Właściwy do ustalenia wysokości wypłaconego kredytu oraz rat, jest kurs średni ustalany przez NBP, bowiem w sposób obiektywny odzwierciedla, co się dzieje na rynku walutowym, a nadto zapobiega stosowaniu spreadu. Zastosowanie tego wskaźnika wynikało z wykładni umowy opartej o jej cel i zgodny zamiar stron. Z wiarygodnej opinii biegłego wynikało, że uwzględniając usunięcie klauzul abuzywnych i stosując kurs średni NBP, nadpłata z tytułu kapitału i odsetek wynosiła odpowiednio 1.192,83 CHF (3.721,90 zł według kursu z dnia wypłaty) i 1.031,36 CHF (3.888,43 zł według kursu z dnia zamknięcia rozprawy), łącznie 7.610,33 zł. Zarzut przedawnienia był skuteczny w zakresie 27,93 zł. Tyle bowiem wyniosła nadpłata z tytułu odsetek do 16 sierpnia 2006 r. Z tych przyczyn Sąd Okręgowy uwzględnił roszczenie do kwoty 7582,40 zł. Odsetki ustawowe za opóźnienie należały się od 19 listopada 2016 r., a wiec od dnia następnego po podręczeniu pozwanemu wezwania do zapłaty. Żądanie powódki było zaś niezasadne w zakresie, w jakim domagała się zwrotu równowartości 5.069,74 CHF. Co prawda o tyle został zawyżony kapitał kredytu, na skutek przeliczenia go po kursie (...) stosowanym przez pozwanego, niemniej powódka nie nadpłaciła tej kwoty na dzień zamknięcia rozprawy. Suma ta powinna być uwzględniona przy wyliczeniu rat kapitałowo - odsetkowych. Apelację od powyższego wyroku złożyła powódka. Zaskarżyła go w zakresie, w jakim Sąd Okręgowy oddalił powództwo oraz zasądził od niej koszty procesu i koszty sądowe. Zarzuciła naruszenie:
w zw. z art. 58 § 1 k.c. poprzez niezastosowanie skutkujące przyjęciem, że brak było podstaw do uznania za nieważne § 2 pkt 2 i pkt 4 oraz § 3 ust. 1 lit. b, c, d umowy, podczas gdy zapisy te, niebędące świadczeniem głównym, nie zostały indywidualnie uzgodnione, są niejasne, odnoszą się do bliżej nieokreślonych „harmonogramów spłat" oraz konstruują stosunek prawny oparty na nierówności stron, a tym samym stanowią klauzule abuzywne;
k.c. Zgodnie z tym przepisem postanowienia umowy nie wiążą konsumenta, jeżeli: nie zostały z nim uzgodnione indywidualnie; kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy; i nie określają głównych świadczeń stron, chyba że zostały sformułowane w sposób niejednoznaczny. Przesłanki te zostały spełnione w odniesieniu do postanowienia umownego dotyczącego sposobu określania kursu (...), po którym dokonywano indeksacji przyznanej kwoty kredytu (§ 2 ust. 1 umowy). W sprawie nie było sporne, że powódka zawarła sporną umowę działając jako konsument (pismo procesowe pozwanego k. 339 v pkt 30, k. 606 pkt 6). Za okolicznością tą przemawiał dodatkowo fakt, że kredyt wzięła przede wszystkim na pokrycie zobowiązań związanych z celami mieszkaniowymi (§ 1 umowy – k. 3), a więc niezwiązanymi z prowadzeniem działalności gospodarczej lub zawodowej (art. 22 1 k.c.). Powyższa klauzula indeksacyjna nie została nadto uzgodniona indywidulanie. Jak wynikało z art.
k.c., doszłoby do tego, gdyby powódka miała rzeczywisty wpływ na treść postanowień kontraktowych. Warunek ten, wbrew stanowisku pozwanego, nie został spełniony w sytuacji, gdy oddziaływanie jego przeciwniczki procesowej na treść stosunku obligacyjnego ograniczyło się do dokonania wyboru pomiędzy proponowanymi jej dwiema wersjami umowy – o kredyt indeksowany albo nieindeksowany. Jak wskazuje się w orzecznictwie, do indywidulanego uzgodnienia klauzuli umownej konieczne jest wspólne ustalenie jej ostatecznego brzmienia. Powinno to nastąpić w wyniku rzetelnych negocjacji, w ramach których konsument ma realny wpływ na treść kontraktu, chyba że poszczególne postanowienia zostały przez niego sformułowane i włączone na jego żądanie (patrz: postanowienie SN z 6 marca 2019 r. I CSK 462/18; wyrok SN z 1 marca 2017 r. IV CSK 285/16). Z art.
wynikało, że ciężar wykazania powyższych okoliczności spoczywał na pozwanym. Nie podołał temu obowiązkowi. Nie złożył dowodów na to, że jego przeciwniczka procesowa miała wpływ na brzmienie klauzuli indeksacyjnej. Również powódka zaprzeczyła temu stanowisku (k. 155 v), zaś jej wersję potwierdziły zeznania zgłoszonego w sprawie świadka - A. U. (pośrednika kredytowego). Wynikało z nich, że inicjatorce postępowania nie został przedstawiony tekst projektu umowy. Miała nadto wpływ wyłącznie na określenie wysokości raty i rodzaju waluty kredytu, nie zaś na sposób ustalania kursu walutowego o (k. 210 v). Jej przeciwnik procesowy niezasadnie też podniósł, że omawiana klauzula indeksacyjna była zgodna z dobrymi obyczajami i nie naruszała interesu powódki. Jak wynikało z treści tego postanowienia umownego, kurs (...), wedle którego przeliczona miała być kwota kredytu udzielanego w złotych, był ustalany według stawek obowiązujących u pozwanego (§ 2 ust 1 i § 3 ust. 2). Wskaźniki te nie opierały się na danych publikowanych przez NBP, lub innym miarodajnym mierniku. Umowa nie określała, w jaki sposób powinny były wyliczane. W konsekwencji zastosowany w niej mechanizm dawał swobodę w ustalaniu kursów, po których miało dojść do indeksacji udzielnego kredytu. To zaś pozwalało dowolnie wpływać na rozmiar świadczeń należnych z tytułu spłaty. Są one co prawda określane w złotych przy zastosowaniu obiektywnych kursów sprzedaży (...) publikowanych przez NBP, ale podstawą tego przeliczenia jest indeksowana do (...) kwota udostępnionego kapitału, a więc, jak już wskazano, wartość arbitralnie ustalona (§ 3 ust. 2 umowy – k. 39). Taka konstrukcja prawna stanowiła nadużycie pozycji pozwanego, będącego w umowie silniejszym kontrahentem oraz nierównomierne rozłożyła uprawnienia i obowiązki między stronami, a nadto stanowiła źródło potencjalnie niekorzystnych skutków ekonomicznych u powódki. Jak powszechnie podnosi się w orzecznictwie, jest to w sposób oczywisty sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta (patrz np.: wyrok SN z 22 stycznia 2016 r. I CSK 1049/14; wyrok SN z 4 kwietnia 2019 r. III CSK 159/17; wyrok SN z 29 października 2019 r. IV CSK 309/18). Wbrew ocenie Sądu Okręgowego i zgodnie ze stanowiskiem pozwanego, powyższa klauzula indeksacyjna nie miała charakteru świadczenia ubocznego. W judykaturze wskazywano co prawda odmiennie, niemniej obecnie stanowisko to straciło na aktualności. Jak wynika z orzeczeń (...), postanowienia obejmujące, jak w niniejszej sprawie, mechanizm indeksacji, stanowią świadczenie główne, gdyż kreują ryzyko walutowe, które jest immanentnie związane z umową kredytu nominowanego (patrz: wyrok z 14 marca 2019 r. C 118/17, pkt 48, 52; wyrok z 3 października 2019 r. C 260/18, pkt 44). Na aprobatę zasługują też te poglądy judykatury, wedle których umowne przepisy waloryzacyjne wprost kształtują rozmiar sumy kredytowej podlegającej spłacie. Tym samym, jak się wskazuje, określają główne świadczenie kredytobiorcy, a mianowicie unormowany w art. 69 ust. 1 PB obowiązek zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu w ratach w oznaczonych terminach (patrz: wyrok SN z 9 maja 2019 r. I CSK 242/18; wyrok SN z dnia 4 kwietnia 2019 r. III CSK 159/17; wyrok SN z 7 listopada 2019 r. IV CSK 13/19). Okoliczność ta, wbrew temu co pozwany podniósł w pierwszej instancji, nie uniemożliwiała oceny omawianej klauzuli indeksacyjnej pod kątem abuzywności. Również bowiem postanowienia zawierające świadczenia główne podlegają takiemu badaniu, o ile zostały sformułowane w sposób niejednoznaczny (art.
Powyższe rozwiązanie ustawowe wywodzi się z art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13. Jak wynika z orzecznictwa (...), opiera się ono na założeniu, że postanowienia określające główne świadczenia zazwyczaj odzwierciedlają rzeczywistą wolę konsumenta, bo do ich treści strony przywiązują z reguły największą wagę. Tym niemniej wyłączenie spod kontroli nie może obejmować postanowień nietransparentnych. W ich przypadku konsument nie ma możliwość łatwej oceny rozmiarów i relacji swojego świadczenia do zobowiązania wzajemnego drugiej strony. Z tych przyczyn (...) uznał, że wymóg transparentności powinien być rozumiany jako nakazujący nie tylko, by umowa była zrozumiała dla konsumenta z gramatycznego punktu widzenia, ale także, żeby mógł na jej podstawie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, konsekwencje ekonomiczne wynikającego z niej zobowiązania (patrz: wyroku (...) z 20 września 2017 r. C-186/16 pkt 43 – 45; wyrok (...) z 30 kwietnia 2014 r. C-26/13 pkt 71 – 73, 75). Warunku tego, na co słusznie wskazuje się w orzecznictwie, nie spełnia klauzula waloryzacyjna, która, pozostawia bankowi dowolność w określeniu kursu waluty (patrz: wyrok SN z 9 maja 2019 r. I CSK 242/18). Również w niniejszej sprawie powyższe postanowienie kontraktowe pozbawiło powódkę możliwości, by w - relewantnej przy określaniu abuzywności - chwili zawarcia spornej umowy, poznać zasady, na jakich miało być wyliczane (indeksowane) jej świadczenie. Skoro więc klauzula ta nie pozwalała, żeby choćby w przybliżeniu poznać skutki finansowe jej zastosowania, to została sformułowana niejednoznacznie. Opisane wyżej okoliczności przemawiały za zasadnością oceny Sądu Okręgowego i inicjatorki postępowania, że spełniły się przesłanki uznania omawianego postanowienia umownego za niedozwolone. Tym samym nie wiązywało ono stron (art.
Sporna umowa nie podlegała uzupełnieniu w zakresie, w jakim była abuzywna. Wniosek taki płynął m.in. z analizy wyroku (...) z 3 października 2019 r. wydanego w sprawie C-260/
W konsekwencji zabrakło mechanizmu, w oparciu o który można byłoby przeliczyć kwotę udostępnionego kapitału wedle kursu (...). To z kolei uniemożliwiło określenie wartości, która powinna być podstawą do ustalenia rozmiaru rat kapitałowo – odsetkowych. W wyniku tego nie mogło się też wykreować ryzyko walutowe. Okoliczności te, jak już wskazano, i co wynikało z przywołanych wcześniej judykatów, pozbawiały umowę jej koniecznych składników - essentialia negotii (patrz: wyrok (...) z 14 marca 2019 r. C 118/17, pkt 48, 52; wyrok z 3 października 2019 r. C 260/18, pkt 44; wyrok SN z 9 maja 2019 r. I CSK 242/18; wyrok SN z dnia 4 kwietnia 2019 r. III CSK 159/17; wyrok SN z 7 listopada 2019 r. IV CSK 13/19). Jeżeli tak, to, co potwierdza najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego, spełniły się podstawy do uznania, że na skutek abuzywności jest ona nieważna (patrz: wyrok z 29 października 2019 r. IV CSK 309/18). Podobna ocena znalazła odzwierciedlenie w stanowisku (...), który wskazał, że upadek klauzuli waloryzacyjnej czyni „niepewnym” obiektywną możliwość utrzymania całego stosunku obligacyjnego (patrz: wyrok z 14 marca 2019 r. C 118/17, pkt 48, 52; wyrok z 3 października 2019 r. C 260/18, pkt 44). Sporny kontrakt można byłoby co prawda pozostawić w mocy - uznając postanowienie niedozwolone za działające - niemniej wymagałoby to zgody powódki (patrz: wyrok (...) z 21 lutego 2013 r. C-472/11, pkt 35 i 36). Sąd Apelacyjny poinformował ją, za pośrednictwem jej pełnomocnika, o takiej możliwości, niemniej w odpowiedzi podtrzymała swoje żądanie o ustalenie nieważności stosunku obligacyjnego (protokół elektroniczny 00:09:38 – 00: 10:32, k. 719). Sporna umowa upadła więc w całości. Na marginesie należy dodać, że skoro nieważność została stwierdzona już z uwagi na abuzywności postanowienia określającego sposób przeliczania udostępnionego kapitału na walutę obcą, to irrelewantne było, czy również klauzula dotycząca indeksacji rat kapitałowo – odsetkowych do (...) była, jak ocenił Sąd Okręgowy, niedozwolona. W konsekwencji powódka nabyła wierzytelność o zwrot nienależnego świadczenia. Przedmiot dochodzonej przez nią restytucji stanowiło to, co dała na skutek nieważnej umowy (art. 410 § 2 k.c.). Nie zaistniały opisane w art. 411 pkt 4 k.c. okoliczności wyłączające powyższe uprawnienie. Przepis ten ma zastosowanie w sytuacji, gdy nienależne świadczenie zostało spełnione przed powstaniem wymagalności roszczenia. Warunkiem zastosowania tej normy jest istnienie ważnego, spełnionego przedterminowo, zobowiązania. Przesłanka ta nie zaktualizowała się w niniejszej sprawie, bowiem powódka, wbrew temu co pozwany podniósł w drugiej instancji, nie świadczyła z tytułu niewymagalnego roszczenia z bezpodstawnego wzbogacenia. Jak wynika z zestawienia wpłat (k. 131 – 133) i co było bezsporne w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, spełniała wyłącznie zobowiązanie z tytułu nieważnej czynności prawnej (umowy kredytu). Nie zaistniały też przesłanki z art. 411 pkt 2 k.c. Jak podnosi się w orzecznictwie, dyspozycja tego przepisu aktualizuje się, gdy ten, kto spełnił świadczenie, nie był wprawdzie prawnie zobowiązany, ale spoczywał na nim moralny obowiązek wspierania wzbogaconego – np. w przypadku przekazania nienależnych alimentów na rzecz bliskich. W takiej sytuacji żądaniu zwrotu sprzeciwia się poczucie sprawiedliwości (patrz: wyrok SN z 27 maja 2015 r. II CSK 413/14; wyrok SN z 9 kwietnia 2019 r. V CSK 20/18). Występowanie tych okoliczności należy badać wedle indywidualnego stanu danej sprawy. W niniejszym postępowaniu nie wykazano, że moralnie naganne było żądanie powódki (konsumenta) o zwrot tego co dała w ramach nienależnego świadczenia. Przeciwnie, skierowała wobec pozwanego żądanie restytucyjne, bowiem narzucił jej w spornym kontrakcie klauzulę abuzywną, a więc postanowienie rażąco sprzeczne z dobrymi obyczajami i jej interesem. Świadczyło to o tym, że to nie jej, lecz jego działanie było moralnie nieprawidłowe. Wbrew temu co podniósł, norma z art. 411 pkt 2 k.c. nie stanowiła nadto podstawy do wzajemnego skompensowania nienależnych świadczeń spełnionych względem siebie przez strony. Możliwości takiej nie daje zresztą żaden z przepisów zwartych w tytule V księgi III k.c. „bezpodstawne wzbogacenie”. W judykaturze słusznie się bowiem podnosi, że już samo spełnienie świadczenia nienależnego jest źródłem roszczenia zwrotnego i nie ma potrzeby ustalania, czy i w jakim zakresie w wyniku jego dokonania accipiens został wzbogacany a solvens zubożony (patrz: postanowienie SN z 1 marca 2018 r. I CSK 655/17, wyrok SN z 11 grudnia 2019 r. V CSK 382/18). Jeżeli więc w oparciu o nieważną czynność prawną powódka świadczyła na rzecz pozwanego co najmniej 361.653,20 zł (zestawienie spłat wystawione przez pozwanego – k. 131), to niewątpliwie przysługiwało jej, określone przez nią na 215.278 zł (k. 181), roszczenie o zwrot tego wzbogacania. Odsetki ustawowe za opóźnienie były jej należne za okres od 19 listopada 2016 r., to jest, jak słusznie ocenił Sąd Okręgowy, od dnia następnego po tym gdy doręczyła przeciwnikowi procesowemu wezwanie do zapłaty (art. 481 § 1 k.c.). Powyższej wierzytelności nie tamował zarzut przedawniania. Unormowana w 120 § 1 k.c. wymagalność roszczenia kredytobiorcy o zapłatę z tytułu nieważności umowy kredytu rozpoczyna się dopiero po podjęciu przez niego decyzji odnośnie sanowania bądź upadku spornej czynności prawnej (patrz: wyrok SN z 11 grudnia 2019 r. V CSK 382/18). Powódka dokonała tej czynności po zainicjowaniu postępowania w niniejszej sprawie. Nie ma więc mowy o upływie dziesięcioletniego terminu przedawnienia w stosunku dochodzonego przez nią roszczenia. Nadto gdyby nawet było inaczej, to zgłoszony przez pozwanego zarzut odnosił się do świadczeń spełnionych przez nią do 16 sierpnia 2006 r. (k. 336). Dotyczył więc kwoty 1.135,33 zł (zestawienie wpłat – k. 131). Świadczenie w tej wysokości - mając na uwadze, że powódka uiściła na rzecz przeciwnika procesowego 361.653,20 zł, zaś domagała się zwrotu 215.278 zł z – nie miało wpływu na rozmiar dochodzonego przez nią żądania. Żeby pozwany mógł dokonać kompensaty wierzytelności powódki ze swoim roszczeniem o zwrot nienależnego świadczenia spełnionego w wyniku wykonania nieważnej umowy kredytu, powinien dokonać potrącenia. Co prawda złożył oświadczenie o jego dokonaniu (pismo procesowe pozwanego k. 336 – 345), niemniej czynność ta nie była skuteczna. Jak wynika z powszechnie aprobowanej wykładni art. 498 § 1 k.c., żeby wykonać potrącenie, konieczne jest, by przynajmniej wierzytelność potrącającego była wymagalna (patrz: wyrok SN z 5 marca 2019 r. II CSK 41/18; wyrok SN z 2 marca 2017 r. V CSK 395/16). Roszczenie, które pozwany przedstawił do kompensaty w niniejszej sprawie, nie spełniło tego wymogu. Dotyczyło zwrotu nienależnego świadczenia, zatem, jako bezterminowe, stałoby się wymagalne dopiero po wezwaniu dłużnika do zapłaty (art. 455 k.c.). Pozwany nie złożył dowodów, że wykonał tą czynność. Jak wynika z prawidłowego poglądu prezentowanego w orzecznictwie, o tym, że została dokonana, nie przemawiało automatycznie samo złożenie oświadczenia o potrąceniu wierzytelności (patrz: wyrok SN z 14 listopada 2008 r. V CSK 169/08; wyrok SN z 9 maja 2019 r. I CSK 243/18). Na marginesie należy dodać, że kompensata nie byłaby skuteczny nawet wówczas, gdy dotyczyła wymagalnych wierzytelności. W judykaturze zasadnie się podnosi, że zgłoszony w procesie zarzut, w którym uczestnik sporu po raz pierwszy powołuje się na potrącenie, wywołuje skutki materialnoprawne. Z tych przyczyn, jeżeli wychodzi i jest odbierany przez przedstawicieli stron, to obaj powinni mieć umocowanie (umowne lub ustawowe) do jego złożenia, albo przyjęcia. Tymczasem nawet gdyby zastępca procesowy pozwanego dysponował pełnomocnictwem do czynności materialnych, to brak było podstaw aby uznać, że zarzut oparty o art. 498 k.c. dotarł do powódki w sposób zgodny z art. 61 k.c. Został on doręczony wyłącznie jej pełnomocnikowi (oświadczenie o nadaniu pełnomocnikowi powódki pism procesowych zawierających zarzut potrącenia; dowód nadania – k. 345 i 336), zaś istnienia u niego umocowania do odbioru oświadczeń woli - w szczególności niekorzystnych dla niej - nie można było wywieść tylko na tej podstawie, że dysponował pełnomocnictwem procesowym do „reprezentowania przed sądami powszechnymi, organami egzekucyjnymi oraz organami administracji publicznej i samorządu terytorialnego” (k. 20). Powództwo zasługiwało w rezultacie na uwzględnienie w całości już z uwagi na powyższe okoliczności. Nie było zatem potrzeby odnoszenia się do tych zarzutów apelacji, które zmierzały do podważenia skuteczności spornej czynności prawnej w oparciu o inne podstawy, niż już przytoczone. Z tych względów Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok i ustalił nieważność umowy o kredyt oraz zasądził od pozwanego na rzecz powódki 215.278 zł z należnymi odsetkami za opóźnienie. Mając to na względzie, orzeczono jak w pkt I ppkt 1 i ppkt 2 sentencji na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. Modyfikacja rozstrzygnięcia pierwszoinstancyjnego była konieczna również w zakresie, w jakim dotyczyło kosztów procesu i kosztów sądowych. Powódka wygrała postępowanie w całości, zatem pozwany powinien zwrócić jej 18.117 zł, a więc całość wydatków, jakie poniosła do celowego dochodzenia swoich praw (1.000 zł - opłata sądowa; 17 zł – opłata skarbowa od pełnomocnictwa; 2.700 zł – wykorzystana zaliczka na wynagrodzenie biegłego, k. 296; 14.400 zł - § 2 pkt 7 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, Dz.U. z 2015 r. poz. 1804, dalej „R.Pr.Rozp.”,w brzmieniu sprzed 27 października 2016 r.). Z tych samych przyczyn obciążono go obowiązkiem uiszczenia kosztów sądowych poniesionych tymczasowo przez Skarb Państwa (art. 98 § 1 k.p.c. w zw. z art. 113 ust. 1 u.k.s.c.). Z tych względów orzeczono jak w pkt I ppkt 3 i ppkt 4 sentencji na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. Również o kosztach postępowania odwoławczego orzeczono w oparciu o zasadę odpowiedzialności za wynik sporu (art. 98 § 1 k.p.c.). Jeżeli więc apelacja była zasadna w całości, to pozwany powinien zwrócić powódce poniesioną przez nią opłatę sądową od środka odwoławczego (1.000 zł) oraz wydatki związane z zastępstwem pełnomocnika (17.035,80 zł). Te ostatnie zostały opisane w spisie kosztów (k. 718), który, jak wynikało z § 16 R.Pr.Rozp., może stanowić podstawę do uznania roszczenia o zwrot opisanych w nim ciężarów (patrz: postanowienie SN z 12 lipca 2017 r. WZ 11/17). Sąd Apelacyjny nałożył też na pozwanego obowiązek zwrotu kosztów sądowych w wysokości 2.170,13 zł (k. 648, 695), które w drugiej instancji poniósł tymczasowo Skarb Państwa (art. 98 § 1 k.p.c. w zw. z art. 113 ust. 1 u.k.s.c.). Z tych względów orzeczono jak w pkt II i pkt III sentencji na podstawie odpowiednio art. 108 § 1 k.p.c. i art. 113 ust. 1 u.k.s.c. (...)
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.