← Polska

I ACa 119/20

Sygn. akt: I ACa 119/20 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 24 września 2020 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Małgorzata Zwierzyńska Sędziowie:

§ 1k.c.

nie mógł więc zostać uwzględniony, skoro powód wniósł pozew w tym samym roku, w którym opuścił pozwany zakład karny. Sąd Okręgowy dodał, że w tej sytuacji bezprzedmiotowe są rozważania co do możliwości zastosowania art. 5 k.c. do zarzutu przedawnienia. Rozważając następnie charakter roszczenia o zadośćuczynienie z art. 445 § 1 k.c. oraz przesłanki i okoliczności mające wpływ na ustalenie jego wysokości, Sąd Okręgowy doszedł do wniosku, że roszczenie zgłoszone w wysokości 250.000 zł jest w tym wypadku znacząco wygórowane, mając na uwadze szczegółowe okoliczności sprawy oraz także samo zachowanie się powoda, ponieważ – nie kwestionując braku po stronie pozwanego należytej staranności w diagnostyce i leczeniu powoda – wziąć trzeba pod uwagę charakter choroby powoda i jego własne zachowanie przy istnieniu tej choroby oraz okres występowania krzywdy i cierpienia. W związku z tym decydujące znaczenie Sąd Okręgowy nadał zachowaniu pozwanego w okresie od dnia 8 marca 2009 roku do dnia wykonania amputacji, tj. 7 maja 2009 r., stwierdzając, że w tym okresie powód doznał krzywdy w postaci cierpienia, wynikającego z nadmiernego bólu wskutek niepełnej diagnostyki i braku leczenia zgodnie ze wskazaniami lekarskimi i wymaganiami prawidłowej sztuki lekarskiej, które były dostępne także dla penitencjarnej służby zdrowia pozwanego. Gdy w dniu 8 marca 2009 r. pojawiły się objawy charakterystyczne dla niedokrwienia kończyny, należało bowiem podjąć odpowiednią diagnostykę w postaci badania USG Doppler w celu dokonania właściwego rozpoznania oraz wszcząć dostępną profilaktykę przeciwbólową. Należało także zastosować się do zaleceń lekarza konsultanta z dnia 3 kwietnia 2009 r. i umieścić powoda na oddziale chirurgicznym Szpitala Aresztu Śledczego w B. w celu prawidłowego wdrożenia zaleconego przez specjalistę dalszego leczenia i obserwacji. Wskutek braku takich działań powód doznał w tym okresie krzywdy z powodu odczuwanych dolegliwości bólowych i braku prawidłowego leczenia. Doszło także do zawinionego naruszenia praw pacjenta z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta z uwagi na niezastosowanie się do konsultacji lekarskiej z dnia 3 kwietnia 2009 r. Odpowiedzialności pozwanego można jednak dopatrywać się jedynie w powyższym zakresie, ponieważ nie może on ponosić odpowiedzialności za istnienie choroby powoda i za konieczność amputacji kończyny, ponieważ nie doszło do tego wskutek nieprawidłowości po stronie pozwanego. Miażdżyca jest bowiem chorobą samoistną i nieuleczalną, można jedynie spowolnić jej rozwój, ale nie można jej wyleczyć. Ponadto u powoda występowała szczególnie trudna postać tej choroby z uwagi na jej charakter i umiejscowienie. Nawet przy podjęciu prawidłowych czynności po ujawnieniu się charakterystycznych dla niej objawów istniały jedynie znikome szanse na uratowanie kończyny lub choćby tylko na wydłużenie jej żywotności. Konieczność amputacji kończyny nie pozostaje więc w związku z błędami w diagnostyce i leczeniu po stronie pozwanego. Nie można także zarzucić pozwanemu opieszałości lub bardzo wolnego prowadzenia postępowania diagnostycznego, ponieważ doszło do ustalenia szybkiego terminu badania arteriografii. Nie doszło także do naruszenia art. 9 ust. 1 i 2 ustawy o prawach pacjenta, albowiem powód nie wykazał, aby faktycznie nie był informowany o swoim stanie zdrowia i zastosowanym leczeniu. Sąd Okręgowy wziął ponadto pod uwagę, że istotne znaczenie dla obecnego stanu powoda miało jego zachowanie się w aspekcie braku odpowiednich zachowań prozdrowotnych. Powód od młodego wieku palił bowiem wyroby tytoniowe w znacznej ilości i nie zaprzestał palenia także w okresie osadzenia w pozwanej jednostce. Z opinii biegłego wynika zaś, że nikotynizm jest jedną z zasadniczych przyczyn powstania i rozwoju miażdżycy, natomiast brak zarzucenia palenia papierosów powoduje, że farmakoterapia jest nieskuteczna. Zaniechanie palenia papierosów po dniu 8 marca 2009 r. powodowało więc, że podjęte przez pozwanego leczenie nie było skuteczne. Z wpisów w książce zdrowia osadzonego wynika, że powodowi wielokrotnie zakazywano palenia papierosów, ale nie stosował się on do tych zakazów. Jego zachowanie można zatem ocenić w świetle art. 362 k.c. jako przyczynienie się do powstania szkody lub zwiększenia jej rozmiarów. Jego choroba była wprawdzie samoistna, ale swoim antyzdrowotnym postępowaniem, polegającym na paleniu znacznej ilości papierosów i niezaprzestaniu tego także w okresie osadzenia, powód się przyczynił do wystąpienia objawów choroby, a tym samym przyczynił się do swojej krzywdy co najmniej w połowie. Kierując się powyższymi okolicznościami, Sąd Okręgowy uznał, że odpowiednim do krzywdy powoda jest zadośćuczynienie w kwocie 10.000 zł, przyznane na podstawie art. 445 § 1 k.c. i art. 4 w zw. z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta. Odsetki od tej kwoty zostały zasądzone na podstawie art. 455 k.c. od upływu terminu do zapłaty wyznaczonego w przedsądowym wezwaniu z dnia 26 czerwca 2016 r. W pozostałej części powództwo zostało oddalone jako nadmierne i nieuzasadnione. Ponadto Sąd Okręgowy orzekł o kosztach procesu na podstawie art. 102 k.p.c., biorąc pod uwagę, że chociaż powód w przeważającej części przegrał sprawę co do wysokości, to co zasady istniały podstawy do stwierdzenia odpowiedzialności pozwanego, wobec czego z uwagi na trudną sytuację materialną i zdrowotną powoda uzasadnione było nieobciążanie go tymi kosztami. Powyższy wyrok został zaskarżony apelacjami przez obie strony. Powód zaskarżył wyrok w części oddalającej powództwo co do kwoty 140.000 zł i orzekającej o kosztach procesu w oparciu o zarzuty: 1) naruszenia przepisów prawa procesowego, tj. art. 233 § 1 k.p.c. przez wadliwe ustalenie, że nie wykazał on, że nie było informowany o swoim stanie zdrowia, rozpoznaniu i proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania lub zaniechania oraz o rokowaniach, 2) naruszenia prawa materialnego: a) art. 445 § 1 k.c. przez błędne zastosowanie, polegające na ustaleniu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę na poziomie rażąco nieadekwatnym do rozmiaru bólu i cierpienia powoda, b) art. 6 ust. 1 oraz art. 9 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta przez ich błędne zastosowanie, polegające na ustaleniu należnego zadośćuczynienia na poziomie rażąco odbiegającym od liczby i rozmiarów naruszeń tego prawa, c) art. 362 k.c. przez błędne zastosowanie wskutek nieuprawnionego uznania, że powód przyczynił się do szkody. Na tych podstawach powód domagał się zmiany wyroku w zaskarżonej części przez zasądzenie od pozwanego na jego rzecz kwoty 100.000 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 9 listopada 2016 r. tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, kwoty 25.000 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 13 kwietnia 2017 r. za naruszenie jego uprawnień z art. 6 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta i kwoty 25.000 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 13 kwietnia 2017 r. za naruszenie jego uprawnień z art. 9 ust. 1 i 2 ustawy o prawach pacjenta oraz zasądzenie na jego rzecz kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych. Na wypadek nieuwzględnienia apelacji wnosił o zastosowanie na jego korzyść art. 102 k.p.c. także za drugą instancję. Pozwany zaskarżył wyrok w części uwzględniającej powództwo i orzekającej o kosztach procesu w oparciu o zarzuty naruszenia: 1) art. 445 § 1 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie, polegające na przyjęciu, że zostały spełnione przesłanki jego odpowiedzialności wobec powoda, 2) art.

§ 1k.c.

przez jego niezastosowanie, 3) art. 5 k.c. przez jego niezastosowanie, 4) art. 102 k.p.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie, polegające na przyjęciu, że w sprawie zachodzą okoliczności pozwalające na odstąpienie od obciążenia powoda kosztami procesu poniesionymi przez pozwanego. Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa i zasądzenie od powoda na jego rzecz kosztów postępowania za obie instancje według norm przepisanych. Powód wniósł o oddalenie apelacji pozwanego, a pozwany nie ustosunkował się do apelacji powoda. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Obie apelacje nie zasługiwały na uwzględnienie. W pierwszej kolejności wskazać należy, że Sąd Apelacyjny aprobował i przyjął za własne ustalenia faktyczne, które zostały dokonane przez Sąd Okręgowy. Przemawiała za tym dokonana samodzielnie przez Sąd Apelacyjny, jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, zgodnie z art. 382 k.p.c. analiza całości zgromadzonego materiału dowodowego, z której wynikało, że w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia Sąd pierwszej instancji dokonał prawidłowych i wyczerpujących ustaleń faktycznych, a dokonana przez ten Sąd ocena zebranego materiału dowodowego odpowiadała zasadom określonym w art. 233 § 1 k.p.c. W związku z tym Sąd Apelacyjny uznał, że nie ma obecnie potrzeby ponownego przedstawiania szczegółowych ustaleń faktycznych, które zostały obszernie przytoczone we wstępnej części niniejszego uzasadnienia. Podkreślić przy tym wypada, że pozwany w swojej apelacji nie podniósł wprost żadnych zarzutów odnoszących się do treści ustaleń faktycznych stanowiących podstawę wydania zaskarżonego wyroku, w szczególności nie zgłosił zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Natomiast powód wprawdzie podniósł taki zarzut, ale w istocie stanowił on jedynie polemikę ze stanowiskiem Sądu pierwszej instancji, opierającą się na subiektywnym przekonaniu skarżącego, że powód nie był należycie informowany na bieżąco przez funkcjonariuszy pozwanego, zwłaszcza personel medyczny, o stanie jego zdrowia, rozpoznaniu i możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania lub zaniechania oraz o rokowaniach. W odniesieniu do takiego zarzutu z jednej strony zauważyć należy, że w gruncie rzeczy stanowi on jedynie niemal dosłowne powtórzenie sformułowania zawartego w art. 9 ust. 2 ustawy o prawach pacjenta, bez jednoczesnego wskazania, jakich elementów określonego w tym przepisie obowiązku informacyjnego pozwany zaniedbał w stosunku do powoda. Wobec tego nie można merytorycznie ocenić i zweryfikować, czy rzeczywiście doszło w tym zakresie do jakichś zaniedbań po stronie pozwanego. Z drugiej strony wziąć bowiem trzeba pod uwagę, że w niniejszej sprawie chodzi o stosunkowo krótki okres, trwający około dwa miesiące (od dnia 8 marca 2009 r. do dnia 7 maja 2009 r.), w którym powód kilkukrotnie był przyjmowany przez lekarza więziennej służby zdrowia, jak również był konsultowany przez specjalistę i miał wykonane specjalistyczne badania, które doprowadziły do podjęcia – za jego zgodą – decyzji o operacyjnym usunięciu (amputacji) lewej goleni z uwagi na bardzo zaawansowane zmiany miażdżycowe. W tej sytuacji jako mało prawdopodobne można ocenić, że nie udzielano powodowi niezbędnych informacji w stopniu adekwatnym do stanu jego zdrowia. W szczególności było to bowiem konieczne w celu uzyskania jego zgody na proponowany sposób leczenia w postaci usunięcia zmienionej chorobowo części lewej kończyny dolnej. W konsekwencji bez szczegółowego wyjaśnienia przez powoda, jakich informacji mu nie udzielono wbrew treści art. 9 ust. 2 ustawy o prawach pacjenta, nie można stanowczo stwierdzić, że w tym wypadku doszło do naruszenia jego uprawnienia wynikającego z tego przepisu. Odnośnie do naruszenia ustawy o prawach pacjenta dodać należy, że chybiony był także zarzut naruszenia art. 6 ust. 1 tej ustawy. Wziąć trzeba pod uwagę, że wprawdzie Sąd pierwszej instancji wskazał, że doszło do naruszenia powyższego przepisu, ale z całości jego wypowiedzi wynika, że chodziło mu o takie zaniechania diagnostyczne i lecznicze po stronie pozwanego, które przyjął za podstawę jego odpowiedzialności z art. 445 § 1 k.c., a mianowicie o zaniechanie odpowiednio wczesnego wykonania badania USG metodą Dopplera i niezastosowanie się do zaleceń lekarza specjalisty z dnia 3 kwietnia 2009 r., co skutkowało przedłużeniem się i nasileniem dolegliwości bólowych powoda, które ponadto były leczone w niewystarczający sposób, co prowadziło u niego do zbędnych i nadmiernych cierpień. Nie było więc podstaw do odrębnego przyznawania powodowi zadośćuczynienia w oparciu o przepis art. 6 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta, skoro obejmowałoby to te same okoliczności, za które powód otrzymał zadośćuczynienie na podstawie art. 445 § 1 k.c. Inaczej rzecz ujmując, nieudzielenie powodowi świadczeń zdrowotnych odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej w rozumieniu art. 6 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta, mimo że było to możliwe także w warunkach więziennej służby zdrowia, skutkowało uznaniem, że pozwany wyrządził powodowi krzywdę, za którą powinien zapłacić zadośćuczynienie stosownie do treści art. 445 § 1 k.c., w związku z czym brak takich świadczeń nie stanowił odrębnej i samodzielnej podstawy do przyznania mu zadośćuczynienia, ponieważ prowadziłoby to do dwukrotnego przyznania mu świadczenia odszkodowawczego za to samo zdarzenie. W ślad za tym niezasadne były zarzuty naruszenia prawa materialnego w postaci art. 445 § 1 k.c. oraz art. 6 ust. 1 i art. 9 ust. 1 i 2 ustawy o prawach pacjenta. Po pierwsze, nie było podstaw do odrębnego przyznania powodowi zadośćuczynienia za naruszenie jego uprawnień, wynikających z w/w przepisów ustawy o prawach pacjenta, ponieważ nie wiązały się one z jego odrębną krzywdą, która nie mieściłaby się w ramach zadośćuczynienia za krzywdę przyznanego na podstawie art. 445 § 1 k.c. Po wtóre, wziąć trzeba pod uwagę, że zadośćuczynienie przyznane powodowi na podstawie wymienionego ostatnio przepisu obejmowało wyłącznie taką krzywdę, która wiązała się z zaniedbaniami diagnostycznymi i leczniczymi po stronie pozwanego w okresie od wykrycia miażdżycy lewej kończyny, czyli od dnia 8 marca 2009 r., aż do konieczności jej amputacji, co ostatecznie nastąpiło w dniu 14 maja 2009 r. Nie ma bowiem żadnych podstaw do obciążenia pozwanego ani odpowiedzialnością za powstanie u powoda powyższej choroby lub za jej szczególnie ciężką postać i przebieg, ani za konieczność amputacji kończyny, ponieważ nie budzi najmniejszych wątpliwości, że powstanie tej choroby miało charakter samoistny i wynikało z wewnętrznych właściwości (podatności) organizmu powoda, a odpowiednie leczenie mogło co najwyżej przyśpieszyć prawidłowe rozpoznanie, ale nawet w takim wypadku szanse na wyleczenie powoda, a zwłaszcza na uniknięcie konieczności amputacji jednej z kończyn, od początku były niewielkie, wręcz znikome. W tym kontekście istotne znaczenie miało także skrajnie nieprawidłowe i nieodpowiedzialne zachowanie powoda, który od wczesnej młodości nałogowo palił bardzo znaczne ilości papierosów i nie zaniechał tego nałogu nawet mimo wielokrotnie wydawanych mu w zakładzie karnym zakazów motywowanych właśnie względami zdrowotnymi. Aczkolwiek zbyt daleko idące i w gruncie rzeczy niefortunne było stwierdzenie przez Sąd pierwszej instancji, że takie zachowanie powoda można interpretować jako jego przyczynienie się do powstania szkody w rozumieniu art. 362 k.c., to nie można jednak pominąć tego aspektu zachowania powoda, które niewątpliwie negatywnie wpłynęło na stan jego zdrowia i mogło doprowadzić do powstania, a także nasilenia, miażdżycy w naczyniach krwionośnych kończyn dolnych. Zauważyć przy tym należy, że chociaż Sąd pierwszej instancji powołał się na przepis art. 362 k.c., to w istocie nie ograniczył na jego podstawie wysokości przyznanego powodowi zadośćuczynienia, lecz miał jedynie na myśli negatywny wpływ zachowania powoda na jego zdrowie, czyli w gruncie rzeczy nie chodziło mu o przyczynienie się powoda sensu stricte, lecz o taki sposób jego oceny, który został wyżej przedstawiony. Taka ocena była zaś w tym wypadku jak najbardziej uprawniona, ponieważ nie można pominąć, że powód zarówno przed wykryciem u niego miażdżycy, jak i później, i to nawet mimo amputacji jednej z kończyn oraz zagrożenia tą samą chorobą drugiej kończyny, wbrew swoim twierdzeniom nigdy nie rzucił całkowicie palenia papierosów. Konkludując, przyznane powodowi przez Sąd pierwszej instancji zadośćuczynienie w kwocie 10.000 zł było w pełni adekwatne do zakresu zaniedbań po stronie pozwanego i stopnia jego zawinienia, a także okresu ich trwania, nie ma bowiem podstaw do generalnego obciążania pozwanego odpowiedzialnością za powstanie przedmiotowej choroby i jej bardzo poważne następstwa, których nie mógł on przewidzieć i im zapobiec, nawet gdyby nie dopuścił się zaniedbań, za które został obciążony w tej sprawie odpowiedzialnością. W związku z tym Sąd ten trafnie uznał, że dalej idące żądanie powoda było nieuzasadnione jako nadmiernie wygórowane w stosunku do nagannego zachowania pozwanego, za które zostało ono przyznane. Jednocześnie niezasadny był jednak także zarzut naruszenia art. 445 § 1 k.c. sformułowany przez pozwanego, ponieważ nie uwzględniał on ustalonych w sprawie okoliczności faktycznych, dotyczących jego nieprawidłowego zachowania (zaniechania) w stosunku do powoda. W konsekwencji nie można zgodzić się z pozwanym, że żądanie powoda w ogóle nie zasługiwało na uwzględnienie w jakiejkolwiek części. Nie zasługiwało na uwzględnienie także stanowisko pozwanego, że do żądania powoda należało ewentualnie zastosować art. 5 k.c. Nie negując bowiem, że do powstania choroby u powoda i jej ciężkich następstw doszło w istotnym zakresie z przyczyn leżących po stronie samego powoda, który nie przestrzegał zalecanych mu zachowań prozdrowotnych, nie można pominąć, że w warunkach izolacji penitencjarnej pozostawał on praktycznie w całkowitej zależności od pozwanego, który nie może uwolnić się od odpowiedzialności za nieprzestrzeganie wobec powoda dostępnych nawet w takich warunkach standardów medycznych, przez co doprowadził do nadmiernego nasilenia i przedłużenia jego cierpień wynikających z przedmiotowego schorzenia. Na akceptację zasługiwało także stanowisko Sądu pierwszej instancji w kwestii nieuwzględnienia podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia zgłoszonego przez powoda roszczenia. Wbrew pozwanemu, nie można w tej sprawie pominąć sytuacji powoda, który w czasie pobytu w zakładzie karnym niewątpliwie nie mógł w pełni i bez ograniczeń uzyskać wiadomości potrzebnych do powstania u niego świadomości, że doznał krzywdy wskutek niewłaściwego zachowania pozwanego. W związku z tym z faktu, że już podczas pobytu w zakładzie karnym powód wiedział, że doszło u niego do amputacji kończyny z powodu postępującej miażdżycy, nie można wyprowadzać wniosku, że było to jednoznaczne z posiadaniem przez niego świadomości, że zachowanie pozwanego wobec niego nie było w pełni prawidłowe. W tym zakresie wziąć trzeba pod uwagę ograniczone możliwości uzyskania przez niego niezależnej i pewnej wiedzy na temat jego choroby i wszystkich związanych z nią zagadnień. Wprawdzie dopiero z dniem 27 czerwca 2017 r. rozpoczęcie biegu terminu przedawnienia z art.

§ 1k.c.

wyraźnie uzależniono od zachowania przez poszkodowanego należytej staranności w dążeniu do uzyskania wiedzy o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, ale powyższy kierunek wykładni powyższego przepisu był już wcześniej przyjmowany w doktrynie i orzecznictwie, wobec czego jego nowelizację należy traktować przede wszystkim jako wyraz uznania przez ustawodawcę prawidłowości takiej wykładni. W rezultacie można zgodzić się z Sądem pierwszej instancji, że bieg terminu przedawnienia w wypadku powoda rozpoczął się dopiero po opuszczeniu przez niego zakładu karnego w lutym 2016 r., kiedy wyłącznie od niego zależało już, czy i kiedy podejmie starania o uzyskanie wiedzy niezbędnej do ewentualnego wystąpienia wobec pozwanego z przedmiotowym roszczeniem. W takim ujęciu w ogóle nie upłynął jednak termin przedawnienia tego roszczenia, skoro powód wystąpił z nim zaledwie kilka miesięcy później, tj. we wrześniu 2016 r. Na koniec, chybiony był zarzut naruszenia art. 102 k.p.c. W tym zakresie nie można nadać decydującemu znaczeniu, że powód wystąpił ze zbyt wysokim żądaniem, wskutek czego przegrał sprawę w przeważającej części. Taka okoliczność mogłaby zostać uwzględniona, gdyby Sąd pierwszej instancji orzekł o kosztach procesu na podstawie art. 100 k.p.c., dokonując wzajemnego rozdzielenia kosztów stron odpowiednio do wyniku sprawy. Przegranie sprawy w przeważającej części lub nawet w całości nie może jednak stanowić przeszkody do rozstrzygnięcia o kosztach procesu w oparciu o przepis art. 102 k.p.c., który w ogóle nie nakazuje kierować się wynikiem sprawy, lecz względami słuszności. Z tego punktu widzenia trafne jest stanowisko Sądu pierwszej instancji, że za zastosowaniem w/w przepisu na korzyść powoda przemawiają okoliczności leżące po jego stronie, a mianowicie jego aktualna sytuacja osobista, majątkowa i zdrowotna, jak i okoliczności obiektywne, związane z charakterem i podstawami dochodzonego przez niego roszczenia, ponieważ co do zasady miał on rację, że zachowanie pozwanego wobec niego nie było w pełni prawidłowe, a zatem mógł być subiektywnie przekonany, że jego roszczenie jest uzasadnione. W tej sytuacji nie może on ponosić konsekwencji, że ostatecznie Sąd pierwszej instancji ocenił, że jego żądanie co do wysokości jest tylko częściowo uzasadnione. Odmienne stanowisko oznaczałoby, że w istocie obciążenie powoda kosztami procesu na rzecz pozwanego stanowi sankcję za wystąpienie przeciwko niemu z żądaniem, które jedynie częściowo okazało się uzasadnione, zwłaszcza co do wysokości. W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że obie apelacje nie opierały się na usprawiedliwionych podstawach, wobec czego oddalił je na mocy art. 385 k.p.c. SSA Piotr Daniszewski SSA Małgorzata Zwierzyńska SSA Marek Machnij

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.