Sygn. akt I ACa 954/19 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 25 marca 2020 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Piotr Daniszewski Sędziowie: SA Małgorzata Rybicka – Pakuła SA Małgorzata Zwierzyńska (spr.) Protokolant: stażysta Radosław Wałkuski po rozpoznaniu w dniu 11 marca 2020 r. w Gdańsku na rozprawie sprawy z powództwa A. P. przeciwko E. (...), D., Niemcy o zapłatę na skutek apelacji pozwanego od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 26 sierpnia 2019 r. sygn. akt I C 1040/17 I. zmienia zaskarżony wyrok w punkcie III (trzecim) w ten sposób, że znosi wzajemnie między stronami koszty postępowania; II. oddala apelację w pozostałej części ; III. zasądza od pozwanego na rzecz powoda kwotę 2.700 zł ( dwa tysiące siedemset złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego. SSA Małgorzata Zwierzyńska SSA Piotr Daniszewski SSA Małgorzata Rybicka – Pakuła Sygn. akt I ACa 954/19 UZASADNIENIE Powód A. P. pozwem z dnia 19 października 2017 r. przeciwko E. (...) z siedzibą w D., Niemcy wniósł o: 1. zasądzenie od pozwanego na swoją rzecz kwoty 40.000 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 14 listopada 2016 r. do dnia zapłaty; 2. zasądzenie od pozwanego na rzecz (...) Sp. z o. o. w W. kwoty 40.000 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 14 listopada 2016 r. do dnia zapłaty; 3. zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów procesu. Powód wywodził swe żądanie z umowy zawartej z pozwanym, której przedmiotem było ubezpieczenie CASCO jachtu (...). Wskazywał, że zaszedł wypadek objęty tym ubezpieczeniem, gdyż w dniu 14 października 2016 r. doszło do zalania jachtu w czasie rejsu w rejon Zatoki P.. Mimo zgłoszenia powyższego, pozwany odmówił wypłaty świadczenia, wskazując, że do zdarzenia doprowadził celowo sam powód, chcąc zatopić jednostkę. Powód wskazywał również, że w dniu 22 września 2017 r. zawarł z właścicielem jachtu (...) spółką z ograniczoną odpowiedzialnością umowę przelewu, na podstawie której przeniesiono na niego wierzytelność wobec pozwanego co do kwoty 40.000 zł celem dochodzenia roszczeń. Natomiast z faktu zawarcia przez powoda umowy o świadczenie na rzecz osoby trzeciej, to jest umowy ubezpieczenia na rzecz (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością powód wywodził swoje uprawnienie do dochodzenia w niniejszym procesie spełnienia świadczenia przez dłużnika bezpośrednio na rzecz właściciela jachtu. Pozwany wniósł o oddalenie powództwa i zasądzenie od powoda na swoją rzecz kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego wg norm przypisanych. Pozwany zarzucał, że powód nie jest upoważniony do dochodzenia na rzecz (...) spółkii z ograniczoną odpowiedzialnością jakichkolwiek kwot, gdyż umowa przelewu części roszczenia dotyczyła wyłącznie kwoty 40.000 zł i nie zawiera upoważnienia do dochodzenia takiej samej kwoty od cedenta. Co do meritum, pozwany powołał się na wyłączenia zawarte w ogólnych warunkach ubezpieczenia, w pkt 4.1. Ubezpieczyciel zarzucił również celowe zawyżenie wartości jachtu przez powoda, zaznaczając, że została ona określona na 480.000 EURO, podczas gdy z opinii rzeczoznawcy wynika kwota rzędu 250.000 EURO. Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 26 sierpnia 2019 r. orzekł następująco: I. zasądził od pozwanego „E. (...) w D. na rzecz powoda A. P. kwotę 40.000 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 14 listopada 2016r. do dnia zapłaty; II. oddalił powództwo w pozostałej części; III. zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 2.000 z tytułem zwrotu kosztów procesu. Sąd Okręgowy ustalił i zważył, co następuje: W dniu 14 października 2016 r. powód A. P. wypłynął z (...) w rejon Zatoki P. jachtem (...). Jacht stanowił własność (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W. i był przedmiotem umowy leasingu zawartej przez spółkę z powodem. Jacht objęty był również umową ubezpieczenia (...) zawartą przez powoda z pozwanym ubezpieczycielem –E. (...) z siedzibą w D. w dniu 8 maja 2015 r. i przedłużoną o kolejny rok w maju 2016 r. Przedmiotem ochrony ubezpieczeniowej była m. in. sama jednostka pływająca, osprzęt maszynowy, wyposażenie wbudowane na stałe, wyposażenie nautyczne wbudowane na stałe i ruchome, łącznie z omasztowaniem, olinowaniem i ożaglowaniem, szalupa/tratwa ratunkowa (pkt 2.1.1 OWU). Okres ubezpieczeniowy trwał od 11.05.2016 r. do 11.05.2017 r., a suma ubezpieczeniowa została określona na kwotę 480.000 EURO. Ubezpieczyciel zobowiązał się pokryć wszelkie straty i szkody powstałe w ubezpieczonych przedmiotach w okresie ubezpieczenia do wysokości sumy ubezpieczenia uzgodnionej w polisie. (pkt 3.1) Nadto zobowiązanie pozwanego obejmowało również koszty akcji ratunkowej (również nieskutecznej) oraz wydatki ubezpieczającego mające na celu zapobieżenie lub zmniejszenie szkody powstałej w wyniku zdarzenia objętego ubezpieczeniem. (pkt 3.2). Ubezpieczenie nie pokrywało natomiast szkód z winy umyślnej spowodowanych przez ubezpieczającego. Jeśli zaś zdarzenie ubezpieczeniowe spowodowane zostało przez rażące zaniedbanie ubezpieczającego, ubezpieczyciel miał prawo do zmniejszenia swoich świadczeń w stopniu odpowiednim do ciężaru przewinienia. (pkt 4.1). Podróż powoda w dniu 14 października 2016 r. przebiegała początkowo bez większych przeszkód. W czasie rejsu zapaliła się jedynie kontrolka przepełnienia zbiornika z fekaliami. Wówczas powód przepompował zawartość zbiornika. Po jakimś czasie doszło do zalania wnętrza jednostki woda zaburtową, w tym pomieszczenia silnika, na skutek czego silnik zaczął nieprawidłowo pracować. Powód zajrzał wówczas pod pokład, jednakże gdy stwierdził tam obecność wody, nie schodził do wnętrza, lecz podjął próbę dotarcia do portu w H.. Ta była jednak nieudana, gdyż silnik po pewnym czasie zgasł. Gdy jacht utracił napęd oraz zasilanie elektryczne, powód opuścił jednostkę na tratwie ratunkowej i czekał na pomoc, którą wezwał. Ostatecznie został zabrany przez jednostkę ratowniczą do portu w H.. Wówczas powód za pośrednictwem brokera, M. D. z firmy (...) Sp. z o. o., zgłosił wypadek pozwanemu ubezpieczycielowi. (...) wyraził zgodę na holowanie na koszt ubezpieczyciela. Holowanie jachtu zlecono (...) Pogotowiu (...). Akcję rozpoczęto około godziny 16.40. Pracownik (...) skierował jacht do J.. Początkowo holowanie przebiegało pomyślnie, gdyż jacht zachował pływalność. Stopniowo jednak nabierał wody i zwiększał zanurzenie, co przekładało się na wzrost oporów holowania. Istniało realne zagrożenie, że w wyniku trwającego przecieku jacht straci pływalność i zatonie. W tym czasie popsuły się też warunki pogodowe, wiał wiatr z kierunku południowo – wschodniego o sile 5 do 6 st. B. Ten wiatr, po wejściu zespołu holowniczego motorówki (...) z m/y (...) na holu na tor wodny portu jastarnickiego, powodował dryf jachtu w kierunku zachodniej mielizny, Ograniczona mieliznami szerokość toru nie pozwalała na skuteczne manewrowanie , które mogłoby zapobiec skutkom dryfu. Motorówka (...) nie była w stanie opanować tego dryfu, w związku z czym jacht utknął na krańcu zachodniej mielizny. Wobec złych warunków pogodowych ostatecznie zadecydowane o pozostawieniu łodzi na mieliźnie do czasu zakończenia sztormu tj. do 19 października 2016 r. W tym czasie M. D. poinformowała powoda, że pozwany wyśle swego przedstawiciela, O. S., który będzie obecny przy akcji ściągania jachtu z mielizny do portu. Ostatecznie akcję przeprowadzono 20 października 2016 r. w obecności przedstawiciela ubezpieczyciela i pod jego kierunkiem, bez obecności powoda. Jacht odholowano z mielizny do mariny w J. i ustawiono na pasach traveliftu, a w dniu 21 października wydobyto go z wody i ustawiono na nabrzeżu. Bezpośrednią przyczyną zalania przedziału silnikowego woda zaburtową było samoczynne rozłączenie się przewodu odpływu fekaliów ze zbiornika do zaworu zaburtowego. Rozłączenie nastąpiło w dniu 14 października 2016 r. pomiędzy godziną 10.00, kiedy odpompowano fekalia a godziną 12.30, kiedy stwierdzono wadliwą pracę silnika. Bezpośrednia przyczyna, którą było rozłączenie końcówki węża przewodu łączącego zbiornik fekalii z zaworem zaburtowym, wynikała z ewidentnej usterki wykonawczej. Zacisk/zaciski ślimakowe zabezpieczające wąż przed zsunięciem z kroćca zaworu zostały w sposób niewłaściwy zainstalowane. Nie da się stwierdzić, czy były za słabo zaciśnięte, czy/i końcówka przewodu nie była wystarczająco daleko nasunięta na króciec zaworu. Pulsujące naprężenia wewnątrz przewodu pochodzące od pracującej pompy tłokowej transportu fekalii spowodowały, że końcówka węża stopniowo, w miarę pracy pompy zsuwała się z króćca zaworu. Podczas ostatniego opróżniania zbiornika fekalii, które miało miejsce przed stwierdzonym zalewaniem woda zaburtową przedziału silnikowego, osłabione już wcześniej połączenie zostało przerwane. W wyniku niekontrolowanego przecieku wody zaburtowej do pomieszczenia silnikowego, uległy zamoczeniu te urządzenia i wyposażenie, które było w zasięgu wody zaburtowej dostającej się do wnętrza kadłuba przez zawór zaburtowy, od którego odłączył się przewód zbiornika fekaliów. Usunięcie skutków pierwszej awarii wiązało się z wypompowaniem wody zaburtowej z wnętrza jachtu, demontażem i osuszeniem urządzeń, głównie silnika napędowego i agregatu, kontroli drożności zamoczonych przewodów i osuszenia całego wnętrza jachtu. Szacunkowy koszt robocizny i kosztów materiałowych potrzebnych na przewrócenia jachtowi stanu sprzed wypadku wynosi 190.000 zł. Podczas osadzenia jachtu na mieliźnie lub akcji ratunkowej zdejmowania go z mielizny doszło do uszkodzenia kadłuba w okolicy okna śrubowego . Przecieki te nie przyczyniły się do wcieku wody zaburtowej przed pierwszą częścią zdarzenia tj. zalaniu przedziału silnikowego ani przed drugą częścią tj. osadzeniem na mieliźnie. W wyniku drugiej części zdarzenia powstały szkody o zakresie bardziej rozległym niż z wyniku pierwszej części zdarzenia, gdyż wiązały się z sześciodniowym przebywaniem częściowo zatopionego jachtu na mieliźnie w północno – zachodniej części toru wodnego do J.. W czasie tego okresu woda morska penetrowała wnętrze jachtu powodując zaawansowane procesy korozyjne urządzeń mechanicznych (głównie silnika napędowego i agregatu) oraz nasyciła wilgocią (procesy higroskopijne) elementy wybudowy wnętrza. Wyposażenie ruchome wnętrza jak wykładziny, tapicerka i inne elementy wystroju wnętrza uległy nieodwracalnemu zniszczeniu. Koszty naprawy (odbudowy) jachtu po drugim wypadku morskim wynoszą ok. 2.310.000 zł. W wyniku zdarzenia jacht uległ całkowitej utracie, gdyż koszty przywrócenia go do stanu sprzed zdarzenia przekraczają jego wartość. Szacunkowy koszt przywrócenia stanu jachtu do tego sprzed zdarzeniem wynosi około 2,5 mln zł z zastrzeżeniem, że uszkodzenie kadłuba w części podwodnej w tylnej części belki kilowej mogą okazać się po demontażu większe niż założono. Szacunek ten obejmuje wszystkie koszty związane ze zdarzeniem (za pierwszą i drugą część zdarzenia). Całkowite zniszczenie jachtu nie zostało spowodowane wypadkiem morskim, lecz zaniechaniem przeprowadzenia akcji ratowniczej natychmiast po osadzeniu jachtu na mieliźnie. W przypadku podjęcia akcji ratunkowej bezpośrednio po osadzeniu jachtu na mieliźnie koło J. i odpowiednim osuszeniu zarówno mechanizmów jak i zabudowy oraz wyposażenia kadłuba, poniesione straty byłyby znacznie niższe, a jacht po dokonaniu zabiegów konserwacyjnych nadawałyby się do dalszego użytku. Wartość jachtu m/y (...) w stanie nowym wynosiła 2,2 mln zł. Przed wypadkiem jacht był w stanie nowym, jego budowa zakończyła się w 2015 r., a sezon żeglarski 2016 można potraktować jako wprowadzenie jachtu do eksploatacji. Wartość jachtu w stanie uszkodzonym wynosi 234.575 zł. Powód A. P. zwrócił się do pozwanego E. (...) z siedzibą w D. o wypłatę odszkodowania. Pismem z dnia 11 listopada 2016 r. ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, powołując się na opinię swojego rzeczoznawcy O. S., który stwierdził, że powód spowodował szkodę w zamierzony sposób, poluzowując wąż ściekowy z zaworu dennego. W dniu 22 września 2017 r. powód zawarł z (...) spółką z ograniczona odpowiedzialnością umowę przelewu części roszczenia o naprawienie szkody, na podstawie której właściciel przeniósł na powoda roszczenie wobec pozwanego zakładu ubezpieczeń o zapłatę odszkodowania za szkodę na skutek wypadku morskiego, do którego doszło 14 października 2016 r. co do kwoty 40.000 zł. Cesjonariusz oświadczył, że przelew przyjmuje i jednocześnie, że w jego ocenie odmowa wypłaty odszkodowania jest nieuzasadniona i chciałby we własnym zakresie i na własny rachunek dochodzić od ubezpieczyciela odszkodowania. (§ 1 i 2). W § 5 cesjonariusz oświadczył dodatkowo, że postępowanie sądowe przeciwko zakładowi ubezpieczeń będzie prowadzone wyłącznie na jego koszt i ryzyko. W związku jednak z tym, że postępowanie sądowe dotyczyć miało tylko części roszczenia, a jego przebieg i wynik będą miały wpływ na ustalenie zasadności pozostałej części roszczenia odszkodowawczego, cesjonariusz zobowiązany był na bieżąco informować cedenta o przebiegu postępowania sądowego. Sąd Okręgowy za wiarygodne uznał zeznania powoda A. P., które co do przebiegu zdarzenia między 14 a 20 października, w tym także co do przyczyn wypadku były zbieżne z wnioskami biegłego sądowego mgr inż. B. P.. Opinię tego biegłego - specjalisty z zakresu budownictwa okrętowego - Sąd Okręgowy uznał za kluczową. Sąd Rejonowy w Wejherowie w sprawie sygn. akt I Co 176/17 dopuścił dowód z tejże opinii w trybie zabezpieczenia dowodu - na okoliczność ustalenia przyczyn zatonięcia jachtu (...), wskazania, który wypadek morski był przyczyna zatonięcia, a także wyliczenia wartości jachtu przed zdarzeniem i w stanie uszkodzonym oraz kosztów naprawy po pierwszym wypadku morskim i kosztów naprawy po drugim wypadku morskim. Sąd uznając opinię pisemną z dnia 2 stycznia 2018 r. za wiarygodną i rzetelną miał na uwadze, że biegły wypowiedział się zgodnie z tezami dowodowymi, w sposób jasny i logiczny przeprowadzając swoje wywody w oparciu o materiał dowodowy zgromadzony w aktach sprawy I Co 176/17 i przedstawioną mu opinię rzeczoznawcy D. H.. Biegły szczegółowo ustosunkował się do zagadnień przedstawionych mu do oceny, jednoznacznie formułując wnioski co do przyczyn zdarzeń zaistniałych w dniach 14 i 20 października 2016 r., w tym do kluczowej kwestii mechanizmu, w jaki doszło do zsunięcia węża odprowadzającego fekalia ze zbiornika z zaworu dennego. Uwagi biegłego co do przyczyn wydarzeń były co do zasady spójne z wnioskami wysuniętymi przez rzeczoznawcę badającego okoliczności zdarzenia na rzecz pozwanego tj. mgr inż. D. H.. Sąd pierwszej instancji nie dał wiary zeznaniom świadka O. S., rzeczoznawcy powołanego przez pozwanego, mając na uwadze, że nie jest on osobą bezstronną, jako że działając na zlecenie pozwanego, był zainteresowany w ustaleniu okoliczności korzystnych dla swego zleceniodawcy. Dodatkowo Sąd Okręgowy zważył, że jego twierdzenia o tym, że zabezpieczenie przewodu gumowego odprowadzającego nieczystości nie mogło się samo poluzować, lecz zostało specjalnie obluzowane, co sugerowało sprawstwo powoda, nie znalazło potwierdzenia w pozostałym materiale dowodowym. W szczególności brak było tak kategorycznych wniosków w opinii biegłego sądowego z zakresu budownictwa okrętowego, który potwierdził jedynie, że bezpośrednią przyczyną zalania przedziału silnikowego wodą zaburtową było rozłączenie się przewodu odpływu fekaliów ze zbiornika do zaworu zaburtowego. Natomiast nie wskazywał, by powyższe zostało celowo zrobione przez powoda. Podawał jedynie, że w sposób niewłaściwy zainstalowane zostały zaciski zabezpieczające wąż przed zsunięciem z kroćca zaworu. Nie da się jednak stwierdzić, czy były za słabo zaciśnięte, czy/i końcówka przewodu nie była wystarczająco daleko nasunięta na króciec zaworu. Biegły nie wysuwał też żadnych wniosków co do tego, kto w nieprawidłowy sposób zamontował zaciski ani w jakim momencie to się stało. Z jego opinii wynikało jednak, że ostateczne zsunięcie zacisku było wynikiem naprężeń powodowanych przez pracę pompy, a sam zacisk zsuwał się stopniowo. To zaś przeczy tezie świadka o tym, że wąż został obluzowany w dniu 14 października 2016 r. celowo. Co również ważne, to nie świadek wydobywał wąż z zalanej łodzi. Był co prawda przy tym obecny, niemniej sam wąż został wyciągnięty przez płetwonurka. Tym samym więc świadek mógł jedynie zaobserwować wygląd węża już po wyciągnięciu go z wody. Nie był zaś dla Sądu oczywistym wniosek, że skoro przewód luźno spoczywał na dnie, to musiał zostać obluzowany świadomie przez powoda. To zaś , że widniały na nim ślady zacisków również nie przeczy temu, że wąż mógł obluzowywać się stopniowo. Jednocześnie Sąd Okręgowy postanowieniem z dnia 1 sierpnia 2019 r. pominął dowody z zeznań świadka A. B. oraz dowód z dokumentów złożonych z postaci kserokopii maili złożonych przy piśmie z dnia 8 lipca 2019 r., uznając oba te wnioski za spóźnione. Osoba tego świadka była znana już od samego początku i pozwany zdawał sobie sprawę z roli, jaką odegrał on w akcji holowniczej, nadto był on obecny podczas przesłuchania innego świadka w toku procesu, co mogło wpłynąć na jego ewentualne zeznania. Zdaniem Sądu pierwszej instancji powództwo zasługiwało na uwzględnienie jedynie częściowo. Stosownie do art. 805 § 1 k.c., przez umowę ubezpieczenia ubezpieczyciel zobowiązuje się w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa spełnić określone świadczenie w razie zajścia przewidzianego w umowie wypadku, a ubezpieczający zobowiązuje się zapłacić składkę. W przypadku ubezpieczeń majątkowych, świadczenie ubezpieczyciela polega w szczególności na zapłacie określonego odszkodowania na szkodę powstałą wskutek przewidzianego w umowie wypadku. Z powyższej regulacji wynika, że dla powstania odpowiedzialności towarzystwa ubezpieczeniowego niezbędne jest zaistnienie wypadku, objętego ochroną ubezpieczeniową i powstanie w jego wyniku szkody, przy czym między nimi zachodzić musi adekwatny związek przyczynowy. W rozpoznawanej sprawie zaistnienie powyższych przesłanek nie było kwestionowane. Pozwany nie zaprzeczał, że zawarł z powodem umowę ubezpieczenia (...) jachtu (...), z której A. P. wywodził swoje roszczenie zgłoszone w niniejszym procesie. Bezspornym było także to, że w czasie obowiązywania umowy doszło do zdarzenia, w trakcie którego jacht został częściowo zalany wodą zaburtową, a następnie podczas holowania osiadł na mieliźnie, gdzie pozostał częściowo zalany przez kilka dni – do 20 października 2016 r., kiedy to odholowano go do mariny w J.. Nie budziło wątpliwości żadnej ze stron, że zdarzenia te stanowią wypadki objęte ochroną ubezpieczeniową wynikającą z umowy zawartej w maju 2016 r. Niespornym było także, że w wyniku zdarzenia doszło do powstania szkody majątkowej, albowiem jacht uległ uszkodzeniu. Biegły sądowy z zakresu budownictwa okrętowego wskazywał przy tym, że uszkodzenia są tak poważne, że naprawa jednostki jest wręcz nieopłacalna z tego względu, że koszty naprawy przewyższają wartość jachtu, jaką miał on przed wypadkiem. Wyliczył bowiem, że jacht przed wypadkiem w stanie nowym wart był około 2.200.000 zł, tymczasem jego doprowadzenie ze stanu aktualnego do poprzedniego to koszty około 2.500.000 zł. Istota sporu między stronami skupiała się na samej zasadzie odpowiedzialności pozwanego towarzystwa ubezpieczeniowego z uwagi na powołanie się przez E. (...) na wyłączenie jego odpowiedzialności przewidziane w ogólnych warunkach ubezpieczenia. Ubezpieczyciel odpowiada wyłącznie w takim zakresie, w jakim określa to łącząca go umowa ubezpieczenia, a więc jaki wynika z zawartego między stronami kontraktu. Ten zaś w niniejszej sprawie zakreślony został porozumieniem stron zawartym w umowie ubezpieczenia z maja 2016 r. i doprecyzowanym właśnie ogólnymi warunkami ubezpieczenia. Te w pkt 4.1. przewidywały, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie odpowiada za szkody z winy umyślnej spowodowane przez ubezpieczającego. Natomiast jeśli zdarzenie ubezpieczeniowe spowodowane zostało przez rażące zaniedbanie ubezpieczającego, ubezpieczyciel miał prawo do zmniejszenia swoich świadczeń w stopniu odpowiednim do ciężaru przewinienia. Pozwany podnosił, że zdarzenie z dnia 14 października 2016 r. i zalanie pokładu dolnego jachtu wywołane zostało świadomie przez samego powoda, który celowo rozłączył przewód odpływu fekaliów ze zbiornika do zaworu zaburtowego. W ten sposób doprowadził do zalania przedziału silnikowego woda zaburtową, w wyniku czego doszło do uszkodzenia samego silnika. To z kolei unieruchomiło jednostkę i spowodowało konieczność jej opuszczenia przez powoda, a następnie odholowania do portu. Zdaniem Sądu Okręgowego brak było jakichkolwiek dowodów na to, że to powód świadomie swoim działaniem doprowadził do zalania jachtu. Niewystarczające były zeznania świadka O. S., który badał jacht po wypadku na zlecenie pozwanego ubezpieczyciela. W sytuacji, gdy zleceniodawcą świadka była jedna ze stron procesu, nie sposób uznać, by był on osobą bezstronną czy obiektywną, ponadto nie wypowiadał się on jako rzeczoznawca, lecz wyłącznie świadek. Natomiast biegły sporządzający w sprawie niniejszej opinię wniosków jego nie podzielił, a potwierdził jedynie słowa świadka, że bezpośrednią przyczyną zalania przedziału silnikowego wodą zaburtową było rozłączenie się przewodu odpływu fekaliów ze zbiornika do zaworu zaburtowego. Niemniej wskazywał, że wynikało z ewidentnej usterki wykonawczej, gdyż zacisk/zaciski ślimakowe zabezpieczające wąż przed zsunięciem z kroćca zaworu zostały w sposób niewłaściwy zainstalowane. Podkreślał, że nie da się obecnie stwierdzić, czy były one za słabo zaciśnięte, czy/i końcówka przewodu nie była wystarczająco daleko nasunięta na króciec zaworu. Odnosząc się do mechanizmu powstania uszkodzenia wyjaśniał z kolei, że to pulsujące naprężenia wewnątrz przewodu pochodzące od pracującej pompy tłokowej transportu fekaliów spowodowały, że końcówka węża stopniowo, w miarę pracy pompy zsuwała się z króćca zaworu. Podczas ostatniego opróżniania zbiornika na fekalia, które miało miejsce przed stwierdzonym zalewaniem wodą zaburtową przedziału silnikowego, osłabione już wcześniej połączenie zostało przerwane. Z opinii biegłego sądowego nie wynika więc, że to świadome i celowe działanie powoda doprowadziło do zsunięcia zacisków z przewodu. Biegły raczej wskazuje na usterkę wykonawczą, co sugeruje, że mogło być to wynikiem działania także innych osób wykonujących podłączenia na jachcie czy konserwujących je bądź dokonujących przeglądów czy napraw. Mogło to też nastąpić samoczynnie w wyniku naprężeń wewnątrz przewodu, które powodowało stopniowe zsuwanie się węża z kroćca zaworu, aż ostatecznie feralnego dnia wąż ten zsunął się całkowicie. Jak to już wyżej wskazywano, z opinii biegłego wynika też, że proces zsuwania się zacisku z węża był raczej rozciągnięty w czasie i trwał aż do 14 października, nie zaś, jak sugerował to pozwany, że było to działanie nagłe i jednorazowe. W konsekwencji Sąd pierwszej instancji uznał, że nie ma żadnych przekonujących dowodów na to, że to powód poluzował zaciski czy też w ogóle zdjął wąż z kroćca zaworu, doprowadzając do zalania jachtu. Trudno zresztą przyjąć wersję pozwanego za wiarygodną w sytuacji, gdy powód w istocie nie osiągał dzięki temu żadnej korzyści, zwłaszcza majątkowej, skoro co prawda jacht został przez niego ubezpieczony, lecz wierzytelność o odszkodowanie z tytułu powstania szkody została przez niego przeniesiona na właściciela jachtu, (...) spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością Sam zaś powód nie był wówczas uprawniony do żadnego świadczenia i dopiero późniejsza umowa cesji otworzyła mu drogę do domagania się odszkodowania, jedynie 40.000 zł, co przy wymiarze szkody rzędu ponad 2 milionów złotych, stanowi kwotę wręcz symboliczną. Dodatkowo słusznie powód zwracał uwagę na fakt, że wezwał pomoc po wypadku, jeszcze wtedy, gdy jacht utrzymywał się na wodzie, po to, by odholować go bezpiecznie do portu. Gdyby zaś zależało mu za zatopieniu jachtu – co sugerował pozwany - po prostu zaczekałby, aż jednostka zatonie. Reasumując powyższe rozważania, Sąd pierwszej instancji przyjął, że pozwany ponosi odpowiedzialność za skutki zdarzenia z 14-20 października 2016 r. i nie zachodzą żadne podstawy do jej wyłączenia. Sąd uznał również, że także wysokość szkody w zakresie dochodzonym przez powoda w niniejszym procesie została wykazana, zwłaszcza że stanowi ona jedynie znikomą część szkody rzeczywiście poniesionej. W konsekwencji Sąd zasądził całą kwotę dochodzoną na rzecz powoda, o czym orzekł na podstawie art. 471 k.c., a o odsetkach ustawowych za opóźnienie - na podstawie art. 481 k.c. oraz art. 817 k.c., uwzględniając 30-dniowy termin na realizację świadczenia przez ubezpieczyciela. Zdaniem Sądu Okręgowego, powód nie był natomiast uprawniony do żądania spełnienia świadczenia na rzecz (...) spółki z o.o., nie umożliwia tego umowa ubezpieczenia zawarta z pozwanym E. (...) z siedzibą w D., na którą powoływał się powód, twierdząc w nim, że jest to umowa o świadczenie na rzecz osoby trzeciej. Powyższego nie potwierdza jednak treść samej umowy ubezpieczenia, z której wynika jednoznacznie, że powód jako ubezpieczający zawarł umowę w swoim imieniu i na swoją rzecz. Jedynie po zawarciu tejże umowy przeniósł przyszłe wierzytelności wynikające z niej na (...) spółkę z o.o. Sam zresztą wyraził analogiczne stanowisko w piśmie procesowym z dnia 21 września 2018 r., podkreślając, że podmiot ten nie jest ani ubezpieczającym ani ubezpieczonym z umowy ubezpieczenia, tymczasem gdyby umowę zawarto na rzecz właściciela łodzi jako osoby trzeciej, pełniłby właśnie rolę ubezpieczonego. Tym samym umowa ubezpieczenia sama w sobie nie przewiduje świadczenia dla innego podmiotu, dopiero bowiem późniejszą umową cesji powód przeniósł prawa do odszkodowania w przypadku szkody na rzecz (...) spółkę z o.o. Umową o spełnienie świadczenia na rzecz osoby trzeciej nie jest też późniejsza umowa przelewu wierzytelności, w której właściciel jachtu przelał jedynie na powoda swoje roszczenie odszkodowawcze (i to co do kwoty 40.000 zł) – celem dochodzenia go w procesie przez powoda we własnym imieniu i na własny rachunek. Zbyt daleko idącym jest również wreszcie wnioskowanie tego uprawnienia z § 25 ust. 1 umowy leasingu, zgodnie z którym korzystający jedynie zobowiązał się podjąć wszelkie niezbędne kroki w celu wyegzekwowania odszkodowania od ubezpieczyciela. Z tych względów Sąd Okręgowy oddalił powództwo w zakresie żądania sformułowanego w punkcie drugim pozwu. O kosztach postępowania Sąd Okręgowy rozstrzygnął według zasady odpowiedzialności za wynik procesu na podstawie art. 100 k.p.c., rozdzielając koszty po połowie w związku z tym, że powód wygrał proces w 50% swego żądania. Sąd miał na uwadze, że na koszty poniesione przez stronę powodową złożyły się koszty opłaty stosunkowej od pozwu w kwocie 4000 zł oraz wynagrodzenie pełnomocnika – radcy prawnego wraz z kosztami opłaty skarbowej. Natomiast po stronie pozwanej powstał wyłącznie koszt wynagrodzenia profesjonalnego pełnomocnika, dlatego też Sąd zasądził od pozwanego na rzecz powoda połowę uiszczonej opłaty od pozwu. Natomiast koszty zastępstwa procesowego obu stron wzajemnie się zniosły. Apelację od tego wyroku wywiódł pozwany zaskarżając go w zakresie punktu pierwszego i trzeciego zarzucając mu: 1. błąd w ustaleniach faktycznych mających istotny wpływ na wynik sprawy poprzez:
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.