadzić logiczny wniosek, że to właśnie pracownicy spółdzielni uszkodzili studzienkę. Mając na uwadze przedstawione zarzuty pozwana spółdzielnia wniosła o zmianę wyroku poprzez oddalenie powództwa w stosunku do pozwanej Spółdzielni (...) w całości; na podstawie art. 380 k.p.c. o ponowne rozpoznanie postanowienia Sądu Okręgowego w przedmiocie oddalenia wniosków dowodowych o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków przeprowadzonych w toku postępowania przygotowawczego, w szczególności protokołu przesłuchania świadka M. K. z dnia 12 kwietnia 2012 r. z uwagi na fakt, że przeprowadzenie tych dowodów miało znaczny wpływ na rozstrzygnięcie sprawy; przeprowadzenie dowodu z dokumentów znajdujących się w aktach sprawy, tj. protokołu przesłuchania świadka M. K. z dnia 12 kwietnia 2012 r. sporządzonego w toku postępowania przygotowawczego na okoliczność tego, że pozwana gm. S. miała wiedzę na temat nieprawidłowego zabezpieczenia zbiornika; przeprowadzenie dowodu z przesłuchania świadka M. K. na okoliczność tego, że pozwana gm. S. miała wiedzę na temat nieprawidłowego zabezpieczenia zbiornika oraz o zasądzenie od powódki na rzecz pozwanej kosztów postępowania apelacyjnego, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Pozwana gm. S. zaskarżyła wyrok Sądu Okręgowego w części uwzględniającej powództwo oraz rozstrzygającej o kosztach procesu, tj. pkt I, II, III, IV, VI i VII. Zaskarżonemu wyrokowi zarzuciła: 1. naruszenie przepisów postępowania, które miało wpływ na wynik sprawy, tj.:
samoistnie oraz w osobnym zarzucie w powiązaniu go z art. 189 k.p.c. Samoistny zarzut naruszenia przepisu art.
jest, jak można odczytywać z jego konstrukcji, w istocie zarzutem naruszenia przepisu art. 444 § 2 k.c. (wskazywanego również przez Sąd Okręgowy), stanowiącego, że jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty. W apelacji pozwanej spółdzielni błędnie utożsamiono rentę z jednorazowym odszkodowaniem, zaspokajającym wydatki poniesione przez poszkodowanego z tytułu potrzeb, które wystąpiły wcześniej. Renta o tyle winna być zasądzana na przyszłość, że stanowi ona świadczenie okresowe. Celem renty, która jest szczególną postacią odszkodowania, jest wynagrodzenie szkody o trwałym charakterze. W tej perspektywie sąd pierwszej instancji prawidłowo zważył, że pomiędzy październikiem 2012 r. a październikiem 2016 r. istniały zwiększone potrzeby powódki wynikające z konieczności dalszej rehabilitacji, która była zresztą prowadzona. Sytuacja ta nie zmieniła się po doręczeniu pozwanym rozszerzenia powództwa o zapłatę renty. Zasądzonej kwoty 43 218 zł nie można zatem postrzegać jako jednorazowego odszkodowania, lecz jako skapitalizowane świadczenie okresowe. Wysokości renty nie można przy tym postrzegać jako zawyżonej. Pozwana powołuje się na korzystanie przez powódkę z publicznej służby zdrowia, jednakże potrzeby powódki, jak zostało to ustalone przez sąd pierwszej instancji (i hasłowo jedynie zakwestionowane w uzasadnieniu apelacji) wymagają korzystania z rehabilitacji komercyjnej. Bieżąca rehabilitacja w placówkach publicznych nie jest bowiem dostępna, względnie jest dostępna w odległych terminach. W tym stanie rzeczy w ocenie Sądu Apelacyjnego nie można wymagać od powódki wyboru wyłącznie bezpłatnej opieki medycznej. Należy wskazać, że przepis art. 444 § 1 k.c. nie przesądza, w jakim systemie organizacyjno- prawnym może dojść do poddania się poszkodowanego czynnościom leczniczym lub rehabilitacyjnym. Poszkodowany nie może być pozbawiony możliwości korzystania z leczenia lub rehabilitacji, które mogłyby doprowadzić do odpowiedniego efektu restytucyjnego w zakresie jego stanu zdrowia, nawet jeżeli realizowane świadczenia medyczne powodować mogą powstanie odpowiednich, zwiększonych kosztów. Należy pozostawić mu zatem możliwość wyboru systemu leczenia publicznego lub prywatnego, przynajmniej w takiej sytuacji, w której brak podstaw do przyjęcia istnienia pełnego wyboru alternatywnego z racji istotnego ograniczenia faktycznego dostępu do usługi medycznej oferowanej w ramach powszechnego systemu ubezpieczeń (por. uchwała Sądu Najwyższego w składzie siedmiu sędziów z dnia 19 maja 2016 r., sygn. akt III CZP 63/15, OSNC 2016 nr 11, poz. 125, str. 10). Częściowo trafna jest z kolei argumentacja pozwanej spółdzielni w zakresie ustalenia odpowiedzialności na przyszłość za zaistniałe zdarzenie. W istocie, wprowadzenie przepisu art.
spowodowało, że straciła w tej mierze na znaczeniu argumentacja wskazująca na kwestię przedawnienia. Stosowanie instytucji ustalenia odpowiedzialności na przyszłość nie wyczerpuje się jednakże wyłącznie w przeciwdziałaniu skutków zbyt krótkich, w stosunku do okoliczności danej sprawy, terminom przedawnienia. Wprowadzenie przepisu art.
nie oznacza, aby na uwzględnienie nie zasługiwała argumentacja sądu pierwszej instancji wskazująca na zniwelowanie stanu niepewności prawnej, jak również na możliwe jeszcze do zaistnienia skutki wypadku. Znaczenie dla ewentualnego przyszłego postępowania zachowuje tutaj zwłaszcza przeciwdziałanie trudnościom dowodowym. Upływ czasu, co notoryjne, powoduje ograniczenie dostępności dowodów (zacieranie się pamięci o zdarzeniach w pamięci ludzkiej, brakowanie dokumentów itp.). Stąd też w realiach sprawy nie można uznać za uzasadniony zarzutu naruszenia art. 189 k.p.c. Bezzasadna okazała się również apelacja pozwanej Gminy S.. Nie powtarzając argumentacji dotyczącej tożsamych (omówionych wyżej) zarzutów drugiej pozwanej, należy wskazać na następujące kwestie. Zasadnicze zarzuty tej skarżącej również dotyczą art. 233 § 1 k.p.c., które miałoby polegać w pierwszej kolejności na wyprowadzeniu ze zgromadzonego materiału dowodowego wniosków z niego niewynikających i sprzecznych z zasadami doświadczenia życiowego. Przedmiotem krytyki apelującego były w pierwszej kolejności przeprowadzone w sprawie opinie biegłych. Ich podstawowym uchybieniem miałyby być wzajemnie sprzeczne wnioski w zakresie ustalenia procentowego uszczerbku na zdrowiu. Sąd Okręgowy ustalił go w wysokości 55%, opierając się na dowodzie z opinii biegłego – opinii sądowo-lekarskiej (...) w Ł. z dnia 28 sierpnia 2017 r. Odpowiadając na pytanie sądu w tym zakresie biegli dokonali oceny poszczególnych rodzajów uszczerbków, odnosząc każde z nich do jego oceny procentowej zawartej w załączniku do rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 18 grudnia 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu, trybu postępowania przy ustalaniu tego uszczerbku oraz postępowania o wypłatę jednorazowego odszkodowania (tj. Dz. U. z 2020 r., poz. 233). Apelująca nie przedstawiła żadnej relewantnej z punktu widzenia art. 233 § 1 k.p.c. argumentacji, która prowadziłaby do podważenia ustaleń co do procentowego uszczerbku na zdrowiu. Nie naprowadzono w szczególności żadnych twierdzeń co do tego, aby któryś z uszczerbków u powódki nie występował, względnie jego rozmiar, w świetle dokumentacji medycznej, był odmienny od przyjętego. O wadliwości opinii biegłego, a co za tym idzie ustaleń sądu I instancji, miałaby świadczyć jedynie odmienna ocena uszczerbku dokonana w opinii biegłego z zakresu rehabilitacji. Niewielka rozbieżność w opiniach biegłych wskazujących na te same czynniki (biegły z zakresu rehabilitacji przyjął uszczerbek na zdrowiu w wysokości 63%) jest jednak kwestią najzupełniej naturalną, która sama w sobie nie dyskwalifikuje ustaleń co do uszczerbku na zdrowiu pozostających w tym samym rzędzie wielkości (zwłaszcza że oceny były dokonywane z różnych perspektyw wynikających z posiadanej przez biegłych innej specjalizacji) . Obowiązkiem skarżącego powołującego zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., o czym była już mowa powyżej, nie jest samo wskazywanie na rozbieżności (szczególnie niewielkie), lecz poddanie rozumowania sądu I instancji krytyce z punktu widzenia prawidłowości zastosowania opisanych wyżej kryteriów swobodnej oceny dowodu. Należy przy tym zwrócić uwagę, że procentowy uszczerbek na zdrowiu podawany przez drugiego biegłego jest wyższy od tego, który przyjął sąd I instancji, a więc powoływanie się przez pozwanego na niekorzystną z jego punktu widzenia rozbieżność jawi się jako niezrozumiałe. Oczywistym jest przy tym, że wskazywane rozbieżności nie dyskwalifikują obu opinii jako takich. Skarżąca nie naprowadziła zresztą jakiejkolwiek argumentacji w tym zakresie, poprzestając na ich generalnym zanegowaniu z uwagi na dostrzeżoną różnicę. Przedmiotem skonkretyzowanej krytyki była natomiast kwestia pochodzenia u powódki stopy końsko-szpotawej. Autorzy opinii (...) w Ł. kategorycznie przesądzili, że jakkolwiek schorzenie to może mieć różną etiologię, tak u powódki ma ono pochodzenie neurogenne i jest spowodowane przedmiotowym zdarzeniem. Przekonująco wyjaśnili w tej mierze, że przed wypadkiem nie stwierdzono u powódki patologicznego zgięcia podeszwowego stopy i przywiedzenia przodostopia, a wada ta jest na tyle łatwa do stwierdzenia, że gdyby u dziecka występowała zaraz po urodzeniu, to na pewno zostałaby zauważona przez personel medyczny, natomiast z podtopienia w szambie wynika niedotlenienie i uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego. Biegły z zakresu rehabilitacji nie podważał tych wniosków. Wbrew stanowisku wyrażonemu w uzasadnieniu apelacji nie było ich podważeniem wyrażenie stanowiska o konieczności konsultacji ortopedy. Biegły wyraźnie wskazał, że ma ona dotyczyć postępowania ze stopą końsko-szpotawą (a nie innych niż wynikające z materiału procesowego jej przyczyn). Zgodnie z zakresem swojej specjalności biegły zwrócił uwagę na konieczność opieki ortopedycznej w toku dalszej rehabilitacji. Dążenie strony pozwanej do przeprowadzenia dowodu z opinii ortopedy należy uznać jedynie za przejaw usilnego zmierzania do uzyskania korzystnego dla siebie stanowiska, którego w okolicznościach sprawy nie można jednak oczekiwać. Wobec przekonującego, kategorycznego, niepodważonego skutecznie w apelacji stanowiska zespołu biegłych z (...) w Ł., przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu ortopedii jest zbędne. Kolejnym zarzucanym przez apelującą Gminę naruszeniem art. 233 § 1 k.p.c. miałoby być uznanie, że M. K. nie była obowiązana do nadzoru nad stanem technicznym świetlicy gminnej i okalającego ją obiektu. Tymczasem pozwana starała się wykazać, że osobie tej powierzono nadzór nad stanem technicznym obiektu ze skutkiem, o którym mowa w art. 429 k.c. (a zatem zwalniać miałoby to pozwaną od odpowiedzialności za szkodę związaną z nienależytym stanem infrastruktury oddanej pieczy tej osoby. Sąd I instancji słusznie jednak uznał na podstawie przedłożonej przez pozwaną umowy, że M. K. zlecono jedynie prowadzenie w świetlicy określonych w niej zajęć. W umowie nie przewidziano, by M. K. miała dokonywać czynności związanych z przeglądami i naprawą infrastruktur. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie uzasadnia przede wszystkim twierdzeń pozwanej co do powierzenia tej osobie funkcji opiekuna świetlicy. Zwrócić uwagę należy bowiem na to, że umowa zlecenia została zawarta w dniu 1 stycznia 2012 r., a więc już po wejściu w życie powoływanego przez stronę pozwaną zarządzenia nr (...) wójta gminy w S. z dnia 20 stycznia 2011 r. w sprawie funkcjonowania świetlic wiejskich oraz organizacji imprez artystycznych i rozrywkowych, co zgodnie z jego § 8 nastąpiło z dniem podpisania. W regulaminie, stanowiącym załącznik do przywołanego zarządzenia, wyróżniono funkcję opiekuna świetlicy i określono zakres jego zadań. Jeżeli zatem, w okresie gdy w ramach wewnętrznej struktury organizacyjnej Gminy wyodrębniono już stanowisko „opiekuna świetlicy”, zgodnym zamiarem stron umowy , miałoby być powierzenie takiej funkcji M. K., to bez wątpienia zostałoby to wyraźnie wskazane w umowie. Zawarta pomiędzy stronami umowa zlecenia nie tylko nie wskazuje, by M. K. taka rola została powierzona, lecz również nie wymienia żadnego zadania, które mieściłoby się w jej zakresie. Jeżeli pozwana Gmina zdecydowała się na wyróżnienie funkcji opiekuna świetlicy, to normalnym następstwem byłoby powierzanie jej na mocy wyraźnego postanowienia umownego, nie zaś jedynie w sposób dorozumiany. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie daje też żadnych podstaw do tego, aby uznać, że M. K. powierzono odpowiedzialność za utrzymanie i naprawę substancji świetlicy choćby per facta concludentia (czy też na podstawie wiążącego ją regulaminu świetlicy). Wskazywane w apelacji okoliczności, (a więc regulaminowy obowiązek zgłaszania pozwanej Gminie stwierdzonych wad obiektu), rozumieć należy jako dążenie do nałożeni na osoby prowadzące zajęcia w świetlicy obowiązku poszanowania mienia zleceniodawcy udostępniającego pomieszczenia (i ewentualnej odpowiedzialności za zniszczenie tego mienia w związku z zajęciami) . Nie oznacza to jednak, iż może to tworzyć podstawę do wnioskowania, że M. K. powierzono czynności związane z zarządem mieniem i dbaniem o jego stan techniczny w rozumieniu art. 429 k.c. Podważa takie wnioski choćby to, że skarżąca nie zakwestionowała ustaleń Sądu Okręgowego o tym, że zleceniobiorczyni nie została zaznajomiona z warunkami obsługi zbiornika bezodpływowego (co wynikałoby z zeznań świadków, jeżeli rzeczywiście miałoby miejsce). Nie wynika z materiału procesowego by M. K. zawodowo trudniła się zarządzaniem i administrowaniem majątkiem trwałym. Powierzenie M. K. pieczy nad stanem technicznym m. in. studzienki jawi się przy tym o tyle bardziej wątpliwe, że zbędne byłyby wówczas czynności wykonywane ze strony gminy przez R. A. i G. J., jeżeli mogłaby je wykonywać, do tego na miejscu, właśnie M. K. czy też inna osoba prowadząca zajęcia świetlicowe. Aktualne i zasadnicze na gruncie art. 429 k.c. pozostają także niezakwestionowane w apelacji ustalenia Sądu Okręgowego co do tego, że M. K. nawet gdyby była opiekunem świetlicy, to nie została choćby przeszkolona w przedmiocie sposobu eksploatacji urządzeń technicznych na nieruchomości w tym np. zabezpieczenia zbiornika po zakończeniu prac asenizacyjnych, a tym bardziej nie zajmowała się nimi zawodowo. Dodać należy, że art. 429 k.c. wymaga do zwolnienia osoby powierzającej z odpowiedzialności nie tylko wykazania faktu powierzenia czynności ale też wykazania okoliczności świadczących o braku winy w wyborze względnie udowodnienia że wykonanie czynności powierzono osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności.. Pozwana Gmina nie przedstawiła żadnych twierdzeń (a także nie udowodniła faktów), z których wywodzić należałoby, że ewentualne powierzenie obowiązku nadzoru nad stanem technicznym urządzeń składających się na infrastrukturę nieruchomości osobie nie posiadającej żadnego przygotowania zawodowego, i kompetencji w tym zakresie świadczyć mogłoby o braku winy pozwanej Gminy w wyborze. Nie wykazano też, by M. K. utrudniał się czynnościami związanymi z pieczą nad stanem technicznym urządzeń w ramach swojej działalności zawodowej. Stąd też bezzasadny jest próba poszukiwania zwolnienia pozwanej od odpowiedzialności na podstawie art. 429 k.c. w przez powołanie się na powierzenie A. K. czynności opiekuna świetlicy . Z tych samych przyczyn jako zbędne dla rozstrzygnięcia potraktowano wnioski dowodowe zawarte w apelacji a dotyczące żądania przesłuchania świadków K. i Ł. na okoliczność zakresu obowiązków M. K., nie znajdując podstaw do zmiany kwestionowanego przez skarżącą rozstrzygnięcia dowodowego Sadu I instancji na podstawie ar.t 380 k.c. i przeprowadzenia tóg dowodu przed sądem odwoławczym . Odnosząc się do dalszych przedstawionych przez pozwaną argumentów mających uzasadniać zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. należy również wskazać, że Gmina nie przedstawiła dowodów na okoliczność zwolnienia jej z odpowiedzialności za zdarzenie, w którym ucierpiała powódka. Sąd I instancji upatrywał przyczyny odpowiedzialności pozwanej za zdarzenie w tym, że Gmina nie utrzymywała studzienki w należytym stanie technicznym, zaniechawszy sprawdzania jej stanu technicznego. Obowiązkiem właścicielskim Gminy jest zaś dbanie o prawidłowy (zapewniających bezpieczeństwo) stan urządzeń (zwłaszcza na terenie dostępnym dla osób korzystających z instytucji publicznych). Urządzenia powinny być zatem sprawne technicznie a zwłaszcza nie powinny posiadać uszkodzeń zagrażających osobom korzystającym z nieruchomości gminnej zgodnie z jej społeczno – gospodarczym przeznaczeniem. W realiach sprawy Sąd przypisał pozwanej winę polegającą na zaniedbaniu właściwej kontroli stanu studzienki. Znamiennym (i niezakwestionowanym w apelacji) jest to, że w świetle ustaleń Sądu Okręgowego żaden z pracowników Gminy nie sprawdzał nawet, czy zbiornik bezodpływowy posiada zabezpieczenia i jest we właściwym stanie technicznym, mimo że dokonywane były w tym czasie czynności związane z przeglądami gwarancyjnymi obiektu. Jest w świetle zasad doświadczenia życiowego niezbędnym ustalenie czy w trakcie eksploatacji nie występują wady tego rodzaju urządzeń wynikające np. z błędnego ich montażu. Ten brak wymaganego w okolicznościach sprawy zainteresowania stanem zbiornika i bezpieczeństwem jego zabezpieczenia w okresie gwarancyjnym świadczy o zaniechaniu właściwej pieczy nad mieniem w świetle wzorców określonych w art. 355 §2 k.c. i przesądza o przypisaniu pozwanej winy w postaci niedbalstwa. Powoduje to bezzasadność zarzutów naruszenia art. 415 k.c. w zw. z art. 430 k.c. Innymi słowy pozwana Gmina mogłaby zwolnić się od odpowiedzialności dopiero wówczas, gdyby wykazała utrzymywanie włazu w należytym stanie technicznym (wykonywanie cyklicznych czynności związanych z konserwacją urządzenia i badaniem jego stanu technicznego). Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy na to nie wskazuje. W apelacji Gmina wskazuje wprawdzie na niewielki upływ czasu pomiędzy ostatnim wywozem nieczystości (w dniu 14 marca 2012 r.), a wypadkiem (w dniu 26 marca 2012 r.). W realiach sprawy jednak nie ma żadnych podstaw by przyjąć, że do uszkodzenia zabezpieczeń pokrywy doszło dopiero w dniu 14 marca 2012 gdyż przed tą datą Gmina dokonywała bieżących kontroli stanu studzienki. Nie zakwestionowano nawet ustalenia, że już w 2010 r. pracownik gminy R. A., szkoląc pracownika Spółdzielni M. B., nie poinformował go, że aby zdjąć pokrywę należy odkręcić trzy śruby. M. B. użył klucza hakowego, co prowadziło do uszkodzenia wewnętrznych krawędzi włazu. Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wywodzić należy zatem, że do uszkodzenia pokrywy doszło już wcześniej w momencie przystąpienia do jej nieprawidłowej obsługi w 2010. Zatem okres około dwóch lat, między 2010 r. a 2012 r., studzienka przy świetlicy w Ł. stanowiła zagrożenie niedostrzeżone przez pozwaną Gminę wskutek zaniechania czynności kontrolnych. Sąd Apelacyjny, za Sądem Okręgowym, ponownie zwraca w tym kontekście uwagę na to, że w świetle materiału procesowego choćby w dniu 5 marca 2012 r., zaledwie na trzy tygodnie przed wypadkiem, podczas przeglądu gwarancyjnego nie podnoszono pokrywy zbiornika, a tym samym zaniechano sprawdzenia stanu jej zabezpieczeń przed samoczynnym otwarciem. Zaniedbania pozwanej Gminy były zatem oczywiste i możliwe do ustalenia bez potrzeby zasięgania wiedzy specjalistycznej. Pozostawianie miesiącami bez żadnego zainteresowania (nieodzownego nawet w sytuacji, w której do uszkodzenia by nie doszło) nieskomplikowanego przecież technicznie urządzenia, jakim jest wlot zbiornika asenizacyjnego i jego zabezpieczenie stanowi oczywiste naruszenie obowiązku utrzymania obiektu w należytym stanie technicznym. Elementem utrzymania jest przy tym oczywiście konieczność dokonywania okresowych przeglądów, nie tylko tych wynikających z gwarancji, lecz również badających przynajmniej oczywiste (jak w tym wypadku) stan techniczny eksploatowanych urządzeń. Obwiązki gminy w tej mierze nie zależą od uprzedniego zgłoszenia usterki. Zarzut naruszenia art. 278 § 1 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. należy przy tym uznać za o tyle bezzasadny, że Gmina w toku postępowania przed Sądem Okręgowym nie złożyła wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego. W istocie zatem zarzut ten powinien być oceniany w świetle art. 232 zdanie drugie k.p.c., Zarzut naruszenia przepisu art. 232 zdanie drugie k.p.c. nie został jednak podniesiony, co uniemożliwia sądowi odwoławczemu, związanemu zarzutami odwoławczymi, kontrolę apelacyjną na jego podstawie. Zarazem jednak stwierdzić należy, że w okolicznościach sprawy stwierdzenie przyczyny wypadku nie wymagało wiedzy specjalnej. Powiązanie logiczne między stwierdzonym w sprawie uszkodzeniem zabezpieczeń studzienki i mechaniką jej otwarcia w wyniku nastąpienia przez dziecko na część pokrywy opartą o uszkodzoną część krawędzi wewnętrznych, zostało udokumentowane w materiale procesowym (zarówno niniejszej sprawy jaki w ramach czynności przeprowadzonych w postepowaniu przygotowawczym). Poznanie (zrozumienie) mechanizmu (przebiegu) wypadku i przyczyn uszkodzenia studzienki nie wykracza poza wiedzę powszechną (elementarne zasady i prawidła fizyki). Jako takie zatem zweryfikowanie materiału procesowego obrazującego okoliczności wypadku i uszkodzenia zamknięcia zbiornika przez Sąd nie wymagało pozyskania wiadomości specjalnych w rozumieniu art. 278 k.p.c. a tylko taka sytuacja uzasadniałaby ewentualną konieczność dopuszczenia z urzędu dowodu z opinii biegłego. Co więcej pozwana jako właściciel zbiornika nie przedstawiła argumentów, z których wynikałoby, że stan jego nie uległ zmianie od wypadku (nie doszło do usunięcia uszkodzenia) i biegły na podstawie własnych oględzin mógłby poczynić odmienne ustalenia co do przyczyn wypadku lub uszkodzenia zbiornika. Nie podnoszono też tego, by w sprawie wystąpiły wady techniczne (konstrukcyjne, produkcyjne) zbiornika (czy też wady spowodowane jego wadliwym montażem). Jeśli tak to w istocie nie ma jakichkolwiek podstaw by przyjąć, że opinia biegłego dotyczyć miałaby okoliczności istotnych, zwalniających pozwanego z odpowiedzialności za szkodę. Pozwana Gmina zarzuciła również nieprzeprowadzenie postępowania dowodowego na okoliczność przyczynienia się powódki do powstania szkody. Nie wskazano jednak żadnych faktów które uzasadniać miałyby twierdzenia o przyczynieniu powódki i podlegać dowodowi. Za taki fakt nie może być bowiem uznane jedynie nastąpienie na pokrywę włazu. Nie wskazuje skarżący w jaki sposób powódka będąca w chwili wypadku w wieku i stopniu rozwoju wykluczającym możliwość przypisania jej powinności zachowania wzorców ostrożności (w korzystaniu z jakichkolwiek urządzeń technicznych) mogła w sposób zawiniony przyczynić się do zdarzenia. Od osoby będącej w wieku powódki, która nie zdążyła wówczas nawet rozpocząć nauki w przedszkolu, nie sposób wymagać rozwinięcia myślenia abstrakcyjnego w takim stopniu, aby mogła ona dostrzec niebezpieczeństwo związane ze stawaniem na pokrywie studzienki kanalizacyjnej. Stąd też także ta część apelacji nie może odnieść skutku. Pozwana nie podważyła również dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny materialnoprawnej. Odnosząc się do zarzutów mających wykazać, że powierzenie czynności Spółdzielni zwalniało Gminę od odpowiedzialności, należy mieć na względzie to, że Gmina powierzyła Spółdzielni jedynie dokonywanie asenizacji. W tych granicach zatem (a więc w odniesieniu do szkody wyrządzonej przy wykonywaniu usług asenizacyjnych) pozwana mogłaby być zwolniona za szkodę na podstawie art. 429 k.c. Nie można natomiast przyjąć, aby w ten sposób gmina wyzbywała się odpowiedzialności za zaniechanie utrzymywania w należytym (sprawnym technicznie i bezpiecznym dla ludzi) stanie urządzeń eksploatowanych przez siebie na nieruchomościach udostępnianych publicznie. Podstawy faktyczne odpowiedzialności obu pozwanych, pomimo łączącego ich z mocy art. 441 § 1 k.c. węzła odpowiedzialności solidarnej są zatem rozłączne (każdy odpowiada za swój czyn – co wyjaśniono już wyżej). W rozpoznawanej sprawie zatem na czyn polegający na nieprawidłowym, (niezgodnym z wymogami technicznymi dotyczącym eksploatacji urządzenia), otwieraniu i zabezpieczaniu zbiornika, nałożył się brak odpowiedniego nadzoru ze strony Gminy nad stanem technicznym jej mienia i zaniechanie usunięcia uszkodzenia zabezpieczeń zbiornika . Nie powtarzając przedstawionej już argumentacji, stwierdzić też należy , że przyczyną zwolnienia się pozwanej gminy od odpowiedzialności nie może być w szczególności powoływanie się na dokonywanie kontroli pogwarancyjnych. Sposób ich dokonywania w realiach sprawy wskazuje bowiem wyraźnie na stopień zawinienia (co najmniej niedbalstwa) pozwanej Gminy, skoro jej pracownicy, mając do tego sposobność, w ogóle zaniechali kontroli sprawności urządzenia - nie otwierali włazu i nie spostrzegli oczywistego uszkodzenia mienia, nad którym mieli czuwać w imieniu pozwanej. Pozwana Gmina, oprócz zakwestionowania wysokości zasądzonej renty, co zostało już omówione w ramach oceny apelacji pozwanej Spółdzielni (i nie wymaga powtórzenia) , zakwestionowała również na zasadzie art. 445 § 1 k.c. samą wysokość przyznanego powódce zadośćuczynienia. Zgodnie z dyspozycją art. 445 § 1 k.c., w wypadku uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Przyznanie jej powinno złagodzić ujemne doznania i uczucia na skutek szkody. Określenie wysokości tej sumy powinno następować przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności występujących w indywidualnym przypadku, w związku z konkretną osobą poszkodowanego i sytuacją życiową, w jakiej się znalazł (por. m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 grudnia 2007 r., sygn. akt I CSK 384/07, Lex nr 351187). Celem zadośćuczynienia jest zrekompensowanie cierpienia, a jednocześnie stworzenie szansę adaptacji w rzeczywistości zmienionej wskutek doznanych uszkodzeń ciała. W tym kontekście wskazuje się jednolicie w orzecznictwie, że sąd określając wysokość zadośćuczynienia winien brać pod uwagę zarówno intensywność i rodzaj cierpień psychicznych i czas ich trwania, nieodwracalność skutków urazu, jak i ich wpływ na dotychczasowy sposób (styl) życia pokrzywdzonego, jego szanse na przyszłość, poczucie nieprzydatności społecznej, bezradność życiową pokrzywdzonego. Znaczenie w tym kontekście należy nadać też wiekowi pokrzywdzonej osoby zdając sobie sprawę z tego, że w świetle zasad doświadczenia życiowego u osoby młodej rozległe uszkodzenie ciała powodujące istotne i trwale ograniczenie aktywności życiowej powodować będzie zazwyczaj znacznie bardziej dotkliwe cierpienia psychiczne, niż u osoby w wieku podeszłym. W tym kontekście zatem istotne będzie więc to na jakim etapie życia (rozwoju osobistego) dochodzi do uszkodzenia ciała. Jakkolwiek nie są obojętne dla wymiaru zadośćuczynienia realia społeczne (zamożność i przeciętna stopa życiowa społeczeństwa) to jednak wielokrotnie podkreślano, że sam wzgląd na te realia nie może powodować przekreślenia funkcji kompensacyjnej zadośćuczynienia i przesłaniać zasadniczych wyznaczników jego wysokości (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 sierpnia 2015 r. II CSK 595/14 Lex nr 1809874). Przekładając powyższe rozważania na okoliczności rozpoznawanej sprawy, Sąd Apelacyjny zważył, iż Sąd Okręgowy prawidłowo przyjął, że rozmiar krzywdy powódki uzasadnia uwzględnienie żądania i przyznanie jej zadośćuczynienia w obiektywnie znacznej kwocie 300 000 zł. Nie znajdując potrzeby przytaczania ponownie rozważań i argumentów Sądu Okręgowego przypomnieć jedynie trzeba, że korygowanie przez sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może być aktualne tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 czerwca 2013 r., sygn. akt I CSK 614/12, Lex nr 1383227). Argumentacja pozwanej przedstawiona w apelacji nie zawiera przesłanek pozwalających na korektę wyroku w świetle przyjętego w judykaturze wzorca oceny zastosowania art. 445 k.c. Nie wskazuje w szczególności skarżąca jakie okoliczności sprawy wpływające na rozmiar krzywdy zostały nadmiernie wyeksponowane przez Sąd lub błędnie pominięte (zmarginalizowane). Bezzasadnie natomiast stara się skarżąca Gmina umniejszyć krzywdę, której doznała powódka odwołując się do jej obecnego stanu psychicznego. Nie ma też podstaw do relatywizowania wartości zadośćuczynienia do jednorazowego świadczenia z ubezpieczenia społecznego. Po pierwsze pamiętać należy że wypadek dotknął dziecko na bardzo wczesnym etapie rozwoju które nie mogło w istocie należycie rozpoznać rozległości jego następstw. Z drugiej trony zaś skutki wypadku niewątpliwie bardzo rozległe zarówno w sferze fizycznej jaki w sferze rozwoju psychicznego rzutować będą na istotnie na przebieg okresu dorastania powódki i powodować będą ograniczenia także w dorosłym jej życiu. Wskazywane przez pozwaną aspekty opinii biegłej z zakresu psychologii, takie jak to, że powódka jest dzieckiem pogodnym, komunikatywnym, dobrze nawiązującym relacje interpersonalne w żadnej mierze nie umniejszają doznanej przez powódce ogromnej krzywdzie, determinującej jak wskazano tempo jej rozwoju i możliwości życiowe. Rozmiar doznanego przez nią rozstroju zdrowia, mający oczywisty wpływ na funkcjonowanie powódki w każdym aspekcie życia, w pełni uzasadnia przyznanie zadośćuczynienia w znacznej wysokości, szczególnie, iż świadczenie to ma charakter jednorazowy, mający z założenia stanowić dla poszkodowanej kompleksową rekompensatę. W tym też kontekście przypomnieć należy że w nauce i orzecznictwie występuje pojęcie tzw. szkody (krzywdy) nieuświadomionej - dotykającej osobę, która ze względu na wiek lub stopień rozwoju nie jest w stanie rozeznać prawidłowo następstw deliktu. W tym kontekście Fakt, że powódka w momencie wypadku była w wieku który w sposób oczywisty nie pozwalał na racjonalizację następstw zdarzenia i nie przedstawia obecnie objawów traumy w relacjach interpersonalnych nie może umniejszać rozmiarów krzywdy i (pochodnego jej zadośćuczynienia) wobec opisanych przez Sąd Okręgowy i przyjętych za podstawę ustalenia rozmiarów świadczenia następstw wypadku dla zdrowia powódki, poważnego zagrożenia życia, cierpień związanych z długotrwałym leczeniem, rozległego wpływu wypadku na rozwój psychiczny i fizyczny powódki w okresie wczesnodziecięcym oraz następstw o charakterze trwałym, powodujących ocenę uszczerbku na zdrowiu w stopniu przyjętym przez biegłych lekarzy. Świadczenie z ubezpieczenia społecznego jest zaś nieprzystawalne do zadośćuczynienia już choćby z tego wypadku, że środek cywilnoprawny kompensuje krzywdę w każdym aspekcie życia pokrzywdzonej nie tylko jeśli chodzi o następstwa w sferze zdrowia lecz także w sferze cierpień psychicznych utraty szans na przyszłość itp.), natomiast ubezpieczenie społeczne obejmuje swoją ochroną z natury rzeczy jedynie niezdolność do pracy zarobkowej, abstrahując od pozostałych aspektów życia ubezpieczonego. Stąd też za nieuzasadniony należy uznać także zarzut naruszenia ar.t 445 k.c. Z „ostrożności procesowej” w końcowej części apelacji skarżąca zarzuciła nadto naruszenie art. 435 k.c. w zw. z art. 362 k.c. zarzut ten jest bezzasadny. Sad Okręgowy bowiem nie opierał podstawy odpowiedzialności pozwanej Gminy o normę art. 435 k.c. i przepisu tego w ogóle nie stosował. Jeśli tak to nie mógł normy tej naruszyć przez błędną ocenę przesłanek egzoneracyjnych . Niezależnie od tego nie można przyjąć (jak wywodzi skarżąca), że szkoda była spowodowana wyłącznie w okolicznościami które przypisywać należy powódce (lub jej rodzicom). Jak wyjaśniono wyżej bowiem przyczyna wypadku było uszkodzenie włazu (niespowodowane ani prze powódkę ani też przez jej opiekunów). Samo wejście na prawidłowo zamkniętą i zabezpieczoną pokrywę nawet przez osobę dorosłą, w świetle zasad doświadczenia życiowego i logiki nie powinno spowodować wypadku. Nie można też uznać, że wejście na pokrywę nienoszącą widocznych śladów uszkodzenia, świadczyć może o naruszeniu jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa (skoro urządzenia tego rodzaju usytuowane często w przebiegu ulic czy też chodników, powinny umożliwiać bezpieczne poruszanie się nad nimi zarówno pieszych jak i pojazdów). Zatem nie można przypisywać powódce odpowiedzialności za skutki wypadku jedynie z tej przyczyny, że stanęła ona na pokrywie zbiornika. Stąd też sfera argumentacji odwołująca się (z ostrożności procesowej) do art. 362 k.c. nie może odnieść skutku prawnego. Mając na uwadze powyższe obie apelacje zostały oddalone na zasadzie art. 385 k.p.c. Rozstrzygnięcie o kosztach procesu zapadło w oparciu o wyrażoną w art. 98 § 1 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c. zasadę odpowiedzialności za jego wynik. Obie pozwane przegrały w całości postępowania wywołane swoimi apelacjami. Na należną powódce od pozwanych solidarnie kwotę 8 100 (osiem tysięcy sto) złotych składają się jej koszty zastępstwa w postępowaniu apelacyjnym, określone zgodnie z § 2 pkt 7 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz. U. z 2018 r., poz. 265). Edyta Buczkowska – Żuk Krzysztof Górski Halina Zarzeczna
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.