k.c., ponieważ nie zostały z nimi indywidualnie uzgodnione, a kształtują ich prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając ich interesy. Sąd pierwszej instancji ocenił, że treść przedmiotowej umowy nie była indywidualnie uzgadniana z powodami, którzy nie mieli możliwości wprowadzania zmian do umowy przygotowanej przez pozwanego, lecz jedynie ją zaakceptowali, uważając, że nie mają kompetencji do jej podważania i działając w zaufaniu do pozwanego. Powodowie chcieli zawrzeć umowę kredytu w CHF, ponieważ była dla nich atrakcyjniejsza finansowo z uwagi na wysokość raty, ale wybór rodzaju kredytu nie oznacza przeprowadzenia z nimi indywidualnych uzgodnień co do treści umowy kredytowej. Powodowie nie mieli rzeczywistego wpływu na postanowienia tej umowy, które zostały przyjęte z wzorca umowy zaproponowanego im przez pozwanego. Nie można zatem uznać, że aktywnie uczestniczyli oni w redagowaniu treści umowy. Sprzeczność umowy z dobrymi obyczajami, z jednoczesnym rażącym naruszeniem interesu powodów, wynika natomiast, zdaniem Sądu pierwszej instancji, z tego, że jej postanowienia nie precyzują sposobu ustalania kursu kupna/sprzedaży dewiz obowiązującego w pozwanym banku, wskazanego zarówno dla celów denominacji kredytu i jego wypłaty (§ 2 pkt 1 (...) w zw. z § 4 ust. 1 pkt 2 (...) i § 4 ust. 2 (...)), jak i dla celu obliczania rat (§ 22 ust. 2 pkt 1, pkt 2 ppkt b i pkt 3 (...)) oraz realizacji innych postanowień (§ 4 ust. 4 3 (...)). Ponadto w wyniku nadzwyczajnej i całkowicie nieprzewidywalnej zmiany stosunków na rynku walut, wpływających bezpośrednio na umowę, pogarsza się sytuacja tylko jednej strony, którą są powodowie. Natomiast pozwany uzyskuje z tego tytułu dodatkową korzyść, która nie była przewidziana w umowie oraz jest sprzeczna z jej celem i naturą kredytu określoną w art. 69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (t. jedn. Dz. U. z 2020 r., poz. 1896 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”). Strona pozwana mogła dowolnie wybrać kryteria ustalania kursów, których oszacowanie nie było możliwe ze względu na brak przejrzystych i obiektywnych kryteriów ustalania kursów. Ustalanie wysokości transz kredytu i jego rat odbywało się w oparciu o tabele kursowe sporządzane przez pozwanego, którego uprawnienie w tym zakresie nie doznawało żadnych formalnych ograniczeń. Daje to pozwanemu możliwość uzyskania korzyści finansowych, stanowiących dla powodów dodatkowe koszty kredytu, których oszacowanie nie jest możliwe. W szczególności uruchomienie kredytu nastąpiło w walucie polskiej według kursu kupna, a jego spłata kredytu odbywa się w oparciu o kurs sprzedaży, co stanowi rodzaj ukrytego zysku strony pozwanej. Powodowie nie mieli przy tym możliwości takiego ukształtowania stosunku umownego, aby zminimalizować obciążające ich ryzyko walutowe, które w całości zostało przerzucone na nich. W ocenie Sądu Okręgowego swoboda pozwanego w kształtowaniu sytuacji powodów zakłóca równowagę kontraktową stron i naraża powodów na dodatkowe koszty związane z zawarciem umowy kredytowej, które wykraczają poza jej konstrukcję. Znaczące wahania kursowe powodują wzrost wynagrodzenia pozwanego, w związku z czym po myśli art. 385 3 pkt 20 k.c. wskazuje to na abuzywny charakter kwestionowanych postanowień umownych. Sprzeczne z dobrymi obyczajami było więc nie tylko przyznanie pozwanemu swobody określania kursu CHF na potrzeby przeliczenia salda zadłużenia powodów na walutę obcą i przeliczenia za złote kwoty wymaganej do spłaty, ale także obciążenie jedynie powodów całym ryzykiem walutowym, podczas gdy zasady współżycia społecznego i dobre obyczaje wymagają, aby ryzyko to ponosiły obie strony kontraktu. Wskutek takiego ukształtowania treści umowy pierwotne zobowiązanie powodów wzrosło o niemal 35 % (z kwoty 207.888,01 zł do kwoty 278.978,66 zł). Sąd Okręgowy uznał ponadto, że w okolicznościach niniejszej sprawy nie można zgodzić się z pozwanym, że z należytą starannością przekazał powodom niezbędne informacji o ryzyku walutowym i mechanizmie kształtowania klauzul denominacyjnych, w szczególności o zakresie tego ryzyka, okolicznościach i przyczynach jego wystąpienia, jak również o sztucznym utrzymywaniu przez bank centralny Szwajcarii zaniżonego kursu CHF wobec innych walut. Powodowie mieli wprawdzie świadomość ryzyka związanego z wahaniami kursu CHF, ale nie mieli wiedzy, pozwalającej im przewidzieć aż tak wielkie wahania, które w rzeczywistości wystąpiły. Sąd ten stwierdził następnie, że kwestionowane postanowienia umowne nie dotyczyły głównego świadczenia stron, ponieważ takimi świadczeniami było postawienie przez bank do dyspozycji powodów określonej ilości pieniędzy oraz obowiązek zwrotu przez nich tej samej ilości pieniędzy z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty i zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. Natomiast kwestionowane postanowienia umowne dotyczyły jedynie sposobu wykonywania umowy. Gdyby jednak nawet uznać, że określały one główne świadczenie stron, to i tak miałyby charakter abuzywny przez to, że nie zostały sformułowane prostym i zrozumiałym językiem. Na ich podstawie powodowie, jako konsumenci, nie byli w stanie oszacować – w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria – wynikających dla nich z przedmiotowej umowy konsekwencji ekonomicznych. Kredyt był wypłacony w PLN, ale postanowienia, dotyczące denominacji kredytu, powodują wątpliwości, czy został on udzielony jest w PLN, czy we CHF. Opisane bliżej przez Sąd Okręgowy postanowienia umowne, odnoszące się do waluty polskiej, są bowiem używane równocześnie z postanowieniami odnoszącymi się do waluty obcej. W konsekwencji Sąd Okręgowy uznał, że kwestionowane przez powodów postanowienia umowne są abuzywne, co powoduje bezskuteczność klauzul, przewidujących denominację kredytu według kursu CHF i jego spłatę po przeliczeniu wysokości rat również według kursu CHF. Uznanie klauzul denominacyjnych i kursowych za abuzywne skutkuje jednocześnie pozbawieniem umowy kredytu charakteru walutowego z mocą ex tunc i stwierdzeniem, że kredyt został udzielony w PLN. Sąd ten wziął pod uwagę, że wolą powodów nie było zawarcie umowy w CHF, lecz uzyskanie kredytu w PLN celem spłaty ich zadłużenia (zaciągniętego w PLN) oraz poczynienia nakładów na nieruchomość. Kredyt został im udzielony w PLN i był przez nich spłacany w pierwszym okresie obowiązywania umowy także w PLN. Skoro zatem na dzień 12 grudnia 2016 r. powodowie z kwoty kredytu wynoszącej 207.888,01 zł spłacili kapitał w wysokości 74.160,39 zł, to ich zobowiązanie z tytułu kapitału wynosi na ten dzień 133.727,62 zł. Jako podstawa prawna uwzględnienia powództwa powołane zostały przepisy art. 189 k.p.c. w zw. z art.
98 § 1 k.p.c. i art. 99 k.p.c. zgodnie z wynikiem sporu i przedłożonym przez powodów spisem kosztów. Powyższy wyrok został zaskarżony w całości apelacją przez pozwanego. Podstawę apelacji stanowiły zarzuty: 1) naruszenia przepisów postępowania:
w zw. z art. 385 2 k.c. przez ich błędne zastosowanie, skutkujące uznaniem, że wskazane przez Sąd pierwszej instancji postanowienia umowne mają charakter abuzywny, w szczególności ze względu na to, że nie były przedmiotem indywidualnych uzgodnień stron, nie dotyczą głównych świadczeń stron i jednocześnie kształtują prawa i obowiązki powodów w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając ich interesy, mimo że prawidłowe zastosowanie tych przepisów prowadzi do wniosku, że in concreto uznać należy, że były one przedmiotem indywidualnych uzgodnień stron, dotyczą głównych świadczeń stron i jednocześnie nie kształtują praw i obowiązków powodów w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając ich interesy, d) art.
w zw. z art. 65 k.c., art. 69 pr. bank. i art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 przez ich błędną wykładnię i uznanie, że konsekwencją stwierdzenia niedozwolonego charakteru postanowień umowy w zakresie odnoszącym się do przeliczeń w oparciu o kursy z tabeli kursów banku jest nie tylko bezskuteczność tych postanowień, ale także przekształcenie umowy kredytu w umowę opiewającą na złotówki. Na tych podstawach pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powodów na jego rzecz zwrotu kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych. Ewentualnie domagał się uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania oraz rozstrzygnięcia o kosztach postępowania odwoławczego. Ponadto na podstawie art. 380 k.p.c. wniósł o rozpoznanie postanowienia Sądu pierwszej instancji o oddaleniu wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego i dopuszczenie tego dowodu w postępowaniu apelacyjnym. Powodowie wnieśli oddalenie apelacji, a także o oddalenie wniosku pozwanego o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego, ponadto domagali się zasądzenia od pozwanego na ich rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja zasługiwała na uwzględnienie, ponieważ jej zarzutom nie można było odmówić racji w zakresie skutkującym koniecznością zmiany zaskarżonego wyroku wskutek braku podstaw do uwzględnienia powództwa w odniesieniu do sformułowanych przez powodów żądań oraz przytoczonych na ich poparcie okoliczności. Przede wszystkim wskazać należy, że odmienna od Sądu pierwszej instancji ocena zasadności powództwa nie wynikała z zakwestionowania przez Sąd Apelacyjny prawidłowości dokonanych przez w/w Sąd ustaleń faktycznych. Wprost przeciwnie, Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w niej materiału dowodowego – doszedł do wniosku, że może zaakceptować – wbrew podniesionym przez pozwanego zarzutom apelacyjnym – zarówno prawidłowość i zakres przeprowadzonego przez Sąd pierwszej instancji postępowania dowodowego, jak i dokonaną przez ten Sąd ocenę wiarygodności i mocy dowodowej zebranego materiału dowodowego. W konsekwencji stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. Sąd Apelacyjny uznał, że odnośnie do podstawy faktycznej swojego rozstrzygnięcia może ograniczyć się do stwierdzenia, że przyjął za własne ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji, w związku z czym nie ma obecnie potrzeby ich ponownego przytaczania. Na akceptację zasługiwały również te wnioski prawne Sądu Okręgowego wraz z przytoczoną na ich poparcie argumentacją, które odnosiły się do oceny abuzywności zakwestionowanych przez powodów postanowień przedmiotowej umowy kredytu. Jak jeszcze będzie mowa dalej, dotyczy to w szczególności braku indywidualnego uzgodnienia przez pozwanego z powodami powyższych postanowień oraz ich sprzeczności z dobrymi obyczajami i rażącego naruszenia przez pozwanego, jako profesjonalistę, interesu powodów jako konsumentów. Odnosząc się kolejno do powyższych kwestii, wskazać należy, że nie można zgodzić się z pozwanym, że o indywidualnym uzgodnieniu spornych postanowień umownych miałoby świadczyć jedynie to, że powodowie z własnej woli zgłosili się do niego z wnioskiem o udzielenie im kredytu w określonej przez nich kwocie ( nota bene, we wniosku kredytowym niewątpliwie podali ją oni w walucie polskiej w kwocie 181.245,19 zł – k. 418), a nawet to, że ostatecznie – po udzielonych im przez pracowników banku wyjaśnieniach, informacjach i pouczeniach – sami dokonali wyboru jednego ze znajdujących się w jego ofercie rodzaju kredytu (tj. kredytu denominowanego) oraz wybrali walutę denominacji w postaci CHF. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że bezsprzecznie umowa ta została zawarta na podstawie projektu przygotowanego w całości przez pozwanego, który to projekt z kolei powstał w oparciu o opracowany przez niego gotowy wzorzec umowny, dedykowany w tym przypadku do umów kredytu denominowanego. Nie ma natomiast istotnego znaczenia hipotetyczna lub nawet faktyczna możliwość ewentualnego negocjowania przez powodów treści przedmiotowej umowy, ponieważ nie przekładało się to na jej rzeczywiste uzgadnianie przez strony. Po pierwsze, uwzględnić należy – w ślad za Sądem pierwszej instancji – że powodowie bezdyskusyjnie działali w zaufaniu do pozwanego banku jako publicznej instytucji finansowej, w związku z czym byli przekonani, że zaproponowana im przez niego umowa jest nie tylko zgodna z prawem, ale także, mówiąc po prostu, sprawiedliwa i uczciwa. W konsekwencji co do zasady w ogóle nie dostrzegali potrzeby modyfikacji jej treści, zwłaszcza że uważali się za mniej kompetentnych w tym zakresie od pozwanego. Po drugie, zauważyć trzeba, że mówiąc o możliwości negocjacji przez powodów z pozwanym treści umowy, odnosić to należy jedynie do tych postanowień umownych, które dotyczyły istotnych, a jednocześnie aktualnie spornych, elementów tej umowy, w szczególności decydujących o jej charakterze jako umowy kredytu denominowanego. Oznacza to, że nie jest wystarczające powoływanie się jedynie na to, że powodowie generalnie mieli wpływ m. in. na decyzję o zawarciu z pozwanym konkretnej umowy oraz o wysokości kredytu, a także liczbie rat i terminie ich płatności, lecz konieczne byłoby wykazanie, i to przez pozwanego z uwagi na treść art.
k.c., że możliwość negocjacji (indywidualnego uzgodnienia) odnosiła się właśnie do treści postanowień umownych, dotyczących denominacji i jej zasad, zasad spłaty kredytu przy zastosowaniu kursu CHF oraz ustalania kursów CHF stosowanych do rozliczenia świadczeń obu stron z tytułu przedmiotowego kredytu. Takie okoliczności nie zostały jednak przez pozwanego wykazane. Nie może bowiem zostać uznane za wystarczające ogólnikowe powoływanie się na to, że powodowie, rzekomo gdyby tylko chcieli, to mieli niczym nieograniczoną możliwość indywidualnego uzgadniania postanowień determinujących charakter umowy jako kredytu denominowanego (czyli z grubsza rzecz ujmując, tzw. klauzul ryzyka walutowego i klauzul kursowych). Wiąże się z tym, po trzecie, kwestia, że w zasadzie uznać można za pewnik to, że w przypadku domagania się przez powodów – na etapie przed zawarciem umowy – modyfikacji kwestionowanych przez nich obecnie postanowień umownych pozwany z ogromnym prawdopodobieństwem w ogóle nie zgodziłby się na zawarcie z nimi umowy w zmienionej na jego niekorzyść postaci, a co najmniej – nie byłaby to już umowa kredytu denominowanego, lecz zupełnie inna umowa kredytu. W konsekwencji jedynie na podstawie faktu, że powodowie zaakceptowali bez zastrzeżeń przedłożony im przez pozwanego projekt umowy opracowany na podstawie stosowanego przez niego wzorca umownego, nie można przyjmować, że indywidualnie uzgodnili oni z pozwanym kwestionowane aktualnie postanowienia umowne. Dalej, pozwany niezasadnie kwestionuje możliwość przyjęcia abuzywności powyższych postanowień umownych z uwagi na to, że dotyczą one głównych świadczeń oraz zostały sformułowane w sposób jednoznaczny (tj. jasnym i zrozumiałym językiem). W tym zakresie Sąd Apelacyjny w składzie orzekającym w niniejszej sprawie nie podziela wprawdzie poglądu Sądu pierwszej instancji, że sporne postanowienia umowne nie dotyczą głównych świadczeń stron, lecz jedynie sposobu wykonania umowy, ale nie ma to wpływu na końcową ocenę ich abuzywności. Wziąć trzeba pod uwagę, że nie jest przekonujące oderwanie tych postanowień od uregulowania samego przedmiotu umowy, który – z uwagi na obligacyjny charakter umowy kredytu – polega na określeniu zachowań obu stron, których mogą (jako wierzyciele) domagać się od drugiej strony lub które mają obowiązek spełnić (jako dłużnicy). Odpowiada to treści art. 353 § 1 k.c., zgodnie z którym zobowiązanie polega na tym, że wierzyciel może żądać od dłużnika świadczenia, a dłużnik powinien świadczenie spełnić. Powyższe zachowanie jest określane jako świadczenie (zob. art. 353 § 1 k.c.). Z tego punktu widzenia dostrzec wypada, że kwestionowane postanowienia umowne nie określają jedynie sposobu spełnienia świadczenia, lecz wprost regulują jego treść, ponieważ określają, na czym ma polegać zachowanie stron, tzn. jaką kwotę pieniężną i w jakiej walucie mają one przekazać drugiej stronie w wykonaniu zobowiązania. Bez tych postanowień nie można więc w ogóle ustalić, jakie ma być zachowanie stron (tj. ile i w jakiej walucie mają one oddać do dyspozycji lub zwrócić drugiej stronie). Nie chodzi zatem jedynie o to, jak zostanie wypłacona lub oddana kwota stanowiąca przedmiot świadczenia, ustalona niezależnie od kwestionowanych postanowień umownych, ale bezpośrednio o to, jaka będzie treść umówionego świadczenia. Niemniej Sąd Apelacyjny podziela w niniejszej sprawie pogląd Sądu pierwszej instancji, że sporne postanowienia umowne nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Nie jest bowiem wystarczające eksponowanie jedynie literalnej treści tych postanowień, jako rzekomo napisanych jasnym i zrozumiałym (prostym) dla każdego, w tym dla powodów, językiem, lecz uwzględnić trzeba przede wszystkim kwestię możliwości rzeczywistego i jednoznacznego zrozumienia ich znaczenia dla obu stron oraz oceny wynikających z nich konsekwencji, zwłaszcza potencjalnych zagrożeń, jakie mogły z nich wyniknąć dla powodów, jako konsumentów będących słabszą stroną stosunku prawnego, nawiązanego na podstawie projektu umowy zaproponowanego i opracowanego przez bank. W takim ujęciu nie może budzić żadnych wątpliwości, że kwestionowane postanowienia umowne wcale nie były tak jasne i zrozumiałe, jak próbuje przekonywać pozwany. Świadczy o tym choćby wzgląd na to, że początkowo nawet dla profesjonalistów z zakresu bankowości, a często także dla prawników, nie wyłączając sędziów wszystkich szczebli (również sędziów Sądu Najwyższego), nie było zrozumiałe i jednoznaczne, jaki jest rzeczywisty charakter stosowanych w umowach kredytu klauzul walutowych (w postaci denominacji lub indeksacji), i dopiero po kilkunastu latach, w których praktyka bankowa i orzecznictwo ewoluowały pod wpływem zmieniającego się stanowiska Sądu Najwyższego i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, można mówić o ukształtowaniu się stanowiska. pozwalającego prawidłowo zrozumieć i ocenić charakter i skutki klauzul walutowych stosowanych w umowach kredytu, aczkolwiek zagadnienia te i tak nadal wywołują wiele wątpliwości i kontrowersji. W tej sytuacji nie można zgodzić się z pozwanym, że powodowie już w 2008 r., zawierając przedmiotową umowę, mogli rzetelnie i prawidłowo zrozumieć i ocenić treść i znaczenie proponowanych im w tej umowie rozwiązań, na podstawie których kredyt został im przyznany i wypłacony, a następnie – miał być przez nich spłacany. Nie chodzi przy tym jedynie o formalne udzielenie im przez pracowników pozwanego wyjaśnień, informacji i pouczeń o ryzyku walutowym oraz zasadach ustalania kursów CHF, a także o formalne potwierdzenie przez powodów, że je rozumieją i akceptują, lecz o możliwość realnej oceny przez nich zakresu i skutków przyjętego na siebie ryzyka walutowego oraz możliwości jednostronnego ustalania przez pozwanego kursów CHF stosowanych do rozliczeń świadczeń spełnianych przez strony. Niezasadne jest więc eksponowanie przez pozwanego, że przekazał powodom prawidłowe – jego zdaniem – informacje o ryzyku walutowym oraz że świadomie i dobrowolnie zgodzili się oni na zawarcie umowy kredytu denominowanego w CHF, wiedząc, że w konsekwencji kredyt będzie opiewał na tę walutę, a nie PLN. Na potrzeby niniejszej sprawy nie jest konieczne szczegółowe analizowanie tej kwestii, wobec czego wystarczy wskazać, że dyskusyjne jest, czy w przypadku kredytów denominowanych (a także indeksowanych) rzeczywiście można mówić o ich walutowym charakterze, zwłaszcza z uwagi na to, że co do zasady (pomijając przewidywaną niekiedy w umowach lub wprowadzoną na mocy tzw. ustawy antyspreadowej z 2011 r. możliwość spłaty kredytu bezpośrednio w walucie denominacji lub indeksacji) świadczenia stron nie były spełniane w walucie obcej (w tym przypadku w CHF do czasu zmiany zasad spłaty kredytu w maju 2009 r.), lecz była ona stosowana w umowie jedynie w celu określenia wartości tych świadczeń, czyli jako tzw. kryterium waloryzacji, jednak świadczenia, jako zachowanie stron zobowiązania w rozumieniu art. 353 k.c., polegały generalnie na udostępnieniu lub zwrocie określonej sumy pieniężnej w walucie polskiej. W związku z tym powtórzyć należy, że powyższe zagadnienia wcale nie przedstawiają się tak prosto i jednoznacznie, jakby to obecnie chciał widzieć pozwany, ponieważ zarówno sam sposób przeliczania świadczeń stron na CHF (określany niekiedy jako mechanizm denominacji), jak i sposób ustalania kursów kupna/sprze-daży CHF, nie były uregulowane w umowie wyczerpująco i jednoznacznie, a już z całą pewnością nie pozwalały powodom rzetelnie ocenić wynikającego dla nich z tych postanowień ryzyka i jego skali, tym bardziej, że – jak trafnie zauważył Sąd pierwszej instancji – zostało ono w całości nałożone na powodów, mimo że, jako konsumenci, są słabszą – pod względem prawnym i ekonomicznym – stroną przedmiotowej umowy. W związku z tym na akceptację zasługuje również stanowisko w/w Sądu, że takie, niczym obiektywnie nieusprawiedliwione, ukształtowanie treści przedmiotowej umowy za pomocą kwestionowanych postanowień umownych było rażąco niekorzystne dla powodów. Nie ma zatem podstaw do uznania zgodnie z twierdzeniami pozwanego, że powyższe postanowienia umowne nie były sprzeczne z dobrymi obyczajami i nie naruszały rażąco interesów powodów jako konsumentów. W konsekwencji nie zasługiwały na uwzględnienie nie tylko zarzuty naruszenia art. 327 1 § 1 k.p.c. i art. 233 § 1 k.p.c., kwestionujące prawidłowość dokonanych przez Sąd pierwszej instancji ustaleń faktycznych, ale także zarzuty naruszenia art.
385 2 k.c. oraz art. 69 pr. bank. w zw. z art. 60 k.c. i art. 65 k.c., za pomocą których pozwany podważał wnioski w/w Sądu, prowadzące do przyjęcia abuzywności spornych postanowień umownych. Nie można było jednak odmówić racji zarzutowi naruszenia art.
w zw. z art. 65 k.c., art. 69 pr. bank. i art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13. Mimo że Sąd pierwszej instancji trafnie ocenił, że kwestionowane przez powodów postanowienia umowne mają charakter abuzywny, to jednak błędnie uznał, że w tej sytuacji możliwe jest utrzymanie przedmiotowej umowy w mocy z pominięciem – jako niewiążących powodów na podstawie art.
– niedozwolonych postanowień umownych, co miałoby skutkować przekształceniem tej umowy w umowę kredytu złotowego z oprocentowaniem LIBOR określonym w rozdziale
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.