← Polska

I ACa 837/21

Sygn. akt I ACa 837/21 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 5 lipca 2022 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący Sędzia SA Mariusz Tchórzewski po rozpoznani

§ 1k.c.

poprzez ich niezastosowanie w sytuacji gdy roszczenie powoda przeciwko pozwanej uległo przedawnieniu, gdyż w przedmiotowej sprawie znajduje zastosowanie 3 letni termin przedawnienia, a szkoda została zgłoszona dopiero 6 marca 2014 r., co doprowadziło do błędnego zasądzenia od pozwanego na rzecz powoda kwoty 60.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia oraz kwoty 2.400,00 zł tytułem odszkodowania za koszty opieki osób trzecich. W oparciu o tak sformułowane zarzuty, pozwany wniósł o:

  1. zmianę zaskarżonego wyroku poprzez oddalenie powództwa w całości;
  2. zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej zwrotu kosztów postępowania za obie instancje, w tym kosztów zastępstwa procesowego wg norm przepisanych wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie zgodnie z art. 98 § 1 1 k.p.c. W odpowiedzi na apelację powód wniósł o jej oddalenie i zasądzenie kosztów postępowania przed Sądem II instancji, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje. Apelacja jest niezasadna, mimo że niektóre zgłoszone zarzuty zasługują na uwzględnienie. Sąd Apelacyjny przyjmuje za własne ustalenia Sądu Okręgowego i nie widzi podstaw do ich kwestionowania, ani do odmiennej oceny dowodów przeprowadzonych przed sądem pierwszej instancji, co z mocy art. 387 § 2 1 k.p.c. zwalnia go z ich ponawiania w niniejszym uzasadnieniu, z poniższym zastrzeżeniem i uzupełnieniem. Sąd odwoławczy, rozpoznający sprawę wskutek zaskarżenia wyroku Sądu I instancji, w przyjętym systemie apelacji w polskim statucie cywilnym, jest sądem merytorycznym orzekającym w oparciu o własne ustalenia faktyczne i prawne, będąc uprawnionym do przeprowadzenia nowych dowodów (art. 382 k.p.c.), co niesie również tę konsekwencję, że może dokonać odmiennej oceny dowodów z postępowania pierwszoinstancyjnego bez konieczności ich ponownego przeprowadzania przed sądem drugiej instancji, po wszechstronnym rozważeniu całości materiału dowodowego w trybie art. 233 § 1 k.p.c. (wyrok SN z 18.04.2001 r. II UKN 339/00 OSNP 2003/1/21; zob. także uchwała [7] SN z 23.03.1999 r. III CZP 59/98 OSNC 1999/7-8/124). In casu Sad Okręgowy jednoznacznie ustalił – i fakt ten nie budzi wątpliwości stron procesu, ani Sądu odwoławczego – że wyłączną przyczyną zaistnienia wypadku drogowego w dniu 14.12.2008 r., w wyniku którego obrażenia odniósł powód, było nagłe, niewywołane warunkami drogowymi zjechanie J. K. kierującego pojazdem O. (...) nr rej. (...) na pas ruchu, którym poruszał się samochód O. (...) nr rej. (...) kierowany przez powoda. Postępowanie dowodowe, w tym z opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego wykazało brak jakichkolwiek uchybień powoda w kontekście zasad ruchu drogowego, jak również brak obiektywnych przyczyn zewnętrznych dla wywołania opisanego, niedopuszczalnego manewru J. K.. Sąd a quo odnotował fakt uniewinnienia sprawcy wypadku od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 177 k.k. w postępowaniu karnym, mimo jednoznacznych wniosków opinii instytutu naukowo-badawczego (w sprawie karnej) wskazujących na jego wyłączne sprawstwo, ale prawidłowo interpretując normę art. 11 k.p.c. uznał swoją kompetencję do czynienia własnych ustaleń faktycznych, co do przedmiotowej i podmiotowej strony czynu normowanego w hipotezie wskazanego przepisu. Końcowo uznał, że dowody przeprowadzone w sprawie nakazują uznać odpowiedzialność cywilną J. K. za spowodowanie wypadku, a w konsekwencji – odpowiedzialność zastępczą pozwanego ubezpieczyciela. Sąd odwoławczy zważył jednak, że dokonując powyższych ustaleń Sąd Okręgowy pominął przyczynę uniewinnienia J. K. w postępowaniu karnym, a była nią konkluzja opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej o hipotetycznej możliwości wystąpienia u J. K. zaburzenia rytmu serca – na przykład migotania przedsionków – które mogło doprowadzić do chwilowej utraty przytomności, czy zasłabnięcia, powodującego utratą kontroli nad pojazdem (k. 591-595 i 603-604). Oczywistym jest bowiem, że z mocy art. 5 § 2 k.k. wszystkie wątpliwości w sprawie karnej muszą być rozstrzygane zgodnie z zasadą in dubio pro reo. Sąd a quo odnotował przy tym, że taki wynik postępowania dowodowego w sprawie karnej był podstawą odmowy pozwanego uwzględnienia roszczeń powoda w postępowaniu likwidacyjnym, ale nie podjął żadnej inicjatywy celem jednoznacznego wyjaśnienia, czy hipotetyczna możliwość zachowania sprawcy wypadku wskazywana w opinii medyka sądowego faktycznie, realnie mogła mieć miejsce i mogła skutkować takim zachowaniem kierowcy w realiach analizowanego zdarzenia wypadkowego. W ocenie Sądu Apelacyjnego taki stan ustaleń faktycznych był, zatem jeszcze niewystarczający dla orzekania w sprawie, w świetle art. 436 § 2 k.c., o czym w dalszej części uzasadnienia. W konsekwencji powyższego, Sąd Apelacyjny z urzędu dopuścił dowód z opinii biegłego kardiologa na okoliczności związane z niewyjaśnionymi dotychczas elementami stanu faktycznego, zlecając jego przeprowadzenie biegłemu z tytułem naukowym doktora nauk medycznych, praktykującego w szpitalu klinicznym podległym uniwersytetowi medycznemu o utrwalonej renomie międzynarodowej, znanemu ze sporządzania wysoce profesjonalnych i szczegółowych opinii na potrzeby różnorakich postępowań sądowych, w przypadkach wymagających ponadprzeciętnej wiedzy szczególnej z zakresu specjalizacji biegłego. Sąd aquem miał tu na uwadze nakaz realizacji celu procesu cywilnego, normowanego w art. 212 § 1 zd. 1 k.p.c., czyli „zgodne z prawdą ustalenie podstawy faktycznej dochodzonych roszczeń”. Biegły W. B. złożył opinię po wnikliwej i bardzo szczegółowej analizie całego materiału dowodowego, odnosząc się do wszystkich ujawnionych aspektów stanu zdrowia sprawcy wypadku (wynikających z dowodów zebranych w sprawie). Wnioski wysunięte przez biegłego są wewnętrznie logicznie zgodne, nie są dowolne, ponadto uwzględniają gruntownie wszystkie okoliczności ujawnione w sprawie, w aspekcie stanu zdrowia jedynego sprawcy wypadku, są uzasadnione wskazaniami wiedzy medycznej z dyscypliny objętej specjalizacją biegłego. Opinia została sporządzone rzetelnie, zgodnie z postanowieniem o dopuszczeniu dowodu i pozwala na uzyskanie odpowiedzi na wszystkie wątpliwości objęte tezą dowodową. W oparciu o omówiony dowód (k. 649-666) oraz dokumenty źródłowe zawarte w aktach sprawy i zebrane w postępowaniu pierwszoinstancyjnym Sąd Apelacyjny uzupełnia ustalenia faktyczne w sprawie, w następujący sposób. Od 2006 r. diagnozowano okazjonalnie u J. K. (w trakcie ambulatoryjnych wizyt kardiologicznych i internistycznych) występowanie pobudzeń dodatkowych nadkomorowych (zaburzeń rytmu serca), natomiast nie występowały u niego zaburzenia rytmu o charakterze złożonym (np. migotanie, czy trzepotanie przedsionków, częstoskurcz nadkomorowy, częstoskurcz komorowy). W konsekwencji prawdopodobieństwo, że u J. K. w chwili wypadku pojawiła się nowa, istotna klinicznie i dodatkowo hemodynamiczna arytmia jest na tyle małe, że winno być klasyfikowane w prawdopodobieństwie istniejącym w populacji ogólnej kraju. O wiele bardziej istotne jest przy tym to, że samo potencjalne wystąpienie takiej arytmii, nawet poważnej klinicznie, w świetle aktualnej wiedzy specjalistycznej (na wyższym, od przeciętnego poziomie), nie tylko nie skutkuje utratą przytomności, ale niejednokrotnie nie jest nawet odczuwane przez pacjenta. Ocena dokumentacji medycznej sprawcy wypadku nakazuje przyjąć, że zdiagnozowana po wypadku, w szpitalu w K., niemiarowa akcja serca J. K. była odzwierciedleniem okazjonalnych pobudzeń dodatkowych nadkomorowych, obserwowanych już u niego uprzednio od kilku lat, ewentualnie była związana ze zmianą stanu układu nerwowego w związku z przebytym w tym wypadku urazem głowy, natomiast nie była istotna klinicznie i nie mogła obrazować hipotetycznych, groźniejszych zaburzeń rytmu serca z chwili bezpośrednio poprzedzającej moment wypadku, a do utraty świadomości i chwilowej niepamięci doszło u pacjenta wskutek obrażeń układu nerwowego w obrębie głowy, doznanych już po zderzeniu z pojazdem powoda. W konsekwencji takiego wyniku łącznego postępowania dowodowego przeprowadzonego w niniejszym procesie, Sąd Apelacyjny nie znajduje podstaw do podzielenia ustaleń i wniosków zawartych w uzasadnieniu wyroków uniewinniających zapadłych w postępowaniu karnym ( vide orzeczenia przywołane w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku), co do przyczyn zachowania się J. K. w chwili zdarzenia i jego nieprawidłowego manewru. Orzeczenia zapadłe w innych sprawach mają charakter dokumentów urzędowych, z konsekwencjami z art. 244 § 1 k.p.c. tylko w zakresie ich sentencji (części stanowczych), natomiast ich uzasadnienia nie są ani dokumentami urzędowymi, ani dokumentami prywatnymi (art. 245 k.p.c.), ale innymi środkami dowodowymi, do przeprowadzenia których stosuje się art. 308 k.p.c., podlegającymi swobodnej ocenie sądu w odniesieniu do całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, na podstawie art. 233 § 1 k.p.c. (por. orzecz. SN z 6.03.1974 r. II CR 46/74 OSPiKA 1975/3/63). Jak sygnalizowano uprzednio, sąd karny uniewinnił J. K. od popełnienia przestępstwa z art. 177 k.k. podzielając wniosek opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej, że w chwili wykonywania manewru prowadzącego do kolizji z samochodem prowadzonym przez S. B.

(2)oskarżony miał zniesioną możność kierowania swoim postępowaniem wskutek utraty świadomości wywołanej nagłym zaburzeniem rytmu serca. Postępowanie dowodowe przeprowadzone przed Sądem Apelacyjnym w niniejszej sprawie kategorycznie wykluczyło to ustalenie. Mimo, bowiem braku możności definitywnego wykluczenia wystąpienia u J. K. - z prawdopodobieństwem analogicznym, jak w pozostałej populacji – niemiarowej akcji serca w chwili wypadku, to jednak nawet jej hipotetyczne wystąpienie nie mogło skutkować utratą świadomości kierowcy, ani nie mogła ona być istotna klinicznie. Sąd Apelacyjny ustala, zatem w uzupełnieniu stwierdzeń Sadu Okręgowego, że z niemożliwej do określenia obecnie przyczyny subiektywnej (nieujawnionej przez sprawcę wypadku), niewywołanej obiektywnie okolicznościami zewnętrznymi ani stanem zdrowia, J. K. nie zachowując należytej ostrożności w ruchu lądowym zjechał swoim pojazdem na przeciwległy pas ruchu, doprowadzając do zderzenia z prawidłowo poruszającym się samochodem kierowanym przez powoda, co skutkowało powstaniem u powoda szkody niemajątkowej i majątkowej opisanej w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Po takim uzupełnieniu podstawy faktycznej możliwym było rozważanie pozostałych zarzutów apelacji, odnoszonych do naruszenia przepisów prawa materialnego. Naruszenie prawa materialnego może nastąpić poprzez jego błędną wykładnię - czyli poprzez mylne rozumienie treści określonej normy prawnej, albo poprzez jego niewłaściwe zastosowanie, czyli poprzez błędne uznanie, iż do danego ustalonego stanu faktycznego ma zastosowanie dany przepis prawa materialnego, albo też odwrotnie, tzn. przepis, który winien mieć zastosowanie w danym stanie faktycznym - nie został zastosowany (postanowienie SN z 15.10.2001 r., I CKN 102/99, postanowienie SN z 28.05.1999 r., I CKN 267/99 Prok. i Pr. 1999/11-12/34, wyrok SN z 19.01.1998 r., I CKN 424/97, OSNC 1998/9/136). Oceniając zarzuty pozwanego odnoszące się do kwestii materialnoprawnej podstawy odpowiedzialności odszkodowawczej należy je rozpoznać łącznie. W przypadku pojazdów wprowadzanych w ruch za pomocą sił przyrody odpowiedzialność sprawcy wypadku kształtuje się na zasadzie ryzyka lub winy, w zależności od okoliczności zdarzenia. Przesłanką każdego rodzaju odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną innej osobie jest zaistnienie zdarzenia, z którym prawo cywilne wiąże obowiązek odszkodowawczy. Podstawą domagania się wypłaty z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego, który odpowiada za szkody wyrządzone w związku z ruchem tego pojazdu, jest spowodowanie przez pojazd ubezpieczonego szkody związanej z jego ruchem. Odpowiedzialność przejmuje w takiej sytuacji, na mocy umowy ubezpieczenia zawartej ze sprawcą szkody, zakład ubezpieczeń, co wynika z przepisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych - art. 34, 35 i 36 ustawy oraz art. 436 § 2 k.c., jak wskazywał to Sąd Okręgowy orzekający w I instancji. Mając na uwadze treść powołanych regulacji Sąd Okręgowy błędnie stwierdził, że in casu prawną podstawą zobowiązania posiadacza samochodu do naprawienia szkody, a w konsekwencji - odpowiadającego za jego dług pozwanego ubezpieczyciela, jest przepis art. 436 § 1 k.c. W art. 436 § 1 k.c. samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji, poruszanego za pomocą sił przyrody, ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez ruch takiego pojazdu. Jest to odpowiedzialność zaostrzona, na zasadzie ryzyka, niezależna od winy. Oparcie odpowiedzialności na zasadzie ryzyka skutkuje tym, iż osoba odpowiedzialna za szkodę w myśl przepisów prawa może zwolnić się od tej odpowiedzialności jedynie przez wykazanie jednej z enumeratywnie wyliczonych w przepisie okoliczności egzoneracyjnych. Zgodnie z art. 436 § 1 w zw. z art. 435 § 1 k.c. okolicznościami tymi są: siła wyższa, wyłączna wina poszkodowanego, lub osoby trzeciej, za którą posiadacz pojazdu nie ponosi odpowiedzialności. Słusznie zarzuca apelant, że stanowisko Sądu a quo jest błędne. W ustalonym stanie faktycznym zasada normowana w art. 436 § 1 k.c. nie znajduje zastosowania z tej przyczyny, że powód – poszkodowany w wypadku komunikacyjnym, był kierującym jednym z pojazdów uczestniczących w zderzeniu. W myśl art. 436 § 2 k.c. odpowiedzialność sprawcy wypadku komunikacyjnego za doznane przez powoda szkody opiera się wówczas nie na zasadzie ryzyka, jak przyjął Sąd Okręgowy, ale na ogólnej zasadzie odpowiedzialności deliktowej, czyli na zasadzie winy z art. 415 k.c. (por. wyrok SA w Warszawie z 15.11.2019 r. I ACa 116/19; wyrok SA w Szczecinie z 30.04.2015 r. I ACa 7/15). Ma to ten skutek, że zmieniony zostaje diametralnie rozkład ciężaru dowodów i to poszkodowany musi udowodnić wszystkie przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej, w tym okoliczności pozwalające na postawienie zarzutu zawinionego działania sprawcy szkody (por. red. E.Gniewek „Kodeks cywilny. Komentarz”, C.H.Beck Warszawa 2011 r, s. 794, t.1). In casu temu ciężarowi procesowemu powód końcowo podołał. Zgodnie z art. 415 k.c. za szkodę odpowiada osoba, której zawinione zachowanie się jest źródłem powstania szkody. In casu nie budziła końcowo wątpliwości zarówno szkoda niemajątkowa i majątkowa powoda, jak również ich rozmiar oraz przyczyna tych szkód – wypadek komunikacyjny spowodowany wyłącznie przez J. K., natomiast koniecznym było ustalenie, czy działanie sprawcy deliktu było zawinione. W polskim statucie cywilnym czyn sprawcy skutkujący odpowiedzialnością cywilną musi być bezprawny (czyli obiektywnie sprzeczny z obowiązującymi zasadami porządku publicznego [normami prawnymi, zasadami współżycia społecznego itp.]), ale równocześnie zawiniony. Wymagana jest koniunkcja obu (obiektywnej i subiektywnej) składowych „winy”, co oznacza, że brak jednej z nich definitywnie eliminuje przesłankę odpowiedzialności cywilnej z art. 415 k.c. (por. red. A.Olejniczak „System prawa prywatnego. Prawo zobowiązań – część ogólna. Tom 6”, Warszawa 2009, s. 401, nb.34). Dawniej w nauce prawa dominowała tzw. psychologiczna teoria winy, która za rozstrzygający [o ponoszeniu winy] uznawała stan psychiczny sprawcy czynu niedozwolonego, inaczej mówiąc – „stosunek psychiczny” sprawcy do czynu. Na gruncie tej teorii dochodziło w statucie cywilnym do rozróżnienia dwóch postaci winy: umyślności i niedbalstwa. Wiązało się to z ujęciem, w myśl którego sprawca ponosił winę, jeśli skutek działania był objęty jego świadomością i wolą, polegającą na chceniu tego skutku, godzeniu się z nim, przewidywaniu go albo nieprzewidywaniu mimo możliwości przewidzenia. Aktualnie w teorii prawa ta koncepcja psychologiczna nie jest już podtrzymywana z uwagi na niską przydatność praktyczną, jak i podnoszoną wadliwość samej konstrukcji ( ibidem). Współczesna cywilistyka posługuje się już powszechnie tzw. normatywną koncepcją winy. W myśl najszerzej akceptowanego poglądu, wina w jej subiektywnym aspekcie (zawinienie) to ujemna ocena całokształtu postępowania sprawcy, polegająca na możliwości uczynienia mu zarzutu na podstawie analizy jego stanu psychicznego i istniejącej normy. Istotą koncepcji normatywnej jest, zatem zarzucalny akt powzięcia woli, czyli inaczej mówiąc – możność postawienia sprawcy zarzutu. Przedmiotem tego zarzutu jest z kolei obiektywna nieprawidłowość postępowania. Zarzut stawiany sprawcy dotyczy tego, że przekroczył on wiążące go reguły postępowania, a nie , że wywołał tym takie czy inne szkody. W ujęciu normatywnym ocenia się, zatem wyłącznie postępowanie (zachowanie sprawcze), pomijając wynikłe z zawinionego zachowania uszczerbki podlegające naprawieniu (o nich rozstrzyga, bowiem koncepcja związku przyczynowego z art. 361 k.c.). W realiach sprawy nie budziło sporu, że wyłączną przyczyną zderzenia się pojazdów było nieuzasadnione warunkami drogowymi, nagłe zjechanie samochodu kierowanego przez J. K. na przeciwny pas ruchu, którym poruszał się samochód kierowany przez powoda i to w takiej koincydencji czasowej, że powód, nie naruszający żadnych zasad ruchu drogowego (w tym zasady ograniczonego zaufania), nie mógł podjąć jakichkolwiek manewrów obronnych. Niewątpliwie jedyną przyczyną kolizji był manewr J. K., co wprost potwierdziły opinie biegłego w niniejszej sprawie, jak i instytutu naukowo-badawczego w postępowaniu karnym. Działanie J. K. prowadzące do zderzenia pojazdów było bezspornie bezprawne w obiektywnym oglądzie tego zdarzenia. Bezprawność czynu oznacza jego sprzeczność z obowiązującym obowiązkiem prawnym oraz zasadami współżycia społecznego (E.Gniewek red. „Kodeks cywilny. Komentarz”, 2011 r., str. 707, t.4). Określa się ją niekiedy ogólnym, normatywnym, skutecznym erga omnes, nakazem niewyrządzania sobie nawzajem szkody (por. J.Widło, glosa do uchw. SN z 27.04.2001 r. III CZP 5/01, OSP 2003/6/74; analogicznie M.Nestorowicz „Prawo Medyczne”, Toruń 2004, str. 40). Jak już jednak wcześniej wyjaśniono, taka konstatacja jest jeszcze niewystarczająca dla ustalenia przesłanki zawinionego działania sprawcy szkody. Obowiązkiem procesowym poszkodowanego powoda było wykazanie, że J. K. można postawić „zarzut przekroczenia wiążących go reguł postępowania”. W tym kontekście należy wskazać, że biegły z zakresu ruchu drogowego opiniujący w niniejszym procesie jednoznacznie wskazał, że wyłączną przyczyną zaistnienia kolizji był manewr nagłego zjazdu J. K. na przeciwny pas ruchu, ale poza kompetencją opiniującego pozostawała już kwestia możności przypisania kierowcy „winy”. Zagadnienie oceny zawinienia sprawcy deliktu należy do wyłącznej kompetencji Sądu, w oparciu o wszystkie dowody temu dedykowane i nigdy nie może być delegowane pomocnikowi sądu (biegłemu) dostarczającemu wyłącznie informacji w oparciu o wiadomości specjalne. Jeżeli, zatem biegły sądowy opiniując w sprawie używa nawet skrótu myślowego o „winie” określonego podmiotu w zajściu zdarzenia szkodowego, to takie stwierdzenie nie ma charakteru prawnego, a może być wyłącznie odczytywane, jako wskazanie zachowania będącego źródłem danego zdarzenia. Kwestia oceny zawinienia J. K. w doprowadzeniu do kolizji nie mogła być, zatem opierana wyłącznie na opisanym dowodzie. W toku procesu doszło, z dniem 7.11.2019 r., do zmiany przepisów proceduralnych, skutkującej m.in. tym, że zastosowanie w sprawie znalazł art. 243
(2)k.p.c. nakazujący zaliczyć w poczet materiału dowodowego wszystkie dokumenty znajdujące się w aktach sprawy niniejszej oraz dołączonych aktach sprawy karnej (...) SR w Z., bez wydawania odrębnego postanowienia w tym przedmiocie. Jak ustalono uzupełniająco, sądy karne rozpoznające sprawę J. K. (wyrok SO w Z. w sprawie (...); wyrok SR w Z. w sprawie (...)) uznały brak jego winy z uwagi na chwilową niepoczytalność powiązaną z utratą świadomości wskutek nagłego zaburzenia rytmu serca, lecz (jak wskazywano już uprzednio) takie wyroki - w części ich uzasadnień - nie są ani dokumentami prywatnymi, ani urzędowymi, ale innymi dowodami z art. 308 k.p.c. podlegającymi swobodnej ocenie – w zakresie zawartości treściowej – w konfrontacji z innymi dowodami zebranymi w sprawie. Oceniając całość materiału dowodowego zebranego w sprawie, w tym zwłaszcza konkluzje i wnioski opinii biegłego kardiologa w niniejszym postępowaniu odwoławczym należy stwierdzić, że opisane ustalenia sądów karnych, poprawne w procesie karnym (w świetle nakazu z art. 5 § 2 k.k.), na gruncie oceny dokonywanej w trybie art. 233 § 1 k.p.c. noszą już in casu cechy dowolności, nie znajdują dostatecznego oparcia w innych dowodach niniejszej sprawy. W świetle dokumentacji medycznej J. K., ale również dowodów osobowych powiązanych z prezentacją jego zachowań i stanu zdrowia po wypadku – szczegółowo przeanalizowanych przez biegłego W. B. - należy stwierdzić, że fakty te, leżące u podstaw wyroków sądów karnych nie zostały dostatecznie udowodnione i ustalenia oraz wnioski zawarte w uzasadnieniu tych wyroków nie zasługują na podzielenie przez Sąd Apelacyjny. Jak wynika, zatem z dowodów zebranych w sprawie, przyczyną wykonania opisywanego manewru przez J. K. nie była ewentualna niemiarowa czynność serca, która mogła być m.in. objawem groźniejszych zaburzeń rytmu, np. napadu migotania przedsionków, nie była nią również – nie mająca miejsca do chwili zderzenia - „utrata świadomości przez J. K.”. Oznacza to, że manewr wykonany przez niego nie był wynikiem nieświadomego, bezwładnego oddziaływania na elementy układu kierowniczego samochodu, a musi być kwalifikowany, jako efekt „zarzucalnego aktu powzięcia woli”. Z mocy art. 425 § 1 k.c. nie jest, zatem wyłączona odpowiedzialność J. K. za szkodę wyrządzoną powodowi, co automatycznie nie wyłącza odpowiedzialności zastępczej pozwanego. Co do zasady istotny, jest bowiem stan świadomości sprawcy z chwili wyrządzenia szkody, a w świetle dowodów zebranych w sprawie i obdarzonych wiarą przez Sąd Apelacyjny, bezprawny manewr J. K. nie był wynikiem nieprzewidywalnego i nagłego zaburzenia pracy mięśnia sercowego ani utraty świadomości kierowcy. Sąd Apelacyjny zważył przy tym, że w cywilistyce wypracowano również pojęcie „winy uprzedniej” (zob. „System…”, s. 410, przypis 222). Zgodnie z tą koncepcją, nawet pełny brak świadomości sprawcy w chwili wyrządzenia szkody nie wykluczałby możności przypisania mu zawinionego zachowania, gdyby jego zachowanie rozpatrywane w szerszym kontekście pozwalało na stwierdzenie, że ten świadomie i w drodze swobodnej decyzji, znając swój stan zdrowia, występujące nagle dolegliwości i ich skutki prowadzące do niekontrolowanych zachowań w takich zdarzeniach, decydował się na kierowanie pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym. Wtedy taka świadoma decyzja rozpoczęcia jazdy samochodem nie pozostawałaby irrelewantna w kontekście związku przyczynowego z doprowadzeniem do wypadku. Jak sygnalizowano uprzednio, z dowodów przedłożonych przez strony wynika okoliczność przeciwna do ustaleń opinii z zakresu medycyny sądowej (z postępowania karnego), a mianowicie fakt stwierdzania u J. K. zaburzeń rytmu serca co najmniej od 2006 r., ale zaburzeń o niezłożonym charakterze, przy braku istotnych strukturalnie nieprawidłowości, które mogłyby być czynnikiem wywołującym arytmię i tylko takie same zaburzenia mogłyby ewentualnie mieć miejsce w chwili wypadku (o ile faktycznie wystąpiły). Nieprawdziwa jest, zatem konkluzja opiniującego w postępowaniu karnym medyka sądowego, że w dniu kolizji po raz pierwszy odnotowano w dokumentacji medycznej J. K. nagłe i poważne zaburzenie pracy mięśnia sercowego, ale w świetle opinii kardiologicznej in casu nie sposób też stawiać mu zarzutu, że w dniu wypadku wadliwie rozpoczął jazdę samochodem, jako kierowca, gdyż żadne znane mu fakty związane ze stanem jego zdrowia nie przemawiały obiektywnie przeciwko temu i brak jest podstaw do wywodzenia winy uprzedniej. Konkludując, nie budzi końcowo wątpliwości Sądu Apelacyjnego, że zdarzenie z dnia 14.12.2008 r. było w istocie wypadkiem spowodowanym przez J. K. w stanie niedbalstwa (w tej kategorii mieści się przy tym możliwa przyczyna, powszechna w realiach krajowego ruchu drogowego: krótkotrwałe zaśnięcie kierowcy spowodowane niedostatecznym odpoczynkiem organizmu i decyzja rozpoczęcia oraz kontynuowania jazdy w takim stanie organizmu). Brak jest jakichkolwiek wiarygodnych dowodów, że odruch podjęty przez J. K. wystąpił w stanie nieświadomości, był obiektywnie niezależny od jego woli. Niezasadny jest zarzut przedawnienia, podniesiony przez pozwanego po raz pierwszy w apelacji, z powołaniem się na fakt, że powód dokonał zgłoszenia roszczeń dopiero w piśmie z marca 2014 r. W świetle dowodów z dokumentów dołączonych do odpowiedzi na apelację (k. 612-632), którym nie sposób odmówić wiarygodności, twierdzenia pozwanego nie odpowiadają prawdzie. Pozwany pismem z dnia 25.03.2009 r. (k. 614) potwierdził, bowiem fakt otrzymania zgłoszenia szkody przez powoda w związku z przedmiotowym zdarzeniem wypadkowym, w tym zgłoszenie żądania wypłaty zadośćuczynienia w kwocie 50000 zł – jako kwoty „bezspornej” (k. 612). Jak wynika z pozostałych dowodów przedłożonych przez powoda w postępowaniu odwoławczym, w toku kolejnych lat toczyło się wciąż postępowanie likwidacyjne prowadzone przez pozwanego (zainicjowane w 2009 r.), powód był poddawany kolejnym badaniom lekarzy orzeczników pozwanego i jeszcze w piśmie z dnia 9.06.2014 r. pozwany informował powoda, że postępowanie likwidacyjne wciąż się toczy i będzie kontynuowane po potwierdzeniu okoliczności zdarzenia w postępowaniu karnym przed SR w Z. (k. 632). Dopiero w dniu 9.03.2015 r. pozwany stwierdził zakończenie postępowania likwidacyjnego wywołanego zgłoszeniem powoda z dnia 16.03.2008 r. (k. 91). Pozew został wniesiony w dniu 7.10.2015 r. (k.112), zatem brak podstaw do wywodzenia w sprawie, że roszczenia powoda uległy przedawnieniu w świetle art.

§ 1k.c.

w zw. z art. 809 § 4 k.c. przed datą zgłoszenia zdarzenia objętego ubezpieczeniem oc, czy po dacie otrzymania przez powoda pisma z oświadczeniem ubezpieczyciela o odmowie świadczenia. Dodatkowo należy wskazać, że wbrew stanowisku apelanta w sprawie zastosowanie ma 20-letni termin przedawnienia roszczeń powoda, normowany w art.

§ 2k.c.

Brak wyroku karnego (skazującego) nie uniemożliwia sądowi rozpoznającemu powództwo w procesie cywilnym samodzielnego dokonania oceny prawnokarnej zdarzenia szkodowego wskazywanego za podstawę faktyczną roszczeń, w oparciu o materiał dowodowy zebrany w postępowaniu cywilnym i zawarty także w aktach związkowych (por. wyrok SN z 20.02.2020 r. IV CSK 538/18; wyroki SA w Lublinie: z 7.07.2020 r. I ACa 3/19, z 13.11.2013 r. I ACa 492/13; uzasadnienie uchwały [7] SN z 25.05.2018 r. III CZP 108.17 OSNC 2018/12/111; wyrok SN z 20.02.2020 r. IV CSK 561/18). Kodeks cywilny nie zawiera, bowiem definicji legalnej pojęć występku oraz zbrodni i mając na względzie konieczność respektowania obowiązującego w Rzeczypospolitej Polskiej statutu, w drodze analogia legis należy zastosować definicję tych pojęć ustanowioną w Kodeksie karnym, a w przypadku, gdy w postępowaniu karnym nie stwierdzono popełnienia przestępstwa, sąd cywilny ma obowiązek dokonania własnej oceny, czy przestępstwo popełniono, podejmując samodzielnie ustalenia w zakresie zaistnienia znamion podmiotowej i przedmiotowej strony czynu karalnego, według zasad przewidzianych w przywołanym kodeksie (tak SN w wyr. z 18.12.2008 r. III CSK 193/08, analogicznie w wyroku z 18.01.2012 r. II CSK 157/11 OSNC-ZD 2013/B/30). W myśl art. 1 § 1-3 k.k. odpowiedzialności karnej podlega ten, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę chyba, że szkodliwość społeczna czynu jest znikoma, lub sprawcy nie można przypisać winy. W myśl art. 7 § 1 k.k. każde przestępstwo jest zbrodnią lub występkiem, a zgodnie z § 2 przepisu zbrodnią jest czyn zabroniony zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3, zbrodnię można popełnić tylko umyślnie (art. 8 k.k.), czyli w ramach strony podmiotowej, sprawca miał zamiar popełnić czyn karalny, albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godził (art. 9 § 1 k.k.,), natomiast występek może być popełniony także nieumyślnie (art.8 k.k.), czyli w ramach strony podmiotowej sprawca nie mając zamiaru popełnienia czynu zabronionego, popełnia go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu mógł przewidzieć. W doktrynie i judykaturze prawa karnego materialnego jednolicie i konsekwentnie wskazuje się, że mimo braku jednoznacznego stanowienia w treści ustawy, istnieje grupa przestępstw, obejmująca czyny opisane w art. 177 k.k., które muszą być finalnie zaliczone do przestępstw nieumyślnych, a których znamiona mogą być objęte umyślnością, bądź nieumyślnością, natomiast skutek wyłącznie nieumyślnością (w przeciwnym przypadku, wskutek śmierci pokrzywdzonego w wypadku komunikacyjnym, czyn sprawcy zawsze należałoby kwalifikować, jako zbrodnię zabójstwa, wbrew woli ustawodawcy - por. R.Góral „Kodeks karny. Praktyczny komentarz” WZPP Warszawa 1998, s.21, t.5 ). W realiach sprawy bezspornym jest to, że wskutek niezachowania reguł ruchu drogowego przez J. K. doprowadził on do zderzenia z poruszającym się prawidłowo innym pojazdem mechanicznym. Nie działał on w stanie wyłączającym świadome powzięcie woli oraz bezspornie posiadając kwalifikacje do prowadzenia pojazdu mechanicznego w ruchu drogowym i nie mając zamiaru popełnienia czynu karalnego, doprowadził nieumyślnie do rozstroju zdrowia powoda, mimo że obiektywnie mógł taką możliwość swoich działań przewidzieć. Bezspornym jest także to, że doprowadzenie do rozstroju zdrowia człowieka, w świetle art. 115 § 2 k.k. wykluczało możność przyjęcia a limine, iż szkodliwość społeczna czynu J. K. była znikoma. W konsekwencji, znamiona strony podmiotowej występku z dnia 14.12.2018 r. zostały bezspornie ustalone w niniejszej sprawie. W odniesieniu do strony przedmiotowej występku popełnionego przez kierowcę samochodu należy wskazać, że zgodnie z art. 177 § 1 k.k. dla przypisania sprawcy czynu odpowiedzialności karnej za ten czyn składać się na nią musiały: ⚫ naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu ⚫ wywołanie skutku w postaci obrażeń ciała innej osoby opisanych w art. 157 § 1 k.k. (R.Góral op.cit., s.244, t.2 ). Wszystkie te znamiona czynu karalnego (występku) J. K. zostały w sprawie ustalone. Z uwagi na powyższą konstatację zbędne było odnoszenie się przez Sąd Apelacyjny do zarzutu powoda z odpowiedzi na apelację, że podniesienie kwestii przedawnienia przez pozwanego naruszało zasady współżycia społecznego. Bezspornymi okolicznościami w sprawie (niekwestionowanymi przez apelującego i powoda) były ustalone przez Sąd Okręgowy: rozmiary szkody majątkowej i niemajątkowej powoda oraz wysokości kompensujących ich zadośćuczynienia i odszkodowania. Z tych względów, na podstawie art. 385 k.p.c. apelacja pozwanego podlegała oddaleniu w odniesieniu do orzeczenia merytorycznego, mimo częściowo błędnej podstawy prawnej rozstrzygnięcia przyjętej przez Sąd Okręgowy. Pozwany zaskarżył rozstrzygnięcie o kosztach procesu i kosztach sądowych zawarte w wyroku Sadu Okręgowego i z apelacji rozstrzygnięcia te (postanowienia) podlegały zmianie na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. Sąd Okręgowy prawidłowo uznał, że rozstrzygnięcie o kosztach procesu winno zostać oparte na zasadzie z art. 100 k.p.c. (i analogicznie należało orzec o kosztach sądowych z mocy art. 113 ust. 1 u.k.s.c.) oraz zasadnie uznał, że powód utrzymał się z roszczeniem w 74%. Koszty procesu poniesione przez powoda ustalono na kwotę 7117 zł, poniesione przez pozwanego na kwotę 5617 zł i prawidłowo Sąd Okręgowy uznał, że pozwany winien pokryć je w 74%, czyli do kwoty 9423 zł. (74% z kwoty łącznej 12734 zł). Skoro pozwany poniósł już koszty w kwocie 5617 zł, to zasądzeniu na rzecz powoda podlegała różnica równa 3806 zł i rozstrzygnięcie zawarte w punkcie III wyroku należało stosownie zmienić. Nieuiszczone koszty sądowe wyniosły w postępowaniu pierwszoinstancyjnym 5547,96 zł i 74% z tej kwoty należało zasądzić od pozwanego, czyli 4105,49 zł, co również wymagało zmiany zaskarżonego orzeczenia na podstawie przywołanych przepisów. Pozwany przegrał postępowanie apelacyjne co do zasady i na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 99 k.p.c. i art. 391 § 1 k.p.c. i § 2 pkt 6 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22.10.2015 r. (Dz.U., poz. 1804 ze zm.) zasądzeniu na rzecz powoda podlegała opłata w kwocie 4050 zł. O należnych kosztach sądowych powstałych w postępowaniu apelacyjnym orzeczono na podstawie art. 113 ust. 1 u.k.s.c., uwzględniając wydatki pokryte tymczasowo z sum Skarbu Państwa.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.