akt III CZP 119/10). Niezależnie od tego Sąd postanowił odnieść się również do zarzutów strony powodowej w zakresie zawarcia w umowie kredytu niedozwolonych postanowień. Jako nieważne, ewentualnie niedozwolone, strona powodowa wskazała postanowienia zawarte w § 2 ust. 1 umowy oraz § 7 ust. 4, § 9 ust. 2, § 14 ust. 8 regulaminu wyżej szczegółowo wskazane. Co warte podkreślenia, każde z tych unormowań zawierało odesłanie do pojęć kredytu indeksowanego do waluty CHF, do kształtowanego kursu tej waluty według tabeli obowiązującej w momencie wypłaty, do kursu sprzedaży lub kursu kupna wynikającego z tabeli czy też zamiany waluty na złote polskie według kursu z tabeli. W art. 353 § 1 k.c. wskazano, że zobowiązanie polega na tym, że wierzyciel może żądać od dłużnika świadczenia, a dłużnik powinien świadczenie spełnić. Na gruncie prawa polskiego obowiązuje zasady swobodnego kontraktowania uwzględniona w art. 353 1 k.c. Przepis ten wyraźnie stanowi, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Obejmuje ona również swobodę decyzji o samym zawarciu umowy, swobodę wyboru kontrahenta, swobodę formy, w jakiej ma być umowa zawarta (por. K. Pietrzykowski, Kodeks cywilny. Tom I. Komentarz. Art. 1–449 10, Warszawa 2020, Legalis). Zgodnie zaś z art.
k.c., postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienie). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie (§ 2). Z art. 385 2 k.c. wynika konieczność rozważenia treści umowy, okoliczności jej zawarcia oraz z uwzględnieniem umów, pozostających w związku z umową obejmującą postanowienie będące przedmiotem badania. Z zakresu możliwości badania klauzul – jako abuzywnych – zostały wyłączone te, które dotyczą świadczeń głównych stron, w tym cenę i wynagrodzenie, jeżeli sformułowane są jednoznacznie. Tym samym, uprzednie zakwalifikowanie danego postanowienia jako określającego świadczenie główne uniemożliwi poddaniu go kontroli pod kątem abuzywności, chyba że byłoby ono niejednoznaczne (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17). Na kanwie orzecznictwa Sądu Najwyższego przyjmuje się, że pojęcie „postanowienia dotyczącego świadczenia głównego stron” należy interpretować wąsko, nawiązując do elementów umowy kluczowych przedmiotowo. Treść przepisu wyżej powołanego odnosi się bowiem nie do świadczeń „dotyczących głównych postanowień”, lecz „określających” te postanowienia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 czerwca 2004 r., sygn. I CK 365/03, LEX nr 846537 w [H. Ciepła, op.cit.]. Niewątpliwie też pojęcie świadczenia głównego związane jest z podstawowymi świadczeniami w danej umowie, które wyrażają jej istotę, charakteryzując kontrakt, nie zaś postanowieniami posiłkowymi czy ubocznymi. Skoro konstrukcja przedmiotowej umowy kredytu wskazuje przejrzyście, że strony zawarły umowę kredytu indeksowanego, oznacza to tym samym, iż walutę obcą wykorzystania wyłącznie w celu waloryzacji do określenia wysokości spłaconych rat (por. wyrok Trybunału Sprawiedliwości z dnia 30 kwietnia 2014 r., sygn. C-26/13, K. i K. R. przeciwko (...).). W ocenie Sądu, klauzula waloryzacyjna zawarta w umowie odnosiła się do świadczenia głównego stron, wpływała jednocześnie na saldo kredytu, ale również urzeczywistniała rzeczywistą wolę strony powodowej. Wobec tego, należało rozważyć dopuszczalność badania postanowienia umownego, statuującego mechanizm indeksacji w kontekście „jednoznaczności”. Nie jest zrozumiała, nie została wyraźnie określona, a powinien ją rozumieć konsument, niezależnie od wykształcenia, wykonywanego zawodu czy stanu majątkowego, którym dysponuje. Zawierając odesłanie do niezdefiniowanych elementów – „tabeli”, klauzula w takim kształcie wykluczała praktycznie możliwość unaocznienia klientom pełni ryzyka walutowego. Powyższe stanowisko znajduje potwierdzenie nie tylko w nauce prawa, lecz także jest odzwierciedlone w dominującej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego (por. H. Ciepła, op.cit., s. 59, także: wyrok Sądy Najwyższego z dnia 27 listopada 2019 r., sygn. II CSK 483/18, Lex nr 2744159). Samo zaś oświadczenie, nawet dwukrotnie złożone, obejmujące świadomość ryzyka kursowego i wyrażenie na nie zgody przez powoda nie niwelują tej niejednoznaczności, skoro ryzyko to wykracza poza jakiekolwiek granice racjonalności. Dopełnienia w tym zakresie dostarcza również treść art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 i jego wykładnia zaprezentowana w orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości, według którego ocena nieuczciwego charakteru warunków nie dotyczy ani określenia głównego przedmiotu umowy, ani relacji i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów lub usług, o ile warunki te zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem, lecz tych, które określają podstawowe świadczenia w ramach danej umowy i które z tego względu ją charakteryzują (por. H. Ciepła, ibidem). Skoro zatem nie zachodzi negatywna przesłanka badania dopuszczalności abuzywności postanowienia indeksacyjnego, należy przejść do dalszych rozważań. Jak już Sąd wspomniał powyżej, mechanizm indeksacji nie jest niedopuszczalny, jednakże wymogiem konstrukcyjnym umowy kredytowej jest przede wszystkim uniezależnienie tej opcji od arbitralnych decyzji kredytodawcy. Osiągnięcie tego rodzaju zabezpieczenia możliwe jest dzięki związaniu wysokości kursu, służącego do wyliczenia wysokości poszczególnych rat kredytowych, z obiektywnymi czynnikami w postaci kursów innych instytucji bankowych, jak np. średni kurs NBP. W przypadku zaś, gdy istnieje ryzyko odstępstwa od ustanowionej umową zasady, powinien być wskazany jego poziom tak, aby kredytobiorcy mieli możliwość jego realnego ustalenia. Wadliwość mechanizmu waloryzacji jest wyłączona wtedy, gdy kredytobiorca zgadza się na takie warunki (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 12 lutego 2020 r., sygn. V ACa 297/19, LEX nr 2977478). Swobody kontraktowania w prawie polskim nie ograniczają żadne inne normy poza tymi, którym można przypisać walor bezwzględnie obowiązujących ( ius cogentis), co uniemożliwia nadanie stosunkowi zobowiązaniowemu takiej treści lub wyrażenie jego celu, doprowadzających do naruszenia tych norm. Niewątpliwie przenikanie się takich norm wyraźnie ustanowionych oraz norm, z których wynikają określone zasady moralne, intencje ochrony porządku publicznego lub odzwierciedlenie istotnego celu społeczno-gospodarczego, sprawia, że umowa, w której tylko jednej ze stron przyznano uprawnienie do jednostronnego wpływania na treść zobowiązania, zaprzecza zasadzie wyrażonej w art. 353 1 k.c. (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 marca 2014 r., sygn. II CSK 290/13; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 października 2017 r., sygn. VI ACa 726/16, LEX nr 2482891). Trzeba pamiętać, że ocena stosunku prawnego już istniejącego w aspekcie rażącego naruszenia interesów konsumenta (pojęcie znaczącej nierównowagi w rozumieniu dyrektywy 93/13/EWG), koniecznie uwzględniać musi treść norm dyspozytywnych, które determinowałyby treść stosunku prawnego między stronami w braku odmiennej decyzji. Należy zatem zbadać, w jakim zakresie zawarta umowa stawia konsumenta w sytuacji mniej korzystnej niż wynikałoby to ze wspomnianych przepisów dyspozytywnych. Z kolei ocena czy zachodzi sprzeczność z dobrymi obyczajami (naruszenie dobrej wiary w znaczeniu obiektywnym stosownie do dyrektywy 93/13/EWG), polega przede wszystkim na odpowiedzi na pytanie czy przedsiębiorca traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument zgodziłby się na sporne postanowienie wzorca w drodze negocjacji indywidualnych (wyr. (...) z 14.3.2013 r., A., C-415/11, EU:C:2013:164, pkt 68 i 69). Musi ona również odnosić się do samej chwili zawarcia umowy (por. K. Osajda, Kodeks cywilny. Komentarz, Warszawa 2021, Legalis). Badanie prawidłowości umowy in concreto prowadzi do wniosku, że wprowadzony mechanizm waloryzacyjny, zawierający odniesienie do tabel kursowych banku, jest wadliwy. Poprzednik prawny pozwanego zastosował bowiem w zaproponowanej stronie powodowej umowie podwójną klauzulę waloryzacyjną – spread. Oznacza to, że bank swoje zobowiązanie co do wysokości udzielanego kredytu ustalał według kursu kupna waluty zgodnie z taryfową bankową na datę wypłaty kredytu czy transzy. Natomiast zobowiązanie kredytobiorcy wobec banku przeliczał według kursu sprzedaży, czyli wyższego (tak: A. Grebieniow, K. Osajda, Kredyty walutowe. Węzłowe zagadnienia oraz J. Czabański, Walutowe klauzule waloryzacyjne w umowach kredytów hipotecznych. Analiza problemu [w: H. Ciepła, op.cit., s. 18-19]. Rażący, w ocenie Sądu, jest przede wszystkim aspekt odwołania się w postanowieniach umownych i regulaminowych do waluty obcej, do wpływania na wysokość kursu tej waluty w odniesieniu do jakiejś tabeli, nieopracowanej na potrzeby niniejszej umowy. Co więcej, sam mechanizm waloryzacyjny nie został ze stroną powodową omówiony, ale przyznawał bankowi samowolność w kształtowaniu kwoty ostatecznie przyznanej. Z praktyki banków znane są takie konstrukcje, że niektóre z nich usiłowały wprowadzić do umowy kwotę w złotówkach przeliczoną na franki szwajcarskie, natomiast in concreto bank w ogóle nie wprowadził w żadnym miejscu w umowie przeliczenia kapitału na kwotę w walucie obcej. Nie zachował nawet pozorów przyzwoitości kontraktowej. Świadczy to o ryzyku, powstającym po stronie konsumenta i przerzuconym na niego w sposób arbitralny, gdyż ten, chociażby w dniu zawierania umowy kredytowej, nie miał ani świadomości, ani wiedzy ile będzie rzeczywiście wynosić zobowiązanie. W ocenie Sądu możliwe byłoby nawet to, aby bank już w dniu podpisania umowy ukształtował kurs dowolnie, w oderwaniu od wysokości rynkowej (tj. np. średniego kursu CHF według Narodowego Banku Polskiego) i od razu ustalił kurs na poziomie wielokrotnie przewyższającym wysokość aktualnych notowań walutowych. Uwzględnienie klauzuli w takim kształcie, w jakim zaprezentowano ją w zawartej umowie kredytowej, prowadzi do wniosku, że bank ewidentnie jednostronnie przyznał sobie dodatkowe korzyści, wynikające z różnicy kursowej pomiędzy ceną sprzedaży a zakupu waluty, czyli dodatkowej, nieuregulowanej żadnymi warunkami sui generis prowizji. Ta zaś powinna być wyrażona w umowie precyzyjnie jako konstytutywny element umowy kredytu z art. 69 Prawa bankowego. Zastosowany mechanizm indeksacji uderza również w drugi element umowy kredytowej. W sytuacji, w której dochodzi do powstania po stronie powodowej nadpłat, wynikających z uiszczenia rat kapitałowo-odsetkowych, powiązanych z wysokością niekorzystnego a zwielokrotnionego kursu, skutkuje to obarczeniem kredytobiorców niczym nieograniczonym ryzykiem kursowym. Sprawia to, że są zobowiązani nie tylko do zwrotu wykorzystanej kwoty kredytu, lecz także do zwrotu kwoty, którą nigdy nie tylko potencjalnie nie dysponowali, a która w ogóle nie została im do takiej dyspozycji przedstawiona. Umowa nie zawierała informacji, dotyczącej ewentualnego kosztu ryzyka wahań kursów i ich wpływu na sytuację strony powodowej w sytuacji, gdy do takich wahań dojdzie. Z przedłożonych do akt sprawy dokumentów, tj. w szczególności umowy kredytu oraz regulaminu, wynika oczywiście, że spread nie został uwzględniony w całkowitej wysokości kredytu. Gdyby bank transparentnie przedstawił ryzyko zawarcia umowy w walucie szwajcarskiej, a nadto wliczył to ryzyko do kosztów kredytowania, dla zaciągającego zobowiązanie byłoby nader jasne, że nie tylko wykracza to poza spodziewane przez niego obciążenie. Bez przeprowadzenia przeliczeń wynikających z indeksacji w ogóle nie doszłoby do ustalenia wysokości kapitału, odsetek ani poszczególnych rat, do których regulowania zobowiązania byłaby strona powodowa. A takie działanie banku może być przecież traktowane jako wprowadzające w błąd (tak wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r., V CSK 382/18). Umowa i regulamin kredytu zawierały natomiast umożliwienie nieuwzględnienia tego elementu oraz pozostawiały pełną swobodę decyzyjną pozwanemu w przedmiocie kształtowania wysokości kursów. Interesy strony powodowej zostały zachwiane szczególnie poprzez wprowadzenie do umowy odniesienia do tabeli kursowej banku, chociaż umowa w ogóle nie statuowała jej rodzaju lub definicji. Kontrakt nie zapewnił stronie powodowej sposobności uczestnictwa w kształtowaniu wysokości kursów waluty czy podejmowania działań na nią wpływających. Strona powodowa mogła jedynie przyjąć kurs narzucony w sposób autorytatywny przez pozwanego i nie zostałaby stroną umowy, gdyby próbowała wpłynąć na takie jej postanowienia. W ocenie Sądu możliwość negocjowania długości okresu spłaty lub wysokości uiszczanych rat nie zmniejszają ciężaru wadliwości umowy. Przyjęcie niejasnych i nieprzejrzystych czynników przez bank przy kształtowaniu zobowiązania powoda nie znajduje usprawiedliwienia w świetle obowiązujących przepisów. Publikowanie tabel z kursami już ustalonymi, bez jakiegokolwiek uprzedniego porozumienia z konsumentem oraz brak precyzyjnego uregulowania tej kwestii w łączącej strony umowie, przy jednoczesnym całkowitym przerzuceniu na niego kosztów takich działań świadczy o działaniu w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażącym naruszeniem interesów konsumenta (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 stycznia 2020 r., sygn. VI ACa 817/18, Portal Orzeczeń Sądu Apelacyjnego w Warszawie). Ponadto, w przedmiotowej sprawie, zachodzi również nierówność informacyjna stron, w której konsument dowiaduje się o poziomie zadłużenia ratalnego, już spłaconego, w związku z podjęciem odpowiedniej sumy z jego rachunku. Rażące dysproporcje w prawach przyznanych konsumentom oraz obowiązkach, których spełnienie oczekiwane jest przez stronę silniejszą – bank, prowadzą do przekonania, że takie zachowanie stanowi naruszenie dobrych obyczajów i interesu konsumentów. Tym samym takie zaburzenie równowagi kontraktowej stron narusza cenione w obrocie prawnym wartości, do których zaliczyć należy m.in. szacunek wobec partnera, uczciwość, szczerość, zaufanie, lojalność i rzetelność. Ponadto, w stanie faktycznym wyraźnie rysuje się proces zawierania umowy kredytowej przez strony. Ze stroną powodową nie tylko nie zostały uzgodnione treści postanowień umownych w drodze indywidualnych negocjacji, lecz poprzednik prawny pozwanego takiej opcji wcale nie zaproponował. Nie przedstawiał żadnych szczegółowych kalkulacji obejmujących wysokości kursu waluty obcej, opierając go jedynie o jakąś tabelę Pozwany nie zaoferował żadnej możliwości w przedmiocie elastycznego kształtowania postanowień umownych, a klienci banku podpisał umowę sporządzoną w kształcie przez pozwanego narzuconym, przygotowanym również dla innych klientów. Na dodatek spotkanie, na którym doszło do zawarcia umowy było dość krótkie, a żaden wzór umowy konsumentom nie został wcześniej kredytobiorcom przedstawiony (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 14 sierpnia 2020 r., sygn. I ACa 865/18, Legalis) Taka właśnie nieusprawiedliwiona dysproporcja obowiązków, kształtująca w sposób pogarszający sytuację prawną powoda w stosunku do tej, w której umowa nie zawierałaby określonych wyżej postanowień, nakazuje stwierdzić, że kontrahent nie potraktował strony powodowej w sposób sprawiedliwy i słuszny, co rażąco narusza jej interesy (por. H. Ciepła, op.cit., s. 51). W przepisie art.
ustawodawca ukonstytuował zasadę ciężaru dowodowego, przewidującego, że wykazanie, iż postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Wyżej wskazano, że narzucono stronie powodowej wzorzec umowny, który strona zaciągająca zobowiązanie mogła przyjąć w zaproponowanym kształcie albo też do umowy nie przystępować. W tej sytuacji obowiązuje domniemanie, że zawarte w nim postanowienia nie zostały indywidualnie uzgodnione z konsumentem (art.
Na pewno o indywidualnym negocjowaniu postanowień nie może świadczyć uzgadnianie wysokości udzielanego kapitału, okres kredytowania, etc. Jeżeli tak, to pozwany stanął przed obowiązkiem wskazania przeciwdowodu i wykazania, że okoliczność ta przedstawia się inaczej (art. 6 k.c.). Skoro nie sprostał temu zadaniu, nie ma podstaw, aby podawać w wątpliwość dotyczące tych kwestii żądania powoda. W związku z tym, na płaszczyźnie rozpoznawanej sprawy, spełniona została hipoteza normy z art.
Skutkiem uznania określonej klauzuli za niedozwoloną klauzulę umowną jest brak związania konsumenta tą klauzulą. Brak ten ma charakter bezwzględny i nie jest związany z konsekwencjami, w szczególności ekonomicznymi, jakie niezwiązanie konsumenta niedozwoloną klauzula umowną rodzi dla jego kontrahenta. Eliminowanie z umowy tego rodzaju postanowienia następuje, co prawda, ze skutkiem ex tunc i ex lege, jednakże strony związane są umową w pozostałym zakresie. Dochodzi zatem do eliminacji nieuczciwego postanowienia umownego. Obowiązkiem sądu jest tym samym niestosowanie klauzuli abuzywnej. Nie można jednak przekształcać jej treści tak, aby nadać jej nową, niewadliwą treść. Orzecznictwo stoi na stanowisku, że dopuszczalne jest w określonych przypadkach wypełnienie luki powstałej na skutek usunięcia niedozwolonej klauzuli przez przepisy dyspozytywne, a to w sytuacji, gdyby pozostawienie owej luki prowadziło do upadku całej umowy i przez to zagrażało interesom konsumenta (por. wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 27 listopada 2019 r., sygn. II CSK 483/18; wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 5 grudnia 2018 r., sygn. I ACa 522/18; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 26 października 2020 r., sygn. I ACa 215/20, Legalis). Niemniej jednak, przepisy prawa polskiego nie dają możliwości uzupełnienia luk powstałych w umowie, wynikających z wyeliminowania wadliwej klauzuli indeksacyjnej. Zdaniem Sądu, skoro takie normy dyspozytywne nie istnieją, Sąd nie posiada również uprawnień, aby kreować nowe postanowienie, zaproponowane przez strony – tj. zastąpienie stawki LIBOR stawką WIBOR (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 17 lipca 2020 r., sygn. I ACa 831/18; por. wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 3 października 2019 r., sygn. C-260/18). Stwierdzenie nieważności jest jednak na wskazanej podstawie prawnej in concreto obligatoryjne, gdyż z uwagi na powstały wskutek wyeliminowania klauzul niedozwolonych, zachodzi brak essentialia negotii umowy kredytowej na podstawie art. 358 1 § 1 k.c. Tym samym pozostawienie wadliwej umowy w obrocie, bez postanowień, dla których w zasadzie została ona zawarta, prowadzi do naruszenia art. 69 ustawy Prawo bankowe, co na podstawie art. 58 § 1 k.c. musi skutkować uznaniem umowy za nieważną ze skutkiem ex tunc (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 19 sierpnia 2020 r., sygn. akt I ACa 1002/19, Legalis). Istotą umowy jest wszakże złożenie przez strony zgodnych oświadczeń woli, określających ich prawa i obowiązki. W obrocie prawnym umowa zaistnieje jedynie wtedy, gdy zostanie uzgodniony zbiór istotnych dla danej umowy obowiązków i uprawnień obu stron. Postanowienia umowne nie mogą przyznawać jednej ze stron uprawnień do samowładnego określenia zakresu obowiązków drugiej strony, gdyż implikuje to sprzeczność z naturą umowy. Jeżeli oznaczenie świadczenia zostałoby pozostawione tylko jednej ze stron, powinno być ono w zasadzie oparte na obiektywnej podstawie, a nie pozostawione do jej swobodnego uznania. W przeciwnym razie zobowiązanie w większości przypadków będzie cechować się nieważnością, jako naruszające art. 353 1 k.c. Wobec tego, przedmiotowa umowa kredytu jest nieważna i powinna być traktowana za niezawartą, a jako taka w obrocie prawnym ostać się nie może. Nie sanują jej również późniejsze czynności banku, polegające na wprowadzaniu zmian regulaminów czy aneksowanie umowy post fatum dokonane. Za niewystarczające należy także uznać wprowadzanie zmian w przedmiocie sposobu regulowania zobowiązania w walucie obcej, obliczania kursu czy przyznanie stronie możliwości uiszczenia należności kredytowej w walucie indeksacji już po zawarciu umowy kredytu. Ważność umowy ocenia się bowiem na chwilę jej zawarcia. Z przedłożonych w niniejszym postępowaniu dokumentów, a przede wszystkim z decyzji czy umów kredytowych, wynika, że strony nie uzgodniły w umowie świadczeń głównych. Indeksacja i odesłanie do tabel kursowych sprawiają, że w istocie nie zostały one sformułowane jednoznacznie; nadto nie zostały sformułowane w ogóle w umowie, przenosząc przedmiotowo istotne postanowienia do regulaminu. Prowadzi to do oczywistego wniosku, że świadczenie nie jest oznaczone, a tym samym do nieistnienia zobowiązania. Istotnym elementem stosunku zobowiązaniowego należy jest wszakże obowiązek świadczenia, natomiast samo świadczenie jest jedynie realizacją tego obowiązku. Świadczenie musi być skonkretyzowane, gdyż oznaczenie świadczenia w połączeniu z oznaczeniem sposobu zachowania się dłużnika pozwala na ustalenie treści stosunku zobowiązaniowego. Jeśli świadczenie nie zostanie oznaczone, nie można mówić o istnieniu zobowiązania ze względu na brak istotnego elementu stosunku zobowiązaniowego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 2011 r., sygn. III CSK 206/10, LEX). Umowa przedstawiona w niniejszej sprawie godzi w zasady współżycia społecznego w ten właśnie sposób, że niekorzystnie kształtuje sytuację ekonomiczną strony powodowej oraz skutkuje nierzetelnością w traktowaniu. Brak określenia świadczenia wynikał z pozostawienia bankowi swobody w określaniu kursów waluty, do której kredyt był indeksowany i nieokreśleniu wysokości części kapitałowej w poszczególnych ratach, co uniemożliwiało wyliczenie samodzielnie wysokości każdej z rat. Bezdyskusyjne pozostaje, że powodowie w chwili podpisania umowy powinni znać kwotę kredytu. Tymczasem w dniu uruchomienia kredytu początkowa kwota kredytu, wyrażona w złotych polskich, nie została nawet przeliczona na walutę obcą. Zobowiązanie na każdym etapie trwania umowy było określone przez bank w odniesieniu do franka szwajcarskiego ad hoc i niejako w oderwaniu od treści umowy. Nie tylko wysokość kapitału kredytu była jednostronnie ustalona przez pozwanego, lecz w każdym okresie trwania umowy pozwany naliczał dodatkowo odsetki od kapitału powstałego w wyniku zastosowania dowolnie ustalonego kursu. Do istoty umowy kredytu należą wszakże zobowiązanie banku do udzielenia kredytu oraz uprawnienie do uzyskania spłaty kwoty oddanej do dyspozycji kredytobiorcy, natomiast po stronie kredytobiorcy – prawo wypłaty środków i jednoczesny obowiązek ich zwrotu. Nie ulega zatem wątpliwości, że przedmiotem umowy kredytu musi być określona kwota pieniężna. Skoro zatem stronie powodowej zależało na uzyskaniu określonego kapitału w złotówkach, lecz bank przeliczał sobie go dowolnie na walutę szwajcarską, przyjmując arbitralnie określony przez siebie kurs przeliczeniowy, to kwota kredytu nigdy nie została objęta jakimkolwiek porozumieniem między stronami (co ewidentnie było wolą banku, skoro do dokumentów kredytowych nie wprowadził takiej przeliczonej kwoty). Z art. 69 ustawy Prawo bankowe wynika jednoznacznie, że kredytodawca mógł czerpać zysk z umowy wyłącznie poprzez odsetki lub prowizję, nie zaś jakikolwiek dodatkowy zysk w postaci marży, wynikającej ze spreadu walutowego. Przyjmując umowę w tak narzuconym przez pozwanego kształcie, strona powodowa nie tylko w dniu zawarcia umowy, lecz także przez czas jej wykonywania, nie byłaby w stanie określić w żaden sposób wysokości swojego zadłużenia (salda kredytu). Wysokość jej zobowiązania mógł dowolnie kształtować pozwany bank i wyłącznie od jego woli zależała wysokość tych świadczeń. Nie budzi już zatem najmniejszych wątpliwości, że strony nie określiły w umowie wzajemnych głównych świadczeń stron, a taka sytuacja jest sprzeczna z naturą stosunku umowy (art. 353 1 k.c.). Konstrukcja przyjęta przez bank we wzorcu umownym i regulaminie jedynie stwarzała pozory uzgodnienia z kredytobiorcą istotnych warunków umowy. Podkreślić przy tym należy, że nawet bank przy zawarciu umowy nie znał jej dokładnych warunków, a tym samym nie znał jej treści. W umowie nie zostały określone ani zasady obliczania kursu, ani spłaty kredytu, nie sprecyzowano, w jaki sposób bank będzie ustalał kursy w tabelach, mających zastosowanie do dokonywanych przez kredytobiorcę spłat w polskiej walucie. Doszło do jawnego uprzywilejowania, a warunkiem ważności zobowiązania, którego treścią jest obowiązek spełnienia świadczenia przez dłużnika na rzecz wierzyciela jest dokładne określenie jego treści albo przesłanek pozwalających na dokładne określenie świadczenia. Skoro zachodzi nieważność umowy skumulowanie w pkt I pozwu żądań stwierdzenia nieważności umowy i zasądzenia wynikającej z tej nieważności świadczeń, jako spełnionych nienależnie, jest w pełni uzasadnione. Mając na względzie powyższe, Sąd uwzględnił powództwo główne, o czym orzekł w pkt. I sentencji wyroku, co pozwala na implikację, że orzekanie o roszczeniu ewentualnym stało się zbędne, a tym samym kwestia ta nie wymaga szczególnego wyjaśnienia. Przechodząc do dalszych rozważań, nieważność umowy kredytowej wpłynęła na aktualizację hipotezy normy wyrażonej w przepisie art. 410 k.c. Zgodnie z treścią przepisu § 2 tegoż artykułu, świadczenie jest nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli czynność prawna była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia. Nieważność umowy powoduje zatem obowiązek zwrotu wykonanych wzajemnie przez strony świadczeń z uwzględnieniem zwrotu kwoty kapitału bez odsetek i kosztów dodatkowych po stronie kredytobiorcy; zaś po stronie banku – wszelkich wpłaconych przez niego rat kredytowych innych opłat i składek. W niniejszej sprawie nie zachodzą żadne podstawy do dokonania kompensaty świadczeń należnych powodowi na skutek wykonania nieważnej czynności prawnej ze świadczeniem przysługującym ewentualnie pozwanemu. W przedmiotowej sytuacji znaleźć mogłyby zastosowanie dwie teorie dotyczące rozliczeń stron. Jedna to teoria salda, druga – teoria dwóch kondykcji. Według pierwszej z nich świadczenie wzajemne przyjmuje się za pozycję, którą od razu należy odjąć od wzbogacenia tak, że druga strona świadczenia wzajemnego zwraca jedynie nadwyżkę otrzymanego świadczenia ponad wartość świadczenia, które sama spełniła. W świetle drugiej – każde roszczenie o wydanie wzbogacenia traktuje się oddzielnie i niezależnie od drugiego, a wyrównanie między nimi możliwe jest jedynie według przepisów o potrąceniu. Jako zasadną Sąd przyjął teorię dwóch kondykcji, gdyż w wyniku zawarcia umowy każda ze stron spełnia swoje świadczenie. Skoro zachodzi nieważność, to każda z nich ma swoje własne roszczenie o zwrot spełnionego świadczenia. Okoliczności sprawy nie dają bowiem podstaw do zastosowania teorii salda. Treść art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. pozwala stwierdzić, że nawet w przypadku nieważności umowy wzajemnej ustawodawca nie normuje świadczeń łącznie, a jedynie przyznaje prawo zatrzymania jako gwarancję, że każde z nienależnych świadczeń zostanie zwrócone. Normalne ryzyko rozliczeń w ramach bezpodstawnego wzbogacenia pozwala przyjąć, że obowiązek zwrotu staje się aktualny nawet w przypadku, gdy jedno ze świadczeń będzie niemożliwe do spełnienia bez winy dłużnika, natomiast drugie będzie w pełni możliwe. Brak podstaw do zastosowania teorii salda wynika również z tego, że jako regułę przyjmuje się zwrot korzyści w naturze, a to oznacza, iż umorzenie kondykcji możliwe jest tylko na podstawie ustawowej regulacji potrącenia, której dokonać mogą tylko strony (por. M. Gutowski, O roszczeniach: kondykcyjnym, odszkodowawczym i ustaleniowym, które mogą powstać w związku z nieważnością czynności prawnej, Monitor Prawniczy 14/2006). Te rozważania prowadzą do wniosku, że Sąd nie może dokonać takich potrąceń z urzędu. Natomiast zastosowanie teorii salda prowadziłoby do zblokowania stanu istniejącego w wyniku spełnienia obu świadczeń, co nie dałoby się pogodzić z celami zastosowania sankcji nieważności, która ze swego założenia ma doprowadzić do zniwelowania prawnych i faktycznych skutków zawarcia umowy (por. R. Trzaskowski, Komentarz do art. 405 Kodeksu cywilnego, Nb 29). Jednocześnie pozwany pozostawał wzbogacony kosztem powoda, a nie zostały spełnione przesłanki z art. 409 k.c. W ocenie Sądu nie można postawić znaku równości między zużyciem czy utratą wzbogacenia w rozumieniu ww. przepisu a obowiązkiem zwrotu przez stronę powodową na rzecz pozwanego wzajemnego świadczenia, spełnionego w wykonaniu nieważnej umowy. Przypadki zużycia lub utraty wzbogacenia w świetle art. 409 k.c., powodujące odpadnięcie wzbogacenia, muszą ograniczyć się zatem do tych tylko sytuacji, kiedy nastąpiło to bezproduktywnie, a więc bez uzyskania jakiegokolwiek ekwiwalentu, czy też innej korzyści dla majątku wzbogaconego (wyroku Sądu Najwyższego z dnia 4 kwietnia 2008 r., I PK 247/07, OSN 2009, Nr 17-18, poz. 223). W niniejszej sprawie brak jakiegokolwiek dowodu na okoliczność, że pozwany uzyskaną korzyść zużył lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony. Jednocześnie z art. 411 k.c. wprost wynika, że brak możliwości żądania zwrotu świadczenia nienależnego nie obejmuje sytuacji, gdy jego spełnienie nastąpiło w wykonaniu nieważnej umowy. Wysokość należnych świadczeń, których zasadność została ustalona w oparciu o powyższe, Sąd przyjął na podstawie zaświadczenia wydanego przez pozwany bank. Moc dowodowa tych dokumentów nie została zakwestionowana przez żadną ze stron. Wysokość nienależnych świadczeń również nie została zaprzeczona przez pozwanego. Stąd też, Sąd nie znalazł podstaw do czynienia w tym przedmiocie dodatkowych obliczeń. Sąd uwzględnił podniesiony przez pozwanego zarzut zatrzymania. Zgodnie z art. 496 k.c., stosowanym odpowiednio do przypadku nieważności umowy na podstawie art. 497 k.c., jeżeli wskutek odstąpienia od umowy strony mają dokonać zwrotu świadczeń wzajemnych, każdej z nich przysługuje prawo zatrzymania, dopóki druga strona nie zaofiaruje zwrotu otrzymanego świadczenia albo nie zabezpieczy roszczenia o zwrot. Przepis ten ma zastosowanie do zobowiązań z umów wzajemnych, ponieważ w nich występują świadczenia wzajemne (art. 488 § 1 k.c.). Zgodnie zaś z art. 487 § 2 k.c. umowa jest wzajemna, gdy obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej. Za taką umowę w zakresie samych świadczeń stron należy uznać umowę kredytu, ponieważ odpowiednikiem świadczenia banku w postaci oddania do dyspozycji kredytobiorcy kwoty środków pieniężnych, a następnie umożliwienia wykorzystania tej kwoty w sposób określony w umowie jest świadczenie kredytobiorcy w postaci zapłaty odsetek (oprocentowania) i prowizji. Zostało to podkreślone przez Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 16 lutego 2021 r. (III CZP 11/20, Lex nr 3120579). Należy traktować odrębnie każde z roszczeń powstałych na skutek nieważnej umowy zdarzeń prawnych. Sąd Najwyższy wskazał, że z art. 410 § 2 k.c. wynika, iż świadczenie spełnione w wykonaniu nieważnego zobowiązania jest - z zastrzeżeniem przypadków tzw. konwalidacji - świadczeniem nienależnym, a tym samym zgodnie z art. 410 § 1 w związku z art. 405 k.c. podlega zwrotowi jako korzyść majątkowa uzyskana bezpodstawnie kosztem świadczącego, co do zasady bez potrzeby ustalania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło osobę, na której rzecz świadczenie zostało spełnione, ani czy majątek spełniającego świadczenie uległ zmniejszeniu. Powołanie się na zarzut zatrzymania w trakcie procesu jest czynnością procesową o charakterze zarzutu merytorycznego. Sfera prawa materialnego pozostawiona jest swobodnemu uznaniu uprawnionego, a co za tym idzie, zgłaszanie opartych na nim zarzutów jest dopuszczalne na każdym etapie postępowania. Przewidziane w art. 496 k.c. prawo zatrzymania powstaje w sytuacji, gdy skutkiem odstąpienia od umowy, które wynika z umowy wzajemnej, każdej ze stron zobowiązania służy uprawnienie do zwrotu spełnionego świadczenia (wyrok SN z 26 czerwca 2003 r., V CKN 417/01, Legalis). Dla skuteczności zarzutu zatrzymania nie jest, odmiennie od zarzutu potrącenia, konieczne aby przysługujące dłużnikowi roszczenie stanowiące jego podstawę było wymagalne, tj. m.in. aby nadszedł termin spełnienia świadczenia (określany w tym przypadku na podstawie art. 455 k.c.). Stanowisko takie znajduje oparcie w różnicy pomiędzy treścią artykułów 496 i 498 k.c., a także odmiennym celu jaki związany jest z realizacją zarzutu zatrzymania (zabezpieczenie swojego roszczenia) i zarzutu potrącenia (jego realizacja). Konieczność zabezpieczenia roszczenia dłużnika nie wiąże się z tym czy roszczenie jest już wymagalne. W związku z powyższym uznać należy, że pozwanemu przysługuje prawo zatrzymania kwot uiszczonych przez powodów świadczeń tytułem spłaty kredytu do czasu zaofiarowania przez powodów zwrotu otrzymanego świadczenia albo zabezpieczenia roszczenia o zwrot. Zgodnie z art. 496 k.c. skutki zarzutu zatrzymania w zakresie obowiązku spełnienia świadczenia ustają albo w przypadku zaoferowania zwrotu otrzymanego świadczenia pieniężnego, albo zabezpieczenia roszczenia o zwrot. Sąd uznał zarzut zatrzymania w zakresie kwoty 1 600 500,00 zł, czyli wypłaconej kredytobiorcom jako kapitał. W ocenie Sądu zarzut zatrzymania może być podniesiony skutecznie jedynie do należności wynikających wprost z nieważnej umowy, do kwot które strony otrzymały i winny sobie zwrócić, to jest do kwoty kapitału wypłaconego na rzecz powodów przez pozwany bank. Bezspornie powodowie w tym zakresie są zobowiązani do kwoty, jaka została na ich rzecz spełniona. Odnosząc się natomiast do zarzutu przedawnienia roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia, należało stwierdzić, że nie jest uzasadniony. Zgodnie z art. 118 zdanie pierwsze k.c., jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi dziesięć lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata. Co prawda spłacone raty kapitałowo-odsetkowe były uiszczane okresowo, niemniej jednak roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia traktować należy jako roszczenie, które podlega przedawnieniu na zasadach ogólnych. Początek biegu przedawnienia od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne, określono w art. 120 § 1 k.c. W zdaniu drugim tej jednostki redakcyjnej uwzględniono, że jeżeli wymagalność zależy od podjęcia określonej czynności przez uprawnionego, bieg terminu rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność w najwcześniej możliwym terminie. Świadczenie o spełnienie świadczenia nienależnego jest świadczeniem bezterminowym. Zgodnie zaś z art. 455 k.c., jeżeli termin świadczenia nie jest oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania. Powodowie nie wzywali pozwanego do spełnienia świadczenia wcześniej, dlatego Sąd przyjął, że wezwaniem do zapłaty pozwanego jest pozew złożony w niniejszej sprawie. O odsetkach Sąd orzekł na podstawie art. 481 § 1 k.c., mając na względzie, że jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Dlatego, biorąc pod uwagę odpis pozwu został doręczony pozwanemu w dniu 27 maja 2020 r., Sąd przyjął, że wystarczający jest do zapłaty przez pozwanego termin 14 dni, doliczony do tego dnia, co pozwala na ustalenie terminu, od które należą się odsetki na dzień 11 czerwca 2020 r. Zdaniem Sądu termin, od którego winny być naliczane odsetki jako dzień następny po dniu doręczenia odpisu pozwu był terminem zdecydowanie zbyt krótkim na uiszczenie żądanej sumy. Na rozprawie w dniu 26 stycznia 2022 r., podczas której obecni byli powodowie wraz ze swym pełnomocnikiem, pozwany podniósł zarzut zatrzymania. Powodowie zapoznali się z zarzutem w tym dniu, wobec czego odsetki należało zasądzić do dnia 10 lutego 2022 r. uznając termin 14 dni na spełnienie świadczenia przez powodów za wystarczający. Po upływie tego terminu pozwany nie znajdował się już w opóźnieniu. Biorąc pod uwagę powyższe, Sąd orzekł jak w pkt. II sentencji wyroku. O kosztach orzeczono na podstawie art. 100 k.p.c., uznając, że powodowie ulegli tylko w nieznacznej części swego żądania (tj. roszczenia odsetkowego) i włożył poniesienie wszystkich kosztów procesu na pozwanego, a na podstawie art. 108 § 1 k.p.c. szczegółowe ich wyliczenie pozostawił referendarzowi sądowemu. Mając na uwadze powyższe, orzeczono jak w sentencji wyroku.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.