postanowienia te nie wiążą konsumenta, a strony są związane umową w pozostałym zakresie. Ustalając skutki uznania postanowień umownych za abuzywne Sąd miał na uwadze orzecznictwo TSUE, w szczególności wyrok z dnia 3 października 2019 r. w sprawie C-260/18 Kamil Dziubak i Justyna Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank International AG. Sąd Okręgowy nie podzielił poglądu pozwanego, że konsument może powoływać się na niedozwolony charakter postanowień umowy wyłącznie do czasu zakończenia jej wykonywania, zaś po tej dacie nie jest to już możliwe w oparciu art.
k.c. Przepis art.
k.c. nie przewiduje żadnego terminu dla powołania się przez konsumenta na niedozwolony charakter postanowień umowy. Ustawodawca natomiast wyłączył kontrolę abuzywności wyłącznie w odniesieniu do postanowień umowy określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie. Sąd nie znalazł podstaw do kreowania przesłanek negatywnych realizowania przez konsumenta uprawnień z przedmiotowego przepisu, jedynie w oparciu o dowolne wyprowadzanie wniosków z jego treści. Jednakowoż Sąd nie widzi racji odwoływania się do dorobku orzecznictwa i doktryny w kontekście klauzuli rebus sic stantibus (art. 357 1 k.c.), co uczynił pełnomocnik pozwanego. Jest to instytucja całkowicie oderwana od realiów niniejszej sprawy. Przyjmując zatem za podstawę ustalenie, iż sporna umowa kredytu była nieważna ze skutkiem ex tunc, Sąd uznał, iż przy rozliczeniu wzajemnych świadczeń spełnianych na podstawie umowy, która została uznana za nieważną zastosowanie powinna mieć teoria dwóch kondycji. Dzieje się tak, ponieważ zastosowanie teorii salda powoduje, iż Sąd dokonywałby potrącenia świadczeń stron nawet w sytuacji, gdy strona przeciwna nie podniosła takiego zarzutu, a zatem doszłoby do sytuacji, w której Sąd orzekałby ponad zgłoszone żądanie. Natomiast zgodnie z teorią dwóch kondycji Sąd ocenia odrębnie roszczenia zgłoszone przez każdą ze stron, nie dokonując ich wzajemnej kompensacji. Sąd zaznaczył, że pozwany nie może skutecznie bronić się przed obowiązkiem zwrotu powodom nienależnie uiszczonych świadczeń z tytułu nieważnej umowy kredytu powołując się na art. 409 k.c. z tej przyczyny, że nie jest już wzbogacony. Pozwany nie wykazał w niniejszej sprawie, że środki wpłacone przez powodów zużył bezproduktywnie, tj. że nie uzyskał za nie żadnej korzyści. Wyklucza to możliwość powołania się na regulację z art. 409 k.c. w celu zwolnienia od odpowiedzialności. W ocenie Sądu nie zachodziły również podnoszone przez pozwany bank przesłanki określone w art. 411 pkt 1 k.c. Rozpatrując tę kwestię przez pryzmat dowodów złożonych przez powodów, należy zwrócić uwagę, że dopiero pismem z dnia 8 maja 2020 roku pełnomocnik powodów wystosował do pozwanego wezwanie do zapłaty, w którym wyraził w ich imieniu świadomość nieważności umowy nr (...) zawartej w dniu 27.07.2006 r. Z powyższego można wyprowadzić logiczny wniosek, że skoro 8 maja 2020 r. powodowie, mając świadomość nieważności umowy kredytu, złożyli reklamację co do tego produktu bankowego, to również w okresie wcześniejszym wystosowaliby takie oświadczenie, gdyby posiadali wiedzę w przedmiocie nieważności umowy o kredyt denominowany we franku szwajcarskim. W tym stanie rzeczy nie zaktualizowała się przesłanka z art. 411 pkt 1 k.c. W ocenie Sądu również chybiony był argument. że powodowie nie mogą żądać zwrotu nienależnego świadczenia, jeżeli świadczenie zostało spełnione zanim wierzytelność stała się wymagalna (art. 411 pkt 4 k.c.). Sąd zauważył, iż art. 411 pkt 4 k.c. odnosi się tylko do sytuacji, gdy podstawa świadczenia nie uległa zmianie. Podobnie, jeśli ktoś spełnia świadczenie z zobowiązania z warunkiem rozwiązującym, może żądać zwrotu w razie ziszczenia się tego warunku przez condictio causa finita. Nie ma tu znaczenia, czy solvens płacił przed terminem wymagalności. Sądu nie przekonała ponadto ogólna teza, że konsument spłacający kredyt udzielony mu na podstawie umowy dotkniętej nieważnością, czyni zadość zasadom współżycia społecznego w rozumieniu art. 411 pkt 2 k.c. Jak wskazał, przepis ten jest w orzecznictwie interpretowany wąsko i stosowany w praktyce w odniesieniu do świadczeń quasi-alimentacyjnych czy związanych ze stosunkiem pracy. Nie można zatem twierdzić, iż zwrot nienależnego świadczenia nie zasługuje na ochronę prawną. Co więcej, pozwany oprócz gołosłownych wywodów odnośnie nadużycia prawa podmiotowego (art. 5 k.c.) nie rozwinął argumentów za nimi przemawiających, co uniemożliwia rzeczowe odniesienie się do nich. Nie mógł odnieść żadnego skutku również zarzut przedawnienia podniesiony przez pozwanego, ani na podstawie art. 731 k.c., ani na podstawie art. 118 k.c. Pierwszy przepis stanowi, że roszczenia wynikające ze stosunku rachunku bankowego przedawniają się z upływem lat dwóch. Wykładnia systemowa (umieszczenie w jednym tytule) jednoznacznie wskazuje, że przepis art. 731 k.c. odnosi się wyłącznie do umowy rachunku bankowego, której essentialia negotii reguluje art. 725 k.c. Umowa rachunku bankowego w żadnym wypadku nie wpisuje się w definicję umowy kredytu. Ponadto podstawą roszczenia są przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu. Zatem przywołany przez pozwaną przepis art. 731 k.c., mający przekonywać Sąd o dwuletnim okresie przedawnienia roszczenia, nie znajduje w warunkach niniejszej sprawy zastosowania. Nie zasługiwał na uwzględnienie także zarzut przedawnienia podniesiony przez pozwanego w oparciu o art. 118 k.c., bowiem co do zasady termin przedawnienia roszczeń o zwrot nienależnie spełnionych świadczeń może rozpocząć bieg dopiero po podjęciu przez kredytobiorcę-konsumenta wiążącej (świadomej, wyraźnej i swobodnej) decyzji w tym względzie. Dopiero bowiem wtedy można przyjąć, że brak podstawy prawnej świadczenia stał się definitywny (na pewne podobieństwo przypadku do condictio causa finita), a strony mogły zażądać skutecznie zwrotu nienależnego świadczenia. Odnosząc się do podniesionego „na wypadek uznania roszczeń strony powodowych o zapłatę za zasadne” zarzut zatrzymania dochodzonej przez powodów kwoty, Sąd wskazał, że pełnomocnik pozwanego zgłaszając zarzut zatrzymania uczynił to warunkowo, a mianowicie zaznaczył, iż czyni to na wypadek uznania roszczeń powodów o zapłatę za zasadne, a tym samym uznania przedmiotowej umowy za nieważną. Warunkowy charakter zarzutu zatrzymania wynikał z faktu, że pozwany konsekwentnie twierdził, że umowa zawarta z powodami była ważna. Stąd, że zarówno powodom, jak i Bankowi nie przysługuje roszczenie o zwrot spełnionych świadczeń. Nadto prawo zatrzymania jako instytucja prawa materialnego, wymagała dla swej skuteczności złożenia oświadczenia woli na gruncie tego prawa. Zarzut zatrzymania oznacza bowiem podniesienie przez pozwanego twierdzenia, że skorzystał on z prawa zatrzymania (tj. skutecznie na gruncie prawa cywilnego złożył oświadczenie o prawie zatrzymania). Pozwany natomiast ograniczył się do podniesienia zarzutu zatrzymania, bez zrealizowania prawa zatrzymania, gdyż nie złożył powodom (a przynajmniej tego nie udowodnił) oświadczenia o skorzystaniu z prawa zatrzymania. Oświadczenie winno być złożone przy tym powodom, a nie ich pełnomocnikowi procesowemu, gdyż pełnomocnictwo procesowe nie umocowuje z mocy ustawy do odbioru oświadczeń materialnoprawnych, chyba że co innego wynika z pełnomocnictwa, a więc ma ono charakter szerszy niż wynikający z art. 91 k.p.c. Niezależnie od tego, również z pełnomocnictwa udzielonego pełnomocnikowi banku nie wynika uprawnienie do składania oświadczeń na gruncie prawa materialnego. Z powyższych względów zarzut zatrzymania dochodzonej przez powodów kwoty nie został uwzględniony przez Sąd Okręgowy. Suma wpłaconych na rzecz pozwanego banku rat w łącznej wysokości 375.353,04 zł stanowi bezpodstawne wzbogacenie po stronie (...) Banku (...) Spółki Akcyjnej z siedzibą w W. i jako nienależne świadczenie należało ją zasądzić na rzecz powodów, co Sąd uczynił w punkcie I wyroku. Żądanie zapłaty odsetek ustawowych za opóźnienie w płatności ww. kwoty znajdowało podstawę w art. 455 k.c. i 481 k.c. Powodowie wnosili o zasądzenie odsetek ustawowych za opóźnienie od kwoty 194.255,05 zł - od dnia 19 czerwca 2020r. do dnia zapłaty; od kwoty 6.157,58 zł - od dnia 22 września 2020 r. (tj. wniesienia pozwu) do dnia zapłaty; od kwoty 174.940,41 zł - od dnia 18 lipca 2020 r. (tj. złożenia pisma zatytułowanego „Zmiana powództwa") do dnia zapłaty. Wezwanie do zapłaty kwoty 194.255,05 zł zostało doręczone pozwanemu 19 maja 2020 r. i zakreślało 30-dniowy termin do zapłaty, z kolei w sporządzonym w dniu 18 czerwca 2020 r. piśmie (...) S.A. podniósł, że umowa kredytu jest prawidłowo realizowana, a bank nie widzi podstaw do uznania roszczeń powodów. W tym stanie, nie ulega wątpliwości, że roszczenie odnośnie tej kwoty stało się wymagalne z dniem 19 czerwca 2020 r. Co do odsetek od dalszego roszczenia o zapłatę, na tej samej podstawie prawnej datę należało utożsamić ze złożeniem pozwu (22 września 2020 r.) oraz pisma modyfikującego powództwo (18 lipca 2020 r.). W punkcie II Sąd umorzył postępowanie w zakresie żądania ustalenia nieważności umowy kredytu nr (...) zawartej w dniu 27.07.2006 r., ewentualnie unieważnienia tej umowy lub ustalenia nieważności poszczególnych jej postanowień. Tak jak wcześniej wspomniano, modyfikacja pozwu spowodowała, że powództwo nie obejmowało już swoim żądaniem roszczenia z art. 189 k.p.c. Nie było zatem sporne w realiach niniejszej sprawy, że powództwo w zakresie punktów 2, 3 i 5 pozwu w toku procesu stało się bezprzedmiotowe i postępowanie odnośnie żądania ustalenia podlegało umorzeniu. Nie zasługuje na aprobatę pogląd wyrażony przez pozwany Bank, wedle którego brak interesu prawnego w powództwie o ustalenie wiąże się z koniecznością oddalenia powództwa o zapłatę. W tym wymiarze Sąd przedstawił już wcześniej obszerne rozważania. Z uwagi na uwzględnienie w całości roszczenia głównego, zbędnym było czynienie rozważań w zakresie zgłoszonych przez powodów roszczeń ewentualnych. Stan faktyczny w przedmiotowej sprawie Sąd ustalił na podstawie zebranego w sprawie materiału dowodowego, w szczególności na dokumentach zawartych w aktach niniejszej sprawy, a także zeznaniach świadków M. P., A. R.
oraz art. 385 2 k.c. poprzez częściowo niewłaściwą wykładnię oraz w konsekwencji niewłaściwe zastosowanie przejawiające się w uznaniu, że powodowie jako konsumenci zawarli umowy, której postanowienia nie były indywidualnie uzgadniane, które są sprzeczne z dobrymi obyczajami, naruszają rażąco interes konsumentów, uznanie, że postanowienia umowy nie są jednoznaczne, a także uznanie, że całkowita spłata kredytu nie tamuje powoływania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umowy, a ponadto nieuwzględnienie przy ocenie abuzywności (wedle art. 385 2 k.c.) całokształtu okoliczności zawarcia umowy, oferowanych produktów, w tym możliwości zawarcia umów ramowych pozwalających na negocjację kursu (jako umów pakietowych); g) art.
z art. 58 § 3 w zw. z art. 358 § 2 k.c. w zw. z art. 69 ust. 1 pr. bank. poprzez niewłaściwe zastosowanie i uznanie, że sporna umowa nie może być wykonywana z powodu odpadnięcia essentialia negotii umowy, nieuzupełnienie tej umowy w razie stwierdzenia luki, a także uznanie, że decydujące znaczenie co do uznania nieważności umowy posiada decyzja konsumenta;
3 ust 1 dyrektywy. Przed przystąpieniem do oceny przesłanek z art.
wskazać należy, że nie zasługuje na uwzględnienie argumentacja pozwanego odnosząca się do tego, że kredytobiorcy A. i R. K. w momencie zawierania umowy nie mieli statusu konsumentów w rozumieniu art. 22 1 k.c., albowiem dom, który był budowany ze środków uzyskanych z kredytu miał bezpośredni związek z działalnością gospodarczą R. K.. Dla pojęcia konsumenta całkowicie obojętny jest jednak sam fakt prowadzenia przez osobę fizyczną działalność gospodarczą lub zawodową. Istotne jest jedynie, aby dokonywana przez nią konkretna czynność nie dotyczyła bezpośrednio tego rodzaju działalności. Konsumentem będzie zatem zarówno osoba fizyczna dokonująca czynności prawnej niezwiązanej ze swoją działalnością profesjonalną, jak i czynności związanej co prawda z tą działalnością, ale tylko pośrednio. Zgodnie bowiem z utrwalonym w doktrynie i judykaturze poglądem wyróżnianie kategorii konsumenta dotyczy tylko i wyłącznie jego prawnych relacji z przedsiębiorcą, który stanowi podmiot silniejszy, jako profesjonalista w stosunkach danego rodzaju. W niniejszej sprawie nie budzi natomiast wątpliwości, że kredytobiorcy, zawierając umowę kredytową, byli podmiotami słabszymi w tej relacji. Samo prowadzenie przez R. K. działalności gospodarczej nie oznacza automatycznie, że zawierał on z pozwanym umowę z nią związaną. Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego bezspornie wynika, że A. i R. K. zaciągnęli kredyt w celu zaspokojenia swoich własnych potrzeb mieszkaniowych, a zatem niewątpliwie na cel niezwiązany z prowadzoną przez R. K. działalnością zawodową. Jak to zostało wyjaśnione powyżej, pozwanemu nie udało się wykazać, że R. K. zawarł umowę kredytową w związku z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą. Pozwanemu nie udało się nawet skutecznie zakwestionować tego, że wybudowany ze środków pochodzących z kredytu dom nie był wykorzystywany przez R. K. do prowadzenia swojej działalności gospodarczej. Pozwany nie wykazał, że R. K. np. amortyzował przedmiotową nieruchomość, rozliczał koszty z nią związane w ramach działalności czy też chociażby dokonał spłaty zobowiązań związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą środkami z kredytu. Powodowie zaś wykazali, że R. K. prowadził działalność pod innym adresem, a powódka A. K. zaprzeczyła by kredyt był zaciągnięty w związku z prowadzona przez jej męża działalnością, a także żeby parter domu był przeznaczony na jej wykonywanie. Przede wszystkim jednak ani z wniosku kredytowego ani z zawartej przez kredytobiorców z pozwanym bankiem umowy nie wynika, że R. K. zaciągnął kredyt w związku z prowadzoną działalnością. W § 2 umowy wskazano, że kredyt jest zaciągany w celu budowy domu z przeznaczeniem na potrzeby własne. Wskazać także należy, że Trybunał Sprawiedliwości UE 3 września 2015 r. wydał wyrok (C-110/14), w którym wypowiedział się w kwestii tego, kto może korzystać z przepisów chroniących konsumenta. W sprawie poddanej ocenie TSUE, adwokat zawarł umowę kredytu, a zabezpieczeniem kredytu była nieruchomość wykorzystywana na cele działalności zawodowej adwokata. Trybunał stwierdził, że jedna i ta sama osoba może występować w charakterze konsumenta w ramach określonych czynności, a w charakterze przedsiębiorcy w ramach innych. Pojęcie konsumenta ma charakter obiektywny i jest niezależne od konkretnego zasobu wiedzy, jaki może mieć dana osoba, czy też od posiadanych przez nią w rzeczywistości informacji. TSUE wskazał, że nie można wykluczyć możliwości zakwalifikowania adwokata jako konsumenta, gdy adwokat ten działa w celach niemieszczących się w zakresie jego działalności zawodowej. Adwokat zawierający z osobą fizyczną lub prawną działającą w ramach jej działalności zawodowej umowę, która– w szczególności ze względu na brak związku z działalnością kancelarii tego adwokata – nie jest związana z wykonywaniem zawodu adwokata, znajduje się bowiem względem owej osoby na słabszej pozycji, opisanej w pkt 18 niniejszego wyroku. W takim przypadku, choćby uznane zostało, że adwokat reprezentuje wysoki poziom wiedzy fachowej, nie będzie to uzasadniać przyjęcia domniemania, iż nie jest on słabszą stroną w stosunku zawieranym z przedsiębiorcą. Jak już przypomniano w pkt 18 niniejszego wyroku, słabsza pozycja konsumenta wobec przedsiębiorcy, której zaradzić ma wprowadzony przez dyrektywę 93/13 reżim ochronny, dotyczy bowiem zarówno stopnia poinformowania konsumenta, jak i jego siły przetargowej w obliczu sformułowanych z góry przez przedsiębiorcę warunków, na których treść tenże konsument nie może mieć wpływu. W ocenie Sądu odwoławczego, R. K. niewątpliwie w świetle wskazanego przepisu posiadał więc przymiot konsumenta, tj. był osobą fizyczną, dokonał czynności prawnej polegającej na zawarciu umowy kredytu z przedsiębiorcą niezwiązanej bezpośrednio z prowadzaną przez siebie działalnością zawodową, gdyż jego celem było zaspokojenie prywatnych potrzeb mieszkaniowych. W kontekście powyższego zarzut pozwanego, iż część domu miała być przeznaczona na prowadzenie działalności gospodarczej R. K. jest całkowicie indyferentny dla sprawy, gdyż kredytobiorca prowadził działalność gospodarczą w zakresie konserwacji i naprawy pojazdów samochodowych, co wprost wynika z CEiDG, a nie w zakresie usług finansowych, stąd też w ramach umowy stron nie można mu przypisać przymiotu profesjonalisty. Kolejno wskazać należy, że skarżący nie wykazał, aby postanowienia umowne dotyczące przeliczania wysokości udzielonego kredytu jak również rat kapitałowo-odsetkowych w oparciu o tabelę kursową uznane przez Sąd Okręgowy za abuzywne były negocjowane indywidualnie. Jako takie podlegają one więc ocenie z perspektywy art.
Zgodnie z art.
postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Stosownie do art.
nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta. Ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, w świetle art.
spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Analiza art.
prowadzi do konstatacji, że aby dane postanowienie mogło zostać uznane za niedozwolone (niewiążące konsumenta), muszą zostać spełnione 3 warunki: 1. muszą wystąpić obie przesłanki pozytywne z art.
pierwsze k.c.: naruszenie dobrych obyczajów i rażące naruszenie interesów konsumenta, 2. nie może wystąpić przesłanka negatywna z art.
pierwsze k.c.: indywidualne uzgodnienie postanowienia z konsumentem, 3. nie mogą wystąpić obie przesłanki negatywne z art.
drugie k.c.: określenie przez badane postanowienie głównych świadczeń stron oraz jednoznaczność badanego postanowienia; wystąpienie tylko jednej z tych przesłanek negatywnych nie jest przeszkodą do stwierdzenia abuzywności postanowienia. Zauważyć należy, że - jak słusznie zresztą wskazywał Sąd Okręgowy - brak indywidualnego uzgodnienia kwestionowanych przez stronę powodową postanowień umownych dotyczących indeksacji wynika z samego charakteru zawartej umowy – opartej o treść stosowanego przez bank wzorca umownego. Taki sposób zawierania umowy w zasadzie wyklucza możliwość indywidualnego wpływania przez konsumenta na treść powstałego stosunku prawnego, poza ustaleniem kwoty kredytu, ewentualnie wysokości oprocentowania (marży). W wyroku z dnia IV CSK 285/16 Sąd Najwyższy wskazał, że nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. Chodzi zatem o postanowienia, które nie były uzgadniane w toku negocjacji albo nie zostały przyjęte w następstwie propozycji kontrahenta. Wynika z tego, że samo przyjęcie propozycji przedsiębiorcy, w szczególności zawartej w przedstawionym wzorcu umowy, nie oznacza rzeczywistego wpływu konsumenta na treść postanowienia. Wpływ taki istnieje natomiast gdy to konsument proponuje określoną treść postanowienia (albo są one uzgadniane). Ponadto z art. 3 ust. 2 dyrektywy 93/13, warunki umowy zawsze zostaną uznane za niewynegocjowane indywidualnie, jeżeli zostały sporządzone wcześniej i konsument nie miał w związku z tym wpływu na ich treść, zwłaszcza jeśli zostały przedstawione konsumentowi w formie uprzednio sformułowanej umowy standardowej, zaś fakt, że niektóre aspekty warunku lub jeden szczególny warunek były negocjowane indywidualnie, nie wyłącza stosowania niniejszego artykułu do pozostałej części umowy, jeżeli ogólna ocena umowy wskazuje na to, iż została ona sporządzona w formie uprzednio sformułowanej umowy standardowej. Brak indywidualnego uzgodnienia treści umowy znajduje także pełne potwierdzenie w zeznaniach powódki A. K., których pozwanemu nie udało się w żaden sposób podważyć, mimo że zgodnie z art. 385 § 4 k.c., ciężar dowodu w tym zakresie spoczywał na nim. Bez znaczenia dla powyższej oceny są zeznania M. P. dotyczące tego, że zindywidualizowaną treść umowy przygotowywał analityk, a nie doradca kredytowy, skoro skarżący nie wykazał nawet, że A. i R. K. mieli możliwość negocjacji postanowień umowy. To samo dotyczy wskazywanej przez świadka G. G. możliwości negocjowania kursu wypłaty kredytu. Pozwany także i w tym przypadku nie wykazał, że zostało to zaproponowane kredytobiorcom, że wiedzieli oni o takiej możliwości. Także samo istnienie określonych procedur w pozwanym banku nie przesądza automatycznie o tym, że zostały one zastosowane wobec A. i R. K.. Wreszcie o możliwości indywidualnego uzgodnienia postanowień umowy z oczywistych względów nie świadczy to, że A. i R. K. mogli zawrzeć umowę w PLN, czy też że w ich gestii leżała decyzja odnośnie czy i ile kredytu wykorzystają. Z faktu wyboru przez kredytobiorców kredytu waloryzowanego w walucie CHF nie można wywieźć, że postanowienia umowy o ten kredyt, w tym zawierające klauzule waloryzacyjne, były z nimi indywidualnie uzgadniane; a z faktu doręczenia im przed zawarciem umowy wzorca umowy o kredyt oraz z wyrażenia woli zawarcia umowy kredytu waloryzowanego do waluty CHF czy tez podpisania oświadczenia o świadomości istnienia ryzyka kursowego nie można wywieźć, że powodowie zostali należycie poinformowani o nim. O indywidualnym uzgodnieniu postanowień umownych nie świadczy nawet to, że w umowie znajdowało się postanowienie umożliwiające dokonanie zmiany waluty kredytu. Zauważyć należy, że w tym przypadku kredytobiorcy uzależnieni byli od wyrażenia zgody przez bank na podpisanie aneksu umowy. Konstrukcja taka sama w sobie przesądzała o tym, że kredytobiorcy nie mogli tej zmiany sami wprowadzić, lecz doprowadzić do niej mogła zgodna wola obu stron, w tym też złożenie stosownego oświadczenia przez bank, którego powodowie nie mogli do tego przymusić. Nadto, jak słusznie wskazali powodowie w odpowiedzi na apelację, mogło to rodzić po ich stronie wzrost obciążenia, które to na moment zawierania umowy nie było znane. Przechodząc do oceny, czy zawarte w umowie klauzule denominacyjne kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają jego interesy (art.
k.c.), wypada na wstępie podkreślić, że istotą dobrego obyczaju jest szeroko rozumiany szacunek dla drugiego człowieka. Z dobrymi obyczajami kłóci się zatem takie postępowanie, którego celem jest zdezorientowanie konsumenta, wykorzystanie jego niewiedzy lub naiwności, ukształtowanie stosunku prawnego z naruszeniem zasady równości stron. Nie powielając wywodu Sądu Okręgowego w tym zakresie, godzi się jedynie wskazać, że przyjmuje się, że w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami rażąco naruszają interesy konsumenta postanowienia umowne, które naruszają równowagę kontraktową, powodują rażącą dysproporcję praw i obowiązków umownych na niekorzyść konsumenta, jak również te, które są nietransparentne. W judykaturze wyjaśniano wielokrotnie, że dokonując oceny abuzywności postanowienia spreadowego jako określającego główny przedmiot umowy określać należy, czy konsument na podstawie jego treści mógł oszacować kwotę, którą będzie musiał świadczyć w przyszłości (zob. zwłaszcza wywody zawarte w uzasadnieniu wyroku SN z 7 listopada 2019 roku, IV CSK 13/19, LEX nr 2741776). Klauzula przewalutowania zawarta w umowie kredytowej pomiędzy A. i R. K. a pozwanym tych kryteriów nie spełniała, a kredytobiorcy nie byli w stanie na jej podstawie oszacować kwoty, którą będą musieli świadczyć w przyszłości. Zwrócić należy również uwagę na treść wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 18 listopada 2021 roku w sprawie C-212/20, w którym wprost wskazano, że artykuł 5 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 roku w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że treść klauzuli umowy kredytu zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem ustalającej cenę zakupu i sprzedaży waluty obcej, do której kredyt jest indeksowany, powinna, na podstawie jasnych i zrozumiałych kryteriów, umożliwić właściwie poinformowanemu oraz dostatecznie uważnemu i racjonalnemu konsumentowi zrozumienie sposobu ustalania kursu wymiany waluty obcej stosowanego w celu obliczenia kwoty rat kredytu, w taki sposób, aby konsument miał możliwość w każdej chwili samodzielnie ustalić kurs wymiany stosowany przez przedsiębiorcę. Trybunał Sprawiedliwości UE już w wyroku z dnia 20 września 2017 r. C-186/16 (ZOTSiS.2017/9/I-703) doprecyzował wymagania, którym muszą sprostać postanowienia umowne, aby mogły zostać uznane za niedozwolone, wskazując, że instytucje finansowe zobowiązane są do dostarczania kredytobiorcom informacji wystarczających do podjęcia przez nich świadomych i rozważnych decyzji. Warunek dotyczący ryzyka kursowego musi zostać zrozumiany przez konsumenta zarówno w aspekcie formalnym i gramatycznym, jak i w odniesieniu do jego konkretnego zakresu, tak aby właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny przeciętny konsument mógł nie tylko dowiedzieć się o możliwości spadku wartości waluty krajowej względem waluty obcej, ale również oszacować konsekwencje ekonomiczne takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych. Kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, że podpisując umowę kredytu denominowanego w walucie obcej ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w przypadku spadku wartości waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie w stosunku do waluty obcej, w której kredyt został udzielony. Bank musi przedstawić ewentualne wahania kursów wymiany i ryzyko wiążące się z zaciągnięciem kredytu w walucie obcej (pkt 2 sentencji wyroku). Konsument, korzystając z dostarczonych przez przedsiębiorcę informacji, powinien być w stanie prawidłowo je zrozumieć i ocenić. Art. 22
uchwała Sądu Najwyższego 7 sędziów z dnia 20 czerwca 2018 r., III CZP 29/17, OSNC 2019/1/2). Prawidłowo uznał także Sąd Okręgowy, że nie ma w istocie znaczenia, że kredytobiorcy złożyli oświadczenia o istnieniu ryzyka kursowego. Sama zmienność kursów walutowych jest okolicznością notoryjną, stąd też przyjęcie do wiadomości, iż w okresie obowiązywania umowy może nastąpić wzrost kursu waluty, w jakiej kredyt został udzielony, powodując wówczas wzrost kwoty kredytu oraz kwoty rat przypadających do spłaty, nie sankcjonuje działania pracowników pozwanego, którzy w rzeczywistości stwarzali w konsumencie mylne przekonanie o atrakcyjności produktu kredytowego, nie udzielając jednocześnie wyczerpującej i klarownej informacji na temat ryzyka, jakie niesie ze sobą analizowany kredyt. Oczywistym dla Sądu jest, że konsument, zawierając umowę kredytu denominowanego liczy się i akceptuje ryzyko jakie się z tym wiąże, a więc wynikające ze zmienności kursów walut obcych, ryzyko to jest oczywiste, lecz nie ma ono nic wspólnego z ryzykiem całkowicie dowolnego kształtowania kursu wymiany przez kredytodawcę i narażenia konsumenta na nieprzewidywalne koszty, jak to miało miejsce w przedmiotowej sprawie. Czym innym jest bowiem ryzyko zmienności kursu walutowego, a czym innym ustalanie kursów walut przez pozwanego. Te dwie kwestie są ze sobą powiązane tylko w takim stopniu, w jakim czynniki rynkowe mają wpływ na kurs waluty w Banku. Natomiast ryzyko to nie ma żadnego wpływu na ryzyko związane z możliwością dowolnego kształtowania przez pozwanego kursu wymiany waluty, do której denominowany jest kredyt, a to wpływa w sposób oczywisty na sytuację konsumenta. Nadto konsument ma rzeczywistą możliwość oceny produktu tylko wówczas, gdy informacje dotyczące zmienności kursu waluty obejmują okres zbliżony do czasu trwania umowy, a nie jedynie na przestrzeni krótkiego czasu przed jego udzieleniem. Skoro strony zawarły umowę, która miała wiązać je przez ponad 20 lat, pozwany działając uczciwie powinien przedstawić kredytobiorcom zestawie kursu franka szwajcarskiego do złotego także na przestrzeni kilkudziesięciu lat, a przynajmniej za okres gdy złoty stał się waluta wymienialną, a jego kurs można uznać za kurs rynkowy. Tylko bowiem taka perspektywa pozwala na pełną analizę ryzyka kursowego. Pozwany bank nie wykazał, aby tego typu informacja została kredytobiorcom przedstawiona. Wobec powyższego nie budziło wątpliwości Sądu Apelacyjnego, że zawarta w umowie klauzula przewalutowania spełniała przesłanki uznania jej za niedozwoloną. Tego typu postanowienie kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, w rażący sposób naruszając jego interesy. Te okoliczności przesądzały o oczywistej abuzywności spornych postanowień. Zgodnie z art.
konsekwencją uznania za abuzywne zawartych w umowie i nieuzgodnionych indywidualnie klauzul waloryzacyjnych (denominacyjnych) jest stan niezwiązania stron umowy zakwestionowanymi postanowieniami. Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu Okręgowego, że w realiach rozpatrywanej sprawy klauzule te określają główne świadczenia stron i to zarówno świadczenie kredytodawcy (kwotę kredytu), jak i świadczenie kredytobiorcy (wysokość zobowiązania kredytobiorcy), które zostały sformułowane w sposób niejednoznaczny. Dopiero bowiem w chwili przekazywania poszczególnych transz kredytu, strony mogły poznać wysokość kredytu. Jest przy tym oczywiste, że kwota kredytu stanowi essentialia negotii umowy kredytu, a tego właśnie elementu w omawianej umowie zabrakło. Ich usunięcie ze skutkiem ex lege i ex tunc powoduje, że brak jest określenia w umowie jej essentialia negotti (elementów koniecznych) przewidzianych w art. 69 Prawa bankowego, ponieważ ich wyeliminowanie nie pozwoliłoby obliczyć sumy, jaką powodowie zobowiązani są zwrócić z tytułu kredytu. Oznacza to, że po wyeliminowaniu tego rodzaju postanowień umownych utrzymanie umowy o charakterze zamierzonym przez strony nie jest możliwe, co prowadzi do całkowitej nieważności umowy na podstawie art. 58 § 1 i 3 k.c. w zw. z art. 353 1 k.c. Sąd odwoławczy w pełni podzielił także stanowisko Sądu niższej instancji odnośnie braku możliwości uzupełniania luk powstałych po wyeliminowaniu tych klauzul, gdyż stanowiłoby to niedopuszczalną konwersję umowy, zwłaszcza, że wprowadzanie w miejsce kursu kupna i sprzedaży CHF jakiegokolwiek innego miernika wartości (w tym kursu średniego NBP) byłoby zbyt daleko idącą modyfikacją umowy. Wprowadzałoby do niej zupełnie nowy element. Nadto biorąc pod uwagę fakt, że w umowie pozwany wypłacił kredytobiorcom środki w złotych polskich wg kursu zakupu, natomiast spłaty rat następowały wg kursu sprzedaży, dokonywanie zmian postulowanych przez pozwanego wiązałoby się nie tylko z korektą sposobu spłaty rat, ale także ze zmianą wysokości udzielonego kredytu, gdyż wypłacona kredytobiorcom kwota w złotych polskich nie odpowiadałaby wartości CHF określonej w umowie jako kwota kredytu. Jakkolwiek powodowie nie podnosili tej kwestii, wskazać jednak należy, że także ta różnica pomiędzy kursem wypłaty kredytu, a kursem przyjmowanym na użytek spłaty stanowi klauzulę niedozwoloną. Prowadzi ona bowiem do konkluzji, że już w dniu zaciągnięcia kredytu, a więc w chwili gdy nie są jeszcze wymagalne żadne odsetki za korzystanie z kapitału, dług kredytobiorców, abstrahując od opłat czy prowizji, był znacznie wyższy niż uzyskany kapitał. W przypadku stwierdzenia abuzywności klauzuli ryzyka walutowego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznaje obecnie, że utrzymanie umowy nie jest możliwe z prawnego punktu widzenia (wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 14 marca 2019 r. w sprawie C-118/17 i z dnia 5 czerwca 2019 r. w sprawie C-38/17, z dnia 3 października 2019 r. w sprawie C-260/18 oraz z dnia 29 kwietnia 2021 r. w sprawie C-19/20). Zdaniem Trybunału, jest tak zwłaszcza wówczas, gdy unieważnienie tych klauzul doprowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych, ale również - pośrednio - do zaniknięcia ryzyka kursowego, które jest bezpośrednio związane z indeksacją przedmiotowego kredytu do waluty. Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 11 grudnia 2019 r. V CSK 382/18 uznał, że o zaniknięciu ryzyka kursowego można mówić w sytuacji, w której skutkiem eliminacji niedozwolonych klauzul kształtujących mechanizm indeksacji jest przekształcenie kredytu złotowego indeksowanego do waluty obcej w zwykły (tzn. nieindeksowany) kredyt złotowy, oprocentowany według stawki powiązanej ze stawką LIBOR, ponadto wyeliminowanie ryzyka kursowego, charakterystycznego dla umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej i uzasadniającego powiązanie stawki oprocentowania ze stawką LIBOR, jest równoznaczne z tak daleko idącym przekształceniem umowy, iż należy ją uznać za umowę o odmiennej istocie i charakterze, choćby nadal chodziło tu tylko o inny podtyp czy wariant umowy kredytu. Oznacza to z kolei, że po wyeliminowaniu tego rodzaju klauzul utrzymanie umowy o charakterze zamierzonym przez strony nie jest możliwe, co przemawia za jej całkowitą nieważnością (bezskutecznością). Wbrew wywodom apelacji ani art.
k.c., ani żaden inny przepis prawa nie daje podstaw do zastąpienia abuzywnej klauzuli waloryzacyjnej inną, a w szczególności taką, która określałaby inny sposób ustalenia kursu waluty waloryzacji. Podstawy takiej nie stanowi art. 358 § 2 k.c., ponieważ nie może być stosowany w drodze analogii, a nadto z tej przyczyny, że nie obowiązywał on w chwili zawierania przez strony umowy. W praktyce bankowej nie wykształcił się przy tym zwyczaj przyjmowania do rozliczeń kredytów indeksowanych do waluty obcej średnich kursów NBP. Nie zachodziła więc możliwość wypełnienia powstałej po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych luki ani przepisem dyspozytywnym, ani na zasadzie zwyczaju. Nadto, zastąpienie przez Sąd nieuczciwych postanowień umowy postanowieniami uczciwymi byłoby sprzeczne z celem dyrektywy 93/13/EWG. Gdyby bowiem przedsiębiorca wiedział, że konsekwencją stosowania nieuczciwych warunków jest co najwyżej redukcja tych warunków do uczciwych (co następowałoby w znikomej liczbie przypadków, bo niewielu konsumentów decyduje się wystąpić na drogę sądową), to byłby nadal beneficjentem nieuczciwych postanowień w znacznej większości przypadków i osiągałby jedynie niższy zysk, ale nie ponosił żadnej straty. Wbrew stanowisku apelującego decydujące przy ocenie skutków uznania postanowień umownych za abuzywne jest stanowisko kredytobiorców. Z oświadczeń powodów z dnia 3 września 2020 r. wynika, że są oni świadomi konsekwencji ustalenia nieważności umowy i na nie się godzą. W tym stanie rzeczy Sąd Okręgowy słusznie przyjął, że usunięcie klauzul indeksacyjnych (waloryzacyjnych) czyni zawartą przez strony umowę dotkniętą nie dającym się usunąć brakiem, skutkującym jej nieważnością. W uchwale z dnia 7 maja 2021 r. Sąd Najwyższy (III CZP 6/21) stwierdził, że niedozwolone postanowienie umowne (art.
Konsument jednak w sposób wolny i świadomy (mając odpowiedni zasób informacji o skutkach prawnych i ekonomicznych nieważności klauzuli) może udzielić następczo zgody na to postanowienie i w ten sposób przywrócić mu skuteczność z mocą wsteczną. W tym kontekście przyjmuje się, że sankcją abuzywności klauzuli jest jej bezskuteczność zawieszona. W świetle powyższego, to przede wszystkim od świadomego wyboru konsumenta zależy kierunek rozstrzygnięcia sądu. Konsument może więc domagać się utrzymania umowy kredytu (poprzez swoje oświadczenie woli „sanujące” nieważność klauzuli abuzywnej) albo odmówić zgody na jej obowiązywanie. To konsument zatem w sposób świadomy i wolny może zdecydować, które rozwiązanie jest dla niego najkorzystniejsze. Brak zgody powoduje, że sąd stosując prawo materialne, stwierdzić powinien że klauzula nie wiąże konsumenta. Sąd musi zatem zdecydować, czy umowa może obowiązywać dalej bez klauzuli czy też należy ustalić jej nieważność. Z kolei w judykaturze TSUE wielokrotnie podkreślano, że decyzja sądu musi uwzględniać interes konsumenta w tym znaczeniu, że orzeczenie powinno przywracać rzeczywistą równość stron umowy. Chodzi tu o równość pojmowaną materialnie, a zatem o skutek, w którym zniwelowane zostaną następstwa przewagi informacyjnej i organizacyjnej przedsiębiorcy na etapie zawierania umowy. (zob. wyroki TSUE z 29 kwietnia 2021 r., C-19/20; z 26 marca 2019 r., C-70/17). W rezultacie, kierując się stanowiskiem strony powodowej, Sąd Apelacyjny uznał, że powodowie, mając czytelny obraz własnej sytuacji ekonomicznej i świadomość skutków, jakie wiążą się z utrzymaniem w mocy pozostałych postanowień umownych, wybrali dla siebie rozwiązanie najkorzystniejsze. W konsekwencji przyjąć należy, że wobec potraktowania kwestionowanych przez powodów postanowień jako abuzywnych (i opisanego ich znaczenia dla określenia świadczeń stron wynikających z umowy) oraz oświadczenia konsumentów poddanego ocenie według opisanych wzorców (akcentujących konieczność wzięcia pod uwagę wyłącznie interesu konsumenta), dochodzone w niniejszej sprawie roszczenie trafnie zostało uznane przez Sąd pierwszej instancji za zasadne. Sąd pierwszej instancji prawidłowo uznał, że w pełni zasadne jest żądanie zasądzenia dochodzonego w pozwie świadczenia pieniężnego na podstawie art. 410 § 2 k.c. w związku z art. 405 k.c., Konsekwencją ustalenia nieważności umowy jest bowiem powstanie roszczenia o zwrot świadczenia spełnionego na podstawie tej umowy jako świadczenia nienależnego. W przypadku powodów przysługuje im roszczenie o zwrot świadczeń spłaconych z tytułu rat kredytu, prowizji i opłat. Zauważyć trzeba, że podnosząc zarzut naruszenia art. 405 w zw. z art. 410 w zw. z art. 409 w zw. z art. 411 k.c. pozwany wskazuje na ich niewłaściwe zastosowanie i uznanie, że powodowie spełnili nienależne świadczenia na rzecz pozwanego (bez wskazania, z czyjego majątku to nastąpiło, a przecież powódka i pozostali powodowie - jej dzieci - nie posiadają wspólnego majątku w sensie prawnym), nieuwzględnienie zużycia otrzymanych środków przez bank (art. 409 k.c.) oraz przyjęcie, że nie zachodzi żadna z przeszkód w żądaniu zwrotu spełnionych świadczeń; Chybiona jest argumentacja strony apelującej, wedle której w sprawie zastosowanie winien znaleźć przepis art. 409 k.c., w myśli którego obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu. Nie wystarcza zatem, aby wzbogacony zużył korzyść, równie istotne jest to, aby ze zużyciem tym łączyło się ustanie stanu wzbogacenia. Warunek ten nie jest zrealizowany, jeżeli wzbogacony nabył za uzyskaną korzyść inne mienie, które nadal stanowi element jego aktywów - stan wzbogacenia odpowiadający wartości tego mienia istnieje wtedy w dalszym ciągu. Wyzbycie się lub utrata korzyści, uchylająca konieczność zwrotu wzbogacenia, zachodzi zatem jedynie w razie bezproduktywnego, konsumpcyjnego zużycia korzyści (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 stycznia 2014 roku, V CNP 13/13, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 lutego 2012 roku, II CSK 670/11, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 kwietnia 2010 roku, V CSK 320/09), przy czym ciężar dowodu w tym zakresie spoczywa na wzbogaconym. Wygaśnięcie obowiązku zwrotu wzbogacenia następuje zatem wyłącznie wtedy, gdy nastąpi definitywne i bezproduktywne zużycie lub utrata korzyści, natomiast jeżeli w to miejsce wzbogacony uzyskał surogat utraconej korzyści, do wygaśnięcia roszczenia konieczne jest także zużycie lub utrata surogatu. Nie wystarczy zatem samo wyzbycie się, wydatkowanie korzyści (zob. wyrok Sądu Najwyższego: z dnia 4 kwietnia 2008 roku, I PK 247/07). Nadto, konieczny jest brak powstania w związku z tym zużyciem lub utratą jakiejkolwiek „korzystnej zmiany w innej części majątku wzbogaconego, a zatem gdy nie ma różnicy między obecnym stanem majątku a stanem, który by istniał, gdyby nie doszło do bezpodstawnego wzbogacenia” (zob. wyrok Sądu Najwyższego: z dnia 12 marca 2010 r., II PK 272/09). W materiale sprawy brak jest ustaleń, które wskazują na taki sposób wyzbycia się korzyści, co czyniło podniesiony zarzut niezasadnym. Samo podniesienie twierdzeń, że zostały one zużyte na poczet prowadzonej działalności, było zaś niewystarczające. Pozwany tego nie wykazał, a to na nim ciążył ciężar wykazania tych faktów. Nie są zasadne twierdzenia skarżącego, że wobec braku zaprzeczenia przez powodów, że wyzbył on się korzyści, nie był on zobowiązany do dowodzenia tych faktów, a to z uwagi na brzmienie art. 232 k.p.c. Jest przy tym oczywiste, że świadczenia wypłacane przez powodów w wykonaniu zobowiązania z nieważnej umowy kredytu weszły do majątku pozwanego, który obracał nimi w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Słusznie w tym zakresie wskazywał Sąd Okręgowy, że pozwany nie wykazał, że doszło do bezproduktywnego zużycia uzyskanej przez bank korzyści. Wobec powyższego zarzut naruszenia art. 6 k.c. w zw. z art. 232 w zw. z art. 230 k.p.c. także należało uznać za chybiony. W ocenie Sądu Apelacyjnego za bezpodstawny uznać trzeba także zarzut naruszenia art. 411 pkt. 2 k.c. Nie można zgodzić się z pozwanym, że odpowiada zasadom współżycia społecznego spełnienie świadczenia na rzecz banku przez konsumenta nieświadomego abuzywności umowy. Formułując abuzywne postanowienia umowne pozwany sam naruszył dobre obyczaje, tym samym naruszył zasady współżycia społecznego (przede wszystkim zasadę uczciwości). Już z tego względu nie może on skutecznie powołać się na zasady współżycia społecznego, o których mowa w art. 411 pkt. 2 k.c. Nietrafione były także zarzuty dotyczące naruszenia art. 89 w zw. art. 496 k.c. oraz do art. 6 w zw. z art. 60 w zw. z art. 61 w zw. z art. 65 w zw. z art. 95 w zw. z art. 496 w zw. z art. 481 w zw. z art. 455 k.c. Pozwany poprzez ich podniesienie kwestionował uznanie przez Sąd Okręgowy, że złożone przez pozwanego oświadczenie o skorzystaniu z prawa zatrzymania było warunkowe i objęte sankcją nieważności na podstawie art. 89 k.c., a nadto, że pełnomocnicy stron nie byli upoważnieni odpowiednio do składania oświadczeń woli (pełnomocnik pozwanego) i do ich skutecznego odbierania (pełnomocnik powodów). Zauważyć należy, że zarzut zatrzymania należy oceniać przy uwzględnieniu treści art. 496 k.c., który stanowi, że jeżeli wskutek odstąpienia od umowy strony mają dokonać zwrotu świadczeń wzajemnych, każdej z nich przysługuje prawo zatrzymania, dopóki druga strona nie zaofiaruje zwrotu otrzymanego świadczenia albo nie zabezpieczy roszczenia o zwrot. Przepis ten stosuje się odpowiednio w razie rozwiązania lub nieważności umowy wzajemnej (art. 497 k.c.). Abstrahując od rozbieżności doktrynalnych poddających w wątpliwość wzajemny charakter umowy kredytowej, zaznaczenia wymaga, że zarzut prawa zatrzymania ma podwójny charakter i w zakresie prawa materialnego stanowi jednostronne oświadczenie woli, prowadzące do zahamowania skuteczności roszczenia strony przeciwnej. W przypadku powołania się na zarzut w procesie, należy kwalifikować to jako czynność procesową o charakterze zarzutu merytorycznego przeciwko żądaniu pozwu, tzw. zarzutu odraczającego. Stosownie do treści z art. 61 § 1 k.c. oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Oświadczenie takie powinno być złożone przez osobę uprawnioną i skierowane również do uprawnionego podmiotu Nie jest w tej mierze wystarczające złożenie zarzutu zatrzymania w piśmie, o którym mowa w art. 203 1 § 3 k.p.c. i jego doręczenie pełnomocnikowi procesowemu pozwanego, jeżeli ten ostatni nie dysponuje pełnomocnictwem do dokonywania czynności materialnoprawnych. Art. 91 k.p.c. nie przewiduje bowiem, aby pełnomocnictwo procesowe obejmowało z mocy samego prawa umocowania do odbierania oświadczeń materialnych, co oznacza konieczność udzielania w tym zakresie odrębnego pełnomocnictwa. Pełnomocnik pozwanego w odpowiedzi na pozew wskazał, że „z najdalej idącej ostrożności (oświadczenie ewentualne), na wypadek uwzględnienia powództwa o zapłatę oświadcza o zatrzymaniu świadczeń należnych stronie powodowej do czasu zaoferowania zwrotu świadczenia należnego Bankowi lub zabezpieczenia takiego zwrotu (art. 496 w zw. z art. 497 k.c.). Rację ma skarżący, kwestionując uznanie przez Sąd Okręgowy, że zarzut ten został sformułowany w sposób warunkowy. W ocenie Sądu Apelacyjnego tak sformułowany zarzut jest zarzutem ewentualnym i nie został złożony pod warunkiem zawieszającym. Wskazać należy, że do ewentualnego zarzutu zatrzymania (czyli takiego jak w niniejszej sprawie) zastosowanie znajdą uwagi odnoszące się do ewentualnego zarzutu potrącenia, którego dopuszczalność bez wątpienia została przyjęta w orzecznictwie (zob. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 1 grudnia 1961 roku, IV CR 212/61, OSNC 1963, Nr 6, poz. 120, z dnia 22 listopada 1968 roku, OSN 1969, Nr 11, poz. 204, z dnia 9 listopada 2011 roku, II CSK 70/11, z dnia 14 czerwca 2013 roku, V CSK 389/12, nie publ., z dnia 9 sierpnia 2016 roku, II CZ 83/16). Zauważyć bowiem należy, że skuteczność oświadczenia wierzyciela o potrąceniu w takim przypadku jest uzależniona od potwierdzenia istnienia wzajemności wierzytelności, umożliwiającej kompensację poprzez zaliczenie i nie może być utożsamiana ze złożeniem pod warunkiem zawieszającym, o którym mowa w kodeksie cywilnym. W sytuacji złożenia oświadczenia przez wierzyciela, że przysługuje mu wierzytelność, jednocześnie połączonego z zaprzeczeniem istnienia wierzytelności wzajemnej oraz wskazaniem, że gdyby okazało się, iż taka wierzytelność istnieje, to skutek retroaktywny umorzenia nastąpiłby wówczas z mocy ustawy (art. 499 zd. 2 k.c.). Uwagi te znajdują również zastosowanie w niniejszej sprawie do zarzutu zatrzymania. W badanej sprawie zarzut zatrzymania nie był poprzedzony złożeniem odrębnego oświadczenia o zatrzymaniu i tym samym mógłby wywołać skutki materialnoprawne tylko wówczas, gdyby dotarłby do osoby uprawnionej w taki sposób, że mogłaby się zapoznać z jego treścią. Oświadczenie zostało natomiast zawarte w piśmie procesowym doręczonym wyłącznie pełnomocnikowi procesowemu powodów, którego pełnomocnictwo nie obejmowało umocowania do odbioru tego rodzaju oświadczeń, a zarazem brak dowodu na to, że zostało ono przekazane powodom w taki sposób, że mogli się zapoznać z jego treścią. Wbrew stanowisku pozwanego, pełnomocnik powodów nie dysponował pełnomocnictwem upoważniającym go do odbioru oświadczeń woli. Wskazywany przez skarżącego zapis „upoważniam (…) do zastępowania (…) przed podmiotami prawa prywatnego” wskazuje jedynie na prawo do zastępowania, co nie jest równoznaczne z uprawnieniem w zakresie odbierania oświadczeń materialnoprawnych. Także pełnomocnik pozwanego nie był umocowany do składania oświadczeń materialnoprawnych. Słusznie wskazuje skarżący, że pełnomocnictwo do skorzystania z prawa zatrzymania może zostać udzielone także w sposób dorozumiany. Z taką sytuacją ma się do czynienia, np. w trakcie rozprawy, gdy pełnomocnik w obecności strony, którą reprezentuje, złoży takie oświadczenie drugiej stronie. W niniejszej sprawie pozwany nie potwierdził umocowania pełnomocnika do składania tego typu oświadczeń. Z powyższych względów oświadczenie o skorzystaniu z prawa zatrzymania nie wywołało skutku przewidzianego w art. 496 w związku z art. 497 k.c. Ustosunkowując się do zarzutu dotyczącego naruszenia art. 98 k.p.c. w zw. z art. 108 k.p.c. i art. 203 §3 k.p.c. sąd uznał, że w sytuacji gdy spłata całości kredytu przez powodów w toku postępowania, co spowodowało utratę interesu prawnego w żądaniu ustalenia, nastąpiła w sytuacji przymusowej, wywołanej przez pozwanego żądanie zwrotu kosztów procesu od cofniętego roszczenia stanowi nadużycie prawa procesowego w rozumieniu art. 4 1 k.p.c. De facto bowiem, co słusznie zauważył sąd pierwszej instancji pierwotnie sformułowane żądanie zostało pochłonięte przez roszczenie zapłaty, które jednak w momencie wniesienia powództwa nie mogło być w pełni sformułowane. Natomiast istnienie zabezpieczenia nieważnej umowy stron w postaci hipoteki na nieruchomości uniemożliwiało powodom rozporządzanie nieruchomością, choć oczywiście pod względem prawnym sprzedaż obciążonej nieruchomości jest możliwa, jednak doświadczenie życiowe wskazuje, że nabywcy nie są zainteresowani takimi ofertami bądź żądają sprzedaży poniżej wartości. Nie sposób także pominąć faktu, że strona powodowa wygrała proces co do całego roszczenia o zapłatę, które od początku stanowiło jedną kwotę, a zmiana orzeczenia sprowadza się jedynie do partycypacji poszczególnych podmiotów tworzących stronę powodową w jednej wierzytelności. Jakkolwiek dla czystości procesowej koniecznym było oddalenie częściowe powództw poszczególnych powodów, ale nie można pominąć faktu, że roszczenie o zwrot kosztów procesu jest pochodną wyniku sprawy ogółem. Rozważając zatem wygraną powodów w tym aspekcie stwierdzić należy, że cel procesu w pełni osiągnęli. Rozliczenie kosztów jedynie formalnie doprowadziłoby do wewnętrznej niespójności i niesprawiedliwości orzeczenia. Biorąc powyższe pod uwagę sąd odwoławczy nie dokonał zmiany punktu trzeciego zaskarżonego wyroku. Za uzasadniony natomiast należało uznać zarzut braku solidarności czynnej po stronie powodowej. Z istoty roszczenia o zwrot nienależycie spełnionego świadczenia wynika bowiem, iż przysługuje ono osobie, która to świadczenie spełniła. Małoletni w chwili zaciągania przez A. i R. K. powodowie J. i M. K. bez wątpienia nie spłacali kredytu zamiast rodziców. Natomiast od chwili śmierci R. K. kredyt spłacała A. K.. Małoletni nabyli jedynie spadek po ojcu w udziałach do 1/3 co wprost wynika z aktu poświadczenia dziedziczenia. Tym samym ich roszczenie należy oceniać wyłącznie w kontekście uszczuplenia masy spadkowej po ojcu tj. w kontekście jaka kwota pieniężna nie weszła do masy spadk
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.