odnoszących się do indeksacji kwoty kredytu, a zawartych w postanowieniach § 2 ust. 1 i § 8 ust. 9 umowy, pkt 2 ppkt 1, 2 i 4 załącznika nr 7 do umowy. Sąd a quo ocenił, że część postanowień umownych nie określających w sposób jednoznaczny wzajemnych zobowiązań stron można byłoby rozpatrywać w świetle przepisów o klauzulach niedozwolonych (art.
k.c., 385 3 k.c.). Część z nich została uznana za klauzule niedozwolone. Z przedłożonej umowy kredytu hipotecznego nie wynika kwota udzielonego kredytu. Z zapisów umowy wynika, że kwota kredytu lub transzy kredytu wypłacana jest w złotych po przeliczeniu według kursu kupna waluty kredytu obowiązującego w Banku w dniu wypłaty kwoty kredytu lub transzy kredytu, zgodnie z Tabelą kursów walut Banku (...) S.A. ogłaszaną w siedzibie Banku z zastosowaniem zasad ustalania kursów walut obowiązujących w Banku. Natomiast kwota spłaty podlegała przeliczeniu na złote po kursie sprzedaży waluty kredytu obowiązującym w Banku w dniu dokonywania spłaty, zgodnie z Tabelą kursów walut Banku (...) S.A. ogłaszaną w siedzibie Banku z zastosowaniem zasad ustalania kursów walut obowiązujących w Banku. Powódka, uznając zarzuty pozwanego odnośnie powyższych postanowień, dokonała rozliczenia środków wpłaconych przez pozwanego na poczet spłaty kredytu po średnim kursie ustalonym dla CHF przez NBP. Wykazała się jednak niekonsekwencją i nie przeliczyła stosownie do powyższego kwoty udzielonego kredytu. Stąd też Sąd uznał rozliczenia przedstawione za powódkę za niepełne i niemogące świadczyć o zasadności wysokości roszczenia dochodzonego pozwem. Tym samym, z akt sprawy nie wynika kwota ostatecznie wypłaconego kredytu, jak również wysokość obowiązujących rat i wysokość dokonanych spłat. O wysokości roszczenia pozwu nie może świadczyć historia spłaty kredytu czy wyciąg z Ksiąg banku, które wskazywały kwoty rozliczenia kredytu, przy przyjęciu postanowień umownych, których moc wiążącą podważał pozwany i które ostatecznie, jako wiążące, wykluczyła powódka. W tej sytuacji Sąd a quo nie miał możliwości stwierdzenia zasadności kwoty dochodzonej pozwem i podzielił stanowisko strony pozwanej, że strona powodowa nie udowodniła wysokości żądania pozwu. Zgodnie z art. 6 k.c. ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne; tym samym to powódka winna wykazać zasadność kwoty dochodzone pozwem. Na podstawie dokumentów zaoferowanych przez stronę powodową Sąd nie był w stanie stwierdzić wysokości roszczenia. W ocenie Sądu pierwszej instancji, nie sposób uznać za zasadny zarzutu strony powodowej w zakresie uznania nieważności umowy w związku z rzekomym naruszeniem zasady określoności świadczenia i nieuzgodnienia istotnych przedmiotowo elementów umowy, złamaniu zasady walutowości z art. 358 § 1 k.c. przez brak rozliczeń w walucie i obrotu dewizowego pomiędzy stronami oraz naruszenia ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Wskazać należy, że zawarcie w umowie klauzul indeksacyjnych, do czego w istocie sprowadzały się zarzuty strony pozwanej, nie przesądza o nieważności całej umowy, a jedynie poszczególnych jej postanowień, a przypisanie takiego całościowego skutku należałoby uznać za zbyt daleko idące. Niemniej, skoro powódka nie wykazała ani wysokości dochodzonego roszczenia, ani jego wymagalności, czym nie sprostała ciężarowi dowodu w rozumieniu art. 6 k.c., powództwo w oparciu o przytoczone wyżej przepisy nie zasługiwało na uwzględnienie. Stąd Sąd pierwszej instancji orzekł jak w punkcie drugim sentencji wyroku. O kosztach procesu Sąd orzekł w punkcie trzecim sentencji wyroku, w oparciu o zasadę odpowiedzialności za wynik procesu. Powódka wniosła apelację od wyroku Sądu Okręgowego, zaskarżając orzeczenie co do punktu drugiego i trzeciego, i zarzucając naruszenie: - art. 278 § 1 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. przez oddalenie wniosku dowodowego o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, - art. 233 § 1 k.p.c. przez przyjęcie, że z dokumentów załączonych do akt nie wynika kwota udzielonego kredytu; przez przyjęcie, że oświadczenie o wypowiedzeniu umowy kredytowej zawiera warunek i jest bezskuteczne; przez przyjęcie, że warunki wypowiedzenia określone w umowie są nieprecyzyjne; oraz przez przyjęcie, że powódka zaprzeczyła istnieniu podstaw wypowiedzenia umowy kredytu i postawienia całości zadłużenia w stan wymagalności - art. 229 k.p.c. przez przyjęcie, że powódka przyznała istnienie w umowie klauzul abuzywnych odnoszących się do indeksacji kwoty kredytu, - art. 230 k.p.c. przez przyjęcie, że powódka nie wykazała kwoty dochodzonego żądania, - art. 60 § 1 k.c. w zw. z art. 89 k.c. oraz art. 65 k.c. przez błędne przyjęcie, że oświadczenie woli powódki o wypowiedzeniu umowy kredytowej jest warunkowe, niejednoznaczne, a w konsekwencji bezskuteczne, - art. 65 k.c. i art. 69 Prawa bankowego przez przyjęcie, że powódka nie wykazała kwoty udzielonego kredytu, którą powinna była wykazać w walucie PLN Wskazując na powyższe zarzuty, apelująca wniosła o: - zmianę punktu drugiego wyroku przez zasądzenie od pozwanego na rzecz powódki kwoty 33.592,95 CHF z odsetkami umownymi w wysokości 1,8 stopy odsetek ustawowych w stosunku rocznym, - zmianę punktu trzeciego wyroku przez zasądzenie od pozwanego na rzecz powódki kosztów postępowania pierwszo instancyjnego i kosztów postępowania apelacyjnego. Pozwany wniósł o oddalenie apelacji w całości, oddalenie wniosków dowodowych zawartych w apelacji i zasądzenie od powódki na rzecz pozwanego zwrotu kosztów postępowania przed Sądem odwoławczym. Na rozprawie apelacyjnej strona powodowa wskazywała, że jeśli nawet wypowiedzenie nie było skuteczne, to zasadnym było żądanie zapłaty na rzecz Banku wymagalnych rat kredytowych we wskazanej kwocie franków szwajcarskich. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja nie była zasadna. Sąd drugiej instancji podzielił ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd I instancji i przyjął je jako własne, nie było więc konieczności ich ponownego przytaczania. Tym bardziej, że właściwie nie było między stronami sporu w tym zakresie, a istota konfliktu sprowadzała się do oceny prawnej łączącej strony umowy oraz wiążących się z tym skutków prawnych. Przy czym Sąd Apelacyjny rozpoznając środek zaskarżenia, związany był zakresem zaskarżenia, jak też zarzutami naruszenia procedury, jednakże z urzędu badał prawidłowość zastosowanych przepisów prawa materialnego, jak również analizował przesłanki nieważności postępowania. Uchybień takich jednak nie stwierdzono w tym procesie. W niniejszej sprawie nie było sporu co tego, iż w dniu 19.04.2005 r. powód udzielił pozwanemu jako konsumentowi kredytu, który do marca 2017 r. był spłacany. Zaś kredytobiorca zaprzestał spłaty po wielomiesięcznej korespondencji w Bankiem od 2016 r., w której próbował reklamować i zwrócić uwagę na nieprawidłowe rozliczenie kredytu z uwagi na nieważność umowy oraz istniejące w niej klauzule abuzywne. W konsekwencji istota sporu sprowadzała się do tego czy: zawarto ważną umowę kredytu, a jeśli tak, to czy umowę tę skutecznie wypowiedziano, a jeśli nie, to czy na etapie postępowania apelacyjnego Bank miał prawo domagać się niespłaconych rat i czy żądanie w tym zakresie stanowiło zmianę podstawy faktycznej żądania, a co za tym idzie niedopuszczalną modyfikację powództwa na etapie postępowania odwoławczego (art.383 k.p.c.). Niezasadnie Bank zarzucał naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów przewidzianej w treści art. 233 § 1 k.p.c. Aby bowiem omawiany zarzut mógł okazać się skuteczny, skarżący wykazać musi, że sąd uchybił podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów, tj. regułom logicznego myślenia, zasadom doświadczenia życiowego, wskazaniom wiedzy i właściwego kojarzenia faktów. Przedmiotowy zarzut musi się opierać na podważeniu podstaw oceny dokonanej przez sąd z wykazaniem, że jest ona rażąco wadliwa lub oczywiście błędna. Powinnością strony jest więc przedstawienie konkretnych dowodów, których zarzut dotyczy oraz wykazanie, że sąd naruszył granice swobodnej oceny dowodów, co miało wpływ na wynik sprawy. Niewystarczającym jest zatem powołanie się wyłącznie na sam fakt wadliwości dokonanych przez sąd ustaleń. Również przekonanie strony o innej, niż przyjął sąd, wadze poszczególnych dowodów i ich odmiennej ocenie niż ocena sądu, nie może samo w sobie stanowić skutecznego wywiedzenia zarzutu naruszenia omawianego przepisu (por.m.in. wyrok SA w Krakowie z dnia 19 lutego 2014 r., II Ca 2194/13, LEX nr 1541193; wyrok SA w Poznaniu z dnia 5 lutego 2014 r., I ACa 1217/13 , LEX nr 1428201; wyrok SA w Łodzi z dnia 19 grudnia 2013 r., I ACa 868/13 , LEX nr 1416146). Przechodząc do analizy dalszych zarzutów trzeba podkreślić, iż wbrew wywodom skarżącego trudno sporny kredyt uznać za typowo denominowany. Warto tutaj powtórzyć za A.Grebieniow i K.Osajda (Kredyty walutowe, Węzłowe zagadnienia, Studia i Analizy Sądu Najwyższego, Materiały Naukowe, Tom VII z 2019 r. i przywołane tam publikacje), iż zarówno w orzecznictwie, jak i w doktrynie występują trzy pojęcia: klauzula denominacyjna, klauzula indeksacyjna oraz klauzula waloryzacyjna. Jednak w prawie polskim brak jest dla tych pojęć definicji legalnych. Wprawdzie przepis art.69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. prawo bankowe (Dz.U.2018, 2187 j.t.) i art. 35a ustawy z dnia 12 maja 2011 o kredycie konsumenckim (Dz.U.2019.1083 j.t.) posługują się wprawdzie zwrotami: „kredyt denominowany” oraz „kredyt indeksowany”, ale ich nie definiują. Także na płaszczyźnie nauk ekonomicznych (nie tylko prawnych) nie ma zgody co do precyzyjnego znaczenia tych pojęć. Panuje chaos w odniesieniu od ich używania i często pojęcia te traktowane są jako synonimy. Tymczasem kredyt denominowany w konkretnej walucie oznacza, że wartość tego kredytu wyrażona została w walucie obcej. Zatem kredyt denominowany w walucie szwajcarskiej, to kredyt we frankach szwajcarskich, który może być wypłacony w walucie, w jakiej jest denominowany (tzw. kredyt „czysto” walutowy), ale może też zostać wypłacony w walucie polskiej, na którą przeliczany jest w chwili dokonywania wypłaty. W pierwszym przypadku kredytu denominowanego w konkretnej walucie chodzi o kredyt, którego, jednocześnie, wysokość wyrażona została w konkretnej walucie, wypłacony został w tej walucie i jest w tej walucie spłacany (tzw. kredyt „czysto” walutowy). Jednakże tego rodzaju kredyty w Polsce w spornym okresie w zasadzie nie występowały (Por. L. Bosek, B. Lackoroński, Ustawowa waloryzacja zobowiązań. Uwagi na tle ustawy z dnia 5 sierpnia 2015 r. o pomocy tzw. frankowiczom , Forum Prawnicze 2015, z. 6, s. 34–35). Zatem argumentacja i wykładania odnośnie tego rodzaju kredytu nie ma znaczenia w niniejszej sprawie, gdzie bezspornie zarówno kredyt wypłacono w złotówkach, jak też był on spłacony w złotówkach. Natomiast w drugim przypadku, wartość kredytu wyrażano formalnie w walucie obcej, jednakże od razu (w momencie postawienia środków do dyspozycji kredytobiorcy) wysokość kredytu była przeliczana na walutę krajową. Z kolei kredytobiorca spłacał raty w walucie krajowej, która w momencie spłaty była przeliczana na walutę kredytu. W tego typu przypadkach banki dodatkowo zarabiały na tzw. spread’ach – różnicach kursowych między cenami sprzedaży i zakupu konkretnej waluty, de facto niedookreślonej w umowie prowizji od sprzedaży waluty. Choć zatem teoretycznie był to kredyt denominowany w walucie obcej, to funkcjonalnie nie różnił się niczym od kredytu indeksowanego w walucie obcej, a posłużenie się w umowie walutą obcą służyło jedynie zastosowaniu właśnie w postaci waluty obcej innego niż pieniądz miernika wartości, a nie spełnianiu świadczeń w tejże walucie obcej. Z tego względu taką postać kredytu nominalnie denominowanego w walucie obcej na potrzeby prowadzonego postępowania winno się traktować tak samo, jak kredyt indeksowany do waluty obcej. W obu bowiem przypadkach ryzyko kursowe sprawiało, że kredytobiorcy oddawali inną kwotę kapitału w walucie polskiej, niż ta, którą otrzymali. Kwota wypłacona przez bank i spłacona przez kredytobiorcę była natomiast –w przeliczeniu na walutę obcą – identyczna. W pierwszym przypadku umowy kredytu indeksowanego (zwanego waloryzowanym) suma kredytu była wyrażana w walucie krajowej, którą następnie przeliczano na walutę obcą, a w przypadku rat dokonywano operacji odwrotnej – każdą ratę przeliczano z waluty obcej na walutę krajową. W przypadku kredytu denominowanego w Polsce jego wartość od początku była wyrażona w walucie obcej, jednak służyło to jedynie „ukryciu” etapu ustalenia tej wysokości na podstawie kwoty kredytu w walucie polskiej, gdyż środki stawiano kredytobiorcy do dyspozycji w walucie polskiej, a także spłacał on raty według takiego samego mechanizmu, jak przy kredycie indeksowanym. Potwierdzało to, że w polskiej praktyce występował tylko jeden rodzaj umów kredytów walutowych spośród wyróżnionych przez Trybunał Sprawiedliwości UE tzn. taki, w którym kredyt nie był de facto w walucie obcej, a walutą obcą posługiwano się wyłącznie dla celów waloryzacyjnych. Zresztą na gruncie analogicznej umowy kredytu hipotecznego, odwołującego się do spornego załącznika nr 7, Sąd Najwyższy stanął na stanowisku (Por. SN z 29.10.2019 r., IV CSK 309/18), iż nie można przyjąć, by sporna umowa dysponowała właściwie sporządzoną klauzulą indeksacyjną czy denominacyjną. Nie miały do niej więc zastosowania wywody prawne na które powoływał się skarżący odnośnie sposobu wykonania zobowiązania pieniężnego (Por. SN z 29.04.2015r., V CSK 445/14). W analizowanej umowie zwracało uwagę to, że poza wskazaniem w niej franków szwajcarskich mających być walutą kredytu, więcej się o nich nie wspomina. Całe postępowanie związane z zawarciem oraz zrealizowaniem umowy ze strony kredytodawcy oraz świadczenie zapłaty kredytobiorcy stanowiące zwrot kredytu w ciągu lat obowiązywania umowy miało nastąpić w złotych. Umowa nie przewidywała możliwości oddania do dyspozycji kredytobiorcy kwoty kredytu wskazanej w umowie we frankach szwajcarskich ani też możliwości zwrotu kredytu w tej walucie. To sprawiało, że należało podzielić pogląd, iż umowa kredytu hipotecznego zawarta między stronami była faktycznie umową opiewającą na walutę polską z zamieszczoną w niej klauzulą waloryzacyjną. Sformułowanie umowy w taki sposób, że w pierwszym jej merytorycznym postanowieniu (§ 2 umowy) Bank kredytujący umieścił kwotę kredytu w CHF, wobec całej pozostałej treści umowy i jej załączników było tylko niezasługującym na ochronę kamuflażem rzeczywistych intencji tego Banku. Istotne zastrzeżenia budziła treść załącznika nr 7 do umowy (chodzi zwłaszcza o ust. 2 pkt 2 i 4) z punktu widzenia art.
k.c., co podkreślił już Sąd Najwyższy w cytowanym orzeczeniu z dnia 29.10.2019 r. (IV CSK 309/18). Niewątpliwie bowiem istniejące tam zapisy uzależniały kwoty do zwrotu i do wypłaty od zachowań i decyzji silniejszej od konsumenta strony. Nie było obiektywnego mechanizmu pozwalającego ustalić świadczenie kredytobiorcy w sposób niezależny od decyzji Banku, co nie daje się pogodzić z zasadami prawa cywilnego zakładającymi w stosunkach zobowiązaniowych ekwiwalentność oraz wzajemność czynionych świadczeń. W ramach kontroli wzorców umów z udziałem konsumentów, kwestie te podlegały zatem z urzędu ocenie Sądu w ramach stosowania prawa materialnego od chwili gdy sąd dysponuje w tym celu niezbędnymi informacjami na temat okoliczności prawnych i faktycznych, nawet bez wyraźnych zarzutów ze strony słabszego ekonomicznie konsumenta (Por.SN z 15.11.2019 r., V CSK 347/18 i przywołane tam orzecznictwo ETS). Jeśli więc sankcje związane z zaistnieniem niedozwolonych postanowień umownych, Sądy musiały dostrzegać i stosować z urzędu, to nie miało znaczenie czy pozwany te elementy kwestionował. Wobec powyższego zarzut naruszenia przepisu art.230 k.p.c. był chybiony. Skoro tak, to postanowienia kreujące obowiązek zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji mogło stanowić główne świadczenie kredytobiorców (Por. SN z z 4.04.2019 r. w sprawie III CSK 159/17), które jednak winno być formułowane w sposób jednoznaczny. Zaś budzi poważne wątpliwości czy analizowane postanowienia umowy i regulaminu określały precyzyjnie rzeczywistą wysokość świadczenia banku, jak też świadczeń kredytobiorców, w sposób możliwy do ustalenia bez decyzji banku. Brak było bowiem wskazania, na podstawie jakich kryteriów bank ustalał kurs wymiany waluty obcej zarówno w momencie uruchomienia kredytu, jak i spłaty poszczególnych rat. O wysokości pobranej raty, kwocie przelewu konsument – kredytobiorca dowiadywał się dopiero w chwili sprawdzenia wyciągu bankowego zwykle na początku miesiąca, gdy ściągano raty kredytowe. Mogło to prowadzić do wniosku, że postanowienie umowne określające główne świadczenie stron w postaci obowiązku zwrotu kredytu i uiszczenia odsetek nie było jednoznacznie określone w rozumieniu art.
z uwagi na brak przejrzystości warunków umownych. Tym bardziej, że w myśl ust.3 załącznika nr 7 do umowy, bankowy tytuł egzekucyjny miał być wystawiony wyłącznie w złotych polskich. Odwołanie do kursów walut zawartych w "Tabeli kursów" ogłaszanych w siedzibie banku oznacza naruszenie równorzędności stron umowy przez nierównomierne rozłożenie uprawnień i obowiązków między partnerami stosunku obligacyjnego. W konsekwencji Bank przyznał sobie prawo do jednostronnego regulowania - na gruncie zawartej umowy - wysokości rat kredytu waloryzowanego kursem franka. Jednocześnie prawo banku do ustalania kursu waluty nie doznawało żadnych umownych ograniczeń w postaci skonkretyzowanych, obiektywnych kryteriów zmian stosowanych kursów walutowych. Rozwiązanie to należy uznać za prawnie relewantną konsekwencję nierównomiernego rozkładu praw i obowiązków stron umowy kredytowej, prowadzącą do naruszenia interesów konsumenta, w tym przede wszystkim interesu ekonomicznego, odpowiadającego wysokości poszczególnych rat kredytu. W tym zakresie istotne znaczenie należy także przypisać wymaganiu właściwej przejrzystości i jasności postanowienia umownego, czyli odpowiedzi na pytanie, czy zawarta umowa wskazuje w sposób jednoznaczny powody i specyfikę mechanizmu przeliczania waluty, tak by konsument mógł przewidzieć, na podstawie transparentnych i zrozumiałych kryteriów, wynikające dla niego z tego faktu konsekwencje ekonomiczne. Swoista nierówność informacyjna stron, a w szczególności sytuacja, w której konsument dowiaduje się o poziomie zadłużenia ratalnego, już spłaconego w związku z podjęciem odpowiedniej sumy z jego rachunku jest nie do zaakceptowania w świetle w art.
k.c. W tym miejscu należy powtórzyć za Sądem Najwyższym (IV CSK 309/18), iż sytuacji nie zmieniało odebranie od kredytobiorcy oświadczenia, zawartego w ust. 1 załącznika nr 7 do umowy, o bardzo ogólnej treści, że "w związku z zaciągnięciem kredytu walutowego, kredytobiorca oświadcza, że jest mu znane oraz wyjaśnione przez Bank ryzyko zmiany kursu waluty, w której zaciągnął zobowiązanie kredytowe i jest świadomy ponoszenia przez siebie tego ryzyka". Po pierwsze, gdyby rzeczywiście zostało należycie wyjaśnione znaczenie zmiany kursu waluty i ponoszonego ryzyka, to racjonalny kredytobiorca nie decydowałby się na kredyt powiązany z kursem waluty obcej w sposób wadliwy w perspektywie jego spłacania przez kilkadziesiąt lat, chyba żeby z okoliczności sprawy wyraźnie wynikało co innego. Po drugie, gdyby kredytujący bank zamierzał wystarczająco poinformować kredytobiorcę będącego osobą fizyczną - konsumentem o niebezpieczeństwach wynikających z kredytu powiązanego z kursem waluty obcej, to nie proponowałby w ogóle zawierania takich umów kredytowych, zdając sobie sprawę jako profesjonalista, że umowa taka może zostać łatwo oceniona jako nieuczciwa. Po trzecie, uznane zostało w sprawie, że w rzeczywistości ma się do czynienia z umową kredytu złotowego, denominowanego tylko we frankach szwajcarskich, zatem cała klauzula w ust. 1 załącznika nr 7 do umowy nie dotyczy umowy kredytowej zawartej w rozpoznawanej sprawie. W przypadku przyjęcia poglądu, że owe postanowienia umowne nie stanowiły głównych świadczeń stron, to tym bardziej polegały ocenie w kontekście owych klauzul abuzywnych według wcześniejszych poglądów (Por. SN z 24.10.2018r., II CSK 632/17). Gdyż niejednoznaczność postanowień nieuzgodnionych indywidualnie, kształtujących istotne, choć nie główne prawa i obowiązki konsumenta, polegającą na wykorzystaniu przez pozwanego swojej silniejszej pozycji w celu zapewnienia sobie możliwości ustalenia wysokości kursu przeliczeniowego waluty, a w konsekwencji także wysokości zadłużenia i rat kredytowych, w sposób arbitralny i nieprzewidywalny dla konsumenta, a przy tym umożliwiający pozwanemu uzyskanie dodatkowego wynagrodzenia, zaś kredytobiorcę stawiający wobec nieprzewidzianego ryzyka dowolnego kształtowania kursów wymiany przez kredytodawcę, można zaliczyć do niedozwolonych klauzul spełniających obydwa kryteria z art. 3581§ 1 zd. pierwsze k.c. Niezależnie zatem od sposobu rozumowania (czy będzie to świadczenie główne czy też nie), arbitralna kwestia przeliczania udzielonego kredytu, jak i jego spłat mogła skutkować uznaniem owych postanowień za niedozwolone w rozumieniu art.
Przy czym ostatnie poglądy doktryny i orzecznictwa przychylają się do stanowiska, że (Por. wyrok SN z 4.04.2019 r. w sprawie III CSK 159/17, SN z 9.05.2019r., I CSK 242/18), ze eliminacja abuzywnej klauzuli związanej z przeliczeniem świadczenia nie doprowadzi do upadku i nieważności umowy w pozostałym zakresie. Oczywiście eliminacja postanowienia określającego świadczenie główne stron częściej prowadzić będzie do upadku umowy w całości niż eliminacja postanowienia niezwiązanego ze świadczeniem głównym, ale fakt ten sam w sobie jest bez znaczenia, jeżeli na podstawie pozostałych postanowień możliwe jest określenie praw i obowiązków stron. Rolą Sądu była więc ocena prawna w razie przyjęcia, iż część postanowień umownych ma charakter niedozwolony, to czy po ich eliminacji, umowa kredytu zawiera nadal wszystkie elementy konieczne dla określenia stosunku prawnego, a w szczególności czy na jej podstawie można ustalić kwotę kredytu w złotówkach, okres kredytowania i terminy spłaty oraz wysokość zadłużenia. Przy czym eliminacja abuzywnej klauzuli waloryzacyjnej nie prowadzi do zmiany wysokości i zasad ustalania oprocentowania. W praktyce oznacza to, że kredyt oprocentowany jest w dalszym ciągu według stosowanych na ogół dla CHF stawek LIBOR, mimo że z umowy wyeliminowane zostaje wszelkie powiązanie wysokości świadczeń z walutą inną niż polska. Nie ma tu znaczenia fakt, że Bank najprawdopodobniej nie ustaliłby wysokości oprocentowania kredytu złotowego według stawki LIBOR, gdyby był świadomy abuzywności klauzuli waloryzacyjnej. Nie ma bowiem podstaw do swoistego „premiowania” banku za to, że stosował niedozwolone postanowienia umowne. Kryterium hipotetycznej woli stron mogłoby mieć znaczenie na tle art. 58 § 3 k .c., którego nie można stosować w odniesieniu do skutków eliminacji niedozwolonych postanowień umownych. Z tych też względów nie ma podstaw do zmiany stawki oprocentowania, jak też zastępowania przelicznika kursu stosowanego przez Bank – uśrednionym kursem NBP. W konsekwencji zgodzić się należało z konkluzją Sądu Okręgowego, iż „(…) zawarcie w umowie klauzul indeksacyjnych do czego w istocie sprowadzały się zarzuty strony pozwanej, nie przesądza o nieważności całej umowy, a jedynie poszczególnych jej postanowień, a przypisanie takiego całościowego skutku należałoby uznać za zbyt daleko idące”. Albowiem k wotę udzielonego kredytu w złotych można określić. Jest nią kwota pieniędzy, jaka została oddana w złotych do dyspozycji pozwanego w celu uiszczenia należności osobie trzeciej, czyli deweloperowi, będącemu organizatorem i realizatorem przedsięwzięcia budowlanego (deweloperskiego), stawiającego budynek z pieniędzy otrzymanych od nabywców, przyszłych właścicieli mieszkań. Kwota należna i wypłacona deweloperowi w całości lub będąca sumą kolejnych transz przez kredytujący Bank w złotych, stanowi o złotowym charakterze samego kredytu i jest możliwą do ustalenia nominalną kwotą zadłużenia pozwanego konsumenta wobec kredytodawcy. Taka była też rzeczywista wola stron oraz intencja samego konsumenta, co wprost wynikało z treści złożonego przez niego wniosku, skorygowanego przez pracowników banku, jak też zeznań samego pozwanego. Tak więc trudno było uznać całą umowę za nieważną, tym bardziej, że przez wiele lat była wykonywana przez obie strony, zaś sam pozwany nie kwestionował wówczas konieczności spłaty wypłaconych mu przez Bank pieniędzy, a jedynie podkreślał konieczność skorygowania wysokości zadłużenia w związku z niedozwolonymi postanowieniami umownymi. Zaś skutek w postaci nieważności rodziłby również bardzo poważne, także negatywne konsekwencje dla obu stron. Sąd Apelacyjny nie mógł też przejść obojętnie wobec faktów, iż pozwany kredyt zaciągnął celem zakupu mieszkania. Wnioskował do Banku o kwotę 157.000 zł tytułem zapłaty ceny developerowi (k.76). W dniu 19 kwietnia 2005 r. powód wypłacił tą kwotę Przedsiębiorstwu Budowlanemu (...), przelewając na rzecz kredytobiorcy kwotę 8.219,47 zł. Łącznie zatem Bank faktycznie wypłacił tytułem spornego kredytu kwotę 165.219,47 zł, co wbrew stanowisku Sądu Okręgowego można było ustalić na podstawie akt sprawy. Zaś po prawie 17 latach regularnego spłacania owego kredytu (przy udzieleniu go na 25 lat czyli po ponad 2/3 czasu spłaty), powód zażądał zapłaty kwoty stanowiącej na dzień zamknięcia rozprawy apelacyjnej równowartość około 134.399,11 zł (przy kursie franka szwajcarskiego na dzień zamknięcia rozprawy odwoławczej tj.17.12.2019 czyli 3,8953 zł) czyli ponad 81% wypłaconego kredytu. Przedstawiona lista operacji za cały okres regularnej spłaty kredytu (k.81 do 83), z uwagi na brak podania przyjętego kursu wymiany po dniu 1 kwietnia 2008 r., jak też brak podania rzeczywiście wpłaconej kwoty w złotówkach, uniemożliwiała ustalenie i przeliczenie, ile faktycznie w złotówkach kredytobiorca spłacił do marca 2017 zł, spłacając kredyt regularnie. Niewątpliwie jednak żądana kwota, przy powiększeniu jej o dokonane wpłaty przez pozwanego przez okres 17 lat spłaty, wielokrotnie przekraczała wartość świadczenia rzeczywiście wypłaconego W. J.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.