jest usprawiedliwione tylko wówczas, gdy z uzasadnienia orzeczenia nie daje się odczytać, jaki stan faktyczny lub prawny stanowił podstawę rozstrzygnięcia, co uniemożliwia kontrolę instancyjną (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 9.07.2021 r. III AUa 143/21, Legalis nr 2633983). Inaczej rzecz ujmując, zarzut wadliwego sporządzenia uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia może okazać się zasadny tylko wówczas, gdy z powodu braku w uzasadnieniu elementów wymienionych w art.
zaskarżone orzeczenie nie poddaje się kontroli, czyli gdy treść uzasadnienia orzeczenia sądu I instancji uniemożliwia całkowicie dokonanie toku wywodu, który doprowadził do jego wydania. Sporządzone przez Sąd Rejonowy pisemne uzasadnienie realizuje tymczasem wszelkie funkcje przypisywane temu dokumentowi, który pełniąc rolę sprawozdawczą pozwolił, tak stronom, jak i Sądowi Okręgowemu zrekonstruować rozumowanie, jakie wiodło do sformułowania wniosków przyjętych przez Sąd a quo, dając w ten sposób możliwość ich zweryfikowania w toku kontroli instancyjnej. Stąd zarzut naruszenia przepisu art.
okazał się w efekcie pozbawiony uzasadnionych podstaw. Jednocześnie ze względu na podniesioną przez apelanta na uzasadnienie tego zarzutu argumentację, należy stanowczo podkreślić, że czym innym jest nieprzekonujący charakter wywodów Sądu pierwszej instancji, który może być podstawą wytykania błędów proceduralnych, czy kwestionowania zasadności orzeczenia, ale nie podważania formalnej zawartości uzasadnienia (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 1.09.2021 r., I AGa 201/20, Legalis nr 2640224). Sąd II instancji zważył także, że w apelacji strona skarżąca zarzuca zarówno naruszenie prawa procesowego art. 233 k.p.c. jak i materialnego art. 3 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, co wzajemnie się wyklucza. Sąd Okręgowy stoi na stanowisku, że zarzut naruszenia prawa materialnego w zasadzie można podnosić jedynie wówczas, gdy nie kwestionuje się dokonanych przez Sąd I instancji ustaleń faktycznych. Zarzut naruszenia prawa materialnego winien być bowiem odnoszony do określonego stanu faktycznego który skarżący akceptuje - a do którego to stanu faktycznego wadliwie zastosowano prawo materialne. Naruszenie prawa materialnego jak wiadomo może nastąpić bądź poprzez jego błędną wykładnię - czyli poprzez mylne rozumienie treści określonej normy prawnej, albo poprzez jego niewłaściwe zastosowanie, czyli poprzez błędne uznanie, iż do danego ustalonego stanu faktycznego ma zastosowanie dany przepis prawa materialnego, albo też odwrotnie, tzn. przepis, który winien mieć zastosowanie w danym stanie faktycznym - nie został zastosowany (szerzej w tym zakresie por. postanowienie SN z 15 października 2001 r. I UK 102/99; wyrok SN z 5 października 2000 r. 11 CKN 300/00; postanowienie z 28.05.1999, 1 CKN 267/99 Prok. i Pr. 1999/11-12/34; wyrok SN z 19.01.1998, 1 CKN 424/970). Nie jest też trafny zarzut apelacyjny dotyczący naruszenia art. 386 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. i art . 327 [1] § 1 k.p.c. oraz art. 227 k.p.c. w części jakiej dotyczy nie dopuszczenia dowodu z opinii biegłego sądowego psychoendokrynologa i neurologa na okoliczność ustalenia źródła wystąpienia zaburzeń powódki, charakteru objawów powódki w trakcie badanego zdarzenia z 16.08.2018 r., jak i powiązania zaburzeń powódki z chorobą tarczycy, jako okolicznościami kluczowymi dla ustalenia czy zdarzenie z 16.08.2018 r. było wypadkiem przy pracy. W tym miejscu konieczne jest poczynienie pewnych uwag porządkujących, albowiem należy od razu wskazać, że w niniejszym postępowaniu nie było rolą Sądu ustalenie konkretnej przyczyny pogorszenia stanu zdrowia powódki w związku ze zdarzeniem z 16.08.2018 r., ale wyłącznie ustalenie, czy objawy lękowe i pogorszenie stanu zdrowia powódki był spowodowany przyczyną zewnętrzną w myśl art. 3 ust. 1 ustawy wypadkowej. Tylko bowiem w takim przypadku uraz może zostać uznany za spełniający definicję wypadku przy pracy w rozumieniu art. 3 ust. I ustawy wypadkowej. Wystąpienie czynników wewnętrznych nie jest równoznaczne z brakiem przyczyny zewnętrznej, a tylko wykluczenie tej ostatniej pozbawia zdarzenia cech wypadku przy pracy. Do uznania zdarzenia za wypadek przy pracy nie jest wystarczające, że do zdarzenia doszło w pracy i że zdarzenie miało charakter nagły. Niezbędną przesłanką wypadku przy pracy jest to, by nagłe zdarzenie było wywołane przyczyną zewnętrzną, a zatem taką, która leży poza organizmem poszkodowanego. Na powódce spoczywał na podstawie art. 6 k.c. ciężar wykazania, że w dniu 16.08.2018 r. istniała również taka przyczyna objawów lękowych i pogorszenia stanu jej zdrowia, która leżała poza jej organizmem. Powódka wskazała jako przyczynę zewnętrzną objawów lękowych i pogorszenia stanu zdrowia nagły, nadzwyczajny silny stres wnikający ze sposobu w jaki jej przełożona przeprowadziła z nią w dniu 16.08.2018 r. rozmowę dyscyplinującą. Kontrola instancyjna w niniejszej sprawie wykazała, że powódce nie udało się tego dowieść, o czym szerzej w dalszej części uzasadnienia. Niezależnie od powyższych uwag Sąd II instancji, badając zarzut naruszenia art. 386 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. i art . 327 [1] § 1 k.p.c. oraz art. 227 k.p.c. w części jakiej dotyczy nie dopuszczenia dowodu z opinii biegłego sądowego psychoendokrynologa i neurologa, zważył, że lektura materiału dowodowego, a w tym dokumentacji medycznej oraz opinii podstawowej i uzupełniającej biegłego endokrynologa wskazuje, że wszystkie istotne dla rozstrzygnięcia sporu kwestie łączące się z rozpoznanymi u powódki chorobami tarczycy z punktu widzenia tej specjalizacji lekarskiej zostały już w sposób wystarczający wyjaśnione na etapie postępowania pierwszoinstancyjnego. Analiza akt wskazuje zatem, że nie było konieczne dopuszczenie opinii kolejnych biegłych o wyżej wskazanych specjalnościach lekarskich wobec wystarczającego wyjaśnienia, że same schorzenia tarczycy nie pozostają w klinicznym związku z objawami dysocjacyjnymi powódki w wyniku zdarzenia z 16.08.2018 r., natomiast wpływ schorzeń tarczycy na stan psychiczny powódki powinien zostać i był poddany analizie i ocenie psychiatrycznej. Nie oznacza to, że Sąd II instancji dokonał tożsamej co Sąd pierwszej instancji oceny materiału dowodowego w postaci sporządzonych na użytek niniejszej sprawy opinii biegłych endokrynologa i psychiatry, jak również nie zgodził się z subsumpcją prawną zaprezentowaną w pisemnych motywach rozstrzygnięcia Sądu Rejonowego. Tym niemniej z wyżej wymienionych względów Sąd II instancji, nie widząc potrzeby uzupełniania materiału dowodowego w postulowanym przez apelanta kierunku o opinię biegłego psychoendokrynologa i neurologa, pominął w efekcie wniosek pełnomocnika apelującego w tym zakresie uznając je za zbędne. Pozostając w analizowanej aktualnie problematyce dotyczącej schorzeń tarczycy u powódki jako czynnika objawów pogorszenia stanu zdrowia, Sąd II instancji zgodził się jednak z zarzutem dotyczącym błędnych ustaleń faktycznych Sądu meriti opartych na zeznaniach powódki zamiast dokumentacji medycznej leczenia endokrynologicznego, że w dacie badanego zdarzenia z 16.08.2018 r. poziom (...) był u powódki obniżony na skutek podjęcia leczenia niedoczynności tarczycy od momentu rozpoznania tego schorzenia ok. 12-13 lat temu i regularnego przyjmowania leków (ostatni akapit na str. 2 uzasadnienia – k. 342 v.-343). Przeprowadzona w postępowaniu apelacyjnym analiza psychiatryczna uwzględniła wpływ schorzeń tarczycy na kondycję psychiczną powódki i fakt, że w badanym okresie powódka nie zażywała regularnie leków hormonalnych. Z opinii biegłego R. Ż. wprost wynika, że na pewno odstawienie leku E. nie pomagało wówczas w utrzymaniu stabilności psychicznej powódki (k. 424). Sąd II instancji badając tę kwestię w miejsce w/w zakwestionowanych ustaleń sądu meriti, przyjął wnioski wynikające z sądowej analizy psychiatrycznej dokumentacji leczenia chorób tarczycy powódki zawartej w opinii w/w biegłego psychiatry, który gruntownie przeanalizował dokumentacją leczenia endokrynologicznego powódki ustalając wpływ niedoczynności tarczycy jako wewnętrznego czynnika na powstanie objawów u powódki w wyniku zdarzenia z 16.08.2018 r. Natomiast chybionym jest kolejny zarzut błędnych ustaleń faktycznych, którego skarżący upatruje w wadliwym jego zdaniem pominięciu przez Sąd Rejonowy uzupełniającej opinii biegłego endokrynologa z 25.08.2020 r. (k. 314-317), w zakresie, w jakim wynika z niej, że objawy w postaci zawrotów głowy, osłabienia i labilności (rozchwiania emocjonalnego prowadzącego nawet do stanów lękowych) są możliwe u osób z zaawansowaną niedoczynnością tarczycy. Uzupełniająca opinia biegłego endokrynologa, co prawda zawiera takie stwierdzenie, ale apelant wybiórczo kładzie na nie akcent, pomijając to, że pomimo rozpoznania przez biegłego w sądowym badaniu endokrynologicznym u powódki niedoczynność tarczycy i stwierdzenia, że wynik (...) z 24-25.08.2018 r. wynoszący (...)19, świadczy, że w dniu 16.08.2018 r. u powódki występowała niedoczynność tarczycy, biegły ten jednocześnie twierdził, że w/w objawy nie zależą od stałego leczenia powódki trwającego od ok. 12-13 lat, a także, że występujące u powódki schorzenia tarczycy mogły u niej spowodować uczucie osłabienia i zawroty głowy –i tak też prawidłowo Sąd Rejonowy ustalił –ale ponadto tenże biegły stwierdził również i to, że inne z wymienionych możliwych dolegliwości wynikają z problematyki psychiatrycznej i co do ich związku ze stanem psychicznym powódki powinien udzielić odpowiedzi zgodnie ze swoją specjalizacją lekarską biegły psychiatra. W tym zakresie Sąd II instancji przeprowadził uzupełniające postępowanie dowodowe dopuszczając opinie dwóch kolejnych biegłych psychiatrów R. Ż. i G. P., którzy jednoznacznie ocenili wpływ niedoczynności tarczycy jako czynnika wewnętrznego dla powstania u powódki objawów dysocjacyjnych po zdarzeniu z 16.08.2018 r. Konkludując - omówiony zarzut apelacyjny, jako oparty na fragmentarycznym, wyrwanym z kontekstu urywku z opinii uzupełniającej biegłego endokrynologa, nie mógł odnieść zamierzonego przez stronę skarżącą skutku procesowego. Przechodząc do oceny dalszych procesowych zarzutów apelacyjnych należy wskazać, że kontrola instancyjna zaskarżonego rozstrzygnięcia prowadzi do akceptacji jedynie części ustaleń poczynionych przez sąd I instancji, a mianowicie tylko w takim zakresie w jakim dotyczą one sytuacji pracowniczej powódki u strony pozwanej, sposobu w jaki przełożona powódki prowadziła rozmowy dyscyplinujące z podległymi jej pracownikami oraz przebiegu rozmowy dyscyplinującej z powódką w dniu zdarzenia z 16.08.2018 r. Powyższe okoliczności Sąd Rejonowy ustalił w ocenie Sądu II instancji prawidłowo, opierając odtworzone fakty na właściwie powołanych dowodach z dokumentów i zeznaniach świadków oraz częściowo przesłuchaniu powódki, tj. w takim zakresie w jakim jej depozycje znalazły potwierdzenie w innych wiarygodnych dowodach. W efekcie Sąd Okręgowy uznał, że poczynione przez Sąd I instancji w/w ustalenia faktyczne, po ich uzupełnieniu ustaleniami Sądu II instancji w wyniku uzupełniająco przeprowadzonego postępowania dowodowego są wystarczające do merytorycznego rozpoznania apelacji. Jednocześnie Sąd Okręgowy uznał, że nie ma potrzeby ponownego przytaczania poprawnie ustalonych faktów przez sąd meriti we wskazanym wyżej zakresie, czyniąc je integralną częścią własnego uzasadnienia. Przechodząc do oceny kolejnych zarzutów apelacyjnych należy przypomnieć, że istota sporu w n/n sprawie dotyczy tego, czy zostały spełnione wszystkie niezbędne przesłanki do uznania zdarzenia z 16.08.2018 r. za wypadek przy pracy. Strona pozwana w konkluzji do stawianych zarzutów apelacyjnych konsekwentnie wnosiła o oddalenie powództwa, argumentując, że zdarzenie to nie było wypadkiem przy pracy, gdyż uraz spowodowany został przyczyną wewnętrzną u powódki, którą należy łączyć z ogólnym stanem zdrowia powódki i niedoczynnością tarczycy, z którą powódka zmaga się od wielu lat oraz z ewentualnym uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, a także z sytuacją osobistą związaną ze sprawami rodzinnymi, podkreślając brak nagłego zdarzenia zewnętrznego jako przyczyny lub współprzyczyny doznanego przez powódkę urazu. Pozwany przez cały czas negował temu, że zachowanie przełożonej powódki w trakcie rozmowy dyscyplinującej z powódką w dniu 16.08.2018 r., które nie wykraczało poza zakres sprawowanej funkcji kierowniczej i miało normalny, spokojny i rzeczowy przebieg (którego to ustalenia dokonał również Sąd I instancji), stanowiło silnie stresującą nadzwyczajną sytuację będącą zewnętrzną przyczyną lub współprzyczyną wypadku przy pracy, w następnie którego u powódki wystąpił uraz w postaci zaburzeń lękowych oraz istotnego pogorszenia stanu zdrowia. Sąd II instancji w pierwszej kolejności zważył, że pozwany słusznie zarzucił, że sąd a quo nie odniósł się właściwie do spornej kwestii wystąpienia zewnętrznej przyczyny wypadku przy pracy, traktując jaką okolicznością w istocie przyznaną przez pozwanego w protokole powypadkowym i wykluczając możliwość jej badania w ramach postępowania sądowego w niniejszej sprawie. Sąd Odwoławczy w całości podziela stanowisko strony skarżącej co do tego, że Sąd Rejonowy błędnie przyjął brak możliwości po stronie pracodawcy kierowania zarzutów w tym przedmiocie w toku postępowania sądowego, uznając przytoczoną w pisemnych motywach zaskarżonego wyroku argumentację w tym zakresie za chybioną. Sąd Okręgowy w całości podziela pogląd wyrażony w orzeczeniach Sądu Najwyższego, że ustalenia protokołu wypadkowego nie są w postępowaniu sądowym wiążące dla sądu powszechnego. W szczególności w wyroku z 25.07.1973 r., w sprawie III PRN 35/73, Sąd Najwyższy trafnie uznał, że sąd powszechny nie jest związany błędnym zakwalifikowaniem przez komisję powypadkową zdarzenia jako wypadku przy pracy. Tezę tego orzeczenia Sąd II instancji uznaje za nadal aktualną pomimo tego, że odnosi się ona do regulacji prawnych w części już nieobowiązujących. W procesie sądowym o sprostowanie protokołu powypadkowego do oceny charakteru zdarzenia, z którego wywodzi swoje roszczenie pracownik, a według twierdzeń pozwanego pracodawcy niebędącego wypadkiem przy pracy, wyłącznie właściwa jest droga sądowa. Wbrew wywodom Sądu meriti, sąd powszechny w takim postępowaniu nie jest związany błędnym zakwalifikowaniem przez komisję powypadkową zdarzenia jako wypadku przy pracy. Ubocznie warto nadmienić, że już na tle wcześniejszej ustawy wypadkowej z 1968 r. ukształtował się również w orzecznictwie sądów ubezpieczeń społecznych pogląd, że ustalenia dokonane przez zakładową komisję powypadkową nie wiążą sądów ubezpieczeń społecznych, co znalazło swój wyraz np. w wyroku (...) z dnia 21.06.1971 r., III TR 364/71 (OSPiKA 1973, z. 3, poz. 50). Na gruncie późniejszego stanu prawnego Sąd Najwyższy również stwierdzał, że w sprawie o odszkodowanie z tytułu uszczerbku na zdrowiu spowodowanego wypadkiem przy pracy, sąd samodzielnie ocenia przesłanki tego roszczenia, w tym fakt zaistnienia wypadku przy pracy, chociażby został on pozytywnie ustalony protokołem powypadkowym (uchwała z 6.11.1986 r., III PZP 70/86, OSNCP 1987, z. 11, poz. 172; zob. też I. Jędrasik-Jankowska [w:] Ustawa o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych. Omówienie [w:] Prawo pracy, Warszawa 2001, komentarz do art. 36, Lex on-line). Aktualność tego poglądu pośrednio potwierdził również Sąd Najwyższy w powołanym w apelacji wyroku z 10.02.2009 r., w sprawie II PK 212/08 (L. nr Numer (...)), w którego uzasadnieniu Sąd Najwyższy wskazał, że brak w protokole powypadkowym adnotacji dotyczących przyczynienia się powoda do wypadku nie wiąże sądu rozpoznającego sprawę o naprawienie szkody będącej następstwem tego wypadku i nie wyklucza możliwości powoływania się przez pracodawcę w tym postępowaniu na dowody mające wykazać winę pracownika, zwłaszcza jeśli osoby mogące wypowiedzieć się co do tej okoliczności nie zostały przez zespół powypadkowy przesłuchane. Także w najnowszym orzecznictwie podkreśla się, że sąd powszechny nie jest związany ustaleniami protokołu powypadkowego, czego przykładem jest chociażby wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 29.12.2021 r., w sprawie III APa 21/21 (LEX nr 3363556; zob. też wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 11.04.2017 r., XXI Pa 96/17, LEX nr 2302191). Warto również za Sądem Apelacyjnym w Łodzi wskazać, że „prawidłowo sporządzony przez zespół protokół powypadkowy stanowi dokument urzędowy (art. 244 § 2 k.p.c.), którego treść jest dowodem tego, że miały miejsce opisane w nim fakty oraz że nadano im kwalifikację odnoszącą się do definicji wypadku przy pracy. Na zasadzie art. 252 k.p.c. ten, kto wykaże interes prawny, może żądać, aby ustalenia protokołu powypadkowego zostały zmienione, co oznacza, że nie są wiążące dla sądu powszechnego (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 5.02.2014 r., I ACa 945/13, LEX nr 1439219, a także powołane tam wyroki SN z 25.07.1973 r., III PRN 35/73, OSNCP 1974 Nr 5, poz. 95 i z 25.05.1999 r., II UKN 658/98, OSNP 2000/15/594). Przytoczone wyżej rozważania na temat braku związania sądu powszechnego ustaleniami protokołu powypadkowego Sąd Okręgowy w obecnym składzie w całości podziela, uznając apelację w tym zakresie, jako w całości uzasadnioną. W efekcie tych rozważań Sąd II instancji stoi na stanowisku, że zgodnie z przyjętym orzecznictwem brak jest podstaw prawnych do uznania, że zatwierdzony i nie zakwestionowany przez pozwanego protokół powypadkowy ma dla Sądu charakter wiążący. Protokół ten stanowi jednak dowód w sprawie (dowód z dokumentu) i powinien być poddany analizie w ramach obowiązku wszechstronnego rozważenia całego zebranego materiału dowodowego zgodnie z regułami wynikającymi z art. 233 §1 k.p.c., czemu sąd meriti uchybił. A. w sposób obszerny sformułował pozostałe zarzuty dotyczące naruszenia przepisu art. 233 §1 k.p.c. oraz błędnych ustaleń faktycznych, które odniosły zamierzony skutek w takim zakresie w jakim dotyczyły: 1) błędnych ustaleń sądu meriti co do spełnienia wszystkich przesłanek do uznania zdarzenia z 16.08.2018 r. za wypadek przy pracy z uwagi na błędne ustalenie przesłanki wywołania urazu u powódki przez przyczynę zewnętrzną, podczas gdy uraz był spowodowany jedynie czynnikami natury wewnętrznej oraz 2) błędnego ustalenia, że decydującą współprzyczyną urazu u powódki była „silnie stresująca sytuacja w postaci rozmowy dyscyplinującej z przełożoną K. W.”, podczas, gdy rozmowa ta nie stanowiła szczególnej, nadzwyczajnej okoliczności w przebiegu pracy powódki, gdyż zarówno relacja między przełożoną a powódką, jak i sama rozmowa dyscyplinująca z dnia 16.08.2018 r. nie odbiegała od przyjętych standardów, mieściła się w normalnych stosunkach pracowniczych, pozostając sytuacją powszechną i wpisaną w sens świadczenia pracy, a po drugie, normalny, spokojny i rzeczowy przebieg rozmowy dyscyplinującej nie mógł doprowadzić do następstw medycznych u powódki w postaci urazu polegającego na wystąpieniu zaburzeń lękowych oraz istotnego pogorszenia stanu zdrowia. Mając na uwadze powyższe należy zatem przypomnieć, że definicję pojęcia wypadku przy pracy zawiera przepis art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (t.j. Dz.U. z 2019 r., poz. 1205 ze zm.), stanowiąc, że za wypadek przy pracy uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z pracą: 1) podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności lub poleceń przełożonych; 2) podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia; 3) w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy. Aby zdarzenie mogło zostać uznane za wypadek przy pracy wymagane przesłanki muszą być spełnione kumulatywnie, to jest: nagłość zdarzenia oznaczająca zjawisko nieprzewidywalne biologicznie i nadzwyczajne w danym układzie, przyczyna zewnętrzna zdarzenia, skutek w postaci urazu lub śmierci człowieka oraz normatywny związek zdarzenia z pracą, czyli zaistnienie incydentu podczas lub w związku z wykonywaniem zwykłych poleceń i czynności. W judykaturze i doktrynie panuje przekonanie, że już sama definicja wypadku przy pracy zawiera element wiążący okoliczność wypadku (zdarzenia) z przyczyną zewnętrzną. Chodzi o przyczynę znajdującą się poza zdarzeniem, działającą z zewnątrz, a nie o czynnik tkwiący wewnątrz, w istocie zdarzenia. Ustawa jednak nie wymaga, aby źródłem urazu lub śmierci była tylko i wyłącznie jedna przyczyna. Oznacza to, że w grę mogą wchodzić tzw. przyczyny złożone, gdy czynnik zewnętrzny pokrywa się z czynnikami już istniejącymi w organizmie pracownika. W uchwale 7 sędziów (zasada prawna) z dnia 11 lutego 1963 r., III PO 15/62 (OSNCP 1963 nr 10, poz. 215 z apr. glosą W. Dżułyńskiego i J. Pasternaka, OSPiKA 1964 nr 2, poz. 23) Sąd Najwyższy wyjaśnił, że elementu definicji wypadku ujętego, jako „przyczyna zewnętrzna” nie należy rozumieć dosłownie, lecz jako konieczność, by w zespole przyczyn rozstrzygających o szkodliwym skutku była również przyczyna zewnętrzna, bez której zdarzenie nie nastąpiłoby. Inaczej mówiąc - by skutek nie był wyłącznie rezultatem zadziałania przyczyn wewnętrznych, rozumianych zawsze, jako znajdujące się wewnątrz organizmu pracownika (samoistne schorzenia). Przyczyną zewnętrzną wypadku może być każdy czynnik zewnętrzny, który jest zdolny wywołać w istniejących warunkach szkodliwe skutki, w tym także pogorszyć stan zdrowia pracownika dotkniętego już schorzeniem samoistnym. Może to być uszkadzające ciało zadziałanie sił przyrody, narzędzia pracy, maszyny, spadającego przedmiotu, czyn innej osoby, lecz także zawiniona lub mimowolna czynność samego poszkodowanego, np. potknięcie się, odruch, upadek, nawet na gładkiej powierzchni byle nie istniały podstawy do ustalenia, że wypadek został spowodowany wyłącznie samoistnym schorzeniem pracownika (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 czerwca 1980 r., III PR 33/80, Legalis nr 22091). Przyczyną zewnętrzną wypadku może być także działanie siły wyższej, jako czynnika pochodzącego spoza ustroju człowieka (porażenie piorunem pracownika przy maszynie itp.). Mając na uwadze realiach badanej sprawy Sąd II instancji zważył jednocześnie, że przyczynie zewnętrznej bardzo często towarzyszy określona predyspozycja organizmu, która nie tylko powiększa rozmiar skutków zdarzenia, ale rodzi wątpliwość, która z przyczyn – zewnętrzna, czy wewnętrzna – była przyczyną istotną. Nie jest również wykluczone, że wypadek objawi się przez nasilenie przyczyny wewnętrznej, występującej u danej osoby od dłuższego czasu (np. zawał serca u osoby cierpiącej na chorobę wieńcową lub nadciśnienie tętnicze). W takich właśnie trudnych sytuacjach faktycznych wskazówkę orzeczniczą stanowi pogląd wyrażony w przytoczonej wyżej zasadzie prawnej, że zawarta w definicji legalnej wypadku przy pracy cecha zewnętrzności przyczyny nie może być rozumiana dosłownie, wskazane jest pojmowanie przyczyny zewnętrznej szeroko, jako konieczności, aby w zespole przyczyn rozstrzygających o szkodliwości skutku znalazła się również przyczyna zewnętrzna. Przy kwalifikacji konkretnej okoliczności, jako przyczyny zewnętrznej ważne jest jednak, aby stanowiła ona przyczynę sprawczą zdarzenia, natomiast nie musi ona być przyczyną wyłączną, jedyną (zob. także wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 listopada 1990 r., II PR 52/90, LEX nr 14934). Czyniąc uwagi teoretyczne odnotować również trzeba, że w odniesieniu do towarzyszącego pracy wysiłku fizycznego dominująca jest linia orzecznicza, zgodnie z którą wykonywanie zwykłych (typowych, normalnych), choćby wymagających dużego wysiłku fizycznego, czynności (obowiązków) przez pracownika, który doznał zawału serca w czasie i miejscu wykonywania zatrudnienia, nie może być uznane za zewnętrzną przyczynę wypadku przy pracy, gdyż "sama praca" nie może stanowić zewnętrznej przyczyny w rozumieniu definicji wypadku przy pracy, ale może nią być dopiero określona nadzwyczajna sytuacja związana z tą pracą, która staje się współdziałającą przyczyną zewnętrzną. (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 28 marca 2001 r., II UKN 283/00, a także wyrok SA w Katowicach z 13.01.2022 r., III AUa 2165/19, LEX nr 3333168). Z orzeczeń tych wynika, że towarzyszący wykonywaniu pracy wysiłek musi być istotnym ogniwem w łańcuchu przyczynowo - skutkowym, prowadzącym do gwałtowanego pogorszenia stanu zdrowia pracownika (por. wyroki Sądu Najwyższego z 5 lutego 1997 r., II UKN 85/96, OSNP 1997 nr 19, poz. 386 i z 29 października 1997 r., II UKN 304/97, OSNP 1998 nr 15, poz. 464). Przyczyna zewnętrzna charakteryzuje się tym, że pochodzi spoza organizmu człowieka i powinna wypływać ze sfery zagrożenia, jakie stwarza praca, a więc z takich okoliczności, które powstały w związku ze statusem pracownika, w przeciwnym razie zdarzenie nie nabierze charakteru wypadku przy pracy. Praca nie zawsze musi być faktyczną przyczyną wypadku, ale i wówczas powinna pozostawać przyczyną wypadku w takim znaczeniu, że pracownik nie uległby wypadkowi albo prawdopodobieństwo zdarzenia byłoby znikome, gdyby nie wykonywał pracy. Podstawowym źródłem przyczyny zewnętrznej jest bowiem praca oraz zagrożenie, jakie ona ze sobą niesie (zob. W. Witoszko: Jednorazowe odszkodowanie z ubezpieczenia wypadkowego, Warszawa 2010). Przyczyna zewnętrzna wywołuje nagłe zdarzenie, które jest zdarzeniem losowym, a więc niespodziewanym, nieplanowanym, niezamierzonym. Dlatego też przyczynie zewnętrznej przypisuje się także cechę nadzwyczajności w sensie jej nieprzewidywalności, która nie wynika z warunków pracy, ale powinna powstać wskutek zakłócenia procesu pracy. Przyczyny zewnętrzne nie muszą być jednak przyczynami wyłącznymi w spowodowaniu zdarzenia (tak SN w postanowieniu z 23.02.2022 r., (...) 490/21, LEX nr 3402996; por. też powołane w nim postanowienie SN z 23.03.2021 r., (...) 89/2, LEX nr 3149821). Z pisemnych motywów zaskarżonego wyroku co prawda wynika, że Sąd Rejonowy analizując przebieg zdarzenia opowiedział się poglądem, że jeśli istnieje wewnętrzna przyczyna wypadku przy pracy w postaci schorzenia samoistnego, to możliwość zakwalifikowania, jako wypadku przy pracy zmian doznanych przez pracownika w charakterze schorzenia samoistnego istnieje pod tym warunkiem, że w stanie faktycznym sprawy zostaną stwierdzone szczególne, nadzwyczajne okoliczności towarzyszące świadczeniu pracy. Sąd meriti przytoczył zapatrywania wyrażane w judykaturze, że wykonywanie zwykłych czynności (normalny wysiłek, normalne przeżycia psychiczne) przez pracownika, który doznał pogorszenia stanu zdrowia w czasie i miejscu wykonywania zatrudnienia, nie może być uznane za zewnętrzną przyczynę wypadku przy pracy. Musi więc wystąpić szczególna (nadzwyczajna) okoliczność w przebiegu pracy, aby takie zaostrzenie procesu chorobowego mogło być uznane za skutek przyczyny zewnętrznej zdarzenia wypadkowego (por. uchwałę Sądu Najwyższego z 6.05.1976 r., III PZP 2/76, OSNCP 1976 nr 11, poz. 239; NP 1978 nr 1, s. 154 z glosą J. Mazurka). Powyższe zapatrywania Sąd II instancji akceptuje, podzielając stanowisko, że przyczyny zewnętrznej, przy zdarzeniu ze schorzenia samoistnego, nie stanowi codzienna, zwykła praca, jeśli w dniu zdarzenia nie wystąpiły jakieś nietypowe okoliczności w jej świadczeniu. Na gruncie badanej sprawy pogląd ten znajduje pełne zastosowanie i nabiera szczególnego znaczenia. Należy w tym kontekście odnieść się do przebiegu samego zdarzenia z dnia 16.08.2018 r. w postaci rozmowy dyscyplinującej, którą przełożona K. W. odbyła z powódką. Z uzasadnienia sądu meriti wynika, że Sąd Rejonowy dał wiarę zeznaniom K. W., że przeprowadzona z powódką na osobności w dniu 16.08.2018 r. rozmowa dyscyplinująca była rzeczowa, merytoryczna, spokojna i adekwatna do zachowania powódki. Sąd II instancji po zapoznaniu się z całym materiałem dowodowym, w tym także z zeznaniami pozostałych świadków w osobach współpracowników powódki, nie znalazł podstaw do stwierdzenia, że w czasie tego zdarzenia zachowanie przełożonej powódki wykraczało poza zakres zwykłych czynności związanych ze stosunkiem pracy w relacji podwładny – przełożony, ale stanowiło normalny przejaw kierowania i nadzorowania pracy powódki. Zdaniem Sądu odwoławczego skarżący ma rację, że w świetle dostępnego materiału dowodowego czynności dyscyplinujące zostały przez kierowniczkę przeprowadzone we właściwej, normalnej formie, mieszczącej się w zakresie obowiązków kierowniczych K. W., stanowiąc normalny przejaw działania przełożonej w ramach stosunku pracy, który nie nosił cech odbiegających od powszechnie przyjętych standardów w tego typu działaniach. Obowiązkiem pracowniczym powódki było prawidłowe wykonywanie pracy zgodnie z poleceniami jej bezpośredniej przełożonej, natomiast obowiązkiem kierowniczki było bieżące kierowanie pracą powódki i nadzorowanie sposobu i jakości świadczonej przez powódkę pracy. Analiza całego dostępnego materiału dowodowego wykazała, że nie ma żadnych dowodów na to, by kierowniczka w stosunku do powódki swoim zachowaniem w jakikolwiek sposób wykroczyła w dniu 16.08.2018 r. poza obowiązujące ją właściwe ramy nadzoru nad pracą powódki w ramach uprawnień pracowniczych z racji pełnionej przez nią względem powódki funkcji kierowniczej. Za wiarygodnością tej wersji przemawiają zwłaszcza zeznania pozostałych świadków, którzy zeznali, że kierowniczka w taki sam sposób przeprowadzała z innymi pracownikami rozmowy dyscyplinujące. Oczywistym jest, że uwagi krytyczne wobec powódki w zakresie nieprawidłowego sposobu świadczenia pracy nie były dla niej przyjemne. Rzecz jednak w tym, że tego typu stres jest zwykłym stresem, jaki łączy się z każdym świadczeniem pracy w reżimie podporządkowania pracowniczego, skoro uwagi kierowniczki kierowane wobec powódki były rzeczowe, wyważone, kulturalne i adekwatne do zachowania powódki. Takie też Sąd Rejonowy poczynił ustalenia co do samego przebiegu rozmowy dyscyplinującej i taką ocenę materiału dowodowego w analizowanym zakresie przedstawił. Zarówno ustalenia, jak i ocena sądu meriti w tym przedmiocie nie nasuwa żadnych zastrzeżeń Sądu Odwoławczego. W tym kontekście Sąd II instancji zważył jedynie dodatkowo w związku z uzupełniająco przeprowadzonym postępowaniem dowodowym, że prawidłowość oceny sądu meriti co do wiarygodności zeznań świadków w osobach przełożonej i współpracowników powódki na temat przebiegu zdarzenia z 16.08.2018 r. w wersji o jakiej zeznała świadek K. W., mimo braku naocznych świadków w trakcie rozmowy dyscyplinującej z powódką, która odbyła się za zamkniętymi drzwiami, wspiera opinia biegłego psychiatry R. Ż.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.