k.c., który dotyczy szkody, która jest wynikiem bezczynności organu, względnie przewlekłego prowadzenia postępowania. Po drugie powódka opisując tryb toczącego się postępowania administracyjnego powoływała, iż wydawane w jego toku decyzje administracyjne były oczywiście błędne co rodziło konieczność uruchamiania trybu odwoławczego. Tak zakreślona podstawa faktyczna wskazywała, że powódka upatruje źródła szkody w bezprawnie, w jej ocenie, wydawanych nieprawomocnych decyzjach administracyjnych. W takim przypadku słusznie Sąd Rejonowy dokonał oceny roszczenia z punktu widzenia art.
k.c., który dotyczy odpowiedzialności organów władzy publicznej za niezgodne z prawem działanie tych organów przy wykonywaniu władzy publicznej, w tym poprzez wydanie niezgodnych z prawem decyzji administracyjnych. Wbrew twierdzeniu apelującej powódka nie powoływała, że szkoda powstała w związku z wydaniem prawomocnej, ostatecznej decyzji z dnia 26 sierpnia 2015r. stanowiącej akt nadania powódce stopnia awansu zawodowego nauczyciela. Tymczasem w niniejszej sprawie początek biegu terminu przedawnienia był zdeterminowany powołaną w pozwie podstawą faktyczną żądania. W konsekwencji trafnie Sąd Rejonowy uznał, że początek biegu terminu przedawnienia należało określić na moment doręczenie powódce pierwszej z kwestionowanych decyzji administracyjnych, która w ocenie powódki była bezprawna. Ciąg zdarzeń składających się na działania, w wyniku których powódka doznała szkody, rozpoczął się właśnie z tą datą. Słusznie Sąd Rejonowy powołał w tym zakresie stanowisko Sądu Najwyższego, zaprezentowane w wyroku z dnia 31 października 1974 r., II CR 594/74, Legalis nr 18368, w myśl którego jeżeli następstwem czynu niedozwolonego jest kilka zdarzeń kolejno następujących w czasie, a pozostających w związku przyczynowym z tym czynem i szkodą lub krzywdą, to w celu określenia początku biegu trzyletniego terminu przedawnienia (art. 442 § 1 k.c.) należy rozważyć wzajemny stosunek tych zdarzeń: czy są one ze sobą tak ściśle związane, że stanowią tylko elementy jednej szkody lub krzywdy, czy też mają samodzielny byt i stanowią odrębne szkody lub krzywdy, wyrosłe w różnych przedziałach czasowych. W pierwszym wypadku punktem odniesienia dla określenia biegu trzyletniego terminu przedawnienia jest zdarzenie początkowe, a dalsze zdarzenia stanowią tylko powiększenie tej samej szkody. W drugim wypadku poszczególne zdarzenia mają w odniesieniu do wywołanych nimi szkód samodzielny byt i wyznaczają własny trzyletni termin przedawnienia. Stanowisko to zostało podtrzymane w wyrokach z dnia 25 lutego 2016 r., III CSK 85/15, Legalis nr 1460992 oraz z dnia 10 września 1998 r., III CKN 607/97, Legalis nr 282486. Na gruncie niniejszej sprawy powódka upatrywała źródła szkody w poszczególnych nieprawomocnych decyzjach, wydawanych w relatywnie krótkich odstępach czasu, które stanowiąc element jednej szkody (krzywdy) były ze sobą ściśle związane. W tej sytuacji początek biegu terminu przedawnienia określało zdarzenie początkowe, którym, w niniejszej sprawie, była pierwsza z wydanych decyzji. Rodzi to istotne konsekwencje na gruncie niniejszej sprawy, bowiem powoduje, że roszczenie powódki w chwili wytoczenia powództwa było przedawnione. Nie można przy tym, jak czyni to apelująca, utożsamiać początku biegu terminu przedawnienia roszczenia z jego wymagalnością. Takie stanowisko byłoby uzasadnione na gruncie ogólnych przepisów o przedawnieniu roszczenia, jednak przepisy k.c. zawierają odrębne unormowanie dotyczące roszczeń deliktowych zawarte w art. 442 1 k.c., gdzie początek biegu terminu przedawnienia nie jest powiązany z jego wymagalnością. Zależy bowiem jedynie od momentu, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Moment ten nie jest zatem związany z wymagalnością roszczenia deliktowego, które powstaje z chwilą wezwania dłużnika do spełnienia świadczenia (art. 455 k.c.). W konsekwencji nie można podzielić zarzutów apelującej w zakresie błędnego określenia początku biegu terminu przedawnienia roszczenia. Nie można podzielić zarzutu apelującej, w myśl którego odrzucony pozew spowodował przerwę biegu terminu przedawnienia. Podkreślić należy, że pozew odrzucony, nie wywołuje skutków procesowych. Jak wskazuje się w doktrynie (por. Kodeks cywilny. Komentarz, red. prof. ucz. UW dr hab. Konrad Osajda, Rok 2020, Komentarz do art. 123 k.c., Legalis ) pozew odrzucony na podstawie art. 199 k.p.c. ze względu na brak pozytywnych przesłanek procesowych lub wystąpienie przesłanki negatywnej nie powoduje przerwania biegu przedawnienia. Związane jest to z zasadami legalizmu i formalizmu czynności uprawnionego przerywającej bieg terminu przedawnienia (por. j.w.). W konsekwencji odrzucony przez Sąd pozew, nie mógł spowodować przerwania biegu terminu przedawnienia. Nadto złożenie odrzuconego pozwu nastąpiło po upływie terminu przedawnienia. Został on wniesiony, jak wskazuje powódka, w dniu 22 maja 2017 r. tymczasem powódka dowiedziała się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia w dniu 17 marca 2013 r., tj. w dniu doręczenia pierwszej, nieostatecznej decyzji administracyjnej. W związku z tym w dniu wniesienia odrzuconego pozwu 3- letni termin przedawnienia już upłynął. Zarzuty apelującej dotyczące błędnej kwalifikacji prawnej roszczenia zgłoszonego przez powódkę, dokonanej przez Sąd I instancji były chybione. Powódka w apelacji wskazała ,że wbrew temu co ustalił Sąd Rejonowy nie powoływała się ona na przewlekłość postępowania administracyjnego, ani na bezprawności prawomocnej decyzji administracyjnej. W rezultacie powoływane przez Sąd Rejonowy podstawy prawne nie znajdują w ocenie apelującej uzasadnienia. Podkreślić jednak należy, że powódka także w apelacji nie przytoczyła na jakiej podstawie prawnej opiera swoje roszczenie. Taką podstawą prawną w okolicznościach sprawy nie mógł, być przy tym, art. 417 k.c. Podkreślić za Sądem Rejonowym należy, że art.
k.c. stanowi lex specialis wobec art. 417 k.c. Podstawową modyfikacją w zakresie konstrukcji art.
k.c. względem art. 417 k.c. jest to, że dla powstania odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego konieczne staje się uzyskanie stosownego prejudykatu, stwierdzającego niezgodność z prawem działania lub zaniechania w zakresie tych przejawów wykonywania władzy publicznej. Regulacje zawarte w art.
417 kc w ten sposób, że nie każda niezgodność z prawem aktu normatywnego, orzeczenia lub decyzji może stanowić podstawę odpowiedzialności odszkodowawczej, lecz jedynie ta niezgodność, która została uprzednio ustalona we właściwym postępowaniu (por. Kodeks cywilny. T. I. Komentarz. Art. 1–449
oraz tym, że interesy jednostek są wystarczająco zabezpieczone poprzez zagwarantowanie możliwości zaskarżania nieprawomocnych rozstrzygnięć (j.w.). Zwrócić bowiem należy uwagę, że w przypadku gdyby dopuścić możliwość żądania odszkodowania za szkodę wyrządzoną nieostateczną decyzją administracyjną, istniałoby niebezpieczeństwo dwutorowości rozstrzygnięć co do takich decyzji, raz w postępowaniu administracyjnym i raz w postępowaniu sądowym o odszkodowanie, gdzie mogłyby zapadać odmienne rozstrzygnięcia w tym zakresie. Stan taki uznać by należało za niepożądany. W niniejszej zaś sprawie nie ulega wątpliwości, iż nieostateczne decyzje administracyjne, w których powódka upatruje źródła szkody, nie mogą stanowić podstawy odpowiedzialności jednostki samorządu terytorialnego, właśnie z tego powodu, iż nie mają przymiotu ostateczności. Brak tego przymiotu powadzi do konkluzji, iż nie mogły one stanowić podstawy do wysuwania roszczeń odszkodowawczych względem pozwanego. Wskazać należy, iż w sytuacji braku wskazania przez powódkę podstawy prawnej wniesionego powództwa, podstawy tej poszukiwał Sąd Rejonowy badając ją na gruncie przepisów art.
k.c. Ocena prawna dokonana przez Sąd Rejonowy roszczenia powódki jest trafna i nie budzi wątpliwości Sądu Okręgowego. Słusznie także Sąd I instancji uznał, że nie zachodzi żadna ze wskazanych tam podstaw prawnych. W związku z tym zarzuty powódki kwestionujące podstawę prawną powództwa przyjętą przez Sąd Rejonowy nie mogą odnieść skutku. W dalszej kolejności powódka zakwestionowała stanowisko Sądu Rejonowego, jakoby sprawa nadania powódce stopnia awansu zawodowego budziła szereg wątpliwości interpretacyjnych. Apelująca powołała fakt, że decyzja o skróceniu stażu przez dyrektora szkoły pozostawała w jego dyskrecjonalnym uznaniu, a mimo to pozwany kilkukrotnie wydawał decyzje nie uwzględniające tej okoliczności i wskazując, że powódka winna odbyć staż w pełnym zakresie. Zwrócić jednak należy uwagę, że decyzje pozwanego dotyczące najpierw odmowy wszczęcia postępowania egzaminacyjnego na stopień awansu zawodowego nauczyciela mianowanego, a następnie odmowy nadania stopnia awansu zawodowego nauczyciela mianowanego, były uchylane przez organ odwoławczy nie z powodu nieuzasadnionego – zdaniem pozwanego – skrócenia stażu przez dyrektora, lecz z powodu innych uchybień. Sam organ odwoławczy stwierdził zaś w decyzji z dnia 15 października 2014r. (k. 91) nieważność czynności dyrektora podjętej w postępowaniu o nadaniu powódce stopnia awansu zawodowego nauczyciela mianowanego, polegającej na skróceniu stażu w dniu 28 czerwca 2013 r., dokonanej z naruszeniem przepisu art. 9c ust. 2 ustawy Karta Nauczyciela. Decyzja ta została wprawdzie uchylona przez Ministra Edukacji Narodowej z dnia 27 stycznia 2015 r. (k. 112), tym niemniej pokazuje, że kwestia skrócenia stażu powódce przez dyrektora P. D. nie przedstawia się tak jednoznacznie, jak twierdzi skarżąca. Ostatecznie stanowisko apelującej zostało uznane za trafne, jednak istniały istotne wątpliwości co do tego, czy skrócenie przez dyrektora stażu powódce odbyło się zgodnie z odpowiednimi przepisami prawa. Powódka zarzuciła także Sądowi Rejonowemu błędne uznanie, że zachowanie pozwanego nie było bezprawne. Przede wszystkim podkreślić należy, że sam fakt, iż decyzje administracyjne były uchylane przez organ wyższego rzędu nie przesądzał o ich bezprawności. Ustawodawca w ramach porządku prawnego dopuszcza możliwość wydawania przez organ administracyjny decyzji obarczonych błędami, jednakże zagwarantowana ustawowo dwuinstancyjność stanowi gwarancję oceny działań organu I instancji przez organ wyższego rzędu, a w przypadku ich wadliwości umożliwia ich eliminację. Tak też było w niniejszej sprawie. Choć istotnie decyzje pozwanego były kilkukrotnie uchylane przez organ odwoławczy, to jednak już sam fakt wykorzystania przez powódkę przysługujących jej środków odwoławczych i ostatecznie nadanie jej stopnia nauczyciela mianowanego – choć po dwuletniej zwłoce – świadczy o tym, że powódka skutecznie broniła swych racji w postępowaniu administracyjnym, a jego ostateczny wynik uwzględnia żądania powódki. Ponadto jak wyżej wskazano brak podstaw do uznania, iż roszczenie powódki mogło znaleźć oparcie w wydaniu nieostatecznych decyzji administracyjnych, które w toku postepowania administracyjnego były eliminowane. Ponadto w ocenie Sądu Okręgowego zgodzić się należy z Sądem Rejonowym, że powódka nie wykazała ani szkody, ani związku przyczynowego między wydanymi przez pozwanego decyzjami administracyjnymi a szkodą. Brak bowiem jakiegokolwiek dowodu – poza ogólnymi zeznaniami świadka M. W. i wyjaśnieniami pozwanej – które przemawiałyby za tym, że brak statusu nauczyciela mianowanego stanowił wyłączną przeszkodę w zatrudnieniu powódki na stanowisko dyrektora szkoły w Z.. W tym zakresie powódka nie przedstawiła wystarczającego materiału dowodowego. Powódka nie wykazała również wysokości szkody. Sąd Okręgowy w pełni podziela stanowisko Sądu Rejonowego co do tej kwestii. W odniesieniu do dodatku funkcyjnego, to jak trafnie wskazał Sąd Rejonowy, wysokość tego dodatku w szkołach prowadzonych przez samorządy określa – zgodnie z art. 30 ust. 1 pkt. 6 ustawa – Karta Nauczyciela – regulamin, którego powódka nie załączyła do akt sprawy. Nie można zatem zweryfikować twierdzeń powódki co do wysokości dodatku funkcyjnego, jaki przysługiwałby jej, gdyby została dyrektorem szkoły. Powódka nie przedłożyła również żadnego dokumentu, z którego wynikałaby różnica w zarobkach w sytuacji, gdyby niezwłocznie został rozpoznany jej wniosek o nadanie stopnia awansu zawodowego na nauczyciela mianowanego. Powódka przedłożyła jedynie w tym zakresie własne wyliczenia, jednak nie poparła ich materiałem dowodowym. Także ewentualna krzywda powódki z w związku z przedłużającym się postępowaniem administracyjnym rodzi wątpliwości, skoro nie jest jasne, jakie konkretnie dobro osobiste powódki został naruszone. Odczuwany stres i dyskomfort nie podpada pod żadną z kategorii dóbr osobistych wymienionych w art. 23 k.c., tym bardziej, że nie zmaterializował się pod postacią rozstroju zdrowia. Zaś, jak słusznie zauważył Sąd Rejonowy, prawo do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki nie jest dobrem osobistym, co wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego. W związku z tym przyjąć należy, że apelacja nie zawiera uzasadnionych zarzutów, w związku z czym podlegała oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. jako bezzasadna, o czym Sąd Okręgowy orzekł w pkt. I. O kosztach postępowania apelacyjnego Sąd Okręgowy orzekł w pkt. II, zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu, na podstawie art. 98 §1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 391 §1 oraz na podstawie §2 pkt. 5 w zw. z §10 ust. 1 pkt. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności adwokackie z dnia 22 października 2015 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 1800). Na koszty te składają się koszty zastępstwa procesowego pozwanej w kwocie 1.800 zł. Nie zachodziły przy tym podstawy do zasądzenia na rzecz pozwanego zwrotu kosztów postępowania w wysokości dwukrotności stawki minimalnej, gdyż nie przemawia za tym nakład pracy pełnomocnika (złożenie jedynie odpowiedzi na apelację) ani rodzaj czy zawiłość sprawy (§15 ust. 3 rozporządzenia). Ryszard Małecki Anna Kulczewska-Garcia Małgorzata Radomska-Stęplewska
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.