← Polska

V ACa 573/20

Sygn. akt V ACa 573/20 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 23 czerwca 2021 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku V Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Leszek Jantowski (spr.) Sędziowie: S

§ 1k.c.

z uwagi na to, że umożliwiały bankowi w sposób jednostronny kształtować sytuację klienta, zakłócając tym samym równowagę kontraktową stron umowy kredytu. W żadnym razie nie stwierdzono, że taka konstrukcja umowy podważa jej istotę, a tym samym czyni umowę nieważną (czy niezawartą). Podkreślenia wymagało zdaniem Sądu I instancji, że również w orzecznictwie TSUE dotyczącym kredytów denominowanych (czy indeksowanych) do waluty obcej nie wyartykułowano do tej pory stanowiska o tym, że klauzule zezwalające bankowi na przeliczanie wysokości salda i raty kredytu w oparciu o własne (niejasne dla konsumenta) zasady poważają istotę umowy kredytu. Wręcz przeciwnie, w orzecznictwie tym akcentuje się postulat jasności mechanizmu przeliczania waluty w kontekście dopuszczalności jego oceny jako postanowienia oznaczającego główne świadczenie stron (art. 4 ust

  1. Dyrektywy 93/13 EWG). Co więcej Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że nie można wymagać od banku, aby wszystkie elementy dotyczące zasad ustalenia kwoty kredytu w walucie obcej oraz przyjętego kursu wymiany zostały określone przez bank konkretnie w chwili zawarcia umowy. Nie można zatem było zdaniem Sądu a quo przyjąć, że niejasne zasady mechanizmu przeliczania kursu walutowego w odniesieniu do salda kredytu czy rat jego spłaty same przez się powodowały bezwzględną nieważność umowy kredytu indeksowanego. Przechodząc do zarzutu naruszenia zasady walutowości Sąd Okręgowy wskazał na ugruntowane w orzecznictwie stanowisko, że umowa kredytu indeksowanego kursem waluty obcej nie naruszała zasady walutowości wynikającej z obowiązującej w dacie zawarcia umowy treści art. 358 k.c., który stanowił, że z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, zobowiązania pieniężne na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej mogą być wyrażone tylko w pieniądzu polskim. Reguła ta doznawała stopniowego rozluźnienia w zależności od zmian regulacji dewizowych kolejnymi aktami prawnymi w tej materii, (tj. przepisami prawa dewizowego). Już w dacie zawarcia będącej przedmiotem sporu umowy regulacja ustawy z 27 lipca 2002 r. prawo dewizowe zwalniała banki od konieczności uzyskania zezwolenia dewizowego. Czynności bankowe stanowiły zatem wyjątek od zasady wynikającej z powołanego przepisu art. 358 k.c. Przyjęcie przeciwnego założenia prowadziłoby do tego, że umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej ze swej istoty pozostawały sprzeczne z prawem i były nieważne. Natomiast ustawodawca, na co wskazał Sąd meriti, zaaprobował co do zasady ten model umowy kredytu. W związku z tym szersze rozważania w tym zakresie należało uznać w ocenie Sądu Okręgowego za bezprzedmiotowe. Sąd I instancji zbadał również nieważność umowy wobec naruszenia art. 5 ust
  2. w zw. z art. 2 pkt 3 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Omawiając to zagadnienie Sąd Okręgowy wskazał, że powodowie stawiali tezę, że działanie banku polegające na ukryciu rzeczywistej wysokości kosztów kredytu (prawdopodobnie zaznaczając, że chodziło o nieuwzględnienie w kosztach kredytu spreadu walutowego) stanowiło nieuczciwą praktykę rynkową w rozumieniu powołanych przepisów ustawy. Sąd I instancji podkreślił, że zastosowanie nieuczciwej praktyki rynkowej samo przez się nie skutkuje nieważnością umowy. Mogło być natomiast podstawą powstania uprawnienia do żądania unieważnienia umowy (art. 12 ust. pkt 4 p.n.p.r.). Powstanie tego prawa, jak wskazał Sąd a quo, było uzależnione od zaistnienia ogólnych przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej. Powodowie jednak w toku postępowania nie wyartykułowali żądania unieważnienia umowy, ani też nie wskazali na istnienie po stronie banku przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej. Sąd Okręgowy uznał, że konstrukcja umowy kredytu indeksowanego kursem CHF, takiej, jak będąca przedmiotem postępowania, ze swej istoty nie była sprzeczna z prawem (w tym przepisami prawa bankowego oraz zasadą walutowości), nie wykraczała poza zasadę swobody umów, ani też naruszała zasad współżycia społecznego. Przesądzenie ważności umowy w tym kontekście pozwalało na badanie jej postanowień w świetle szczególnych regulacji dotyczących ochrony praw konsumentów. Dotykając rozważań dotyczących niedozwolonych postanowień umownych Sąd Okręgowy w pierwszej części odniósł się do wykładni przepisów prawa krajowego w kontekście prawa Unii Europejskiej, zaś w dalszej kolejności dokonał oceny klauzul zawartych w spornej umowie. Rozpoczynając swój wywód prawny w tym zakresie Sąd I instancji zaznaczył, że instytucja niedozwolonych postanowień umownych stanowi element regulacji dotyczących ochrony praw konsumenta. Przepisy krajowe m.in. art.

k.c. i nast. stanowią implementację Dyrektywy nr 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich (dalej Dyrektywa 93/13 EWD lub Dyrektywa). Wykładnia przepisów prawa krajowego powinna być - jak wskazał Sąd meriti - dokonywana w kontekście brzmienia Dyrektywy, zaś jej rezultat winien być zbieżny z celami Dyrektywy.Zwrócono przy tym uwagę, że system ochrony ustanowiony na mocy Dyrektywy opiera się na założeniu, że konsument jest stroną słabszą niż przedsiębiorca, zarówno pod względem siły negocjacyjnej (w tym zdolności negocjacyjnych), jak i ze względu na stopień poinformowania. Dlatego też często godzi się na postanowienia sformułowane przez przedsiębiorcę, nie mając wpływu na ich treść, choć są one dla niego krzywdzące. Bezpośrednim celem regulacji Dyrektywy jest więc przywrócenie równowagi między pozycją przedsiębiorcy a pozycją konsumenta. Z kolei cel długoterminowy sprowadza się do zniechęcenia przedsiębiorców do zamieszczania nieuczciwych warunków w treści proponowanych konsumentom umów, co zostało potwierdzone w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tak ujęta aksjologia Dyrektywy stanie się podstawą wykładni istotnych z punktu widzenia rozstrzygnięcia przepisów prawa krajowego. Sąd Okręgowy powołał się na treść art.

§ 1k.c.

z którego wynika, że niedozwolonymi postanowienia umownymi są klauzule, które spełniają łącznie trzy przesłanki: - zawarte zostały w umowach z konsumentami, - kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami - rażąco naruszają interesy konsumenta. Kontrola tego rodzaju postanowień jest jednak wyłączona gdy: - zostało ono indywidualnie uzgodnione z konsumentem, lub - określa główne świadczenie stron (w tym wynagrodzenie lub cenę) i jest sformułowane w sposób jednoznaczny. Weryfikacja abuzywności klauzuli umownej wymagała zatem w ocenie Sądu Okręgowego przeprowadzenia testu według pytań w następującej kolejności: 1) czy klauzula została zawarta w umowie pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem? 2) czy postanowienie nie zostało indywidualnie uzgodnione z konsumentem? 3) czy postanowienie określa główne świadczenie stron (wynagrodzenia lub ceny) (w ujęciu art. 4 ust

  1. Dyrektywy dotyczy „głównego przedmiotu umowy lub relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów i usług”), 4) jeżeli postanowienie dotyczy głównego świadczenia stron to, czy zostało wyrażone prostym i zrozumiałym językiem? 5) czy kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami ( w ujęciu art. 3 ust
  2. Dyrektywy „stoi w sprzeczności z wymogami dobrej wiary”) 6) czy rażąco narusza interesy konsumenta ( w ujęciu art. 3 ust
  3. Dyrektywy „powoduje znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta”) Poszczególne wymogi testu wynikające zarówno z prawa krajowego, jak i Dyrektywy wymagają, jak zaznaczył Sąd a quo, doprecyzowania przez dokonanie wykładni przepisów stanowiących ich źródło. Przechodząc do kwestii badania abuzywności w przedmiotowej sprawie Sąd Okręgowy wskazał, ze umowa ma charakter konsumencki wówczas, gdy jej stronami są odpowiednio przedsiębiorca oraz konsument. Art. 22 1 k.c. zawiera definicję legalną konsumenta, stanowiąc, że za konsumenta uważa się osobę fizyczną, dokonującą czynności prawnej nie związanej bezpośrednio z jej działalnością zawodową lub gospodarczą. W umowie kredytu określony zostaje cel kredytu, który pozwala dodatkowo zweryfikować, czy kredytobiorca zawierał umowę w związku z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą lub zawodową. Z uwagi na to, ze konsumencki charakter umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej rzadko kiedy jest przedmiotem kontrowersji stron, bardziej wnikliwa analiza tego zagadnienia nie była zdaniem Sądu I instancji potrzebna. W dalszej części uzasadnienia Sądu I instancji wskazano, że zgodnie z art.

§ 3k.c.

nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przyjętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta. W myśl § 4 ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Powołany przepis kodeksu cywilnego stanowi niemal bezpośrednią adaptację art. 3 ust. 2 Dyrektywy. Zwrócono przy tym uwagę w uzasadnieniu Sądu Okręgowego, że wyłączenie spod kontroli w świetle abuzywności postanowień indywidualnie uzgodnionych wynika z tego, że przewidziany Dyrektywą system ochrony konsumenta, zakładający, że pozostaje on słabszą stroną umowy, nie wyklucza zasady autonomii woli stron oraz zasady swobody umów, stanowiących fundamenty gospodarki rynkowej i mocno zakorzenionych w systemach państw członkowskich. Ustalenie zatem, jak podkreślił Sad I instancji, czy dane postanowienie zostało indywidualnie uzgodnione wymagało zbadania, czy konsument miał na jego treść rzeczywisty wpływ oraz czy owa treść stanowiła efekt kompromisu autonomicznej woli konsumenta i przedsiębiorcy. Skoro jednak konsument z założenia dysponuje skromniejszymi zdolnościami negocjacyjnymi, wyraz jego woli co do danego postanowienia umownego, winien mieć charakter wyraźny i jednoznaczny. W literaturze przyjęto, że o rzeczywistym wpływie konsumenta na treść postanowienia umownego można mówić wtedy, gdy np. konkretne postanowienia umowne zostały sformułowane przez konsumenta i włączone do umowy na jego żądanie, bądź też, gdy postanowienia umowne były przedmiotem negocjacji pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą, a konsument miał realny wpływ na ich treść i zdawał sobie z tego faktu sprawę. Natomiast konsument nie ma rzeczywistego wpływu na treść danego postanowienia, jeśli przedsiębiorca przedstawił mu kilka wariantów brzmienia danej klauzuli umownej, spośród których konsument miałby wybrać jedną. Jak wskazał Sąd Okręgowy, wykładnia pojęcia indywidulanego uzgodnienia treści postanowienia nie była do tej przedmiotem orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zasygnalizowano przy tym, że w jednej ze spraw TSUE analizował klauzulę ryzyka kursowego występującą w umowie kredytu w walucie obcej (bez mechanizmu indeksacji), zakładając, że stanowi ona postanowienie nie uzgodnione indywidulanie. Również jak zaznaczono w uzasadnieniu Sądu I instancji, w dotychczasowym orzecznictwie krajowym na tle umów kredytów indeksowanych do waluty obcej kwestia indywidualnego uzgodnienia indeksacji nie wydawała się osią sporu i co za tym idzie przedmiotem wnikliwej analizy. Sąd meriti wskazał, że w zasadzie zgodnie przyjmuje się, że zamieszczenie klauzuli w pochodzącym od banku wzorcu przesądza o braku indywidulanego uzgodnienia treści postanowienia. Nie jest uznawane za uzgodnienie indywidualne dokonanie przez konsumenta wyboru kredytu indeksowanego spośród innych proponowanych przez bank. Sąd Okręgowy w rozpoznawanej sprawie w zasadzie podzielił te poglądy. Podkreślił przy tym, że konsument w treści wniosku dokonuje jedynie wyboru waluty indeksacji. Natomiast opis działania mechanizmu indeksacji tj. co jest przedmiotem przeliczenia (saldo, rata), na jaką chwilę dokonuje się przeliczenia, oraz wskazanie na dwa kursy (kupna, sprzedaży) - znajdowało się w ustalonym przez Bank wzorcu. Odnosząc się do kwestii głównych świadczeń stron, Sąd a quo wskazał, że rozumienie pojęcia głównego świadczenia stron na tle regulacji art.

§ k.c. budzi kontrowersje w doktrynie oraz orzecznictwie. Sąd I instancji odrzucił koncepcję utożsamiającą pojęcie głównego świadczenia z postanowieniami konstytutywnymi dla danego typu czynności prawnych nazwanych tzw. essentialia negotti. Podkreślił przy tym, że kontroli w kontekście abuzywności zawartych w niej klauzul podlegają wszelkie umowy konsumenckie, a nie tylko umowy nazwane. W odniesieniu do umów nienazwanych nie jest możliwe określenie postanowień przedmiotowo istotnych w tradycyjnym rozumieniu. Ustalenie kryteriów, wedle których dane postanowienie umowne odnosi się do głównego świadczenia stron (głównego przedmiotu umowy), ma kluczowe znaczenie w dla dopuszczalności jego oceny jako niedozwolonego w umowie konsumenckiej. Należało zdaniem Sądu meriti sięgnąć do wskazówek wynikających z Dyrektywy 93/13/EWG oraz orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zgodnie z art. 4 ust. 2 Dyrektywy ocena nieuczciwego charakteru warunków umowy nie dotyczy ani określenia głównego przedmiotu umowy, ani relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów i usług, o ile warunki te zostały wyrażone prostym zrozumiałym językiem. Jak wskazał Sąd I instancji, regulacja ta wynika z konieczności wzięcia pod uwagę autonomii woli stron i swobody umów. Chodziło o to, aby centralny element umowy pozostawał nienaruszalny, o ile został wyrażony prostym i zrozumiałym dla konsumenta językiem. Skoro jednak przepis ten ustanawia wyjątek od mechanizmu kontroli treści nieuczciwych warunków, przewidzianego w ramach systemu ochrony przyjętego w Dyrektywie, powinien podlegać wykładni zawężającej. Ponadto Trybunał podkreślił, że treści przepisu prawa Unii, który nie odsyła do prawa państwa członkowskich w celu określenia jego znaczenia, należy nadać autonomiczną, jednolitą wykładnię, dokonywaną z uwzględnieniem kontekstu tego przepisu i celu danego uregulowania. Jak zaznaczył Sąd Okręgowy, powołany art. 4 ust. 2 Dyrektywy należy do tej kategorii przepisów. Analiza dotychczasowego orzecznictwa TSUE (także na tle kredytów indeksowanych do waluty obcej lub udzielanych w walucie obcej), jak również poprzedzających wyroki opinii rzeczników generalnych, prowadziła zdaniem Sądu a quo do następujących konkluzji w zakresie kryteriów oceny, czy dane postanowienie umowne dotyczy głównego przedmiotu umowy: - oceny, czy dane postanowienie umowne określa główny przedmiot umowy dokonuje sąd krajowy, w każdym konkretnym przypadku, - ocena ta nie może być dokonywana abstrakcyjnie tj. poprzestać na regulacjach prawnych (w tym także odnoszących się do umów nazwanych) - ocena musi mieć charakter obiektywny powiązany z konstrukcją umowy nie zaś z priorytetami stron badanej umowy, - warunki określające główny przedmiot umowy (podstawowe świadczenia stron) to te, które charakteryzują (typizują) daną umowę, stanowią o jej istocie, przy czym nie ma znaczenia, czy mamy do czynienia z umową nazwaną, czy nie, - warunek stanowiący o istocie umowy to taki, w braku którego umowa traci jedną ze swoich podstawowych cech, względnie nie może obowiązywać w oparciu o pozostałe postanowienia umowy, - przy tej ocenie należy uwzględnić charakter i ogólną systematykę umowy, - przy tej ocenie należy uwzględnić kontekst prawny i faktyczny danej umowy. Również jak zaznaczył Sąd I instancji, w orzecznictwie krajowym akcentuje się, że badanie tego, czy dane postanowienie stanowi o głównym przedmiocie umowy odbywa się na użytek dopuszczalności kontroli abuzywności postanowienia, nie zaś skategoryzowania umowy w ramach danego typu. To powoduje, że z punktu widzenia dopuszczalności oceny abuzywności klauzuli należy ustalić, czy ów element umowy tworzy główną oś konstrukcji prawnej danej umowy, bez której traciłaby ona swoją istotę. Sąd Okręgowy w swoich rozważaniach odniósł się także do kwestii wymogu wyrażenia postanowień umownych prostym i zrozumiałym językiem. Zwrócił uwagę, że wymóg wyrażenia postanowień umownych prostym i zrozumiałym językiem w Dyrektywie 93/13/EWG pojawia się w trzykrotnie. W motywie dwudziestym występuje jako ogólne założenie aksjologiczne regulacji, w art. 5 jako element zasad wykładni umowy konsumenckiej i wreszcie w art. 4 ust. 2. jako negatywna przesłanka dopuszczalności oceny nieuczciwości warunku umownego określającego główny przedmiot umowy. Sąd a quo zwrócił także uwagę, że w świetle art. 2 lit. a) w zw. z art. 3 Dyrektywy brak wyrażenia warunku prostym i zrozumiałym językiem sam przez się nie stanowi o nieuczciwości warunku umownego. Konieczna jest ocena, czy w związku z tym warunek stoi w sprzeczności z wymogami dobrej wiary i powoduje znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta (art. 3 ust. Dyrektywy). Sąd Okręgowy wskazał, że w orzecznictwie TSUE dotyczącym postulatu jasności postanowień umownych podkreślono, że system ochrony Dyrektywy opiera się na założeniu, ze konsument jest słabszą niż przedsiębiorca stroną umowy, między innymi ze względu na stopień poinformowania. Stosunek pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem charakteryzuje asymetryczność informacji co do przedmiotu umowy oraz otoczenia rynkowego. To na podstawie informacji uzyskanych od przedsiębiorcy konsument podejmuje decyzje, czy związać się umową. W związku z tym nie można ograniczać badania wymogu wyrażenia warunków umownych prostym i zrozumiałym językiem tylko do aspektu formalnego czy językowego. Należy go badać szerzej tj. w kontekście przydatności do zrozumienia przez konsumenta ekonomicznych i prawnych konsekwencji przyjęcia tych warunków. Wzorcem kontroli odbiorcy komunikatu zawartego w warunku umownym jest tzw. przeciętny konsument tj. konsument właściwie poinformowany, dostatecznie uważny i rozsądny. Ta aksjologia, jak podkreślił Sąd Okręgowy, leży u podstaw wypracowanych przez orzecznictwo (a także opinie Rzeczników Generalnych) dwóch grup kryteriów, którymi powinno się kierować przy ocenie tego, czy postanowienie umowne zostało wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Pierwsza grupa wymogów odnosi się do zakresu obowiązku informacyjnego na etapie poprzedzającym zawarcie umowy. I choć pojawia się ona w związku z wykładnią Dyrektywy 93/13 EWG, to współbrzmi z zakresem i przedmiotem ochrony w ramach Dyrektywy 2005/29 UE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 maja 2005 r. dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorców wobec konsumentów na rynku wewnętrznym (…) (dalej Dyrektywa 2005/29), tj. praktyk wprowadzających w błąd. Wskazano w uzasadnieniu Sądu I instancji, że przy dokonywaniu oceny działań przedsiębiorcy na etapie przedkontraktowym w zakresie realizacji wymogu wyrażenia postanowienia umownego prostym i zrozumiałym językiem, winno zatem brać pod uwagę następujące kwestie: - Konsument może mieć problem z właściwą oceną konsekwencji niektórych warunków umownych, nawet jeżeli z punktu widzenia językowego zostały one sformułowane jasno. - To właśnie na podstawie informacji przedstawionej przez przedsiębiorcę konsument podejmuje decyzję, czy zamierza się wiązać warunkami umowy. - Należy brać pod uwagę całokształt okoliczności faktycznych towarzszących zawarciu umowy, do których zaliczają się formy reklamy i informacji stosowanych przez przedsiębiorcę w procesie negocjacji umowy (por. wyrok z 26 lutego 2015 r. C-143/13 Matei, wyrok z 20 września 2017 C186/16 Andriciuc (pkt 46.) - Informacje udzielone konsumentowi powinny zapewnić mu możliwość zrozumienia jego praw i obowiązków wynikających z umowy, - Informacje udzielone konsumentowi powinny zapewnić mu możliwość oceny pozytywnych i negatywnych skutków ekonomicznych umowy a także ewentualnego ryzyka (ryzyk) związanych z jej zawarciem, - Konsument powinien mieć możliwość faktycznego zapoznania się ze wszystkimi warunkami umowy (motyw dwudziesty Dyrektywy) Druga grupa wymogów (założeń) niezbędnych do zbadania tego, czy postanowienie umowne zostało wyrażone prostym zrozumiałym językiem odnosi się do samego tekstu umowy, najczęściej zawartego w konstruowanym przez przedsiębiorcę wzorcu. Badając tekst umowy pod kątem oceny abuzywności jej postanowień należy mieć na uwadze następujące postulaty: - jasność (prostota) i zrozumiałość warunku umownego powinna być oceniana według tego, czy zapewnia on konsumentowi informacje, z pomocą których będzie w stanie dokonać oceny pozytywnych i negatywnych skutków zawarcia umowy oraz ewentualnego ryzyka jej zawarcia. - jasność (prostota) tekstu umowy odnosi się do redakcji warunków, która powinna uwzględniać możliwości percepcyjne przeciętnego konsumenta, jako odbiorcy komunikatu zawartego w tekście umowy - zrozumiałość warunku odnosi się do użytych w nim pojęć, które nie powinny odbiegać od powszechnie przyjętych znaczeń, zaś użyte pojęcia specjalistyczne powinny zostać wyjaśnione. - umowa powinna przedstawiać w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się dany warunek, a także związek między tym mechanizmem a przewidzianym w innych warunkach. Podsumowująco Sąd I instancji wskazał, że wymóg wyrażenia postanowienia umownego odnoszącego się do głównego przedmiotu umowy, warunkujący dopuszczalność jego oceny w kontekście abuzywności powinien być rozumiany szeroko. Weryfikacji w zakresie jasności i zrozumiałości podlega nie tylko sam tekst umowy, lecz należy wziąć także pod uwagę okoliczności towarzyszące zawarciu umowy, w tym zakres informacji udzielonych przez przedsiębiorcę konsumentowi. Podkreślono jednak, że negatywna ocena jednego lub nawet więcej niż jednego z przedstawionych postulatów nie musiała oznaczać, że postanowienie umowne nie zostało wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Konieczna jest ocena całokształtu działań przedsiębiorcy na kanwie komunikacji związanej z zawieraniem umowy. Dopiero przesądzenie, że postanowienie odnoszące się do głównego przedmiotu umowy nie zostało wyrażone prostym (jasnym) i zrozumiałym językiem, otwiera możliwość badania abuzywności postanowienia w kontekście dalszych przesłanek. Kontynuując swoje rozważania dotyczące przesłanki dobrych obyczajów oraz naruszenia interesów konsumenta Sąd Okręgowy wskazał, że wymagają one kilku uwag natury ogólnej, odnoszącej się do obu tych przesłanek, a związanych z pojęciem sprawiedliwości kontraktowej. Sąd meirti wskazał, że przyjęcie określonych ustawowych rozwiązań jest wyrazem ścierania się dwóch wartości: swobody umów, która zakłada pełną wolność stron w kształtowaniu stosunku zobowiązaniowego, oraz sprawiedliwości, mającej na celu ochronę słabszej strony umowy. Sąd I instancji zwrócił przy tym uwagę, że występująca w obrocie cywilnym równowaga formalna stron umowy nie zawsze oznacza równowagę rzeczywistą. Na tym założeniu opiera się właśnie aksjologia Dyrektywy przywołanej we wcześniejszej części uzasadnienia. Zaznaczono w uzasadnieniu Sądu I instancji, że ustawodawca zatem (zarówno krajowy, jak i europejski) poszukuje takich środków ingerencji, aby nie naruszyć zbytnio zasady swobody umów, ale jednak przyznać słabszej stronie pewne instrumenty ochronne. Instrumenty owe to szereg regulacji o charakterze publiczno-prawnym (które nie były przedmiotem rozważań Sądu a quo, choć nie można ich było zupełnie pominąć np. sankcje administracyjne za stosowanie nieuczciwych praktyk), dalej – określone nakazy w prawie cywilnym, przepisy dyspozytywne i wreszcie sankcje związane ze złamaniem równowagi kontraktowej. Sąd I instancji wskazał, że omawiana instytucja ochrony konsumenta w związku z zastosowaniem nieuczciwych postanowień umownych (ar.

k.c.) jest wyrazem tego ostatniego sposobu działania ustawodawcy, stanowiąc niewątpliwie ingerencję w zasadę swobody umów. Ingerencja ta, jak każda ingerencja państwa w wolności jednostki, musi pozostawać oparta na uzasadnionych aksjologicznie (w świetle wartości konstytucyjnych) przesłankach. Pierwszą z nich jest brak rzeczywistej autonomii jednej ze stron umowy - konsumenta. Odnosi się ona zatem do cech podmiotów umowy. Drugą jest znacząca (w określonym stopniu) nierównowaga praw lub obowiązków, względnie skutków ekonomicznych na niekorzyść owej słabszej strony. Dotyczy ona więc przedmiotu stosunku prawnego, czyli treści umowy. Trzecia, spajająca obie, to zachowanie silniejszej strony kontraktu polegające na wykorzystaniu położenia kontrahenta dla własnych korzyści. Przesłanki pierwsza i trzecia odnoszą się do kwestii tzw. dobrych obyczajów (dobrej wiary) stanowiącej o elemencie subiektywnym nieuczciwości postanowienia umownego. Natomiast druga przesłanka zawiera się w kwestii „rażącego naruszenia interesów konsumenta.”, która dotyczy samej treści umowy i ma charakter obiektywny. Sąd a quo w swoich rozważaniach prawnych odniósł się do zagadnienia ukształtowania praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami (w ujęciu art. 3 ust 1. Dyrektywy „stoi w sprzeczności z wymogami dobrej wiary). Podkreślił, że klauzula dobrych obyczajów jako klauzula generalna nakazuje dokonanie oceny określonych zachowań nie tyle przez pryzmat norm prawnych, ile uznanych w społeczeństwie wartości, zasad moralnych i norm przyzwoitego postępowania. Wykazuje ona podobieństwo do klauzuli zasad współżycia społecznego ujętej w art. 5 k.c. oraz art. 58 k.c. Nie są one jednak pojęciowo tożsame, skoro ustawodawca zdecydował się na zastosowanie odmiennej terminologii. Rozwinięcia znaczenia klauzuli dobrych obyczajów na gruncie analizowanego przepisu art.

§ 1k.c.

należy poszukiwać, odwołując się do postanowień Dyrektywy 93/13/EWG, której przepis ów stanowi implementację. Dalej omawiając tą kwestię Sąd meriti odwołał się do motywu szesnastego Dyrektywy wskazującej, że przy dokonywaniu oceny działania w dobrej wierze będzie brana pod uwagę zwłaszcza siła pozycji przetargowej stron umowy, a w szczególności, czy konsument był zachęcany do wyrażenia zgody na warunki umowy i czy towary lub usługi były sprzedawane lub dostarczane na specjalne zamówienie konsumenta. I dalej – sprzedawca lub dostawca spełnia wymóg działania w dobrej wierze, jeżeli traktuje ją w sposób sprawiedliwy i słuszny, należycie uwzględniając jej prawnie uzasadnione roszczenia. Zwrócono uwagę w uzasadnieniu Sądu I instancji, że orzecznictwo TSUE rozwija treść owej klauzuli nakazując sądowi krajowemu przeprowadzenie testu, „czy przedsiębiorca traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny mógłby racjonalnie spodziewać się, że konsument ten przyjąłby taki warunek w drodze negocjacji indywidualnych”. Zdaniem Sądu Okręgowego, działanie sprawiedliwe i słuszne przedsiębiorcy w relacji z konsumentem to takie, w którym przedsiębiorca wychodząc z założenia, że ma do czynienia ze słabszą stroną kontraktu pod względem zakresu poinformowania oraz zdolności negocjacyjnych, swoim zachowaniem stara się tę nierównowagę zniwelować, a nie wykorzystać. Podkreślił Sąd a quo w swoich motywach, że obowiązkiem przedsiębiorcy jest więc podjęcie działań zmierzających do skompensowania ułomności konsumenta, przez dostarczenie mu odpowiednich informacji, o zbliżonym poziomie do posiadanych przez przedsiębiorcę, o ile jest to potrzebne do podjęcia przez konsumenta racjonalnej decyzji. Przedsiębiorca również posługując się wzorcem umowy zawierającym postanowienia nie uzgodnione indywidualnie, powinien uwzględniać interesy konsumenta, których przez brak dostatecznych kompetencji negocjacyjnych on sam nie jest w stanie bronić. Słuszne i sprawiedliwe traktujący konsumenta przedsiębiorca powinien pomóc mu określić (zdiagnozować) jego interesy (także negatywne) oraz zapewnić we wzorcu odpowiednie środki ochrony i na nie konsumentowi wskazać. Takie zachowanie przedsiębiorcy powoduje, że konsument pozostający słabszą stroną umowy doznaje wsparcia, które ową nierównowagę stron znosi. Wówczas dopiero można zakładać, że podejmuje decyzje mając świadomość treści stosunku prawnego, który nawiązuje oraz wynikających z tego konsekwencji ekonomicznych. W tych warunkach można zakładać, że konsument w drodze negocjacji indywidualnych pomiędzy równorzędnymi partnerami również zawarłby umowę, godząc się na jej określone postanowienia. Klauzula dobrych obyczajów odnosi się więc zatem (podobnie jak szeroko rozumiany wymóg stosowania jasnego i zrozumiałego języka) raczej do postępowania przedsiębiorcy na etapie przedstawiania i kształtowania oferty niż do samej treści umowy. Przechodząc do zagadnienia rażącego naruszenie interesów konsumenta (w ujęciu art. 3 ust

  1. Dyrektywy powoduje znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta) Sąd I instancji w pierwszej kolejności zwrócił uwagę na różnice terminologiczne pomiędzy pojęciami użytymi w kodeksie cywilnym a przyjętymi w art. 3 ust
  2. Dyrektywy. Wskazano przy tym, że o ile ustawodawca posłużył się pojęciem „rażącego” naruszenia interesów konsumenta, co może wskazywać na ograniczenie stosowania sankcji do sytuacji skrajnych, o tyle prawodawca europejski stawia wymóg „znaczącej nierównowagi” ze szkodą dla konsumenta. Sąd Okręgowy zwrócił uwagę przy tym, że konieczność wykładni prawa krajowego w zgodzie z prawem Unii sprawia, że o niedozwolonym charakterze postanowienia można mówić już wówczas, gdy powoduje ono nierównowagę znaczącą, choć jeszcze nie rażącą. Sąd I instancji powołał się na stanowisko wyrażone w orzecznictwie zarówno krajowym, jak i europejskim, że znaczące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce wówczas, gdy postanowienia umowy poważnie i znacząco odbiegają od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron, wprowadzając nieuzasadnioną dysproporcję ochrony interesów stron na niekorzyść konsumenta. Podlegające ochronie interesy te nie ograniczają się jedynie do praw i obowiązków wynikających z umowy, lecz obejmują także sferę korzyści ekonomicznych, społecznych i osobistych stron umowy (np. stracony czas, wygodę, doznane przykrości). Sąd Okręgowy wskazał, że w jednym wyroków Trybunał Sprawiedliwości zaproponował swoisty test znaczącej nierównowagi wykreowanej przez postanowienie umowne, polegający na tym że sąd krajowy powinien wziąć pod uwagę zasady, jakie mają zgodnie z prawem krajowym zastosowanie w przypadku porozumienia stron w danym zakresie, a następnie ustalić, czy umowa stawia konsumenta w sytuacji gorszej niż przewidziana w przepisach krajowych. Zwrócono przy tym uwagę, że trybunał zakłada bowiem, iż ustawodawca krajowy ingerując w zasadę swobody umów zastosował takie regulacje, które gwarantują równowagę kontraktową stron. Oznacza to, że postanowienia umowne mogą zostać uznane za znacznie naruszające interesy konsumenta, jeżeli stawiają go w sytuacji mniej korzystnej niż ta, którą by miał w razie zastąpienia tego postanowienia przepisem dyspozytywnym prawa krajowego. Sąd I instancji wskazał, że oceny, czy postanowienie umowne jest niedozwolone (art.

§1

k.c.) dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy, odwołując się w tym zakresie do stanowiska wyrażonego w orzecznictwie Sądu Najwyższego. W ocenie Sądu Okręgowego na całość postanowień dotyczących mechanizmu indeksacji kredytu do waluty obcej składały się w istocie dwa odrębne postanowienia: - wprowadzające indeksację tj. Zasadę, wedle której kwotę uruchomionego kredytu przelicza się do waluty obcej (CHF) i w niej zostaje wyrażone saldo kredytu oraz wysokość rat, zaś ich spłata następuje w złotych (klauzula ryzyka walutowego, ryzyka kursowego) - określające sposób dokonania przeliczenia waluty tj. rodzaj kursu waluty (kupna, sprzedaży) i sposób jego ustalania (klauzula spreadu walutowego) Sąd Okręgowy wskazał, że przyjęte założenie o złożonym charakterze klauzul indeksacji pozostawało zgodne z najnowszym orzecznictwem TSUE na tle art. 6 ust.1. Dyrektywy oraz art. 4 ust 2. Dyrektywy. W pierwszej kolejności Sąd I instancji dokonał oceny klauzuli ryzyka walutowego, gdyż stwierdzenie jej abuzywności i dalej braku związania konsumenta czyniło bezprzedmiotowym rozważania co do klauzuli spreadu walutowego. Sąd Okręgowy wskazał, że klauzula ryzyka walutowego została wyrażona we fragmencie umowy zawartej przez strony, w którym stwierdzono, że „Na wniosek z 9-07-2008 r. Bank udziela Kredytobiorcy kredytu w kwocie 500 000 zł. denominowanego (waloryzowanego) w walucie CHF, na okres 300 miesięcy (…) (§ 2 ust.1 umowy). „Kredyt wykorzystywany jest w złotych, przy jednoczesnym przeliczeniu kwoty kredytu (…) dla CHF (§ 4 ust. 1a umowy) „Wysokość rat kapitałowo-odsetkowych określona jest w CHF(…) „Spłata rat kapitałowo-odsetkowych dokonywana jest w złotych po uprzednim przeliczeniu rat kapitałowo odsetkowych (…)” Wyjaśnienia wymagała zdaniem Sądu meriti nieścisłość terminologiczna przyjęta w przytoczonym sformułowaniu. Jakkolwiek użyto słowa „denominowany”, to w świetle późniejszych poglądów doktryny porządkującej kwestię kredytów, w których dochodziło do przeliczenia waluty, W przedmiotowej sprawie udzielono kredytu indeksowanego do waluty obcej. W tego rodzaju umowie kredyt udzielany jest w walucie polskiej, przy czym na dzień uruchomienia kredytu kwota kapitału jest przeliczana na walutę obcą, która to kwota stanowi następnie podstawę ustalenia wysokości rat kapitałowo odsetkowych. Wysokość rat kapitałowo-odsetkowych jest ustalana w walucie obcej, ale ich spłata dokonywana jest w walucie krajowej. Taką formułę kredytu zastosowano także w umowie będącej przedmiotem analizy Sądu I instancji w przedmiotowym postępowaniu. (§ 4 ust.1 a umowy oraz § 9 ust.3. umowy). Weryfikacja tego, czy dane postanowienie umowne ma charakter niedozwolony wymagało, jak zaznaczył w swoim uzasadnieniu Sąd a quo, przeprowadzenia testu według omówionych w poprzedniej części uzasadnienia kryteriów. Kwestia konsumenckiego charakteru umowy zawartej pomiędzy stronami nie była, zdaniem Sądu Okręgowego, sporna. Kredyt był bowiem jak wskazano w uzasadnieniu Sądu meriti przeznaczony na cele nie związane z działalnością zawodową powodów. Jakkolwiek mogło budzić pewne wątpliwości obecne wykorzystywanie przedmiotu kredytowania tj. wybudowanego ze środków pochodzących z kredytu domu, na wynajem turystyczny, to jak zaznaczył Sąd a quo w dacie zawierania umowy nie zakładano takiego celu – nie wynikało bynajmniej to z dowodów zaoferowanych w sprawie. W ocenie Sądu Okręgowego postanowienie dotyczące mechanizmu indeksacji nie zostało indywidualnie uzgodnione powodami. Do akt sprawy nie przedstawiono druku wniosku kredytowego. Jednakże z treści zawartej umowy wynikało, że sam mechanizm indeksacji, czyli to, że kwotowa kredytu uruchomionego jest przeliczana do waluty obcej i w tej walucie są naliczane raty były zawarte we wzorcu przedstawionym przez bank. Z kolei z zeznań powoda nie wynikało, żeby ów mechanizm był przedmiotem negocjacji stron. W ocenie Sądu Okręgowego postanowienia umowy odnoszącej się do mechanizmu indeksacji dotyczyły głównego przedmiotu umowy. Postanowienia te nie ograniczały się do posiłkowego określenia sposobu zmiany wysokości świadczenia, ale wprost to świadczenie określały. Bez mechanizmu indeksacji nie doszłoby do ustalenia wysokości kapitału podlegającego spłacie wyrażonego w walucie obcej. Nie doszłoby też do ustalenia wysokości odsetek, które zobowiązany był spłacać kredytodawca, skoro były one naliczane, zgodnie z konstrukcją umowy od kwoty wyrażonej w walucie obcej. W umowie nie było innego pierwotnego określenia świadczenia, które ulegałoby podwyższeniu/obniżeniu w wyniku indeksacji. Indeksacja bowiem dotyczyła kwoty kredytu uruchomionego (w odróżnieniu od przyznanego) i pozwalała na wyrażenie salda w walucie obcej. Zobowiązania kredytobiorcy (wysokość rat i odsetek) były wyliczone w walucie obcej, choć ich spłata następowała w walucie krajowej. Bez mechanizmu indeksacji umowa traciła swoją istotę – konstrukcję prawną o określonych konsekwencjach ekonomicznych. Kontynuując swój wywód Sąd Okręgowy wskazał, że postanowienie dotyczące mechanizmu indeksacji odnosiło się do istoty umowy kredytu indeksowanego i właśnie z uwagi na jego treść odróżniało te umowę od innych rodzajów umów kredytu. Różnica wykreowana przez mechanizm indeksacji polegała na tym, że choć kredytobiorca otrzymywał wypłatę kredytu w złotych korzystał z oprocentowania kredytu wg stawki LIBOR dedykowanej walucie obcej, co czyniło wówczas ratę kredytu niższą niż w przypadku zwykłych kredytów złotówkowych. Z drugiej strony mechanizm indeksacji odróżnia ten rodzaj umowy o kredyt od pozostałych, że wprowadza po obu stronach ryzyko walutowe, które nie występuje w innych umowach kredytu (z wyjątkiem kredytów stricte walutowych) Nie miało przy tym znaczenia zdaniem Sądu I instancji, że mechanizm indeksacji nie został przez ustawodawcę ujęty jako element nazwanej umowy kredytu w treści art. 69 ust.2 prawa bankowego (na dzień zawarcia umowy). Jak wskazano w poprzedniej części uzasadnienia Sądu a quo, ocena postanowienia w kontekście jego abuzywności nie odnosi się bowiem jedynie do postanowień przedmiotowo istotnych umów nazwanych. Jakkolwiek bowiem dokonując oceny Sąd Okręgowy weryfikował konkretną umowę będącą przedmiotem postępowania, to pogląd o tym, że klauzula ryzyka walutowego określa główny przedmiot umowy kredytu indeksowanego, należało uznać za ugruntowany. Sąd I instancji dokonując rozpoznania sprawy doszedł do przekonania, że postanowienia umowne dotyczące mechanizmu indeksacji zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Sąd meriti wskazał, że w pierwszej kolejności weryfikował wykonanie przez pozwanego obowiązku informacyjnego. Bank winien wychodzić z założenia, że powodowie jako konsumenci nie znali zasady działania mechanizmu indeksacji (w umowie określonego jako waloryzacja, denominacja). Jego wprowadzenie bowiem, o czym była mowa wcześniej, odróżniało umowę kredytu indeksowanego od zwykłego kredytu złotówkowego. To sprawiało, że mechanizm ten nie był powszechnie znany, choć sam tzw. kredyt frankowy zyskiwał popularność. W związku z tym jak wyartykułował Sąd Okręgowy, po stronie banku leżał obowiązek objaśnienia, na czym ów mechanizm polegał, z jakim ryzykiem się wiązał i jakie będą jego konsekwencje ekonomiczne i prawne. Dalej rozwijając swoją argumentację Sąd a quo zwrócił uwagę, że Bank winien mieć na uwadze, że to właśnie na podstawie informacji udzielonej przez bank, kredytobiorcy podejmowali decyzję o związaniu się określoną umową. Obowiązkiem banku było przedstawienie istoty proponowanej umowy w sposób pełny, aby kredytobiorca nie musiał weryfikować rzetelności informacji banku w innych źródłach. Nie można było pomijać zdaniem Sądu meriti kwestii tego, że okres, w którym strony zawierały umowę, to był czas „boomu kredytowego” i łatwej dostępności tego rodzaju kredytów. Jak zaznaczył Sąd I instancji, powszechność korzystania z określonego rodzaju usług osłabiała czujność konsumenta, który liczył na to, że skoro wszyscy zawierali tego rodzaju umowy, to będą one korzystne. I wreszcie, jak zostało zaznaczone w uzasadnieniu Sądu I instancji, kredytobiorca powinien mieć możliwość spokojnego zapoznania się z projektem umowy i zadawania pytań co do jej treści. Z drugiej strony nie można było w ocenie Sądu a quo pomijać obowiązków ciążących na konsumencie jako odbiorcy komunikatu o treści postanowienia umownego. Sąd Okręgowy wskazał w swoim uzasadnieniu, że taki „przeciętny” konsument winien był dostatecznie uważny i rozsądny. Dostateczna uwaga kredytobiorcy, decydującego się na zawarcie umowy dotyczącej zobowiązania na kilkadziesiąt lat, przekraczającego wielokrotnie jego miesięczne dochody oznaczała obowiązek uważnego zapoznania się z mechanizmami umowy, którą zamierzał zawrzeć. Przy czym nie chodziło, jak wskazał Sąd meriti, o postanowienia uboczne (mało istotne), ale o postanowienie odnoszące się do głównego przedmiotu umowy. Konsument, który nie przejawiał wysiłku, aby zrozumieć mechanizm indeksacji i jego skutku, w ocenie Sądu Okręgowego nie był konsumentem dostatecznie uważnym. Nie było w żadnym razie dostatecznym usprawiedliwieniem zaniechania wysiłku poznawczego fakt powszechności zawierania tego rodzaju umów. Dalej jak wskazał Sąd Okręgowy, drugi z wymogów, którym powinien był odpowiadać konsument-kredytobiorca to rozsądek. Wyjaśniono w uzasadnieniu znaczenie pojęcia rozsądek jako zdolność do trafnego oceniania sytuacji i umiejętność odpowiedniego zachowania się. Zdaniem Sądu Okręgowego, kredytobiorca powinien zatem w oparciu o informacje przedstawione mu przez Bank ocenić jako korzystne lub niekorzystne dla siebie wynikające z mechanizmu indeksacji skutki zarówno prawne jak i ekonomiczne. I tu również kredytobiorca nie mógł poprzestać swojej refleksji na tym, że inni również zawierali takie umowy (argument powszechności) Sąd Okręgowy uznał, że, powodowie w toku prowadzonych z przedstawicielami Banku rozmów dotyczących kredytu zostali poinformowani o tym, na czym polega mechanizm indeksacji tj., że kredyt zostanie uruchomiony w złotówkach, a saldo wyliczone w CHF, zaś raty będą spłacane w złotówkach i przeliczane na CHF, w ten sposób zmniejszając saldo kredytu. Podkreślono w uzasadnieniu Sądu I instancji, że powód, jakkolwiek był zapewniany o stabilności waluty, liczył się ze możliwością wzrostu kursu (vide zeznania powoda: ad. 00:56:01 k. 444). Powód we własnym zakresie weryfikował historyczny kurs franka. Jego kompetencje informacyjne zostały więc podniesione. Sam zweryfikował pozytywnie informacje pozyskane od przedstawicieli banku. Powodowie zdawali sobie sprawę z tego, że kurs franka może wzrosnąć. Powód miał możliwość zapoznania się z projektem umowy i zadawania pytań przedstawicielowi banku. W ocenie Sądu Okręgowego powodowie zostali w dostateczny sposób poinformowani o istocie mechanizmu indeksacji. Zdawali sobie sprawę z tego, że ewentualny wzrost kursu CFH w stosunku do PLN może spowodować wzrost salda kredytu i zmianę wysokości rat. Powód swojej niekorzystnej sytuacji nie upatruje w ryzyku walutowym, z którym jak twierdzi się liczył, lecz w konieczności zapłaty na rzecz Banku spreadu walutowego. Jakkolwiek w samym tekście umowy nie podano definicji indeksacji (waloryzacji) kredytu do CHF, to w świetle okoliczności towarzyszących zawarciu umowy, należało w ocenie Sądu Okręgowego uznać, że klauzula ta została wyrażono zrozumiałym językiem. Powodowie mieli możliwość zapoznania się z tekstem umowy i zadawania pytań. Nie byli jednak zainteresowani bardziej dogłębnym poznaniem tego mechanizmu, co z punktu widzenia przesłanek ich ochrony, w ocenie sądu nie było konieczne. Sąd I instancji uznał więc, że klauzula wprowadzająca mechanizm indeksacji (klauzula ryzyka walutowego) została wyrażona prostym i zrozumiałym językiem. Z uwagi na to, że dotyczyła ona głównego świadczenia stron wykluczone zostało badanie przez Sąd meriti jej abuzywności. Przechodząc do badania klauzuli spreadu walutowego Sąd Okręgowy wskazał, że klauzula ta odnosiła się do mechanizmu (zasad) przeliczania salda i rat kredytu do waluty CHF. Została ona wyrażona w § 2 pkt 2 umowy: „Kwota kredytu denominowanego (waloryzowanego) w CHF lub transzy kredytu zostanie określona według kursku kupna dewiz dla wyżej wymienionej waluty zgodnie z „Tabelą kursów” obowiązującą w Banku w dniu wykorzystania kredytu lub transzy kredytu”, § 4. ust. 1a. : „Kredyt wykorzystywany jest w złotych, przy jednoczesnym przeliczeniu kwoty kredytu według kursu kupna dewiz dla CHF zgodnie z „Tabelą kursów obowiązującą w Banku w dniu wykorzystania kredytu.”, § 9 ust. 2 „Spłata rat kapitałowo odsetkowych dokonywana jest w złotych po uprzednim przeliczeniu rat kapitałowo-odsetkowych według kursu sprzedaży dewiz dla CHF zgodnie z „Tabelą kursów” obowiązującą w Banku w dniu spłaty. Wysokość rat kapitałowo-odsetkowych w złotych zależy od wysokości kursu sprzedaży dewiz dla CHF obowiązującego w Banku w dniu spłaty, a tym samym zmiana wysokości w/w kursu waluty ma wpływ na ostateczną wysokość spłacanego przez Kredytobiorcę kredytu”. Istota wskazanych postanowień umownych sprowadzała się zdaniem Sądu I instancji do tego, że:

  1. a)pozwany Bank stosował dwa kursy walut tj.: - kurs kupna – dla przeliczenia salda uruchomionego w złotych kredytu - kurs sprzedaży - dla przeliczenia spłacanych w PLN rat kredytu. co powodowało powstanie po stronie konsumenta dodatkowych kosztów związanych z przeliczeniem walut,
  2. b)pozwany Bank ustalał kurs waluty przyjęty do przeliczeń w sposób nieznany i pozostający poza wpływem konsumenta, w ten sposób jednostronnie wyznaczając wysokość jego świadczenia. Dokonując oceny w tym zakresie, Sąd Okręgowy zaznaczył że klauzule spreadu walutowego były niejednokrotnie przedmiotem kontroli Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sąd a quo stanął na stanowisku, że wyniki dokonanej abstrakcyjnie kontroli podobnych zapisów nie były wiążące w ocenie postanowień zawartej indywidualnie umowy. Dlatego też Sąd I instancji dokonał oceny tych postanowień w świetle zaproponowanego we wcześniejszej części uzasadnienia testu. Sąd I instancji jednoznacznie uznał, że rozpoznawana umowa miała charakter konsumencki. W ocenie Sądu Okręgowego postanowienie dotyczące spreadu walutowego nie dotyczy głównego świadczenia stron. Sąd I instancji wskazał, że kwestia charakteru klauzuli spreadu walutowego jest dyskusyjna. Powołano się przy tym na orzecznictwo Sądu Najwyższego, opowiadającego się za potraktowaniem tej klauzuli jako odnoszącej się do świadczenia głównego. Sąd Okręgowy w rozpoznawanej sprawie tego stanowiska nie podzielił, prezentując następujące argumenty przeciwne: - postanowienia te nie określały świadczenia, lecz sposób jego wykonania tj. sposób przeliczenia waluty kredytu wobec waluty, w jakiej kredyt jest uruchamiany i spłacany; - postanowienia te pozwalały jedynie na ustalenie wysokości świadczenia, a nie jego treści; - postanowienia te miały posiłkowy charakter w konstrukcji kredytu indeksowanego, gdyż to, jaki kurs i w jaki sposób zostanie ustalony nie przesądzało o istocie konstrukcji kredytu indeksowanego. Umowa pozostawałaby umową kredytu indeksowanego niezależnie od tego, czy zastosowano by jeden kurs waluty (a nie kurs kupna i sprzedaży), czy wynikałby on z tabeli banku, czy kryteriów obiektywnych; - klauzule dotyczące spreadu walutowego były przedmiotem oceny przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W orzecznictwie tym były one traktowane jako odnoszące się do kwestii pobocznych w treści stosunku prawnego; - Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w jednym z orzeczeń wykluczył, aby klauzula speadu walutowego dotyczyła relacji ceny do jakości towaru; - w wytycznych Komisji Europejskiej dotyczących wykładni i stosowania Dyrektywy Rady sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (2019/c 323/04) wskazuje się w oparciu o orzecznictwo TSUE, że warunek określający mechanizm przeliczania walut stanowi ustalenie posiłkowe. Uznanie, że klauzula spreadu walutowego nie dotyczyła świadczenia głównego, eliminowała konieczność badania, czy została wyrażona prostym i zrozumiałym językiem. W takim układzie Sąd I instancji dokonał weryfikacji dalszych przesłanek abuzywności tego postanowienia umownego. W ocenie Sądu Okręgowego klauzula spreadu walutowego zastosowana w umowie będącej przedmiotem badania stała w sprzeczności z wymogami dobrej wiary. Wskazano, że ocena ta wymagała testu „czy przedsiębiorca traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny mógłby racjonalnie spodziewać się, że konsument ten przyjąłby taki warunek w drodze negocjacji indywidualnych”. Sąd meirti zatem musiał ustalić: - czym charakteryzuje się mechanizm spreadu walutowego (jakie zawierała „pułapki z punktu widzenia interesu konsumenta”) - czy konsument rozsądny i dostatecznie poinformowany powinien sam z siebie o nich wiedzieć - jeżeli nie, w jaki sposób ową asymetryczność informacji bank powinien był wyrównać (o czym poinformować konsumenta) - czy bank przez swoje działania wyrównał asymetryczność informacji, dając możliwość podjęcia decyzji rozważnej (ze świadomością jej konsekwencji prawnych i ekonomicznych) - czy klienci w zakresie dotyczącym spreadu walutowego posiadali dostateczne kompetencje negocjacyjne, - jeżeli nie, czy bank przez swoje działania na etapie przedkontraktowych wyrównał asymetryczność kompetencji przez wskazanie w konstrukcji umowy na konsekwencje zastosowania spreadu, dając konsumentowi szanse oceny poziomu ochrony jego interesu. Sąd I instancji wskazał, ze spread walutowy to różnica wartości między kursem kupna waluty a kursem jej sprzedaży. Zastosowanie tego mechanizmu w przypadku kredytu indeksowanego polegało na tym, że bank uruchamiał kredyt w PLN, zaś jego saldo wyliczał w walucie CHF przy zastosowaniu kursu kupna CHF, który, co oczywiste jest niższy od kursu sprzedaży. Wykorzystując ów niższy kurs bank mógł wyrazić saldo kredytu w większej ilości CHF niż byłoby to przy zastosowaniu kursu średniego lub kursu sprzedaży. Z kolei przeliczeniu wpłacanych w PLN rat na CHF celem zmniejszenia salda kredytu stosowano kurs sprzedaży CHF. W związku z tym saldo zmniejszało się o mniejszą ilość CHF, niż gdyby było to przy zastosowaniu kursu średniego lub kursu kupna. Podkreślił przy tym Sąd Okręgowy, że tym przeliczeniom nie towarzyszyła faktyczna transakcja kupna lub sprzedaży waluty pomiędzy bankiem a konsumentem. Zasady ustalania kursu dla salda kredytu oraz wpłacanych rat były, jak wskazał Sąd meriti, uregulowane przez bank, a ta regulacja nie była znana konsumentowi. Konsument nie mógł w żaden sposób odnieść kursu ustalanego przez Bank w tabelach do jakichkolwiek obiektywnych mierników. Wskazano w pisemnych motywach uzasadnienia, że rozsądny i dostatecznie poinformowany konsument, korzystający z kredytu indeksowanego oczywiście powinien wiedzieć, że skoro saldo kredytu jest wyrażone w innej walucie niż kwota jego uruchomienia oraz spłacane raty, to musi dochodzić do odpowiednich przeliczeń kursu waluty. Konsument taki powinien wiedzieć także, że jest różnica pomiędzy kursem kupna, kursem sprzedaży, kursem średnim, a nawet, że istnieje średni kurs NBP. Są to informacje znane powszechnie uczestnikom rynku. Każdy, kto miał do czynienia z walutą obcą winien taką wiedzę posiadać. Rozwój cywilizacyjny społeczeństwa polskiego w 2008 r tj. cztery lata po przystąpieniu do UE pozwala zakładać, że przeciętny konsument ma świadomość tego rodzaju zjawiska gospodarczego. Jednakże jak zaznaczył Sąd I instancji, nawet rozsądny i dobrze poinformowany konsument jakkolwiek z treści umowy mógł się dowiedzieć, że bank do uruchomienia kredytu i do spłaty rat stosuje dwa kursy (sprzedaży i kupna), to nie musiał mieć świadomości skutków, jakie ów mechanizm niesie. Konsument również nie musiał wiedzieć, jakie konsekwencje niesie za sobą to, że kurs waluty był ustalany w tabeli banku, skoro nie uczestniczył on w powszechnie znanej transakcji sprzedaży waluty. Sąd Okręgowy wyartykułował, że Bank, aby wyrównać deficyty informacyjne konsumenta nie powinien był poprzestać na określonych zapisach w tekście wzorca umownego. Powinien był w ramach procesu zawierania umowy wyraźnie wskazać na stosowanie dwóch kursów wymiany waluty, w zależności od etapu transakcji oraz wyjaśnić skutki tego zabiegu. Ponadto powinien był ujawnić mechanizm ustalania kursu w tabeli przez wskazanie, że odnosił się on od do kursów międzybankowych publikowanych w systemie Ruters oraz określić marże Banku. Konsument winien mieć możliwość weryfikacji, czy zastosowany w danym przypadku kurs odpowiadał tym obiektywnym założeniom, Z dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń w zakresie dotyczącym klauzuli spreadu wynikało, że pozwany bank poprzestał na tekście umowy oraz OWU. Nie przedstawił powodom żadnych dodatkowych informacji. W ocenie Sądu I instancji, powodowie nie byli w stanie ocenić skutków ekonomicznych i prawnych zastosowania klauzuli spreadu. Bank z kolei nie uświadomił ich, że to po jego stronie pozostanie wyłączna możliwość ustalenia kursu waluty w wyłączeniem jakichkolwiek uprawnień powodów w tym zakresie. Bank zatem w żaden sposób nie wyrównał braku kompetencji informacyjnych i negocjacyjnych powodów. Sąd meriti ponownie uzasadniając tą kwestię odwołał się do wyrażonej w orzecznictwe TSUE testu zgodności klauzuli umownej z dobrymi obyczajami i stwierdził, że gdyby bank poinformował powodów o tym, że: - stosuje dwa różne kursy wymiany, którym nie towarzyszy faktyczna transakcja wymiany, a co powoduje, że saldo kredytu jest wyliczane po kursie niższym, a raty po wyższym (co jest bardziej niekorzystne dla konsumenta, niż zastosowanie jednego kursu), - powodowie nie mają wpływu na przyjęty kurs, - powodowie nie mogą zweryfikować przyjętego kursu w świetle obiektywnych kryteriów to nie mógłby się spodziewać wyrażenia przez powodów zgody na takie warunki. W konsekwencji Sąd Okręgowy uznał, że klauzula spreadu walutowego naruszała dobre obyczaje (pozostawła sprzeczna z wymogami dobrej wiary). Sąd Okręgowy dokonał nadto oceny, czy przedmiotowa umowa rażąco naruszała interesy konsumenta (w ujęciu art. 3 ust 1. Dyrektywy powoduje znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta). W pierwszej kolejności Sąd a quo wskazał, że znaczące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce wówczas, gdy postanowienia umowy poważnie i znacząco odbiegają od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron, wprowadzając nieuzasadnioną dysproporcję ochrony interesów stron na niekorzyść konsumenta, przy czym nie należy tego testu ograniczać do praw i obowiązków prawnych. Ocena tego, czy mechanizm spreadu walutowego należycie równoważy interesy stron, winna być poprzedzona ustaleniem, jakie interesy banku i konsumenta w nim się spotykają. Dalej kontynuując swój wywód Sąd Okręgowy wskazał, że pozytywny interes konsumenta związany z zapisami dotyczącymi wymiany waluty w umowie kredytu indeksowanego sprowadza się tego, że zostaje on zwolniony z obowiązku pozyskiwania waluty na spłatę kredytu we własnym zakresie . Operacja uruchomienia kredytu w złotych, przeliczenia salda na CHF (w celu oprocentowania wg LIBOR) oraz spłat w złotych i pomniejszania salda wyrażonego w CHF odbywa się „automatycznie”, poza działaniami konsumenta. Jest do dla niego rozwiązanie wygodne. Konsument nie musi wkładać wysiłku i czasu w zakup waluty na rynku, weryfikację kursów i dokonywanie przelewów. Negatywny interes konsumenta wyraża się natomiast w tym, że nie ma on jakiegokolwiek wpływu na kurs waluty przyjęty przez bank, nie może dokonać jego weryfikacji w odniesieniu do obiektywnych mierników. Przyjęcie dwóch kursów dla uruchomienia i spłaty kredytu powoduje, że konsument płaci na rzecz banku ów spread, tj. różnicę między kursem kupna a sprzedaży, co powoduje po jego stronie dodatkowe koszty, niż w sytuacji, gdyby zastosowano kurs średni. Z kolei interes banku to nic innego jak zysk z marży na kursie walutowym. Bank ustalając kurs niezależnie od woli klienta i poza jego wiedzą mógł kształtować go w sposób zapewniający zysk, nawet przy założeniu konieczności spłaty zobowiązań wynikających z akcji walutowej zaciągniętej na pokrycie kosztów uruchomienia kredytu. Negatywny interes banku ograniczał się do organizacji procesu przeliczania waluty (np. obsługa kont, ustalenie kursów, publikowanie tabeli itd.). W ocenie Sądu I instancji owa niesprawiedliwość takiego rozwiązania na niekorzyść konsumenta sprowadzała się do: - konieczności pokrywania dodatkowego zysku banku wynikającego ze spreadu - braku wpływu na przyjmowany przez bank kurs wymiany (w tym ukrytą marżę – spread) - braku możliwości weryfikacji przyjętych przez bank kursów Zadaniem Sądu meriti owa dysproporcja pomiędzy interesami konsumenta, który zyskiwał jedynie to, że nie musiał czynić starań o pozyskanie waluty, a interesami banku, który osiągał zysk z tytułu spreadu i w sposób jednostronny określał ostateczną wysokość świadczenia konsumenta, miała charakter znaczący (rażący). Konsument w tym zakresie był praktycznie w całości poddany woli banku. Takie rozwiązanie pozostawało dla niego skrajnie niekorzystne. Na gruncie prawa krajowego obowiązującego w dacie zawarcia spornej umowy nie sposób było zdaniem Sądu Okręgowego przeprowadzić testu zaaprobowanego przez TSUE przez ustalenie, czy umowa stawiała konsumenta w sytuacji gorszej niż przewidziana w przepisach krajowych. Sąd I instancji zasygnalizował przy tym, że dopiero w 2009 r. doszło do zmiany przepisu art. 358 § 2 k.c. która pozwalał na zastosowanie kursu średniego NBP, jeżeli strony w umowie nie zastrzegły innego kursu. Abstrahując od kwestii dopuszczalności zastosowania tego przepisu do kredytów indeksowanych (wobec braku faktycznej transakcji wymiany waluty w ramach tej umowy), to Sąd a quo wskazał, że niewątpliwie stosowanie kursu średniego (w miejsce dwóch kursów), stawiałoby konsumenta w sytuacji bardziej korzystnej niż zapisy umowy. Konsument nie musiałby uiszczać marży (spreadu) a także mógłby zweryfikować prawidłowość naliczonej i pobranej raty oraz zmniejszenia salda kredytu wobec dokonywanych spłat. Sąd I instancji podzielił ugruntowane stanowisko, że dla oceny abuzywności postanowienia umownego nie ma znaczenia, jak w rzeczywistości było ono wykonywane. Nie było zatem zdaniem Sądu a quo potrzeby dokonywania porównania uiszczonych przez powodów rat z tymi, które by zapłacili w razie zastosowania kursu średniego NBP. Prowadziło to zdaniem Sądu Okręgowego do uznania, że klauzula spreadu zawarta w badanej umowie miała charakter niedozwolony. Sąd I instancji wskazał na konsekwencje uznania postanowienia umownego za niedozwolone. Skutki uznania postanowienia umownego za niedozwolone określa art.

§ 1k.c.

wskazując, że postanowienie takie nie wiąże konsumenta. Jak wskazano w uzasadnieniu, sankcja tego rodzaju ma specyficzny charakter w porównaniu w tradycyjnie wskazywanymi w nauce prawa. Sankcja działa ex tunc i ex lege, ale zgodnie z art. 385

(1)§ 2 nie skutkuje automatyczną nieważnością całej umowy, gdyż strony są związane umową w pozostałym zakresie. Zwrócono w pisemnych motywach uzasadnienia Sądu I instancji uwagę na to, że ustawodawca krajowy nie dokonał w zakresie skutków abuzywności postanowienia umownego pełnej implementacji Dyrektywy 93/
  1. Nie przeniósł bowiem do krajowego rozwiązania zastrzeżenia art. 6 ust.1 Dyrektywy 93/13 wskazującego, że nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. Jednakże wskazywany we wcześniejszej części uzasadniania obowiązek dokonywania wykładni przepisów prawa krajowego w zgodzie z prawem europejskim nakazywało owo zastrzeżenie uwzględnić. Sąd meriti odwołał się do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości, zgodnie z którym umowa zawierająca nieuczciwe warunki powinna w zasadzie nadal obowiązywać, bez jakiejkolwiek zmiany innej niż wynikająca z uchylenia nieuczciwych warunków, o ile takie dalsze obowiązywanie umowy jest prawnie możliwe zgodnie z zasadami prawa wewnętrznego. Sąd Okręgowy stwierdził, że kwestia możliwości dalszego obowiązywania umowy po eliminacji postanowienia nieuczciwego zależała od tego, czy w świetle regulacji prawnych tak „upośledzona” umowa mogła obowiązywać, odwołując się przy tym do orzecznictwa TSUE. Weryfikacji tego dokonuje są przy zastosowaniu tzw. obiektywnego podejścia, zgodnie z którym niedopuszczalne jest uznanie sytuacji jednej ze stron umowy, zgodnie z prawem krajowym, za decydujące kryterium rozstrzygające o dalszym losie umowy. Nie ma przy tym znaczenia, czy sprzedawca lub dostawca nie zawarłby umowy po wyłączeniu z niej nieuczciwego warunku umownego lub czy zniesienie tego rodzaju warunku czyni z ekonomicznego punktu widzenia umowę mniej atrakcyjną. Sąd Okręgowy wskazał, że Trybunał zwrócił także uwagę, iż w sytuacji, gdy nieuczciwe postanowienie umowne odnoszą się do głównego przedmiotu umowy to obiektywna możliwość utrzymania umowy wydaje się wątpliwa. Sąd I instancji odwołał się do orzecznictwa Trybunału, w którym wskazano, że stosowanie przepisów dyrektywy ma chronić konsumenta przed unieważnieniem umowy w całości. Unieważnienie całej umowy mogłoby bowiem narazić konsumenta na szczególnie niekorzystne konsekwencje. Stanowisko to zostało podtrzymane w dalszych orzeczeniach TSUE, gdzie stwierdzono, że sąd krajowy ma możliwość zastąpienia nieuczciwego warunku przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym, pod warunkiem że to zastąpienie jest zgodne z celem art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 i pozwala na przywrócenie rzeczywistej równowagi między prawami a obowiązkami stron umowy. Jednak możliwość taka jest ograniczona do przypadków, w których nieważność nieuczciwego warunku zobowiązywałaby sąd do stwierdzenia nieważności danej umowy w całości, narażając przez to konsumenta na penalizujące go konsekwencje. Zdaniem Sądu Okręgowego najistotniejszą wskazówkę dla skutków ustalenia abuzywności postanowienia umownego dla losów całej umowy zawiera pkt 4 wyroku TSUE z 3 października 2019 r. w sprawie C 260/18 Dziubak, zgodnie z którym art. 6 ust.
  2. dyrektywy należy interpretować w ten sposób, że stoi na przeszkodzie utrzymywaniu w umowie nieuczciwych warunków, jeżeli ich usunięcie prowadziłoby do unieważnienia tej umowy, a sąd stoi na stanowisku, że takie unieważnienie wywołałoby niekorzystne skutki dla konsumenta, gdy ten ostatni nie wyraził zgody na takie utrzymanie w mocy. Sąd Okręgowy wskazał, że Trybunał w uzasadnieniu powołanego orzeczenia podkreślił, iż stanowisko konsumenta co do utrzymania w mocy warunku umownego ocenionego jako nieuczciwy, winno być poprzedzone udzieleniem przez sąd konsumentowi stosownej informacji co do skutków usunięcia warunku umownego. Sąd Okręgowy po przedmiotowych rozważaniach doszedł do następujących wniosków: - nieuczciwe postanowienie umowne zostaje wyeliminowane z umowy, jakby nigdy nie wiązało stron, - eliminacja postanowienia nieuczciwego co do zasady nie ma wpływu na dalsze trwanie umowy w pozostałym zakresie, - jeżeli nieuczciwe postanowienie umowne dotyczy głównego przedmiotu umowy to jej utrzymanie „jest dalece wątpliwe” - jeżeli nieuczciwe postanowienie umowne nie dotyczy głównego przedmiotu umowy ocena możliwości dalszego obowiązywania umowy należy do sądu, który dokonuje tej oceny mając na uwadze regulacje krajowe przy wykorzystaniu obiektywnego podejścia, - sąd nie jest uprawniony do modyfikacji nieuczciwego postanowienia umownego (wyjątkowo dopuszcza się zastąpienie go przepisami dyspozytywnymi, gdyby upadek umowy był krzywdzący dla konsumenta) - jeżeli unieważnienie (brak obowiązywania umowy) naraża konsumenta na niekorzystne skutki sąd ma obowiązek poinformować o tym konsumenta, - konsument może zadecydować o utrzymaniu w mocy nieuczciwego warunku i dalej całej umowy. Sąd Okręgowy wskazał, ze wykładnia art.

§ 1k.c.

w kontekście Dyrektywy 93/13 EWG implikuje koniecznością stwierdzenia abuzywności postanowienia dotyczącego zasad przeliczania kursu waluty i eliminacją z treści umowy postanowienia, które zostało uznane za abuzywne. Oznaczało to konieczność pominięcia tych postanowień przy ustalaniu treści stosunku prawnego łączącego strony na podstawie umowy kredytu. Postanowienia dotyczące zasad obliczania kursu nie mogły być zatem zastosowane do określenia i realizacji obowiązków stron wynikających z umowy. Oznaczało to, że zawarta pomiędzy stronami umowa musiała być traktowana tak, jakby nie zawierała zasad ustalania kursu waluty, po którym następowała indeksacja kredytu oraz rat. Klauzula spreadu walutowego nie dotyczyła głównego przedmiotu umowy. Sąd Okręgowy musiał zatem zweryfikować, czy umowa mogła obowiązywać bez tych postanowień – mając na uwadze przepisy prawa krajowego oraz zasadę obiektywnego podejścia. W ocenie Sądu I instancji eliminacja klauzuli spreadu powodowała, że umowa nie mogła dalej obowiązywać. Na skutek eliminacji klauzuli spreadu świadczenia stron stawały się, zdaniem Sądu meriti, niewykonalne. W umowie miałby pozostać mechanizm indeksacji (przeliczenia salda i rat kredytu do CHF - § 2 pkt 1 umowy, § 9 ust

  1. Zd. 1 i 2 umowy), lecz bez wskazania kursu (eliminacja § 2 ust.
  2. i § 9 ust. 2 zd. 3 umowy). W tej sytuacji jak wskazano w uzasadnieniu, nie można było ustalić wysokości ani salda kredytu, ani wysokości poszczególnych rat. Sąd Okręgowy odwołał się do stanowiska Komisji Europejskiej zawartego w Wytycznych dotyczących stosowania i wykładni Dyrektywy 93/13 w oparciu o stanowisko TSUE stwierdzające, że wykonanie umowy nie jest możliwe w razie eliminacji warunku niezbędnego do obliczenia wynagrodzenia, które powinien zapłacić konsument. Podkreślono w uzasadnieniu Sądu I instancji, że umowa nie zawierała klauzuli salwatoryjnej, pozwalające na zastosowanie przepisów prawa cywilnego w braku uregulowania danej kwestii w umowie Sąd Okręgowy wskazał, że w razie ustalenia, że umowa nie może obowiązywać, obowiązany był on zweryfikować możliwe prawne i ekonomiczne skutki unieważnienia umowy, aby pouczony o nich konsument podjął decyzję, czy mimo tych spodziewanych skutków zamierza korzystać z ochrony przewidzianej Dyrektywą, czy też z niej rezygnuje. Sąd I instancji wskazał, że na rozprawie pouczył powoda o możliwych skutkach eliminacji niedozwolonych klauzul umowy – w tym także o możliwej nieważności umowy, co z kolei rodziłoby obowiązek wzajemnego zwrotu świadczeń. Wskazał także na ewentualność dochodzenia przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, choć zasadność takiego żądania nie jest jeszcze w orzecznictwie przesądzona. Powodowie mimo tych pouczeń oświadczyli, że nie rezygnują z możliwości skorzystania za ochrony i godzą się ze skutkami nieważności umowy. Pozytywna decyzja konsumenta o skorzystaniu z ochrony przed klauzulami niedozwolonymi nakazywała Sądowi a quo badanie, czy unieważnienie umowy narażało konsumenta na szczególnie szkodliwe skutki, tak, że ostatecznie zostałby on ukarany. Takie ustalenie umożliwiało utrzymanie umowy przez zastąpienie nieuczciwych postanowień przepisami dyspozytywnymi prawa krajowego. W ocenie Sądu Okręgowego unieważnienie (stwierdzenie nieważności) badanej umowy nie było rażąco niekorzystne dla powodów jako konsumentów. Zdaniem Sądu meriti, niezależnie od charakteru prawnego sankcji stwierdzenia nieważności umowy, skutkowała ona obowiązkiem zwrotu wzajemnych świadczeń stron. Sąd pierwszej instancji wskazał, że od września 2008 r. do marca 2018 r. powodowie tytułem rat kapitałowo-odsetkowych, odsetek karnych zapłacili na rzecz pozwanego Banku
  3. 405,95 zł . Z kolei kredyt został uruchomiony w kwocie 500 000 zł. Sąd Okręgowy wskazał zatem, że skoro skutek nieważności kredytu byłby równoważnych z obowiązkiem natychmiastowej spłaty uruchomionego kapitału, to powodowie byliby zobowiązani do zapłaty na rzecz banku jeszcze 120.594, 05 zł (o ile w czasie procesu nie płacili kolejnych rat.). Tę sytuację powodowie ocenili jako bardziej dla siebie korzystną niż utrzymanie umowy i uiszczanie kolejnych należności w ratach za zastosowaniem spreadu walutowego. Sąd I instancji nie przesądził przy tym o zasadności żądania banku wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Gdyby jednak nawet założyć, że takie roszczenie bankowi przysługuje, to i tak jego realizacja nie stawiała konsumenta w rażąco niekorzystnej sytuacji, nie powodowała jego ”ukarania”. Sąd a quo zaznaczył, że powodowie jako konsumenci uświadomieni przez sąd co do konsekwencji unieważnienia umowy, wyrazili stanowcze żądanie przyjęcia takich skutków abuzywności postanowień umownych. Skoro zatem zdaniem Sądu a quo nieważność (unieważnienie umowy) nie narażała powodów na „penalizujące konsekwencje” tj. nie było dla nich niekorzystne, nie było podstaw do podejmowania próby zastępowania nieuczciwych postanowień dyspozytywnymi przepisami prawa. W rezultacie Sąd Okręgowy uznał, że na skutek eliminacji niedozwolonych postanowień zawarta pomiędzy stronami umowa nie mogła obowiązywać. Sąd I instancji wskazał, że przyjęta przez niego koncepcja znajdująca swe uzasadnienie w przedstawionych przepisach prawa krajowego, Dyrektywy oraz dotychczasowym orzecznictwie TSUE, nie jest bez mankamentów: - Unieważnienie umowy wobec abuzywności klauzuli kursowej budzi wątpliwości w kontekście zasady proporcjonalności, będącej jedną z naczelnych zasad prawa pierwotnego Unii Europejskiej. Można powiedzieć, że naruszenie praw konsumenta jakkolwiek znaczne w rozumieniu Dyrektywy 93/13, w swych konsekwencjach ekonomicznych, a także na etapie wykonania umowy, nie okazało się tak krzywdzące, aby przywrócenie równowagi kontraktowej wymagało unieważnienia umowy. Osiągnięcie tej równowagi byłoby możliwe przy pomocy innych środków (np. uzupełnienie przepisem dyspozytywnym, wprowadzającym do przeliczeń kursu obiektywny miernik tj. kurs średni NBP), - Unieważnienie umowy na skutek eliminacji na skutek eliminacji klauzuli spreadu daje prymat dalszemu celowi Dyrektywy tj. zniechęca przedsiębiorców do stosowania klauzul abuzywnych, lecz nie przywraca równowagi stron, uprzywilejowując konsumenta. - Unieważnienie umowy prowadzi do faktycznej sankcji kredytu darmowego. Sankcja ta obecnie dotyczy zasadniczo kredytów konsumenckich do określonej wysokości. - Unieważnienie umowy może zostać negatywnie ocenione w świetle zasady sprawiedliwości społecznej. Konsumenci, którzy korzystali z kredytów indeksowanych, ostatecznie wobec unieważnienia umowy, znajdą się w korzystniejszym położeniu niż konsumenci korzystający z kredytów złotówkowych, którzy rozsądnie ocenili ryzyko. - Koncepcja prowadząca do nieważności umowy całkowicie pomija pozytywne skutki ekonomiczne konsumenta, który dzięki uzyskanemu kredytowi nabył nieruchomość, przedstawiającą dziś najczęściej wartość wyższą niż kwota kapitału kredytu wyrażona w złotych. Sąd meriti miał jednak na uwadze, że instrumenty prawa europejskiego, zaś w szczególności Dyrektywy 93/13/EWG mają na celu ochronę konsumenta. Ochronie tej nadaje się rangę zasad porządku publicznego. Wszelkie więc wątpliwości musiały być rozstrzygane na korzyść konsumenta. Dalej Sąd pierwszej instancji podkreślił, że ustawodawca krajowy nie określił sankcji związanych z eliminacją niedozwolonych postanowień umownych odnoszącego się do głównego przedmiotu umowy. Charakter tej sankcji (nieważność bezwzględna umowy, bezskuteczność, unieważnienie) jest dyskutowania w literaturze i nie została przesądzona w orzecznictwie. Powodowie, jak wskazał Sąd a quo, nie domagali się ustalenia nieważności umowy, czy jej unieważnienia, koncentrując się na roszczeniach pieniężnych, będących skutkiem braku obowiązywania umowy. Powodowie na rozprawie zostali poinformowani przez Sąd Okręgowy o możliwych skutkach prawnych i ekonomicznych związanych z brakiem obowiązywania umowy wobec eliminacji mechanizmu indeksacyjnego. Powód oraz pełnomocnik powódki domagali się zastosowania mechanizmu ochronnego przewidzianego Dyrektywą oraz przepisami prawa krajowego. Sąd I instancji, nie rozstrzygając kwestii charakteru prawnego braku dalszego obowiązywania umowy kredytu, poprzestał na konstatacji, że na skutek eliminacji mechanizmu indeksacji, zawarta między stronami umowa kredytu nie obowiązuje ze skutkiem ex tunc – tj. od momentu jej zawarcia. Sąd I instancji odniósł się do problematyki zwrotu spełnionych przez strony świadczeń. Sąd Okręgowy nie miał wątpliwości, że umowa kredytu jest umową wzajemną. Jej upadek (niezależenie od charakteru prawnego tej sankcji) powodował obowiązek zwrotu wzajemnych świadczeń stron (art. 494 – 497 w zw. 411 w zw. z art. 405 k.c.). Konsument zobowiązany jest zwrócić na rzecz banku kwotę uruchomionego kredytu, zaś bank – wszystkie dokonane wpłaty. Bank zapowiedział także, że będzie domagał się wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, jednak nie zgłosił takiego żądania w tym procesie ani jako powództwa wzajemnego, ani jako zarzutu potrącenia. Sąd I instancji zaznaczył, że szereg zagadnień dotyczących restytucji związanej z brakiem obowiązywania umowy wobec usunięcia klauzuli niedozwolonej dotyczącej głównych świadczeń stron pozostaje w doktrynie sporna. Dotyczy to szczególnie podstawy prawnej obowiązku zwrotu (conditio indebiti, conditio ob causam finitam), początku biegu terminu przedawnienia, roszczenia o wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz sposobu rozliczenia (teoria salda, teoria dwóch kondykcji). Sąd Okręgowy podkreślił przy tym, że nie podziela poglądu, że rozliczenie stron powinno nastąpić wedle teorii salda. Zdaniem sądu I instancji, roszczenie o zwrot świadczenia nienależnego ma charakter samodzielny. Zobowiązany wzajemnie może przedstawić zarzut zatrzymania. Nie ma możliwości rozstrzygania o świadczeniu wzajemnym w procesie, w którym żądanie zwrotu takiego świadczenia nie zostało zgłoszone i w konsekwencji uznano, że rozliczenie stron winno nastąpić wedle teorii dwóch kondykcji. Sąd Okręgowy podzielił stanowisko Sądu Najwyższego co do przedawnienia roszczeń zarówno konsumenta, jak i banku. Bieg przedawnienia roszczeń o zwrot świadczeń, względnie o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z kapitału rozpoczyna się wówczas, gdy brak podstawy prawnej świadczeń wynikających z umowy stał się definitywny tj. gdy konsument skorzystał z ochrony przewidzianej Dyrektywą. Początek biegu terminu przedawnienia może być związany z uprawomocnieniem się wyroku ustalającego nieważność umowy (unieważniającego umowę) względnie wyroku, w którym przesłankowo ustalono, że umowa nie może obowiązywać. Zdaniem sądu a quo takie przesłankowe ustalenie korzysta z powagi rzeczy osądzonej (art. 366 k.p.c.) w kolejnych procesach między tymi samymi stronami co do tej samej umowy. Sąd Okręgowy uznał, że bezspornym było, iż powodowie dokonali na rzecz banku wpłat z tytułu rat kredytu co najmniej w kwocie 165.581, 52 zł. Wobec braku obowiązywania umowy, świadczenie to należało uznać za świadczenie nienależne na rzecz pozwanego banku i jako takie podlegało zwrotowi (art. 410 k.c.) Zobowiązanie wynikające z roszczenia o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia, jak wskazał Sąd meriti ma charakter bezterminowy w rozumieniu art. 455 k.c. Staje się wymagalne z chwilą wezwania do zapłaty. Powodowie nie kierowali do pozwanego przedprocesowych wezwań do zapłaty. Odpis pozwu z treścią żądań powodów został doręczony bankowi 13 sierpnia 2018 r. Od dnia następnego Bank pozostawał zatem w opóźnieniu i winien płacić odsetki ustawowe za opóźnienie. Sąd Okręgowy podzielił stanowisko powoda wyrażone w uzasadnieniu pozwu co do braku solidarności po stronie powodowej. O kosztach procesu orzeczono zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu (art. 98 k.p.c.) Na koszty należne powodom składa się opłata od pozwu 1000 zł. i wynagrodzenie pełnomocnika 5400 zł., a także zaliczka na koszt opinii biegłych w kwocie 2 000 zł. Sąd I instancji pominął złożone przez powoda faktury. Co do opinii biegłych wskazano w uzasadnieniu Sądu Okręgowego, że z uwagi na to, iż opinia ta jedynie częściowo okazała się przydatna dla rozstrzygnięcia sprawy, odstąpiono od obciążania jej pełnymi kosztami stron postępowania. Apelację od powyższego wyroku wywiodła strona pozwana, zaskarżając go w części, tj. w pkt I oraz III. Przedmiotowemu orzeczeniu zarzuciła: I. naruszenie przepisów prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie, polegające na tym, że: 1) Sąd Okręgowy naruszył art.

§ 1k.c.

poprzez jego błędne zastosowanie w ten sposób, że uznał za abuzywną normę określającą, w jaki sposób ustalany będzie kurs waluty obcej, na potrzeby operacji związanych z indeksowaniem przy wypłacie i przy spłacie kredytu (Klauzula Kursowa) udzielonego na podstawie umowy kredytu indeksowanego do CHF z dnia 31 lipca 2008 r. (Umowa kredytu), ponieważ przyjął, że stoi ona w sprzeczności z zasadami dobrej wiary z powodu braku wyrównania przez Pozwanego deficytu informacyjnego Powoda w zakresie mechanizmu spreadu walutowego i jego skutków, jak również rażąco narusza interesy konsumenta z uwagi na konieczność pokrywania przez niego dodatkowego zysku banku wynikającego ze spreadu, brak wpływu na przyjmowany przez bank kurs wymiany i brak możliwości weryfikacji tego kursu, podczas, gdy norma ta nie narusza rażąco interesów konsumenta, na wypadek przyjęcia, że Klauzula Kursowa jest abuzywna zarzucaił, że: 2) Sąd Okręgowy dokonał błędnej wykładni art. 385

(1)§ 1 i 2 k.c. poprzez przyjęcie, że nie jest dopuszczalne zastąpienie postanowień abuzywnych jakimikolwiek uregulowaniami wynikającymi z przepisów prawa (z wyjątkiem zastąpienia postanowienia abuzywnego przepisem dyspozytywnym, na warunkach wskazanych w orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) C-26/13 (...) i C-260/18 Dziuhak), a w konsekwencji błędnie nie zastosował:
  1. a)art. 65 § 1 i 2 k.c.,
  2. b)art. 56 k.c. w zw. z art 41 prawa wekslowego stosowanego na zasadzie analogii legis;
  3. c)art. 56 k.c. w zw. z art. 358 § 2 k.c., oraz
  4. d)art. 56 k.c. w zw. ze wskazanymi w przypisie do tego punktu kilkudziesięcioma przepisami, z których na zasadzie analogii iuris lub analogii legis wynika, że w polskim prawie obowiązuje generalna norma, zgodnie z którą wartość waluty obcej określa się według kursu średniego NBP, podczas gdy ani art. 385
(1)§ 1 i 2 k.c., ani orzecznictwo TSUE nic stoją na przeszkodzie stosowaniu wyżej wskazanych przepisów na etapie oceny możliwości obowiązywania umowy po usunięciu postanowienia abuzywnego, tj. na etapie poprzedzającym etap zastąpienia postanowienia abuzywnego przepisem dyspozytywnym na warunkach wskazanych w orzeczeniach TSUE C-26/13 (...) i C-260/18 Dziubak; 3) Sąd Okręgowy naruszył art. 69 ust. 3 Pr. Bank. w zw. art

§ 1i 2 k.c.

poprzez jego błędne niezastosowanie, w ten sposób, że na etapie oceny możliwości dalszego obowiązywania umowy po usunięciu normy abuzywnej Sąd Okręgowy pominął, że Umowa kredytu może być wykonywana na podstawie art 69 ust 3 Pr. Bank; na wypadek przyjęcia, że po usunięciu Klauzuli Kursowej Umowa Kredytu nie może dalej obowiązywać zgodnie z prawem polskim, zarzucono, że: 4) Sąd Okręgowy naruszył art 385

(1)§ 1 i § 2 k.c. przez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, że stanowcze żądanie konsumenta przyjęcia konsekwencji unieważnienia Umowy jest równoznaczne z brakiem niekorzystnych dla konsumenta skutków wynikających z unieważnienia umowy, gdy tymczasem w świetle orzecznictwa TSUE (C-26/13 Kósler i C- 260/18 Dziubak), ocena takich skutków winna polegać na kompleksowym i z uwzględnieniem wszystkich konsekwencji prawnych uznania umowy za nieważną, porównaniu sytuacji konsumenta, jaka miałaby miejsce, gdyby uznano umowę kredytu za nieważną, z sytuacją konsumenta, jaka miałaby miejsce, gdyby w miejsce abuzywnej klauzuli znalazł zastosowanie szczegółowy dyspozytywny przepis ustawy należącej do polskiego porządku prawnego; 5) Sąd Okręgowy naruszył art 385
(1)§ 1 i 2 k.c. w zw. z art. 358 § 2 k.c. przez ich niezastosowanie polegające na unieważnieniu umowy w całości, mimo, że naraża to Powoda na niekorzystne konsekwencje, gdy tymczasem w świetle orzecznictwa TSUE (C-26/13 Kds/er i C-260/18 Dziubak) stwierdzenie, iż unieważnienie Umowy kredytu jest dla Powoda niekorzystne stanowić winno przesłankę zastosowania przepisu dyspozytywnego prawa krajowego; 6) Sąd Okręgowy naruszył art 358 § 2 k.c.. w zw. z art 385
(1)§ 1 i 2 k.c. przez jego niezastosowanie polegające na tym, że Sąd Okręgowy nie zastąpił postanowienia abuzywnego, tj. Klauzuli Kursowej przepisem dyspozytywnym art 358 § 2 k.c., podczas gdy przepis ten stanowi przepis dyspozytywny, który może znaleźć zastosowanie zgodnie z orzeczeniami TSUE C-26/13 Kósler i C-260/18 Dziubak; 7) Sąd Okręgowy naruszył art. 385
(1)§ 1 i 2 k.c. przez jego niezastosowanie polegające na przyjęciu, że po usunięciu Klauzuli Kursowej Umowa kredytu nie może dalej obowiązywać, gdyż świadczenia stron stają się niewykonalne wobec braku wskazania kursu waluty CHF i tym samym braku możliwości ustalenia wysokości salda kredytu i wysokości poszczególnych rat, w sytuacji, gdy możliwe było wypełnienie tej treści Umowy kredytu przepisem dyspozytywnym, który mógł znaleźć zastosowanie zgodnie z orzeczeniami TSUE C- 26/13 Kósler i C-260/18 Dziubak, 8) Sąd Okręgowy naruszył art. 410 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. poprzez ich zastosowanie i przyjęcie, że strony są zobowiązane do zwrotu otrzymanych wzajemnych świadczeń. II. naruszenie przepisów postępowania cywilnego mających istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku tj.: 1) art. 233 § 1 k.p.c. przez dowolne i wadliwe przyjęcie, że z zastosowaniem mechanizmu indeksacji nie wiążą się faktyczne transakcje kupna lub sprzedaży waluty pomiędzy bankiem a konsumentem; 2) art 233 § 1 k.p.c. przez dowolną, sprzeczną z zasadami logiki i doświadczenia życiowego ocenę materiału dowodowego i przyjęcie, że Pozwany nie wyrównał deficytu informacyjnego Powoda w zakresie mechanizmu spreadu walutowego i jego skutków, w sytuacji gdy: z Umowy kredytu wprost wynika fakt stosowania przez Pozwanego dwóch różnych kursów waluty i fakt ich ustalania przez Pozwanego w Tabeli kursów, Powód zaakceptował (§11 ust. 5 Umowy kredytu) zasady funkcjonowania kredytu waloryzowanego w walucie wymienialnej, w szczególności zasady dotyczące określenia kwoty kredytu w walucie wskazane w § 2 Umowy, sposobu uruchomienia i wykorzystania kredytu określone w § 4 Umowy, warunków jego spłaty określone w § 9 Umowy, a nadto wysokość spreadu nie była ukrywana przez Pozwanego i była możliwa do wyliczenia dla każdej zainteresowanej osoby; 3) art. 233 § 1 k.p.c. poprzez dowolną, sprzeczną z zasadami logiki i doświadczenia życiowego ocenę materiału dowodowego i danie wiary zeznaniom Powoda w zakresie informacji przekazanych przez Pozwanego o stabilności franka szwajcarskiego i o tym, że oferta kredytu indeksowanego w CHF jest najkorzystniejsza dla Powoda spośród dostępnych na rynku, kiedy powyższe wnioski wynikają jedynie z zeznań Powoda (osoby bezpośrednio zainteresowanej w wygraniu procesu) i nic mają potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym; 4) art. 233 § 1 k.p.c. przez dowolne, sprzeczne z zasadami logiki i doświadczenia życiowego przyjęcie, że gdyby Powód miał pełną wiedzę o mechanizmie stosowania spreadu walutowego, to nie zawarłby Umowy kredytu; 5) art. 233 § 1 k.p.c. przez dowolne, sprzeczne z zasadami logiki i doświadczenia życiowego przyjęcie, że unieważnienie Umowy kredytu nie jest dla Powoda niekorzystne, w sytuacji, gdy konsekwencją takiego unieważnienia będzie powstanie obowiązku zwrotu przez Powoda świadczenia otrzymanego od banku oraz obowiązku zapłaty kwoty przewyższającej otrzymany kapitał - zwrotu wartości nienależnego świadczenia (bezpodstawnego wzbogacenia) związanego z korzystaniem z udostępnionego przez Pozwanego kapitału przez szereg lat; 6) art. 235 2 § 1 pkt 2 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. poprzez bezpodstawne oddalenie wniosków Pozwanego o przeprowadzenie dowodów z zeznań świadków zgłoszonych w odpowiedzi na pozew, które to dowody zostały powołane na okoliczności faktyczne (fakty) istotne dla rozstrzygnięcia sprawy; 7) art. 233 § 1 k.p.c. przez sprzeczne z zasadami logiki i doświadczenia życiowego przyjęcie, że spread walutowy stanowił wyłącznie dodatkowy zysk Pozwanego, w sytuacji gdy spread walutowy nie jest stricte wynagrodzeniem Banku, jego wysokość nie była ukrywana przez Pozwanego i była możliwa do wyliczenia dla każdej zainteresowanej osoby, a zastosowanie dwóch kursów wymiany walut (kursu kupna przy uruchomieniu kredytu oraz kursu sprzedaży przy przeliczaniu rat kapitałowo-odsetkowych) uzasadnione było dokonywaniem przez Pozwanego transakcji na rynku międzybankowym w celu sfinansowania akcji kredytowej dotyczącej udzielania kredytów indeksowanych do waluty CHF; III. Pozwany wniósł o dopuszczenie i przeprowadzenie na podstawie art 382 k.p.c. następujących dowodów, których potrzeba powołania wynikła dopiero na obecnym etapie postępowania tj.: 1) Wyliczenia ewentualnego roszczenia Pozwanego na wypadek unieważnienia Umowy kredytu (z czym Pozwany się kategorycznie nie zgadza z powodów wskazanych poniżej) z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia Powoda na skutek korzystania przez niego z udostępnionego mu kapitału w wariancie opartym o parametry kredytu zabezpieczonego hipotecznie (z przedstawieniem również wyliczenia tego roszczenia w wariancie opartym o parametry kredytu niezabezpieczonego hipotecznie) wraz z historią obsługi kredytu oraz zestawieniem zmian stawki W1B0R 3M na następującą okoliczność faktyczną (fakt) istotny dla rozstrzygnięcia sprawy: wysokość tzw. wynagrodzenia przysługującego bankowi od Powoda z tytułu korzystania z kapitału na wypadek unieważnienia Umowy kredytu, a w konsekwencji, iż unieważnienie Umowy kredytu jest dla Powoda niekorzystne, co w świetle orzecznictwa TSUE (026/13 Kósler i 0260/18 Dziubak) stanowi przesłankę zastosowania przepisu dyspozytywnego prawa krajowego; 2) Opinii prawnej autorstwa dr hab. I. W. (K., grudzień 2019) (została załączona do pisma Pozwanego z dnia 11 marca 2020 roku) stanowiącej rozwinięcie stanowiska Pozwanego popartego autorytetem i wiedzą specjalistyczną (zwanej dalej: „Opinią") na następujące, poszczególne okoliczności faktyczne (fakty) istotne dla rozstrzygnięcia sprawy: (
  1. i)skutki ewentualnego uznania za niedozwolone postanowień umów kredytowych przewidujących zastosowanie kursu kupna CHF z tabeli banku do przeliczania wypłaconego kredytobiorcy kapitału kredytu oraz kursu sprzedaży CHF z tabeli banku do przeliczenia dokonywanych przez kredytobiorcę spłat rat kredytu, (
  2. ii)możliwość zastosowania przepisu dyspozytywnego, a w konsekwencji zastąpienia kursu z tabeli Banku kursem średnim NBP oraz (iii) zakres roszczeń przysługujących bankowi na wypadek unieważnienia Umowy kredytu, (
  3. iv)podstawy roszczenia wykraczającego poza obowiązek zwrotu udostępnionego kredytobiorcy kapitału, czyli tzw. roszczenia o wynagrodzenie z tytułu korzystania przez kredytobiorcę z kapitału; IV. Z ostrożności procesowej na wypadek przyjęcia abuzywności klauzul indeksacyjnych Pozwany na podstawie art. 382 k.p.c. wniósł o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu bankowości na następujące, poszczególne okoliczności faktyczne (fakty) istotne dla rozstrzygnięcia sprawy:
  4. i)ustalenie kursu średniego NBP dla waluty CHF w dniu uruchomienia kredytu oraz w dniach płatności poszczególnych rat kapitałowo-odsetkowych, (
  5. ii)wyliczenie wysokości nadpłat przy zastosowaniu wyżej ustalonego kursu średniego NBP do obliczenia wysokości kwoty kredytu (początkowego salda kredytu) oraz wysokości spłaconych rat kapitałowo-odsetkowych. W konsekwencji biegły powinien dokonać wyliczenia kwoty nadpłaty przysługującej kredytobiorcy na wypadek zastąpienia kursów kupna i sprzedaży CHF stosowanych przez Pozwanego kursem średnim CHF publikowanym przez NBP, potrzeba przeprowadzenia tego dowodu wynikła dopiero na obecnym etapie postępowania; V. Z ostrożności procesowej na wypadek przyjęcia nieważności Umowy kredytu Pozwany na podstawie art. 382 k.p.c. wniósł o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu bankowości na następujące, poszczególne okoliczności faktyczne (fakty) istotne dla rozstrzygnięcia sprawy: (iii) wyliczenie wysokości korzyści osiągniętej przez Powoda (konsumenta) na skutek korzystania z nienależnej mu usługi finansowej, odpowiadającej wartości średniego rynkowego wynagrodzenia za korzystanie z kapitału - kosztu kredytu złotowego zabezpieczonego hipotecznie (udzielonego na podobnych warunkach co do kwoty kredytu i okresu kredytowania) według formuły W1B0R + średnia marża banków dla takiego rodzaju kredytu obowiązująca na rynku w dacie udzielenia kredytu. W konsekwencji biegły powinien ustalić wartość wzbogacenia odpowiadającą wynagrodzeniu, które Powód (konsument) musiałby zapłacić za korzystanie z kredytu, gdyby zawarł ważną umowę, od dnia oddania mu kapitału do dnia sporządzenia opinii, czyli wyliczyć, ile kredytobiorca musiałby zapłacić, aby móc korzystać z przekazanej mu kwoty środków pieniężnych z uwzględnieniem powyższych parametrów oraz rzeczywistego przebiegu obsługi kredytu (dokonywanych spłat, dat tych spłat i ich wysokości); Pozwany wyjaśnił, że konieczność przeprowadzenia powyższych dowodów z dokumentów oraz z opinii biegłego pojawiła się dopiero na tym etapie postępowania sądowego. VI. Ponadto, z uwagi na niedające się przewidzieć na obecnym etapie: kierunek dalszego postępowania (w tym w zakresie oświadczeń procesowych Powoda) oraz kierunek (treść) rozstrzygnięcia Sądu, w imieniu Pozwanego oświadczam, jak następuje; 1) z ostrożności procesowej i na wypadek unieważnienia przez Sąd Umowy kredytu (zasadności czego Pozwany przeczy) - Pozwany podniósł ewentualny zarzut potrącenia wierzytelności Powoda o zapłatę dochodzonej w niniejszej sprawie z wzajemną wierzytelnością Pozwanego o zwrot kwoty udzielonego Powodowi kredytu, to jest kwoty 500.000,00 złotych oraz wierzytelności Pozwanego z tytułu tzw. wynagrodzenia z tytułu korzystania z kapitału w kwocie 175.615,98 złotych, czyli łącznic kwoty 675.615,98 złotych; 2) z ostrożności procesowej i na wypadek unieważnienia przez Sąd Umowy kredytu oraz nieuwzględnienia przez Sąd z jakiegokolwiek powodu ewentualnego zarzutu potrącenia, zgłoszonego powyżej (zasadności czego Pozwany przeczy) - Pozwany podniósł ewentualny zarzut zatrzymania kwoty 500.000,00 złotych stanowiącej roszczenie Pozwanego w stosunku do Powoda o zwrot kwoty udzielonego Powodowi kredytu oraz kwoty 175.615,98 złotych stanowiącej roszczenie Pozwanego o zwrot tzw. wynagrodzenia z tytułu korzystania z kapitału, czyli łącznie kwoty 675.615,98 złotych; Wskazując na powyższe zarzuty skarżący wniósł o: 1) zmianę zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku w zaskarżonej części, to jest w zakresie pkt. I oraz III i orzeczenie co do istoty sprawy poprzez oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od Powoda na rzecz Pozwanego kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych; ewentualnie 2) uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania z uwagi na nierozpoznanie przez Sąd I instancji istoty sprawy w zakresie konsekwencji uznania poszczególnych postanowień umownych za abuzywne; w każdym przypadku 3) zasądzenie od Powoda na rzecz Pozwanego zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych; 4) przeprowadzenie rozprawy. W odpowiedzi na apelację (k.576 – 585) strona powodowa wniosła o oddalenie apelacji w całości i nieuwzględnienie zarzutów potrącenia i zatrzymania. Sąd Apelacyjny ustalił i zważył, co następuje: Apelacja nie była uzasadniona. Sąd Apelacyjny podziela ustalenia faktyczne poczynione przez Sąd Okręgowy i przyjmuje je za własne, podobnie podziela dokonaną przez Sąd ocenę dowodów, oraz ocenę prawną poczynionych w sprawie prawidłowych ustaleń faktycznych w zakresie braku podstaw prawnych do dalszego utrzymywania w obrocie prawnym przedmiotowej umowy, jakkolwiek z nieco innym uzasadnieniem, aniżeli wskazał Sąd pierwszej instancji. Podkreślenia bowiem wymaga, że zgodnie z utrwalonym stanowiskiem doktryny i judykatury, w aktualnie obowiązującym modelu postępowania apelacyjnego sąd drugiej instancji, wskutek zaskarżenia apelacją wyroku sądu pierwszej instancji, rozpoznaje sprawę merytorycznie w granicach zaskarżenia, dokonując przy tym własnych ustaleń faktycznych i własnej oceny prawnej tychże ustaleń, kontrolując prawidłowość postępowania przed sądem pierwszej instancji. Przechodząc do poszczególnych zarzutów apelacji, w pierwszej kolejności należało odnieść się do zarzutów naruszenia prawa procesowego a mianowicie naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. przez dowolne i wadliwe przyjęcie, że z zastosowaniem mechanizmu indeksacji nie wiążą się faktyczne transakcje kupna lub sprzedaży waluty pomiędzy bankiem a konsumentem. Zarzut ten należało ocenić jako ogólnikowy i w istocie należało go rozpatrywać w kontekście postawionych przez skarżącego zarzutów naruszenia prawa materialnego. Odnośnie z kolei do zarzutu dowolnej i sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego i przyjęciu, że skarżący nie wyrównał deficytu informacyjnego w zakresie mechanizmu spreadu walutowego i jego skutków, to wbrew zarzutom apelacji, Sąd pierwszej instancji uwzględnił treść powołanych zapisów (klauzul) umowy: § 2, 4, 9 i § 11 ust. 5 w swoich ustaleniach faktycznych (vide: strona 4- 5 uzasadnienia, k.462-463) i dokonał ich weryfikacji w kontekście oceny klauzuli ryzyka walutowego (strona 35 – 41 uzasadnienia) oraz klauzuli spreadu walutowego (strona 41 – 50 uzasadnienia). Uznał, że powodowie zostali „w sposób dostateczny poinformowani o istocie mechanizmu indeksacji” (strona 40 uzasadnienia, k.498) przyjmując ostatecznie, iż „klauzula wprowadzająca mechanizm indeksacji została wyrażona prostym i zrozumiałym językiem”, a z uwagi na to, że „dotyczy ona głównego świadczenia stron wykluczone zostaje badanie jej abuzywności” (strona 41 uzasadnienia). Sąd Okręgowy dokonał przy tym dystynkcji pomiędzy klauzulą ryzyka walutowego i klauzulą spreadu walutowego, uznając, że pierwsza dotyczy świadczenia głównego stron a druga – tego świadczenia nie dotyczy. Wbrew przy tym zarzutom apelacji Sąd pierwszej instancji nie pominął, że „rozsądny i dobrze poinformowany konsument z treści umowy mógł się dowiedzieć, iż bank do uruchomienia kredytu i do spłaty rat stosuje dwa kursy (sprzedaży i kupna, spread walutowy)”. Słusznie jednak zwrócił uwagę, że konsument z treści umowy nie musiał mieć świadomości skutków, jakie ów mechanizm niesie, nie musiał również wiedzieć, jakie konsekwencje niesie ze sobą to, że kurs waluty jest ustalany w tabeli banku (strona 46 uzasadnienia, k.504). Sąd Apelacyjny podziela i przyjmuje za własne rozważania Sądu pierwszej instancji, że „bank, aby wyrównać deficyty informacyjne konsumenta nie powinien był poprzestać na określonych zapisach w tekście wzorca umownego, a powinien był wyraźnie wskazać na stosowanie dwóch kursów wymiany waluty oraz wyjaśnić skutki tego zabiegu (str.46 uzasadnienia, k.504). W umowie jedynie ogólnikowo bowiem wskazano, że „kwota kredytu denominowanego (waloryzowanego) w CHF lub transzy kredytu zostanie określona według kursu kupna dewiz dla wyżej wymienionej waluty zgodnie z „Tabelą kursów” obowiązującą w Banku w dniu wykorzystania kredytu lub transzy kredytu” (§ 2 ust.2), „kredyt wykorzystywany jest w złotych, przy jednoczesnym przeliczeniu kwoty kredytu według kursu kupna dewiz dla CHF zgodnie z „Tabelą kursów” obowiązującą w Banku w dniu wykorzystania kredytu (§ 4 1a), „spłata rat kapitałowo odsetkowych dokonywana jest w złotych po uprzednim przeliczeniu rat kapitałowo-odsetkowych według kursu sprzedaży dewiz dla CHF zgodnie z „Tabelą kursów” obowiązującą w Banku w dniu spłaty. Wysokość rat kapitałowo-odsetkowych w złotych zależy od wysokości kursu sprzedaży dewiz dla CHF obowiązującego w Banku w dniu spłaty, a tym samym zmiana wysokości w/w kursu waluty ma wpływ na ostateczną wysokość spłacanego przez Kredytobiorcę kredytu” (§ 9 ust.2 umowy, k.46). Sąd Apelacyjny podziela i przyjmuje za własne rozważania Sądu pierwszej instancji dotyczące tego, że przedmiotowa klauzula spreadu walutowego naruszała dobre obyczaje oraz w sposób rażący naruszała interes konsumenta. Nie sposób przy tym podzielić argumentacji strony pozwanej, że „wysokość spreadu walutowego nie była ukrywana przez pozwanego i była możliwa do wyliczenia dla każdej zainteresowanej osobę”. Zagadnieniem istotnym nie było bowiem to, czy wysokość spreadu była ukrywana, czy też nie, ale wynikająca z umowy zapewniona Bankowi dowolność w określaniu jego wysokości poprzez ogólnikowe odwołanie do „tabel kursowych banku”, przy ustalaniu wysokości kursu kupna i sprzedaży waluty. W ocenie Sądu Apelacyjnego nie tylko zresztą sama klauz

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.