← Polska

VI ACa 332/19

Sygn. akt VI ACa 332/19 WYROK W IMIEMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 25 września 2020 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący – Sędzia — Ksenia Sobolewska - Filcek

§ 2k.c.

poprzez przyjęcie, że bezskuteczność postanowień indeksacyjnych prowadzi do nieważności umowy w całości z uwagi na brak możliwości zastąpienia ich innymi postanowieniami oraz brak możliwości dalszego funkcjonowania umowy; 4) art. 65 k.c. i art. 69 Prawa bankowego poprzez przyjęcie, że postanowienia indeksacyjne określają główne świadczenia stron umowy kredytu. W oparciu o tak sformułowane zarzuty, skarżący wniósł o zmianę wyroku i oddalenie powództwa w całości z uwagi na jego bezzasadność, a nie dlatego, że wierzytelność pozwanego o zwrot kwot wypłaconych na podstawie umowy kredytu jest wyższa od wierzytelności powódki o zwrot zapłaconych przez nią rat kapitałowo-odsetkowych, oraz zasądzenie od strony powodowej na rzecz pozwanego kosztów postępowania apelacyjnego. W uzasadnieniu apelacji skarżący podkreślił, że w okolicznościach tej sprawy, w świetle postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 9 stycznia 2019 r., wydanego w sprawie I CZ 112/19, jest ona dopuszczalna. Stwierdził też, że podstawy rozstrzygnięcia przyjęte przez Sąd Okręgowy w zakresie nieważności Umowy oraz abuzywności klauzul indeksacyjnych są nieprawidłowe i nie mogą się ostać. Dowody zebrane w sprawie wskazują bowiem na indywidualne uzgodnienie z powódką postanowień kwestionowanych pozwem, a w konsekwencji postanowienia § 2 ust. 1 Umowy oraz § 7 ust. 4 i § 9 ust. 1 i 2 Regulaminu, określające mechanizm indeksacji kredytu do waluty obcej CHF, zostały przyjęte przez powódkę w następstwie propozycji poprzednika prawnego pozwanego, a zatem zostały uzgodnione indywidualnie. Nadto, ustalenie przez Sąd Okręgowy, jakoby pozwany dysponował zupełną swobodą i dowolnością w kształtowaniu kursów walut mających zastosowanie do Umowy, co narażało konsumenta na niczym nieograniczoną arbitralność decyzji banku w tym zakresie, poczynione zostało w oderwaniu od przepisów prawa, praktyki i doświadczenia życiowego oraz zgromadzonych w sprawie dowodów. Zdaniem skarżącego, przyjęte w Umowie odwołanie do kursu waluty nie uzasadnia uznania tych zapisów za sprzeczne z prawem ponieważ jest to czynnik równocześnie zmienny i obiektywny, a obowiązek jego publikowania przez banki wynika z art. 111 Prawa bankowego. Stosowany przez pozwanego mechanizm ustalania kursów walut odpowiada tym stosowanym przez inne banki komercyjne, jest kursem rynkowym i pozostaje w korelacji ze średnim kursem publikowanym przez NBP. Skarżący stwierdził też, że mechanizm indeksacji przyjęty w Umowie, w tym sposób ustalania kursów waluty obcej, mieści się w granicach swobody umów określonych w art. 353 1 k.c. Nie sposób też przyjąć, że przedmiotowa umowa naruszała art. 69 ust. 1 i 2 Prawa bankowego w brzmieniu obowiązującym w dacie jej zawarcia, bowiem zawierała wskazane w nim elementy. A nawet uznanie, że klauzula indeksacyjna jest wadliwa, nie mogłoby prowadzić do wniosku o nieważności Umowy w całości. Zakwestionowana przez Sąd Okręgowy klauzula przeliczeniowa, odsyłająca do Tabeli pozwanego banku bez jednoczesnego szczegółowego określenia sposobu ustalania kursu waluty obcej, dotyczy bowiem jedynie sposobu wykonania zobowiązania. W żadnym też momencie wykonywania umowy pozwany nie miał możliwości dowolnego lub arbitralnego ustalania wartości kursu kupna lub sprzedaży dla pary walutowej CHF/PLN. Kursy wyznaczane przez pozwanego cały czas miały charakter rynkowy i pozostawały w zgodzie z bieżącym trendem i kwotowaniami na rynku walutowym, który kształtowany był przez wszystkich jego uczestników. Stąd bank określając kursy waluty obcej we własnej tabeli, działał w granicach powszechnie obowiązującego prawa. Skarżący stwierdził też, iż pozostaje poza sporem, że według stanu z chwili zawarcia umowy kredyt odniesiony do waluty obcej był znacząco korzystniejszy od kredytu złotowego, stan taki utrzymywał się przez wiele lat po zawarciu umowy, a nawet obecnie wysokość raty kredytu odniesionego do waluty obcej nie odbiega istotnie od wysokości tożsamego kredytu złotowego. Nadto, przyjęta w Umowie konstrukcja indeksacji polegająca na stosowaniu kursu kupna waluty przy uruchomieniu kredytu i kursu sprzedaży waluty przy spłacie rat kredytu jest dopuszczalna i została zaakceptowana przez ustawodawcę który, nowelizując Prawo bankowe w 2011 r., nie uznał jej ani wstecznie, ani na przyszłość za niedopuszczalną. Również odwołanie się do uczciwego zysku banku oznacza w istocie odwołanie się do kursu rynkowego, takiego, który jest dostępny dla konsumenta w codziennym obrocie i który konsument byłby gotowy zaakceptować kalkulując łączące się z wyborem korzyści i ciężary, a w niniejszej sprawie nie wykazano, by ustalany przez pozwanego kurs wymiany walut odbiegał od kursów stosowanych przez inne jednostki finansowe, a tym samym nie wykazano, by był to kurs dowolny i rzeczywiście niekorzystny dla strony powodowej. Zdaniem skarżącego, inkryminowane postanowienia Umowy, ani samo odniesienie kwoty kredytu do waluty obcej, nie są sprzeczne z dobrymi obyczajami. To bank udzielając kredytu długoterminowego przyjmuje na siebie szczególnego rodzaju ryzyko, z pewnością większe niż jego klient. Natomiast ryzyko kursowe w takim samym stopniu dotyczy banku i jego klienta. Jeżeli więc nawet uznać, że kwestionowane postanowienia nie zostały uzgodnione indywidualnie, to rozpatrując kwestię w realiach sprawy oraz w dacie i realiach zawierania umowy należy odpowiedzieć twierdząco na pytanie, czy bank traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy, słuszny i uwzględniający jego prawnie uzasadnione roszczenia, mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument przyjąłby te postanowienia w drodze negocjacji indywidulanych. W istocie bowiem kredytobiorca nie tylko zaakceptował kwestionowane obecnie postanowienia, ale więcej, wnioskował o kredyt na takich właśnie warunkach. Skarżący stwierdził też, że spłacając kredyt strona powodowa mogła obserwować zachodzące zmiany kursów walut, a kredytobiorcy mieli możliwość przewalutowania kredytu i wielu z nich z tej możliwości skorzystało. Strona powodowa wykonywała jednak przedmiotową umowę tak długo, jak długo kurs franka był dla niej satysfakcjonujący. Zmiana kursu waluty obcej, będąca okolicznością, która nastąpiła po zawarciu umowy i która była niezależna od obu stron, nie świadczy jednak i nie może prowadzić do wniosku o sprzeczności kwestionowanych postanowień z dobrymi obyczajami. Nie do zaakceptowania z punktu widzenia zasad współżycia społecznego i dobrych obyczajów jest za to sytuacja, w której przez wiele lat strona powodowa nie kwestionuje ważności umowy, ani jej poszczególnych postanowień, wykonuje umowę i czerpie korzyści ekonomiczne z wyboru tej formy kredytowania, by dopiero po skorzystaniu ze świadczenia banku i z trwającej klika lat koniunktury w obliczu zmiany uwarunkowań ekonomicznych, z którymi łączy się spadek korzystności umowy, próbować się z niej wycofać. Zdaniem skarżącego kwestionowane postanowienia spełniają wymaganie transparentności (art. 385 § 2 k.c.), a ustalenie skutków stosowania tych postanowień nie wymagało analizy prawnej. Nie można więc przyjąć, by zawierając Umowę powódka nie miała świadomości wynikających z niej konsekwencji. Zdaniem skarżącego, skoro według jednoznacznego stanowiska Sądu Najwyższego, ewentualne stwierdzenie, że ukształtowanie indeksacji (denominacji) w umowie było nieprawidłowe nie skutkuje wyeliminowaniem indeksacji z umowy (tak samo jak stwierdzenie nieprawidłowego ukształtowania zasad zmiany oprocentowania nie podważa reguły zmiennej stopy procentowej), ocena żądania zapłaty, będącego w istocie żądaniem rozliczenia umowy, dotychczasowego sposobu jej wykonywania, musi polegać na stwierdzeniu, czy na skutek stosowania klauzul, które uznano za niedozwolone, bank rzeczywiście pobierał kwoty wyższe, niż należne mu w ramach istniejącego między stronami stosunku kredytowego. A przy takim rozliczeniu umowy muszą znaleźć zastosowanie art. 56 i 354 k.c. Nie będzie to twórcza działalność sądu, tylko zwykła działalność sądu, który staje przed zadaniem rozliczenia umowy w sytuacji, gdy brakuje w tej umowie postanowień dookreślających sposób spełnienia świadczenia. Występując z roszczeniem pieniężnym strona powodowa powinna zatem wykazać, że bank stosował zawyżone kursy w stosunku do tych, do jakich miał prawo zgodnie z treścią i celem społeczno- gospodarczym zobowiązania oraz zasadami współżycia społecznego i ustalonymi zwyczajami. Szczególnie, że wartością podlegającą ochronie w ramach systemu ochrony konsumenckiej jest równowaga kontraktowa, a nie jej zaburzenie na korzyść konsumenta. W ocenie skarżącego sąd I instancji, z naruszeniem art. 65 k.c. i art. 69 Prawa bankowego, stwierdził, że postanowienia indeksacyjne dotyczą głównych świadczeń stron. Powinny one podlegać wyłączeniu spod badania przez pryzmat abuzywności także wobec jednoznaczności sformułowania. Również powódka K. U. zaskarżyła wyrok z 1 lutego 2019 r. w całości i zarzuciła Sądowi Okręgowemu naruszenie przepisów prawa materialnego, a mianowicie: 1) art. 411 pkt 1 k.c. poprzez jego niezastosowanie i uznanie, że powódka będąca ofiarą stosowania przez pozwanego niedozwolonych postanowień umownych nie jest uprawniona do żądania zwrotu całości spełnionych przez siebie świadczeń bez równoczesnego przeprowadzenia wzajemnych rozliczeń stron, w sytuacji gdy pozwany będący profesjonalistą posługując się umową nieważną, a co najmniej zawierającą klauzule niedozwolone, był świadomy, że jego świadczenie jest nienależne w konsekwencji czego nie może on żądać zwrotu spełnionego świadczenia i tym samym brak jest możliwości dokonania wzajemnych rozliczeń. 2) art. 411 pkt 2 k.c. poprzez niezasadne uznanie, że powódka będąca ofiarą stosowania przez pozwanego niedozwolonych postanowień umownych nie jest uprawniona do żądania zwrotu całości spełnionych przez siebie świadczeń bez równoczesnego przeprowadzenia wzajemnych rozliczeń stron, w sytuacji gdy pozwany w toku niniejszego postępowania o owe rozliczenie nawet nie wnosił, a w konsekwencji niezasadne oddalenie roszczenia głównego o zapłatę w sytuacji uznania Umowy za nieważną w całości. 3) art. 405 k.c. w zw. z art. 498 k.c. poprzez błędną wykładnię i bezzasadne uznanie, że w sytuacji stwierdzenia nieważności Umowy w całości przepis kreuje jeden, dwustronnie zobowiązujący stosunek prawny do zwrotu wzajemnych świadczeń, w którym możliwe jest dokonanie potrącenia, podczas gdy roszczenia stron nieważnej umowy wzajemnej o zwrot spełnionych przez każdą ze stron świadczeń mają osobny i odrębny byt, a zatem przypadku bezpodstawnego wzbogacenia powstaje tyle stosunków jednostronnie zobowiązujących ile było stron nieważnej Umowy, tym samym automatyczne zastosowanie przez Sąd tzw. teorii salda w realiach niniejszej sprawy, w szczególności bez stosownego zarzutu pozwanego było niedopuszczalne. 4) art. 411 pkt 2 k.c. poprzez jego nieprawidłową wykładnię polegającą na przyjęciu, że zastosowanie w okolicznościach niniejszej sprawy zasądzenie na rzecz powódki roszczenia o zapłatę byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego bowiem doprowadzi to do zachwiania równowagi kontraktowej na korzyść konsumenta, podczas gdy prawidłowa wykładnia sprzeczność z zasadami współżycia społecznego musi uwzględniać fakt, że pozwany, który niezgodnie z prawem, dobrymi obyczajami oraz działając z ewidentnym pokrzywdzeniem powoda - konsumenta prowadził działalność gospodarczą z pogwałceniem podstawowych zasad obrotu, w tym z wykorzystaniem swojej przewagi kontraktowej, sam naruszał zasady współżycia społecznego, a tym samym zgodnie z „zasadą czystych rąk" działanie pozwanego nie może zasługiwać na jakąkolwiek ochronę, szczególnie, że pozwany ochrony tej się w przedmiotowym postępowaniu nie domagał - nie wytoczył powództwa wzajemnego, do czego był oczywiście uprawniony, w konsekwencji czego należało przyjąć, że roszczenie powódki o zapłatę jest zassane. 5) art. 7 dyrektywy Rady Unii Europejskiej z dnia 5 kwietnia 1993 r. nr 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich poprzez jego nieprawidłową wykładnię polegającą na przyjęciu, że dostateczną sankcją dla przedsiębiorcy jest wyeliminowanie z umowy niedozwolonych postanowień, nawet jak prowadzą do nieważności umowy z uwagi bowiem przedsiębiorca nie osiąga zysku, podczas gdy prawidłowa wykładnia art. 7 dyrektywy 93/13 i wynikająca z niej konieczność zagwarantowania zniechęcającego skutku musi prowadzić do wniosku, że ryzyko nieosiągnięcia zamierzonego zysku nie stanowi jakiejkolwiek sankcji dla nieuczciwego przedsiębiorcy, bowiem ten zawsze otrzyma zwrot zainwestowanego kapitału, a w konsekwencji czego chcąc zrealizować podstawowy postulat dyrektywy konieczne jest uwzględnienie powództwa i zasądzenie zwrotu tego co nieuczciwy przedsiębiorca otrzymał na podstawie stworzonej przez siebie umowy dotkniętej sankcją nieważności. 6) art. 498 k.c. poprzez błędną wykładnię i niezasadne przyjęcie, że sąd może bez oświadczenia którejkolwiek ze stron dokonać potrącenia, podczas gdy przepis ten wymaga jednoznacznie, że oświadczenie o potrąceniu może być dokonane wyłącznie przez stronę, która jest jednocześnie wierzycielem i dłużnikiem. Wskazując na powyższe zarzuty skarżąca wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku w całości i uwzględnienie powództwa w zakresie roszczenia głównego w całości, tj. zasądzenie na jej rzecz od pozwanego 406.743,48 zł wraz z odsetkami ustawowymi od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty, na którą składają się kwoty: a. 396.203,48 zł pobrana tytułem rat kapitałowo-odsetkowych do dnia wniesienia pozwu; b. 7.540,00 zł pobrana tytułem składek na ubezpieczenie nieruchomości; c. 3.000,00 zł pobrana tytułem opłaty przygotowawczej oraz zasądzenie od pozwanego kosztów procesu za obydwie instancje według norm przepisanych; ewentualnie - o zmianę zaskarżonego wyroku w całości i uwzględnienie powództwa w zakresie roszczenia ewentualnego w całości, tj. zasądzenie od pozwanego (z uwagi na stosowanie przez pozwanego niedozwolonych klauzul umownych i w konsekwencji konieczność ich pominięcia) na rzecz powoda kwoty 166.100,37 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty, na którą składają się kwoty: d. 158.560,37 zł pobrana tytułem nadpłat rat kapitałowo-odsetkowych do dnia wniesienia pozwu; e. 7.540,00 zł pobrana tytułem składek na ubezpieczenie nieruchomości. oraz zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów procesu za obydwie instancje według norm przepisanych. W uzasadnieniu apelacji skarżąca wskazała, że ustalenia Sądu Okręgowego w zakresie uznania argumentacji pozwu co do nieważności spornej Umowy w całości, tj. że: (

  1. i)narzucona przez pozwanego konstrukcja indeksacji obarczona jest wadą, (
  2. ii)kwota podlegająca zwrotowi nie jest w umowie ściśle oznaczona, jak również (iii) nie są w Umowie wskazane szczegółowe i obiektywne zasady określenia kwoty kredytu, (
  3. iv)sposób ukształtowania przez pozwanego stosunku prawnego narusza jego istotę, gdyż wprowadza element nadrzędności jednej ze stron i podporządkowania drugiej bez odwołania do jakichkolwiek obiektywnych kryteriów, zakreślających granice swobody jednej ze stron w kształtowaniu treści zobowiązania, są prawidłowe i słuszne na gruncie obowiązujących przepisów zarówno krajowych jak i europejskich oraz orzecznictwa. Jednak przyjęcie przez sąd w końcowych rozważaniach tzw. teorii salda, zamiast przewidzianej wprost w Kodeksie cywilnym teorii dwóch kondykcji, uznanie, że uwzględnienie pozwu doprowadzi do zachwiania równowagi kontraktowej, w sytuacji gdy do tej nierównowagi doprowadziło tylko i wyłącznie świadome i celowe (bowiem nastawione na jak największy zysk) działanie pozwanego, a w konsekwencji oddalenie roszczenia o zapłatę powódki bez stosownego zarzutu sformułowanego przez pozwanego, czyni wyrok nieprawidłowym. Założenia przyjęte przez Sąd Okręgowy prowadzą do wniosku, że z własnej inicjatywy, przy biernej (w tym zakresie) postawie pozwanego, zadziałał on w interesie nierzetelnego przedsiębiorcy. Pominął też w swoich rozważaniach fakt, że pozwany jest profesjonalistą i to on stworzył Umowę, która zawiera wszystkie te wady, które doprowadziły go do słusznego wniosku, że jest ona nieważna. Tymczasem, stosownie do art. 411 pkt. 1 k.c. pozwany nie jest uprawniony do żądania zwrotu kwoty, jaką świadczył na rzecz powódki. Nie ma zatem jakiejkolwiek podstawy do przyjęcia, że powódka jest zobowiązana zwrócić świadczenie, jakie otrzymała od banku. Skarżąca podkreśliła też, że rolą sądu jest rozważenie roszczeń i zarzutów stron procesu, a pozwany na żadnym etapie postępowania nie zgłosił zarzutu dotyczącego analizowanej kwestii, w szczególności zarzutu potrącenia. Nie wniósł także powództwa wzajemnego. Ponadto, zastosowanie teorii salda, niezależnie od trudności związanych z koniecznością każdorazowego szacowania wartości korzyści obu stron, prowadzi do utrwalenia stanu istniejącego w wyniku spełnienia obu świadczeń, co zwłaszcza w przypadku nieważności umowy nie da się pogodzić z celami zastosowania tej sankcji. Za pozbawione podstaw należy uznać zatem twierdzenie, do którego w istocie sprowadza się rozumowanie sądu I instancji, że art. 405 k.c. kreuje jeden, dwustronnie zobowiązujący stosunek prawny do zwrotu wzajemnych świadczeń. Nie jest też dopuszczalne skompensowanie tych dwóch stosunków prawnych bez zastosowania instytucji potrącenia, tak jak dokonał tego Sąd Okręgowy. Oświadczenie o potrąceniu ma bowiem charakter konstytutywny, co oznacza, że bez niego nie dojdzie do wzajemnego umorzenia wierzytelności. Również analiza art. 496 w zw. z art. 497 k.c. wyraźnie wskazuje, że nawet w przypadku nieważności umowy wzajemnej ustawodawca nie normuje świadczeń łącznie (jak próbuje to czynić Sąd Okręgowy), a jedynie przyznaje prawo zatrzymania, jako gwarancję, że każde z nienależnych świadczeń zostanie zwrócone. Odwołując się natomiast do „zasady czystych rąk" skarżąca podniosła, że wykształciła się ona na kanwie art. 5 k.c., jednak jest to zasada opisująca możliwość ochrony strony, której prawa mogą zostać naruszone, w sytuacji gdy sama takich naruszeń się nie dopuściła. Natomiast w sprawie niniejszej do nieważności Umowy doprowadziło nierzetelne, nieuczciwe i naruszające dobre obyczaje zachowanie banku, którego rezultatem jest nieważność umowy. Nie można więc się zgodzić ze stanowiskiem sądu, jakoby jego rolą było w tej sprawie przywrócenie zachwianej (na skutek wyłącznych zachowań leżących po stronie pozwanego) równowagi pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą. Bez znaczenia dla roszczeń pozwu winna być także przywołana przez sąd okoliczność związana z innymi podmiotami pozostającymi w stosunkach kredytowych i ich sytuacją. Sytuacja innych kredytobiorców jest bowiem irrelewantna dla oceny Umowy powódki, nie ma z nią jakiegokolwiek związku i na nią w żaden sposób nie wpływa. W tej sytuacji, zdaniem skarżącej, za niedopuszczalne należy uznać zwalczanie roszczenia powódki o zapłatę, powstałego w związku z nieważnością spornej Umowy, z odniesieniem się do generalnej klauzuli zasad współżycia społecznego. Szczególnie, że zachowanie powódki od samego początku nawiązania kwestionowanego pozwem stosunku prawnego było właściwe i lojalne, a pozwany każdorazowo (przy przeliczaniu każdej raty) zachowywał się względem niej w sposób nieuczciwy. Zdaniem skarżącej pogląd, jakoby wystarczającą konsekwencją dla pozwanego było ograniczenie zysków, nie zasługuje na uwzględnienie również z uwagi na przepisy unijne. Jak bowiem wynika z art. 7 dyrektywy Rady Unii Europejskiej z dnia 5 kwietnia 1993 r. nr 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, zgodnie z którym „zarówno w interesie konsumentów, jak i konkurentów Państwa Członkowskie zapewnią stosowne i skuteczne środki mające na celu zapobieganie stałemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców i dostawców z konsumentami." Pozwany wniósł o oddalenie apelacji wniesionej przez powódkę, zaś powódka wniosła o odrzucenie apelacji wniesionej przez pozwanego, jako niedopuszczalnej, względnie o jej oddalenie z braku podstaw faktycznych i prawnych. W toku postępowania apelacyjnego pozwany złożył powódce oświadczenie o skorzystaniu z prawa zatrzymania i zgłosił ewentualny zarzut zatrzymania. Oświadczył też, że służy mu względem powódki roszczenie z tytułu wynagrodzenia za bezumowne korzystanie ze środków banku uzyskanych bez podstawy prawnej. Odnosząc się do zarzutu zatrzymania powódka stwierdziła, że pozwany nawet nie wezwał jej do zapłaty świadczenia uzyskanego nienależnie. Zasygnalizowała też przedawnienie tak określonego roszczenia pozwanego i odwołała się do art. 117 1 k.c. oraz podniosła, że pozwanemu służy roszczenie o zwrot wypłaconej należności, co wyklucza uznanie żądań powódki za niezasadne z uwagi na nadużycie przez nią prawa podmiotowego. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja pozwanego podlegała oddaleniu, jako niezasadna, natomiast apelacja powódki zasługiwał na uwzględnienie niemalże w całości. W pierwszym rzędzie Sąd Apelacyjny zważył, że w świetle argumentów przytoczonych w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z 9 stycznia 2019 r., wydanego w sprawie I CZ 112/18, apelacja pozwanego winna być uznana za dopuszczalną. Choć bowiem powództwo K. U. zostało przez Sąd Okręgowy oddalone, podstawę rozstrzygnięcia, zakreślającą podstawę sporu w rozumieniu art. 366 k.p.c., stanowiło stwierdzenie nieważności umowy kredytu w całości. Zatem strona pozwana ma interes w zaskarżeniu wyroku przesądzającego w jej stosunkach z powódką nieważność całej umowy. Zarzuty podniesione w apelacji pozwanego okazały się jednak nieuzasadnione. Sąd Okręgowy bowiem, orzekając w tej sprawie w części objętej zakresem zaskarżenia apelacją pozwanego, prawidłowo ustalił stan faktyczny sprawy oraz trafnie zastosował przepisy prawa materialnego, które poddał należytej wykładni. Odnosząc się w pierwszym rzędzie do zarzutów naruszenia prawa procesowego Sąd Apelacyjny zważył, że art. 233 § 1 k.p.c. daje wyraz obowiązującej w procesie cywilnym zasadzie swobodnej oceny dowodów. Jej założenia sprowadzają się do przyjęcia, że ocena dowodów zgromadzonych w sprawie pod względem ich wiarygodności i mocy stanowi element dyskrecjonalnej władzy sądu. Jest jego podstawowym zadaniem, wyrażającym istotę sądzenia, a więc rozstrzygania kwestii spornych w warunkach niezawisłości, na podstawie własnego przekonania sędziego, przy uwzględnieniu całokształtu zebranego materiału (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 lutego 1996 r., II CRN 173/95, LEX nr 1635264). Przy czym swoboda nie oznacza tu dowolności. W wyroku z dnia 10 czerwca 1999 r., II UKN 685/98 (OSNAPiUS 2000, nr 17, poz. 655), Sąd Najwyższy stwierdził, że normy swobodnej oceny dowodów wyznaczone są wymaganiami prawa procesowego, doświadczenia życiowego oraz regułami logicznego myślenia, według których sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość, dokonuje wyboru określonych środków dowodowych i ważąc ich moc oraz wiarygodność, odnosi je do pozostałego materiału dowodowego. Aby więc skutecznie zarzucić sądowi naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. i w konsekwencji dokonanie błędnych ustaleń faktycznych, należy wskazać na takie słabości w zaprezentowanej ocenie zgromadzonych dowodów, które dyskwalifikują ją z uwagi na naruszenie zasad logicznego rozumowania; oparcie się na dowodach przeprowadzonych z naruszeniem zasady wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego, bez uwzględnienia wymagań dotyczących źródeł dowodzenia oraz uchybienie zasadzie bezpośredniości, a także uchybienie wymaganej od sędziego znajomości przepisów, doktryny i orzecznictwa oraz zaniechanie uwzględnienia aktualnych informacji dotyczących różnych faktów życia społecznego, wymogów ogólnej kultury prawnej, jak również znajomości systemu pozaprawnych reguł i ocen społecznych, do których odsyłają przepisy obowiązującego prawa. W świetle powyższych założeń zarzuty podniesione w apelacji pozwanego muszą być uznane za bezpodstawne. Z uzasadnienia apelacji wynika bowiem, że skarżący nie kwestionuje poczynionych przez Sąd Okręgowy ustaleń co do treści i struktury umowy zawartej przez strony oraz przebiegu faktów związanych z jej zawarciem, a swoje zarzuty dotyczące uchybień procesowych opiera na twierdzeniu, jakoby wbrew stwierdzeniom sądu, zgromadzone w sprawie dowody potwierdzały trafność poglądu banku, że treść umowy, w tym kwestia indeksowania kredytu kursem franka szwajcarskiego była z powódką indywidualnie uzgodniona; sporne postanowienia umowy zostały sformułowane jednoznacznie; bank wywiązał się z obowiązku informacyjnego wobec konsumenta; ryzyko banku odpowiadało ryzyku powódki, które było równoważone korzyścią wynikającą z taniości kredytu, powódka miała świadomość ciążącego na niej ryzyka walutowego i została o nim prawidłowo pouczona, a kursy wyznaczane przez pozwanego cały czas miały charakter rynkowy i pozostawały w zgodzie z bieżącym trendem i kwotowaniami na rynku walutowym, który kształtowany był przez wszystkich jego uczestników. Stąd bank określając kursy waluty obcej we własnej tabeli, działał w granicach powszechnie obowiązującego prawa. Jednak skarżący ograniczył uzasadnienie zarzutów podniesionych w tym względzie do powtórzenia własnych twierdzeń i ocen, które miałyby wynikać ze zgromadzonych dowodów i przedstawienia własnej wersji zdarzeń. Taki sposób zakwestionowania ustaleń Sądu Okręgowego dotyczących okoliczności faktycznych sprawy oraz ocen dotyczących ostatecznego znaczenia tych okoliczności w kontekście żądania powódki wywiedzionego z art. 58 k.c. w zw. z art. 353 1 k.c. oraz z art.

§ 1– 4 i art.

385 2 k.c. nie jest wystarczający. Szczególnie, gdy Sąd Okręgowy wyczerpująco odniósł się do twierdzeń i zarzutów pozwanego, prezentowanych w toku procesu w I instancji i powtórzonych jedynie w apelacji. Co więcej, orzeczenie uznające sporną umowę za nieważną, a jej poszczególne zapisy za niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu art.

§ 1k.c.

stanowi wynik, nie tyle sprzecznego z twierdzeniami pozwanego ustalenia podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, co zastosowania prawa materialnego. Stąd zarzuty naruszenia prawa procesowego Sąd Apelacyjny uznaje za niezasadne, podzielając w całości ustalenia faktyczne Sądu Okręgowego i uznając poprzedzającą je ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego za prawidłową. Szczególnie, gdy skarżący nie podważa wiarygodności dokumentów, które w znacznej części sam przedstawił Sądowi Okręgowemu, ani decyzji o pominięciu części z nich, z braku dowodu doręczenia ich powódce. Nie zarzuca też błędnego zrozumienia zawartych w dokumentach oświadczeń stron, jak również nie podważa skutecznie wiarygodności powódki oraz zgodności jej zeznań z rzeczywistym stanem rzeczy. Feruje jedynie zarzut dania prymatu tym zeznaniom przed dowodami z dokumentów. Jednak, wbrew powyższym zarzutom treść dokumentów nie przesądza o tym, czy i jakie uzgodnienia stron poprzedziły ich podpisanie. Zeznaniom powódki nie zaprzecza także zeznanie świadka – A. S., który nie uczestniczył w zawieraniu umowy, a nawet nie był w tym czasie pracownikiem banku udzielającego kredytu, mógł więc jedynie zaprezentować ogólne informacje na temat procedur funkcjonujących w pozwanym banku. Z jego zeznań wynika zaś wprost, że kredytujący bank nie dopuszczał możliwości negocjacji postanowień umowy dotyczących sposobu ustalania kursów walut. Ponowna analiza zebranego w sprawie materiału dowodowego uzasadnia też, w ocenie Sądu Apelacyjnego stwierdzenie, iż powódka nie miała w praktyce możliwości zapoznania się z treścią spornej umowy przed jej podpisaniem i polegała na zapewnieniach pośrednika, że taki model kredytu jest dla niej najlepszy, jako najbardziej popularny i bezpieczny, a frank jest najstabilniejszą walutą. Sąd Apelacyjny zważył też, że zgodnie z art.

§ 4k.c.

ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Nie ulega zatem wątpliwości, iż w niniejszej sprawie ciężar dowodu w tym zakresie obciążał pozwanego, który mu nie sprostał. Okoliczności tej nie potwierdzają bowiem, ani zeznania wyżej wskazanego świadka, ani treść zebranych dokumentów. Zaprzecza jej zaś wprost powódka. Co więcej, zawarcie umowy w oparciu o wzorzec (projekt) przygotowany jednostronnie przez pozwanego (co miało miejsce w tej sprawie) - niezależnie od treści art.

§ 4k.c.

- stwarza domniemanie faktyczne, iż brak było tu jakichkolwiek indywidualnych negocjacji. Szczególnie, gdy znacząca część postanowień regulujących wzajemne prawa i obowiązki stron zawarta była w Regulaminie, stanowiącym integralną część umowy, a niewątpliwie nie poddanym jakimkolwiek negocjacjom z kredytobiorczynią. Wbrew stanowisku pozwanego, prawidłowości ustaleń Sądu Okręgowego w tym względzie nie obala samo złożenie przez powódkę wniosku kredytowego, sporządzonego zresztą według wzoru określonego przez bank, ani podpisanie dokumentów zawierających przygotowane przez pozwanego oświadczenia o ryzyku kursowym, zaznajomieniu się z Regulaminem, itd. Swoboda powódki w tym względzie sprowadzała się bowiem jedynie do określenia kwoty potrzebnego jej kredytu i jego przeznaczenia. W świetle ustaleń Sądu Okręgowego, odpowiadających wynikowi postępowania dowodowego, powódce przedstawiono jedną tylko ofertę kredytu, a w chwili zawierania umowy przedłożono do podpisu szereg dokumentów, których treść nie był jej znana, a które identyfikowała jedynie odczytując ich tytuły. To że powódka zdecydowała się w takich okolicznościach je podpisać, nie może być uznane za równoznaczne z indywidualnym uzgodnieniem warunków kredytu. Tak, jak nie byłaby nim możliwość wyboru umowy oferowanej przez inny bank. Decyzja powódki o zaciągnięciu kredytu na warunkach zaoferowanych jej przez poprzednika prawnego pozwanego nie spełnia też kryterium świadomego i swobodnego wyboru kredytu indeksowanego do waluty obcej oraz świadomej rezygnacji z zaciągnięcia kredytu w złotych, skoro bank przedstawił jej jedną tylko ofertę kredytową twierdząc, że jest ona najkorzystniejsza i bezpieczna. W ocenie Sądu Apelacyjnego Sąd Okręgowy prawidłowo też ocenił znaczenie złożenia przez powódkę oświadczeń o zapoznaniu się przez nią z postanowieniami umowy i Regulaminu w odniesieniu do kredytów indeksowanych do waluty obcej, zapoznaniu się z kwestią ryzyka kursowego, czy świadomości w zakresie ryzyka kursowego związanego z wahaniem kursów waluty, do której indeksowany jest kredyt. Z zeznań powódki wynika bowiem, że wchodziły one w skład pliku dokumentów, które okazano jej przy podpisywaniu umowy, wyjaśniając, że ich podpisanie jest jedną z czynności niezbędnych do uzyskania kredytu. Sąd Apelacyjny podziela też zaprezentowaną przez Sąd Okręgowy ocenę treści tych oświadczeń i ostateczną konkluzję, że fakt ich podpisania nie daje podstaw do ustalenia, jakoby powódka miała możliwość indywidualnego uzgodnienia z bankiem poszczególnych zapisów umowy. Sam fakt zawarcia umowy według wzorca oferowanego przez bank nie jest przy tym naganny, a tym bardziej bezprawny. Nie uzasadnia też ustalenia nieważności umowy. Otwiera jedynie obowiązek sądu oceny jej postanowień w świetle art.

– 385 3 k.c. wobec prawidłowego ustalenia, że powódce przysługuje w tej sprawie status konsumenta w rozumieniu art. 22 1 k.c. Wbrew zarzutom apelacji Sąd Okręgowy trafnie też ustalił, że sporna umowa pozostawia pozwanemu pozbawioną kontroli ze strony powódki swobodę i dowolność w kształtowaniu kursów walut mających zastosowanie do umowy, co narażało konsumenta na niczym nieograniczoną arbitralność decyzji banku w tym zakresie. Prawidłowości tej oceny nie zmienia bowiem to, że kwestie dotyczące ustalania i publikowania kursów regulowały zapisy art. 111 Prawa bankowego oraz obiektywne mechanizmy działające na rynku międzybankowym. W świetle bowiem art. 385

(1)§ 1 k.c. i art. 385
(2)k.c. kwestie związane z warunkami działalności banku na rynku międzybankowym, zasadami finansowania przez bank źródeł jego działalności, a także ze społecznym, politycznym i gospodarczym środowiskiem, w których bank tworzył wzorce umów wykorzystywane w obrocie z konsumentami, nie należą do przesłanek współdecydujących o tym, czy zakwestionowane postanowienia umowy zawartej przez strony mają charakter niedozwolonych postanowień umownych. Sąd Okręgowy trafnie też nie analizował powyższych kwestii podejmując badanie spornych klauzul, jako naruszających równowagę kontraktową stron. Być może miały one wpływ na przyjętą przez pozwanego politykę udzielania w roku 2008 kredytów indeksowanych kursem franka szwajcarskiego, nie decydują jednak o legalności sposobu ukształtowania wzajemnych stosunków stron spornej umowy kredytowej, przyjętych w jej zapisach. Tym bardziej, że nie były objęte treścią tej umowy i nie ma podstaw do przypisywania powódce ich znajomości. Ostatecznie zatem, wobec bezzasadności zarzutów naruszenia prawa procesowego, wskazaną przez Sąd Okręgowy podstawę faktyczną rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny uznaje za prawidłową i przyjmuje za własną. W ocenie Sądu Apelacyjnego w stanie faktycznym tej sprawy nie znajdują też uzasadnienia zarzuty naruszenia prawa materialnego. Przede wszystkim nie jest uzasadniony zarzut naruszenia art. 353
(1)k.c. w zw. z art. 69 Prawa bankowego w brzmieniu sprzed nowelizacji i art. 58 § 1 i 3 k.c. poprzez przyjęcie, że konstrukcja indeksacji przyjęta w umowie została ukształtowana z naruszeniem granic swobody umów, co prowadzi do nieważności umowy w całości, bowiem dotknięte nieważnością postanowienia dotyczyły głównego świadczenia kredytobiorcy i bez nich strony nie zawarłyby umowy kredytu. Przedstawioną w tym względzie ocenę Sądu Okręgowego i poprzedzający ją wywód Sąd Apelacyjny w całości podziela. Choć bowiem, jak zresztą stwierdził również Sąd Okręgowy, przyjęta przez strony konstrukcja kredytu złotowego indeksowanego do franka szwajcarskiego była w stanie prawnym aktualnym w kwietniu 2008 r. dopuszczalna, to jednak zapisy spornej umowy, tworzące konstrukcję indeksacji, są na tyle wadliwe, że przesądzają o jej nieważności. Wbrew zarzutom apelacji zapisy te kształtują główne świadczenie powódki, która zobowiązała się do zwrotu wykorzystanego kredytu, nie tylko wraz z odsetkami i innymi opłatami, ale przede wszystkim w kwocie ustalonej na skutek indeksacji kwoty kredytu do CHF według zasad wynikających z Regulaminu. Co więcej, także drugie ze świadczeń powódki – odsetki – spłacane miało być na rzecz pozwanego w kwotach wyliczanych według tego samego mechanizmu. Jednak, bez przeprowadzenia przeliczeń wynikających z indeksacji nie było możliwe ustalenie kapitału i należności odsetkowych, podlegających spłacie przez powódkę w ramach realizacji jej podstawowego świadczenia wynikającego z umowy kredytowej. Nie jest więc także uzasadniony zarzut naruszenia art. 65 k.c. w zw. z art. 69 Prawa bankowego. Trafności oceny Sądu Okręgowego w tym względzie nie zmieniają przytoczone w apelacji wypowiedzi sądów powszechnych i Sądu Najwyższego zapadłe w sprawach, w których rozstrzygnięcia dotyczyły abuzywności poszczególnych klauzul zawartych we wzorcach umownych, gdy tymczasem w sprawie niniejszej kontrola sądu dotyczy konkretnej umowy zawartej przez strony. Wymogi i zakres kontroli abstrakcyjnej różnią się bowiem znacznie od wymogów i zakresu kontroli incydentalnej, która została dokonana w sprawie niniejszej (szerzej w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 31 stycznia 2013 r. sygn. akt VI ACa 830/12). Nie ma też znaczenia to, że w powszechnym odbiorze pojęcie kursu kupna i sprzedaży walut uchodzą za zrozumiałe i jednoznaczne. Zarzut niejednoznacznego sformułowania postanowień określających główne świadczenia stron (a w praktyce – świadczenia kredytobiorcy) wywiedziony bowiem został, nie na skutek użycia w umowie pojęć niezrozumiałych, a wobec użycia mechanizmu odesłania do aktów pozaumownych, dokonywanych swobodnie przez kredytodawcę, mających jednak bezpośrednie znaczenie dla określenia sposobu ustalenia wysokości świadczeń obciążających kredytobiorcę. Wbrew też stanowisku skarżącego wyrażonemu w apelacji, mechanizm indeksacji przyjęty w spornej umowie nie mieści się w granicach swobody umów określonych w art. 353 1 k.c. Uzasadnienie apelacji w tej części ogranicza się do zaprzeczenia ocenie Sądu Okręgowego i przytoczenia wypowiedzi orzecznictwa i doktryny, dotyczących legalności modelu kredytu indeksowanego. Tymczasem Sąd Okręgowy legalności tej nie kwestionował. Stwierdził jednak, że w sytuacji, w której sporna umowa nie zawiera postanowień umożliwiających identyfikację zasad ustalania przez bank kursów walut mających służyć do ustalania wysokości kwot podlegających zwrotowi przez powódkę, cała przyjęta w umowie konstrukcja indeksacji obciążona jest wadą prowadzącą do jej nieważności. Należy też stwierdzić, że sam bank dostrzegł tę wadę, skoro w kwietniu 2014 r. dokonał zmiany Regulaminu, prowadzącej do jej usunięcia. Jak trafnie jednak ustalił Sąd Okręgowy, zmiana ta nie mogła sanować wadliwości umowy skutkującej jej nieważnością już w chwili podpisania. Nie jest też trafne stwierdzenie skarżącego, jakoby nawet uznanie, że klauzula indeksacyjna jest wadliwa, nie prowadziło do nieważności umowy, ponieważ dotyczy ona jedynie sposobu wykonania zobowiązania. Nie jest bowiem wystarczające dla wypełnienia wymogów art. 353 1 k.c. ustalenie, że kredytobiorca zobowiązuje się zwrócić wykorzystaną kwotę kredytu wraz z odsetkami i opłatami w sytuacji, gdy rzeczywista suma odpowiadająca wymaganemu świadczeniu ma być ustalana według zasad jednostronnie wyznaczanych przez bank, poza jakąkolwiek kontrolą kontrahenta. Jak też trafnie stwierdził Sąd Okręgowy, bez znaczenia pozostaje tu to, czy bank posiadał wewnętrzne regulacje w tym względzie i ich przestrzegał, skoro pozostawały one poza zapisami umowy, a więc poza kontrolą kredytobiorcy. W ocenie Sądu Apelacyjnego taki sposób uregulowania w umowie treści klauzuli indeksacyjnej, decydującej de facto o wysokości zadłużenia powódki w ciągu kolejnych 40 lat, uzasadnia stwierdzenie przez Sąd Okręgowy, że jej najistotniejsze elementy pozostawiono dowolnej decyzji banku. Nie jest też trafne odwołanie się pozwanego do art. 56 k.c. skoro powołany przez niego zwyczaj miałby funkcjonować na rynkach międzybankowych, na których powódka, będąc konsumentem, nie podejmowała aktywności, gdy tymczasem przepis ten odwołuje się do zwyczaju rządzącego skutkami umowy zawartej przez strony. Jak też trafnie uznał Sąd Okręgowy, pozbawione doniosłości są twierdzenia pozwanego dotyczące sposobu wykorzystywania przez niego uprawnień wynikających z umowy, a także to, czy i jakie możliwości skorzystania z przewalutowania powódka miała w rzeczywistości. Kwestie te dotyczą bowiem tego, w jaki sposób strony wykonywały umowę, która ostatecznie okazała się nieważna. Nawet więc rzetelne względem kontrahenta działanie banku nie ma znaczenia w sytuacji, gdy zapisy zawarte w umowie uchybiają zasadom równowagi kontraktowej stron w sposób sprzeciwiający się zasadom swobody umów, zaprzeczając istocie stosunku obligacyjnego w rozumieniu art. 353 1 k.c. Sąd Apelacyjny podziela również zaprezentowaną przez Sąd Okręgowy ocenę spornych zapisów umowy w świetle art.

– 385 3 k.c. Przy czym ta część aktywności orzeczniczej sądu, która prowadzi do ustalenia, iż postanowienia umowne dotyczące indeksacji są niedozwolone i w konsekwencji nie wiążą powódki będącej konsumentem, nie wynika z oceny dowodów, o której mowa w art. 233 § 1 k.p.c., a z zastosowania przepisów prawa materialnego. Sąd Apelacyjny zważył, że obecny dorobek orzeczniczy dotyczący oceny zapisów „umów frankowych” zawieranych w latach 2006 – 2008 potwierdza trafność stwierdzenia, że umowy takie nie były co do zasady sprzeczne z art. 69 Prawa bankowego, w brzmieniu obowiązującym w tamtych latach. Tezie tej nie zaprzecza jednak dokonana w tej sprawie indywidualna ocena legalności spornych klauzul indeksacyjnych. Co wydaje się oczywiste w sytuacji, gdy ustawodawca zadecydował o potrzebie udzielenia konsumentom ochrony w postaci przewidzianej w art.

– 385 3 k.c. w ślad za powołaną przez Sąd Okręgowy dyrektywą nr 93/13/EWG. Sąd Apelacyjny podziela też, z przyczyn wskazanych w ich uzasadnieniu, wyniki oceny dokonanej przez Sąd Okręgowy, a dotyczącej postanowień wprowadzających mechanizm indeksacji, zasady wyznaczania kursów walut i zróżnicowania wysokości kursów przyjętych dla przeliczeń kwoty kredytu z PLN na CHF, a następnie przeliczeń wysokości wymaganej spłaty z CHF na PLN. Zarzuty apelacji w tej części uzasadnione zostały przez skarżącego poprzez ponowne odwołanie się do niespornej przecież tezy o legalności kredytu złotowego indeksowanego do waluty obcej oraz do twierdzenia, że przyjęte w orzecznictwie kryterium badania spornych klauzul sprowadzające się do porównania sytuacji konsumenta w razie ich zastosowania z sytuacją, w której konsument uzyskałby inny kredyt, przemawia za uznaniem, jakoby tzw. kredyt frankowy był znacznie korzystniejszy dla konsumenta, co miałoby przesądzać o tym, że sporna umowa nie narusza rażąco jego interesów. Rozumowanie to jest jednak oczywiście nietrafne w sytuacji, w której ocenie sądu podlega konkretna umowa zawarta przez strony, zaś skarżący dokonuje porównania abstrakcyjnie ujętego odniesienia kredytu do waluty obcej z warunkami bliżej nie sprecyzowanego kredytu złotowego. W sprawie niniejszej nie ma też znaczenia, czy rzeczywiście kredyt odniesiony do waluty obcej był i jest co do zasady korzystniejszy od kredytu złotowego. Co więcej, twierdzenie takie, poparte symulacją nie mającą nawet przybliżonego związku z zapisami spornej umowy, nie nadaje się do weryfikacji. Przedmiotem sporu była bowiem konkretna umowa podpisana przez strony, oceniana incydentalnie, według stanu na datę jej zawarcia, przy użyciu kryteriów odpowiadających wymogom art.

§ 1i 3 k.c.

oraz art. 385 2 k.c. Nie mają też znaczenia argumenty skarżącego dotyczące momentu, w którym powódka zdecydowała się zakwestionować legalność całej umowy oraz poszczególnych jej zapisów. Sąd Okręgowy trafnie też ustalił skutek abuzywności tych klauzul szczególnie w sytuacji, gdy zaliczają się one do postanowień określających główne świadczenia stron. To, że w świetle art.

§ 1k.c.

nie wiążą one powodów, przesądza bowiem o upadku umowy, jaką strony zamierzały zawrzeć. Jak zaś stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 grudnia 2019 r. wydanym w sprawie V CSK 382/18 (Lex nr 2771344), w ślad z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w takiej sytuacji stwierdzenie abuzywności klauzuli ryzyka walutowego jest równoznaczne z tak daleko idącym przekształceniem umowy w stosunku do zamierzonej, że jej utrzymanie nie jest możliwe, co przemawia za jej całkowitą nieważnością (bezskutecznością). Wbrew stanowisku pozwanego nie ma więc już miejsca do zastosowania w tej sprawie art. 56 i 354 k.c., skoro umowa zawarta prze strony jest nieważna, a więc nie rodzi zobowiązania po żadnej ze stron. Zaprezentowana w apelacji teza o obowiązku sądu rozliczenia umowy w sytuacji, gdy brakuje w niej postanowień dookreślających sposób spełnienia świadczenia, jest w świetle art.

§ 2k.c.

całkowicie bezpodstawna. Zasada związania stron postanowieniami umowy, które nie zostały uznane za niedozwolone, nie jest bowiem równoznaczna z możliwością „skomponowania” jej treści z użyciem dowolnie dobranych przepisów prawa materialnego. Z tych względów nie są uzasadnione podniesione w apelacji zarzuty naruszenia przez Sąd Okręgowy przepisów prawa materialnego szczególnie, że część z nich ferowana jest z całkowitym ominięciem istoty zastosowanych w tej sprawie instytucji służących ochronie konsumentów w relacjach z przedsiębiorcami. Apelujący odwołuje się do sposobu wykonywania umowy przez strony, a tezę o równowadze kontraktowej stron uzasadnia opisem zasad działania rynku międzybankowego i nieweryfikowalną tezą o tym, jakoby tzw. kredyt frankowy miał być korzystniejszy dla konsumenta od kredytu złotówkowego. Sąd Okręgowy odniósł się jednak do powyższych twierdzeń w sposób wyczerpujący i odpowiadający zasadom należytego stosowania art.

– 385 3 k.c. Tym bardziej więc zarzuty podtrzymane w apelacji pozwanego nie mogą być uznane za trafne. Na uwzględnienie zasługiwała natomiast apelacja powódki. Jak wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku, podstawą oddalenia roszczenia głównego w sprawie niniejszej było uznanie, iż w realiach niniejszej sprawy powinno dojść do wzajemnego zbilansowania zobowiązań stron, zaś powódka – pomimo spłaty części zobowiązania – w dalszym ciągu posiada wobec pozwanego zobowiązanie przewyższające dochodzoną w niniejszym postępowaniu kwotę. Ze stanowiskiem tym nie sposób się zgodzić. Skoro bowiem postanowienie abuzywne nie jest wiążące dla konsumenta, przedsiębiorca winien zwrócić konsumentowi wszystko, co uzyskał w związku z wprowadzeniem takiego postanowienia umownego do obrotu. W realiach niniejszej sprawy, skoro sporna umowa okazała się nieważna, zgodnie z art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. przedmiotem zwrotu winny być wszystkie świadczenia, które bank uzyskał z tego tytułu od powódki. Tego rodzaju świadczenie winno podlegać zwrotowi nawet w sytuacji, gdy kredytobiorca jest jednocześnie dłużnikiem banku. Spełnienie świadczenia w wyniku realizacji umowy, która okazała się być nieważna, nie może być uznane ze wcześniejszą spłatę należności względem banku z tytułu zwrotu świadczenia nienależnego, skoro nie domagał się on zwrotu kwot wypłaconych tytułem udzielenia kredytu w wykonaniu nieważnej umowy kredytowej. Nie ma więc podstaw do uznania, by powódka spełniała w ten sposób świadczenie przed jego wymagalnością w sytuacji, gdy w ogóle nie miała świadomości, iż spełnia takie świadczenie, ani woli jego spełnienia. Szczególnie, gdy pozwany nie określił jego wysokości, ani nie wezwał powódki do zapłaty, a co więcej, nie wystąpił w tej sprawie z powództwem wzajemnym, ani nie złożył powódce oświadczenia o potrąceniu. Nie można więc w tej sprawie przypisać żadnej ze stron woli „zbilansowania” wzajemnych roszczeń. Sąd Apelacyjny zważył też, że w sytuacji, gdy strona pozwana nie była w toku procesu pozbawiona możliwości zgłoszenia takich żądań i zarzutów, należy uznać, iż nie mają one znaczenia dla uwzględnienia dochodzonego przez powódkę roszenia, zaś ocena możliwości dochodzenia przez bank zwrotu kwoty wypłaconej tytułem kredytu przekracza ramy niniejszego postępowania. W ocenie Sądu Apelacyjnego powódka zasadnie zarzuca Sądowi Okręgowemu naruszenie art. 411 pkt 1 i 2 k.c. oraz art. 498 k.c. Skoro bowiem spełniała swoje świadczenie na rzecz banku w wykonaniu nieważnej czynności prawnej, tym samym nie miała na celu spełnienia świadczenia z innego tytułu. Sąd Okręgowy nie miał też żadnych podstaw do przyjęcia, jakoby w sytuacji nieważności umowy kredytowej, z mocy samych faktów zaistniał inny stosunek prawny, który stanowić miał podstawę dokonanych przez powódkę przesunięć majątkowych. Nie konstruują go przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu, skoro powódka nie działała z wolą ich realizacji, a tym bardziej spłacenia niewymagalnej wierzytelność, której istnieniu sam pozwany zaprzeczał także w toku niniejszego procesu. Wbrew więc stwierdzeniom Sądu Okręgowego, świadczenie pieniężne powódki w walucie polskiej na rzecz pozwanego nie miało jakiejkolwiek podstawy prawnej. Jak trafnie zarzuca skarżąca, nie ma też podstaw do przyjęcia, że jej żądanie jest krzywdzące dla przedsiębiorcy i sprzeczne z ogólnie przyjętymi zasadami uczciwości i słuszności, nakazującymi zwrot niesłusznie otrzymanych korzyści majątkowych. Sam pozwany nie dostrzegał bowiem w toku procesu, by po stronie powódki zachodził obowiązek zwrotu tak określonych należności i do chwili zgłoszenia warunkowego zarzutu zatrzymania nie domagał się ich. W sytuacji też, gdy pozwany ma w tej sprawie status przedsiębiorcy, a powódka jest konsumentem, nie sposób uznać za usprawiedliwione stanowisko Sądu Okręgowego, jakoby spełnienie przez nią na rzecz banku nienależnego mu świadczenia czyniło zadość zasadom współżycia społecznego. Szczególnie, że sam pozwany nie odwoływał się do tych zasad i nie zgłaszał tak uzasadnionych zarzutów wobec roszczenia powódki. Przede wszystkim zaś, nie sformułował wobec powódki jakichkolwiek żądań z tytułu własnych nienależnych świadczeń, co czyni bezpodstawnym przeświadczenia Sądu Okręgowego, jakoby podlegały one rozliczeniu w tej sprawie, choćby w formie korekty roszczeń powódki z odwołaniem do przewidzianych w systemie klauzul generalnych. W tym stanie rzeczy powództwo K. U. dotyczące zwrotu świadczenia nienależnie spełnionego przez nią na rzecz banku zasługiwało na uwzględnienie. Oddaleniu podlegało jedynie żądanie zwrotu sum zapłaconych tytułem składek na ubezpieczenie nieruchomości, skoro wpłaty te stanowiły należność ubezpieczyciela, a nie pozwanego, a co więcej nie ma podstaw do przyjęcia, jakoby stanowiły świadczenie spełnione bez podstawy prawnej (umowa ubezpieczenia była niewątpliwie realizowana). Sąd Apelacyjny przyjął też, że w sytuacji, gdy o wymagalności należności z tytułu nienależnego świadczenia decyduje art. 455 k.c. wymóg spełnienia świadczenia niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania mógł być wypełniony przez pozwanego w praktyce najwcześniej w po upływie 7 dni od takiego wezwania. A skoro w sprawie tej brak dowodu wezwania poprzedzającego doręczenie odpisu pozwu, za niezasadne należy też uznać żądanie powódki w zakresie odsetek ustawowych za opóźnienie, od uwzględnionej części żądania, dochodzonych za okres poprzedzający upływ 7 dni od chwili doręczenia pozwanemu odpisu pozwu w tej sprawie. Odnosząc się zaś do zarzutu zatrzymania podniesionego w toku postępowania apelacyjnego przez stronę pozwaną Sąd Apelacyjny zważył, że zgodnie z art. 497 k.c. w zw. z art. 496 k.c. jest on dopuszczalny w razie nieważności umowy wzajemnej. Mając też na uwadze, że ratio legis art. 496 k.c. oraz art. 497 k.c. sprowadza się do tego, że jedna strona nie powinna być zmuszana do zwrotu tego, co otrzymała, jeśli jednocześnie nie otrzymuje zwrotu tego, co sama świadczyła, Sąd Apelacyjny uznał, iż dopuszczalne jest zgłoszenie takiego zarzutu w procesie o zwrot świadczenia warunkowego (czy też ewentualnego) podobnie, jak za dopuszczalne uznaje się zgłoszenie ewentualnego zarzutu potrącenia. Prawo zatrzymania służy jednak stronom jedynie w razie nieważności umowy wzajemnej, przy której obowiązuje zasada ekwiwalentności wzajemnych świadczeń. Tymczasem umowa kredytu określona w art. 69 Prawa bankowego do takich umów nie należy. Zgodnie z art. 487 § 2 k.c. umowa jest wzajemna, gdy obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej. Tymczasem poprzez zawarcie umowy kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy, na czas oznaczony w umowie, kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. Oddanie do dyspozycji środków pieniężnych ma zapewnić kredytobiorcy ich wykorzystanie w sposób odpowiadający jego interesom określonym w umowie kredytowej. Natomiast roszczenie kredytodawcy (banku) o zwrot kredytu powstaje dopiero po wykorzystaniu odpowiedniej sumy kredytowej przez kredytobiorcę. Choć więc jest to umowa dwustronnie zobowiązująca, wzajemne świadczenia stron nie są ekwiwalentne. Powyższe czyni zbędnym odniesienie się do podniesionego przez powódkę zarzutu przedawnienia roszczenia zwrotnego pozwanego. Na marginesie też jedynie Sąd Apelacyjny zważył, że niewątpliwie nie może być przedmiotem zarzutu zatrzymania zgłoszone przez pozwanego żądanie wynagrodzenia przez powódkę z tytułu korzystania z kapitału należącego do pozwanego. Nie jest to bowiem roszczenie o zwrot świadczenia. Z tych wszystkich względów, uznając apelację powódki za uzasadnioną w przeważającej części, natomiast apelację pozwanego za niezasadną, zaś podniesiony przez niego zarzut zatrzymania za pozbawiony podstaw prawnych, Sąd Apelacyjny orzekł, jak w sentencji na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. i art. 385 k.p.c. i rozstrzygnął o kosztach postępowania przed sądem pierwszej instancji i postępowania apelacyjnego na zasadzie art. 100 k.p.c. przyjmując, że powódka uległa pozwanemu jedynie co do nieznacznej części swego żądania. Na koszty poniesione przez powódkę złożyły się koszty opłaty od pozwu i apelacji (po 1 000 zł) oraz koszty zastępstwa procesowego ustalone w oparciu o § 2 pkt 7, a także § 10 ust. 1 pkt 2 w zw. z § 2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności adwokackie. Ryszard Sarnowicz Ksenia Sobolewska – Filcek Krzysztof Tucharz

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.