na podstawie art. 85 § 1-3 kk, art. 85a kk, art. 86 § 1 kk orzeczone wyżej kary pozbawienia wolności łączy i wymierza oskarżonemu karę łączną 3 (trzech) lat pozbawienia wolności;
233 § 1 kk w zb z art. 234 kk w zw z art. 11 § 2 kk. (dane osobopoznawcze – k. 267, opinia z miejsca pracy – k. 275, karta karna – k. 252-253, odpis wyroku - k. 263-264) Oskarżony nie jest chory psychicznie, ani upośledzony umysłowo, nie przejawia innych zakłóceń czynności psychicznych. W czasie popełnienia zarzucanych czynów miał zachowaną zdolność do rozpoznania znaczenia swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Jego poczytalność w toku postępowania nie budzi wątpliwości. (opinia sądowo psychiatryczna – k. 200) Oskarżony w śledztwie przyznał się do spowodowania wypadku, ale zaprzeczył, iż był pod wpływem środków odurzających. Wyjaśnił, że w dniu wypadku około 14:00 wrócił do domu z imprezy na której palił papierosy i pił piwo. Nie używa w ogóle marihuany. Czuł się dobrze. Odnośnie wypadku oświadczył, ze jechał z prędkością około 58 km/h, bo przewoził córkę. Nie hamował mocno, bo poczuł uderzenie i „wystrzeliły” mu poduszki. Wyprzedzał w obrębie pasów. Manewr wykonywał, bo omijał psa, który wybiegł na jezdnię. Tego psa musiał widzieć kierowca, który jechał przed nim. Widział nagranie wypadku na monitoringu, bo z pozycji kierowcy „to nic nie może powiedzieć”. Jego samochód ma kierownicę z prawej strony. Nie mógł widzieć pieszego (k. 194-195). Na rozprawie oskarżony przyznał się do obu zarzucanych czynów i odmówił składania wyjaśnień. Po odczytaniu wyjaśnień ze śledztwa podtrzymał je. Wyjaśnił, że na imprezie pił piwo i „może” zapalił skręta marihuany z tytoniem. Mógł palić skręty nad ranem około 4:00. Czuł się dobrze. Przyznał, że w czasie wypadku przekroczył dopuszczalną prędkość. Na monitoringu widać, jak wyprzedzał za przejściem dla pieszych, a zarzucono mu, że wyprzedzał przed. Kiedy wyprzedzał samochód, który jechał przed nim przyhamował, żeby nie uderzyć w pokrzywdzonego. Hamował, kiedy zahamował samochód jadący przed nim. Nie widział pieszego, na dworze było ciemno, miejsce było nieoświetlone. Nie wie dlaczego zaczął wyprzedzać, myślał, że może wyprzedzić. Po zdarzeniu poddał się badaniu na zawartość alkoholu w organizmie. Czuł się normalnie, był tyko zdenerwowany po wypadku. Pracuje jako ratownik medyczny – kierowca, jeździł do wypadków „masowych”. Wiedział, jaki wpływ ma marihuana na organizm człowieka. Pies o którym mówił, był prowadzony przez przejście dla pieszych, nie był uwiązany na smyczy (k. 267-268). Na ostatniej rozprawie oskarżony dodał, że najpierw na przejściu dla pieszych „wychylił się” samochodem czy coś nie nadjeżdża z przeciwka (k. 282v). Wypadek został zarejestrowany na nagraniu monitoringu, który obejmował zarówno ruch pieszego, jak i tor ruchu V. kierowanego przez M. G. bezpośrednio przez tragicznym finałem. Ułatwiało to znacznie możliwość odtworzenia przebiegu wydarzeń a także weryfikację wyjaśnień oskarżonego oraz naocznych świadków zdarzenia to jest T. B., T. N. i I. M.. Relacje osobowych źródeł dowodowych wobec walorów nagrania z kamer muszą w takiej sytuacji zejść na drugi plan, z racji naturalnych mankamentów, jakie cechuje pamięć ludzka w której z uwagi na dynamiczny charakter zdarzenia, stres pewne szczegóły umykają lub zostają zniekształcone, zapamiętane inaczej niż w rzeczywistości; tego rodzaju niedoskonałości są obce „oku kamery”. Pozostając przy ich ocenie stwierdzić należy, iż zeznania T. N. i I. M. są w znacznej mierze wiarygodne o ile zgodne z tym co widzimy na nagraniu. Świadkowie ci potwierdzili, że pokrzywdzony spożywał z nimi alkohol, co konweniuje z badaniem krwi pobranej od D. K. po zdarzeniu, która wykazała stan głębokiego upojenia. Generalnie nie można kwestionować ich relacji, co do tego, iż doszło do potrącenia pokrzywdzonego na lewym pasie ruchu przez poruszający się z dużą prędkością samochód V.. Alkohol ewidentnie wpłynął też na zdolność świadka I. M. do szczegółowego zapamiętania a dalej odtworzenia spostrzeżeń. Dlatego też, co typowe, dla obserwatorów znajdujących się pod wpływem alkoholu, świadek ten zeznając na rozprawie pamiętał zdarzenie, jedynie „rwanymi” fragmentami, nie zanotowując, tego co było „po środku”. Nie potrafił podać szczegółów dotyczących ruchu pieszego, ogólnie twierdziła, ze wszedł na jezdnię a potem widziała przemieszczające się ciało po uderzeniu samochodu V.. Natomiast w śledztwie podawała też, sprzeczne z nagraniem monitoringu jak i relacjami T. B. oraz T.N. okoliczności, iż do potrącenia doszło na „pasach” oraz, że oskarżony jechał od P. do S., co nie było zgodne z „filmem” ze zdarzenia. Wezwana do wyjaśnienia tych rozbieżności świadek M. stwierdzenie co do miejsca przekraczania jezdni, określiła jako swoje przypuszczenia, co nie pozwoliło przyjąć ich za wiarygodne, natomiast deklarowany kierunek jazdy V. okazał się oczywistą omyłką, ponieważ świadek (odnosząc się do topografii terenu, tego, ze stał na przystanku autobusowym przy prawej krawędzi jezdni vis a vis D. K.) potrafił wskazać, że oskarżony jechał od „jej lewej strony do prawej”, co było zgodne z rzeczywistością. Nie było też podstaw, aby negatywnie weryfikować zeznania świadka T. B., który jechał samochodem V. przez oskarżonym, ponieważ nawiązują do nagrania (w zakresie toru i sposobu jazdy), co do deklarowanej prędkości na poziomie 40 km/h były zgodne z opinią biegłego M. D., który opiniował, że nagranie monitoringu nie przeczy temu, co do tej okoliczności zeznał świadek. Jedyne zastrzeżenie sąd powziął co do słów świadka z rozprawy, iż nie hamował przed stojącym na jezdni D. K., w zasadzie go nie zauważył, gdyż przeczy im wprost nagranie monitoringu, na którym widać, na co zwrócił również uwagę biegły M. D., iż w obliczu zagrożenia, kiedy pieszy zbliżał się do środka lewego pasa ruchu a oskarżony zrównuje się z pojazdem świadka, zapalają się w samochodzie kierowanym przez T. B. światłą stop, co jednoznacznie świadczy, że manewr hamowania podjął przez potrąceniem pokrzywdzonego przez oskarżonego (ten w ogóle nie hamował) a nie po (k. 141). Tłumaczyć to można, nie tyle chęcią wprowadzenia sądu w błąd (świadek nie miał po co tego czynić), co dynamicznym charakterem sytuacji, stresem związanym z udziałem w tragicznym zdarzeniu, które zatarły ten szczegół w pamięci świadka, do którego relacji, jak napisano, nie można mieć żadnych zastrzeżeń, jako przypadkowego obserwatora wypadku, nie związanego z żadną ze stron. Wyjaśnienia oskarżonego co do przebiegu wypadku należy ocenić, jako nieudolne próby uniknięcia odpowiedzialności za to zdarzenie, poprzez wymyślanie okoliczności, które zwalniały bądź ograniczały odpowiedzialność oskarżonego zmuszając go do takiego a nie innego manewru, bądź też przedstawienie własnych manewrów w odmienny sposób, niż to zarejestrowano na nagraniu. Ocenę co do wartości własnych relacji wystawił sam oskarżony na rozprawach wycofując się z wcześniejszych relacji, zbliżając je go tego, co widzimy na nagraniu. Przede wszystkim nie polegają na prawdzie wyjaśnienia oskarżonego, jakoby powodem przemieszczenia V. częściowo na lewy pas, było omijanie psa, który pojawił się w okolicy przejścia dla pieszych, gdyż przeczy temu nagranie monitoringu, które ponoć oskarżony oglądał przed złożeniem wyjaśnień. Owszem na nagraniu widać psa, ale pojawia się on na przejściu o dla pieszych 17:24:53, tymczasem oskarżony dojeżdża do przejścia o 17:25:19 (k. 149) więc obie te sytuacje dzieli aż 20 s, poza tym pies nie biega luzem, tylko jest prowadzony przez świadka T. N. za obrożę. Pies nie wchodzi zatem w tor ruchu V. na tyle, żeby zaistniała potrzeba gwałtowanego manewru, aby go ominąć. Poza tym, gdyby było, jak wyjaśnił oskarżony, to tego psa musiałby widzieć w świadek T. B., którego pojazd poprzedzał samochód oskarżonego, który jechał w bardzo bliskiej odległości od niego; fizycznie nie było możliwym, żeby pies wbiegł pomiędzy te dwa pojazdy, w każdym razie nie zarejestrowała tego kamera. Nie jest też prawdą, że oskarżony „przyhamował”, przed uderzeniem w pieszego, ponieważ na filmie nie zarejestrowano zaświecenia się świateł stop jego samochodu przed najechaniem na pieszego, natomiast światłe te zapaliły się w samochodzie kierowanym przez T. B.. To tej istotnej okoliczności odnosi się biegły M. D. w opinii pisemnej. Światła stop w pojeździe oskarżonego były sprawne, gdyż uruchamiają się tyle, że 0,73 s po potrąceniu. Gdyby oskarżony hamował, nawet bez użycia pełnej siły układu hamulcowego, światła nie mogłyby się nie zaświecić (k. 142). Jak można się domyślać, bo oskarżony się tutaj nie wysłowił wprost, jak również jego obrońca, eksponował jako okoliczność odciążającą czy wręcz ekskulpującą go, to że jego samochód był w „wersji angielskiej” z zamontowaną kierownicą z prawej strony. Z tej przyczyny miał ograniczone pole widzenia, zwłaszcza lewego pasa ruchu i żeby upewnić się co znajduje się na lewym pasie, musiał „wychylić się” i wjechać częściowo na lewy pas. Ten sposób obrony nie może być skuteczny, albowiem opiera się o założenie, że każdy kierowca prowadzi każdy pojazd jednakowo i nie powinien dostosowywać techniki i taktyki jazdy do rodzaju i właściwości kierowanego pojazdu, możliwości jakie daje jego konstrukcja do obserwowania drogi. Podstawowym obowiązkiem każdego kierującego i jest to wiedza powszechna jest kierowanie pojazdem w sposób bezpieczny, bez stwarzania zagrożenia i utrudniania komukolwiek ruchu (art. 3 prod). Jeśli oskarżony kupił pojazd z kierownicą po prawej stronie, to musiał się liczyć z tym, iż kieruje się nim trudniej niż w wersji kontynentalnej z uwagi na utrudnienie obserwacji jezdni po lewej stronie, zwłaszcza w przypadku jazdy blisko poprzedzającego pojazdu, który dodatkowo zasłania widok na lewy pas. To że taki pojazd prowadzi się trudniej niż „zwyczajny” nie mogło być dla oskarżonego zaskoczeniem, skoro użytkował go dłuższy czas przed wypadkiem, z pewnością nie zakupił go w dniu zdarzenia. Oskarżony mógł więc pojazd wyczuć, miał wystarczający czas, aby nauczyć się go prowadzić i dostosować taktykę jazdy do właściwości V.. Chodzi o to, że – jak wskazał biegły – z uwagi na mniejsze pole widzenia lewej części drogi w związku z umiejscowieniem kierownicy a więc i kierowcy po prawej stronie, manewr wyprzedzania powinien być przeprowadzany z większą ostrożnością i z inną taktyką, w szczególności kierujący nie powinien podjeżdżać blisko do pojazdu poprzedzającego, bo wówczas zasłaniałby mu przedpole jazdy, tylko z większej odległości, perspektywy obserwować co się dzieje na lewym pasie na odcinku potrzebnym do wyprzedzenia. Oskarżony winien się do tych zaleceń stosować a tego nie uczynił, tylko podjechał niemalże pod tylny zderzak samochodu T. B. i gwałtownie bez dokonania obserwacji lewego pasa z większej odległości wjechał częściowo na lewy pas potrącając pieszego osiągając przy tym prędkość rzędu 93 km/h. Kiedy wjechał na lewy pas i ujrzał co się dzieje, nie miał już żadnego czasu na skuteczną reakcję obronną. Obserwację podjął więc znacznie za późno co było następstwem złej taktyki jazdy, błędnego zaplanowania manewru wyprzedzania. Oskarżony nie mówił też prawdy, wyjaśniając w śledztwie że przed zdarzeniem nie zażywał marihuany. Jego wyjaśnienia nie są tutaj stabilne, ponieważ na rozprawie przyznał się, że na „imprezie” poprzedniego dnia palił skręta z tytoniu i suszu marihuany. Pozostają też w sprzeczności z wynikami laboratoryjnej analizy krwi pobranej od niego po wypadku w której stwierdzono aktywny metabolit (...) na poziomie 2,7 ng/ml. Oskarżony, ani obrońca nie kwestionowali sposobu pobrania krwi ani też wyników ekspertyzy w tym zakresie. Sąd nie miał powodu, aby prawidłowość tych czynności podważać i nie ufać wynikom badań, opartym o naukowe metody, wykonanych z użyciem specjalistycznej aparatury pod okiem wyspecjalizowanej kadry z instytutu w warunkach laboratoryjnych. Zeznania świadków R. S. i O. W. miały w sprawie drugorzędne znaczenie, albowiem osoby te siedziały na tylnej kanapie i co nie odbiega od doświadczenia życiowego, nie obserwowały tego co się dzieje na drodze, co przełożyło się na niską jakość ich spostrzeżeń. To samo odnieść należy do zeznań brata zmarłego M. K., którego nie było na miejscu wypadku, a wiedzę o nim czerpał od innych osób. Miała ona charakter ogólnikowy. Za wiarygodną, albowiem sporządzoną czytelnie i rzetelnie sąd uznał załączoną do akt sprawy dokumentację w postaci notatki urzędowej, danych o karalności, protokołów oględzin miejsca wypadku i pojazdu, protokołu użycia urządzenia do oznaczania ilości alkoholu w wydychanym powietrzu, oględzin zwłok szkicu, dokumentacji fotograficznej, która nie była kwestionowana przez strony, ani sąd w toku sprawy dlatego tez mogła stanowić pełnowartościowy dowód w sprawie. Opinie biegłych: z zakresu medycyny (patomorfologa) Z. K. i rekonstrukcji wypadków komunikacyjnych M. D. oparte zostały o analizę akt sprawy w tym protokoły oględzin miejsca zdarzenia pojazdów i nagranie monitoringu, oględziny i otwarcie zwłok (medyczna). Biegli odpowiedzieli na wszystkie zdane pytania, unikali oceny osobowych źródeł dowodowych, nie popadali w sprzeczność z materiałem dowodowym i własnymi spostrzeżeniami, które w sposób jasny i jednoznaczny uzasadnili. Jedyne zastrzeżenie zaistniało odnośnie wyliczeń co do prędkości wypadkowej V. kierowanego przez oskarżonego, gdyż biegły M. D. podawał w tym zakresie prędkość 93 km/h lub 94 km/h. Na rozprawie kwestię tą wyjaśnił, wskazują że pierwsza wartość została wyliczona matematycznie w oparciu o dane płynące z protokołu oględzin miejsca zdarzenia w programie (...) (odległości w jakiej zatrzymał się pojazd oskarżonego po wypadku), drugą ustalono na podstawie analizy nagrania monitoringu (jaką odległość oskarżony przejechał w czasie podzielonym na klatki). Nie dało się wskazać, która z tych metod była „lepsza”, gwarantowała bliższe prawdzie ustalenie rzeczywistej prędkości V.. Dlatego też, kierując się regułą wyjaśniania nie dających się usunąć wątpliwości na korzyść oskarżonego, przyjęto za podstawę ustaleń faktycznych prędkość ustaloną w oparciu o wyliczenia na podstawie odległości zatrzymania się pojazdu od miejsca wypadku w wielkości 93 km/h. Sąd Rejonowy zważył, co następuje: Art. 177 § 1 kk stanowi, iż podlega karze, kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1 kk. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 ( por art. 177 § 2 kk). Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173, art. 174 lub art. 177 znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę, a w wypadku przestępstwa określonego w art. 177 § 2 w wysokości nie niższej niż 2 lata, do górnej granicy tego zagrożenia zwiększonego o połowę (art. 178 § 1 kk) Oskarżony prowadził samochód na ruchliwej drodze w terenie zabudowanym z ustawowym ograniczeniem prędkości do 50 km/h o zmroku w warunkach ograniczonej widoczności. Kierował pojazdem z kierownicą zamontowaną po prawej stronie, co dodatkowo ograniczało widoczność, zwłaszcza ruchu na przeciwnym pasie ruchu. W tej sytuacji drogowej obowiązany był zachować ostrożność i prowadzić kierowany samochód tak, aby uniknąć zagrożenia dla innych uczestników ruchu zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. nr 98, poz 602 z późn. zm. zwaną prod). M. G.
k.k., każdorazowo musi ustalić, czy środek ten miał realny wpływ na sprawność psychomotoryczną kierującego pojazdem w stopniu podobnym, jak w sytuacji znajdowania się pod wpływem alkoholu. Zatem w przypadku stwierdzenia tego środka w organizmie kierującego pojazdem mechanicznym, konieczne będzie dokonywanie ustaleń dowodowych w zakresie zachowania się osoby badanej w chwili zdarzenia, często połączone z ekspertyzą biegłych (por. wyroki SN z dnia 4 października 2013 r., IV KK 136/13 i 3 grudnia 2014 r. w sprawie II KK 219/14 opublikowane w Systemie Informacji Prawnej LEX). Z ustaleń poczynionych w oparciu o opinię biegłych bazującą na stanowisku gremiów naukowych najwyższej wykwalifikowanych, wynikało, że w czasie zdarzenia stężenie substancji psychotropowej z grupy II-P (umieszczonej w załączniku do upn) w postaci (...) wyniosło u oskarżonego 6,9 ng/ml i powodowało dla organizmu oskarżonego skutki analogiczne jak znajdowanie się w stanie nietrzeźwości. W ekspertyzie ZMS (...) w Ł. wywiedziono, że stan ułomności psychofizycznej analogiczny jakościowo do stanu nietrzeźwości „zaczyna się” od stężenia 2,5 ng/l w przypadku (...), podczas gdy wyliczone u oskarżonego stężenie dwukrotnie przekraczało tą wartość. Kierując samochodem w takich warunkach oskarżony znajdował się pod wpływem środka odurzającego działającego podobnie do alkoholu. Wymierzając oskarżonemu kary sąd kierował się dyrektywami z art. 53 kk. Oskarżony naruszył kilka i to podstawowych zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Naruszenie to miało charakter umyślny, zwłaszcza w przypadku naruszenia zasady prowadzenia pojazdu nie pod wpływem środka odurzającego, wyraźnego przekroczenia dozwolonej prędkości, wyprzedzania na skrzyżowaniu, przejściu dla pieszych, z ignorancją znaku P-4. Oskarżony wiedział jakie obowiązują go we wskazanych obszarach reguły i świadomie chcą to uczynić, ewidentnie je złamał. Zasadę nieprzekraczania dozwolonej prędkości i prowadzenia w stanie nieodurzenia oskarżony naruszył znacznie ilościowo, ponieważ prędkość przekroczył aż o 43 km/h a próg stężenia środka odurzającego w organizmie równoznaczny z nietrzeźwością ponad dwukrotnie (2,5 ng/ml a 6,9 ng/l). Skutkiem jego skrajnie nieodpowiedzialnej jazdy była śmierć człowieka, więc najbardziej dolegliwy i nieodwracalny skutek. Dodatkowo 6 marca 2018 r. zapadł wobec niego wyrok Sądu Rejonowego w Piotrkowie Tryb. w sprawie (...) za czyn z art.
§ kk popełniony 14 sierpnia 2017 r. a więc zaledwie 6 miesięcy przed wypadkiem; oskarżony wsiadł więc za kierowcę już drugi raz łamiąć żelazną regułę z art. 45 ust 1 prod. Wyeksponować należy wysoki stopień winy oskarżonego, który jest zatrudniony na stanowisku ratownika medycznego, kierowcy i z racji wykonywanego zawodu, miał większe niż przeciętny użytkownik drogi, doświadczenia dotyczące zagrożeń jakie powodują pojazdy kierowane przez odurzonych użytkowników, mając także świadomość wpływu środka odurzającego na osłabienie uwagi i koncentracji, możność rozważnego kierowania pojazdem. Wszystkie te okoliczności były na niekorzyść oskarżonego wskazując na konieczność surowej odpłaty za to, co zrobił i wdrożenia go do poszanowania reguł ruchu drogowego. Natomiast nie można było zapomnieć o szczególnie ważnej okoliczności odciążającej, jaką było znaczne przyczynienie się do spowodowania wypadku i własnej śmierci pokrzywdzonego D. K.
kk na niekorzyść wzięto ponad dwukrotne przekroczenie stężenia (...) w organizmie w stosunku do progu 2,5 ng/l od którego „zaczyna się” odpowiedzialność za występek z art.
Korzystnie dla oskarżonego potraktowano dobrą opinię z miejsca pracy. W konsekwencji wymierzono mu karę 6 miesięcy pozbawienia wolności. Ze względu na orzeczenie jednorodzajowych kar na podstawie powołanych w wyroku przepisów obligatoryjne było ich połączenie. Zastosowano zasadę absorpcji z uwagi na ścisły związek pomiędzy dwoma czynami, które stanowiły dwa odrębne elementy, jednej jazdy pojazdem mechanicznym, odstęp czasu jakie je dzielił był minimalny. Oba czyny zostały popełnione w tym samym miejscu, z użyciem tego samego przedmiotu czynności wykonawczej, godząc w ten sam przedmiot ochrony prawno karnej. Biorąc pod uwagę te same okoliczności które legły u wymiaru kar orzeczono wobec oskarżonego obligatoryjne zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznym w ruchu lądowym na okres 8 lat w przypadku czynu z art. 177 § 1 kk w zw z art. 178 § 1 kk i 4 lat w przypadku czynu z art.
Tą samą zasadę, której użyto przy łączeniu kar pozbawienia wolności zastosowano przy połączeniu zakazów prowadzenia pojazdów zgodnie z art. 90 § 2 kk w zw z art. 85 § 1 – 3 kk, art. 85 a kk i art. 86 § 1 kk. Na podstawie art. 47 § 3 kk w związku ze skazaniem za czyn 1 zasądzono od oskarżonego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej nawiązkę w kwocie 10.000 złotych. Co do zasady nawiązkę należało orzec w pierwszej kolejności na rzecz osoby, która sytuacja w skutek śmierci pokrzywdzonemu uległa znacznemu pogorszeniu. Poczynione w sprawie ustalenia faktyczne nie pozwoliły na ustalenie takich osób. Stwierdzono jedynie, że oskarżony miał brata M. K. oraz konkubinę I. M.
kk świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie 7000. Sąd w oparciu o art. 627 kpk obciążył oskarżonego obowiązkiem zwrotu kosztów postępowania na rzecz Skarbu Państwa w całości i w takiej samej proporcji obciążył go opłatą na podstawie art. 2 ust 1 pkt 5 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych ( Dz. U. z 1983 r. Nr 49, poz. 223 z późn. zm.). Nie znaleziono powodów do zwolnienia oskarżonego z kosztów sądowych.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.