- jako niedozwolone postanowienie umowne. Nie budzi wątpliwości, że w rozpoznawanej sprawie zaistniała zależność przedsiębiorca (bank) - konsument (pozwany). Strona powodowa jest bezsprzecznie przedsiębiorcą zajmującym się prowadzeniem działalności gospodarczej, między innymi w zakresie udzielania kredytów, a strona pozwana jako osoba fizyczna jest konsumentem. Wskazać należy, że zgodnie z treścią art.
k.c. postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Odnosząc cytowaną regulację do faktów niniejszej sprawy w pierwszej kolejności stwierdzić należy, że postanowienie umowne dotyczące prowizji nie dotyczy głównych świadczeń stron. Jak słusznie wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 czerwca 2004 r., w sprawie o sygn. I CK 635/03 ( Lex nr 846537) pojęcie "głównych świadczeń stron" (art.
zd. 2. k.c.) należy interpretować raczej wąsko, w nawiązaniu do elementów przedmiotowo istotnych umowy. W identyczny sposób wypowiedział się też Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10 lipca 2014 r., w sprawie o sygn. I CSK 531/13 (Lex nr 1537260) stwierdzając, że wiązanie postanowień określających główne świadczenia stron z essentialia negotii umów nie wzbudza w piśmiennictwie, a także i w judykaturze zastrzeżeń. Na gruncie umowy kredytu świadczeniem głównym jest kwota kredytu, przy czym z punktu widzenia banku chodzi o udostępnienie określonej kwoty środków pieniężnych do korzystania na ustalony cel, co dla kredytobiorcy równoznaczne jest z następczym obowiązkiem zwrotu po upływie ustalonego w umowie okresu czasu. Pozostałe świadczenia, w tym wynagrodzenie banku są świadczeniami ubocznymi, do których bezsprzecznie znajduje zastosowanie przepis art.
k.c. Dzieje się tak dlatego, że opłata prowizyjna za udzielenie kredytu z całą pewnością nie należy do istoty umowy kredytu. Zastrzeżenie prowizji w umowie kredytu nie jest bowiem jej konstytutywnym i doniosłym elementem przedmiotowym, ponieważ typowym wynagrodzeniem dla banku z tytułu korzystania z jego kapitału przez kredytobiorcę są odsetki, nie zaś prowizja, będąca niczym innym jak odzwierciedleniem kosztów zawarcia samej umowy. Z tego też względu co do zasady możliwym było podniesienie przez pozwanego zarzutu zawarcia w umowie postanowień niedozwolonych. Rozważyć następnie należało, czy sporne postanowienie umowne w rzeczywistości nie zostało z pozwanym indywidualnie uzgodnione, ukształtowane przez to postanowienie prawa i obowiązki pozwanego pozostają w sprzeczności z dobrymi obyczajami, a także czy prawa i obowiązki rażąco naruszają interesy pozwanego. Nie może bowiem budzić wątpliwości, że wyłącznie spełnienie wszystkich trzech wymienionych przesłanek stanowi podstawę do przypisania kwestionowanemu postanowieniu umownemu cech abuzywności. Stosownie do treści art.
nieuzgodnionym indywidualnie postanowieniem umownym jest to, na którego treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. Nie budzi wątpliwości Sądu okoliczność braku negocjacji warunków obowiązujących w zakresie prowizji i opłat na rynku usług bankowych (a to z uwagi na ich zawarcie z obowiązujących unormowań wewnętrznych banku). Stwierdzić zatem należy, że postanowienia umowne dotyczące prowizji nie zostały indywidualnie uzgodnione ze stroną pozwaną. Bezsprzecznie prowizja jest częścią standardowej umowy, którą powodowy bank stosuje do wszystkich klientów. Nie podlegają one negocjacji choćby na sposób zawierania umowy. Prowizja ta od razu jest potrącana z całkowitej kwoty kredytu w chwili uruchomienia kredytu. W judykaturze uznaje się, że pod pojęciem działania wbrew dobrym obyczajom kryje się wprowadzanie do umowy klauzul, które godzą w równowagę kontraktową stron takiego stosunku, natomiast przez rażące naruszenie interesów konsumenta rozumie się nieusprawiedliwioną dysproporcję - na niekorzyść konsumenta - praw i obowiązków stron, wynikających z umowy ( vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 października 2006 r., I CSK 173/06). Dokonując oceny rzetelności określonego postanowienia umowy konsumenckiej należy zawsze rozważyć indywidualnie rozkład obciążeń, kosztów i ryzyka, jaki wiąże się z przyjętymi rozwiązaniami oraz zbadać jak wyglądałyby prawa lub obowiązki konsumenta w sytuacji, w której postanowienie to nie zostałoby zastrzeżone, pamiętając jednocześnie podczas dokonywania kontroli o tym, że każdorazowo istotny jest charakter stosunku prawnego regulowanego umową, który w konkretnej sytuacji może usprawiedliwiać zastosowaną konstrukcję i odejście do typowych reguł wyznaczonych przepisami dyspozytywnymi. Zaznaczyć należy, że "działanie wbrew dobrym obyczajom" w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego wyraża się w tworzeniu przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które zmierzają do niedoinformowania, dezorientacji, wywołania błędnego przekonania u klienta czy wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności. Za istotę dobrego obyczaju uznaje się szeroko rozumiany szacunek dla drugiego człowieka, a zatem sprzeczne z dobrymi obyczajami jest naruszanie usprawiedliwionego zaufania drugiej strony umowy. Także naruszenie dobrych obyczajów w kontekście art.
zazwyczaj jest wiązane z tworzeniem takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową stron ( tak Sąd Najwyższy w wyroku z 27 października 2006 r., I CSK 173/06; wyroku z 13 lipca 2005 r., I CK 832/04). Do dobrych obyczajów, uczciwości kupieckiej zalicza się przede wszystkim wymaganie od przedsiębiorcy wysokiego poziomu świadczonych usług oraz stosowania we wzorcach umownych takich zapisów, aby dla zwykłego konsumenta były one jasne, czytelne i proste, a ponadto by postanowienia umowne w zakresie łączącego konsumenta z przedsiębiorcą stosunku prawnego należycie zabezpieczały interesy konsumenta i odwzorowywały przysługujące mu uprawnienia wynikające z przepisów prawa. W orzecznictwie przyjmuje się, że jako sprzeczne z dobrymi obyczajami kwalifikowane są w szczególności wszelkie postanowienia, które zmierzają do naruszenia równorzędności stron umowy, nierównomiernie rozkładając uprawnienia i obowiązki między partnerami stosunku obligacyjnego ( vide wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 13 marca 2014 r., sygn. akt: VI ACa 1733/13, wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 27 sierpnia 2014 r., sygn. akt: VI ACa 1313/13). W rozpoznawanej sprawie, w ocenie Sądu, samo nałożenie na kredytobiorcę obowiązku uiszczenia prowizji nie może być postrzegane za naruszające dobre obyczaje. Stosowanie tego rodzaju opłat przez instytucje finansowe jest powszechnie praktykowane, gdyż ma zrekompensować w sposób zryczałtowany koszty ponoszone przez powyższe podmioty celem zawarcia umowy z konsumentami. Zgodnie bowiem z art. 110 ustawy – Prawo bankowe bank może pobierać prowizje z tytułu wykonywanych czynności bankowych oraz opłaty za wykonywanie innych czynności. Zastrzeżenie zatem w umowie z klientami, wynagrodzenia za świadczone usługi pod nazwą prowizja (opłata) nie może być in abstracto uznane za postanowienie niedozwolone. Dla uznania klauzuli za niedozwoloną nie jest wystarczające ustalenie nierównomiernego rozkładu praw i obowiązków stron umowy (sprzeczność z dobrymi obyczajami), lecz konieczne jest stwierdzenie prawnie relewantnego znaczenia tej nierównowagi (rażące naruszenie interesów konsumenta). Wyjaśnienia wymaga, że "rażące naruszenie interesów konsumenta" oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. Chodzi zatem o zachwianie równowagi kontraktowej wyrażające się w tym, że kontrahent konsumenta zastrzega dla siebie nadmierne korzyści lub uprzywilejowaną pozycję, wyraźnie i w znacznym stopniu przewyższające korzyści uzyskane przez konsumenta lub pod innym względem znacznie pogarszające sytuację konsumenta (tak wyrok Sądu Najwyższego z 13 lipca 2005 r., I CK 832/04). Określenie "rażąco" należy przy tym interpretować jako znaczne odbieganie przyjętego uregulowania od zasad uczciwego wyważenia praw i obowiązków, a oceny tej nie należy ograniczać do kwestii czysto ekonomicznych, lecz uwzględniać również i inne okoliczności, jak np. niewygodę, na jaką konsument został narażony, mitręgę, stratę czasu. Przy ocenie dysproporcji świadczeń w zobowiązaniach wzajemnych należy brać zaś pod uwagę nie tylko formalną równość praw i obowiązków stron, ale i równość materialną. Sąd nie znalazł podstaw do przyjęcia, że doszło do rażącego zachwiania ekwiwalentnością świadczeń stron umowy. Powód w umowie wprawdzie nie wskazał, w jaki sposób została wyliczona kwota prowizji, albowiem jest ona podana kwotowo. Sąd jednak uznał, że zawarty w umowie zapis nie był dodatkowym źródłem dochodu banku, na co ewidentnie wskazuje wysokość opłaty w odniesieniu do kwoty kredytu, nawet przy założeniu, że jej łączną sumę powiększała prowizja i koszty ubezpieczenia. Zwrócić bowiem należy uwagę, że prowizję ustalono w wysokości 5,49% wartości udzielonego kredytu, co już nie może być postrzegane jako rażące naruszenie praw pozwanego. Co zaś istotne, kwota ta - w świetle charakteru kredytu, a także zakresu czynności podjętych przez bank w związku z udzieleniem kredytu - jawi się jako uzasadniona. Wskazania wymaga, że z samego charakteru zawartej umowy (kredyt konsolidacyjny) wynika powinność podjęcia przez bank istotnie większej liczby czynności aniżeli w przypadku udzielenia zwykłego kredytu, bowiem w związku udzieleniem kredytu doszło do spłaty dwóch innych zobowiązań kredytowych pozwanego. W tym stanie rzeczy twierdzenie, jakoby prowizja w wysokości 10.980 zł nie była ekwiwalentna w odniesieniu do podjętych przez bank czynności jest oczywiście bezzasadne. Stwierdzić zatem należy, że jakkolwiek sporne postanowienie umowne (w zakresie obciążenia pozwanego prowizją) nie zostało z nim indywidualnie uzgodnione, to wobec ustalenia, iż prawa i obowiązki pozwanego nie zostały ukształtowane w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i nie naruszono rażąco jego interesów, brak jest podstaw do przyjęcia jakoby w omawianym zakresie zawarto w umowie klauzule abuzywne. Podobne uwagi należy odnieść do obciążenia pozwanego kosztami kredytu w postaci opłaty z tytułu zwrotu kosztów ubezpieczenia na życie w wysokości 43.200 zł. Sąd nie dostrzegł w tym rażącego naruszenia interesów pozwanego, ani też działania powoda wbrew dobrym obyczajom. Dokonując takiej oceny miał na uwadze okoliczności zawarcia przedmiotowej umowy oraz cel jakiemu miała ona służyć. Umowa ta została zawarta na wniosek pozwanego, motywowany chęcią konsolidacji posiadanych przez niego kredytów. Obejmowała ona 2 kredyty na sumę 72.875,55 zł. Nie była to mała kwota zważywszy, że cały kredyt wynosił 200.000 zł, a jego część w wysokości 43.200 zł przeznaczona została na pokrycie jednorazowej opłaty z tytułu zawarcia przez pozwanego ubezpieczenia na życie. Potrzeba zawarcia umowy ubezpieczenia świadczy o słabej zdolności kredytowej pozwanego w dacie zawarcia umowy kredytu lub o chęci zawarcia przez niego dodatkowej umowy ubezpieczenia. Bez względu na przyczyny, umowa taka została zawarta, o czym jednoznacznie świadczy treść umowy. Z tego tytułu należała się opłata, której wysokość została ustalona na kwotę 43.200 zł, a strony ustaliły, że zostanie ona pokryta z kredytu udzielonego pozwanemu, co było dozwolone. Wskazać należy, że ubezpieczenie kredytu jest połączeniem dwóch bardzo skomplikowanych usług - usługi bankowej i usługi ubezpieczeniowej. Taka forma zabezpieczenia jest bardzo kosztowna, szczególnie w przypadku kredytu w znacznej wysokości, przy niepewnej zdolności kredytowej kredytobiorcy lub jej braku. Klient banku, zamiast wskazywać żyranta czy poręczyciela, może posłużyć się umową ubezpieczenia. W jej zawarciu może pośredniczyć bank (kredytodawca), co miało też miejsce w niniejszej sprawie. W ocenie Sądu wszystkie okoliczności świadczą o pełnej wiedzy pozwanego w zakresie istotnych postanowień umowy w dacie jej zawarcia. Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z § 14 umowy pozwany oświadczył, że otrzymał tekst warunków ubezpieczenia, zapoznał się z nimi i zaakceptował. Zaznaczyć należy, że przy rozstrzyganiu "sporów konsumenckich" należy odwoływać się do wzorca konsumenta świadomego, odpowiedzialnego i sumiennego, szanującego zasadę wiążącej mocy umów, wyrażająca się w uznawaniu, iż umowy ważnie zawarte są prawem dla stron, które je podpisały (pacta sun servanda). Taka "prokonsumencka" wykładnia prawa ma zapewnić wyrównanie praw tej czasem dyskryminowanej lub podatnej na naciski (w tym reklamę) strony stosunku prawnego względem kontrahenta - przedsiębiorcy. W relacjach cywilnoprawnych nie jest natomiast dopuszczalne faworyzowanie żadnej ze stron, choćby była konsumentem, kosztem praw profesjonalisty. Trzeba też uwzględnić stale podnoszący się poziom wykształcenia, wiedzy, doświadczenia i świadomości prawnej ogółu społeczeństwa, w tym konsumentów, coraz lepiej przygotowanych do asertywnego uczestnictwa w obrocie prawnym ( tak: Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu wyroku z dnia 05.10.2016 r., I ACa 47/16. Lex 2144628). Nie ma powodu do przyznania konsumentowi tak uprzywilejowanej pozycji, w której byłby zwolniony z obowiązku przejawiania jakiejkolwiek staranności przy dokonywaniu oceny treści umowy, którą zamierza zawrzeć (wyrok SN z 13.06.2012 r., sygn. akt II CSK 515/11 ). Zdaniem pozwanego zostało mu zaoferowane rozwiązanie, które było dla niego niekorzystne i przystąpił on do ubezpieczenia, którego warunki nie były mu znane i nie potrzebował on takiej ochrony ubezpieczeniowej, co miało stanowić nieuczciwe zachowanie po stronie powodowej. Podkreślić jednak należy, że nic nie wskazuje na to, iż pozwany, zawierając umowę kredytu nie miał świadomości co do finansowych konsekwencji własnych decyzji. Zwłaszcza, że pozwany zawarł już wcześniej umowy o kredyt, czego dowodzi fakt skonsolidowania kredytów w przedmiotowej umowie. Prowadziło to do uznania, że pozwany posiadał dostateczną wiedzę na temat zobowiązań kredytowych i mechanizmów związanych z ich funkcjonowaniem. Dodatkowo, otrzymał on egzemplarz przedmiotowej umowy i harmonogram spłat, wskazujący na wysokość obciążenia po stronie pozwanego. Miał też wystarczająco dużo czasu, żeby wnikliwie zapoznać się z treścią tych dokumentów. Pozwany miał możliwość odstąpienia od umowy w terminie 14 dni od jej zawarcia, ale nie skorzystał z tego uprawnienia (§ 8 umowy). Zdaniem Sądu pozwany nie może obecnie domagać się ochrony swoich praw jako konsument poprzez przeniesienie konsekwencji swoich niefortunnych decyzji na stronę powodową. Prawa i obowiązki stron w umowie kredytu zostały jednoznacznie określone. Obok umowy kredytu przewidywała ona umowę ubezpieczenia na życie, do którego pozwany dobrowolnie przystąpił. Wiązało się to z obowiązkiem zapłaty jednorazowej składki, ustalonej na kwotę 43.200 zł. Podkreślić należy, że nie jest to niska kwota, jednak nic nie wskazuje, że została ona ustalona bez wiedzy i świadomości pozwanego co do jej wysokości. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje raczej, że strony ustaliły jej wysokość w ramach swobodnego ułożenia treści umowy, w myśl zasady wyrażonej w art. 353 1 k.c. Tym samym bezzasadne okazały się twierdzenia strony pozwanej dotyczące tego, że postanowienia dotyczące pozaodsetkowych kosztów kredytu należy uznać za nieważne z uwagi na to, iż naruszają zasady współżycia społecznego. Podkreślić również należy, że maksymalna wysokość pozadosetkowych kosztów kredytu została uregulowana w art. 36a ustawy o kredycie konsumenckim z dnia 12 maja 2011 r. (tj. z dnia 16 maja 2019 r. Dz. U. z 2019 r. poz. 1083, dalej jako u.o.k.k.). Celem ustalenia zakresu dopuszczalnej w realiach sprawy kwoty maksymalnych, pozaodsetkowych kosztów kredytu należy posłużyć się przewidzianymi w ustawie definicjami. Jak stanowi zatem art. 5 pkt 7 u.o.k.k ustawy całkowitą kwotę kredytu stanowi maksymalna kwota wszystkich środków pieniężnych nieobejmujących kredytowanych kosztów kredytu, które kredytodawca udostępnia konsumentowi na podstawie umowy o kredyt, a w przypadku umów, dla których nie przewidziano tej maksymalnej kwoty, suma wszystkich środków pieniężnych nieobejmujących kredytowanych kosztów kredytu, które kredytodawca udostępnia konsumentowi na podstawie umowy o kredyt. Równocześnie przewidziane w tejże ustawie pojęcie pozaodsetkowych kosztów kredytu - art. 5 pkt 6a - należy tłumaczyć jako wszystkie koszty, które konsument ponosi w związku z umową o kredyt konsumencki. Na kanwie regulacji z art. 36a ust. 1 u.o.k.k górną, graniczną wysokość dopuszczalnych w danym stosunku umownym, pozaodsetkowych kosztów kredytu obliczamy, dodając 25% całkowitej kwoty kredytu oraz 30% całkowitej kwoty kredytu obliczonej stosownie do długości okresu spłaty, przy czym wymieniona wartość 30% obowiązuje dla okresu jednego roku. W konsekwencji pozaodsetkowe koszty kredytu nie mogą w skali 6 miesięcy przekroczyć 40% całkowitej kwoty kredytu (25% + 15%), w skali roku 55% (25% + 30%), w skali 2 lat 85% (25% + 60%), a w każdym wypadku 100% całkowitej kwoty kredytu, stosownie do art. 36a ust. 2 cyt. ustawy. Gdy zaś w konkretnym przypadku przewidziane w umowie pozaodsetkowe koszty kredytu przekroczą powyższe wartości maksymalne konsument zobligowany jest jedynie do uiszczenia kwoty odpowiadającej rzeczonym wartościom maksymalnym (art. 36a ust. 3 cyt. ustawy). Uwzględniając zatem wysokość całkowitej kwoty kredytu ustalonej umową z dnia 26 lutego 2016 r. na 200.000 zł i okres kredytowania wynoszący 120 miesięcy, stwierdzić należało, iż wyłącznie zapisy umowne, w następstwie których pozaodsetkowe koszty kredytu przewyższałyby kwotę ustaloną na podstawie powołanego wzorca, należałoby uznać za abuzywne, a zatem naruszające szeroko rozumiany interes pozwanego - konsumenta tj. słabszej strony umowy. W przedmiotowej sprawie koszty pozaodsetkowe kredytu nie uchybiły jednakże regulacji ustanowionej w art. 36a ustawy, a zatem zarzuty pozwanego odnoszące się do przedmiotowej kwestii były bezzasadne. Odnosząc się natomiast do zarzutu pozwanego dotyczącego naliczania przez powoda odsetek od kwoty udzielonego kredytu wskazać należy, że uprawnienie to wynika wprost z postanowień umowy. Zgodnie z § 1 ust. 4 umowy kredytobiorca zobowiązał się spłacić kwotę udzielonego kredytu, wymienioną w ust. 1, wraz z należnymi odsetkami umownymi w 120 równych ratach kapitałowo-odsetkowych. Kwota udzielonego kredytu została natomiast określona na 200.000 zł (§ 1 ust. 1). Bezzasadne są zatem twierdzenia pozwanego co do tego, że powód winien naliczać odsetki jedynie od kwoty faktycznie wypłaconej na jego rzecz oraz, że z tego tytułu powstała jakakolwiek nadpłata po stronie pozwanej i w związku z tym nie było podstaw do wypowiedzenia umowy. Mając zatem powyższe na uwadze Sąd w pkt 1 sentencji, na podstawie art. 69 Prawa bankowego, zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 157.949,23 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie za okres od dnia 13 sierpnia 2020 r. do dnia zapłaty. O odsetkach Sąd orzekł zgodnie z żądaniem pozwu na podstawie art. 481 k.c. O kosztach postępowania Sąd orzekł, jak w pkt 2 wyroku, na podstawie art. 98 k.p.c. Na koszty postępowania należne od pozwanego jako strony przegrywającej proces w całości złożyła się uiszczona przez powoda opłata od pozwu w wysokości 7.898 zł oraz wynagrodzenie profesjonalnego pełnomocnika w wysokości 5.400 zł wraz z opłatą skarbową od pełnomocnictwa – 17 zł. SSO Joanna Cyganek
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.