k.c. Powódka nie miała żadnego wpływu na kwestionowane postanowienia umowne, a zatem nie były one uzgodnione z konsumentem indywidualnie. Za uzgodnione z konsumentem indywidualnie w rozumieniu art.
k.c., uznaje się takiego klauzule, na których treść konsument miał rzeczywisty wpływ. Tymczasem postanowienia te były częścią wzorca wręczanego każdemu klientowi pozwanego (lub jego poprzednika prawnego) bez żadnej możliwości negocjacji. Zgodnie z art. art.
ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Tymczasem pozwany nie dowiódł tego w żaden sposób. Nie można również przyznać racji pozwanemu, że opłata likwidacyjna czy też świadczenie wykupu stanowi świadczenie główne w rozumieniu art.
Umowa zawarta między stronami była umową ubezpieczenia, której głównym świadczeniem, zgodnie z treścią art. 805 § 1 k.c. jest składka. Zatem inne świadczenia, określone w umowie jako chociażby tzw. opłata likwidacyjna, stanowią świadczenia uboczne, do których znajdują zastosowanie przepisy dotyczące uznawania klauzul umownych za niedozwolone. Klauzula umowna, na mocy której, w przypadku rezygnacji ubezpieczonego z umowy przed upływem terminu na jaki została zawarta, pozwana potrąca z sumy składek, które zebrała powódka, 100% tej sumy, stanowi zakamuflowaną formę kary umownej lub też formę odstępnego. Tymczasem co do takich klauzul zgodnie z art. 385 3 pkt 17 k.c. domniemywa się, że są one abuzywne (niedozwolone). Przepis ten wymienia postanowienia nakładające na konsumenta, który odstąpił od umowy obowiązek zapłaty rażąco wygórowanej kary umownej lub odstępnego. Pozwana co prawda nie posługiwała się terminem kara umowna, jednakże cel i charakter działania pozwanego jest bardzo zbliżony do tejże sankcji za niewykonanie umowy. Analiza łączącego strony stosunku prawnego prowadzi do oceny, że klauzula ta stanowi niedozwoloną klauzulę umowną, niewątpliwie kształtującą prawa i obowiązki powódki jako konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jej interesy. W rozumieniu art.
„rażące naruszenie interesów konsumenta” oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym, natomiast „działanie wbrew dobrym obyczajom” w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego wyraża się w tworzeniu przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową tego stosunku. Obie wskazane w tym przepisie formuły prawne służą do oceny tego, czy standardowe klauzule umowne zawarte we wzorcu umownym przekraczają zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej twórcy wzorca w zakresie kształtowania praw i obowiązków konsumenta. Jak trafnie wskazuje A. O. (A. K. (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania - część ogólna, Lex 2010] „klauzule niedozwolone cechuje brak mocy wiążącej od chwili zawarcia umowy lub związania stron wzorcem umownym (dla klauzul z wzorca). Orzeczenie sądu, który stwierdza niedozwolony charakter postanowienia umownego, ma charakter deklaratywny, zarówno wówczas, gdy sąd orzeka w ramach kontroli incydentalnej, jak i wtedy, gdy dokonuje kontroli abstrakcyjnej. Jednak z uwagi na rozszerzoną skuteczność kontroli abstrakcyjnej, dopiero wpis do rejestru niedozwolonych klauzul umownych powoduje zakaz stosowania postanowienia, odnoszący się nie tylko do podmiotu, wobec którego zostało wydane orzeczenie będące podstawą wpisu, ale również do wszystkich przedsiębiorców stosujących wzorce umów w obrocie z konsumentami (…) Ochrona konsumenta przed klauzulami niedozwolonymi w umowach i wzorcach umownych jest skuteczna ex lege i sąd może dokonać ustaleń w tym przedmiocie także z urzędu, podczas rozpoznawania sprawy między konsumentem a przedsiębiorcą”. Mając na uwadze powyższe rozważania, uznać należy, że sporne postanowienie wzorca umowy przewidujące wypłatę świadczenia wykupu pomniejszone przez pozwaną o znaczną część środków zgromadzonych na rachunku ubezpieczonego konsumenta, kształtuje jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jej interesy, stanowią niedozwoloną klauzule umowne i jako takie nie wiąże powódki. Takie stanowisko, uznające takie działania ubezpieczycieli za niedozwolone, podzielane jest również szeroko w judykaturze, w tym także Sądu Najwyższego (m. in. wyrok z dnia 18 grudnia 2013 roku, I CSK 149/13, OSNC 2014/10/103, postanowienie z dnia 3 grudnia 2015 r., III CZP 87/15, Lex nr 1385122). Nie ma przeszkód, by przedsiębiorca zastrzegł w umowie konsekwencje w postaci chociażby nałożenia pewnych opłat za rozwiązanie umowy przed terminem, ale nie można uznać za stosowną opłaty, która nawet do kilkudziesięciu procent wartości zgromadzonych środków. Nie sposób także podzielić stanowiska pozwanego, że tak wysoka opłata wynika z pokrycia wysokich kosztów akwizycji. Tego rodzaju koszty są normalnym kosztem prowadzenia działalności i ryzyko ich ponoszenia powinno spoczywać przede wszystkim na przedsiębiorcy. Sprzeczna z dobrymi obyczajami i naruszająca interes konsumenta jest sytuacja, w której ryzyko to zostaje w całości przerzucone na konsumenta. Odnosząc się do zarzutu pozwanej, że działała zgodnie z zaleceniami z decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 15 marca 2016 roku nr (...) należy zauważyć, że decyzja ta nie wyklucza dalszego badania abuzywności konkretnych umów. Podkreślić należy, że Sąd orzekający w niniejszej sprawie ocenia te kwestie samodzielnie i nie jest związany (w sensie formalnym) stanowiskiem Prezesa Urzędu. Nie można uznać, że postępowanie przed Prezesem Urzędu, którego konsument w ogóle nie jest stroną, miałoby ograniczać konsumentowi możliwość podnoszenia dalej idących roszczeń i zarzutów, w tym także co do abuzywności klauzul. Dlatego w ocenie Sądu stosunek prawny powstały na skutek zmiany umowy zgodnie z treścią aneksu nadal może – w konkretnych okolicznościach, takich jak m. in. w niniejszej sprawie – zawierać uregulowania naruszające interesy konsumentów. Warto w tym miejscu przytoczyć stan faktyczny, jaki był przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego w wyroku z dnia 18 grudnia 2013 roku (I CSK 149/13, OSNC 2014/10/103), a więc jedynym judykacie, w którym Sąd Najwyższy w sposób merytoryczny (a nie jedynie w odniesieniu do kwestii pobocznych, jak przedawnienie lub jedynie odmawiając podjęcia uchwały z przyczyn formalnych) odniósł się do kwestii tzw. polisolokat. W tamtej sprawie opłata likwidacyjna dla 7. roku trwania umowy (a więc tego, w którym w przedmiotowej sprawie powódka rozwiązała umowę) miała wynosić 30% wartości rachunku, co Sąd Najwyższy uznał za sprzeczne z art.
k.c. W przedmiotowej sprawie pozwana potrąciła powódce 23% wartości rachunku. W ocenie Sądu rozpoznającego sprawę nie jest to istotna, jakościowa różnica. Zaznaczenia wymaga również, iż nie ma znaczenia jak przedsiębiorca nazwie te opłaty. Niezależnie czy określi je jako „opłata likwidacyjna” i potrąci od kwoty wypłacanej konsumentowi czy też określi je jako „świadczenie wykupu”, które będzie pewnym procentem od wypłacanych środków. Niezależnie bowiem od nazwy działa ten sam krzywdzący dla konsumenta mechanizm, a polegający na nieuzasadnionym potrącaniu znacznej części wpłaconych środków przy rozwiązaniu umowy. Sąd nie podzielił również zarzutu pozwanego co do przedawnienia roszczenia, uznając, że w sprawie nie znajduje zastosowanie art. 819 § 1 k.c. W konsekwencji uznania przez Sąd, iż postanowienia umowy ubezpieczenia na życie, określające wysokość opłaty z tytułu wykupu polisy na wskazanym wyżej poziomie, stanowią klauzulę abuzywną, wyczerpującą przesłanki określone w art.
k.c., a zatem niewiążące powódki, nie sposób uznać, by zatrzymane przez pozwaną środki stanowiły świadczenie umowne. Przeciwnie, pobrane zostały przez pozwaną bez podstawy prawnej, w związku z czym stanowią świadczenie nienależne podlegające zwrotowi na podstawie przepisu art. 410 § 2 k.c. Pozwana pobrała opłatę, która okazała się nienależna, tym samym powódka nie domagała się zapłaty świadczenia umownego, a zatem roszczenie o zwrot tak określonego nienależnego świadczenia przedawnia się z upływem ogólnego terminu przedawnienia według art. 118 k.c. Obecnie termin ten wynosi co do zasady sześć lat, natomiast w przedmiotowej sprawie dziesięć lat, a to z uwagi na treść art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 13 kwietnia 2018 r. o zmianie ustawy kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw. Stanowisko to podzielił Sąd Najwyższy w uchwałach z dnia 10 sierpnia 2018 r. (III CZP 13/18, III CZP 22/18). Umowa została zawarta dnia 5 sierpnia 2010 r., a pozew w sprawie wniesiono 21 grudnia 2018 r. Dlatego roszczenie o zwrot nawet najwcześniej uiszczonych wpłat nie było przedawnione. Niezależnie od powyższego, podniesienie zarzutu przedawnienia w sytuacji stron, gdy roszczenie wiąże się z zastosowaniem przez stronę pozwaną klauzuli abuzywnej, rażąco naruszającej słuszny interes konsumenta, należałoby uznać za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (a konkretnie z zasadą lojalności wobec kontrahenta). Nietrafny był także zarzut pozwanego, że nie jest już wzbogacony. Nie zostało to w żaden sposób wykazane, a to na pozwanym ciążył w tym zakresie ciężar dowodu. Nadto okoliczności sprawy, tj. stosowanie przez pozwanego klauzul abuzywnych przemawiają za uznaniem, że powinien się on liczyć z obowiązkiem zwrotu (art. 409 k.c. in fine). Spora część rozważań w pismach obu stron dotyczy tego, czy osoba profesjonalnie zajmująca się tego rodzaju umowami, ale umowę zawierając jako konsument, może powoływać się na abuzywność klauzul. W niniejszej sprawie jest to jednak bez znaczenia, gdyż nie wykazano, by powódka była taką osobą, wprost przeciwnie ustalono, że w czasie zawierania umów pracowała jako dietetyk, nie ma także specjalistycznego wykształcenia. Dlatego Sąd nie odnosi się szczegółowo do tych kwestii, gdyż nie mają one wpływu na rozstrzygnięcie niniejszej sprawy. Biorąc pod uwagę powyższe rozważania Sąd uznał, że powódka miała prawo żądać od pozwanego zwrotu zatrzymanych środków i w punkcie 1 sentencji wyroku zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 4579,66 zł. Stanowiła ona różnicę pomiędzy kwotą, której powódka mogła się domagać z pominięciem bezskutecznych wobec niej postanowień umownych, a kwotą faktycznie otrzymaną. Z uwagi na treść klauzul zawartych w OWU, które Sąd uznał za niewiążące powódki wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia 25 grudnia 2016 r. do dnia zapłaty. Podstawa prawną zasądzonych odsetek stanowi art. 481 § 1 i § 2 k.c. zasądzając odsetki od dnia następnego po dniu, w którym zgodnie z wezwaniem upływał wyznaczony termin spełnienia świadczenia. Mając to na względzie, Sąd orzekł jak w punkcie 1 sentencji. W pozostałym zakresie Sąd oddalił powództwo o zapłatę, gdyż z dokumentów przedłożonych przez powódkę jednoznacznie wynika, iż pozwana w latach 2010-2012 zaksięgowała na rachunku pozwanej dodatkowe środki tytułem tzw. dodatkowej alokacji, których powódka faktycznie nie wpłaciła. Dlatego nie może domagać się ich zwrotu, a pozwana mogła je potrącić przy rozwiązaniu umowy. Orzeczono o tym w punkcie 2 sentencji. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 100 k.p.c. i koszty stosunkowo rozdzielił. Powódka wygrała proces w 89% zatem należy się jej zwrot kosztów procesu w tym zakresie. Na koszty powódki złożyły się opłata od pozwu 250 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa w kwocie 17 zł i wynagrodzenie pełnomocnika – adwokata w kwocie 1800 zł, łącznie 2067 zł. Na koszty pozwanej złożyły się: wynagrodzenie zawodowego pełnomocnika – radcy prawnego za obie instancje w wysokości 1800 zł oraz opłata skarbowa od pełnomocnictwa w kwocie 17 złotych, razem 1817 zł. Razem koszty procesu po obu stronach wyniosły 3884 zł, z czego pozwana powinna ponieść 89%, tj. kwotę 3456,79 zł. Poniosła jednak tylko 1817 zł, a zatem do zasądzenia na rzecz powódki pozostaje różnica w wysokości 1639,24 zł.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.