Sygn. akt I C 1336/18 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 21 kwietnia 2021 roku Sąd Rejonowy w Częstochowie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: (...) Marcin Szymański Protokolant: Iwona Bardzińska po rozpoznaniu w dniu 31 marca 2021 roku w Częstochowie na rozprawie sprawy z powództwa A. W. przeciwko K. J. o zapłatę
(2), czyli z chwilą wydania rzeczy sprzedanej (548 § 1 k.c.). Obie powyższe przesłanki obowiązany był wykazać powód, albowiem to on z faktów tych wywodził skutki prawne (art. 6 k.c.). Przeprowadzone postępowanie dowodowe nie pozwoliło na niezbite ustalenie, jakoby pozwany miał w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej zajmować się sprzedażą jachtów (mała skala, brak ciągłości czasowej). W konsekwencji należało uznać, że przedmiotowa umowa została zawarta w obrocie obustronnie nieprofesjonalnym (tzw. „C2C”). W niniejszej sprawie nie miało zatem zastosowanie domniemanie istnienia wady lub jej przyczyny w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego (art. 556 2 k.c.). Obecnie bezspornie nieużytkowany jacht po 4 latach przechowywania bez żadnej osłony przed warunkami atmosferycznymi znajduje się w fatalnym stanie, niezdatnym do użytku. Zatem problematyczne pozostawało ustalenie, które z tych wad – w szczególności zaś tych wymienionych w „reklamacji” powoda – istniały najpóźniej w dniu zawarcia umowy sprzedaży (11 grudnia 2016 roku). W tym kontekście A. W. powoływał się na zwisającą podsufitkę, pęknięcia na burcie i zaniżony wiek jachtu. I. Podsufitka – w żadnej ze sporządzonych przez siebie opinii biegły nie wypowiedział się w tym przedmiocie. Wobec tego należało uznać, że wada ta nie występuje. II. Pęknięcia na burcie – są i występowały jeszcze przed nabyciem łodzi przez powoda. Zgodnie z opinią biegłego wynikały one nie z transportu, a ze złej przebudowy, wieku jednostki i jej eksploatacji. Zostały one jedynie zamalowane z wierzchu i to w dodatku niezgodnie z technologią. Podobnie niefachowo przystąpiono do prób połączenia niektórych elementów poszycia. Jak wynikało z przesłuchania pozwanego i wystawionej przez niego internetowej oferty – to K. J. dokonywał „odnowienia” łodzi. Był to zatem efekt jego prowizorycznych napraw. W każdym zaś razie wady te istniały, gdy wydawał jacht. Powód w ogóle nie eksploatował łodzi. Pozwany nie wykazał także, by kupujący przystępował samodzielnie do jakichkolwiek napraw łodzi. Zresztą to sam sprzedawca w toku swoich zeznań akcentował, że powód nie znał się na jachtach i musiał być przez niego instruowany. Wątpliwe zatem, by A. W. na własną rękę miał się trudzić naprawą. Co zresztą charakterystyczne, w e-mailowej odpowiedzi na „reklamację” pozwany w ogóle nie podjął nawet próby polemiki ze stanowiskiem powoda o istnieniu tego rodzaju wad fizycznych. Ograniczył się jedynie do stwierdzenia, że powód zapoznał się ze stanem technicznym jachtu i wiedział co kupuje. Na podstawie opinii biegłego Sąd ustalił, że wady te są nieusuwalne, a inne prace przy łodzi będą przez to dłuższe i droższe. Materiał dowodowy nie pozwalał za to na ustalenie, że usterki te miały wpływ na bezpieczeństwo użytkowania. III. Wiek jachtu – łodzie (...) produkowane były do 1979 roku i według biegłego przedmiotowa jednostka powstała najpóźniej właśnie w tym czasie. Nic nie wspomniał on, by na zasadach zakupionej licencji tego typu jachty budowały inne stocznie w późniejszych latach. Biegły pozwolił sobie na spekulację, zgodnie z którą datę produkcji łodzi można by określić na rok 1989, o ile dopiero wtedy była dokończona lub przebudowywana. Zgromadzony materiał dowodowy nie dawał jednak podstaw do ustalenia, że w przypadku tej konkretnej jednostki takie zdarzenia miałyby nastąpić aż 10 lat po zaprzestaniu przez producenta produkcji. Nie dowodziły tego adnotacje poczynione na umowie zawartej przez pozwanego z R. R.. Nie wiadomo na jakiej podstawie angielski sprzedawca twierdził, jakoby łódź pochodziła z 1989 roku. Nie jest również jasne, czy w ogóle był on pierwszym właścicielem jachtu, a zatem skąd i od kogo mógłby taką wiedzę posiadać. Biegły przyznawał, że elementy jachtu są już bardzo leciwe, a jednostka była poddawana wielokrotnie remontom. W łodzi znajdowała się tabliczka znamionowa z datą
- Pełnomocnik pozwanego słusznie dostrzegł, że nie dotyczyła ona roku produkcji jachtu tylko zamontowanej w niej kuchenki. Trudno jednak nie zauważyć, że data ta koresponduje z okresem w jakim jachty (...) wytwarzano. Jednocześnie nie sposób przyjąć, że jeśli jednostka pochodziła z 1989 roku, to przy okazji remontu łodzi – w celu jej odnowienia - ówczesny właściciel miałby celowo montować starą kuchenkę – i to znacznie starszą od samego jachtu. Przeczyłoby to celowi renowacji. Ponadto biegły w ustnej, uzupełniającej opinii wskazał, że jacht mógłby być uznany jako wyprodukowany po 1979 roku, o ile zbudowany byłby na bazie młodszych części, ale wersji tej przeczyło, iż jacht sprzedany był jako całość, a nie jako spawany z różnych elementów. Z tych wszystkich względów Sąd przyjął, że sprzedany powodowi jacht został wyprodukowany w 1979 roku. W konsekwencji należało uznać, że oferta przedstawiona przez pozwanego nie była zgodna z rzeczywistym stanem rzeczy, a zbyty towar dotknięty był wadami fizycznymi istniejącymi jeszcze przed datą wydania rzeczy ruchomej. Nie miały one charakteru nieistotnego w rozumieniu art. 560 § 4 k.c. Wpływały one na koszt eksploatacji jachtu. (...) okazała się 10 lat starsza niż powinna. Tymczasem zgodnie ze stwierdzeniem biegłego już 2-3 lata użytkowania jednostek pływających przekładają się na 10-15 lat użytkowania samochodów osobowych. Różnica jest zatem diametralna. Powód zamierzał nabyć jednostkę gotową do użytkowania, a nie taką, która dopiero może stanowić bazę do dalszych prac remontowych. Nie sposób przy tym zarzucić powodowi, że wyżej wymienione wady były mu znane przed sfinalizowaniem transakcji, co miałoby zwolnić pozwanego z odpowiedzialności z tytułu rękojmi (art. 557 § 1 k.c.). Bezspornie powód nigdy przed 11 grudnia 2016 roku nie dokonywał oględzin łodzi. Zdjęcie załączone do internetowego ogłoszenia nie było nadto szczegółowe. Pozwany w dniu sprzedaży przywiózł łódź powodowi dopiero po godzinie 15:
- Nie dało się tego uczynić wcześniej, skoro K. J. wyruszył w trasę o 8:00 rano, a z C. do M. podróż trwa 6 godzin i to bez spoczynku oraz nie uwzględniając, że pozwany musiał jechać ostrożnie z uwagi na spore gabaryty transportowanej łodzi. W grudniu o tej porze panuje już w zasadzie zmrok, szczególnie w deszczowy dzień. Powód nie mógł zatem zapoznać się bliżej ze stanem technicznym i fizycznym łodzi w dacie transakcji z usprawiedliwionych przyczyn. Odpowiedzialności pozwanego nie wyłącza również jego ewentualny brak wiedzy o wadach fizycznych zbywanej ruchomości. Sprzedawca odpowiada z tytułu rękojmi także wtedy, gdy świadczenie rzeczy wadliwej nie jest następstwem okoliczności objętych jego odpowiedzialnością (zwłaszcza następstwem niedołożenia należytej staranności). W związku z tym przyjmuje się, że odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi jest oparta na zasadzie ryzyka albo wręcz – co można uzasadniać brakiem możliwości powołania się na typowe okoliczności egzoneracyjne (np. wyłączną winę osoby trzeciej albo siłę wyższą) – jest to odpowiedzialność absolutna (R. Trzaskowski (w:) Kodeks cywilny. Komentarz. Tom IV. Zobowiązania. Część szczegółowa, pod red. J. Gudowskiego, wyd. WKP 2017, dostęp elektr., teza nr 1 do art. 556 oraz powołana tam doktryna i orzecznictwo). Mając wszystkie te okoliczności na uwadze uznać należało, że dokonane przez powoda odstąpienie od umowy było skuteczne. W myśl art. 494 § 1 k.c. zd. pierwsze strona, która odstępuje od umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy, a druga strona obowiązana jest to przyjąć. W konsekwencji pozwany obowiązany był do zwrotu powodowi wyłożonej przez niego ceny. Wynosiła ona 23.500 zł. W toku przesłuchania K. J. sam przyznał, że otrzymał od powoda całość umówionej ceny. Nieprawdą było zatem twierdzenie zawarte w odpowiedzi na pozew, że powód wbrew umowie nie dopłacił za zakupioną łódź 3.000 zł. Z tych względów Sąd zasądził na rzecz powoda od pozwanego kwotę 23.500 zł tytułem zwrotu ceny za jacht. O odsetkach Sąd orzekł na podstawie art. 481 § 1 i 2 k.c. oraz art. 455 k.c. Powód w „reklamacji” z 21 grudnia 2016 roku domagał się zwrotu pieniędzy w „terminie ustawowym”; ten zaś został określony jako „niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania”. Pojęcie to pozostaje nieostre. Oznacza „bez zbędnej zwłoki” czy też „w normalnym toku rzeczy”. Nie jest jednak równoznaczne ze słowem „natychmiast”, którym kodeks też się posługuje (por. przykładowo art. 709 5 § 3 k.c.). Ustawodawca w tym przypadku celowo nie posłużył się sztywnym, kalendarzowym określeniem, ustalenie właściwego terminu pozostawiając towarzyszącym odstąpieniu od umowy okolicznościom. Zważywszy, że nastąpiło ono w okresie okołoświątecznym, za zasadne zostało uznane przyjęcie terminu tygodniowego. Wobec tego pozwany pozostawał w opóźnieniu ze świadczeniem od dnia 29 grudnia 2019 roku i od tej daty zasądzone zostały odsetki. Natomiast drugie z dochodzonych przez powoda roszczeń podlegało oddaleniu jako bezzasadne. Powód utrzymywał, że żądana przezeń kwota 4200 zł stanowi „wartość” parkowania łodzi motorowej, nie precyzując czy przez to rozumiał zwrot poniesionych przez siebie kosztów czy też wynagrodzenie. Kupujący nie wykazał jednak – a nawet nie próbował tego czynić – że jakiekolwiek wydatki z tego tytułu poniósł, tym bardziej, iż jacht przez cały czas zlokalizowany był na jego nieruchomości. W konsekwencji istotą przedstawionego przez powoda pod osąd roszczenia było żądanie wynagrodzenia za postój łodzi na nieruchomości powoda po odstąpieniu przez niego od umowy. Odstąpienie od umowy sprzedaży ruchomości ma skutek rzeczowy (uchwała SN w składzie 7 sędziów z 27.2.2003r., sygn. akt III CZP 80/02). W realiach sprawy oznaczało to, że od 21 grudnia 2016 roku pozwany na powrót stał się właścicielem jachtu (...). Z uwagi na gabaryty jachtu i specjalną technikę załadunku kupujący obowiązany był wyłącznie udostępnić sprzedawcy rzecz na miejscu, w którym się znajduje, a sprzedawca obowiązany był przyjąć od kupującego rzecz wadliwą (art. 561 2 § 2 i 3 k.c. w zw. z art. 561 4 k.c.). Zatem pozwany miał obowiązek odbioru łodzi z M.. Powód mógł odesłać rzecz na koszt i niebezpieczeństwo sprzedawcy (art. 567 § 1 k.c.). Niewykonanie tego uprawnienia nie pociągało jednak dla niego żadnych negatywnych konsekwencji. To wszystko jednak nie było wystarczające do przyjęcia, że powodowi przysługuje roszczenie o wynagrodzenie za postój jachtu na swojej posesji. Pełnomocnik powoda nie wskazał żadnego przepisu, który mógłby bezpośrednio uchodzić za źródło dochodzonej pretensji. Nie mógł nim być przepis: - art. 566 § 1 k.c., gdyż on uprawnia jedynie do żądania zwrotu kosztów przechowania rzeczy (tych powód jednak nie poniósł), - art. 566 § 1 k.c. in fine w zw. z art. 494 k.c. zd. drugie w zw. z art. 471 k.c. z uwagi na brak szkody, - art. 835 k.c. i art. 836 k.c. (umowa odpłatnego przechowania) względnie art. 659 § 1 k.c. (umowa najmu miejsca postojowego) – jak każda umowa wymaga złożenia przez obie strony, choćby w sposób dorozumiany, zgodnych oświadczeń woli; tymczasem pozwany takiej woli wyrazić nie mógł, skoro od początku twierdził, że pomimo odstąpienia od umowy jacht pozostaje własnością powoda), - art. 225 k.c. w zw. z art. 224 § 2 k.c., albowiem są to roszczenia kierowane do samoistnego posiadacza przez właściciela, a powód po dniu 21 grudnia 2016 roku nie legitymował się już tytułem własności jachtu, - art. 752 k.c. – przyjęcie tej konstrukcji było o tyle nieuzasadnione, że powód nie działał na korzyść pozwanego (pozwalając na dalsze rujnowanie jachtu przez warunki atmosferyczne), a ponadto z tego tytułu i tak mógłby żądać co najwyżej zwrotu uzasadnionych wydatków (art. 753 § 2 k.c.), a nie zapłaty wynagrodzenia. Ostatecznie zatem w tej części powództwo zostało oddalone. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 100 k.p.c. zd. pierwsze oraz art. 98 § 3 k.p.c. i art. 99 k.p.c., dokonując ich stosunkowego rozdzielenia stosownie do stopnia w jakim powód utrzymał się ze swym roszczeniem (84,84%). Do kosztów poniesionych przez strony Sąd zaliczył wynagrodzenie zastępujących strony radców prawnych (po 3600 zł) wraz z opłatami skarbowymi za złożenie dokumentu pełnomocnictwa (po 17 zł), a po stronie powoda także opłaty od pozwu (1340 zł), od rozszerzenia pozwu (45 zł) i zaliczki na wynagrodzenie biegłego żeglarza (1500 zł). Suma kosztów procesu wyłożonych przez strony wynosiła 10.119 zł. Pozwany winien pokryć 84,84% ich sumy, czyli 8584,96 zł. Skoro w toku procesu z tytułu kosztów procesu wydał jedynie 3617 zł, to różnicę (8584,96 zł – 3617 zł = 4967,96 zł) obowiązany był zwrócić powodowi. W toku procesu Sąd poniósł tymczasowo wydatek w postaci wynagrodzenia biegłego żeglarza w zakresie, w jakim uiszczona przez powoda zaliczka nie wystarczyła na jego pokrycie (991,02 zł). Stosownie do przepisu art. 113 ust. 1 i 2 u.k.s.c. w zw. z art. 100 k.p.c. wydatkiem tym zostały obciążone strony stosownie do stopnia z jakim utrzymały się ze swym stanowiskiem procesowym. W konsekwencji pozwany obowiązany jest zwrócić 84,84% tej kwoty (840,78 zł), a powód 15,16% (150,24 zł). Z tej przyczyny orzeczono jak w punkcie czwartym i piątym wyroku. Asesor sądowy