Sygn. akt VI ACa 687/19 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 27 kwietnia 2022 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący – Sędzia Grzegorz Tyliński Protokola
§ 1k. c.
poprzez jego niezastosowanie i nieuwzględnienie, że roszczenia odszkodowawcze powoda uległy przedawnieniu; 2) art. 362 k. c. w zw. z art. 427 k. c. poprzez jego błędne zastosowanie i ustalenie przyczynienia powoda i rodziców małoletniego zaledwie na poziomie 40%, podczas gdy przyczynienie to należy ocenić na poziomie co najmniej 70%. Mając na uwadze powyższe zarzuty apelujący wniósł o: 1) zmianę zaskarżonego wyroku w pkt I. poprzez oddalenie powództwa co do kwoty 65 000 zł tytułem zadośćuczynienia pieniężnego wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 26 października 2014 r. do dnia zapłaty; 2) zmianę zaskarżonego wyroku w pkt I. poprzez oddalenie powództwa o odszkodowanie w całości; 3) zmianę zaskarżonego wyroku w pkt II. poprzez oddalenie powództwa co do kwoty 172,56 zł tytułem miesięcznej renty na zwiększone potrzeby od dnia 21 stycznia 2016 r.; 4) zmianę zaskarżonego wyroku i zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego wg norm przepisanych, za postępowanie przed Sądem I instancji; 5) zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego wg norm przepisanych, za postępowanie przed Sądem II instancji. Sąd Apelacyjny, zważył co następuje: Apelacja pozwanego była zasadna, albowiem podniesione w niej zarzuty były częściowo trafne. W pierwszej kolejności jednak na podstawie materiału dowodowego zgromadzonego w postępowaniu drugoinstancyjnym, a to dowodu z opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych A. J. z dnia 18 lutego 2021 r. (karty 443 – 450 akt sądowych) oraz biegłego neurologa I. S. z dnia 20 sierpnia 2021 r. (karty 473 – 502 akt sądowych), należało dodatkowo ustalić dwie istotne dla rozstrzygnięcia okoliczności faktyczne:
- bezpośrednią przyczyną wypadku z dnia 12 czerwca 2000 r. było wtargnięcie na jezdnię małoletniego wówczas I. K., zaś taktyka i technika jazdy kierowcy samochodu R. (...) były poprawne, a kierowca tego samochodu nie naruszył żadnego z uregulowań dotyczących ruchu drogowego. W obszarze zdarzenia brak było oznaczeń, które nakazywałyby kierowcy zachowanie szczególnej ostrożności.
- zakres i rozmiar obrażeń doznanych przez małoletniego wówczas I. K. w czasie wypadku z dnia 12 czerwca 2000 r. wynikał z tego, iż małoletni wtargnął na jezdnię wprost przed nadjeżdżający samochód, co przyczyniło się w 100% do zakresu i rozmiaru stwierdzonych u niego obrażeń. W pozostałym zakresie Sąd Apelacyjny w pełni podziela ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd Okręgowy, które zresztą nie były przedmiotem osobnego zarzutu. Powyższe okoliczności faktyczne wskazują zatem na to, iż wyłączną przyczyną zdarzenia z dnia 12 czerwca 2000 r. było wtargnięcie powoda na jezdnię, bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd ubezpieczony w pozwanym Towarzystwie. Pojazd ten poruszał się prawidłowo (zarówno co do zgodności z uregulowaniami ustawowymi, jak i zgodnie z regułami taktyki i techniki jazdy). Obrażenia, jakich doznał powód, były spowodowane wyłącznie jego nieuprawnionym wtargnięciem na jezdnię. W tych okolicznościach faktycznych kluczową do oceny staje się zatem kwestia, czy tego rodzaju przyczynienie się małoletniego – któremu z uwagi na wiek, nie sposób było przypisać winy w jego zachowaniu, ma wpływ na zakres odpowiedzialności posiadacza pojazdu mechanicznego, a co za tym stoi – również pozwanego ubezpieczyciela. Zwrócić należy uwagę, iż odpowiedzialność samoistnego posiadacza mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody, zgodnie z art. 436 § 1 Kodeksu cywilnego w zw. z art. 435 § 1 k. c. została ukształtowana na tzw. zasadzie ryzyka. W realiach sprawy niniejszej zatem prawidłowość zachowania kierowcy samochodu R. (...) musi zejść na plan dalszy – co do zasady ponosi on odpowiedzialność również wówczas, gdy nie ponosi winy w zdarzeniu, zaś w szczególności w sytuacji, w której co do sposobu prowadzenia pojazdu zachowuje się całkowicie prawidłowo, zarówno pod względem formalnym (zgodność z przepisami ustawy), jak i praktycznym (zgodność z zasadami techniki i taktyki jazdy). Brak zawinienia samoistnego posiadacza pojazdu mechanicznego, stwarza jednak konieczność ustalenia, co było przyczyną zdarzenia, zaś jeżeli przyczyną zdarzenia było zachowanie się poszkodowanego, czy ma to wpływ na zakres odpowiedzialności takiego posiadacza. Na tym tle w pierwszej kolejności zwrócić należało uwagę, iż siła wyższa, wyłączna wina poszkodowanego lub wyłączna wina osoby trzeciej (tzw. okoliczności egzoneracyjne), wyłączają odpowiedzialność samoistnego posiadacza – z wyłączeniem siły wyższej, są one jednak zależne od zawinienia – czy to samego poszkodowanego, czy też osoby trzeciej. Co do pierwszej z tych okoliczności, to wskazać należy, iż w ocenie Sądu Apelacyjnego nie sposób podzielić tu stanowiska Sądu I instancji, iż powodowi można było co do zachowania w dniu 12 czerwca 2000 r. przypisać zawinienie. W dacie zdarzenia nie miał on jeszcze ukończonych 7 lat, nie był zatem nawet dzieckiem w wieku szkolnym. Materiał procesowy zgromadzony w sprawie, nie wskazuje aby I. K. był dzieckiem, które posiadało w zakresie zasad ruchu drogowego wiedzę ponadprzeciętną, a zatem do oceny jego zachowania należy przyłożyć miarę właściwą dzieciom w wieku przedszkolnym. Tymczasem nauka zasad ruchu drogowego w tamtym czasie odbywała się dopiero na etapie edukacji szkolnej. Wreszcie, nawet uznając iż powód powinien posiadać już, jako dziecko 6 letnie, podstawową wiedzę z zakresu zasad ruchu drogowego, nie sposób było tu abstrahować od ogólnego kontekstu sytuacyjnego, w którym doszło do zdarzenia. Powód wbiegł gwałtownie na jezdnię w wyniku zabawy z kolegami – gry w piłkę. Skoncentrowany był – co zresztą charakterystyczne było dla dzieci w jego wieku – na grze w piłkę. Taki brak oglądu sytuacji dookoła jest charakterystyczny dla małych dzieci pochłoniętych zabawą z rówieśnikami. Nawet jeżeli zatem w pewnych sytuacjach można byłoby powodowi przypisać wyższe standardy zachowania, w realiach faktycznych niniejszej sprawy powód zachował się jak typowe dziecko w jego wieku, skoncentrowane na zabawie z rówieśnikami. W tym zakresie Sąd Okręgowy zwrócił również uwagę na art. 427 k. c. statuujący tzw. winę w nadzorze. Przyjmuje się jednak, iż uregulowanie to nie znajduje zastosowania, gdy nadzorowany wyrządza szkodę sam sobie – w takiej sytuacji, zależnie od okoliczności faktycznych, w takiej sytuacji odpowiedzialność nadzorcy może być realizowana – w zależności od sytuacji – na podstawie art. 415 k. c. lub 471 k. c. (por. Gudowski Jacek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania. Część ogólna). Z tych przyczyn za wątpliwe należy uznać tworzenie konstrukcji, w których posiadacz pojazdu mechanicznego uprawniony byłby do ograniczenia swoją odpowiedzialność z tej przyczyny, iż zaszła wina – wina w nadzorze, osoby trzeciej. Już zatem marginalnie zwrócić należy uwagę, iż nawet przyjęcie – za Sądem Okręgowym – przeciwnego poglądu, dopuszczającego możliwość odpowiedzialności nadzorcy za szkody wywołane brakiem należytego nadzoru – w stosunku do nadzorowanego, należałoby uznać, iż zastosowanie znajdowałaby solidarna odpowiedzialność obu takich sprawców szkody (tzn. zarówno nadzorcy – tu: rodzica, jak i posiadacza pojazdu mechanicznego), a to z uwagi na art. 441 § 1 k. c. Tym samym niejako z punktu widzenia powoda (poszkodowanego) mógł on i tak domagać się całości roszczenia od uzbezpieczyciela. Oceniane tu zagadnienie zostało dostrzeżone przez Sąd Najwyższy i było przedmiotem stosownej uchwały – uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego (mającej moc zasady prawnej) z dnia 20 września 1975 r. (sygn. akt III CZP 8/75), w której Sąd ten wskazał, iż Zachowanie się małoletniego poszkodowanego, któremu z powodu wieku winy przypisać nie można (art. 426 k. c.), może stosownie do art. 362 k. c. uzasadniać zmniejszenie odszkodowania należnego od osoby odpowiedzialnej za szkodę na podstawie art. 436 k. c. Pogląd ten znajdował konsekwentne rozwinięcie w kolejnych – współczesnych - orzeczeniach Sądu Najwyższego – m. in. w wyroku z dnia 5 czerwca 2014 r. (sygn. akt IV CSK 588/13), w uzasadnieniu którego wskazano, iż Dla egzoneracji prowadzącego przedsiębiorstwo nie wystarczy ustalenie obiektywnej nieprawidłowości postępowania poszkodowanego, nawet wtedy, gdy stanowiło ono wyłączną przyczynę szkody w rozumieniu związku adekwatnego, gdyż brak elementu subiektywnego (poczytalności) wyklucza możliwość stwierdzenia winy sprawcy (poszkodowanego). Jeżeli przyczyną szkody jest niezawinione zachowanie poszkodowanego, co obejmuje sytuację, w której poszkodowanemu nie można przypisać winy ze względu na cechy osobiste, przesłanka egzoneracyjna nie zachodzi i odpowiedzialność przedsiębiorstwa nie zostaje wyłączona. Brak winy poszkodowanego nie stoi natomiast na przeszkodzie stwierdzeniu jego przyczynienia się do powstania szkody na podstawie art. 362 k. c. Tożsamy pogląd został wyrażony również w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 września 2016 r. (sygn. akt V CSK 717/15). Na tym tle zważyć należy, iż zgodnie z art. 362 k. c. jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. W realiach faktycznych sprawy niniejszej, w istocie wyłączną przyczyną zdarzenia z dnia 12 czerwca 2000 r. było zachowanie powoda I. K.. W świetle materiału procesowego zgromadzonego w postępowaniu drugoinstancyjnym, sformułowanie to winno być wyrażone w sposób kategoryczny. Materiał ten – jak już wskazano – nie dawał przyczyn do przyjęcia nie tylko, iż kierowca samochodu R. (...) naruszył jakiekolwiek zasady ruchu lądowego, ale nawet do przyjęcia, iż jego zachowanie w ogóle było nieprawidłowe. Niewątpliwie zatem poszkodowany, chociaż z uwagi na wiek nie można mu przypisać winy, nie może domagać się odszkodowania (a także dalszych roszczeń, w tym zadośćuczynienia i renty) bez uwzględnienia wpływu jego zachowania na skutki zdarzenia. Jego zachowanie, chociaż niezawinione, było jednak obiektywnie nieprawidłowe. Nie wdając się tu w dalej idące rozważania, co do możliwości całkowitej odmowy udzielenia ochrony prawnej, poszkodowanemu, który pomimo braku winy, swoim zachowaniem wyłącznie wywołał zdarzenie, które wywołało szkodę, zważyć należało, iż granicę stanowił tu wskazany przez pozwanego zakres zaskarżenia. Jak wynika z treści apelacji skarżący wskazywał tu na 70% przyczynienie się powoda do zdarzenia. Z jednej strony jak już wskazano Sąd Apelacyjny nie był w takiej sytuacji uprawniony do przyjęcia takiego przyczynienia się w stopniu wyższym, z drugiej zaś – co wynika wprost z wyżej przytoczonej argumentacji – 70% przyczynienie należy uznać za w pełni uzasadnione. W takiej sytuacji zasądzone na rzecz powoda kwoty powinny ulegać stosownemu przeliczeniu. I tak nie kwestionując, iż powód udowodnił, iż z tytułu odszkodowania (przede wszystkim opieki) należy mu się kwota 147 589,60 zł, przy uwzględnieniu tej 70% redukcji, zostaje 44 276,88 zł, z czego powód już otrzymał kwotę 13 987,20 zł. Różnica tych dwóch kwot to 30 289,68 zł i taka kwota winna zostać na jego rzecz zasądzona, zaś powództwo winno zostać oddalone co do różnicy kwoty zasądzonej z tego tytułu przez Sąd Okręgowy (74 566,54 zł) oraz kwoty mu należnej (30 289,68 zł), czyli co do kwoty 44 276,86 zł. W tym zakresie zauważyć należało, iż skarżący w apelacji wskazywał również, iż z tego tytułu powodowi w ogóle nie powinny należeć się żadne kwoty. Zwrócić jednak należy uwagę, iż z prawidłowo w tym zakresie dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń faktycznych (dokonanych przede wszystkim na podstawie dowodu z opinii biegłych – rehabilitanta, neurologa i ortopedy) wynika, iż powód w związku ze zdarzeniem doznał istotnych uszczerbków na zdrowiu, które wymagały zapewnienia mu stosownej, całodobowej opieki. Na odszkodowanie składa się właśnie kwota kosztów opieki nad powodem. Zwróci też należało uwagę na przedstawione w tym zakresie przez powoda wyliczenia, w świetle których opieka całodobowa (8 godzin dziennie) następować miałaby jedynie do 12 czerwca 2004 r., a zatem do 4 lat po zdarzeniu. Od tego czasu koszt opieki nad powodem był wykazywany na poziomie 2 godzin dziennie. W ocenie Sądu Apelacyjnego nie sposób było uznać, iż zakres ten był jakkolwiek nieuzasadniony, zaś kwoty z tego tytułu – wygórowane, w szczególności zważywszy, iż stawki te zostały ustalone na podstawie informacji z ośrodka pomocy społecznej właściwego miejscowo dla miejsca zamieszkania powoda. W zakresie zadośćuczynienia poza sporem było, iż powodowi należałaby się kwota 250 000 zł (w tym zakresie skarżący nie podniósł żadnych zarzutów), z której 30% to 75 000 zł. Uwzględniwszy, iż powód otrzymał już kwotę 20 000 zł, do zasądzenia na jego rzecz pozostaje 55 000 zł. Mając zaś na uwadze, iż Sąd Okręgowy zasądził tu kwotę 120 000 zł, do oddalenia pozostawała kwota 65 000 zł. Tym samym łącznie kwota podlegająca oddaleniu co do kwot wskazanych w punkcie 1) zaskarżonego wyroku wynosi 109 276,86 zł (44 276,86 zł + 65 000 zł). Podobnie nie kwestionując tu, prawidłowości stanowiska Sądu Okręgowego co do tego, iż powodowi należy się kwota 574,80 zł (czego nie kwestionował również apelujący), po jej zredukowaniu o 70% pozostaje kwota 172,44 zł. Tym samym powództwo o różnicę pomiędzy zasądzoną z tego tytułu kwotą 345 zł miesięcznie i należną – 172,44 zł, czyli co do kwoty 172,56 zł winno zostać oddalone. W ramach zarzutów apelacyjnych, skarżący wskazał także na naruszenie art.
k. c. W tym zakresie w pierwszej kolejności wskazać należy, iż należało w realiach sprawy niniejszej wyrazić wątpliwość, czy służące powodowi roszczenie w ogóle uległo przedawnieniu. Zgodnie z art. 819 § 3 k. c. w wypadku ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej roszczenie poszkodowanego do ubezpieczyciela o odszkodowanie lub zadośćuczynienie przedawnia się z upływem terminu przewidzianego dla tego roszczenia w przepisach o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym lub wynikłą z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania. Tymczasem zgodnie z art.
§ 4k. c.
przedawnienie roszczeń osoby małoletniej o naprawienie szkody na osobie nie może skończyć się wcześniej, niż z upływem lat dwóch od uzyskania przez nią pełnoletności. W realiach faktycznych sprawy niniejszej powód uzyskiwał pełnoletność w dniu 17 czerwca 2011 r., a zatem z uwagi na powyższe przedawnienie następowałoby w dniu 17 czerwca 2013 r. Tymczasem przed upływem tego terminu pełnomocnik powoda – w dniu 13 maja 2013 r. wystąpiło do pozwanego o wypłatę odszkodowania, zadośćuczynienia i renty w większym zakresie, aniżeli miało to miejsce pierwotnie. Z kolei zgodnie z art. 819 § 4 k. c. powoduje przerwanie biegu przedawnienia, po którym co do zasady biegnie ono na nowo (art. 124 § 1 k. c.), przy czym w praktyce bieg ten rozpoczyna się dopiero od zakończenia postępowania likwidacyjnego (art. 819 § 4 zd. 2). W takiej sytuacji, ostatecznie pismo pozwanego dotyczące przyznania zadośćuczynienia sporządzono w dniu 10 lipca 2013 r., należało uznać, iż dopiero w tym dniu skończyło się postępowanie likwidacyjne, a tym samym od tego czasu rozpoczął bieg termin (już wówczas trzyletni – art. 819 § 3 w zw. z art.
§ 1k. c.).
Pozew w niniejszej sprawie wniesiono przed zakończeniem jego biegu (3 września 2015 r.). Niezależnie od powyższych okoliczności zważyć należało, iż zarzut przedawnienia roszczenia może być przejawem nadużycia prawa podmiotowego, winien zatem zostać również zbadany na płaszczyźnie wyznaczanej przez art. 5 k. c. W ocenie Sądu Apelacyjnego kwestia ta jest szczególnie istotna, albowiem dotyczy oceny przedawnienia roszczeń związanych z tzw. szkodą na osobie. Mając na uwadze sytuację powoda – to, że w dacie zdarzenia był 6 letnim dzieckiem, doznał bardzo poważnego uszczerbku na zdrowiu, jego przedstawiciele ustawowi – którzy potencjalnie mogliby dochodzić roszczeń w imieniu powoda – zajęci byli przede wszystkim opieką nad niepełnosprawnym dzieckiem, jego leczeniem i rehabilitacją, należało uznać, iż nawet to nadzwyczajne opóźnienie w dochodzeniu roszczeń jest usprawiedliwione. W takiej sytuacji co do zasady zarzut przedawnienia roszczenia w realiach faktycznych sprawy, nawet gdyby do przedawnienia roszczenia rzeczywiście doszło, musiałby być oceniony jako nadużycie tego prawa, a tym samym nie mógł być uznany jako skuteczny. Mając powyższe na uwadze Sąd Okręgowy zmienił zaskarżone roszczenie w części i orzekł co do istoty sprawy – stosownie do art. 386 § 1 k. p. c. W pozostałym zakresie apelacja pozwanego została oddalona – stosownie do art. 385 k. p. c. Pomimo jednak takiej modyfikacji rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny nie dostrzegł potrzeby dalszego obciążania powoda kosztami sądowymi, czy to za pierwszą, czy też za drugą instancję. Przemawia za tym wyżej już wskazywana szczególna sytuacja powoda, związana z jego stanem zdrowia, istotnie ograniczonymi możliwościami majątkowymi oraz zarobkowymi. Wreszcie nie sposób nie zwrócić uwagi, iż jakkolwiek ostatecznie powód nie utrzymał się ze wszystkimi swoimi roszczeniami, to jednak wytoczenie niniejszego powództwa było potrzebne, albowiem w inny sposób nie mógł on uzyskać choćby części zaspokojenia. Roszczenia zaś, z którymi występował w niniejszym postępowaniu trudne są do precyzyjnej oceny. Podstawą dla takiego rozstrzygnięcia jest art. 102 k. p. c. Z tych samych przyczyn nieuiszczone koszty sądowe, którymi w istocie należałoby obciążyć powoda, zgodnie z zasadą wskazaną w art. 113 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t. jedn. Dz. U. z 2019 r., poz. 785 ze zm.). Z tych przyczyn orzeczono jak w sentencji.