W ocenie Sądu I instancji jest on uzasadniony. Roszczenie majątkowe związane z naruszeniem dóbr osobistych i przepisów o ochronie danych osobowych, stanowi rodzaj żądania naprawienia szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym. Zgodnie z obowiązującym w dniu zdarzenia, tj. w dniu publikacji wpisu użytkowniczki K. M. na portalu (...) (11 kwietnia 2007 r.), art. 442 § 1 k.c., roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym, ulegało przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże w każdym wypadku roszczenie przedawniało się z upływem lat dziesięciu od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę. Przepis powyższy został uchylony ustawą z dnia 16 lutego 2007 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 80, póz. 538) i utracił moc z dniem 9 sierpnia 2007 r. Zgodnie z art. 2 ustawy zmieniającej, do roszczeń z tytułu czynów niedozwolonych, powstałych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, a według przepisów dotychczasowych w tym dniu jeszcze nieprzedawnionych, stosuje się przepisy art.
k.c. Oznacza to, że jeśli zgodnie z poprzednio obowiązującym art. 442 k.c. roszczenie nie uległo przedawnieniu przed wejściem w życie ustawy zmieniającej, to stosuje się do niego art.
k.c. Zgodnie z art.
w brzmieniu obowiązującym do 26 czerwca 2017 r. - roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Z ustalonego stanu faktycznego wynika, że wpis został opublikowany w dniu 11 kwietnia 2007 r. Powód – jak sam zeznał – dowiedział się o tym wpisie „od razu” w 2007 r., jednak nie podał konkretnej daty kiedy to nastąpiło. Jednocześnie B. B. w pozwie wskazywał, że z powodu tego wpisu nie mógł znaleźć zatrudnienia do listopada 2007 r. Z powyższego wynika, że powód o przedmiotowym wpisie dowiedział się pomiędzy 11 kwietnia 2007 r. a 31 grudnia 2007 r. Stąd też słusznie wskazywał pozwany, że roszczenie przedawniło się pomiędzy 11 kwietnia 2010 r. a 31 grudnia 2010 r. W dniu rozpoczęcia obowiązywania w/w ustawy roszczenia powoda nie były przedawnione, a więc zastosowanie do nich znajdzie art.
k.c. w w/w brzmieniu. Jak wynika z zeznań powoda, B. B. wiedzę o szkodzie i o podmiocie odpowiedzialnym do jej naprawienia powziął w 2007 r. Powód wiedział na jakim portalu internetowym został umieszczony wpis, kto nim administruje, to z tym wpisem upatrywał trudności w uzyskaniu zatrudnienia do listopada 2007 r. Pozew w niniejszej sprawie został wniesiony w listopadzie 2018 r. Stąd minął termin przedawnienia liczony jako 3 lata od dnia kiedy powód dowiedział się o szkodzie i osobie odpowiedzialnej do jej naprawienia, jak również 10 letni termin od dnia zdarzenia (umieszczenia wpisu na portalu). Dla upływu terminu przedawnienia nie ma znaczenia podnoszona przez powoda okoliczność, kiedy pozwany zablokował i usunął wpis. W świetle przepisu art.
istotne jest kiedy powód dowiedział się o publikacji wpisu i osobie zobowiązanej do naprawienia szkody, którą rzekomo poniósł w wyniku publikacji ewentualnie jaki czas minął od dnia zdarzenia (umieszczenia wpisu). Analogiczne rozważania Sąd poczynił należy w związku z żądaniem zadośćuczynienia za krzywdę związaną z podnoszonym przez powoda naruszeniem przepisów o ochronie danych osobowych. Skoro powód upatrywał tego naruszenia w związku z umieszczeniem jego imienia i nazwiska bez jego zgody to powoływał się na popełnienie przez pozwanego czynu niedozwolonego. Również te roszczenia uległy przedawnieniu zgodnie z art.
Okoliczność, iż w art. 82 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE – przewidziano prawo do odszkodowania i odpowiedzialność za szkodę spowodowaną przetwarzaniem danych osobowych, nie oznacza, że wcześniej powód nie mógł dochodzić roszczeń za szkody wyrządzone bezprawnym przetwarzaniem jego danych osobowych. W dacie ukazania się na portalu (...) wpisu obowiązywała ustawa o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r. (Dz. U. z 2016 r. poz. 922 oraz z 2018 r. poz. 138 i 723). Powodowi przysługiwały roszczenia wynikające z art. 32 tej ustawy, w szczególności mógł domagać się (punkt 6) uzupełnienia, uaktualnienia, sprostowania danych osobowych, czasowego lub stałego wstrzymania ich przetwarzania lub ich usunięcia, jeżeli są one niekompletne, nieaktualne, nieprawdziwe lub zostały zebrane z naruszeniem ustawy albo są już zbędne do realizacji celu, dla którego zostały zebrane. Jeżeli zaś w związku z tym czynem została mu wyrządzona szkoda to na podstawie art. 415 k.c. mógł domagać się jej naprawienia. Tym samym również te roszczenia uległy przedawnieniu. Powód o treści wpisu dowiedział się w 2007 r. i wiedział, że we wpisie jest ujawnione jego imię i nazwisko oraz dawne miejsce zatrudnienia. Stąd też ze stosownym żądaniem winien był wystąpić do Sądu do dnia 31 grudnia 2010 r., bądź do 11 kwietnia 2017 r. licząc 10 lat od ukazania się wpisu zawierającego jego dane osobowe. W tym stanie rzeczy zdaniem Sądu Okręgowego powództwo podlegało oddaleniu. Gdyby przyjąć, że nie doszło do przedawnienia to roszczenie powoda również nie zasługiwało na uwzględnienie, gdyż działanie pozwanego nie było bezprawne (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 listopada 2017 r., I CSK 73/17). Pozwany jako administrator portalu internetowego może ponosić odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych poprzez rozpowszechnianie i utrzymywanie cudzych anonimowych informacji naruszających te dobra za pośrednictwem strony internetowej. Powód podnosił, że wpis z dnia 11 kwietnia 2007 r. naruszał jego dobra osobiste w postaci czci, nazwiska, wizerunku, prawa do działalności zawodowej oraz posługiwania się tytułem zawodowym. W sprawie o ochronę dóbr osobistych Sąd powinien w pierwszym rzędzie ustalić, czy do ich naruszenia doszło, a w razie pozytywnej odpowiedzi na to pytanie, ocenić, czy działanie pozwanego było bezprawne, mając przy tym na względzie, że art. 24 § 1 k.c. posługuje się konstrukcją domniemania bezprawności. Oceniając czy doszło na naruszenia dóbr osobistych Sąd ma obowiązek uwzględniać brzmienie samej wypowiedzi, znaczenie użytych słów, z uwzględnieniem nie tylko definicji językowych, ale też całego kontekstu, w jakim słowami tymi się posłużono. Wpis został umieszczony na forum internetowym. Sąd I instancji miał na uwadze, iż język internautów, co jest powszechne znane, jest dosadny, skrótowy oraz często odbiega od standardów komunikacji, jakie obowiązują w społeczeństwie. Należy mieć również na względzie wyjątkowy charakter krytyki związany ze specyfiką funkcjonowania portali dyskusyjnych w Internecie i sposobem wyrażania opinii na forum. Powód jest lekarzem, a więc osobą wykonującą określone czynności medyczne i ich realizacja podlega ocenie, która nie zawsze jest pochlebna. Ze względu na charakter działalności prowadzonej przez powoda, granice dopuszczalnej wobec niego krytyki są szersze, gdyż osoby podejmujące działalność publiczną w sposób świadomy, a zarazem nieunikniony, poddają się ocenie i reakcji opinii publicznej. Zdaniem Sądu I instancji, krytyka nie może być napastliwa, niekulturalna, poniżająca, wulgarna lub niepoparta faktami. Nie może być też formułowana w sposób złośliwy czy tendencyjny. Wbrew twierdzeniu pozwanego, wpis użytkowniczki K. M. z dnia 11 kwietnia 2007 r. naruszał dobra osobiste powoda - podważał kompetencje powoda jako lekarza. Użytkowniczka K. M. twierdziła, że powód nie badając pacjentki (badanie piersi) dokonywał wpisów w tym przedmiocie w karcie pacjenta. Wskazywała ona również, że powód nie potrafił znaleźć narządów kobiety (macicy) czy też nie potrafi ustalić przewidywanej daty porodu. Powyższe treści w jednoznaczny sposób podważały kompetencje powoda jako lekarza, nie posiadającego podstawowych umiejętności w pracy lekarza – ginekologa. W przedmiotowym wpisie de facto zarzucano powodowi fałszowanie dokumentacji medycznej, skoro rzekomo powód miał dokonywać wpisów w karcie pacjenta mimo braku wykonania badania w tym zakresie. Jedynie treść wpisu w zakresie w jakim jest mowa o wyglądzie powoda może być zakwalifikowana jako ocenna. W ocenie Sądu I instancji, obiektywny czytelnik powyższego wpisu na podstawie jego treści mógł uznać, że powód nie posiada należytego przygotowania zawodowego, nie potrafi wykonać podstawowych czynności, które są niezbędne w pracy lekarza – ginekologa. Tym samym mógł sobie wyrobić niepochlebne zdanie na temat powoda. Treść wpisu podważa kompetencje powoda jako lekarza, a zatem narusza jego dobra osobiste w postaci czci i dobrego imienia. Sąd nie zgodził się ze stanowiskiem pozwanego, że użytkowniczka działała w ochronie uzasadnionego interesu jakim jest prawo do wolności wyrażania własnej opinii oraz prawo do informacji. Na gruncie obowiązującego prawa istnieje prawo do wolności wypowiedzi, ale wypowiedzi, które mogą naruszać dobra osobiste osób trzecich – by wykazać brak bezprawności i działanie w imię ochrony społecznie uzasadnionego interesu – muszą być zgodne z rzeczywistością i mieć oparcie w faktach. Strona pozwana nie udowodniła, że wpis (...) był zgodny z rzeczywistością. W ocenie Sądu Okręgowego powód nie wykazał by pozwany naruszył dobro osobiste w postaci wizerunku. Na w/w portalu nie zostało umieszczone zdjęcie powoda, stąd nie można mówić o naruszeniu jego wizerunku. Mimo, że treść przedmiotowego wpisu naruszała dobra osobiste powoda w postaci dobrego imienia oraz czci, gdyż podważały kompetencje zawodowe B. B., to pozwany nie może ponosić odpowiedzialności za przechowywane dane w oparciu o art. 14 i art. 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Strona pozwana wykazała, że nie wiedziała o bezprawnym charakterze danych zawartych w tym wpisie. Jak wynika z zeznań świadka K. F. w 2007 roku użytkowniczki tworzyły ponad 6,5 tysiąca wpisów dziennie. Z uwagi na ogromną liczbę postów pracownicy pozwanego nie byli w stanie zapoznać się z każdym postem. Co więcej, jak wynika z art. 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną - podmiot, który świadczy usługi określone w art. 12-14, nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych, o których mowa w art. 12-
poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i błędne uznanie, iż w niniejszej sprawie doszło do skutecznego powołania się przez stronę pozwaną na zarzut przedawnienia, gdyż upłynął termin dziesięciu lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie powodujące szkodę, podczas gdy naruszenie dóbr osobistych miało charakter ciągły i trwało od dnia 11 kwietnia 2007 r. do 10 lipca 2018 r., zatem dopiero od ostatniego dnia, w którym nastąpiło naruszenie, tj. 10 lipca 2018 r. można liczyć wskazany' termin dziesięciu lat;
(oraz art. 120 k.c.), Sąd I instancji nie dopuścił się błędu. Zasadniczy argument apelacji zasadza się na uchwale 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2021 r., III CZP 30/20, o następującej treści: „Jeżeli naruszenie prawa ochronnego na unijny znak towarowy ma charakter powtarzalny i trwa w chwili zgłoszenia roszczenia niepieniężnego, w tym roszczenia o zakazanie naruszenia, pięcioletni termin przedawnienia określony w art. 289 ust. 1 w związku z art. 298 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej (tekst jedn.: Dz. U. z 2021 r. poz. 324) biegnie od każdego dnia, w którym naruszenie nastąpiło.” Uchwała ta wszakże dotyczy innego stanu faktycznego, w którym chodzi o powtarzające się naruszenia. W uzasadnieniu uchwały Sąd Najwyższy stwierdził natomiast, że „nie podziela stanowiska utożsamiającego początek biegu terminu przedawnienia, w przypadku trwałego stanu naruszenia, z dniem ustania tego stanu. Przyjęcie tego stanowiska oznacza, że w ogóle może nie dojść do przedawnienia roszczenia, jeżeli naruszyciel nie zaprzestanie swojego działania.” Pogląd ten podziela Sąd Apelacyjny, co oznacza, że termin przedawnienia w niniejszej sprawie biegł jednakże tak jak ustalił Sąd Okręgowy, najpóźniej od 1 stycznia 2008 r., a więc nawet 10-letni termin upłynął przed wniesieniem pozwu o ochronę dóbr osobistych, a trzyletni już z początkiem roku 2011. Jest poza sporem, że chodzi w sprawie o jedno tylko zdarzenie z 2007 roku (publikację w Internecie na stronie administrowanej przez poprzednika prawnego pozwanego), a nie jakiekolwiek działania powtarzające się. Na żądanie powoda dotyczące usunięcia wpisu pozwany zareagował bez nieuzasadnione zwłoki i tym samym nie ulega wątpliwości, że także w 2018 r. pozwana spółka nie zachowała się bezprawnie wobec powoda. Na koniec wymaga zwrócenia uwagi jeszcze jednak kwestia, istotna zwłaszcza punktu widzenia zarzutu naruszenia art. 5 k.c. Podstawowym sposobem ochrony dóbr osobistych jest domaganie się od naruszyciela zachowania o charakterze niemajątkowym, przewidzianego w art. 24 § 1 k.c. Ochrona majątkowa ma charakter fakultatywny i wynika z art. 448 k.c. w zw. z art. 24 § 1 k.c. W artykule 24 § 1 k.c. mowa jest o tym, że poszkodowany cudzym działaniem może „również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny”. W konkretnych okolicznościach sąd może ocenić, że brak jest dostatecznych podstaw do zastosowania tego środka ochrony (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 2019 r., I CSK 125/18). Taki charakter zadośćuczynienia pieniężnego, przy uwzględnieniu faktu, że uchybienie terminowi przedawnienia jest w tym wypadku bardzo znaczne, nie pozwoliłoby na zniweczenie skutków zarzutu w drodze zastosowania konstrukcji nadużycia prawa (art. 5 k.c.). Z przedstawionych względów, przyjmując za swoje ustalenia Sądu Okręgowego, Sąd Apelacyjny orzekł jak w wyroku na podstawie art. 385 k.p.c. Rozstrzygnięcie o kosztach ma oparcie w art. 98 k.p.c. Obejmuje wynagrodzenie adwokata reprezentującego pozwanego w stawce minimalnej. Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do zastosowania art. 102 k.p.c. – ani z punktu widzenia przedmiotu sprawy, ani sytuacji powoda. Bogdan Świerczakowski
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.