k.c. i z tych przyczyn nie wiąże jej, jako konsumenta. W ocenie powódki, zapis umowny uprawniający pozwany Bank do pobrania ww. kwot, kształtuje jej prawa, a przede wszystkim jej obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, przy tym rażąco narusza jej interesy. Powódka wskazała, że sporny zapis umowny nie określa świadczenia głównego stron umowy kredytu, a nadto nie był on indywidualnie negocjowany z powódką. Powódka zwróciła również uwagę na wygórowaną wysokość spornych opłat. Tym samym – w ocenie powódki – postanowienia zawarte w § 9 pkt 7-9 umowy kredytu hipotecznego o nr KH/ (...) spełniają przesłanki z przepisu art.
k.c., a świadczenia spełnione przez powódkę na ich podstawie są świadczeniem nienależnym, co rodzi po stronie pozwanego Banku obowiązek ich zwrotu, na podstawie art. 410 k.c. w zw. z art. 405 k.c. Po drugie, powódka niezasadności pobrania od niej spornych opłat upatruje w przekroczeniu przez pozwany Bank upoważnienia do pobierania spornych opłat, zawartego w pełnomocnictwie udzielonym przez powódkę oraz w naruszeniu § 9 ust. 7 i 9 umowy kredytu hipotecznego o nr KH/ (...), gdzie wyraźnie zaznaczono, że powódka refinansuje koszty ochrony ubezpieczeniowej świadczonej przez (...) S.A. Tymczasem, według powódki kwoty pobrane z jej rachunku nie zostały w całości przekazane ww. towarzystwu ubezpieczeń, a innemu towarzystwu ubezpieczeń, bez zgody i wiedzy powódki. Co więcej, w przekonaniu powódki kwoty pobrane z jej rachunku bankowego tytułem ubezpieczenia niskiego wkładu własnego były o wiele wyższe od tych, jakie realnie pozwany Bank przekazywał do towarzystw ubezpieczeniowych tytułem składek ubezpieczeniowych za tę formę dodatkowego zabezpieczenia. ( pozew – k. 1-6). W odpowiedzi na pozew pozwany Bank (...) S.A. z siedzibą w W. wniósł przede wszystkim o odrzucenie pozwu, uzależniając to żądanie od sytuacji, w której powódka B. G. byłaby nadal uczestnikiem postępowania grupowego przeciwko pozwanemu Bankowi, toczącego się przed Sądem Okręgowym w Warszawie za sygn. akt III C 1089/
Pozwany podkreślał, że kwoty związane z opłatą z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego powódki przekazał ubezpieczycielowi, zaś kredyt powódki był i nadal jest objęty przedmiotową ochroną ubezpieczeniową. W jego przekonaniu, postanowienia regulaminu przewidują możliwość oszacowania kosztów związanych z ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego – sposób wyliczenia wysokości spornej opłaty wskazany jest bowiem w sposób jednoznaczny i precyzyjny w regulaminie do rzeczonej umowy kredytu. Ponadto, pierwsza opłata została wprost wskazana w § 9 ust. 8 umowy kredytu – tj. 1.712,00 zł. Pozwany Bank zaprzeczył również temu, aby przy zawarciu umowy kredytu z powódką dopuścił się naruszenia obowiązku informacyjnego względem powódki, jako konsumenta. W szczególności, pozwany Bank informował powódkę o występującym przy danej umowie kredytu ryzyku kursowym. Według pozwanego powódka w zamian za świadczenie w postaci opłat z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego otrzymała należny ekwiwalent w postaci możliwości uzyskania kredytu, którego bez tego typu zabezpieczenia by nie uzyskała. Pozwany podniósł również zarzut zużycia korzyści jakie uzyskał wobec pobrania od powódki spornych opłat. Pozwany podał, iż zużył je na poczet kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, a jednocześnie nie mógł się liczyć ze zgłoszeniem żądania ich zwrotu, czy też z ewentualnym obowiązkiem ich zwrotu. Pozwany Bank zakwestionował również żądanie zasądzenia odsetek, zgodnie z tym wyrażonym w petitum pozwu, wskazując przy tym na przedawnienie roszczenia odsetkowego. Co więcej, pozwany Bank podniósł zarzut przedawnienia dotyczący roszczeń powódki o zwrot opłat z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, pobranych od niej w 2008 r., 2011 r. i 2014 r. ( odpowiedź na pozew – k. 25-74). W piśmie procesowym z dnia 21 sierpnia 2017 r. ( data według nadania przesyłki poleconej) powódka B. G. sprecyzowała żądanie pozwu w zakresie odsetek w ten sposób, że wniosła o zasądzenie na jej rzecz od pozwanego Banku (...) S.A. z siedzibą w W. 18.780,00 zł wraz z odsetkami w wysokości ustawowej za opóźnienie liczonych od ww. kwoty za okres od dnia 13 marca 2017 r. do dnia zapłaty – tj. od daty sporządzenia przez pozwany Bank odpowiedzi na reklamację powódki. W zakresie dotychczasowego żądania zasądzenia odsetek ustawowych za opóźnienie w okresie do dnia 12 marca 2017 r. powódka cofnęła pozew i zrzekła się takiego roszczenia. W dalszej części tego pisma procesowego powódka ustosunkowała się do zarzutów i twierdzeń podniesionych przez pozwany Bank w jego odpowiedzi na pozew. Ponadto, powódka zwróciła uwagę na rozbieżność w nazewnictwie jej zobowiązania do refinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, zawartego w umowie kredytu, regulaminie czy też we wniosku kredytowym, co według powódki dodatkowo wskazuje na abuzywność spornej klauzuli. ( pismo procesowe powódki z dnia 21.08.2017 r. – k. 291-301). W piśmie procesowym z dnia 12 października 2017 r. (data według nadania przesyłki poleconej) pozwany Bank (...) S.A. z siedzibą w W. szczegółowo odniósł się do treści pisma procesowego powódki z dnia 21 sierpnia 2017 r. ( pismo procesowe pozwanego z dnia 12.10.2017 r. – k. 312- 332). Postanowieniem z dnia 6 marca 2020 r. Sąd umorzył postępowanie w niniejszej sprawie w zakresie żądania zasądzenia odsetek od kwoty 12.331,00 zł za okres od dnia 3 kwietnia 2014 r. do dnia 12 marca 2017 r. oraz od kwoty 6.449,00 zł za okres od dnia 1 marca 2017 r. do dnia 12 marca 2017 r. ( postanowienie z dnia 06.03.2020 r. – k. 589). Z kolei postanowieniem z dnia 9 marca 2020 r. Sąd odmówił odrzucenia pozwu w niniejszej sprawie, zgodnie z zarzutem podniesionym w odpowiedzi na pozew przez pozwany Bank (...) S.A. z siedzibą w W.. ( postanowienie z dnia 09.03.2020 r. – k. 591; protokół rozprawy z dnia 09.03.2020 r. – k. 592-593v). Na rozprawie w dniu 9 marca 2020 r. pozwany Bank (...) S.A. z siedzibą w W. oświadczył, że nie kwestionuje okoliczności, iż powódka B. G. wystąpiła z grupy w postępowaniu grupowym prowadzonym przeciwko pozwanemu Bankowi przez Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie o sygn. akt III C 1089/
- art. 385 3 k.c. Między stronami było bezsporne, że ww. umowa kredytowa została zawarta przez powódkę, jako konsumenta (w rozumieniu art. 22 1 k.c.), z pozwanym, jako przedsiębiorcą (art. 43 1 k.c.), z wykorzystaniem umownego wzorca autorstwa pozwanego Banku. Powódka dochodziła od pozwanego Banku zwrotu kwot stanowiących łącznie sumę czterech wpłat na rzecz Banku, uiszczonych w wykonaniu zobowiązań wynikających z § 9 ust. 7-9 umowy kredytowej. Wskazywała jako podstawę prawną żądania art. 410 k.c., twierdząc, że uiszczone pozwanemu świadczenie było nienależne. Podstawowy zarzut kierowała przeciwko podstawie tego świadczenia wywodząc, że jest ono niedozwoloną klauzulą umowną w rozumieniu art.
k.c., która nie wiąże stron, a spełnione na podstawie takiego niewiążącego postanowienia świadczenie podlegać powinno zwrotowi na podstawie art. 410 k.c. w zw. z art. 405 k.c. Poza tym powódka uważała, iż obowiązek pozwanego Banku do zwrotu na jej rzecz dochodzonych pozwem opłat z tytułu refinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego wynika z reżimu odpowiedzialności kontraktowej (art. 471 k.c.). W przekonaniu powódki, pozwany Bank dokonując przedmiotowych potrąceń przekroczył upoważnienie do pobierania spornych opłat, zawarte w umowie kredytowej, przekazując składki ubezpieczeniowe nie na rzecz (...) S.A. (obecnie (...) S.A. V. (...)) a na rzecz (...) S.A. Zanim jednak Sąd przystąpi do oceny słuszności i zasadności wyżej wskazanych roszczeń wysuwanych przez powódkę w pozwie, należy wpierw wskazać, że w odpowiedzi na pozew pozwany Bank domagał się odrzucenia pozwu w sprawie niniejszej, albowiem na tamtą chwilę wywodził, iż powódka była uczestnikiem postępowania grupowego przeciwko pozwanemu Bankowi toczącego się przed Sądem Okręgowym w Warszawie za sygn. akt III C 1089/
i nie wiążą jej, jako konsumenta. Dodatkowo, po modyfikacji powództwa, powódka domagała się zasądzenia odsetek ustawowych za opóźnienie od ww. sumy za okres od dnia 13 marca 2017 r. do dnia zapłaty. Wedle art.
za niedozwolone postanowienia umowne uznaje się postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie, jeżeli kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Za nieuzgodnione indywidualnie uważa się takie postanowienia umowy, na treść których konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta (art.
W ocenie Sądu pozwany Bank nie był uprawniony do pobrania od powódki żadnych sum, potrąconych w oparciu o niedozwoloną klauzulę umowną, tj. § 9 pkt 7-9 umowy o kredyt hipoteczny o nr KH/ (...) z dnia 20 lutego 2008 r. Sąd doszedł bowiem do przekonania, że postanowienie tego wzorca umownego, w oparciu o który pozwany Bank pobrał od powódki opłaty za okresy ochrony ubezpieczeniowej, kształtuje prawa i obowiązki powódki jako konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jej interesy. Zarazem postanowienia § 9 pkt 7-9 umowy kredytowej, uszczegółowione zapisami regulaminu kredytowania nie określają głównych świadczeń stron i nie wykazano tego, aby były indywidualnie uzgadniane z powódką. Na wstępie tych rozważań wypada przypomnieć, że pozwany Bank w umowie kredytowej łączącej go z powódką zamieścił klauzulę, nakładającą na kredytobiorcę obowiązek ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia w postaci opłacania kosztów umowy ubezpieczenia niskiego wkładu kredytów mieszkaniowych w określonym (konkretnym) towarzystwie ubezpieczeń, w określonym z góry okresie ubezpieczeniowym i w pewnych zakreślonych ramach odnoszących się do wysokości składki ubezpieczenia. W ocenie Sądu, rzeczą wtórną i nieistotną dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy jest możliwość przewidziana w § 9 ust. 10 umowy kredytowej, dokonania przez pozwany Bank zwrotu proporcjonalnej części składki za pełne miesiące kalendarzowe pozostające do końca okresu ubezpieczenia, za który składka została uiszczona. Należy też podkreślić, że stroną przedmiotowej umowy ubezpieczenia jest jedynie pozwany Bank i konkretny ubezpieczyciel. Rola powódki, jako kredytobiorcy ogranicza się jedynie do ponoszenia kosztów objęcia tą ochroną ubezpieczeniową, którą objęty jest jedynie pozwany Bank, będący jednocześnie zasadniczo głównym jej beneficjentem. W ocenie Sądu, w przedmiotowej sprawie sporne postanowienia odnoszące się do kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, wbrew twierdzeniom pozwanego Banku, nie określały głównych świadczeń stron, w związku z czym mogą być one uznane za klauzule niedozwolone, tzn. podlegają ogólnej ocenie czy kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Za świadczenia główne stron należy bowiem uznać elementy konstrukcyjne umowy, bez których uzgodnienia w ogóle nie doszłoby do jej zawarcia. Tymczasem do głównych świadczeń stron w stosunkach obligacyjnych wynikających z umowy kredytowej należą: świadczenie pieniężne kredytodawcy – suma kredytu oraz świadczenie kredytobiorcy – ratalna spłata kwoty kredytu podwyższonej o określone umownie odsetki i prowizję. W myśl art. 69 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. (Dz. U. z 2002 r., nr 72, poz. 665 j. t. ze zm.) przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. Ponadto zgodnie z ust. 2 cytowanego artykułu, umowa kredytu powinna być zawarta na piśmie i określać w szczególności: 1) strony umowy, 2) kwotę i walutę kredytu, 3) cel, na który kredyt został udzielony, 4) zasady i termin spłaty kredytu, 5) wysokość oprocentowania kredytu i warunki jego zmiany, 6) sposób zabezpieczenia spłaty kredytu, 7) zakres uprawnień banku związanych z kontrolą wykorzystania i spłaty kredytu, 8) terminy i sposób postawienia do dyspozycji kredytobiorcy środków pieniężnych, 9) wysokość prowizji, jeżeli umowa ją przewiduje, 10) warunki dokonywania zmian i rozwiązania umowy. Klauzula umowna wskazana w pozwie nie może zatem zostać uznana za dotyczącą sformułowanych w sposób jednoznaczny głównych świadczeń stron tego rodzaju umowy. W ocenie Sądu, dodatkowej formy zabezpieczenia spłaty kredytu w postaci zawarcia umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego i świadczenia polegającego na płaceniu związanych z tym kosztów, nie można zakwalifikować, jako świadczenie główne stron umowy kredytowej – zwłaszcza, iż pojęcie to winne być interpretowane w wąski sposób i dotyczy ono jedynie elementów istotnych umowy. Należy ponownie zaakcentować, że świadczeniami tymi są po stronie pozwanego Banku (przedsiębiorcy w rozumieniu art. 43 1 k.c.) – udzielenie kredytu, zaś po stronie powódki (konsumenta w rozumieniu art. 22 1 k.c.) – dokonanie spłaty zaciągniętego kredytu i odsetek oraz opłacenie prowizji od udzielonego kredytu. Kwestionowane przez powódkę postanowienia zawarte w § 9 pkt 7-9 umowy kredytu mają charakter wyłącznie poboczny w stosunku do głównego obowiązku kredytobiorcy w postaci zwrotu kwoty kredytu oraz zapłaty odsetek i prowizji na rzecz pozwanego Banku. Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, o którym mowa, jest wyłącznie dodatkowym zabezpieczeniem kredytu powódki – a w zasadzie jego części, tj. brakującego wkładu własnego. Dodatkowe zabezpieczenie kredytu w zakresie niskiego wkładu własnego stanowi w istocie odrębną umowę w ramach stosunku kredytowego, choć funkcjonalnie z nim powiązane – co już Sąd wskazywał w rozważaniach poświęconych zarzucanej przez powódkę nieważności spornych klauzul. Podkreślenia wymaga fakt, że omawiane postanowienie umowne regulujące ubezpieczenie niskiego wkładu własnego jest bardzo jasno wyłączone, zarówno merytorycznie jak i redakcyjnie, z postanowień regulujących wynagrodzenie pozwanego Banku z tytułu udzielonego powódce kredytu. Jest to szczególna opłata zawiązana z dodatkowym ryzykiem, które pozwany Bank przerzuca w ostatecznym rozrachunku na kredytobiorcę (powódkę). Zwrot opłaty z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego mógłby być uznany za główne świadczenie powódki wyłącznie wtedy, gdyby cała umowa łącząca strony procesu dotyczyła tego przedmiotu. Niemniej umowy takiej nie sposób by wtedy kwalifikować jako umowy kredytu, a jako pewnego rodzaju umowy pośrednictwa ubezpieczeniowego. Uznać więc należało, że kwestionowana w pozwie opłata nie jest w żadnej mierze elementem wynagrodzenia pozwanego Banku ze stosunku umowy kredytu. Obowiązku zapłaty opłaty z tytułu refinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego nie można utożsamiać z obowiązkiem spłaty kredytu hipotecznego czy zapłaty prowizji za kredyt, a tym samym opłacie tej nie można z góry przypisywać cech świadczenia głównego stron w rozumieniu art.
Wypada również zaznaczyć, że w doktrynie zgodnie przyjmuje się, że należy ograniczyć zakres negatywnej przesłanki kontroli umów do klauzul, które wyłącznie „określają” świadczenie główne. Natomiast świadczenia, które niejako w sposób bardzo pośredni jedynie „związane” są ze świadczeniem głównym, nie można zakwalifikować jako postanowienia określającego główne świadczenie – co nieskutecznie próbował wykazać pozwany Bank w toku postępowania. Skoro postanowienia dotyczące opłaty z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego nie określały głównych świadczeń stron umowy o kredyt hipoteczny, podlegały one dalszej ocenie, czy kształtują prawa i obowiązki konsumenta (powódki) w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy na zasadzie art.
k.c. Jedynie wówczas, gdy wskazane przesłanki zmaterializują się w realiach niniejszej sprawy, można stwierdzić, że kwestionowane postanowienie nie jest dla powódki jako konsumenta wiążące. Analizując zaoferowany przez strony procesu materiał dowodowy, Sąd doszedł do przekonania, iż postanowienia umowy o kredyt hipoteczny zawartej z powódką, w zakresie opłacania przez kredytobiorcę opłaty ubezpieczeniowej z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, nie stanowiły przedmiotu indywidualnego uzgodnienia stron. W ocenie Sądu nie wykazano w żaden sposób, że akurat to postanowienie tej konkretnej umowy, a mianowicie § 9, podlegało w rzeczywistości negocjacjom. Nie potwierdziły tego w ogóle zeznania zgłoszonych przez pozwany Bank świadków – innych zaś wniosków dowodowych na tę okoliczność pozwany Bank nie zgłosił. Z ustaleń Sądu (poczynionych głównie w oparciu o bezsporne twierdzenia stron, tj. art. 229-230 k.p.c. oraz częściowo w oparciu o zeznania świadków) wynika, że przed podpisaniem umowy pozwany Bank przedstawił powódce gotowy formularz wniosku o zawarcie umowy kredytowej, a po złożeniu tego wniosku powódka otrzymała od pozwanego ostateczny tekst umowy kredytu. Brak jest jakichkolwiek podstaw by twierdzić, że powódka negocjowała treść umowy kredytowej w zakresie spornych zapisów. Negocjacji podlegała jedynie marża kredytu, na co powódka wskazała w trakcie swych zeznań. W realiach niniejszej sprawy, ubezpieczenie brakującego wkładu własnego przy tym konkretnym kredycie hipotecznym było niejako obligatoryjną czynnością, której odmowa przez powódkę skutkowałaby odmową przyznania jej tegoż kredytu w wybranej przez nią opcji kredytowania nieruchomości, którą w planach miała nabyć powódka – co pozwany Bank wręcz przyznał w odpowiedzi na pozew. Procedura zawierania umowy o kredyt hipoteczny przy zawieraniu umowy z powódką nie odbiegała od procedury zawierania tego typu umów z innymi klientami pozwanego Banku – o czym również świadczy całokształt twierdzeń pozwanego przedstawionych w jego odpowiedzi na pozew i zeznań świadków. Podstawę zawarcia umowy kredytowej stanowiło wypełnienie i złożenie wniosku kredytowego przez przyszłego kredytobiorcę – powódkę. Wniosek ten sporządzony był na formularzu udostępnianym przez pozwany Bank. W wypadku powódki, nie ulega żadnym wątpliwościom, że negocjacje ani indywidualne uzgodnienia w zakresie kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego nie miały miejsca. W tym miejscu warto podkreślić, że – jak wynika z wyroku Sądu Apelacyjnego w warszawie z dnia 20 maja 2015 r. sygn. akt VI ACa 995/14 „postanowieniem indywidualnie uzgodnionym w myśl przepisu art.
nie jest postanowienie, którego treść konsument mógł negocjować, lecz takie postanowienie, które rzeczywiście powstało na skutek indywidualnego uzgodnienia”. Również przyjmuje się, że wiedza kontrahenta o istnieniu klauzul nienegocjowanych, czy też możliwość zapoznania się z nimi przed zawarciem umowy i nawet zrozumienie ich treści nie stanowią okoliczności wyłączającej uznanie tych klauzul za narzucone – kryterium istotnym jest tu bowiem możliwość wpływania, oddziaływania na kształtowanie ich treści. W konsekwencji postanowieniami indywidualnie uzgodnionymi będą tylko takie, które były w sposób rzeczywisty negocjowane lub włączone do umowy wskutek propozycji zgłoszonej przez samego konsumenta (tak A. Rzetecka – Gil, Kodeks cywilny. Komentarz do art.
k.c., Zobowiązania – część ogólna, LEX). Warto także zaakcentować, że oceny przesłanek wynikających z ww. przepisu (a zatem także oceny czy doszło do indywidualnego uzgodnienia) dokonuje się na datę zawarcia umowy, a zatem bez znaczenia są wszelkie późniejsze porozumienia, aneksy, dodatkowe wyjaśnienia czy uzgodnienia pomiędzy stronami umowy. Z naciskiem wskazać należy, że zgodnie z brzmieniem art.
ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Pozwany Bank nie wywiązał się ze spoczywającej na nim powinności. Powódka de facto nie miała rzeczywistego wpływu na treść spornego postanowienia umownego. Jak już wspomniano, w doktrynie i judykaturze przyjmuje się powszechnie, iż w regulacji art.
chodzi o rzeczywiste negocjacje i postanowienia uzgodnione indywidualnie, a nie postulowaną przez pozwany Bank teoretyczną możliwość negocjacji. Klient pozwanego Banku nie miał wiedzy o możliwości zaproponowania innego dodatkowego zabezpieczenia spłaty brakującego wkładu, nie wiedział też w ogóle o możliwości negocjacji tego warunku umownego, zwłaszcza, że był on automatycznie inkorporowany do treści umowy. Pozwany Bank nie wykazał przy tym tego, że jego pracownicy, mający bezpośredni kontakt z konsumentem (tutaj powódką) znali treść umowy ubezpieczenia z towarzystwem ubezpieczeń, a także posiadali jakąkolwiek wiedzę na temat jej istotnych postanowień. Wręcz przeciwnie, z zeznań osób przesłuchanych w sprawie w charakterze świadków na tę okoliczność wynika, że pracownicy pozwanego Banku współpracujący z klientami tego Banku nie mieli żadnej wiedzy o treści generalnych umów ubezpieczenia. Biorąc powyższe pod uwagę, nie ulega wątpliwości, że w sprawie spełniona została powyższa przesłanka wymieniona w art.
k.c., a mianowicie przedmiotowa klauzula nie była indywidualnie uzgadniana z powódką. Z uwagi na powyższą konkluzję, Sąd zobligowany był zbadać pozostałe przesłanki, tzn. czy kwestionowane przez powódkę postanowienie umowne kształtuje jej prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jej interesy, gdyż jedynie w takim wypadku można mówić, iż dane postanowienie nie wiąże konsumenta. W ocenie Sądu rozpoznającego niniejszą sprawę, § 9 pkt 7-9 łączącej strony umowy kredytowej należy uznać za kształtujący prawa i obowiązki konsumenta, w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszający jego interesy. Postanowienie tam zawarte należy odczytywać łącznie z rozdziałem 4 regulaminu kredytowania osób fizycznych w ramach usług bankowości hipotecznej, a ściślej rzecz ujmując § 7 tegoż regulaminu. W tym bowiem przypadku, zdaniem Sądu doszło po stronie pozwanego Banku do znacznego naruszenia przez Bank obowiązków informacyjnych względem powódki (konsumenta) – do tego stopnia, że zaniechanie to stanowiło naruszenie dobrych obyczajów, a podjęcie decyzji o związaniu umową w wariancie proponowanym przez Bank, w szczególności określonym w § 9 pkt 9 umowy kredytowej, zawierającym postanowienie o konieczności zwrotu przez konsumenta kosztów ubezpieczenia za kolejny, 36-cio miesięczny okres udzielonej Bankowi przez ubezpieczyciela ochrony ubezpieczeniowej, prowadziło do rażącego naruszenia interesu konsumenta. Rozważając ten wątek wypada zacząć od stwierdzenia, że założeniem systemu ochrony konsumentów jest pogląd o ich niedostatecznej wiedzy względem produktów oferowanych im przez przedsiębiorców. Deficyt tej wiedzy jest szczególnie istotny i dotkliwy w przypadku umów trwałych pociągających za sobą znaczne, w praktyce często nieodwracalne skutki finansowe. W stosunkach z konsumentami dobry obyczaj powinien wyrażać się informowaniem o wynikających z umowy uprawnieniach, niewykorzystywaniem uprzywilejowanej pozycji profesjonalisty przy zawieraniu umowy i jej realizacji, rzetelnym traktowaniu konsumenta jako równorzędnego partnera umowy. Za sprzeczne z dobrymi obyczajami można więc uznać działania zmierzające do niedoinformowania, dezorientacji, wywołania błędnego przekonania u konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności. Działania te potocznie określa się jako nieuczciwe, nierzetelne, odbiegające in minus od przyjętych standardów postępowania. W orzecznictwie wskazuje się, że działanie odbiegające od przyjętych standardów postępowania przez ukształtowanie stosunku zobowiązaniowego w stanie niewiedzy klienta co do istotnych elementów tego stosunku pozostaje w sprzeczności z dobrymi obyczajami. W doktrynie trafnie akcentowane jest kryterium lojalności kontraktowej; pojęcie rażącego naruszenia interesów konsumenta nie jest ograniczone tylko do wymiaru czysto ekonomicznego, ale obejmuje także naruszenie zasad rzetelności i uczciwości oraz równowagi, zwłaszcza na niekorzyść strony słabszej, która nie potrafi skorzystać z przysługujących jej uprawnień (por. Uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 2007 r., sygn. akt III CZP 62/07.). W istocie zatem sam fakt braku należytej informacji konsumenta może stanowić przesłankę uznania postanowienia z łączącej go z przedsiębiorcą umowy za niedozwolone, o ile brak tej precyzyjnej i rzetelnej informacji doprowadził do naruszenia jego interesów w sposób rażący. Zdaniem Sądu informacja skierowana do konsumenta powinna być zatem pełna, czytelna, jasna, zmierzająca do przekazania całej wiedzy o wszystkich kosztach związanych z danym produktem, tak aby konsument miał ich pełną świadomość w momencie przystępowania do podpisywania umowy. Dla przykładu, bank udzielając kredytu konsumentowi nie może nie poinformować go o tym, że oprócz odsetek i innych kosztów określonych w umowie (marż, prowizji itp.), klient banku będzie ponosił wielotysięczne sumy za ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, przez bliżej niesprecyzowany okres – jak ma to miejsce w niniejszej sprawie. Wówczas łączny koszt kredytu w odbiorze konsumenta nie będzie tym kosztem, który został szczegółowo wskazany w treści umowy kredytu – wraz z odsetkami i innymi kosztami sprecyzowanymi kwotowo w umowie i załącznikach - ale kosztem o wiele większym. Tymczasem na gruncie niniejszej sprawy do świadomości powódki w ogóle nie miała szansy dotrzeć informacja o pełnych, rzeczywistych kosztach z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, które – jak się później okazało – sięgały rzędu od prawie 5.000,00 zł do przeszło 6.000,00 zł w kolejnych latach (tak jak w ostatnim, 36-miesięcznym okresie ochrony ubezpieczeniowej). Nie są to bynajmniej kwoty symboliczne, o których można by było nie wspominać w sposób jasny w momencie zawierania umowy, kierując się postulowaną wobec konsumenta w doktrynie lojalnością i rzetelną informacją. Rzutuje to bowiem w sposób zasadniczy na finalną rzeczywistą wysokość zobowiązania konsumenta, nawet przy kredycie na kilkaset tysięcy złotych te dodatkowe sumy są bardzo odczuwalne w sensie ekonomicznym. Nie jest to bowiem dla przeciętnego konsumenta obojętne czy co 36 miesięcy zapłaci dodatkowe parę tysięcy złotych, na co się nie nastawiał i nie był przez pozwany Bank lojalnie w sposób jasny uprzedzony – mając na uwadze aktualne realia majątkowe panujące w społeczeństwie, jak i konkretną sytuację finansową powódki. Powódkę o tym nikt w sposób jasny nie poinformował. W umowie kredytowej była jedynie wzmianka o kwocie 1.712,00 zł (§ 9 ust. 8 umowy kredytowej), zaś w pozostałym zakresie § 9 ust. 9 umowy kredytowej był dalece enigmatyczny i niedoprecyzowany. Inną sprawą jest, że na skutek takiego a nie innego wzoru zamieszczonego w § 7 regulaminu nawet pracownicy pozwanego Banku nie byli w stanie wówczas ustalić dokładnej wysokości przyszłych składek ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, co nie zmienia faktu, że konsekwencje tego ponosiła właśnie powódka, a nie pozwany Bank. Wracając do kolejnych przesłanek sprecyzowanych w art.
k.c. wskazać należy, że kwestionowane postanowienie umowy kredytowej (tj. § 9 pkt 9), pomimo tego, że zawierało w swej treści tak istotne postanowienie, jakim było powstanie dodatkowego stosunku prawnego (pomiędzy pozwanym Bankiem, jako ubezpieczonym i powódką, jako ubezpieczającym – a ubezpieczycielem), którego ciężar w postaci obowiązku uiszczenia składki, a także ryzyko wystąpienia przez ubezpieczyciela z roszczeniem zwrotnym w stosunku do kredytobiorcy, spoczywał zasadniczo wyłącznie po stronie powódki, nie odnosi się do treści stosunku ubezpieczenia, zaś umowa pomiędzy pozwanym Bankiem a ubezpieczycielem w ogóle nie została powódce przedstawiona. Ze wskazanych przez pozwanego dokumentów nie wynikało przy tym, jaki był rzeczywisty zakres ochrony ubezpieczeniowej, jaki był okres ubezpieczenia (w tym kiedy się zaczynał i kiedy się kończył), jakie wypadki były objęte tą ochroną, ani też jakie były ewentualne wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. W ocenie Sądu brak udzielenia powódce informacji odnośnie treści stosunku ubezpieczenia łączącego pozwany Bank z autonomicznie wybranym przez niego ubezpieczycielem, a w szczególności pozbawienia powódki możliwości zapoznania się z ogólnymi warunkami ubezpieczenia niskiego wkładu własnego celem uzyskania wiedzy między innymi o tym, jaki jest rzeczywisty zakres ochrony ubezpieczeniowej, jakie wypadki są objęte tą ochroną oraz jakie są ewentualne wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela, nie usprawiedliwia w ogóle to, że wedle postanowień umowy kredytowej oraz stanowiącego jej integralną cześć regulaminu powódka nie jest stroną umowy ubezpieczenia, a co za tym idzie nie jest ona również uprawniona do wyboru ubezpieczyciela. Trzeba bowiem podnieść, że zgodnie z kwestionowanym postanowieniem umowy powódka ma pokryć koszt ubezpieczenia, a nadto może ona również stać się (hipotetycznie) dłużnikiem ubezpieczyciela w sytuacji wypłaconego pozwanemu Bankowi odszkodowania. To z kolei prowadzi do wniosku, że powódka w takim układzie płaci niejako podwójnie, gdyż pokrywa zarówno koszt ubezpieczenia, jak i koszt ewentualnie niespłaconego kredytu (tj. części kredytu odpowiadającego brakującemu wkładowi własnemu), ze wszystkimi odsetkami i innymi świadczeniami wynikającymi z umowy. Mimo tego jednak, iż na powódce spoczywa tak znaczny ciężar z tytułu dodatkowo zawartej umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, której powódka nie jest stroną, jednakże zobowiązana jest do uiszczenia kosztów tegoż ubezpieczenia, powódka nie ma w okolicznościach rozpoznawanej sprawy faktycznie żadnych możliwości, aby dowiedzieć się, jaki jest zakres ochrony ubezpieczeniowej, a także o innych istotnych postanowieniach umowy ubezpieczenia. Sąd stwierdził, że w tym konkretnym wypadku powódka dysponuje tylko oświadczeniem pozwanego, że pokrywa rzekome koszty ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, nie wie jednak tak naprawdę za co płaci. Zasadne zatem jest twierdzenie powódki, że rażąco narusza to jej interesy, gdyż w ten sposób – przez brak informacji – nie ma ona żadnej realnej możliwości ustalenia choćby wystąpienia bądź nie wypadku ubezpieczeniowego. Ponadto dopiero z treści umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego konsument mógłby się ewentualnie dowiedzieć, czy pobierane od niego przez pozwany Bank środki jedynie w części czy w całości są związane ze składką ubezpieczeniową uiszczaną ubezpieczycielowi. Niezaprzeczalnym jest, że zawarty w regulaminie rozdział, zatytułowany koszty kredytu, zwiera głównie wzory, na podstawie których klient sam, według pozwanego Banku może sobie obliczyć koszty związane z kolejnymi okresami ubezpieczenia. Powtórzyć należy, że w ocenie Sądu, dokonane takowych wyliczeń, ostatecznie z perspektywy klienta staje się jednak niemożliwe. W tym zakresie Sąd w całości podziela stanowisko Sądu Okręgowego w Warszawie wyrażone w wyroku z dnia 21 lutego 2018 r. w sprawie o sygn. akt V Ca 1394/17, w którym dokonano oceny Rozdziału 4 § 7 pkt 6 i nast. Regulaminu. W punkcie 6 § 7 regulaminu, stwierdza się bowiem, że podstawą dla wyliczenia opłaty dotyczącej refinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego dla kredytów w walucie obcej jest kwota udzielonego kredytu wyrażona w PLN wyliczona według wartości kursów waluty obcej według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w pozwanym Banku w ostatnim dniu roboczym miesiąca ochrony ubezpieczeniowej – w przypadku przedłużenia ochrony na okres kolejnych, 36-ciu miesięcy. Głównym problemem jest w tym wypadku to, że klient (tutaj powódka), nie wie kiedy została zawarta umowa ubezpieczenia pomiędzy bankiem a ubezpieczycielem oraz kiedy wypada ostatni dzień miesiąca kończącego się okresu ubezpieczenia, w rezultacie nie wie jakie koszty ubezpieczenia będzie zobowiązany ponieść za kolejny, 36-miesięczny okres ochrony ubezpieczeniowej. Zapis § 9 ust. 9 umowy kredytowej nawet w połączeniu z rozdziałem 4 regulaminu § 7 nie pozwala klientowi na samodzielne wyliczenie wysokości kolejnej składki ubezpieczenia. Bank nie udostępnił bowiem powódce podstawowej informacji, tj. daty początku i końca umowy ubezpieczenia, jaka łączyła pozwanego z towarzystwem ubezpieczeń. Nie bez znaczenia jest również fakt, że regulamin nie zawiera definicji „kursu kupna dewiz” i „kursu sprzedaży dewiz” oraz informacji, z jakiego momentu kurs ten ma być liczony. Bez tych danych zawarte w regulaminie wzory stawały się de facto bezużyteczne. To z kolei sprawia, że interes konsumenta jest realnie naruszony. Powstaje wrażenie niedoinformowania, braku udzielenia rzetelnej, precyzyjnej informacji, a sam klient w ogóle nie ma szans objąć swoją świadomością przyszłych własnych pełnych zobowiązań finansowych z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. W tym miejscu wskazać należy, iż nawet gdyby przyjąć, że pojęcia kursów kupna i sprzedaży dewiz odnoszą się do kursów z Tabeli Kursów Walut Obcych Banku, to kursy te są jednostronnie ustalane przez Bank. Nadto, w ocenie Sadu, zakwestionowane postanowienie umowne nie dawało konsumentowi żadnych uprawnień w zakresie oceny zasadności kontynuowania umowy ubezpieczenia po upływie pierwszych, 36-ciu miesięcy okresu kredytowania, bowiem brak było w jego treści jakiegokolwiek zapisu wskazującego, na jaki okres umowa ubezpieczenia niskiego wkładu zostanie, po upływie 36-ciu miesięcy, automatycznie przedłużona. Pozwany Bank mógł zatem dowolnie przedłużać ochronę ubezpieczeniową, zaś konsument nie miał na takie decyzje żadnego wpływu. Bank nie udostępnił bowiem powódce podstawowej informacji, tj. daty początku i końca umowy ubezpieczenia, jaka łączyła pozwanego z towarzystwem ubezpieczeń. Bez tych danych, zawarte w regulaminie wzory stawały się tak naprawdę bezużyteczne. Konsument nie był w stanie obliczyć wysokości składek, niezależnie od tego, jakie ma wykształcenie i czym zajmuje się zawodowo. Z brakiem wypełnienia przez Bank obowiązku informacyjnego wobec konsumenta przemawia także zaliczenie do „kosztów kredytu” wyłącznie pierwszej składki z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, w wysokości wskazanej w umowie i decyzji kredytowej (tj. kwoty 1.712,00 zł), podczas gdy już w chwili zawierania umowy kredytowej oczywistym było, iż nawet przy regularnej spłacie kredytu w ciągu 3 lat kredytobiorca nie ma możliwości osiągnięcia takiego salda kredytu, które pozwoli na uniknięcie kontynuacji ubezpieczenia na dalszy okres. Brak jest jakichkolwiek dowodów na to, że powódce została przedstawiona chociażby przybliżona symulacja, na podstawie prognoz wzrostu kursu (...), którymi dysponuje pozwany Bank, jak w przyszłości może się kształtować wysokość składki ubezpieczeniowej z tego tytułu i przez jaki okres czasu takie ubezpieczenie może być konieczne. Budząca wątpliwości Sądu jest zastosowana przez pozwany Bank praktyka, w wyniku której potrącenia z rachunku powódki należności na refinansowanie kosztów składek na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego za drugi oraz trzeci okres ochrony ubezpieczeniowej, zostały zaliczone na konto umowy łączącej pozwany Bank z (...) S.A. z siedzibą we W., a więc zupełnie innym ubezpieczycielem, niż wymieniony w umowie kredytowej ( (...) S.A. – obecnie (...) S.A. V. (...)). W umowie, strony określiły wprost, że niski wkład własny będzie ubezpieczony przez (...) S.A. (obecnie (...) S.A. V. (...)). Sąd nie miał wątpliwości, że zmiana ubezpieczyciela bez zgody drugiej strony umowy (tutaj powódki), która na dodatek finansuje to ubezpieczenie, jest niedopuszczalna i chociażby już z tej racji dalsze składki ubezpieczeniowe uiszczone na rzecz podmiotu niewymienionego w umowie, a także wniosku kredytowym, nie były należne na rzecz pozwanego Banku. Poza tym, w sprawie dostrzec można brak przekazania powódce jakichkolwiek informacji co do funkcji, mechanizmu działania, alternatywnych metod zabezpieczenia, co w ocenie Sądu również stanowiło działanie sprzeczne z dobrymi obyczajami ze strony banku i rażąco naruszyło interesy powódki. Pracownik pozwanego Banku nie wnikał bowiem, czy klient dysponował możliwościami aby w inny sposób zabezpieczyć spłatę brakującego wkładu własnego i biernie pozostawał przy ubezpieczeniu niskiego wkładu, zawartego już w formularzu umowy kredytowej, mimo, że ostatecznie na to się godził. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na istotną i daleko idącą niespójność przepisów umowy i regulaminu w zakresie używanej tam terminologii. Otóż pozwany Bank, będący profesjonalistą – autor treści umowy oraz aktów stanowiących jej składnik (regulaminu czy cennika) posługuje się zarówno pojęciem „kosztów ubezpieczenia” jak i „składki z tytułu (...) oraz „opłaty z tytułu kosztów refinansowania kosztów tego ubezpieczenia”, które to pojęcia nie są tożsame. O ile składkami z tytułu ubezpieczenia na życie lub ubezpieczenia nieruchomości kredytobiorca obciążany jest w wysokości należnej zakładowi ubezpieczeń, to w przypadku ubezpieczenia niskiego wkładu własnego bank posługuje się pojęciem „opłaty dotyczącej refinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego” tak w regulaminie – wskazując sposób jego wyliczenia, jak i w pozostałych dokumentach posługując się terminem „opłata”. Podkreślenia również wymaga łatwość z jaką bank używa zamiennie pojęć „zwrot kosztów ubezpieczenia” (§ 9 umowy kredytowej), „opłata dotycząca refinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego” (regulamin kredytowania § 7 tegoż). Powyższego dysonansu w zakresie unormowanym we wzorcu przyjętym przez pozwanego nie sposób nie dostrzec, nie jest zatem, w ocenie Sądu, obowiązek konsumenta sformułowany jednoznacznie. Uznając zaś priorytet postanowień umowy nad postanowieniami regulaminu wskazać należy, iż powódka zobowiązana była do zwrotu kosztów ubezpieczenia (rozumianego jako składki należnej ubezpieczycielowi), nie była zaś zobowiązana do zapłaty opłaty z tytułu refinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Pozwany w toku procesu wskazywał, iż w pojęciu kosztów ubezpieczenia mieściły się także koszty obsługi tego ubezpieczenia przez Bank. W żadnym miejscu umowy nie wskazano natomiast na pokrycie jakich konkretnie kosztów (ich wysokości i składowych) przeznaczona ma zostać nadpłata ponad wysokość kosztów składki. Konsekwencją tego jest to, że również i tych ponadskładkowych kosztów ubezpieczenia powódka nie mogła negocjować, skoro bowiem nie wiedziała nawet co wchodzi w ich skład, trudno było prowadzić jakiekolwiek uzgodnienia w tym zakresie. Nie sposób nie zauważyć, iż przekazywane towarzystwom ubezpieczeniowym składki na sporne ubezpieczenie odbiegały znacznie swą wysokością od wartości opłat, jakie wcześniej pozwany Bank pobierał od powódki. Ponownie wypada podkreślić, że faktyczna wysokość składki, jaką pozwany Bank przekazał (...) S.A. z tytułu objęcia ochroną ubezpieczeniową brakujący wkład własny powódki, w pierwszym, 36-cio miesięcznym okresie tejże ochrony wyniosła jednak 1.027,00 zł – a więc niespełna 60% opłaty pobranej od powódki. Z kolei faktyczne wysokości składek, jakie pozwany Bank przekazał (...) S.A. z tytułu objęcia ochroną ubezpieczeniową brakujący wkład własny powódki, drugim i trzecim, 36-cio miesięcznym okresie tejże ochrony wyniosła odpowiednio 2.775,00 zł – a więc niespełna 57% opłaty pobranej od powódki – oraz 3.242,00 zł – a więc niespełna 57% opłaty pobranej od powódki. Co więcej, wskutek wygaśnięcia umowy łączącej pozwany Bank z (...) S.A., pozwany Bank otrzymał od tegoż Towarzystwa zwrot składki ubezpieczeniowej w kwocie 811,00 zł. Sąd nie zgadza się jednak ze stanowiskiem powódki, jakoby sam regres ubezpieczeniowy, który obowiązywał w umowach generalnych ubezpieczenia zawartych przez pozwany Bank z ubezpieczycielami stanowił podstawę do przypisania spornym zapisom umownych charakteru niedozwolonego w świetle art.
k.c. W przekonaniu Sądu za niewystarczające dla przyjęcia zarzutu abuzywności ubezpieczenia niskiego wkładu własnego należy również uznać ryzyko zaistnienia tzw. regresu ubezpieczeniowego, gdyż regres ten jest instytucją ustawową, jego istnienie nie może być rozpatrywane jako konsekwencja danego postanowienia umownego. Nietrafne przy tym jest powoływanie się przez powódkę na brak ekwiwalentności świadczeń stron umowy kredytu, mającej skutkować przypisaniem kwestionowanym przez powódkę postanowieniom charakteru niedozwolonego – co nie zmienia jednak zdania Sądu odnośnie abuzywności spornych postanowień. Funkcją bowiem zabezpieczenia w postaci ubezpieczenia niskiego wkładu własnego jest substytucja wymogu wniesienia przez konsumenta środków własnych na pokrycie części ciężarów związanych z uzyskaniem dobra, celem nabycia którego ubiegają się o kredyt. Zauważyć jednak należy, że z perspektywy konsumenta cel w postaci zawarcia umowy kredytu zaspokaja interes w postaci dostępu do pieniądza, którym konsument nie dysponuje. Z perspektywy zaś Banku istotny jest interes w postaci uzyskania korzyści finansowych z udzielonego kredytu, jak również, co znajduje potwierdzenie w prawnej definicji kredytu, odzyskanie udzielonego świadczenia. Nieuzasadnione jest, z ekonomicznego punktu widzenia, bagatelizowanie ekonomicznego znaczenia odzyskania przez Bank sumy udzielonego kredytu. Tę właśnie okoliczność przede wszystkim kalkuluje bank określając zakres koniecznych zabezpieczeń, którego funkcję, substytucyjną wobec wymogu wniesienia wkładu własnego, pełniło ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, zwracane Bankowi przez powódkę. Obciążenie to w postaci ubezpieczenia spłaty kredytu stanowiło element minimalizowania ryzyka, związanego z brakiem środków własnych konsumenta i koniecznością zaangażowania kredytowego banku w stopniu wyższym niż przyjęte progi ostrożnościowe. Wychodząc z tych założeń należało stwierdzić, że z ekonomicznego punktu widzenia teza o braku świadczenia ekwiwalentnego ze strony Banku na rzecz konsumenta uiszczającego sumę pieniężną przeznaczoną na finansowanie kosztów ubezpieczonego kredytu jest daleko posuniętym uproszczeniem i w istocie zakłada nieistotność wymogu wniesienia wkładu własnego na akceptowanym przez bank poziomie. Sąd przyłącza się do stanowiska Sądu Apelacyjnego w Warszawie, zajętego w wyroku z dnia 20 listopada 2013 r. w sprawie o sygn. akt VI ACa 1521/12, zgodnie z którym „nie podziela tej części argumentacji Sądu I instancji, która upatruje abuzywności ocenianej klauzuli w nakładaniu na konsumenta obowiązku pokrycia kosztów ubezpieczenia kredytu w tym, że jedyną korzyść z zawarcia tego rodzaju umowy kredytowej odnosi bank a nie jego klient, który nie jest stroną umowy ubezpieczeniowej. Skarżący ma rację podnosząc, że chodzi tu o szczególną sytuację gdzie umożliwia się kredytobiorcy nabycie nieruchomości dzięki sfinansowaniu jej zakupu kredytem mimo, że taka osoba nie jest w stanie wnieść wymaganego wkładu własnego, co zwiększa ryzyko związane ze spłatą kredytu. […] gdyby nie ubezpieczenie niskiego wkładu własnego kredytobiorca nie mógłby w ogóle otrzymać kredytu hipotecznego i zrealizować swoich planów. Z tych też względów nie sposób zgodzić się z poglądem Sądu Okręgowego, że kredytobiorca ponosi, z jednej strony koszty ubezpieczenia finansowego (poprzez obowiązek ich zwrot bankowi) a z drugiej zaś strony nie odnosi żadnych korzyści z takiej umowy, w przeciwieństwie do banku. Nie ma też większego znaczenia okoliczność, że konsument nie jest tu stroną umowy ubezpieczenia ani też uposażonym z tytułu takiej umowy”. Z tych przyczyn uznać należało, że z ekonomicznego punktu widzenia brak jest podstaw do przyjęcia, że istota postanowienia dotyczącego obowiązku poniesienia przez konsumenta ciężaru finansowego celem zwrotu na rzecz Banku kosztu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego jest sprzeczna z dobrymi obyczajami. Teza o nieekwiwalentności obowiązku zwrotu kosztów ubezpieczenia prowadziłaby do uznania, że generalnie konstrukcja ubezpieczenia spłaty kredytu w zakresie niskiego wkładu własnego jest instytucją z punktu widzenia prawa cywilnego zakazaną. W ocenie Sądu brak podstaw prawnych do generalnego zakwestionowania dopuszczalności zawierania kwestionowanych klauzul. Tezę tę należy również odnieść do sytuacji występującej w sprawie, w której „nieekwiwalentność” zastrzeżenia umownego wyraża się w tym, że to powódka ostatecznie ponosi koszt składki. W ocenie Sądu, sama ta okoliczność nie stanowi podstawy do uznania omawianego postanowienia umownego za abuzywne w rozumieniu art.
k.c. Zarzut braku ekwiwalentności świadczenia nie może się również, w ocenie Sądu, ostać na gruncie prawnym. Sporne postanowienie stanowiło składnik systemu zabezpieczeń zwrotu udzielonego przez Bank powódce kredytu. Słusznie argumentował pozwany Bank, iż brak było podstaw prawnych do oczekiwania, że czynność mająca na celu zabezpieczeniem interesów Banku w relacjach z powódką będzie miała po stronie Banku powiązane w sensie prawnym świadczenie wzajemne. Powódka zobowiązała się do świadczenia na rzecz Banku celem zabezpieczenia jego interesów i celem uzyskania dostępu do środków pieniężnych (kredytu). W odniesieniu do tej funkcji ubezpieczenia niskiego wkładu własnego naruszenie granic interesu wyznaczanych przez funkcję tego postanowienia nie polega na braku ekwiwalentności, lecz na ewentualnym nadmiernym zabezpieczeniu interesów jednej ze stron – tutaj Banku. Właściwym byłoby w tym miejscu posługiwanie się pojęciem nadzabezpieczenia, nie zaś braku ekwiwalentności. W ocenie Sądu, w świetle powyższych rozważań, kwestionowane postanowienie umowne, nie może zostać uznane za naruszające zasadę ekwiwalentności. W ocenie Sądu, brak jest podstaw do uznania, że po stronie powódki zachodzi okoliczność wskazana w art. 411 pkt 1 k.c., która wyłącza możliwość zwrotu świadczenia nienależnego. Zgodnie z treścią tego przepisu nie można żądać zwrotu świadczenia jeśli spełniający je wiedział, że nie był do świadczenia zobowiązany, chyba, że spełnienie świadczenia nastąpiło z zastrzeżeniem zwrotu, albo w celu uniknięcia przymusu lub w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. Wskazany przepis ma zastosowanie, gdy spełniający świadczenie wie, że świadczenie się w ogóle nie należy z jego strony, że może go nie wykonać bez jakichkolwiek konsekwencji, jednak spełnia je całkowicie dobrowolnie, z własnej inicjatywy czy za kogoś (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 7 listopada 2013 r., sygn. akt I ACa 477/13). Tymczasem w realiach niniejszej sprawy nie doszło do dobrowolnego spełnienia świadczenia przez powódkę, lecz zostało ono automatycznie i przymusowo pobrane przez pozwany Bank z rachunku bankowego powódki prowadzonego dla obsługi jej kredytu i to bez żadnego jego udziału. Tym samym brak podstaw do stosowania tego przepisu. W ocenie Sądu, nie można też uznać, że na obecnym etapie pozwany Bank nie jest już bezpodstawnie wzbogacony względem powódki. Stosowanie przepisu art. 409 k.c. w odniesieniu do wzbogacenia uzyskanego przez przedsiębiorcę musi być niezwykle ostrożne. Na gruncie tego przepisu rozróżnia się dwie sytuacje, w następstwie których dochodzi do zużycia wzbogacenia: konsumpcyjne i produktywne. Obowiązek zwrotu uzyskanego wzbogacenia wygasa tylko wtedy, gdy zużycie korzyści nastąpiło w sposób bezproduktywny, konsumpcyjny, tj. gdy wzbogacony, w zamian tej korzyści, nie uzyskał ani korzyści zastępczej, ani zaoszczędzenia wydatku, gdy wydatek miał miejsce tylko dlatego, że uprzednio uzyskał on korzyść, bez której nie poczyniłby tego wydatku. Jeżeli natomiast w zamian za zużytą korzyść wzbogacony uzyskał do swojego majątku jakąkolwiek inną korzyść majątkową (np. mienie czy zwolnienie z długu, który w ten sposób spłacił), nie można uznać, że nie jest już wzbogacony, bowiem w wyniku dokonania tego wydatku, w jego majątku pozostaje korzyść w postaci zwiększenia aktywów bądź zmniejszenia pasywów (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 stycznia 2014 r., sygn. akt V CNP 13/13). W sprawie niniejszej niewątpliwym jest, że częściowe zużycie kosztów, w zakresie dochodzonej kwoty nastąpiło na zapłatę długu pozwanego Banku (a w zasadzie składek ubezpieczeniowych) wynikającego z zawartych z towarzystwami ubezpieczeniowymi umów ubezpieczenia. Taki sposób postąpienia z uzyskanymi od powódki środkami wyłącza założenie, że wzbogacenie zostało zużyte w sposób bezproduktywny, skoro pozwany Bank spłacił własne zadłużenia zmniejszając tym samym swoje pasywa. Należy zauważyć, iż dług istniał jedynie pomiędzy pozwanym Bankiem a konkretnym towarzystwem ubezpieczeń. Żadnych twierdzeń odnośnie ich nieproduktywnego zużycia pozwany Bank nie przedstawił. W konsekwencji należało przyjąć, że brak jest podstaw do przyjęcia, iż wygasł obowiązek pozwanego Banku zwrotu powódce kwoty odpowiadającej całości dotychczasowego przysporzenia, w zakresie drugiej, trzeciej i czwartej składki z tytułu zwrotu kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu kredytu powódki a zatem po stronie pozwanego Banku zaistniała sytuacja bezpodstawnego wzbogacenia kosztem powódki (art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 2 k.c.). Zarazem Sąd uznał za niezasadny zarzut przedawnienia podniesiony przez pozwany Bank w jego odpowiedzi na pozew. Wbrew twierdzeniom pozwanego, żądanie pozwu bynajmniej nie dotyczy roszczeń okresowych, za które można by, co najwyżej uznać roszczenia pozwanego w stosunku do powódki o zapłatę opłat z tytułu refinansowania składek na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, a nie roszczenia powódki w stosunku do pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia. Roszczenie powódki o zwrot nienależnego świadczenia nie jest roszczeniem o świadczenie powtarzające się, albowiem do natury tego roszczenia nie należy spełnianie go periodycznie, w systematycznych odstępach czasowych, w określonej wysokości, której sumę wyznacza upływ czasu i ilość okresów świadczeń. Mając, zatem na względzie, że dochodzone pozwem roszczenie ma swoje źródło w bezpodstawnym wzbogaceniu się pozwanego Banku kosztem powódki (kredytobiorcy), na skutek nienależnie od niej pobranych opłat z tytułu refinansowania ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, Sąd uznał, że do ww. roszczenia znajduje zastosowanie dziesięcioletni termin przedawnienia, zgodnie z przepisem art. 118 k.c., który to termin na datę wniesienia pozwu (tj. dzień 3 kwietnia 2017 r.) jeszcze nie upłynął dla dochodzonej sumy. Podsumowując powyższe rozważania Sąd uznał powództwo za zasadne w wysokości 18.780,00 zł, jaka odpowiada sumie pierwszej, drugiej, trzeciej i czwartej z opłat za refinansowanie kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego umowy kredytu o nr KH/ (...) z dnia 20 lutego 2008 r. Sąd uznał bowiem, że treść § 9 pkt 7-9 tejże umowy w połączeniu z zapisem § 7 regulaminu kredytowania zawierała postanowienie kształtujące prawa i obowiązki powódki w sposób niejednoznaczny, nieprecyzyjny, sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający jej interesy (art.
k.c.) – a więc postanowienie abuzywne. W tym miejscu zaznaczyć jeszcze trzeba że, o ile – zdaniem Sądu – każdy z przywołanych w powyższych rozważaniach argumentów za uznaniem spornych zapisów za niedozwolone klauzule umowne, samodzielnie nie uzasadniałby takiej oceny, o tyle jednak zaistnienie ich łącznie, w szczególności zważywszy na ich wagę, przesądzało rozstrzygnięcie sprawy. Mając to wszystko na uwadze, uznać należało, że wskutek zamieszczenia częściowo niedozwolonego postanowienia umownego nastąpiła w rozpoznawanej sprawie bezskuteczność umowy w tym zakresie, polegająca na tym, że postanowienie owo nie wiąże konsumenta, natomiast w pozostałej części umowa kredytu hipotecznego pozostaje wiążąca dla każdej ze stron. Przepis art.
stanowi bowiem, że jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. Bezskuteczność niedozwolonych klauzul następuje przy tym ex lege i ex tunc. Dochodzone roszczenie podlegało uwzględnieniu na podstawie art. 410 § 2 k.c., bowiem odpowiedzialność pozwanego Banku w tym zakresie lokuje się w płaszczyźnie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 405 k.c.), o czym orzeczono w pkt I. sentencji wyroku. Wobec uwzględniania powództwa na podstawie powyższej zasady, w ocenie Sądu bezprzedmiotowe było czynienie ustaleń i rozważań w kwestii postulowanej przez powódkę odpowiedzialności pozwanego na gruncie przepisów o odpowiedzialności kontraktowej (tj. art. 471 i nast. k.c.), wobec zarzucanego pozwanemu Bankowi przekroczenia upoważnienia do pobierania spornych opłat. Sąd stoi na stanowisku, iż także co do kwoty pierwszej opłaty pobranej od kredytobiorców tytułem zrefinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, a wskazanej wprost w § 9 ust. 8 umowy, aktualna pozostaje ocena o niedozwolonym charakterze postanowień umownych regulujących obowiązek jej poniesienia, a tym samym świadczenie to należało uznać również za nienależne. W tym zakresie Sąd rozpoznający niniejszą sprawę podzielił pogląd wyrażony przez Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 21 stycznia 2020 roku, sygn. akt XXVII Ca 132/20. Wskazanie przez pozwanego w treści umowy wysokości pierwszej opłaty (tj. 1.712,00 zł) nie mogło skutkować brakiem stwierdzenia abuzywności postanowienia umownego zawartego w § 9 ust. 8 umowy, gdyż brak informacji pozwalających poznać pełne i rzeczywiste koszty jakie kredytobiorca będzie musiał ponosić w związku z zabezpieczeniem kredytu w postaci umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, stanowiło jedynie jedno z wielu zaniechań w zakresie wypełnienia przez pozwanego obowiązku informacyjnego względem konsumenta. Powódka, dysponując wyłącznie oświadczeniem banku, iż pokrywa on rzekome koszty ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, nie wiedziała tak naprawdę za co płaci, gdyż nie znała żadnych warunków umowy ubezpieczenia łączącej pozwanego z ubezpieczycielem. Co więcej, powódka nie mogła się dowiedzieć, czy pobierane od niej przez bank środki odpowiadają składce ubezpieczeniowej należnej z tytułu zwartej umowy. Ponadto powódka nie otrzymała dokładnej informacji, iż w przypadku zaistnienia zdarzenia ubezpieczeniowego (nie wiadomo zresztą jakiego) i wypłaty przez ubezpieczyciela na rzecz banku odszkodowania, temu pierwszemu będzie przysługiwało w stosunku do kredytobiorcy roszczenie regresowe. Pozbawienie konsumenta możliwości zapoznania się z ogólnymi warunkami ubezpieczenia niskiego wkładu własnego spowodowało, iż ponosząc koszty ubezpieczenia, nie ma on jednocześnie wiedzy o tym, jaki jest zakres ochrony ubezpieczeniowej, jakie wypadki (zdarzenia) są objęte tą ochroną oraz jakie są ewentualne wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela, a zatem w istocie nie wie za co uiszcza opłatę (składkę). Brak podania konsumentowi tak ważnych informacji strony pozwalał nie tylko bankowi na podejmowanie dowolnych decyzji co do kontynuacji ubezpieczenia niskiego wkładu własnego oraz wysokości jego kosztów, ale również uniemożliwiał konsumentowi zweryfikowanie pobieranej od niego kwoty tytułem kosztu ubezpieczenia (w tym, czy ochrona ubezpieczeniowa kosztuje faktycznie tyle, ile ściąga od niego kredytodawca) oraz pełne rozeznanie w warunkach ubezpieczenia, za które płaci, tj. czy są one dla niego korzystne czy też nie. Mając na uwadze powyższe rozważania, nie można było przyjąć, iż kwotowe określenie pierwszej pobieranej od kredytobiorcy opłaty, czyniło powyższe zaniechania nieaktualnymi, czy też mniej doniosłymi. Nadto, wskazanie wysokości pierwszej opłaty to jedno, zaś konsumentom powinno zostać umożliwione samodzielne jej zweryfikowanie. Tymczasem dane, które zostały im udostępnione uniemożliwiają dokonanie takiego sprawdzenia. Brak rzetelnej informacji co do funkcji, mechanizmu działania, alternatywnych metod zabezpieczenia stanowił działanie sprzeczne z dobrym obyczajem ze strony pozwanego i rażąco naruszał interesy powódki, która dysponując (ewentualnie) innymi sposobami zabezpieczenia, pozostawała przy ubezpieczeniu niskiego wkładu własnego – być może najmniej dla niej efektywnym, najbardziej zaś korzystnym z punktu widzenia pozwanego. Dlatego też należało przyjąć, iż zaniechania w zakresie realizacji przez pozwanego obowiązku informacyjnego względem klienta nie utraciły swojego znaczenia przy ocenie, pod kątem abuzywności, postanowienia umownego statuującego obowiązek poniesienia przez powódki pierwszej opłaty tj. kosztów ubezpieczenia określonych kwotowo na 1.712,00 zł. Mając na względzie wszystkie powyższe racje Sąd uwzględnił roszczenie powódki do kwoty 18.780,00 zł (pkt 1 wyroku). Przechodząc do oceny zasadności zgłoszonego żądania zapłaty odsetek należy wskazać, że zobowiązanie do zwrotu nienależnego świadczenia (bezpodstawnego wzbogacenia) ma charakter bezterminowy. Zatem termin spełnienia takiego świadczenia musi być wyznaczony zgodnie z art. 455 k.c., a więc niezwłocznie po wezwaniu skierowanym przez wierzyciela. W konsekwencji żądanie odsetek w przypadku bezpodstawnego wzbogacenia zasadne jest dopiero od chwili wezwania dłużnika przez wierzyciela na podstawie art. 455 k.c. do zwrotu wzbogacenia (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 24 kwietnia 2003 r., sygn. akt I CKN 316/01, OSNC 2004, nr 7-8, poz. 117 i z dnia 3 lutego 2006 r., sygn. akt I CSK 17/05), przy czym użyty w tym ostatnim przepisie termin niezwłocznie nie oznacza obowiązku natychmiastowego spełnienia świadczenia. Moment powstania obowiązku zwrotu (wymagalności) określa moment jego potrącenia – pobrania. Termin zwrotu bezpodstawnie potrąconego świadczenia wyznacza zaś termin określony w wezwaniu do zapłaty, względnie termin wyznaczony na podstawie okoliczności jako odpowiedni w razie braku określenia terminu w wezwaniu. Na kanwie niniejszej sprawy powódka za pośrednictwem swojego pełnomocnika wystąpiła do pozwanego Banku w dniu 28 lutego 2017 r. z reklamacją, w której zawarto żądanie zwrotu na rzecz powódki sumy 12.331,00 zł, na którą składały się opłaty bezpodstawnie pobrane tytułem refinansowania kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego kredytu nr KH/ (...)/2008 r. z dnia 20 lutego 2008 r. w wysokościach 1.712,00 zł, 4.897,00 zł i 5.722,00 zł. Powyższe wezwanie nie obejmowało jednak kwoty 6.449,00 zł, pobranej od powódki w dniu 28 lutego 2017 r. tytułem czwartej z kolei opłat za refinansowanie kosztów takiego ubezpieczenia ( k. 18). Zarazem w owej reklamacji zakreślono pozwanemu Bankowi termin 7 dni na dokonanie zwrotu powyższej sumy ( k. 18). Żądanie zwrotu ostatniej z opłat, tj. kwoty 6.499,00 zł pobranej w dniu 28 lutego 2017 r. powódka zawarła dopiero w pozwie wniesionym w niniejszej sprawie w dniu 3 kwietnia 2017 r. Odpisy pozwu wraz z załącznikami wniesione w niniejszej sprawie przez powódkę zostały doręczone pozwanemu Bankowi w dniu 2 czerwca 2017 r. ( k. 355). Z kolei odpis pisma, w którym powódka zmodyfikowała żądanie zasądzenia odsetek ustawowych za opóźnienie od należności głównej dochodzonej pozwem zostało doręczone pozwanemu Bankowi w dniu 25 sierpnia 2017 r. ( k. 306). W rezultacie odsetki w wysokości ustawowej za opóźnienie od dochodzonym niniejszym pozwem kwot 1,712,00 zł, 4.897,00 zł i 5.722,00 zł należne są powódce już od daty, w której pozwanemu upłynął 7-dniowy termin na ich zwrot, zakreślony w reklamacji z dnia 28 lutego 2017 r. Z uwagi na to, że powódka nie wykazała konkretnej daty doręczenia reklamacji pozwanemu Bankowi, stąd termin 7 dni należało liczyć dopiero od dnia, w którym pozwany Bank sporządził swą odpowiedź na kierowane do niego roszczenie, a więc od dnia 13 marca 2017 r. ( k. 19-19v). Termin ten upływał zatem bezskutecznie z dniem 20 marca 2017 r., a zatem już od dnia 21 marca 2017 r. pozwany Bank pozostawał w opóźnieniu w zapłacie sumy 12.331,00 zł, na którą składały się pierwsza, druga i trzecia ze spornych opłat. Inaczej jest jednak w wypadku ostatniej z kwot zasądzonych w pkt I. sentencji wyroku. Jak już wspomniano, żądanie zwrotu tejże opłaty (tj. kwoty 6.449,00 zł) powódka zgłosiła dopiero w pozwie. Odpis pozwu został pozwanemu Bankowi doręczony w dniu 2 czerwca 2017 r. Uwzględniając zatem 7-dniowy termin na zapłatę, który wyczerpuje dyspozycję przepisu art. 455 k.c., roszczenie takie stało się wymagalne z dniem 9 czerwca 2017 r., a zatem od dnia 10 czerwca 2017 r. powódce należne są odsetki ustawowe za opóźnienie od kwoty 6.449,00 zł. Przez to też, w pkt II. sentencji wyroku Sąd oddalił dalsze roszczenie o odsetki. O kosztach procesu rozstrzygnięto w pkt III. wyroku, na podstawie art. 100 k.p.c. Sąd nałożył na pozwanego obowiązek zwrotu wszystkich kosztów poniesionych przez powódkę z uwagi na to, iż uległa ona jedynie co do nieznacznej części swojego żądania (wyłącznie w zakresie żądania odsetkowego). Na poniesione przez powódkę koszty, zgodnie ze spisem przedstawionym w piśmie z dnia 24 lutego 2020 r. ( k. 582 i k. 585-585v) złożyły się: kwota 3.600,00 zł tytułem wynagrodzenia pełnomocnika zawodowego będącego adwokatem (zgodnie z § 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie /Dz. U. z 2015 r. poz. 1800/), kwota 17,00 zł tytułem opłaty skarbowej od udzielenia pełnomocnictwa procesowego, kwota 939,00 zł tytułem opłaty sądowej od pozwu oraz kwota 380,28 zł tytułem kosztów dojazdu pełnomocnika zawodowego będącego adwokatem na rozprawę w dniu 26 lutego 2018 r. z L. do W. i z powrotem – na trasie o łącznym dystansie 455 km. W ocenie Sądu wskazana w spisie kosztów wartość kosztów dojazdu, tj. kwota 398,35 zł odbiega od maksymalnej kwoty, ja należy się z ww. tytułu stronie. Zasady zwrotu powyższego kosztu procesu określone zostały w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 grudnia 2002 r. w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju (Dz. U. Nr 236, poz. 1990 ze zm.). Wysokość kosztów dojazdu samochodem podlegających zwrotowi nie może być przy tym wyższa niż iloczyn pokonanych kilometrów i stawki za kilometr, wynoszącej w odniesieniu do pojazdu osobowego 0,8358 zł (§ 2 pkt 1 lit. b rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 25 marca 2002 r. w sprawie warunków ustalania oraz sposobu dokonywania zwrotu kosztów używania do celów służbowych samochodów osobowych, motocykli i motorowerów niebędących własnością pracodawcy /Dz. U. Nr 27, poz. 271 ze zm./). Iloczyn ten wynosi w rozpoznawanej sprawie 380,28 zł (455 km x 0,83 zł) – a nie 398,35 zł, jak wskazano to w spisie kosztów ( k. 585-585v). Łączna suma kosztów procesu powódki odpowiada zatem kwocie 4.936,28 zł. Mając na uwadze powyższe, orzeczono jak w sentencji. asesor sądowy Łukasz Baranowski Sygn. akt I C 1520/17 ZARZĄDZENIE Odpis wyroku z uzasadnieniem doręczyć pełnomocnikowi pozwanego (bez pouczenia). W., 14 kwietnia 2021 roku asesor sądowy Łukasz Baranowski
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.