← Polska

I ACa 803/13

Obsah (4)§ 5§ 12Art. 415Art. 445

I A Ca 803/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 27 lutego 2014 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie w I Wydziale Cywilnym w składzie następującym: Przewodniczący: Sędziowie: SSA Iwona Wiszniews

art. 28 ustawy o substancjach i preparatach chemicznych z dnia 11.01.2001 r. (tekst jednolity Dz.U. z 2009 r. nr 152 poz. 1222), w szczególności zwrotu „konstrukcja uniemożliwiająca wydostanie się zawartości z opakowania w sposób przypadkowy"; b)

§ 5Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 05.03.2009 r.

r. w sprawie oznakowania opakowań substancji niebezpiecznych i preparatów niebezpiecznych, oraz niektórych preparatów chemicznych (Dz.U. z 2009 r. nr 53 poz. 439). oraz niewłaściwe zastosowanie § 5 ust. 1 pkt. 7 ostatnie zdanie ww. Rozporządzenia oraz pkt. I Załącznika nr 3 do ww. Rozporządzenia pi ..Kryteria doboru zwrotów S określających warunki bezpiecznego stosowania substancji niebezpiecznej lub preparatu niebezpiecznego oraz kryteria doboru dodatkowych zwrotów określających warunki bezpiecznego stosowania środków ochrony roślin" zwrot S46; c)

§ 12Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 05.03.2009 r.

w sprawie oznakowania opakowań substancji i niebezpiecznych i preparatów niebezpiecznych, oraz niektórych preparatów chemicznych (Dz.U z 2009 r. nr 53 poz. 439) poprzez nieprawidłową wykładnię zwrotu „kształt lub dekoracja graficzna, która może przyciągać uwagę i ciekawość dzieci"; d) niewłaściwa wykładnię art. 5 KC, poprzez nieprawidłową wykładnię pojęcia „zasad współżycia społecznego" i „dobrych obyczajów" przy ocenie stosowanych przez Pozwaną zabezpieczeń produktu (...); e)

Art. 415KC, oraz art.

361 § 1 KC, poprzez

pojęć: winy oraz adekwatnego związku przyczynowo skutkowego; f)

Art. 445

KC poprzez nieprawidłową wykładnię pojęcia „odpowiedniej kwoty";

  1. g)brak zastosowania art. 5 KC poprzez zasądzenie na rzecz Powoda zadośćuczynienia mimo znacznego przyczynienia się przez niego i jego opiekunów prawnych do powstałych szkód na osobie Powoda;
  2. h)niewłaściwe zastosowanie art. 415 KC przy ustaleniu zasadności ustalenia odpowiedzialności Pozwanej za przyszłe szkody Powoda. W oparciu o tak skonstruowane zarzuty pozwana wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku w całości, poprzez oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych, za obie instancje, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie do ponownego rozpatrzenia przez Sąd I instancji i orzeczenia o kosztach postępowania apelacyjnego. W uzasadnieniu apelacji pozwana spółka rozwinęła przedstawione zarzuty. Z rozstrzygnięciem Sądu nie zgodził się również powód, który zaskarżając je w części, tj. w zakresie odsetek od zasądzonej na jego rzecz kwoty, zarzucił mu obrazę prawa materialnego – art. 481 k.c. w zw. z art. 455 k.c. – poprzez błędną wykładnię i zasądzenie odsetek od dnia wyrokowania, podczas gdy odsetki winni być zasądzone od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty. W oparciu o wskazany zarzut skarżący wniósł o zmianę orzeczenia Sądu I instancji w punkcie I i zasądzenie od pozwanego kwoty 100.000 zł wraz z odsetkami od dnia wytoczenia powództwa do dnia zapłaty, nadto rozstrzygnięcie o kosztach procesu. W odpowiedzi na apelację strony pozwanej powód wniósł o jej oddalenie (k. 814-825). W uzasadnieniu wskazał, że wydając wyrok w przedmiotowej sprawie Sąd I instancji nie dopuścił się naruszenia żadnych przepisów. Sąd ten zasadnie przyjął, że opakowanie produktu (...), którego zawartość została spożyta przez powoda była wadliwa. Nie spełniało ono bowiem zasad bezpieczeństwa wynikających z powszechnie obowiązujących norm. (...) po jaki sięgnął powód nie był należycie zabezpieczony przed niepożądanym otwarciem przez dzieci. Powód podkreślił, że w sprawie bezspornym był rozmiar obrażeń ciała doznanych przez niego w wyniku spożycia substancji do udrażniania rur, a zasądzona przez Sąd kwota zadośćuczynienia jest adekwatna do jego krzywdy. Strona powodowa nie zgodziła się również z twierdzeniem pozwanej, iż przy miarkowaniu wysokości zadośćuczynienia Sąd powinien uwzględnić stopień przyczynienia się przez poszkodowanego do zaistnienia zdarzenia powodującego krzywdę. Z racji małoletności powód nie był bowiem w stanie pokierować swoim postępowaniem. Nie sposób również przyjąć, że ustalając wysokość zadośćuczynienia Sąd powinien uwzględnić przyczynienie się rodziców powoda do powstania krzywdy. Dyspozycja art. 362 k.c. mówi bowiem o przyczynieniu się do powstania szkody poszkodowanego, a nie innych osób. Sąd Apelacyjny ustalił i zważył, co następuje: Apelacja strony pozwanej okazała się niezasadna, apelacja powoda skutkowała zaś częściową zmianą zaskarżonego orzeczenia. Z uwagi na fakt, iż pozwana zakwestionowała wyrok Sądu I instancji w całości, zarzucając mu błędne przyjęcie, że pozwana odpowiada za powstanie szkody, w pierwszej kolejności przedstawione zostaną ustalenia i rozważania, które legły u podstaw oceny tej skargi apelacyjnej. Tytułem wstępu wskazać należy, iż postępowanie apelacyjne jest przedłużeniem postępowania przeprowadzonego przez Sąd meriti a Sąd II instancji działa nie tylko jako odwoławczy sąd, lecz także merytoryczny. Orzeczenie tego Sądu musi się zatem opierać na jego własnych ustaleniach faktycznych i prawnych z tym, że może to polegać na odpowiednio jasnym stwierdzeniu, że sąd odwoławczy przyjmuje ustalenia i poglądy prawne sądu I instancji jako własne ( vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 maja 1998 r., II CKN 770/97). Możliwe jest to jednakże tylko w sytuacji, gdy ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd orzekający w postępowaniu pierwszoinstancyjnym nie budzą wątpliwości pod względem ich prawidłowości, ale również zupełności. Przenosząc powyższe rozważania w realia przedmiotowej sprawy Sąd Apelacyjny uznał, iż podstawa faktyczna zaskarżonego wyroku dotycząca przebiegu zdarzenia z dnia 8 kwietnia 2010 r., jego konsekwencji oraz procesu leczenia małoletniego, nie budzi wątpliwości. Sąd Apelacyjny w pełni akceptuje ustalenia Sądu meriti we wskazanym zakresie i przyjmuje za własne, czyniąc je integralną częścią poniższych rozważań. Nie wszystkie poczynione przez Sąd I instancji wnioski okazały się jednak trafne i istotne z punktu widzenia merytorycznego rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy. Szczegółowo do tej kwestii Sąd odniesie się w dalszej części niniejszych rozważań. Ocenę merytoryczną apelacji strony pozwanej poprzedzić należy kilkoma uwagami o charakterze porządkującym. W ślad za Sądem I instancji przyjąć należało, iż podstawę prawną odpowiedzialności pozwanej spółki stanowił art. 415 k.c. Jej przypisanie wymagało zatem wykazania następujących przesłanek: 1. krzywdy; 2. zdarzenia, z którym ustawa łączy obowiązek odszkodowawczy oznaczonego podmiotu; 3. związku przyczynowego między owym zdarzeniem a doznaną przez poszkodowanego krzywdą. Wskazać należy, iż podstawy odpowiedzialności pozwanej spółki nie mógł stanowić art. 449 1 k.c., który statuuje odpowiedzialność producenta na zasadzie ryzyka. Przepis ten przewiduje bowiem, że niebezpieczny jest produkt niezapewniający bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać, uwzględniając normalne użycie produktu (§ 3). Od wynikającej reguły, że „użycie nienormalne”, czyli użycie w sposób niezgodny ze zwykłym, „normalnym” przeznaczeniem produktu, nie jest objęte ochroną w reżimie odpowiedzialności za produkt, przyjęto jeden ważny wyjątek. Obejmuje on korzystanie z produktu przewidywalne choć „nienormalne”, czyli niezgodne z normalnym przeznaczeniem produktu, np. wkładanie do ust, głównie przez dzieci, zabawek czy różnych przyborów do pisania. Producentowi nie wolno użyć szkodliwych dla zdrowia materiałów do produkcji tego rodzaju przedmiotów – a to pod groźbą poniesienia odszkodowawczej odpowiedzialności za produkt ( vide G. Bieniek, H. Ciepła, S. Dmowski, J. Gudowski, K. Kołakowski, M. Sychowicz, T. Wiśniewski, Cz. Żuławska, Komentarz do Kodeksu cywilnego, Księga trzecia, Zobowiązania, t. I, wyd. LexisNexis 2011, s. 715). W pozostałych przypadkach – w tym takich jak zaistniały w przedmiotowym stanie faktycznym (tj. polegającym na połknięciu przez dziecko środka służącego do udrożniania rur, a więc użyciu tego produktu „nienormalnym” i „nieprzewidywalnym”) producent nie ponosi odpowiedzialności na gruncie przepisu art. 449 1 k.c. Przechodząc od analizy przesłanek odpowiedzialności deliktowej przewidzianej w art. 415 k.c. wskazać należy, iż w przedmiotowej sprawie okolicznością bezsporną było, że w wyniku zdarzenia z dnia 8 kwietnia 2010 r. powód doznał szkody o charakterze niemajątkowym. Strony prezentowały jednak odmienne zapatrywania co do podmiotu odpowiedzialnego za wypadek, któremu uległ A. O.. O ile bowiem strona powodowa podnosiła, iż przyczyną zdarzenia było niewłaściwe zabezpieczenie opakowania produktu przed jego otworzeniem przez dziecko, o tyle strona pozwana wskazywała, że produkt ten był należycie zamknięty, zaś winą za wypadek obarczała rodziców powoda. Poczynienie prawidłowych ustaleń w tym zakresie determinowało merytoryczną poprawność rozstrzygnięcia oddanego pod osąd sporu. Istotnym jest, że przy ustalaniu podstaw odpowiedzialności z art. 415 k.c. nie należy tego czynić w oderwaniu od stanu faktycznego zaistniałego w danej, konkretnej sprawie. Nie wystarcza zatem wykazanie, że działanie pozwanego w jakimkolwiek zakresie było bezprawne i zarzucalne, ale że dotyczy to zachowania mającego wpływ na zdarzenie wywołujące szkodę, w danym, ustalonym in concreto, układzie okoliczności faktycznych. Przenosząc powyższe w realia przedmiotowej sprawy Sąd Apelacyjny stanął na stanowisku, iż zasadnicze znaczenie z punktu widzenia oceny odpowiedzialności pozwanej za zdarzenie z dnia 8 kwietnia 2010 r., ma ustalenie czy produkt spożyty przez małoletniego powoda miał odpowiednie zabezpieczenia przed jego otworzeniem oraz czy jego etykieta była właściwa. Kwestią wtórną jest natomiast – szeroko omawiana przez Sąd Okręgowy i komentowana przez pozwaną w skardze apelacyjnej – prawidłowość zawartych na kontr-etykiecie oznakowań i zaniechanie zapoznania się z nimi skutkujące powstaniem szkody, a szczególnie ustalenie czy zawartość oznakowań na kontr-etykiecie może stanowić okoliczność ekskulpującą pozwanego producenta w sytuacji, gdy rozważana jest jego odpowiedzialność na podstawie art. 449 1 k.c. Jak już jednak wskazano powyżej ta podstawa odpowiedzialności nie ma zastosowania w przedmiotowej sprawie. Odnośnie okoliczności zasadniczej – a więc zabezpieczenia produktu (...) przed jego niepożądanym otworzeniem – pozwana spółka podnosiła przede wszystkim, że nie można przypisać jej działaniu cechy bezprawności, gdyż opakowanie produktu, w tym jego zabezpieczenie, było zgodne z przepisami ustawy z dnia 11 stycznia 2001 r. o substancjach i preparatach chemicznych, a także wydanymi na podstawie tej ustawy przepisami rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 30 kwietnia 2004 r. w sprawie substancji niebezpiecznych i preparatów niebezpiecznych, których opakowania zaopatruje się w zamknięcia utrudniające otwarcie przez dzieci i wyczuwalne dotykiem ostrzeżenie o niebezpieczeństwie (Dz.U. z 2004 r., Nr 128, poz. 1348) oraz z dnia 29 kwietnia 2010 r. w sprawie rodzajów substancji niebezpiecznych i preparatów niebezpiecznych, których opakowania zaopatruje się w zamknięcia utrudniające otwarcie przez dzieci wyczuwalne dotykiem ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem (Dz. U. z 2010 r., Nr 83, poz. 544). Skarżąca zarzuciła Sądowi I instancji, że rozpoznając przedmiotową sprawę w sposób nieuprawniony zaniechał ustalenia czy nakrętka w produkcie (...) działała prawidłowo, uznając że nawet jeśli rzeczywiście tak było, zabezpieczenie to okazało się niewystarczające. Ustosunkowując się do tego zarzutu apelacyjnego wskazać należy, że poczynienie kategorycznych, wskazywanych przez apelującą ustaleń – a więc czy produkt, który wziął do ręki powód miał bezpieczne zamknięcie, tj. sprawną „bezpieczną nakrętkę”, czy też zamknięcie to było wadliwe – na podstawie zgromadzonego w przedmiotowej sprawie materiału dowodowego nie było możliwe. Po zdarzeniu produkt ten nie został bowiem zabezpieczony, co umożliwiałoby jego późniejsze zbadanie. Nie oznacza to jednak, iż na tej podstawie pozwaną należy zwolnić od odpowiedzialności. Zgodnie z art. 231 k.p.c. sąd może uznać za ustalone fakty mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, jeżeli wniosek taki można wyprowadzić z innych ustalonych faktów (domniemanie faktyczne). Jak słusznie wskazuje się w literaturze sąd może przyjąć domniemanie faktyczne tylko wtedy, gdy brak jest bezpośrednich środków dowodowych, ponieważ domniemanie to pozwala na dokonanie ustaleń faktycznych polegających na uznaniu faktów mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, jeżeli wniosek taki można wyprowadzić z innych ustalonych faktów ( vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 2002 r., IV CKN 718/00, Lex nr 54362). Na podstawie zgromadzonego w przedmiotowej sprawie materiału dowodowego, w tym przede wszystkim przedłożonego zapisu z monitoringu przedstawiającego przebieg zdarzenia z dnia 8 kwietnia 2010 r., wynika że całe zdarzenie obejmujące obecność małoletniego powoda przy półce z środkami chemicznymi trwało 27 sekund, a w początkowej fazie zdarzenia powód oglądał butelkę, podszedł do ojca, pokazywał mu butelkę, powrócił do półki i dopiero zaczął ją otwierać, przez kilkanaście sekund manipulował przy opakowaniu po czym otworzył butelkę, przyłożył do ust i spożył część preparatu. Faktem jest zatem, że A. O. otworzył produkt sam i bez niczyjej pomocy. Jak już wskazano powyżej po wypadku butelka z produktem nie została zabezpieczona. Po dniu 8 kwietnia 2010 r. towary w sklepie (...), w tym produkty pozwanego, były nadal sprzedawane, a zapasy uzupełniane. W dniach 23-27 kwietnia 2010 r. w sklepie (...), w którym doszło do zdarzenia przeprowadzono kontrolę przez (...) Wojewódzkiego Inspektora Inspekcji Handlowej w S., która obejmowała produkty znajdujące się w tych dniach na półkach sklepowych. Kontrola ta – przeprowadzona przez podmiot zewnętrzny – wykazała, że w 31 na 72 sztuk produktu nie działa bezpieczne zamknięcie. Kontrole przeprowadzone zostały również w sklepach (...), A. i C.. Wówczas stwierdzono wadliwość 7 sztuk opakowań na 247.238 zbadanych. Na podstawie wyników przeprowadzonych kontroli jako ustalony należało przyjąć fakt, że we wprowadzanych przez pozwaną spółkę produktach do obrotu znajdowały się takie, w których bezpieczne zamknięcie nie działało w sposób należyty. Bez znaczenia są tu relacje procentowe wskazywane przez skarżącą w treści skargi apelacyjnej. Nawet bowiem gdyby Sąd dysponował tylko drugim z omawianych protokołów kontroli uprawnionym byłoby przyjęcie, że nieliczne (co nie znaczy żadne) produkty (...) posiadają wadliwe zamknięcie. Nie zasługuje na uwzględnienie zarzut skarżącej, że Sąd Okręgowy czyniąc ustalenia faktyczne w przedmiotowej sprawie w sposób nieuprawniony pominął dowody z pozostałych kontroli prawidłowości działania „bezpiecznej zakrętki” w produktach (...), które znajdowały się w aktach postępowania karnego. Zważyć w tym zakresie należało, że protokoły kontroli przeprowadzonych w dniach 26 czerwca 2008 r., 6 maja 2010 r. oraz w dniu 18 sierpnia 2010 r. przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, zostały przyjęte przez Sąd za podstawę czynionych w sprawie ustaleń faktycznych (k. 620-621). Podkreślenia jednak wymaga, że kontrole te miały charakter losowy, wybiórczy, w odróżnieniu od kompleksowych kontroli przeprowadzonych w dniach 23-27 kwietnia 2010 r. Nie podważyły tym samym prawidłowości konstatacji, że zdarzało się, iż we wprowadzanych do obrotu produktach nie zawsze działała tzw. bezpieczna nakrętka.. Tezy przeciwnej nie uzasadnia również wskazywany przez skarżącą fakt, iż wadliwość „bezpiecznej nakrętki” w produktach (...) nie wynikała z pozostałych przeprowadzonych w placówkach sprzedażowych kontroli. Z protokołów tych (k. 238-300 akt postępowania 1 Ds. 1055/10) wynika bowiem, że zostały one sporządzone przez pracowników i kierowników kontrolowanych jednostek. Dokumenty te, jako prywatne, stanowią zatem jedynie dowód tego, że osoby, które je podpisały złożyły oświadczenia w nich zawarte ( argumentum ex art. 245 k.p.c.). Ich moc dowodowa była również wątpliwa z uwagi na lapidarną treść, w tym brak jakichkolwiek danych na temat ilości skontrolowanych jednostek produktu. W dalszej kolejności zważyć należy, iż w przedmiotowej sprawie okolicznością bezsporną było, że stosowanie w produktach (...) bezpiecznej nakrętki nie wykluczało w sposób całkowity i zupełny możliwości jego otworzenia przez dziecko. Jak wynika bowiem z zeznań świadka E. W., ówczesnego prezesa zarządu pozwanej spółki (k. 522v.), zamknięcie uznawało się za bezpieczne, gdy 80% dzieci nie potrafiło otworzyć opakowania bez demonstracji w ciągu 5 minut. Zbliżone wnioski wynikały również z przepisów rozporządzeń z dnia 30 kwietnia 2004 r. oraz 29 kwietnia 2010 r. dotyczących zaopatrywania opakowań w zamknięcia utrudniające otwarcie przez dzieci (bez znaczenia w tym kontekście jest okoliczność, że oba te rozporządzenia nie obowiązywały w dacie zdarzenia), w których pozwana spółka upatrywała wyłączenia bezprawności swojego działania. Zgodnie z załącznikiem nr 1 ust. 7 rozporządzenia z dnia 30 kwietnia 2004 r., gdy badanie jest przeprowadzone zgodnie z ust. 12-20 [badanie z udziałem dzieci], muszą być spełnione następujące wymagania: 1. co najmniej 85 % dzieci z grupy badawczej nie będzie w stanie otworzyć opakowania w ciągu 5 minut bez pokazu; 2. co najmniej 80 % dzieci z grupy badawczej nie będzie w stanie otworzyć opakowania przez 5 minut bez pokazu i przez następne 5 minut po pokazie dla tych dzieci, którym nie udało się otworzyć opakowania przez pierwsze 5 minut. Analogiczną regulację zawierało również rozporządzenie z dnia 29 kwietnia 2010 r., przy wprowadziło ono wymóg, aby badanie przeprowadzano na grupie 200 dzieci, a czas otworzenia opakowania skrócono do 3 minut (załącznik nr 1 ust. 9). Jak wynika z przedłożonych w sprawie protokołów badań opakowań zabezpieczonych przed niepożądanym otwarciem przez dziecko, w ciągu 5 minut bez pokazu: - w 2008 r. na osiemdziesiąt badanych opakowanie z produktem (...) potrafiło otworzyć czworo dzieci (k. 99-100), - w 2006 r. na sto dwadzieścia cztery badane dzieci opakowanie otworzyło jedenaście z nich (k. 116-119). Z powyższego wynika zatem fakt, iż otworzenie opakowania z produktem (...) przez dziecko nie było niemożliwe. Zdarzały się bowiem przypadki, że dziecko potrafiło w ciągu 5 minut, bez uprzedniej demonstracji przez osobę dorosłą, otworzyć opakowanie z niebezpieczną substancją. Ze zgromadzonej w aktach sprawy dokumentacji nie wynikało aby dotyczyło to dzieci o jakiś szczególnych cechach, np. uzdolnionych intelektualnie czy manualnie, i wyróżniających się z tego powodu na tle swoich rówieśników. Zasadnym jest zatem wniosek, że otworzenie opakowania przez dziecko nie zależało od takich uwarunkowań, a stanowiło raczej kwestię przypadku. Mając na uwadze ustalone powyżej fakty, a więc: 1. że A. O. w ciągu kilkunastu sekund otworzył produkt sam i bez niczyjej pomocy, 2. że we wprowadzanych przez pozwaną spółkę produktach do obrotu znajdowały się takie, w których bezpieczne zamknięcie nie działało w sposób należyty, 3. że otworzenie opakowania z produktem (...) przez dziecko nie było niemożliwe i zdarzały się przypadki, że dziecko otworzyło to opakowanie w ciągu 5 minut, bez uprzedniej demonstracji przez osobę dorosłą, możliwym było poczynienie domniemania faktycznego, że produkt, po który w dniu 8 kwietnia 2010 r. sięgnął powód, był produktem nienależycie zabezpieczonym przed jego niepożądanym otwarciem przez dziecko. Stopień prawdopodobieństwa związku przyczynowego między tymi faktami a otwarciem opakowania przez powoda jest zarazem tak duży, że należało przyjąć, iż strona powodowa wypełniła obowiązek wynikający ze spoczywającego na niej ciężaru dowodu (art. 6 k.c.). Sąd Apelacyjny miał na uwadze, że przyjęcie domniemania faktycznego, możliwym jest jedynie przy braku dowodu przeciwnego (vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 maja 2007 r., III CSK 429/06, LEX nr 274129). Takowy dowód nie został jednak w przedmiotowej sprawie naprowadzony, pomimo prezentowanych przez stronę pozwaną twierdzeń co do możliwości uprzedniego otworzenia i nie dokręcenia produktu przez któregoś z klientów lub pracowników sklepu. Stanowisko to – jako nie poparte żadnym dowodem – nie zasługiwało na uwzględnienie. W dalszej kolejności ustalenia wymagało czy zachowaniu pozwanej spółki można było przypisać cechę bezprawności. Tytułem wyjaśnienia wskazać należy, iż bezprawność – jako przedmiotowa cecha czynu sprawcy – tradycyjnie ujmowana jest jako sprzeczność z obowiązującym porządkiem prawnym. Pojęcie „porządek prawny” obejmuje natomiast nakazy i zakazy wynikające nie tylko z normy prawnej, lecz także nakazy i zakazy wynikające z norm moralnych i obyczajowych, określanych jako „zasady współżycia społecznego” lub „dobre obyczaje” ( vide wyrok Sądu Najwyższego z 10 lutego 2010 r., V CSK 287/2009, OSP 2012/10/95). W toku postępowania strona pozwana podkreślała, że stosowane przez nią systemy zabezpieczeń produktów przed ich niepożądanym otworzeniem przez dzieci spełniają wymogi aktów prawnych rangi ustawowej, tj. ustawy o substancjach i preparatach chemicznych, jak również wydanych w oparciu o zawartą w niej delegację, omawianych powyżej, rozporządzeń z dnia 30 kwietnia 2004 r. oraz 29 kwietnia 2010 r. Podnosiła również, że jest posiadaczką certyfikatu ISO, a system „bezpiecznej zakrętki” jest powszechnie stosowany także przez innych producentów. Zgodzić należy się ze skarżącą, że oznakowanie produktu na kontr-etykiecie nie miało żadnego wpływu na działanie małoletniego powoda polegające na otworzeniu i spożyciu żrącej substancji. Trudno bowiem oczekiwać od niespełna trzyletniego dziecka aby zapoznał się z oznakowaniem symbolami S umieszczonymi na produkcie i na tej podstawie zaniechał działania, które może wyrządzić mu krzywdę. Sąd Apelacyjny podziela pogląd Sądu Okręgowego, że kolorowa, biało- żółto - czerwono-niebieska etykieta obrazująca musujący charakter substancji znajdującej się w środku mogła tak małemu dziecku skojarzyć się z artykułem spożywczym - musującym napojem czy cukierkami - groszkami. Etykieta produktu (...) była poddawana wielokrotnym kontrolom przed podmioty zewnętrzne, w tym przez Państwową Inspekcję Sanitarną oraz Państwową Inspekcję Handlową. Ocenie poddawano prawidłowość grafiki oraz treści etykiety i kontr-etykiety umieszczonej na produkcie. Nie stwierdzono wówczas żadnych nieprawidłowości. Produkt (...) posiada także kartę charakterystyki. Jednak okazało się, że niespełna 3-letnie dziecko, jakim był powód w dniu zdarzenia odczytało te etykietę, jako zachęcającą do spożycia zawartości. Jego ograniczona wiedza o otaczającym go świecie nie pozwoliła na właściwą ocenę przedstawionego na etykiecie produktu do udrażniania rur odpływowych. Trzeba tu wskazać, że z zapisu monitoringu wynika, że powód przechylił butelkę odchylając głowę w sposób charakterystyczny dla spożycia produktu, a nie badania jego cech ustami. Zasadnie wskazał tu Sąd Okręgowy, że nastąpiło naruszenie § 11 ust. 1 i 2 rozporządzenia z dnia 5 marca 2009 r. w sprawie oznakowania opakowań substancji niebezpiecznych i preparatów niebezpiecznych oraz niektórych preparatów chemicznych (Dz. U. z 2009 r., Nr 53, poz. 439), przepisów rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 5 marca 2009 r. Zgodnie z ta normą opakowania, które zawierają preparaty niebezpieczne przeznaczone do sprzedaży dla konsumentów, nie mogą mieć kształtu lub dekoracji graficznej, które mogą przyciągać uwagę i ciekawość dzieci lub wprowadzać konsumentów w błąd. Etykieta produktu, który wziął z półki niespełna 3-letni powód, zachęciła go do spożycia zawartości, co narusza powyższą normę. Nadto o bezprawności pozwanej świadczy okoliczność braku należytego zabezpieczenia produktu przed jego niepożądanym otworzeniem przez dziecko, co – jak ustalono powyżej – miało miejsce w przedmiotowej sprawie. Rozróżnić bowiem należy prawną dopuszczalność wprowadzenia produktu do obrotu (spełnienie wymagań ustawowych i wydanych na jej podstawie rozporządzeń) od spoczywającego na przedsiębiorcy ryzyku związanym z faktem, iż istnieje odsetek dzieci, które są w stanie otworzyć opakowanie. Czym innym jest zatem spełnienie wymogów prawnych dotyczących dopuszczenia danego produktu do obrotu, a czym innym potencjalna możliwość jego użycia niezgodnie z przeznaczeniem przez osobę (w szczególności dziecko), niemającą należytego rozeznania w sytuacji. Okoliczność, że 85% dzieci nie jest w stanie otworzyć samodzielnie opakowania produktu nie zwalnia producenta z odpowiedzialności, gdy dane dziecko znajdzie się akurat wśród pozostałych 15% dzieci, które jest w stanie otworzyć opakowanie produktu i poprzez jego niewłaściwe użycie wyrządzić sobie krzywdę. Producent środka silnie żrącego dopuszczonego do powszechnego obrotu i dostępnego w większości sklepów na dolnych półkach winien wyeliminować niebezpieczeństwo łatwego otwarcia i spożycia tego produktu, co jest zgodne z zasadami współżycia społecznego, a szczególnie z zasadą ochrony zdrowia, ochrony małych dzieci i nie narażanie ich na niebezpieczeństwo, którego można uniknąć. Jak słusznie wskazuje się w literaturze przez zasady współżycia społecznego rozumieć należy powszechne, nieskodyfikowane normy postępowania funkcjonujące w społeczeństwie, których celem jest ochrona społecznie akceptowanych wartości lub dóbr niematerialnych. Zasady te mają silne zabarwienie aksjologiczne, co zbliża je do norm moralnych, charakter obiektywny, w czym są podobne do zwyczajów, oraz walor powszechności, co odróżnia je od zasad słuszności, które odnoszą się także do indywidualnych, rzadko spotykanych sytuacji. Istotne znaczenie ma zidentyfikowanie podstawowych wartości, ze względu na które społeczeństwo wyznacza właściwy sposób postępowania i dokonuje jego oceny. Chodzi o wartości "dostatecznie powszechnie" uznawane w danej grupie społecznej czy całym społeczeństwie, które jednocześnie mają pewien walor uniwersalny, gdyż stanowią dziedzictwo i składnik kultury ( vide Pyziak-Szafnicka M. [red.], Giesen B., Katner W.J., Księżak P., Lewaszkiewicz-Petrykowska B., Majda R., Michniewicz-Broda E., Pajor T., Promińska U., Robaczyński W., Serwach M., Świderski Z., Wojewoda M., Kodeks cywilny. Część ogólna. Komentarz, LEX, 2009). Zdaniem Sądu Apelacyjnego wprowadzenie przez pozwaną spółkę do obrotu niezabezpieczonego produktu stanowiło naruszenie powszechnie akceptowanego i chronionego dobra w postaci zdrowia człowieka, w szczególności zdrowia dzieci. Ratio legis przyjętych w szeroko komentowanych na gruncie przedmiotowej sprawy rozwiązaniach legislacyjnych, jest ochrona małoletnich przed niepożądanym otworzeniem opakowania zawierającego produkt niebezpieczny, rozumiana jako wyeliminowanie sytuacji takich jak rozpatrywana przez Sąd. W realiach niniejszej sprawy ochrona przewidziana przez ustawodawcę okazała się niewystarczającą. Co prawda bowiem pozwana spółka nie dopuściła się naruszenia przepisów, jednakże w wyniku jej wadliwego zachowania i wprowadzenia do obrotu produktu niebezpiecznego, który powód samodzielnie otworzył, doprowadziła do powstania po jego stronie szkody niemajątkowej. W takiej sytuacji – a więc, gdy prawo stanowione nie zapewnia obywatelom należytej ochrony przed błędnym z aksjologicznego punktu widzenia działaniem innych podmiotów – zasadnym jest odwołanie się do klauzuli generalnej jaką stanowią zasady współżycia społecznego. Uznanie, że działanie pozwanej spółki nie było bezprawne tylko na tej podstawie, że producent spełnił wymogi przewidziane w ustawie i rozporządzeniu, z pominięciem kontekstu całego systemu norm prawnych, którego celem jest uchronienie konsumentów, szczególnie dzieci od łatwego kontaktu z substancją silnie żrącą oraz potrzeby ochrony podstawowych wartości – zdrowia, kłóciłoby się z poczuciem sprawiedliwości. W związku ze zdarzeniem z dnia 8 kwietnia 2010 r. pozwana wprowadziła ulepszenia w zamknięciu produktu (...), poprzez użycie specjalnej folii zabezpieczającej. Jak wynika ze sprawozdania (k. 129-131) spowodowało to, że w 2010 r. otworzyć ten produkt potrafiło już tylko jedno dziecko na sto dziesięć przebadanych. Niemalże całkowicie wyeliminowano zatem możliwość niepożądanego, niecelowego otworzenia opakowania. Osiągnięcie takiego efektu okazało się więc realne, wbrew odmiennym w tym przedmiocie twierdzeniom skargi apelacyjnej (k. 694). Wbrew stanowisku strony pozwanej Sąd Apelacyjny nie miał również wątpliwości co do okoliczności, że pomiędzy działaniem pozwanej spółki, a więc wprowadzeniem do obrotu produktu, który nie był należycie zabezpieczony, a doznaną przez powoda krzywdą, zachodził adekwatny związek przyczynowy. W doktrynie i orzecznictwie znajduje aprobatę stanowisko, że dla stwierdzenia w określonym stanie faktycznym adekwatnego związku przyczynowego należy ustalić, czy zdarzenie stanowi warunek konieczny wystąpienia szkody (test conditio sine qua non). Test warunku koniecznego, charakterystyczny dla teorii równowartości warunków (ekwiwalencji), pozwala stwierdzić, czy między zdarzeniem a szkodą zachodzi obiektywna zależność. W tym celu należy zbadać, czy niewystąpienie zdarzenia powodowałoby, że szkoda także nie wystąpiłaby. Analizie poddawana jest dana, indywidualna sytuacja, a w szczególności konkretny skutek (szkoda), a nie skutek danego rodzaju. Badana jest przyczynowość określonego zdarzenia dla konkretnej szkody i dla wyniku testu nie mają znaczenia możliwe inne zdarzenia, które mogą mieć wpływ na istnienie i wysokość szkody ( vide Kidyba A. [red.], Gawlik Z., Janiak A., Kozieł G., Olejniczak A., Pyrzyńska A., Sokołowski T., Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania - część ogólna, LEX, 2010). Przenosząc powyższe rozważania w realia przedmiotowej sprawy Sąd doszedł do przekonania, iż gdyby nie okoliczność, że produkt (...) był nienależycie zabezpieczony, A. O. nie otworzyłby pojemnika ze żrącą substancją. Zachowanie pozwanej spółki stanowiło więc warunek sine qua non wystąpienia krzywdy. Pozwana podniosła, że w dniu zdarzenia rodzice nie sprawowali należytego nadzoru nad małoletnim, jakkolwiek prawidłowe jest ustalenie Sądu I instancji, że chłopiec cały czas znajdował się w ich zasięgu wzroku. Jednak nie reagowali oni na zachowanie powoda zajęci innymi czynnościami. Analizując okoliczności faktyczne zaistniałe w przedmiotowej sprawie Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, iż zachowanie pozwanej spółki oraz chwilowa nieuwaga rodziców stanowiły współprzyczyny tragicznego zdarzenia z udziałem powoda. Rozpatrywanie ich jako mających charakter wyłączny (a więc przyjęcie, tak jak chciała strona powodowa, że wyłączną przyczyną zdarzenia było wadliwe postępowania pozwanej lub też – o co postulowała pozwana – że wyłączną odpowiedzialność za nie powinni ponosić rodzice), nie było możliwe. Stanowiły one bowiem logiczny ciąg: wprowadzenie do obrotu produktu (...) niezawierającego odpowiedniego zamknięcia, wizyta powoda wraz z rodzicami w sklepie (...), chwilowa nieuwaga rodziców, sięgnięcie przez powoda po niebezpieczny produkt, jego otworzenie i spożycie. Niewątpliwie właściwa reakcja rodziców mogłaby zapobiec tragedii. Podkreślenia wymaga jednak, że gdyby niezabezpieczony produkt nie znalazł się w sklepie, również by do niej nie doszło. Powód najprawdopodobniej po kilku nieudanych próbach jego otworzenia, odłożyłby go na półkę (albo w jakimkolwiek innym miejscu). Bez wątpienia zatem zachowanie pozwanej stanowiło współprzyczynę wypadku. Przedmiotem niniejszego postępowania było ustalenie odpowiedzialności pozwanej spółki (...). Żaden przepis prawa nie przewiduje możliwości miarkowania wysokości odszkodowania (zadośćuczynienia) w zależności od stopnia przyczynienia się w jej powstaniu przez osoby trzecie. Pogląd Sądu I instancji w tym przedmiocie zasługiwał więc na aprobatę. Zgodnie z art. 362 k.c. miarkując wysokość odszkodowania (zadośćuczynienia) może uwzględnić w tym zakresie zachowanie samego poszkodowanego, którym w realiach niniejszej sprawy był powód. Przepis ten stanowi, że jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. Sytuacją, w której do powstania szkody przyczynił się małoletni powód pozostający pod nadzorem rodziców, a który swoim zachowaniem przyczynił się do powstania szkody została szeroko omówiona w jednym z orzeczeń Sądu Najwyższego ( vide wyrok z dnia 29 października 2008 r., IV CSK 228/08). Zaprezentowane w nim stanowisko niniejszy Sąd w pełni podziela. Analizując stan faktyczny, w którym niespełna 3,5-letni powód wtargnął na jezdnię i został potrącony przez samochód, Sąd Najwyższy wskazał, że w rozumieniu art. 362 k.c. przyczynieniem się jest każde zachowanie się poszkodowanego pozostające w normalnym związku przyczynowym ze szkodą, za którą ponosi odpowiedzialność inna osoba (tzw. kauzalna koncepcja przyczynienia). Uznanie przyczynienia się za kategorię obiektywną oznacza, że nie należą do jej treści elementy podmiotowe. Dotyczy to zarówno czynników subiektywnych po stronie poszkodowanego (wina lub brak winy, a nawet nieprawidłowość niezawiniona), jak i po stronie odpowiedzialnego za szkodę (wina albo brak winy i odpowiedzialność na zasadzie ryzyka lub słuszności, pozostając na gruncie odpowiedzialności deliktowej). To usuwa poza zakres badania z punktu widzenia przyczynienia podstawę odpowiedzialności zobowiązanego do naprawienia szkody. Sąd Najwyższy podkreślił, że takie podejście nie niweczy ani nie umniejsza znaczenia czynników subiektywnych, a jedynie - rozdzielając sferę przyczynienia od sfery miarkowania - przesuwa je do etapu miarkowania. Sąd Najwyższy wskazał, że niewątpliwie sytuacja, w której odpowiedzialny za szkodę zawinił, a poszkodowanemu winy przypisać nie można, jest najbardziej niekorzystna dla odpowiedzialnego za szkodę i radykalnie zmniejsza szansę powodzenia żądania obniżenia odszkodowania. Nie uzasadnia to jednak formułowania uogólnionej tezy o niedopuszczalności obniżenia odszkodowania, gdyż do konstruowania takiej zasady nie ma podstaw. Można natomiast przyjąć założenie, że jest to okoliczność tak istotna, iż zawsze wymaga rozważenia jako okoliczność sprzeciwiająca się zmniejszeniu obowiązku naprawienia szkody. Istotnym jest czy poszkodowanemu, którego zachowanie pozostawało w normalnym związku przyczynowym z powstaniem szkody, nie tylko nie można przypisać winy, ale czy ze względu na wiek można wobec niego sformułować zarzut obiektywnej nieprawidłowości zachowania. Decydujące znaczenie w tym przedmiocie mają natomiast elementy subiektywne, takie jak rodzaj zdarzenia, wiek, stopień świadomości i rozeznania małoletniego. W oddanej pod osąd Sądu Najwyższego sprawie nie budziła wątpliwości okoliczność, że małoletniego powoda nie można obarczyć skutkami przyczynienia się rodziców do powstania szkody, którzy pozostawili go bez należytej opieki. W ślad za przedstawionymi rozważaniami Sąd Apelacyjny uznał, iż w przedmiotowej sprawie brak jest podstaw do zmniejszenia wysokość zadośćuczynienia stosownie do stopnia przyczynienia się przez powoda w powstaniu po jego stronie szkody niemajątkowej. Zważyć w tym zakresie należało, iż w chwili zdarzenia A. O. miał 2 lata i 8 miesięcy. Nie sposób uznać zatem, że jego zachowanie było „obiektywnie nieprawidłowe”. Nie miał on bowiem żadnego (nie tylko dostatecznego) rozeznania w zaistniałej sytuacji, nie zdawał i nie mógł sobie zdawać sprawy z konsekwencji swojego zachowania. Okoliczności te wykluczały możliwość uwzględnienia stopnia przyczynienia się małoletniego w powstaniu szkody. Sąd II instancji zgadza się ze stanowiskiem skarżącej, iż „spożycie środka przeznaczonego do udrażniania rur nie jest normalnym skutkiem jego używania” (k. 699). Zasadnicza trafność tego spostrzeżenia nie miała jednak wpływu na rozstrzygnięcie przedmiotowej sprawy. Zważyć bowiem należało, że dotyczy ona sytuacji, w której z ww. produktu korzysta osoba mająca świadomość jego przeznaczenia (najczęściej osoba dorosła). W niniejszej sprawie doszło natomiast do spożycia preparatu przez małe dziecko. Z zasad doświadczenia życiowego wynika natomiast, że dzieci – w tym przede wszystkim w tak młodym wieku jak powód – wkładają do ust przeróżne przedmioty, ich zachowanie bywa nieobliczalne i nieprzewidywalne. Dostrzegł to także ustawodawca, który poprzez wprowadzenie odpowiednich regulacji prawnych zmierzał do wyeliminowania styczności małoletnich z substancjami mogącymi stanowić zagrożenie dla ich życia i zdrowia. W tej sytuacji uznanie – tak jak chciała skarżąca – że spożycie środka przeznaczonego do udrażniania rur przez dziecko nie jest normalnym następstwem działania pozwanej, nie było możliwe. W konsekwencji powyższego Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, iż w przedmiotowej sprawie zachodziły wszystkie przesłanki odpowiedzialności pozwanej spółki, które przewidziane zostały w art. 415 k.c. Roszczenie powoda co do zasady zasługiwało więc na uwzględnienie. W przedmiotowej sprawie brak było również podstaw do kwestionowania wysokości zasądzonego na rzecz poszkodowanego zadośćuczynienia. Sąd Apelacyjny zgadza się z wyrażonym w judykaturze zapatrywaniem, zgodnie z którym skuteczne postawienie zarzutu naruszenia art. 445 k.c. wymaga wykazania, że pominięte zostały przez sąd orzekający okoliczności istotne dla ustalenia wysokości zadośćuczynienia albo wykazania, że - pomimo uwzględnienia wszystkich istotnych przesłanek - ustalone przez sąd zadośćuczynienie jest rażąco zaniżone lub zawyżone. Uwzględnienie omawianego zarzutu mogłoby nastąpić także wtedy, gdyby sąd uczynił jedno z wielu kryteriów decydujących o wysokości zadośćuczynienia elementem dominującym i przede wszystkim w oparciu o nie określił wysokość takiego zadośćuczynienia ( vide wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 12 sierpnia 2013 r., I ACa 325/13). Z sytuacją taką nie mieliśmy do czynienia w niniejszej sprawie. Zważyć w tym zakresie należało przede wszystkim na skomplikowany, bolesny i długotrwały proces leczniczy, któremu powód został poddany bezpośrednio po wypadku, jak również na rozmiar stwierdzonych wówczas u niego obrażeń ciała. Jak ustalił Sąd I instancji, a które to ustalenia należało w pełni podzielić, po wypadku A. O. był hospitalizowany w Szpitalu (...) przy ul. (...) w S. oraz w (...) ZOZ (...) w S. w okresie od 8 kwietnia do 23 czerwca 2010 r. Do dnia 7 maja 2010 r. powód przebywał na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii dla Dzieci. Gastroskopia wykonana u powoda po 12 godzinach od spożycia preparatu (...) wykazała poparzenie II/III stopnia pod postacią rozległego owrzodzenia śluzówek jamy ustnej, języka i gardła oraz przełyku, obejmującego 75% obwodu przełyku w części górnej i połowę obwodu w części środkowej oraz części podwpustowej żołądka. Bardzo ciężki stan dziecka, wymagający leczenia w warunkach intensywnej opieki medycznej, utrzymywał się od dnia zdarzenia do dnia 2 maja 2010 r. Stan ten zaczął ulegać poprawie od 4 maja 2010. W badaniu z dnia 6 maja 2010 r. u małoletniego powoda stwierdzono utrzymujący się obrzęk bocznej ściany gardła, stwierdzono także martwicę pokrytą nalotem i stopniowe gojenie się zmian oparzeniowych. Od dnia 7 maja 2010 r. powód przebywał na Oddziale Pediatrii, Gastroenterologii i Reumatologii (...) ZOZ (...) w S.. W czasie leczenia u powoda wystąpiły powikłania pod postacią zmian zapalnych płuca lewego i cechy niewydolności wpustu. Po 9 tygodniach intensywnego leczenia, 9 czerwca 2010 r., ponownie wykonano u powoda gastroskopię kontrolną, stwierdzając całkowite wygojenie się zmian zapalnych w przełyku. Uzyskano wówczas również wygojenie zmian zapalno-martwiczych jamy ustnej i gardła, ale z pozostawieniem nasilonych zmian bliznowaciejących języka, policzków i warg, co spowodowało zrośnięcie dolnego przedsionka jamy ustnej z unieruchomieniem wargi dolnej oraz zrośnięcie języka z dnem jamy ustnej. Zmiany te utrudniały dziecku mowę i spożywanie pokarmów, dlatego też po konsultacji chirurgicznej zakwalifikowano je do zabiegu operacyjnego. W okresie od 20 do 22 lipca 2010 r. powód był ponownie hospitalizowany, a w dniach od 27 lipca do 12 sierpnia 2010 r. przebywał na Oddziale Chirurgii Plastycznej i Rekonstrukcyjnej w (...) Centrum (...) w K.. W dniu 9 sierpnia 2010 r. wykonano u niego rekonstrukcję przedsionka jamy ustnej i wargi dolnej przesuniętymi płatami śluzówkowymi oraz przeszczepami skóry pełnej grubości pobranymi z pachwiny. Przebieg pooperacyjny był powikłany grzybicą skórno-śluzówkową. Okazało się jednak, że ww. zabieg nie powiódł się i konieczne jest jego powtórzenie. Mając na uwadze przedstawiony proces leczniczy oraz zakres stwierdzonych u powoda obrażeń ciała Sąd Apelacyjny nie miał żadnych wątpliwości co do zasadności zasądzenia na jego rzecz dochodzonej pozwem kwoty. Z całą pewnością kwota nie była kwotą wygórowaną, jak twierdziła skarżąca. Zdaniem Sądu II instancji rozmiar doznanej przez powoda krzywdy uprawniał go wręcz do dochodzenia zadośćuczynienia w wyższej wysokości. Nie ma również racji skarżąca twierdząc, iż wysokość zadośćuczynienia powinna zostać zmniejszona z uwagi na zaniedbywanie procesu rehabilitacyjnego przez jego rodziców, a tym samym zwiększenie rozmiaru jego krzywdy. Jak już bowiem wskazano powyżej proces leczniczy podjęty bezpośrednio po zdarzeniu (kiedy to powód przebywał praktycznie przez cały czas w szpitalach i poddany był wykwalifikowanej opiece medycznej) i doznana wówczas przez niego krzywda związana z koniecznością poddania się bolesnym badaniom i zabiegom, uprawniała powoda do żądania zadośćuczynienia w kwocie 100.000 zł. Samo oparzenie jamy ustnej i przewodu pokarmowego silną zasadą jest bardzo bolesne. Powód przebył wiele poważnych i bolesnych zabiegów medycznych. Łącznie spędził w szpitalu 112 dni. Był trzykrotnie operowany, jedenastokrotnie wymagał znieczulenia ogólnego (8 razy do gastroskopii, 3 razy do zabiegów chirurgicznych), przebywał na Oddziale Intensywnej Terapii w stanie śpiączki farmakologicznej. Nie sposób uznać również, aby poprzez zakup sprzętu medycznego oraz częściowe zrekompensowanie kosztów związanych z leczeniem powoda, pozwana spółka w sposób znaczny przyczyniła się do redukcji ujemnych następstw zdarzenia z dnia 8 kwietnia 2008 r. i wyrównania doznanej przez powoda szkody, jakkolwiek bez wątpienia działanie to zasługuje na aprobatę. W przedmiotowej sprawie brak było również podstaw do stwierdzenia, że zgłoszenie przez powoda roszczenia zasądzenia na jego rzecz zadośćuczynienia stanowiło wykonywanie przez niego prawa w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego (art. 5 k.c.). Co więcej czyniąc w tym przedmiocie zarzut Sądowi I instancji pozwana nie wskazała naruszenia jakich zasad współżycia społecznego dopuścił się powód. Po raz kolejny podkreślenia wymaga również, iż zachowanie rodziców powoda nie może skutkować ujemnymi dla niego konsekwencjami na gruncie przedmiotowego procesu. To powód doznał krzywdy i to jego krzywda podlega wyrównaniu na podstawie zapadłego w sprawie rozstrzygnięcia. Wskazać w końcu należy, iż argumentacja skargi apelacyjnej, zgodnie z którą żądanie zasądzenia na rzecz małoletniego A. O. zadośćuczynienia jest „niczym więcej, jak instrumentem służącym jego rodzicom do wzbogacenia się i poprawy własnej sytuacji materialnej”, również nie zasługuje na aprobatę. Przyjęcie przeciwnej tezy powodowałoby, że w każdej sprawie, w której rodzice działając w charakterze przedstawicieli ustawowych swoich zstępnych dochodzili by w ich imieniu roszczeń pieniężnych, należałoby dopatrywać się podstępu i nagannej motywacji. Bez wątpienia trudna sytuacja materialna rodziców nie może ponadto pozbawiać powoda przysługujących mu z mocy prawa roszczeń. Niezasadny okazał się także zarzut naruszenia przez Sąd I instancji przepisu art. 415 k.c. poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i ustalenie odpowiedzialności pozwanej za przyszłe szkody powoda. Podkreślenia wymaga, że w przedmiotowej sprawie niewątpliwym było, że proces leczenia i rehabilitacji powoda nie przebiega prawidłowo. W wyniku kontroli lekarskich stwierdzono u niego zaniedbania na tym polu. Prawidłowo przeprowadzony proces rehabilitacji powoda (po zakończeniu leczenia operacyjnego) skutkowałby poprawą jego zdrowia. Nie oznacza to jednak, że nastąpiłoby całkowite jego wyleczenie. Ocena czy ewentualne dalsze szkody są następstwem zdarzenia z dnia 8 kwietnia 2010 r. czy skutkiem nienależytego procesu rehabilitacyjnego, będzie należała do Sądu orzekającego w przedmiocie przyszłych roszczeń powoda. Dochodzona przez powoda kwota 100.000 zł tytułem zadośćuczynienia jest odpowiednia do doznanych przez niego cierpień, długości procesu leczenia i pogorszenia jego perspektyw życiowych. Mając na uwadze przedstawione powyżej ustalenia i rozważania prawne Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że apelacja pozwanej, jako pozbawiona uzasadnionych podstaw winna podlegać oddaleniu, stosownie do dyspozycji art. 385 k.p.c. Odmiennie ocenić natomiast należało skargę apelacyjną strony powodowej, która wadliwości rozstrzygnięcia Sądu I instancji upatrywała w naruszeniu przepisu art. 481 k.c. w zw. z art. 455 k.c. Analiza aktualnie dominującej linii orzeczniczej prowadzi do wniosku, że w przypadku żądania odsetkowego zgłoszonego obok roszczenia głównego – zadośćuczynienia, zasadą jest zasądzenie odsetek od daty wezwania, wyjątkowo zaś od daty wyrokowania. Sąd Okręgowy z wyjątku zaś uczynił regułę. Rozstrzygnięcie to nie znajdowało oparcia w okolicznościach rozpoznawanej sprawy. Sąd Apelacyjny zgadza się z poglądem, że jeżeli zobowiązany nie płaci zadośćuczynienia w terminie wynikającym z przepisu szczególnego lub w terminie ustalonym zgodnie z art. 455 in fine k.c., uprawniony nie ma możliwości czerpania korzyści z zadośćuczynienia, jakie mu się należy już w tym terminie. W konsekwencji odsetki za opóźnienie w zapłacie zadośćuczynienia należnego uprawnionemu już w tym terminie powinny się należeć od tego właśnie terminu. Stanowiska tego nie podważa pozostawienie przez ustawę zasądzenia zadośćuczynienia i określenia jego wysokości w pewnym zakresie uznaniu sądu. Przewidziana w art. 445 § 1 i art. 448 k.c. możliwości przyznania przez sąd odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za krzywdę nie zakłada bowiem dowolności ocen sądu, a jest jedynie konsekwencją niewymiernego w pełni charakteru okoliczności decydujących o doznaniu krzywdy i jej rozmiarze. Mimo więc pewnej swobody sądu przy orzekaniu o zadośćuczynieniu, wyrok zasądzający zadośćuczynienie nie ma charakteru konstytutywnego, lecz deklaratywny ( vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 lutego 2011 r., I CSK 243/10). Podkreślenia wymaga również, że obecnie funkcja odszkodowawcza odsetek przeważa nad ich funkcją waloryzacyjną. W tej sytuacji zasądzanie odsetek od daty wyrokowania prowadzi w istocie do ich umorzenia za okres przed datą wyroku i stanowi nieuzasadnione uprzywilejowanie dłużnika, skłaniając go niekiedy do jak najdłuższego zwlekania z opóźnionym świadczeniem pieniężnym, w oczekiwaniu na orzeczenie sądu znoszące obowiązek zapłaty odsetek za wcześniejszy okres. Bez znaczenia dla ustalenia początkowej daty wymagalności roszczenia dochodzonego pozwem pozostaje stanowisko procesowe strony pozwanej, która nie widzi podstaw do wypłaty odszkodowania, bowiem dłużnik popada w opóźnienie, jeśli nie spełnia świadczenia pieniężnego (także wynikającego ze zobowiązania niepieniężnego) w terminie, w którym stało się ono wymagalne, także wtedy, gdy kwestionuje istnienie lub wysokość świadczenia ( vide wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 24 lipca 2008 r.,V ACa 252/08). Jak wynika z ustaleń Sądu I instancji pismem z dnia 28 maja 2010 r. (...) spółka z o.o. w D. działająca w imieniu rodziców małoletniego powoda, wezwała pozwaną (...) S.A. w J. do naprawienia szkody związanej z wypadkiem, nie precyzując jednak wysokości dochodzonych roszczeń.. Dopiero w pozwie powód sprecyzował swoje roszczenia. Pozew został doręczony, jednak w aktach brak jest zwrotnego poświadczenia odbioru pozwu. Dopiero dzień sporządzania odpowiedzi na pozew – 14 października 2011 r. potwierdza datę wezwania pozwanej do zapłaty. Strona powodowa domagała się zasądzenia na jej rzecz odsetek od roszczenia głównego od dnia złożenia pozwu, mimo, że wcześniej nie wzywała pozwanej do spełnienia roszczenia.. Sąd Apelacyjny mając na uwadze przedstawione powyżej rozważania, uznał roszczenie powoda w tym zakresie za uzasadnione od dnia wykazanego doręczenia odpisu pozwu, to jest od dnia 14 października 2011 r.i zasądził od tej daty odsetki ustawowe uznając , że od tego dnia roszczenie powoda o odsetki stało się wymagalne. . W konsekwencji apelacja strony powodowej podlegała uwzględnieniu w częsci, wyrok zaś zmianie stosownie do art. 386 § 1 k.p.c. O kosztach postępowania apelacyjnego orzeczono mając na uwadze zasadę odpowiedzialności za wynik postępowania, wyrażoną w art. 98 § 1 k.p.c. Ponieważ apelacja wywiedziona przez powoda okazała się zasadna, pozwana jako strona przegrywająca w całości, obowiązana jest zwrócić mu poniesione przez niego koszty postępowania drugoinstancyjnego. Na koszty te złożyła się natomiast kwota 2.700 zł tytułem wynagrodzenia adwokata, ustalonego na podstawie z § 13 ust. 1 pkt 2 w zw. z § 6 pkt 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. z 2013 r., poz. 461). Eugeniusz Skotarczak Iwona Wiszniewska Artur Kowalewski

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.