– 385 4 k.c., a wymóg tej implementacji opisany jest, zgodnie z art. 10 ust 2 dyrektywy, w odnośniku do ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Dodane - istotne w sporze - przepisy art.
i 385 2 polskiego kodeksu cywilnego mają następujące brzmienie: Art.
. Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. §
k.c.: według dyrektywy, klauzule niedozwolone to takie, które „stoją w sprzeczności z wymogami dobrej wiary”, oraz „powodują znaczącą nierównowagę wynikających z umowy, praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta”; natomiast według polskiego kodeksu cywilnego klauzule niedozwolone to takie, które „kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy”. Ta uwaga jest istotna z tego względu, że dyrektywa nakazuje państwom członkowskim zapewnienie w prawie krajowym ochrony konsumenta na poziomie co najmniej opisanym w tej dyrektywie (art. 10 dyrektywy), jednakże w art. 8 dyrektywa dopuszcza zapewnienie wyższego stopnia ochrony konsumenta poprzez przyjęcie lub utrzymanie bardziej rygorystycznych przepisów prawnych. Choć, jak się wydaje, krajowa regulacja, poprzez użycie zwrotu o „rażącym naruszeniu interesów konsumenta” w porównaniu do unijnej dyrektywy mówiącej o „znaczącej nierównowadze praw i obowiązków ze szkodą dla konsumenta” jest węższa, a przez to w mniejszym zakresie chroni konsumenta, to sens i zakres obydwu regulacji jest taki sam: ochrona konsumenta przed konsekwencjami stosowania nieuczciwych klauzul w umowach z konsumentem polega na – tak samo w dyrektywie jak i prawie krajowym – niezwiązaniu nimi konsumenta, z tym, że umowa w pozostałej części nadal obowiązuje strony, o ile jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. Przy tym, co Sąd podkreśla, w obydwu regulacjach wyraźnie, tak samo, choć innymi zwrotami, zaznaczono, że chodzi nie o jakiekolwiek, czyli niewielkie, nieznaczne, naruszenie „interesów konsumenta”, ale naruszenie kwalifikowane jako „rażące” (polski k.c.) lub „znaczącą” nierównowagę ze szkodą dla konsumenta (dyrektywa). 5. Przytoczone wyżej regulacje, unijne i krajowe, to fundamenty tzw. prawa konsumenckiego, to jest regulującego relacje między konsumentem, jako stroną z zasady słabszą w relacjach z przedsiębiorcą, profesjonalistą, dysponującym z założenia większymi możliwościami kształtowania umów, opartymi na większym potencjale ekonomicznym i prawnym, oraz znajomości realiów rynkowych, czy technologicznych, czy innej wiedzy istotnej przy zawieraniu i realizacji umowy. Ale patrząc szerzej, tak opisane prawo konsumenckie jest niczym innym, jak tylko - wykształconą stosunkowo niedawno (w okresie kilku dziesięcioleci) - formą niwelacji braku faktycznej równości między stronami, na której opiera się immanentna dla prawa cywilnego, od czasów rzymskich, autonomia woli stron i wynikająca z niej swoboda umów. Takimi formami wyrównującymi brak równowagi między stronami, od tysiącleci, są - dla przykładu - przepisy o wadach oświadczenia woli, czy o wyzysku. Dyrektywa, której celem podstawowym było ujednolicenie form ochrony konsumentów w krajach Unii, wprowadziła jeden, ale radykalny sposób przywracania równowagi stron umów, poprzez wprowadzenie niezwiązania klauzulami niedozwolonymi konsumenta, z podkreśleniem obowiązywania umowy w pozostałej części, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków (art. 6 ust 1 dyrektywy). Tak samo w polskim k.c., w myśl § 2 art.
, „Jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie”. Te regulacje to nic innego jak podkreślenie zasady „pacta sunt servanda”, czyli umowy wiążą, nawet mimo zmienionej sytuacji. A normą czyniącą wyjątek w tej regule, jest - sięgająca również czasów rzymskich - klauzula nadzwyczajnej zmiany stosunków, czyli rebus sic stantibus, opisana w art. 357 1 polskiego kodeksu cywilnego.
Taką ocenę potwierdzają orzeczenia Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zawierające oceny analogicznych klauzul, a które obydwu stronom z pewnością są bardzo dobrze znane, stąd nie ma potrzeby ich powoływania. 9. W tym miejscu konieczne są dwie uwagi: pierwsza, że powodowie, bez cienia wątpliwości, przy zawieraniu umowy z pozwanym mieli status konsumenta (art. 2 lit b Dyrektywy 93/13 oraz art. 22 1 polskiego kodeksu cywilnego w brzmieniu nadanym już w 2003 r. i dotychczas niezmienionym); druga, że nieuczciwy charakter warunków umowy dokonywany jest na moment zawierania umowy, co wynika z art. 4 ust 1 dyrektywy w brzmieniu nadanym sprostowaniem z dnia 13.10.2016 r. [Dz. Urz. UE. L z 2016 r. Nr 276, poz. 17[1]], które weszło w życie 13.10.2016 r., a także z art. 385 2 polskiego k.c. w brzmieniu obowiązującym i niezmienionym od 1 lipca 2000 roku; potwierdził to SN w uchwale z 20 czerwca 2018 roku w sprawie III CZP 29/17: „Oceny, czy postanowienie umowne jest niedozwolone (art.
Jednakże, jak stanowi art.
k.c., aby postanowienie umowy nie wiązało konsumenta, nie wystarczy jego sprzeczność z dobrymi obyczajami, ale dodatkowo to postanowienie musi „naruszać interesy” konsumenta, i to (jak opisano wyżej) nie w jakikolwiek sposób, ale „rażąco”, jak wymaga tego polski k.c., albo powodować znaczącą nierównowagę „ze szkodą dla konsumenta”, o czym mówi Dyrektywa. Na temat wzajemnej zależności przesłanki „sprzeczności z dobrymi obyczajami” i rażącego naruszenia interesów konsumenta wypowiedział się Sąd Najwyższy w uzasadnieniu powołanej wyżej uchwały III CZP 29/17: „stosunek przesłanki sprzeczności z dobrymi obyczajami i znaczącego naruszenia interesów konsumentów nie przedstawia się jednoznacznie i jest ujmowany bardzo różnie. W doktrynie reprezentowany jest m.in. pogląd – który może być uzgodniony z wykładnią językową art.
zdanie 1 KC – że przesłanka sprzeczności z dobrymi obyczajami ma charakter nadrzędny, obejmuje przesłankę rażącego naruszenia interesów konsumenta, nie czyni jej jednak zbędną, ponieważ wynika z niej, że nie każda sprzeczność postanowienia z dobrymi obyczajami powoduje jego abuzywność, a jedynie określona jej postać, tj. ukształtowanie praw i obowiązków konsumenta naruszające w wystarczająco poważny sposób jego interesy [...]. Nawet jednak uznanie pełnej odrębności przesłanek sprzeczności z dobrymi obyczajami oraz znaczącego naruszenia interesów konsumenta nie oznaczałoby, że art. 385 2 KC ma znaczenie rozstrzygające. W takim ujęciu ograniczenie hipotezy przepisu do oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami można tłumaczyć założeniem ustawodawcy, że przesłanka znacznego naruszenia interesów konsumenta ma niejako charakter czysto normatywny; decyduje oddziaływanie postanowienia na prawa i obowiązki konsumenta, a czynniki pozanormatywne, np. okoliczności zawarcia umowy, mają znaczenie jedynie dla oceny zgodności postanowienia z dobrymi obyczajami. Interpretacja ta jest możliwa do uzgodnienia z akceptowanym w judykaturze sposobem rozumienia obu przesłanek.[…] W celu ustalenia, czy klauzula znacząco narusza interesy konsumenta, trzeba natomiast w szczególności wziąć pod uwagę, czy pogarsza ona położenie prawne konsumenta w stosunku do tego, które - w braku umownej regulacji - wynikałoby z przepisów prawa, w tym dyspozytywnych.[…] Można także uznać, że art. 385 2 KC powinien być wykładany rozszerzająco i stosowany również do oceny, czy postanowienie znacząco narusza interesy konsumenta. W konsekwencji nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że wykładnia obejmująca zakresem zastosowania art. 385 2 KC także ocenę, czy postanowienie kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób, który rażąco narusza jego interesy, byłaby wykładnią contra legem.” Ale już znacznie wcześniej, w wyroku z dnia 11 października 2007 roku w sprawie III SK 19/07 (na tle ocenianej przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, klauzuli prorogacyjnej korzystnej dla operatora telekomunikacyjnego, a niekorzystnej dla abonenta), Sąd Najwyższy wyodrębnił jako osobne, dwie przesłanki abuzywności klauzul umownych: „Abstrakcyjna ocena postanowienia wzorca mownego powinna uwzględniać dwa kryteria wskazane w art. 385[1] KC: 1) sprzeczność z dobrymi obyczajami; 2) rażące naruszenie interesów konsumenta.” Podobnie, wyraźniej, na tle zupełnie innej umowy, to jest umowy ubezpieczenia mienia, Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 października 2010 roku w sprawie I CSK 694/09 stwierdził, że: „Konstrukcja przepisu wskazuje na konieczność łącznego wystąpienia przesłanki sprzeczności z dobrymi obyczajami wraz z jednoczesnym rażącym naruszeniem interesów konsumenta. Z reguły rażące naruszenie interesu konsumenta jest naruszeniem dobrych obyczajów, ale nie zawsze zachowanie sprzeczne z dobrymi obyczajami rażąco narusza ten interes. […] Kolejnym elementem podlegającym analizie jest określenie „rażące naruszenie interesu konsumenta” Synonimami przymiotnika „rażący” są słowa drastyczny, krzyczący. Przymiotnik rażący oznacza w rozumieniu cechy ujemnej wyraźny, bezsporny, oczywisty. Innymi słowy, naruszenie interesów konsumenta musi cechować znaczna intensywność. Określenie „interesy konsumenta” rozumiane jest szeroko, nie tylko jako interes ekonomiczny, lecz także jako dyskomfort wynikający ze straty czasu, niewygody, czy satysfakcji z zawarcia umowy, itp.”. Z kolei w sprawie III CZP 62/07 Sąd Najwyższy w uzasadnieniu stwierdził, że „Pojęcie rażącego naruszenia interesów konsumenta nie jest ograniczone tylko do wymiaru czysto ekonomicznego, ale obejmuje także przestrzeganie zasad rzetelności i uczciwości w toku regulacji praw oraz obowiązków stron i naruszenie równowagi, zwłaszcza na niekorzyść strony słabszej, która nie potrafi skorzystać z przysługujących jej uprawnień.” Zaś w sprawie IV CSK 309/18 Sąd Najwyższy wyjaśnił, ze rażące naruszenie interesów konsumenta oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków wynikających z umowy na jego niekorzyść, skutkującą niekorzystnym ukształtowaniem jego sytuacji ekonomicznej oraz jego nierzetelnym traktowaniem”. Jak widać, w każdym z tych orzeczeń, z większą lub mniejszą intensywnością, Sąd Najwyższy wskazuje – dokonując wykładni art.
k.c., na element ekonomiczny w pojęciu „naruszenia interesów konsumenta”, co oznacza, że naruszenie to - zdaniem Sądu - nie może być utożsamiane li tylko z samą dysproporcją praw i obowiązków stron. Co więcej, za koniecznością uwzględnienia ekonomicznego sensu sformułowania „naruszenie interesów konsumenta” przemawia treść art. 3 ust 1 dyrektywy, poprzez użycie - także dwu odrębnych - przesłanek uznania warunku umownego za nieuczciwy, w zwrocie „powodują znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta”, czyli pierwszej przesłanki - „nierównowagi praw i obowiązków”, które skutkują drugą przesłanką - „szkodą dla konsumenta”. Poza tym, odwołując się do angielskiej wersji dyrektywy, Sąd wskazuje, że w przepisie tym posługuje się ona terminem „detriment” którego podstawowe znaczenie to właśnie „szkoda”. Także – co wydaje się wyjątkowo ważkim argumentem - polska nauka prawa akcentuje ekonomiczny wymiar naruszenia interesów konsumenta. Najdobitniejszym przykładem jest to Kodeks cywilny. Komentarz pod red SSN prof. dr hab. K. Pietrzykowskiego, wersja elektroniczna, program Legalis: „Naruszenie interesów konsumenta wynikające z "niedozwolonego postanowienia umowy" musi być "rażące", a więc szczególnie doniosłe, znaczące […]. Samo "naruszenie interesów" zwykle będzie sprowadzało się do niekorzystnego ("rażąco") ukształtowania sytuacji ekonomicznej konsumenta.” Podobnie w Komentarzu do k.c. pod red prof. dr hab. Edwarda Gniewka i prof. dr hab. Piotra Machnikowskiego, wersja elektroniczna,2019, program Legalis: „naruszenie interesów konsumenta, przy czym w grę wchodzi tu szerokie ich rozumienie, obejmujące oprócz interesu ekonomicznego także kwestie związane z niewygodą organizacyjną, mitręgą czy stratą czasu”. Dla porządku, Sąd dodaje, że niektórzy komentatorzy (np. prof. dr hab. Maciej Gutowski w: Kodeks cywilny. Komentarz, wersja elektroniczna, program Legalis: dopuszczali rozumienie pojęcia interesów konsumenta jako innych interesów, o nieekonomicznym charakterze : „Naruszenie interesów konsumentów może dotyczyć szeroko pojmowanych interesów, o różnym charakterze – zarówno majątkowym, jak i niemajątkowym. Niewątpliwie najczęściej klauzule niedozwolone godzić będą w interesy o charakterze ekonomicznym. Ustawodawca jednak nie ogranicza tu w żaden sposób kategorii interesów konsumentów, które mogą zostać naruszone. Za niedozwolone postanowienia umowne należy więc uznawać również te klauzule, które – przy spełnieniu wszelkich pozostałych przesłanek – rażąco naruszają osobiste interesy konsumentów. W grę mogą tu wchodzić takie okoliczności, jak fakt, że w wyniku konkretnego postanowienia konsument traci czas, zdrowie, dochodzi do dezorganizacji jego zajęć albo do ingerencji w sferę prywatności lub naruszenia godności osobistej”. Sąd zaznacza, że żadnej z takich przykładowych okoliczności, jako godzących w interesy niemajątkowe, powodowie w niniejszej sprawie nie powoływali. A co istotne, tenże komentator w obszernym wywiadzie opublikowanym w „Dzienniku Gazecie Prawnej” w dniu 6 maja 2021 r., dobitnie i wnikliwie, z powołaniem się na orzecznictwo TSUE, akcentuje, na tle sporów o kredyty frankowe, że „na problem frankowy trzeba patrzeć w sposób wyważony i ostrożny, nie dając się uwieść skrajnym poglądom. To naturalne, że ekonomiści i prawnicy patrzą z różnych perspektyw. Ale każda z tych perspektyw jest ważna i żadnej nie wolno ignorować…(…). Prawo jako nauka społeczna musi brać pod uwagę rozmaite czynniki społeczne i ekonomiczne, choćby w skali mikro.” I dalej, „trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, jak zbudowana jest klauzula kursowa i na ile swobodny był mechanizm ustalenia kursu przez bank. Czy istotnie był on jednostronny, sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający interesy konsumenta. No bo jeśli mechanizm prowadził do ustalenia kursu niemal zbieżnego ze średnim kursem NBP, to mam wątpliwości, czy jest on niedozwolony.” I dalej stwierdza wprost, że „Niedozwolone postanowienie umowne to jest takie, które kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i dodatkowo rażąco narusza jego interesy. I o klauzulach kursowych mówi się, że skoro dzięki nim bank miał możliwość kształtowania kursu waluty już po zawarciu umowy, to jest to sprzeczne z dobrymi obyczajami. Skoro tak, to trzeba spojrzeć, jaki uprawnienie banku ma wpływ na interesy konsumenta, czy istotnie tak obliczone kursy waluty znacząco odbiegają od średniego kursu NBP? Bo jeśli znacząco odbiegają, to można powiedzieć, że jest to klauzula abuzywna. Natomiast jeśli nie odbiegają, to mam wątpliwości. Abuzywność wymaga bowiem rażącego naruszenia interesów.” Wreszcie Sąd wskazuje na rozumienie pojęcia szkody w orzecznictwie TSUE, dla przykładu w sprawie C – 226/12 ((...) przeciwko (...)). Sąd ten stwierdził, że „do tego, by istniała „znacząca nierównowaga”, nie jest konieczne, by koszty obciążające konsumenta na mocy postanowienia umownego miały względem niego istotny ekonomiczny wpływ w świetle kwoty danej transakcji, lecz nierównowaga ta może wynikać z samego faktu wystarczająco poważnego naruszenia sytuacji prawnej, w której konsument, jako strona danej umowy, znajduje się na mocy właściwych przepisów krajowych, czy to w postaci ograniczenia treści praw, które zgodnie z rzeczonymi przepisami przysługują mu na podstawie tej umowy, czy to przeszkody w ich wykonywaniu, czy też nałożenia na niego dodatkowego obowiązku, którego nie przewidują normy krajowe.” A w sprawie tej chodziło o ustalony w umowie dewelopera i nabywcy mieszkania obowiązek poniesienia wyłącznie przez nabywcę jako dodatkowych, pozaumownych (poza umówioną ceną sprzedaży lokalu mieszkalnego), niedookreślonych w umowie, kosztów wykonania przyłączy do mieszkania, „nawet wtedy, gdy wcześniej pokrył je sprzedający”, choć podlegające ocenie prawo krajowe (hiszpańskie), przewidywało, że obowiązek wykonania przyłączy obciąża sprzedawcę lokalu do zamieszkania; chodziło też o przyszły - obciążający (w myśl hiszpańskiego prawa) sprzedawcę - podatku od wzrostu wartości nieruchomości, ustalanego przez właściwy organ podatkowy. Stąd, jak przyjął TSUE w pkt 22 i 23 uzasadnienia tego wyroku „badanie istnienia takiej znaczącej nierównowagi nie może sprowadzać się do ekonomicznej oceny o charakterze kwotowym, w oparciu o porównanie całkowitej kwoty transakcji będącej przedmiotem umowy z kosztami, którymi obciążono konsumenta w drodze omawianego postanowienia. Przeciwnie, znacząca nierównowaga może wynikać z samego faktu wystarczająco poważnego naruszenia sytuacji prawnej, w której konsument, jako strona danej umowy, znajduje się na mocy właściwych przepisów krajowych, czy to w postaci ograniczenia treści praw, które zgodnie z rzeczonymi przepisami przysługują mu na podstawie tej umowy, czy to przeszkody w ich wykonywaniu, czy też nałożenia na niego dodatkowego obowiązku, którego nie przewidują normy krajowe.” Oczywiste jest zatem, że u podstaw takiego poglądu był fakt przerzucenia w umowie na konsumenta kosztów, które w myśl prawa krajowego powinien ponieść deweloper, czyli szkoda po stronie konsumenta w ujęciu czysto finansowym. Wskazując na ekonomiczny wymiar pojęcia „interesów” w rozumieniu art.
in SA w Gdańsku w sprawie V ACa 138/19 („istnienie samego spreadu walutowego nie może być uznane za sprzeczne z ustawą, zasadami współżycia społecznego, czy też z dobrymi obyczajami oraz aby taki zapis sam w sobie naruszał interes konsumenta. Dopiero wykazanie, że różnice między kursem waluty długu a walutą płatności były rażąco zawyżone w stosunku do obowiązujących na rynku kapitałowym tj. np. do kursu (...)”,. Wyraźnie stwierdził to też SO w Warszawie w sprawie II C 720/17 : „Jeśli chodzi o pojęcie „interesu konsumenta”, to obejmuje ono elementy ekonomiczne (przede wszystkim związane z zachowaniem ekwiwalentności świadczeń oraz proporcjonalności obciążeń nałożonych na konsumenta do realnych kosztów związanych z umową i wartości świadczeń uzyskanych przez konsumenta), ale również pozaekonomiczne, takie jak pewność obrotu, zaufanie, czas poświęcony na realizację swoich uprawnień, przekonanie o rzetelnym potraktowaniu przez drugą stronę umowy. Ustawodawca wymaga, by naruszenie interesów konsumenta przez klauzulę abuzywną nastąpiło w stopniu „rażącym”, a zatem musi być to naruszenie znaczne, polegające na drastycznym odejściu od zasad uczciwego obrotu, lojalności, szacunku dla drugiej strony umowy.” I dalej, „strona powodowa nie wykazała, że powyższa regulacja rażąco naruszyła interesy powodów. Przede wszystkim wskazać należy, że powodowie spośród oferowanych im kredytów wybrali kredyt, który uważali za korzystniejszy bo tańszy. Nie zdecydowali się na zaciągnięcie kredytu złotowego, którego raty byłyby wyższe niż w przypadku kredytu denominowanego do CHF. Ten produkt był dla nich lepszy, bo tańszy niż „czysty” kredyt złotówkowy. […] negatywna ocena opłacalności kredytu w oparciu o przesłankę „rażącego naruszenia interesów konsumenta” nastąpiła jednak przede wszystkim w wyniku wzrostu kursu waluty obcej, natomiast nie było to wynikiem naruszenia dobrych obyczajów przy zawieraniu umowy kredytu. Powód sam przyznał, że gdyby nie wzrost kursu franka to ‘‘nie spotkalibyśmy się w sądzie’’. Niewątpliwie ryzyko jest zawsze wpisane w tego rodzaju transakcje z uwagi na wahania kursów walut, co jednak nie daje podstaw do uznania w efekcie postanowień umownych jako naruszających dobre obyczaje czy też uzasadnione interesy strony.” Sąd w tym miejscu wskazuje, że dominującym obecnie w orzecznictwie sądów okręgowych i apelacyjnych jest przyjmowanie, że: „niedozwolonymi postanowieniami umownymi są klauzule umowne, które spełniają łącznie trzy przesłanki pozytywne tj.: zawarte zostały w umowach z konsumentami, kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami oraz rażąco naruszają jego interesy” (tak n.p. SA w Białymstoku w sprawach I ACa 377/20. 402/21, 68/21), albo „postanowienia umowne kształtują prawa i obowiązki powodów w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając ich interesy, tj. jeżeli poważnie i znacząco odbiegają od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron. Pod tym pojęciem kryje się nieusprawiedliwiona dysproporcja praw i obowiązków na ich niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. Ocena stopnia naruszenia powinna być dokonywana z uwzględnieniem kryteriów przedmiotowych, jak i podmiotowych. Natomiast działanie wbrew dobrym obyczajom oznacza tworzenie przez kontrahenta konsumenta takich postanowień umownych, które godzą w równowagę kontraktową stron takiego stosunku” Taki sposób wykładni opiera się na następującej tezie: „art.
KC "rażące naruszenie interesów konsumenta" oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym, natomiast "działanie wbrew dobrym obyczajom" w zakresie kształtowania treści takiego stosunku obligacyjnego wyraża się w tworzeniu przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową tego stosunku.” Jest to teza sformułowana w Biuletynie Sądu Najwyższego nr 11 z dnia 7 grudnia 2005 roku, jako tzw. orzeczenie tezowane, w oparciu o uzasadnienie wyroku w sprawie I CK 832/04 z dnia 13 lipca 2005 roku. Jednakże, jak wynika wprost z tego uzasadnienia, takiej tezy Sąd Najwyższy rozpoznający ową sprawę nie sformułował. Mianowicie, jak wynika z treści tego uzasadnienia, cytowanego za programem Legalis, wersja elektroniczna, numer 71468, rozpoznając kasację (od drugiego, po wcześniejszym uchyleniu poprzedniego wyroku Sądu Apelacyjnego, zapadłego w dniu 22 września 2004 roku wskutek apelacji od wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów), Sąd Najwyższy stwierdził, odnosząc się do ustaleń i ocen Sądu Apelacyjnego, - na początku punktu 3. rozważań, że: „Należy podzielić stanowisko Sądu Apelacyjnego starającego się wyjaśnić to, kiedy określona klauzula umowna może "kształtować prawa i obowiązki (stron) w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami" oraz "rażąco naruszać interesy konsumenta" (art.
Rażące naruszenie interesów konsumenta istotnie można rozumieć jako nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. Natomiast działanie wbrew dobrym obyczajom (w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego) oznacza tworzenie przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową stron takiego stosunku. Obie wskazane w art.
KC formuły prawne służą ocenie tego, czy standardowe klauzule umowne zawarte we wzorcu umownym przekraczają, mówiąc najogólniej, zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej twórcy wzorca w zakresie kształtowania praw i obowiązków stron konsumenckiego stosunku obligacyjnego..” Jak widać, sformułowanie, w formie warunkowej, zawarte w uzasadnieniu, dalekie jest od stanowczości i jednoznaczności tezy opublikowanej w Biuletynie, a powielanej w orzeczeniach sądów powszechnych, Jednakże w ocenie Sądu rozpoznającego niniejszy spór, najistotniejsze jest to, że: dwu całkowicie odrębnym przesłankom oceny, czy klauzula ma cechy abuzywności, Sąd Najwyższy faktycznie nadał taki sam sens znaczeniowy (semantyczny), sprowadzając „rażące naruszenie interesów konsumenta” do „nieusprawiedliwionej dysproporcji praw i obowiązków”, a następnie zrównał tą „dysproporcję praw i obowiązków” z „godzeniem w równowagę kontraktową”, które „przekraczają … zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej … w zakresie kształtowania praw i obowiązków stron”. Inaczej mówiąc, dwie odrębne przesłanki uznania określonej klauzuli za abuzywną, Sąd Najwyższy sprowadził do to samo znaczącej nierównowagi, czy dysproporcji praw i obowiązków stron. A takie, zdaniem Sądu rozpoznającego niniejszy spór, faktyczne zrównania sensu dwu odrębnych przesłanek uznania klauzuli za abuzywną, pozostaje w sprzeczności z powołanymi wyżej poglądami nauki prawa, orzeczeniami Sądu Najwyższego w przytoczonych sprawach, i orzeczeniu TSUE. 11. Wobec wyników tak opisanej analizy pojęcia „szkody” użytego w dyrektywie, i pojęcia „interesu” w treści art. .
k.c., Sąd w tym składzie pryncypialnie uznaje za nietrafne te poglądy sądów (nawet jeżeli aktualnie są dominujące), które przy ocenie istnienia skutku zawarcia w umowie z konsumentem klauzul sprzecznych z dobrymi obyczajami (w dyrektywie „wymogami dobrej wiary), nawet jeśli te klauzule powodują rażącą („znaczącą” w dyrektywie) nierównowagę praw i obowiązków, pomijają, a wręcz ignorują, ekonomiczny wymiar „interesu konsumenta”, czy też utożsamiają naruszenie interesów konsumenta li tylko z samą „nierównowagą praw i obowiązków”. Sąd w składzie rozpoznającym niniejszą sprawę, stwierdza wprost, iż nie można mówić o jakimkolwiek (a nie tylko rażącym) naruszeniu interesów, w tym ekonomicznych, konsumenta, jeżeli nawet klauzula naruszająca dobre obyczaje powodowała nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków banku i kredytobiorcy, w sytuacji, gdy kredyt waloryzowany czy denominowany do waluty obcej, w czasie zawierania umowy, był wyraźnie, jednoznacznie, finansowo znacznie korzystniejszy od kredytu złotowego, równie dostępnego kredytobiorcom. A tak było w przypadku powodów – powodowie mieli zdolność kredytową i w przypadku określenia waluty kredytu w złotych polskich, jak i we franku szwajcarskim. Wybrali frank szwajcarski, bo w dacie zawierania umowy taki kredyt był dla nich tańszy, czyli korzystniejszy finansowo. Sytuacja ta uległa zmianie dopiero na przełomie 2014 i 2015 r. kiedy wysokość rat obu kredytów zrównała się i utrzymywała na poziomie 950-1050 zł., a od połowy 2018 r. raty kredytu zaciągniętego przez powodów stały się wyższe od rat, jakie powodowie byliby zobowiązani do płacenia, gdyby zaciągnęli kredyt złotówkowy. (k.197). Oznacza to tym samym, iż Sąd w składzie rozpoznającym sprawę uznaje za błędne stanowisko sądów (jak na przykład SA w Białymstoku w sprawie I ACa 745/19), które przyjmują, iż „Mechanizm ustalania kursów waluty, który pozostawia bankowi swobodę, jest sprzeczny z dobrymi obyczajami i narusza rażąco interes konsumenta.”, bez uwzględnienia istniejącej w dacie zawierania umowy oceny korzystności kredytu „frankowego” do analogicznego złotowego, wyrażającej się perspektywą spłacania rat kredytu „frankowego” - w złotówkach - ewidentnie znacznie niższych. A w rozpoznawanym sporze powodowie zaakceptowali umowę, w której zawarto klauzulę wprowadzającą jednostronne uprawnienie banku do ustalania tabel kursowych i do stosowania ich przy wyliczaniu wysokości raty (znanej wcześniej z harmonogramu spłat i wyrażonej we franku), pobieranej z rachunku powodów prowadzonego w złotych, korzystniejszego dla banku kursu (sprzedaży), bo mimo tego – oceniane na moment zawierania umowy – raty ich kredytu były wyraźnie niższe niż kredytu złotowego. Zatem choć taka klauzula naruszała dobre obyczaje, to nie naruszała interesów ekonomicznych konsumentów. Dla Sądu w tym składzie jest to oczywistość.
k.c. postanowień cyt. Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.U.UE.L.1993.95.29).” Po tym obszernym cytacie, zgadzając się w pełni z przedstawionymi poglądami, Sąd rozpoznający niniejszy spór dodaje i to, co jest jak się wydaje oczywiste, że strony mają także możliwość ugodowego rozstrzygnięcia sporu, w kompromisowy sposób, na co zwrócił również uwagę już SO w Warszawie w sprawie XXV C 2514/19 (sprawa D.), a co jest aktualnie realizowane przez niektóre banki, również w postępowaniach sądowych przed tutejszym Sądem. Wreszcie, w ocenie Sądu, koniecznym i ostatnim z argumentów wymagających wskazania jest to, że powoływanie się - przy żądaniu unieważnienia umowy kredytu - przez powodów na abuzywność klauzuli umowy opisującej sposób wyliczania przez bank wysokości salda kredytu i kapitału do spłaty, oraz wysokości rat, poprzez odwołanie się do tabel kursowych, z kilkugroszowym spreadem, ustalanych jednostronnie przez bank, po to, by po parunastu latach trwania umowy doprowadzić do unieważnienia umowy i żądać zwrotu wzajemnych świadczeń w nominale, bez uwzględnienia zaistniałych w tym czasie zmian wartości pieniądza, ale też zmian cen nieruchomości, oraz zmian poziomu dochodów, czyli istotnych realiów ekonomicznych, jest nadużyciem sprzecznym ze społeczno – gospodarczym przeznaczeniem umowy kredytu, o czym mowa w art. 5 k.c., którego celem jest z jednej strony zapewnienie realizacji potrzeb konsumentów, ale z drugiej zapewnienie, że bank na udostępnieniu kwoty kredytu nie straci (choć nie zawsze zyska). Ta myśl jest jaskrawo widoczna na tle rzeszy licznych kredytobiorców kredytów złotowych, którzy nie chcąc obciążać się ryzykiem kursowym, spłacali raty przez wiele lat, znacznie wyższe od przeliczanych na złotówki rat kredytów „frankowych”, które to raty wzrosły tylko dlatego, że wzrósł kurs franka, co z treścią abuzywnych klauzul odsyłających do bankowych tabel kursów sprzedaży i kupna walut nie ma nic wspólnego. Dlatego Sąd w tym składzie odmiennie ocenia „interes” kredytobiorców od oceny wyrażonej - na przykład - przez SA w Białymstoku w sprawie I ACa 745/
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.