w brzmieniu obowiązującym w czasie zawierania spornych umów, regulowały kwestie solidarnej odpowiedzialności inwestora i wykonawcy za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy, przy czym w sposób oczywisty podwykonawcą mógł być jedynie podmiot, z którym zawarta została odpowiednia umowa (nieco inaczej kwestię tę traktuje aktualne brzmienie art.
k.c.). Wynikało to wprost z treści art.
w uprzednim brzmieniu, który stanowił w pierwszym zdaniu, iż do zawarcia przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora. Umowa o roboty budowlane wedle art. 647 k.c. to przy tym taka umowa, przez którą wykonawca (podwykonawca i dalszy podwykonawca) zobowiązuje się do oddania przewidzianego w umowie obiektu, wykonanego zgodnie z projektem i z zasadami wiedzy technicznej, a inwestor (generalny wykonawca i podwykonawcy zawierający umowę z dalszymi podwykonawcami) zobowiązuje się do dokonania wymaganych przez właściwe przepisy czynności związanych z przygotowaniem robót, w szczególności do przekazania terenu budowy i dostarczenia projektu, oraz do odebrania obiektu i zapłaty umówionego wynagrodzenia. W judykaturze podkreśla się, iż o charakterze umowy o podwykonawstwo decydują jej cechy przedmiotowe z art. 647 i nast. k.c., a nie sam udział w procesie inwestycyjnym. Nie każda umowa zawierana z "podwykonawcą" staje się "automatycznie" umową o roboty budowlane (umową rezultatu). W zależności od tego, jak strony ułożą między sobą treść stosunku prawnego, umowa z "podwykonawcą" może być kwalifikowana jako umowa o dzieło (rezultatu) lub o świadczenie usług (zlecenia) [por. wyrok SN z dnia 21 lutego 2017 r., sygn. I UK 123/16]. Podkreślić trzeba jednak to stanowisko orzecznicze, które zaistniało w nawiązaniu do treści art.
k.c., gdzie akceptuje się stosowanie tego przepisu, i wynikającej z niego odpowiedzialności inwestora, także do tych podwykonawców, i należnego im wynagrodzenia, gdzie wykonane przez tychże podwykonawców roboty – nie stanowią ściśle robót budowalnych według art. 647 k.c. (tak SA w Warszawie w wyroku z 05.05.2017r w sprawie I ACa 1099/16). Należy bowiem mieć na uwadze, iż inwestycja, roboty budowlane, mogą być realizowane z udziałem wielu podwykonawców, gdzie zakresy zadań poszczególnych podwykonawców, często nie sprowadzają się do wykonania całego obiektu budowlanego, a zakres tych robót kwalifikuje je bardziej do umów o dzieło. Jeżeli jednak tak wykonane roboty – stanowią element całości robót, które można uznać za mające charakter robót budowlanych, to przesądzać to może o odpowiedzialności inwestora z mocy art.
W świetle powyższego – nie zasługiwało na uwzględnienie stanowisko pozwanego, który dla oceny roszczeń powoda, braku zasady swojej odpowiedzialności, niejako preparował, oddzielał roboty wykonane przez powoda od innych, wykonywanych także przez podstawowego wykonawcę, nie stwierdzając w efekcie w zakresie zadań powoda – robót budowlanych. Słuszne bowiem stanowisko co do oceny roszczenia podwykonawcy – polegać winno na odpowiedniej ocenie całej inwestycji, w której uczestniczył podwykonawca, wykonując element tych większych robót. A te roboty, przy uwzględnieniu także tych wykonanych przez głównego wykonawcę, bez wątpienia odpowiadały pojęciu robót budowlanych, jako że sprowadzały się do przebudowy części infrastruktury obiektu budowlanego, elektrowni. Po wykonaniu tych robót – elektrownia mogła wykonywać dodatkowe funkcje, zmieniła w części charakter, wzbogaciła swoje możliwe funkcje. Skoro zatem powód wykonał cześć z zakresu prac, które dotyczyły przebudowy infrastruktury obiektu budowlanego, to wynagrodzenie za wykonanie tych prac podpada pod dyspozycję przepisu art.
W ocenie Sądu natomiast za zakwalifikowaniem robót zleconych przez pozwaną spółkę firmie (...) sp. z o.o. za roboty budowlane, przemawia szereg względów, jakie obszernie wymienione zostały przez Biegłego sądowego w wykonanej w sprawie opinii. W umowie z generalnym wykonawcą, jak i następnie z podwykonawcą, pojawiły się terminy specyficzne dla umów o roboty budowlane, jak przekazanie terenu robót czy budowy, wymóg protokolarnego odbioru robót, wymóg działania w oparciu o projekt czy też obowiązek wykonania projektu budowlanego bądź wykonawczego, dalej – obowiązek zgłoszenia części robót do odpowiedniego organu, obowiązek udziału, i następnie bezspornie udział w wykonaniu robót osób dysponujących określonymi uprawnieniami budowlanymi. Ostatecznie za kwalifikacją jako „budowlanej” umowy pozwanej spółki z generalnym wykonawcą – przemawiać musiał także i ten zapis umowy, gdzie jej strony przewidywały możliwy udział podwykonawców, i obowiązek uzyskania zgody inwestora; ten umowny zapis, w ocenie Sądu, doskonale nawiązywał bowiem do treści art.
k.c., przemawiał za akceptowaniem przez inwestora w realiach niniejszej sprawy – także gwarancyjnej odpowiedzialności wynikającej ze wskazanego przepisu. W tej sytuacji pozwana spółka ponosi odpowiedzialność za należne powodowi, jako podwykonawcy, wynagrodzenie i nie może zwolnić się od tej odpowiedzialności tym, że wypłaciła wynagrodzenie generalnemu wykonawcy. W świetle przedstawionych ustaleń i rozważań – powództwo podlegało uwzględnieniu w zakresie kwoty długu głównego w zakresie, w jakim nie doszło do cofnięcia pozwu, to jest w zakresie kwoty 318 570 złotych. Odmiennie niż powód Sąd ocenił natomiast żądanie powoda zapłaty odsetek. Wskazał, iż przepis art.
k.c. przesądza i przesądzał także w treści obowiązującej w dacie zawierania przez powoda umowy, o odpowiedzialności inwestora za zapłatę wynagrodzenia, a nie statuuje takiej odpowiedzialności w zakresie skutków opóźnienia w zapłacie wynagrodzenia. Oznacza to, iż powód jako podwykonawca, z mocy art.
w dawniejszym brzmieniu – nie może żądać od pozwanego, jako inwestora w rozumieniu wskazanego przepisu, zapłaty także odsetek z tytułu opóźnienia, jakiego dopuścił się generalny wykonawca. We wskazanym zakresie – pozwany ponosić może odpowiedzialność za własne opóźnienie, w oparciu o przepis art. 481§1 i 2 k.c. Dla ustalenia czasu, w jakim roszczenie powoda wobec pozwanego stało się wymagalne, i za jaki okres powód żądać może od pozwanego odsetek za opóźnienie, Sąd przyjął zdarzenia po myśli art. 455 k.c. Zdaniem Sądu bowiem, roszczenia powoda wobec pozwanego z definicji nie były terminowe, skutkiem czego do ich wymagalności – niezbędne było wezwanie dłużnika do zapłaty, zgodnie z wymogiem art. 455 k.c. Wezwanie to miało miejsce dopiero w piśmie z 27 marca 2019r. Sąd zważył przy tym, iż z materiałów przedstawionych przez powoda nie wynikało, w jakiej dacie wskazane pismo doręczone zostało pozwanemu. Za termin płatności nie można było natomiast przyjąć daty, terminu płatności określonego w samym piśmie, bowiem tu wzywający liczył termin nie od doręczenia wezwania, po myśli art. 455 k.c., a od daty pisma, czego w żadnej mierze nie można było uznać za „wezwanie dłużnika do zapłaty”. Nie można bowiem utożsamiać i uznać za wezwanie dłużnika do zapłaty, samego tylko sporządzenia pisma zawierającego wezwanie do wykonania świadczenia. Dla skutecznego wezwania dłużnika do zapłaty – koniecznym jest dotarcie wezwania do zapłaty do adresata, w każdym razie w taki sposób, aby mógł zapoznać się z jego treścią. Sąd z urzędu dokonał wglądu do systemu śledzenia przesyłek, ustalając, iż wezwanie do zapłaty doręczone było dłużnikowi dopiero 9 kwietnia 2019r. Mając na uwadze zakreślony w piśmie przez wierzyciela termin płatności 7 dni – licząc od doręczenia wezwania do zapłaty, ten upłynął 16 kwietnia 2019r. i po tej dacie dłużnik, pozwana spółka pozostawała w opóźnieniu, skutkiem czego powód mógł skutecznie żądać zapłaty odsetek ustawowych z tytułu opóźnienia od 17 kwietnia 2019r. i takie odsetki Sąd zasądził w punkcie II wyroku. Oddaleniu natomiast podlegało powództwo w części, w jakiej powód żądał odsetek za okres przed 17 kwietnia 2019r., jak i odsetek wyższych niż ustawowe przewidziane w art. 481§1 i 2 k.c. Podkreślić trzeba powtórnie, iż pozwany ponosi własną odpowiedzialność wobec powoda, która ma odrębną podstawę prawną, i odnosi się do wynagrodzenia. Jest to odpowiedzialność niejako z mocy ustawy, która nie ma podstawy umownej, przez co w odniesieniu do pozwanego, w relacji z powodem, nie mogą być stosowane odsetki właściwe dla transakcji handlowych, bowiem stron nie łączyła transakcji handlowa. Skutku wezwania do zapłaty nie mogło wywołać także dawniejsze pismo powoda do pozwanej (z 17.04.2014r., skoro w treści tego pisma nie było zamieszczone wezwanie do zapłaty, a jedynie prośba o interwencję w sprawie uzyskania płatności od głównego wykonawcy. Dla ustalenia wymagalności roszczenia powoda Sąd nie przyjął daty przeprowadzenia posiedzenia w sprawie o zawezwanie do próby ugodowej, jako że zakres tego postępowania nie był w niniejszej sprawie ujawniony, przez co Sąd nie mógł jednoznacznie stwierdzić, iż przedmiot postępowania o zawezwanie do próby ugodowej – był ściśle tożsamy z przedmiotem niniejszego postępowania. Ważąc powyższe i uznając, że powództwo zasługuje na uwzględnienie w odniesieniu do długu głównego, przy uwzględnieniu cofnięcia pozwu w części, oraz odsetek ustawowych z tytułu opóźnienia od 17 kwietnia 2019r., Sąd orzekł jak w punkcie II wyroku przy zastosowaniu art.
w brzmieniu z daty zawarcia przez powoda umowy, oraz art. 481§1 i 2 k.c.. Dla oceny roszczeń powoda Sąd zastosował dawniejszą treść art.
k.c. z mocy art. 12 ustawy z 07.04.2017r. o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia dochodzenia należności (Dz. U. z 2017r. poz. 933). Oddalenie powództwa jak w punkcie III wyroku nastąpiło przy zastosowaniu art. 6 k.c. w zw. z art.
w brzmieniu jak wyżej a contrario. Wobec cofnięcia pozwu w części, w zakresie żądania zapłaty kwoty 30 996 złotych, postępowanie w tej części podlegało umorzeniu przy zastosowaniu art. 355§1 k.p.c. w zw. z art. 203§1 k.p.c., jak w punkcie I wyroku. Mając na uwadze, iż powód cofnął powództwo w części przed rozpoczęciem rozprawy, zwrotowi na rzecz powoda podlegała połowa opłaty stosunkowej odpowiednio do wartości przedmiotu sprawy, w jakim pozew był cofnięty; w tym przypadku to kwota 775 zł, jak w punkcie IV wyroku, a orzeczenie w tym przedmiocie ma uzasadnienie w treści art. 79 ust. 3 pkt. a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Rozstrzygniecie o kosztach procesu w dalszej części – miało oparcie w art. 100 k.p.c., przy czym do rozliczenia kosztów Sąd przyjął proporcję 91,13% oraz 8,87%, odpowiednio do wymiaru świadczenia, jakie przyznane zostało powodowi w wyroku, oraz podlegało umorzeniu. W zakresie bowiem, w jakim powód cofnął pozew, bez uzyskania zapłaty, Sąd uznał powoda za „przegrywającego sprawę” dla potrzeb rozliczenia kosztów. Powód podniósł koszty procesu w kwocie łącznie 28 296 złotych, wliczając tu opłatę od pozwu (17 479 zł) oraz koszty zastępstwa procesowego 10 817 zł (wynagrodzenie pełnomocnika 10 800 zł oraz 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa. Pozwana spółka zwrócić winna z tego powodowi 91,13%, zatem 25 786,14 złotych. Pozwana spółka poniosła koszty zastępstwa procesowego 10817 zł, z czego powód zwrócić winien pozwanemu 8,87%, zatem 995,47 zł. Po odjęciu kwot wzajemnie należnych stronom z tytułu rozliczenia kosztów jak wyżej – różnica do 24 790,67 zł, jaką zasądzono od pozwanej na rzecz powoda w punkcie V wyroku. Wynagrodzenia pełnomocników stron Sąd ustalił na kwotę 10800 zł przy zastosowaniu § 2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców pranych (Dz.U. z 2018r., poz. 265. W sprawie wystąpiły wydatki, które nie miały pokrycie w zaliczkach, a to wypłacono biegłemu sądowemu wynagrodzenie za wykonanie opinii w kwocie łącznie 8791,17 złotych. Wydatkiem tym w całości Sąd obciążył stronę pozwaną, jako że opinia biegłego sądowego odnosiła się i służyła ocenie zarzutu pozwanej sprowadzającego się do podważania charakteru umowy, z której powód wywodził roszczenia. Skoro ostatecznie ten zarzut okazał się niesłuszny, to wydatkami godziło się obciążyć pozwanego, jako stronę która podniosła nieuzasadnione zarzuty. Wydatki Sąd nakazał ściągnąć od pozwanej spółki jak w punkcie VI wyroku przy zastosowaniu art. 83 ust. 2 w zw. z art. 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, i przy zastosowaniu art. 98§1 k.p.c. Nadmienić trzeba, iż w wyroku Sąd popełnił usterkę pisarską, stosując dawniejszą nazwę pozwanej spółki, co podlegało sprostowaniu w postanowieniu z 24.02.2021r. W apelacji pozwany zaskarżając wyrok zarzucił naruszenie przepisów postępowania, które miało wpływ na wynik sprawy: - art. 233 § 1 kpc przez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów wyrażającej się w odmowie wiarygodności części zeznań świadków J. K.
kc. Sąd Apelacyjny zważył co następuje: Apelacja podlegała oddaleniu. Sąd Apelacyjny, wbrew podniesionym w apelacji zarzutom, podziela ustalenia zaskarżonego wyroku, gdyż wynikają one z nienaruszającej zasad określonych w art. 233 § 1 kpc oceny zebranych dowodów. Czyni tym samym te ustalenia podstawą swojego rozstrzygnięcia bez potrzeby ich przywoływania. Podziela również prawną argumentację zaskarżonego wyroku i ocenę skuteczności powództwa. Inaczej niż twierdzi apelacja, ustalenia zaskarżonego wyroku mają oparcie w wynikających z treści przepisu art. 233 § 1 kpc zasadach oceny zebranych dowodów i ustalania faktów. O naruszeniu normy art. 233 § 1 kpc można bowiem mówić jedynie wtedy, gdy ocena, której sąd dokonał, ma charakter dowolny albowiem narusza uznane i powszechnie stosowane reguły oceny dowodów, względnie pomija dowody mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia. Tak jednak w tej sprawie nie jest. Cechą sędziowskiej swobody oceny dowodów jest to, że można uznać ją za poprawną również wtedy, gdy dopuszczalne jest, w określonych granicach, inne rozumienie ich znaczenia. O przyjęciu jej poprawności decyduje bowiem moc argumentów przekonujących o jej słuszności. To, że strona inaczej rozumie ich znaczenie nie wystarcza aby można było podważyć rozumowanie sądu i jego wnioskowanie z przeprowadzonych dowodów o faktach mających istotne i decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia. Przechodząc do oceny poszczególnych zarzutów apelacji, w części dotyczącej wadliwych ustaleń, należy wyjaśnić, że ustaleniu i ocenie pod kątem skuteczności powództwa podlegają jedynie te z dowodów i ustaleniu tylko te okoliczności, które mają istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia (art. 227 kpc). Oceniając w tym kontekście zebrane dowody i poprawność ustaleń procesowych zaskarżonego wyroku trzeba mieć na względzie, że warunkiem skuteczności żądania zobowiązania pozwanego do zapłaty jest przesądzenie, że pozwany spełnił warunki wymagane dla powstania jego odpowiedzialności za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy, jakim był powód. Zatem ustaleniu podlegały tylko te fakty i te okoliczności, które decydować mogły o tak określonej skuteczności powództwa albowiem wiążącemu ustaleniu podlegają tylko te z ich, które mają znaczenie dla rozstrzygnięcia. Pozwany, wskazując w apelacji na konieczne ustalenie odnośnie charakteru umowy stanowiącej podstawę wykonywania prac przez powoda podnosił, że takie ustalenie Sąd Okręgowy wprawdzie poczynił, ale zrobił to opierając się na wadliwych przesłankach, przede wszystkim nie nadając istotnego znaczenia wskazanym w apelacji świadkom, pracownikom pozwanego tylko dlatego, że mieli taki status i opierając się na niereprezentatywnych wnioskach opinii biegłego. W konsekwencji zarzucał, że umowa stanowiąca przedmiot sporu nie była umową o roboty budowlane co powoduje, jego zdaniem, że nie powstaje odpowiedzialność pozwanego za zapłatę wynagrodzenia powoda. Nie dostrzega jednak skarżący, że w części motywacyjnej uzasadnienia zaskarżonego wyroku Sąd Okręgowy wyjaśnił, jakimi kryteriami się kierował przy ocenie zeznań świadków. Chociaż apelujący koncentruje się i eksponuje element związany z powiązaniem świadków służbowymi zależnościami ze stronami procesu to nie był to jedyny argument i jednocześnie decydujący o przyznaniu im wiarygodności. Sąd Okręgowy wyjaśnił bowiem, że kryterium oceny wiarygodności zeznań stanowiło przede wszystkim to, czy te zeznania były wewnętrznie spójne, wzajemnie niesprzeczne i zgodne z pozostałym materiałem dowodowym. Nadto oceniał na ile subiektywne są te zeznania z uwagi na fakt, że wynikają one z subiektywnego postrzegania rzeczywistości i są tego efektem. Odnosząc się zaś do eksponowanej w apelacji kwestii powiązania świadków ze stronami procesu wyjaśnił, że przy ocenie zeznań takich świadków ma znaczenie to, w jaki sposób ich treść może wpłynąć na ich sytuację kształtowaną przez zależność służbową ze stroną procesu. Oceniając w tym aspekcie zeznania świadków K.
kc podstawę odpowiedzialności inwestora za wynagrodzenie należne i niezapłacone podwykonawcy za wykonane w ramach umowy podwykonawczej roboty, wcale nie musi się być umową o roboty budowlane. Dla powstania tej odpowiedzialności, przy spełnieniu pozostałych ustawowych warunków z art.
kc wystarczy, że wykonane roboty stanowiły element zadania inwestycyjnego realizowanego przez generalnego wykonawcę. Zatem umowa podwykonawcza nie musi być również umową o roboty budowlane, gdyż może być innego rodzaju umową nazwaną lub nawet nienazwaną umową rezultatu byleby prace wykonane przez podwykonawcę wchodziły w zakres większego zadania realizowanego na podstawie umowy o roboty budowlane. Dla kwalifikowania bowiem prac w kontekście odpowiedzialności z art.
kc nie jest konieczne aby umowa stanowiąca podstawę ich wykonania była stricte umową o roboty budowlane. Wielokrotnie przecież przedsięwzięcie budowlane powstaje przy zaangażowaniu wielu podwykonawców, którzy swoje prace wykonują na podstawie różnych umów cywilnoprawnych. Ważne jest jednak aby wszystkie one składały się na wspólny efekt, jakim jest wykonanie obiektu, zrealizowanie przedsięwzięcia budowlanego, w rozumieniu prawa budowlanego (por. wyrok SN z dnia 17 października 2008 r., I CSK 106/08, OSNC-ZD 2009, nr C, poz. 64, z glosą P. Błaszczyka, OSP 2010, z. 9, poz. 92, wyrok SN z dnia 21 lipca 2016r. II CSK 674/15, Wyrok SN z dnia 27 lutego 2019 r. II CSK 29/18). Tak niewątpliwie było w tej sprawie, czego zresztą pozwany nie kwestionował. Zatem niezależnie jak zakwalifikuje się sporną umowę, a więc czy jako typową umowę o roboty budowlane, czy innego rodzaju umowę rezultatu prawa cywilnego (np. umowę o dzieło), i tak powstaje odpowiedzialność pozwanego na gruncie art.
kc, jeżeli są również spełnione pozostałe warunki tej odpowiedzialności w nim przewidziane. Istnienia tych pozostałych pozwany nie kwestionował a zatem prawidłowo Sąd Okręgowy przyjął, że ponosi odpowiedzialność względem powoda za niezapłacone podwykonawcy wynagrodzenie. Eksponowanie bowiem faktu niemożności kwalifikowania umowy podwykonawczej powoda jako umowy o roboty budowlane, poza tym że nieskuteczne, to nawet gdyby podzielić zapatrywanie pozwanego w tym względzie, nie ma znaczenia dla przyjęcia jego odpowiedzialności za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy. Jak wcześniej wyjaśniono, nie ma decydującego i rozstrzygającego znaczenia to, czy umowa podwykonawcza była typową umową o roboty budowlane bo na potrzeby stosowania art.
kc odpowiedzialność ta powstaje również wtedy, gdy podstawę wykonywania robót w ramach przedsięwzięcia budowlanego stanowiła umowa prawa cywilnego, będąca umową rezultatu. Wielokrotnie bowiem tego typu umowy podwykonawcze towarzyszą większym przedsięwzięciom budowlanym i składają się na końcowy efekt w postaci oddania obiektu budowlanego jako całości. Celowym zatem jest objęcie ochroną również takiego podwykonawcy na podstawie art.
Mając na uwadze powyższe i nie znajdując uzasadnionych podstaw dla uwzględnienia apelacji, Sąd Apelacyjny ją oddalił, o czym orzekł na podstawie art. 385 kpc. O kosztach postępowania apelacyjnego orzekł na podstawie art. 98 kpc.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.