Sygn. akt I ACa 434/20 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 24 marca 2021 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSA Tomasz Sobieraj (spr.)
§ 1
k.c., a odnoszące się do kwestii przedawnienia roszczenia z tytułu skapitalizowanej i bieżącej renty oraz z tytułu odszkodowania za poniesione koszty leczenia i odszkodowania za doznany uszczerbek na zdrowiu, roszczenia z tytułu renty oraz roszczenie z tytułu odszkodowania za doznany uszczerbek na zdrowiu, a także art. 415 k.c. w zw. z art. 445 § 1 k.c. Mając na uwadze powyższe powódka wniosła o zmianę kwestionowanego wyroku w zaskarżonej części przez: 1/ zasądzenie na rzecz powódki kwot:
- a)100000 złotych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od dnia zawiśnięcia sporu w tym zakresie do dnia zapłaty,
- b)1607,45 złotych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 4 marca 2020 roku do dnia zapłaty,
- c)18340 złotych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 4 marca 2020 roku do dnia zapłaty,
- d)19.233,33 złotych z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 4 marca 2020 roku do dnia zapłaty, 2/ zasądzenie od pozwanej na rzecz powódki renty w miesięcznej wysokości 500 złotych płatnej do 10-go dnia każdego miesiąca z ustawowymi odsetkami za opóźnienie w przypadku zwłoki w płatności którejkolwiek z rat poczynając od marca 2020 roku oraz o obciążanie pozwanej kosztami procesu za postępowanie przed sądem pierwszej instancji i postępowanie apelacyjne, a także zasądzenie na rzecz Kancelarii pełnomocnika powódki kosztów udzielonej jej z urzędu pomocy prawnej w postępowaniu odwoławczym co najmniej w wysokości dwukrotności stawki minimalnej, uwzględniającej stopień zawiłości sprawy i zakres zagadnień prawnych ujawniających się na jej tle. Pozwana wniosła o oddalenie apelacji w całości i zasądzenie od powódki na rzecz pozwanej kosztów postępowania apelacyjnego. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja strony powodowej nie zasługiwała na uwzględnienie. Na wstępie wskazać należy, że Sąd Apelacyjny uznał, że sąd pierwszej instancji w granicach wniosków stron przeprowadził wszystkie dowody niezbędne do rozstrzygnięcia sprawy, poddał je ocenie mieszczącej się w ramach wyznaczonych dyspozycją art. 233 § 1 k.p.c. i w oparciu o tak zgromadzony i oceniony materiał dowodowy poczynił w badanej sprawie trafne ustalenia faktyczne, które sąd odwoławczy w pełni aprobuje i przyjmuje za własne. Sąd Okręgowy dokonał także co do zasady prawidłowej subsumcji ustalonego stanu faktycznego do obowiązujących norm prawa materialnego. Przeciwko prawidłowości rozstrzygnięcia zawartego w zaskarżonym wyroku nie mogą przemawiać zarzuty apelacyjne. Z apelacji wynika, że wadliwość wydanego rozstrzygnięcia wynikała przede wszystkim z uchybień sądu pierwszej instancji przy gromadzeniu i ocenie dowodów, co miało skutkować błędnymi ustaleniami stanu faktycznego. Biorąc pod uwagę, że o prawidłowości zastosowania norm prawa materialnego należy rozstrzygać po stwierdzeniu, że nie miały miejsca uchybienia przy ustalaniu istotnych dla rozstrzygnięcia faktów, należało w pierwszej kolejności ocenić prawidłowość procedowania Sądu Okręgowego w tym zakresie. Wskazać przy tym należy, że sąd odwoławczy, niezależnie od tego, czy prowadzi sam postępowanie dowodowe, czy jedynie weryfikuje ustalenia faktyczne dokonane przez sąd pierwszej instancji, ma obowiązek samodzielnej oceny materiału dowodowego zebranego w sprawie. Jednakże - jak wielokrotnie wyjaśniano w orzecznictwie Sądu Najwyższego - zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. może być uznany za zasadny jedynie w wypadku wykazania, że ocena materiału dowodowego jest rażąco wadliwa czy w sposób oczywisty błędna, dokonana z przekroczeniem granic swobodnego przekonania sędziowskiego, wyznaczonych w tym przepisie. Sąd drugiej instancji ocenia bowiem legalność oceny dokonanej przez Sąd Okręgowy, czyli bada czy zostały zachowane kryteria określone w art. 233 § 1 k.p.c. Zgodnie z zasadą swobodnej oceny dowodów wyrażoną w powyższym przepisie sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie „wszechstronnego rozważenia zebranego materiału", a zatem, jak podkreśla się w orzecznictwie, z uwzględnieniem wszystkich dowodów przeprowadzonych w postępowaniu, jak również wszelkich okoliczności towarzyszących przeprowadzaniu poszczególnych dowodów i mających znaczenie dla oceny ich mocy i wiarygodności [vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 1966 roku, II CR 423/66, OSNPG 1967/5-6/21; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 24 marca 1999 roku, I PKN 632/98, OSNAPiUS 2000, nr 10, poz. 382; uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z 11 lipca 2002 roku, IV CKN 1218/00, Lex, nr 80266; uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 18 lipca 2002 roku, IV CKN 1256/00, Lex, nr 80267]. Jak ujmuje się w literaturze, moc dowodowa oznacza siłę przekonania uzyskaną przez sąd wskutek przeprowadzenia określonych środków dowodowych na potwierdzenie prawdziwości lub nieprawdziwości twierdzeń na temat okoliczności faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, zaś wiarygodność decyduje o tym, czy określony środek dowodowy, ze względu na jego indywidualne cechy i obiektywne okoliczności, zasługuje na wiarę. Przyjmuje się jednocześnie, że ramy swobodnej oceny dowodów muszą być zakreślone wymaganiami prawa procesowego, doświadczenia życiowego, regułami logicznego myślenia oraz pewnego poziomu świadomości prawnej, według których sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość, dokonuje wyboru określonych środków dowodowych i ważąc ich moc oraz wiarygodność odnosi je do pozostałego materiału dowodowego [vide uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 20 marca 1980 roku, II URN 175/79, OSNC 1980/10/200; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 10 czerwca 1999 roku, II UKN 685/98, OSNAPiUS 2000/17/655; uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 15 lutego 2000 roku, III CKN 1049/99, Lex nr 51627; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 16 maja 2000 roku, IV CKN 1097/00, Lex nr 52624; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 września 2000 roku, V CKN 94/00, Lex nr 52589; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2000 roku, IV CKN 1383/00, Lex nr 52544; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 czerwca 2001 roku, II UKN 423/00, OSNP 2003, nr 5, poz. 137; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 14 marca 2002 roku, IV CKN 859/00, Lex nr 53923; uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 16 maja 2002 roku, IV CKN 1050/00, Lex nr 55499; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 września 2002 roku, II CKN 817/00, Lex nr 56906; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 września 2002 roku, IV CKN 1316/00, Lex nr 80273]. Jak słusznie zauważa się w judykaturze - jeżeli z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów i musi się ostać, choćby w równym stopniu, na podstawie tego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Dla skuteczności zarzutu naruszenia wyżej wymienionego przepisu nie wystarcza zatem stwierdzenie o wadliwości dokonanych ustaleń faktycznych, odwołujące się do stanu faktycznego, który w przekonaniu skarżącego odpowiada rzeczywistości. Konieczne jest tu wskazanie przyczyn dyskwalifikujących postępowanie sądu w tym zakresie. W szczególności skarżący powinien wskazać, jakie kryteria oceny naruszył sąd przy ocenie konkretnych dowodów, uznając brak ich wiarygodności i mocy dowodowej lub niesłuszne im je przyznając. Zwalczanie swobodnej oceny dowodów nie może więc polegać li tylko na przedstawieniu własnej, korzystnej dla skarżącego wersji zdarzeń, lecz konieczne jest - przy posłużeniu się argumentami wyłącznie jurydycznymi - wykazanie, że wskazane w art. 233 § 1 k.p.c. kryteria oceny wiarygodności i mocy dowodów zostały naruszone, co miało wpływ na wyrok sprawy [analogicznie Sąd Apelacyjny w Warszawie w uzasadnieniu wyroku z dnia 10 lipca 2008 roku, VI ACa 306/08]. W okolicznościach niniejszej sprawy, w tym w świetle zarzutów apelacji, nie sposób uznać, aby doszło do naruszenia przez sąd pierwszej instancji normy prawnej zawartej w art. 233 § 1 k.p.c. Sąd Okręgowy zgodnie z zasadami logiki i doświadczenia życiowego ocenił bowiem dowody i na ich podstawie wyciągnął trafne wnioski. Powód formułując zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. w żaden sposób tego zarzutu nie uzasadnił, w szczególnie nie wskazał, które z przeprowadzonych dowodów zostały wadliwie ocenione i jakie kryteria oceny naruszył sąd przy ocenie tych dowodów. Tym samym już tylko z tego względu stanowisko apelującej nie poddaje się jakiejkolwiek analizie Sądu Apelacyjnego. Nie sposób bowiem zweryfikować zarzutu, który nie został skonkretyzowany, nie został osadzony w realiach tej konkretnej sprawy, nie został odniesiony do zaoferowanego przez strony i przeprowadzonego przez sąd pierwszej instancji postępowania dowodowego. Niezależnie od powyższego powódka nie wskazała, w czym upatruje uchybień Sądu w zakresie dokonanej oceny dowodów, na czym polegała wadliwość stanowiska zaprezentowanego w uzasadnieniu, które z przedstawionych wyżej reguł rządzących tą oceną zostały naruszone. Także więc z tego powodu stanowisko procesowe strony powodowej nie poddaje się weryfikacji. Z tego względu brak podstaw do konstruowania na tej podstawie twierdzenia, że ocena dowodów dokonana przez sąd pierwszej instancji była wadliwa, jak również negowania prawidłowości wyprowadzonych z tak ocenionego materiału dowodowego ustaleń faktycznych. Także zarzut naruszenia art. 228 § 1 i 2 k.p.c. nie zasługuje na uwzględnienie. W świetle art. 228 § 1 k.p.c. do faktów powszechnie znanych należą okoliczności, zdarzenia lub stany, które powinny być znane każdemu rozsądnemu i posiadającemu doświadczenie życiowe mieszkańcowi miejscowości, w której znajduje się siedziba sądu [vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 lutego 2002 roku, II CKN 894/99, LEX nr 54453]. Oczywistym jest zatem, że nie każda informacja podana do publicznej wiadomości staje się automatycznie okolicznością notoryjną w rozumieniu art. 228 § 1 k.p.c. W praktyce za powszechnie znane uznaje się zjawiska przyrodnicze, wydarzenia historyczne i polityczne, procesy ekonomiczne bądź zdarzenia zwyczajnie zachodzące w danym miejscu i czasie [vide: T. Demendecki, Komentarz aktualizowany do art. 228 Kodeksu postępowania cywilnego, LEX/el. 2015, poroku również wyrok Sądu Najwyższego z 28 października 2015 roku, II CSK 831/14, OSNC-ZD 2017/B, poz. 27, s. 55]. Ponadto należy wskazać, że zamieszczenie informacji o fakcie w internecie nie oznacza, że jest on powszechnie znany w rozumieniu art. 228 § 1 k.p.c. i jako taki nie wymaga dowodu. Nie jest to również fakt znany sądowi z urzędu. Skoro zaś nie jest to fakt powszechnie znany sądowi z urzędu, to wymaga on dowodu [vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 2014 roku, III CSK 79/13]. Zatem, jeśli powódka chciała, by sąd skorzystał z zamieszczonych w Internecie danych dotyczących pogody w dniu 17 grudnia 2016 roku winna o to zawnioskować, tak by sąd mógł dopuścić dowód z tych danych na określoną w postanowieniu dowodowym okoliczność. Za fakt notoryjny nie można również uznać okoliczności, że mgła może wywołać zlodowacenie w zakresie nawierzchni drogi, wywołując skutki identyczne jak deszcz. W tym kontekście należy bowiem wskazać, że jest to zbyt daleko idące uogólnienie, bowiem jest to zależne nie tylko od ujemnej temperatury otoczenia, ale i od tego, czy mgła ma charakter opadający. W konsekwencji także zarzuty dotyczące błędnych ustaleń faktycznych były chybione. Wyjaśnić należy, że błąd w ustaleniach faktycznych nie jest błędem samym w sobie, ale zawsze jest wynikiem naruszenia przez sąd jakiegoś przepisu normującego postępowanie dowodowe. Najczęściej jest on następstwem naruszenia dyrektyw oceny materiału dowodowego wyrażonych w art. 233 § 1 k.p.c. Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych powinien zatem w pierwszej kolejności wskazywać naruszony przepis oraz sposób jego naruszenia i dopiero wówczas określać błędne ustalenie stanu faktycznego jako następstwo tego naruszenia. Jest to o tyle istotne, że sąd drugiej instancji jest związany zarzutami dotyczącymi prawa procesowego podniesionymi przez skarżącego w apelacji [vide uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 31 stycznia 2008 roku, III CZP 49/07]. Związanie to oznacza, że sąd drugiej instancji nie bada i nie rozważa wszystkich możliwych naruszeń prawa procesowego popełnionych przez sąd pierwszej instancji, jednakże powinien odnieść się do wszystkich podniesionych przez skarżącego w apelacji zarzutów naruszenia przepisów postępowania. Skarżąca zarzutów naruszenia takich przepisów, które wpływałyby na ustalenia faktyczne w sprawie nie sformułowała, wobec czego Sąd Apelacyjny nie miał obowiązku doszukiwać się ewentualnego naruszenia przepisów postępowania, na których naruszenie skarżąca nie zwróciła uwagi. W konsekwencji poczynione przez Sąd Okręgowy ustalenia faktyczne musiały się ostać, a spór należało odnieść wyłącznie do oceny zasadności powództwa w świetle pozostałych zarzutów. Niezależnie od tego wskazać trzeba, że poczynione przez sąd pierwszej instancji ustalenia co do okoliczności faktycznych relewantnych prawnie znajdują pełne oparcie w zgromadzonym materiale dowodowym. Podkreślić trzeba, że Sąd Okręgowy – wbrew zarzutom apelacji – ustalił, że przyczyną upadku powódki była śliskość nawierzchni ciągu pieszego, przy czym w świetle przeprowadzonych w sprawie dowodów nie budzi wątpliwości, że oblodzenie chodnika, po którym przemieszczała się powódka, wynikała z marznących opadów deszczu, które rozpoczęły się kilka minut przed analizowanym wypadkiem. Za całkowicie gołosłowne uznać trzeba twierdzenia skarżącej, że owa śliskość była spowodowana utrzymującym się przez cały dzień opadem w postaci nie tylko deszczu, ale także mgły. Pomijając fakt, że strona powodowa nie przedłożyła w odpowiednim terminie dowodów potwierdzających występowania tego rodzaju zjawisk atmosferycznych w miejscu zdarzenia, to należy podkreślić, że skarżąca formułując tego rodzaju zarzut pominęła wnioski wynikające z dowodów osobowych w postaci przesłuchania strony powodowej oraz zeznań świadków Ł. R., W. S., A. S. i E. R.. Z tych dowodów wynika jednoznacznie, że gdy powódka krótko po godzinie 18.00 wyszła z mieszkania i udała się do kościoła, to nawierzchni chodników i ulic były czyste i nieoblodzone, natomiast sytuacja uległa zmianie w przeciągu kilku minut na skutek marznących opadów deszczu. Tym samym sąd pierwszej instancji zasadnie uznał, że śliskość chodnika, na którym doszło do upadku powódki, powstała bezpośrednio przed zaistnieniem wypadku. Zaznaczyć jednocześnie trzeba, że skarżąca bezzasadnie zarzuca sądowi pierwszej instancji, że błędnie ustalił, iż pozwana wywiązała się w terminie ze swojego obowiązku zwalczania śliskości zimowej chodnika, po którym poruszała się powódka. Sąd Okręgowy nie ustalił bowiem – jak sugeruje skarżąca - że pozwana w okresie poprzedzającym upadek powódki podjęła jakikolwiek działania zmierzające do usunięcia oblodzenia chodnika, a jedynie przyjął, że powyższe zaniechanie nie było zawinione, gdyż nie można było wymagać od pozwanej, aby w przeciągu kilku minut pomiędzy wystąpieniem marznących opadów deszczu a wypadkiem powódki podjęła jakikolwiek działania zmierzające do przywrócenia właściwego stanu chodnika. Tym samym sąd pierwszej instancji przyjął, że pozwanej nie można przypisać czynu niedozwolonego w rozumieniu art. 415 k.c. z uwagi na brak winy w zachowaniu strony pozwanej lub osób, za które ponosi ona odpowiedzialność. W ocenie sądu odwoławczego – powyższe stanowisko Sądu Okręgowego było trafne. W tym miejscu wskazać trzeba, że od 1 września 2004 roku istnieją dwa reżimy odpowiedzialności deliktowej Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego. Po pierwsze, odpowiedzialność szczególna unormowana w art. 417 – 417 2 k.c., które to przepisy regulują odpowiedzialność deliktową Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego [tj. gmin, powiatów i samorządu wojewódzkiego], a także innych państwowych i komunalnych osób prawnych wyłącznie za szkodę wyrządzoną przy wykonywanie władzy publicznej i tylko w tym zakresie wyłączają stosowanie przepisów ogólnych o odpowiedzialności za cudze czyny, tj. art. 416, 427 i 429 – 430 k.c. Po drugie, odpowiedzialność oparta o ogólne zasady odpowiedzialności deliktowej osób prawnych, która obejmuje odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną w inny sposób niż przy wykonywaniu władzy publicznej. Ten pierwszy rodzaj odpowiedzialności reguluje przede wszystkim przepis art. 417 § 1 k.c. Zgodnie z dyspozycją powyższego przepisu – „za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa”. Podkreślić trzeba, że odpowiedzialność przewidziana w art. 417 k.c. jest odpowiedzialnością za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie "przy wykonywaniu władzy publicznej". Należy zatem ustalić, kiedy mamy do czynienia z wykonywaniem władzy publicznej. Podkreślić trzeba, że wykonywanie funkcji władzy publicznej łączy się co do zasady z możliwością władczego kształtowania sytuacji jednostki. Jednocześnie w doktrynie i judykaturze prawa cywilnego wskazuje, że tylko wówczas mamy do czynienia z wykonywaniem władzy publicznej, gdy brak jest formalnej równości stron. Wykonywanie władzy w tym sensie może mieć postać nie tylko wydania decyzji (orzeczenia), lecz także faktycznej ingerencji w sferę praw jednostki, na przykład użycia przymusu zarówno w stosunku do majątku, jak i osoby. Przyjmuje się, że wykonywaniem władzy publicznej nie jest świadczenie usług publicznych przez państwo. Do korzystania z tej sfery aktywności państwa nie można bowiem nikogo zmusić. Konsekwentnie, nie będzie wykonywaniem władzy publicznej wykonywanie władztwa administracyjnego, jakiemu poddają się osoby korzystające dobrowolnie z usług różnych instytucji użyteczności publicznej, na przykład szkół wyższych, zakładów opieki zdrowotnej, instytucji organizujących funkcjonowanie rynku papierów wartościowych itp. W niniejszej sprawie strona powodowa wiąże obowiązek naprawienia szkody przez pozwanego z jego działalnością w zakresie zarządzania majątkiem komunalnym, albowiem wywodzi odpowiedzialność odszkodowawczą pozwanej gminy z zaniechaniem wykonywania przez nią obowiązków jako właściciela nieruchomości. Stosownie do przytoczonych wyżej poglądów, które podziela sąd orzekający w niniejszej sprawie – ta sfera działalności jednostek samorządu terytorialnego nie może być uznana za wykonywanie władzy publicznej, gdyż gmina w tym zakresie nie kształtuje w sposób władczy sytuacji prawnej innych osób, lecz występuje jako równoprawny podmiot stosunków cywilnoprawnych. Konkludując, sąd pierwszej instancji zasadnie przyjął, że w niniejszej sprawie podstawą prawną odpowiedzialności pozwanego za szkodę wyrządzoną powodom nie może stanowi przepis art. 417 k.c., lecz przepisy ogólne o odpowiedzialności deliktowej. Takim przepisem ogólnym regulującym odpowiedzialność deliktową jest przede wszystkim art. 415 k.c., który stanowi: „kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”. W przypadku osób prawnych, do których należy pozwana Gmina Miasto S., zastosowanie znajdują także przepisy art. 416 k.c., art. 429 i art. 430 k.c. regulujące odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez organ osoby prawnej [art. 416 k.c.], pracowników i podwładnych [art. 430 k.c.] oraz inne osoby, którym osoba prawna powierzyła wykonanie czynności, z którą wiąże się szkoda [art. 429 k.c.]. W każdym z tych przypadków odpowiedzialność oparta jest na zasadzie winy – w przeciwieństwie do odpowiedzialności przewidzianej w art. 417 k.c., która wymaga jedynie bezprawności działania lub zaniechania sprawcy szkody. Jak wiadomo prawo cywilne nie definiuje pojęcia winy. Korzystając w tym zakresie z dorobku prawa karnego, przyjmuje się, że pojęcie to zawiera dwa elementy składowe: obiektywny i subiektywny. Element obiektywny oznacza niezgodność zachowania się z obowiązującymi normami postępowania, a więc szeroko rozumianą bezprawność. Element subiektywny dotyczy stosunku woli i świadomości działającego do swojego czynu. Najkrócej rzecz ujmując, winę można przypisać podmiotowi prawa tylko wtedy, kiedy istnieją podstawy do negatywnej oceny jego zachowania z punktu widzenia obu tych elementów (tzw. zarzucalność postępowania). W badanej sprawie sąd pierwszej instancji zasadnie przyjął, że na pozwanej - jako właścicielu nieruchomości, do której przylegał chodnik, na którym doszło do wypadku powódki - ciążył obowiązek przewidziany w art. 5 ust. 1 pkt. 4 ustawy z dnia 13 września 1996 roku o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, to jest obowiązek uprzątnięcie błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń z chodników położonych wzdłuż nieruchomości. Jednocześnie z uwagi na to, że pozwana była zarządcą drogi, której część stanowił powyższy chodnik, zastosowanie do niej miały przepisy ustawy z dnia 21 marca 1985 roku o drogach publicznych, z których wynika obowiązek zarządcy drogi utrzymania nawierzchni drogi, co obejmuje także odśnieżanie i zwalczanie śliskości zimowej [vide art. 20 pkt. 4, 10 i 11 w związku z art. 4 pkt. 20 tejże ustawy]. Zaniechanie wykonanie powyższych obowiązków determinowałoby ocenę zachowania pozwanej jako bezprawnego, jednak dla przypisanie jej winy konieczne byłoby dokonanie negatywnej oceny powyższego czynu także z punktu widzenia subiektywnego. W wyroku z 26 lipca 2017 roku, III CSK 356/16 Sąd Najwyższy odniósł się do standardów, jakie powinien utrzymać właściciel nieruchomości, którego dotyczy obowiązek określony w art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, gdy chodzi o wykonanie tego obowiązku. Stwierdził, że właściciel nieruchomości powinien podejmować czynności konieczne do osiągnięcia stanu oczekiwanego przez ustawodawcę przez działanie z należytą starannością, której dochowa, jeżeli czynności porządkowe wykonuje rzeczywiście w sposób periodyczny, choćby efekt tych czynności nie był trwały. W badanej sprawie sąd pierwszej instancji zasadnie uznał, że pozwanej nie można postawić zarzutu niezachowania należytej staranności przy wykonywaniu obowiązku utrzymania czystości na chodniku, na którym doszło do wypadku. Jest oczywiste, że nawet w przypadku jednostki samorządu terytorialnego posiadającej wyspecjalizowane służby, musi upłynąć odpowiedni czas pomiędzy wystąpieniem śliskości chodnika a podjęciem działań zmierzających do ich usunięcia – tym bardziej, że w przypadku tak wielkich miast jak S. wystąpienie marznących opadów deszczu i związanych z nich skutków w postaci śliskości dróg i chodników dotyczy bardzo dużych powierzchni. Z tego względu nie można oczekiwać i wymagać, że w przeciągu kilku minut odpowiednie służby pojawią na wszystkich drogach i chodnikach i usuną ich oblodzenie. Sąd pierwszej instancji zasadnie uznał, że standardem w takiej sytuacji powinno być podjęcie działania w ciągu co najmniej 30 – 60 minut. Tymczasem w badanej sprawie z ustaleń sądu wynika, że upadek powódki nastąpił zaledwie w kilka minut po wystąpieniu opadów i powstaniu stanu śliskości chodników. W świetle poczynionych wyżej rozważań nie można zarzucić pozwanej zaniechania usunięcia w tym czasie oblodzenia miejsca zdarzenia. Do odmiennego wniosku nie może prowadzić eksponowana w apelacji kwestia prognozy pogody, z której miała wynikać możliwość wystąpienia w czasie zdarzenia gołoledzi na terenie S.. Po pierwsze, Sąd Okręgowy trafnie zauważył, że ustawa nie nakłada na zarządcę drogi oraz właścicieli nieruchomości obowiązku polegającego na niedopuszczaniu w ogóle do powstania pokrywy lodowej, a jedynie zobowiązuje ich do odśnieżania i zwalczania śliskości zimowej oraz uprzątnięcia lodu i usunięcie go z chodnika. Po drugie, sąd pierwszej instancji zasadnie zauważył, że nałożenie takiego obowiązku byłoby nierealne z uwagi na to, że warunki pogodowe są zmienne i zimą w krótkim czasie można dojść do takich zjawisk atmosferycznych, których skutkiem jest pojawienie na chodnikach i drogach śniegu i lodu. Z tego względu okoliczność, że z prognoz pogody wynikało, że w danym dniu na określonym obszarze może wystąpić gołoledź, nakładało na pozwaną jedynie powinność przygotowania się do usunięcia tego zjawiska poprzez zmobilizowanie wyspecjalizowanych służb celem niezwłocznego przystąpienia do usuwania skutków oblodzenia po jego wystąpienie. Nie oznacza to jednak, że w chwili wystąpienia marznących opadów deszczu w każdym miejscu zarządzanym przez gminę powinien oczekiwać pracownik wraz z odpowiednim sprzętem, gdyż jest to niemożliwe z logistycznego punktu widzenia. Konkludując, z powyższych przyczyn sąd pierwszej instancji zasadnie uznał, że pozwanej nie można przypisać winy w rozumieniu art. 415 k.c., a tym samym nie ziściły się przesłanki warunkujące odpowiedzialność odszkodowawczą pozwanej gminy. Biorąc pod uwagę, że pozwanej nie można było przypisać obowiązku naprawienia szkody doznanej przez powódkę na skutek wypadku z dnia 17 grudnia 2016 roku, zbędne było rozważania zarzutów dotyczących zakresu powyższej szkody i wynikających z niej roszczeń. Dla zasady wskazać jednak należy, że sąd pierwszej instancji prawidłowo zastosował art.
k.c. do części roszczeń powódki objętych rozszerzonym powództwem. Zgodnie z treścią art. 117 § 1 i 2 k.c. – „§
- z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu. §
- Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia. Jednakże zrzeczenie się zarzuty przedawnienia przed upływem terminu jest nieważne”. Roszczenie dochodzone w niniejszej sprawie ma charakter roszczenia majątkowego, a tym samym – z uwagi na brak przepisów szczególnych wyłączających możliwość przedawnienia się tego rodzaju roszczeń – podlega ono przedawnieniu. Zgodnie z dyspozycją art. 118 zdanie pierwsze k.c. – „jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat sześć, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata”. Takimi przepisami szczególnymi w rozumieniu art. 118 k.c. są przepisy regulujące przedawnienie roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym, zawarte w art.
k.c. Zgodnie z powyższymi przepisami: „§ 1 Roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. § 2 Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. § 3 W razie wyrządzenia szkody na osobie, przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. § 4 Przedawnienie roszczeń osoby małoletniej o naprawienie szkody na osobie nie może się skończyć wcześniej niż z upływem lat dwóch od uzyskania przez nią pełnoletniości”. Na wstępie wskazać trzeba, że powódka nie powołała się, ani tym bardziej nie wykazała, że jej szkoda wynikła z czynu niedozwolonego stanowiącego zbrodnię lub występek. Tym samym nie zachodziła podstawa do przyjęcia dłuższego terminu przedawnienia wynikającego z art.
§ 2
k.c., lecz terminu przedawnienia przewidzianego w art.
§ 1i 3 k.c.
Przywołany wyżej przepisy przewiduje zaś co do zasady dwa terminy przedawnienia roszczeń z czynów niedozwolonych, mianowicie: 1/ termin trzyletni, który biegnie od powzięcia przez poszkodowanego wiadomości o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia; 2/ termin dziesięcioletni, który rozpoczyna bieg od dnia zdarzenia wyrządzającego szkodę. Oba te terminy są od siebie niezależne w tym znaczeniu, że do przedawnienia roszczenia wystarczający jest upływ jednego z nich. W rozpoznawanej sprawie w ocenie sądu pierwszej instancji w zakresie roszczenia o odszkodowanie i roszczenia o rentę upłynął pierwszy ze wskazanych terminów przedawnienia roszczeń, to jest termin trzyletni liczony od powzięcia przez poszkodowanego wiadomości o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia. Z powyższym stanowiskiem – w świetle poczynionych przez Sąd Okręgowy i niekwestionowanych przez skarżącego ustaleń faktycznych – należy się w pełni zgodzić. Termin przedawnienia przy szkodach na osobie zależny jest od chwili uzyskania przez poszkodowanego wiedzy niezbędnej do realizacji tego roszczenia. O „dowiedzeniu się o szkodzie" można zaś mówić wtedy, gdy poszkodowany "zdaje sobie sprawę z ujemnych następstw zdarzenia wskazujących na fakt powstania szkody", inaczej rzecz ujmując, gdy ma "świadomość doznanej szkody" (vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 października 2011 roku, sygn. akt IV CSK 46/11, LEX nr 1084557). Ma to istotne znaczenia w sytuacji np. szkód przyszłych. Dopóki bowiem szkoda w tym szkoda przyszła nie nastąpi, dopóty bieg przedawnienia w ogóle nie może się rozpocząć, a więc dowiedzenie się o szkodzie nie może nastąpić, zanim szkoda przyszła nie stanie się aktualna. W razie powstania szkód związanych z rozstrojem zdrowia lub uszkodzenia ciała momentem dowiedzenia się o szkodzie jest chwila, w której poszkodowany „z miarodajnych i kompetentnych" źródeł dowiedział się o istnieniu uszczerbku na zdrowiu i zdał sobie sprawę z jego następstw. W uzasadnieniu wyroków Sądu Najwyższego z dnia 18 września 2002 roku, III CKN 597/00 LEX nr 1211130, z dnia 13 stycznia 2004 roku, V CK 172/03, Legalis nr 65420 i z dnia 12 maja 2011 roku, III CSK 236/10 OSP 2012/11/107, LEX nr 846592, wydanych na gruncie art. 442 § 1 k.c. wskazywano, że nie samo dowiedzenie się o chorobie, ale „dopiero uzyskanie wiadomości o istocie choroby i jej istotnych konsekwencjach" jest dowiedzeniem się o szkodzie w rozumieniu i może stanowić zdarzenie, od którego należy liczyć trzyletni okres przedawnienia". W badanej sprawie zauważyć należy, że o istocie doznanego uszkodzenia ciała powódka dowiedziała się już bezpośrednio po zdarzeniu, gdyż została wówczas poddana diagnostyce i leczeniu szpitalnemu, po którego zakończeniu otrzymała kartę informacyjną, z której wynikał charakter doznanego urazu. Jest oczywiste, że w tym samym czasie powódka musiała być świadoma szkody związanej ze zwiększonymi potrzebami, gdyż istota tego rodzaju szkody polega na tym, że obiektywne potrzeby poszkodowanego wymagające dodatkowego finansowania ulegają zwiększeniu. O szkodzie majątkowej związanej z kosztami leczenia powódka dowiedziała się zaś w chwili ich poniesienia, czyli w styczniu i lutym 2017 roku. Tym samym sąd pierwszej instancji prawidłowo ustalił chwilę, w której powódka dowiedziała się o powstaniu szkody majątkowej. Jednocześnie za trafne uznać należy ustalenia Sądu Okręgowego dotyczące daty powzięcia przez powódkę wiedzy o osobie odpowiedzialnej za powstaniem szkody tożsame z chwilą uzyskania przez nią informacji o właścicieli nieruchomości, na której zaistniał przedmiotowy wypadek, co nastąpiło najpóźniej z dniem 20 stycznia 2017 roku, czyli z dniem otrzymania wypisu z rejestru gruntu. Sąd Okręgowy zasadnie jednocześnie wskazał, że pierwszą czynnością mogącą przerwać bieg terminu przedawnienia roszczenia o rentę i roszczenia o odszkodowania było złożenie w dniu 3 marca 2020 roku pisma rozszerzającego powództwo o te roszczenia. W tej dacie powyższe roszczenia były jednak już przedawnione, a tym samym pozwana mogła uchylić się od ich zaspokojenia. Zaznaczyć trzeba, że skarżąca w sposób całkowicie błędny przyjmuje, że skutek w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia roszczeń do kwoty 100000 złotych wywołało wniesienie pozwu. Pozew prowadzi do przerwania biegi terminu przedawnienia jedynie w takich granicach, w jakich może doprowadzić do zaspokojenia zgłoszonego w nim żądania. Skoro przedmiotem pierwotnego powództwa było wyłącznie roszczenie o zadośćuczynienie, to wniesienie pozwu było irrelewantne prawnie dla biegu terminu przedawnienia innych roszczeń wynikających chociażby z tego samego zdarzenia. Odnosząc się zaś do przedawnienia roszczenia o rentę, to jak trafnie zauważył Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 19 lutego 2015 roku (III CSK 167/14, Lex nr 1652393), przepis art.
k.c. nie różnicuje terminów przedawnienia w zależności od rodzaju roszczenia, co oznacza, że mają one zastosowanie do wszystkich roszczeń, w tym do roszczenia o rentę. W kontekście tego roszczenia, jak podkreślił Sąd Najwyższy, uwzględnić jednak należy, iż jego istotą jest okresowy charakter. W związku z tym trzeba rozróżniać roszczenie o samo prawo do renty, od roszczenia o zapłatę poszczególnych jej rat. To pierwsze ulega przedawnieniu według reguły z art.
k.c. Natomiast roszczenie o zapłatę zaległych konkretnych rat rentowych przedawnia się na podstawie art. 118 k.c. w związku z art. 120 § 1 k.c. z upływem trzech lat. W badanej sprawie, roszczenie o rentę zostało jednak zgłoszone po upływie trzyletniego terminu liczonego na zasadach wynikających z art.
k.c., a tym samym przedawniły się nie tylko roszczenia o zapłatę zaległych rat rentowych, lecz także samo uprawnienie do renty. Za całkowicie chybiony uznać trzeba także zarzut naruszenia art. 415 k.c. w związku z art. 445 § 1 k.c. oparty na twierdzeniu, że określony procentowo uszczerbek na zdrowiu nie mieści w kategoriach szkody. Tak skonstruowany zarzut apelacyjny świadczy o nierozumieniu istoty odpowiedzialności odszkodowawczej. Podstawową przesłanką odpowiedzialności deliktowym w polskim porządku prawnym jest powstanie szkody rozumianej jako uszczerbek dobrach prawnie chronionych o charakterze majątkowym, a w przypadkach określonych w ustawie – także o charakterze niemajątkowym. Powstanie uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, o którym mowa w art. 444 § 1 k.c., nie jest wystarczającą podstawą do zasądzenia odszkodowania. Konieczne jest wykazanie, że na skutek uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia doszło do powstania szkody majątkowej. Z tego względu sąd pierwszej instancji trafnie przyjął, że brak podstaw do formułowania odrębnego roszczenia z tytułu uszczerbku na zdrowiu. Zaznaczyć trzeba, że tego rodzaju świadczenia przysługują jedynie na podstawie ustawy z dnia 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. Nr 199, poz. 1673), natomiast niniejsze postępowanie nie dotyczyło wypadku przy pracy. W konsekwencji żądania zapłaty jednorazowego ryczałtowego odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu oparte wyłącznie na fakcie doznania uszkodzenia ciała bez odwołania się do konkretnej szkody majątkowej należało uznać za zupełnie chybione. Sąd pierwszej instancji zasadnie wskazał, że kwestia uszczerbku mogła mieć bowiem jedynie pośredni wpływ na wysokość zadośćuczynienia, nie zaś stanowić podstawę do przyznania odrębnego świadczenia. Z powyższych przyczyn uznać trzeba, że sąd pierwszej instancji prawidłowo uznał powództwo wytoczone w niniejszej sprawie za bezzasadne. W konsekwencji apelacja powódki podlegała oddaleniu, o czym na podstawie art. 385 k.p.c. rozstrzygnięto w punkcie pierwszym sentencji. O kosztach postępowania apelacyjnego orzeczono na podstawie art. 102 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c. Na wstępie wskazać trzeba, że przepis art. 98 k.p.c. statuuje podstawową zasadę orzekania w przedmiocie kosztów procesu, zgodnie z którą, strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu). Powyższa zasada doznaje wyjątków. Do takich wyjątkowych przepisów należy art. 102 k.p.c., zgodnie z którym w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami . Ustawodawca w dyspozycji cytowanego przepisu nie wskazał jakichkolwiek wskazówek odnośnie tego, co należy rozumieć pod pojęciem „wypadku szczególnie uzasadnionego”, jednakże w orzecznictwie przyjmuje się, iż przy ocenie wystąpienia przesłanek wynikających z wyżej wymienionego przepisu zwykle brane są pod uwagę zarówno takie okoliczności, które odnoszą się do faktów związanych z samym przebiegiem procesu, jak i takie, które dotyczą stanu majątkowego i sytuacji życiowej strony z uwzględnieniem zasad współżycia społecznego. Przy czym przez fakty związane z samym przebiegiem procesu należy pojmować takie okoliczności jak np. podstawę oddalenia żądania, zgodność zamiarów stron w sprawach dotyczących stosunku prawnego, który może być ukształtowany tylko wyrokiem, szczególną zawiłość lub precedensowy charakter sprawy albo subiektywne przekonanie strony co do zasadności zgłoszonego roszczenia - trudne do zweryfikowania a limine, a ponadto sposób prowadzenia procesu przez stronę przegrywającą albo niesumienne lub oczywiście niewłaściwe postępowanie strony wygrywającej, która w ten sposób wywołała proces i koszty połączone z jego prowadzeniem [vide wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 18 lipca 2013 roku, Lex nr 1349918]. Podkreślenia nadto w tym miejscu wymaga, iż kwalifikacja "wypadków szczególnie uzasadnionych" należy do sądu, który - mając na względzie okoliczności konkretnej sprawy - powinien kierować się poczuciem własnej sprawiedliwości [vide postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 27 stycznia 2010 roku, II CZ 87/09]. Uprawnienie sądu do zastosowania instytucji przewidzianej w art. 102 k.p.c. nie jest dowolne, na co wskazuje przyjęte w tym przepisie sformułowanie "w wypadkach szczególnie uzasadnionych". Ustawodawca, przyznaje sądowi pewną swobodę w zasądzaniu kosztów procesu, gdy stosowaniu zasady odpowiedzialności za wynik sporu (art. 98 k.p.c.) sprzeciwiają się - względy słuszności, co właśnie wyraża się wskazanym wyżej stwierdzeniem. Do kręgu „wypadków szczególnie uzasadnionych” należą zarówno okoliczności związane z samym przebiegiem procesu, jak i leżące na zewnątrz. Do pierwszych zaliczane są sytuacje wynikające z charakteru żądania poddanego rozstrzygnięciu, jego znaczenia dla strony, subiektywne przekonanie strony o zasadności roszczeń, przedawnienie, prekluzja. Drugie natomiast wyznacza sytuacja majątkowa i życiowa strony, z tym zastrzeżeniem, że niewystarczające jest powoływanie się jedynie na trudną sytuację majątkową osoby przegrywającej sprawę, nawet jeśli była podstawą zwolnienia od kosztów sądowych i ustanowienia pełnomocnika z urzędu. Odnosząc powyższe rozważania, do realiów niniejszej sprawy podnieść należy, że sama sytuacja majątkowa i zdrowotna powódki nie uzasadniałaby zastosowania art. 102 k.p.c. Sąd odwoławczy wziął jednak pod uwagę, że okoliczności sprawy nie były jednoznaczne i powódka wytaczając powództwo w niniejszej sprawie i wnosząc apelację mogła działać w usprawiedliwionym przekonaniu o zasadności swojego roszczenia. Z tego względu – jeżeli uwzględni się także okoliczności związane z osobą powódki, to jest jej stan zdrowia oraz sytuację majątkową – uznać trzeba, że zachodziła podstawa do nieobciążania powódki kosztami procesu na rzecz strony przeciwnej. Z tego względu orzeczono jak w punkcie drugim sentencji Stosownie do wniosku pełnomocnika powódki ustanowionego z urzędu przyznano mu od Skarbu Państwa koszty nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu ustalone na podstawie § 16 ust. 1 pkt 2 w związku z § 8 pkt. 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 3 października 2016 roku w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu (Dz.U. z 2016 r., poz. 1715]. W ocenie sądu odwoławczego nie było podstaw do podwyższenia wysokości wynagrodzenia ponad stawkę minimalną, skoro na etapie postępowania apelacyjnego czynności adwokata ograniczyły się do sporządzenia apelacji i udziału w jednej rozprawie apelacyjnej. Nakład pracy pełnomocnika z urzędu i stopień zawiłości sprawy nie miał więc charakteru ponadstandowych. W tym stanie rzeczy rozstrzygnięto jak w punkcie trzecim sentencji. Małgorzata Gawinek Tomasz Sobieraj Zbigniew Ciechanowicz