postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Unormowania zawarte w art.
- 385 3 k.c. mają charakter szczególny w stosunku do tych przepisów, które mają ogólne zastosowanie do kształtowania przez kontrahentów treści umowy (np. art. 58, 353 1 czy 388 k.c.). Stanowią implementację w polskim prawie postanowień dyrektywy nr 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich, co rodzi określone konsekwencje dla ich wykładni. Przede wszystkim musi ona prowadzić do takich rezultatów, która pozwoli urzeczywistnić cele dyrektywy. Sądy krajowe, stosując prawo wewnętrzne, zobowiązane są tak dalece, jak jest to możliwe, by dokonywać jego wykładni w świetle brzmienia i celu rozpatrywanej dyrektywy, tak by osiągnąć przewidziany w niej rezultat, a zatem zastosować się do art. 288 akapit trzeci Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (por. wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 2016-06-13, C-377/14). Krajowe sądy i trybunały powinny tak wykładać prawo wewnętrzne, aby w pełni (ze względu na effet utile) uwzględniało ono nie tylko literę, ale i ducha prawa unijnego (tak E. Łętowska w: System prawa prywatnego T.5 – Zobowiązania część ogólna, Warszawa 2013, s. 30) Zatem stosując art.
k.c. należy stosować wykładnię przyjazną dla prawa unijnego. Ten obowiązek dokonywania wykładni prawa krajowego zgodnej z prawem Unii jest w istocie nierozerwalnie związany z systemem Traktatu, gdyż zezwala sądom krajowym na zapewnienie, w ramach ich właściwości, pełnej skuteczności prawa Unii przy rozpoznawaniu zawisłych przed nimi sporów. Z art.
wynika, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są klauzule umowne, które spełniają łącznie trzy przesłanki pozytywne tj.: zawarte zostały w umowach z konsumentami, kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami oraz rażąco naruszają jego interesy. Kontrola abuzywności postanowień umowy wyłączona jest jedynie w przypadku spełnienia jednej z dwóch przesłanek negatywnych, to jest, gdy: postanowienie umowne zostało indywidualnie uzgodnione z konsumentem lub gdy postanowienie umowne określa główne świadczenia stron i jest sformułowane w sposób jednoznaczny. Nie ulega wątpliwości, że powodowie posiadają status konsumenta (art. 22 1 k.c.). Celem kredytu było zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych powodów. Ocena kwestionowanych przez powodów postanowień umownych, dokonywana będzie przez Sąd z uwzględnieniem tzw. wzorca „przeciętnego konsumenta”. Według Sądu brak indywidualnego uzgodnienia kwestionowanych przez stronę powodową postanowień umownych dotyczących waloryzacji wzajemnych świadczeń wynika ze sposobu zawarcia spornej Umowy – opartej o treść stosowanego przez Bank wzorca umownego (skonstruowanego na zasadzie „niepotrzebne skreślić”, „uzupełnij luki” w szablonie umowy np. co do sposobu wypłaty i spłaty kredytu). Jak już wskazano przy okazji wykładni Umowy oraz kwalifikacji stosunku prawnego łączącego strony, twórcą wzorca umownego który posłużył do zawarcia Umowy jest Bank. Na kanwie niniejszego procesu, doszło do wyboru przez powodów jednej z nienegocjowalnych ofert Banku, nie zaś do realnego wpływu konsumenta na konkretne postanowienia umowne, zwłaszcza te określające sposób wypłaty i spłaty kredytu. Faktyczna treść Umowy oraz jej wykładnia determinowana była treścią Wniosku o udzielenie kredytu, który z kolei składany był przez Kredytobiorcę na formularzu Banku, w oparciu o informacje o ofercie, zawarte w treści podpisanej przez powodów Informacji tj. dokumentu będącego elementem procesu prezentacji klientowi oferty Banku. Tryb w którym doszło do zawarcia Umowy, polegający na przyjęciu przez konsumenta jednej z ofert przedsiębiorcy, uzupełnienia przez Bank szablonu Umowy odpowiednią treścią (wynikającą z ówczesnej oferty Banku Wniosku kredytowego) wykluczał możliwość indywidualnego wpływu przez konsumenta na treść redagowanego przez Bank stosunku prawnego. Wpływ konsumenta na treść umowy zawieranej z przedsiębiorcą musi mieć charakter realny, rzeczywiście zostać mu zaoferowany, a nie polegać na teoretycznej możliwości wystąpienia z wnioskiem o zmianę określonych postanowień kontraktowych już po zredagowaniu Umowy przez Bank. Na kanwie niniejszej sprawy, informacja o możliwości wypłaty i/lub spłaty kredytu bezpośrednio w walucie CHF musiała pojawić się na etapie przedstawiania powodom oferty kredytu, gdyż w oparciu o przekazane informacje powodowie podejmowali decyzję, co do sposobu uzupełnienia szablonu Wniosku kredytowego, determinującego treść szablonu wzorca umowy kredytu. Należy powtórzyć, że według treści oferty Banku przedstawionej powodom (której odzwierciedleniem jest Informacja), powodowie mogli zawrzeć umowę kredytu dewizowego w której kwota kredytu (oraz saldo) określona jest w walucie CHF, ale wypłata i spłata kredytu następuje w złotych polskich po „zwaloryzowaniu” kursem waluty obcej. Zaprezentowana wykładnia Umowy, dobitnie wskazuje, że powodowie na etapie podpisywania Umowy (gdy znali już jej treść przygotowaną przez Bank), nie mieli możliwości zmiany sposobu wypłaty lub spłaty kredytu (poza zmianą terminu uruchomienia środków), czy też waluty w których nastąpi wypłata lub spłata kredytu. Możliwość ta była zablokowana ze względu na sposób redakcji przez Bank art. 3.05 ust. 2, 3, 5 Umowy (dla uruchomienia kredytu) oraz art. 3.09 ust. 2, 3 w zw. z art. 1.01 ust. 8 Umowy (dla spłaty kredytu). Pamiętać trzeba, że według wykładni ww. Dyrektywy przez TSUE, przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych mają na celu ochronę konsumenta przed narzuceniem mu przez przedsiębiorcę - stronę mającą przewagę rynkową - niekorzystnych dla niego postanowień, a nie tylko przed ukryciem tych postanowień w chwili zawierania umowy ( zob. w szczególności wyrok TSUE z dnia 3 czerwca 2010 r., C. M. (...), C-484/08, EU:C:2010:309, pkt 27 i przytoczone tam orzecznictwo). Powyższa konstatacja dotyczy także rzekomego negocjowania przez powodów kursu kupna po którym przeliczona została kwota kredytu wyrażona w CHF na walutę PLN. Fakt, że w art. 3.07 ust. 3.1 Umowy (k. 32) zawarto sformułowanie „w złotych polskich przy wykorzystaniu bieżącego / negocjowanego kursu kupna dewiz dla CHF obowiązującego w Banku w dniu płatności” nie świadczy, że kurs CHF po którym Bank uruchomił kredyt był negocjowany przez powodów tj. że powodowie mieli realny wpływ na wartość przyjętego kursu, co mogło przełożyć się na uzyskanie wyższej kwoty kredytu w PLN, aniżeli przy zastosowaniu bieżącego kursu z tabeli kursowej Banku z dnia płatności (na marginesie Umowa nie wskazuje kurs z której godziny będzie brany pod uwagę). Jak wynika z zaświadczenia wystawionego przez pozwanego (k. 41) kwota kredytu 88 550 CHF (a więc wyższa od kwoty z Wniosku określonej na 86 000 CHF, co wynika prawdopodobnie ze spadku kursu kupna CHF a tym samym niższej kwoty wypłacanej na rachunek sprzedającego nieruchomość, której cena wyrażona była w złotych polskich), została przeliczona przez Bank na złotówki po kursie 2,0900 PLN/CHF (nie wiadomo z jakiej godziny), co dało kwotę płatności 185 069,50 zł. Pozwany powołując się na wydruki z tabel dewizowych przedłożonych przez powodów (pobranych ze strony internetowej pozwanego) z 2 maja 2008 r. godziny: 07:11, 10:10, 15:08 (k. 38-40), według których kurs dewizy CHF w dniu uruchomienia kredytu wynosił odpowiednio: 2,0879, 2,0832, 2,0733 (był więc niższy niż zastosowany przez Bank co przekładałoby się na wyższą kwotę wypłaty w PLN) wywodził, że był on negocjowany przez powodów. Powyższe twierdzenia jak również same wydruki ww. tabel (które Sąd pominął) budzą jednak wątpliwości biorąc pod uwagę określony w Umowie sposób i termin uruchomienia kredytu. Po pierwsze są to wydruki ze strony internetowej następcy prawnego BZWBK, sporządzone kilkanaście lat po wypłacie kredytu. Pozwany nie przedstawił dowodu świadczącego o tym jak kształtowała się tabela kursów jego poprzednika prawnego 2 maja 2008r. (nie przedstawił tabeli pochodzącej od BZWBK). Po wtóre wypłata kredytu nie nastąpiła na podstawie złożenia przez Kredytobiorcę odrębnej dyspozycji uruchomienia kredytu, w której Kredytobiorca wskazywałby kwotę uruchomienia kredytu (w CHF) wraz z podaniem odrębnego wynegocjowanego z Bankiem kursu kupna CHF odmiennego od publikowanego przez Bank w tabeli kursów dewiz dla CHF, a od którego to momentu Bank miałby określony w Umowie czas na wypłatę kredytu. Taka dodatkowa dyspozycja (co do terminu wypłaty) mogła zostać złożona przez Kredytobiorcę wyłącznie w przypadku opisanym w art. 3.07 ust. 5 zd. 2 Umowy (k. 32), a taka sytuacja zważywszy na porównanie terminu zawarcia Umowy i wypłaty kredytu (upływ 5 dni roboczych), nie zachodziła na kanwie niniejszego postępowania. Wypłata kredytu przez Bank (wedle treści Umowy) nie następowała na odrębny wniosek Kredytobiorcy (rozwiązanie przyjęte przez wszystkie znane Sądowi banki udzielające kredytów waloryzowanych walutą obcą) lecz w terminie 7 dni roboczych od złożenia przez Kredytobiorcę dokumentów opisanych w art. 3.07 ust. 1 Umowy (por. art. 3.07 ust. 5 zd. 1 Umowy z art. 3.07 ust. 1 Umowy – k. 32 – nie ma wśród nich odrębnego wniosku o wypłatę). Rodzi się tym samym pytanie kiedy Kredytobiorca miałby negocjować z Bankiem kurs kupna CHF po którym uruchamiano kredyt i z czego takie uprawnienie umowne miałoby wynikać, jak Kredytobiorca mógłby je wyegzekwować? Według Sądu jeżeli Kredytobiorca mógłby faktycznie negocjować kurs kupna CHF mający zastosowanie do przeliczenia wypłaty kredytu na PLN, to zostałby on wprost podany w treści Umowy tudzież wypłata kredytu następowałaby na pisemny wniosek Kredytobiorcy w którym podano by kurs przeliczeniowy CHF (tak jak w innych bankach) lub też zostały by podane w Umowie jednoznaczne i szczegółowe warunki, w tym czas i sposób podjęcia negocjacji nad kursem wypłaty. W przeciwnym razie Kredytobiorca nie miał podstaw umownych do podjęcia negocjacji po dniu zawarcia Umowy, nie wiedział wszakże kiedy nastąpi wypłata kredytu, poza tym, że w terminie 7 dni roboczych od daty spełnienia warunków z ust. 1 art. 3.07 Umowy. Tymczasem z treści Umowy (sporządzonej na szablonie typu „niepotrzebne skreślić” lub „uzupełnić”) nie wskazano w art. 3.07 ust. 3.1 Umowy, nawet tego czy uruchomienie kredytu następuje w złotych przy wykorzystaniu „bieżącego” czy „negocjowanego” kursu kupna dewiz dla CHF obowiązującego w Banku w dniu płatności (poprzez skreślenie niepotrzebnego wyrażenia). Umowa zawiera niejednoznaczny zapis „[…] bieżącego / negocjowanego kursu kupna dewiz dla CHF obowiązującego w Banku w dniu płatności”. Przy takim ukształtowaniu treści Umowy przez Bank, Kredytobiorca nie miał żadnych narzędzi kontraktowych do podjęcia negocjacji, co więcej nie miał nawet realnego wpływu na to w jakim dniu zostanie uruchomiony kredyt i według kursu z której godziny (jeżeli BZWBK publikował dziennie kilka tabel dewizowych dla CHF), a co dopiero konkretnego kursu wypłaty kredytu. Powodowie zeznając w charakterze strony zaprzeczyli aby mogli negocjować kurs wypłaty kredytu. Po złożeniu wymaganych dokumentów czekali kilka dni na uruchomienie kredytu, nie wiedzieli jaka kwota w przeliczeniu na PLN zostanie im przekazana przez Bank. Biorąc pod uwagę przytoczoną niejednoznaczną treść Umowy oraz fakt, że powodowie już w pozwie wskazywali na to, że nie wiedzą skąd wziął się kurs przeliczeniowy wskazany w zaświadczeniu z 24 września 2020 r. (k. 41), Sąd dał wiarę twierdzeniom powodów. Aby dokonać oceny zarzutu abuzywności niezbędne jest określenie, czy klauzula waloryzacyjna stanowi element głównego świadczenia stron, a jeśli tak – czy została sformułowana w sposób jednoznaczny. W razie takiego ustalenia kontrola abuzywności jest wyłączona z mocy art.
2 k.c. Badając, czy sporne postanowienia umowne wprowadzające do umowy kredytu klauzule waloryzacyjne określają główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, należy mieć na uwadze, że rozumienie tego pojęcia pozostaje sporne w doktrynie. Zgodnie z jednym z prezentowanych poglądów, przez główne świadczenia stron należy rozumieć postanowienia o charakterze konstytutywnym dla danego typu czynności prawnych, a więc w przypadku umów nazwanych – dotyczące essentialiae negotii umowy, postanowień przedmiotowo istotnych. Jako elementy konstrukcyjne umowy muszą być one przedmiotem uzgodnień stron, gdyż w przeciwnym razie nie doszłoby do zawarcia umowy (tak SN w wyroku z 8 czerwca 2004 r. w sprawie I CK 635/03). Zgodnie z drugim z poglądów – termin ten należy rozumieć niezależnie od pojęcia przedmiotowo istotnych postanowień umowy. Termin miałby dotyczyć klauzul regulujących świadczenia typowe dla danego stosunku prawnego, a niekoniecznie tych, które z punktu widzenia nauki prawa trzeba by określać jako przedmiotowo istotne (tak: M.Bednarek w: System Prawa Prywatnego Tom 5 Prawo zobowiązań – część ogólna, 2013, s.756.) Mając w pamięci istniejące różnice doktrynalne należy opowiedzieć się za podejściem bardziej praktycznym, zgodnie z którym: „ Zasięg pojęcia głównych świadczeń stron, którym ustawodawca posłużył się w art. 385
2 k.c. Wymóg wyrażenia warunku umownego prostym i zrozumiałym językiem oznacza, że w wypadku umów kredytowych instytucje finansowe muszą zapewnić kredytobiorcom informacje wystarczające do podjęcia przez nich świadomych i rozważnych decyzji. W tym względzie wymóg ów oznacza, że warunek dotyczący spłaty kredytu w tej samej walucie obcej co waluta, w której kredyt został zaciągnięty, musi zostać zrozumiany przez konsumenta zarówno w aspekcie formalnym i gramatycznym, jak i w odniesieniu do jego konkretnego zakresu, tak aby właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny przeciętny konsument mógł nie tylko dowiedzieć się o możliwości wzrostu lub spadku wartości waluty obcej, w której kredyt został zaciągnięty, ale również oszacować – potencjalnie istotne – konsekwencje ekonomiczne takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych. Tak wysokie wymogi dla umowy TSUE potwierdził w orzeczeniu C-51/17 (pkt 71-77). Rozważając problematykę kredytu w walucie obcej TSUE w wyroku C-186/16 (pkt 50) stwierdził, iż kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, że podpisując umowę kredytu w obcej walucie, ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w przypadku dewaluacji waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie. Bank, musi przedstawić ewentualne wahania kursów wymiany i ryzyko wiążące się z zaciągnięciem kredytu w walucie obcej, zwłaszcza w przypadku, gdy konsument będący kredytobiorcą nie uzyskuje dochodów w tej walucie. Do sądu krajowego należy ustalenie, czy bank przedstawił zainteresowanym konsumentom wszelkie istotne informacje pozwalające im ocenić, jakie konsekwencje ekonomiczne ma dla ich zobowiązań finansowych warunek umowny, zgodnie z którym kredyt należy spłacić w tej samej walucie obcej co waluta, w której został on zaciągnięty. Orzeczenie to zapadło przy rozstrzygania pytania prejudycjalnego dotyczącego zastosowania Dyrektywy 93/13 dotyczącej klauzul abuzywnych, jednak przytoczona teza – choć nader ogólna – może stanowić punkt wyjścia dla rozważań również w sprawie niniejszej. W odniesieniu do kwestii świadomości konsumentów na tle umów kredytowych obarczonych ryzykiem walutowym wypowiadał się ponadto Sąd Najwyższy. W wyroku z 27 lutego 2019 (II CSK 19/18) SN stwierdził, że z „zawartego w umowie kredytowej oświadczenia kredytobiorców, że są świadomi ryzyka walutowego nie można wyciągać daleko idących wniosków. Z jednej strony chodzi o ryzyko rynkowe wynikające z prawdopodobieństwa zmiany kursu wymiany lub stopy procentowej, a z drugiej, w tej sprawie prawnie irrelewantne, ryzyko kredytowe prawdopodobieństwa niespłacenia kredytu. Rzeczywistość pokazała, że określenie nawet w przybliżeniu skali ryzyka walutowego związanego z kredytami walutowymi, w szczególności, jeśli chodzi o skalę zmiany kursu CHF okazało się złudne i daleko nietrafione”. W wyroku z 29 października 2019 r. (IV CSK 309/18) SN skonstatował, że w kontekście oceny transparentności, nie ma większego znaczenia odebranie od pozwanego kredytobiorcy oświadczenia, o bardzo ogólnej treści, że „w związku z zaciągnięciem kredytu walutowego, kredytobiorca oświadcza, że jest mu znane oraz wyjaśnione przez Bank ryzyko zmiany kursu waluty, w której zaciągnął zobowiązanie kredytowe i jest świadomy ponoszenia przez siebie tego ryzyka”. Po pierwsze, gdyby rzeczywiście zostało należcie wyjaśnione znaczenie zmiany kursu waluty i ponoszonego ryzyka, to racjonalny kredytobiorca nie zdecydowałby się na kredyt powiązany z kursem waluty obcej w sposób wadliwy w perspektywie jego spłacania przez kilkadziesiąt lat, chyba żeby z okoliczności sprawy wyraźnie wynikało co innego. Po drugie, gdyby kredytujący bank zamierzał wystarczająco poinformować kredytobiorcę będącego osobą fizyczną (konsumentem) o niebezpieczeństwach wynikających z kredytu powiązanego z kursem waluty obcej, to nie proponowałby w ogóle zawierania takich umów kredytowych, zdając sobie sprawę jako profesjonalista, że umowa taka może zostać łatwo oceniona jako nieuczciwa.” Ryzyko wynikające ze zmiany kursu waluty obcej dla kredytobiorcy ma dwa zasadnicze skutki. Po pierwsze zmieniający się kurs waluty skutkuje zmianą wysokości rat kapitałowo-odsetkowych. Jeżeli przykładowo wymagalność pierwszej raty następuje przy kursie 2,10 PLN za 1 CHF, a rata wynosi 1 000 CHF, to jej wysokość wyniesie 2 100 zł. Jeśli natomiast kurs wzrośnie do 3,10 PLN to wysokość raty zwiększy się do 3 100,00 zł, proporcjonalnie do wysokości kursu. W analogiczny sposób wysokość raty może się również zmniejszyć. Z punktu widzenia interesów kredytobiorcy może to oznaczać, że na skutek zwiększenia się wysokości raty nie będzie on jej w stanie zapłacić. Wskazana tu zmiana wysokości raty może na przykład oznaczać, że kredytobiorca będzie musiał wydać nie 1/3, ale połowę swoich miesięcznych dochodów. Drugą konsekwencją związania kredytu z kursem waluty obcej jest zmiana wysokości zadłużenia pozostającego do spłaty (salda ekonomicznego – saldo wyrażone w CHF spłacane jest w PLN). Przy standardowej obsłudze kredytu ta okoliczność nie jest dostrzegana, zwłaszcza że zwiększenie wysokości raty na skutek wzrostu kursu było dotychczas niwelowane spadkiem stopy procentowej. Saldo zadłużenia staje się istotne przy sprzedaży nieruchomości lub przy wypowiedzeniu umowy – wiążącym się zazwyczaj z przewalutowaniem po bieżącym kursie. Przy wskazanym wyżej wzroście kursu pomimo regulowania rat okazuje się, że wysokość kredytu pozostałego do spłaty nie zmalała (nawet minimalnie), ale wzrosła. Nierzadko okazuje się, że pomimo kilkunastu już letniej spłaty kredytu, nadal do spłacenia pozostaje równowartość dwukrotności wypłaconego kredytobiorcy kapitału. Ta właściwość kredytu waloryzowanego nie jest intuicyjna i odbiega od standardowego kredytu w złotówkach, w którym kwota do pozostała zapłaty (kapitał) zawsze zmniejsza się z upływem czasu i spłatą kolejnych rat (składających się z części kapitałowej oraz odsetkowej). Formułując powyższe rozważania na temat tego jak powinien wyglądać prawidłowy i rzetelny sposób przedstawiania konsumentom, w tym powodowi oferty kredytów waloryzowanych kursem waluty obcej trzeba mieć na uwadze kilka okoliczności. Po pierwsze środkiem przekazu, najlepiej przyswajanym przez przeciętnych konsumentów, zwłaszcza porównujących oferty różnych kredytów w różnych bankach jest wysokość prowizji, wysokość stałej marży oraz oprocentowanie kredytu. Banki od lat w celu uzmysłowienia potencjalnym klientom kosztów związanych z pozyskaniem kapitału, porównania różnych ofert kredytowych, posługiwały się symulacjami porównawczymi, obrazującymi np. wysokość miesięcznej raty czy też parametrem w postaci całkowitej kwoty kredytu, uwzględniającej wszystkie możliwe do oszacowania w dacie składania oferty koszty pozyskania kapitału. Przeciętny konsument któremu przedstawiono na konkretnych przykładach, chociażby przybliżone koszty wyboru danej oferty kredytowej, mógł je porównać i wybrać najkorzystniejszą z punktu widzenia ekonomicznego ofertę. W przypadku kredytów waloryzowanych kursem waluty obcej, dodatkowym elementem mogącym wpływać na ocenę opłacalności danego produktu kredytowego, poza ww. klasycznymi pozycjami, było ryzyko walutowe, wpływające nie tylko na wysokość bieżącej raty kredytu ale także saldo ekonomiczne. Brak uwzględnienia tej zmiennej w ramach przedstawiania oferty danego produktu kredytowego, wpływającej na wartość ekonomiczną świadczenia zwrotnego, zaburzało proces decyzyjny przeciętnego konsumenta, który dotychczas przy ocenie atrakcyjności oferty (przed wprowadzeniem do obrotu kredytów waloryzowanych), kierował się intuicyjnie takimi parametrami jak wysokość prowizji, wysokość stałej marży, wysokość stopy referencyjnej oprocentowania. Jeżeli bank przy przedstawianiu przeciętnemu konsumentowi nowego rozwiązania kredytowego, niestosowanego dotychczas w obrocie, zaniechał zobrazowania klientowi tego jak może zmieniać się wysokość jego świadczeń w przypadku wyboru kredytu waloryzowanego kursem waluty obcej, ze względu na potencjalny wzrost kursu waluty obcej, to przeciętny konsument zwracając intuicyjnie uwagę na takie parametry jak wysokość prowizji, stałej marży oraz stopy oprocentowania, był przekonany, że jest to bardziej korzystna oferta aniżeli klasyczny kredyt złotowy. Z powyższych względów zdaniem Sądu, przedsiębiorca oferując klientowi produkt finansowy waloryzowany kursem waluty obcej, musiał w pierwszej kolejności uzmysłowić klientowi w namacalny i praktyczny sposób ryzyko walutowe wiążące się z tego rodzaju produktem, możliwość wzrostu nie tylko miesięcznej raty ale także salda ekonomicznego do niedającego się przewidzieć poziomu. Skoro jak zauważył sam Bank w treści Informacji (pkt 2 – k. 107) – w kredytach dewizowych (waloryzowanych kursem waluty obcej) pojawia się dodatkowy koszt kredytu wynikający z różnicy między kursem kupna waluty a kursem sprzedaży (sama różnica kursów) to według Sądu logicznym jest, że dla oceny opłacalności wyboru takiego produktu koniecznym jest poinformowanie klienta o wysokości takiej różnicy (wyrażonej w procentach). Jest to bowiem dodatkowy, nie występujących w kredytach i pożyczkach złotowych parametr kredytu waloryzowanego oferowanego przez Bank, który zwiększa koszty pozyskania kredytu. Parametr ten wpływa nie tylko na wartość świadczenia wypłacanego kredytobiorcy (w przeliczeniu z CHF na PLN – stosowanie niższego kursu kupna zmniejsza wypłatę w PLN), ale także wartość świadczenia zwrotnego kredytobiorcy. Do kursu sprzedaży waluty obcej, dodawany jest bowiem spread walutowy, stanowiący dodatkowy dochód Banku, zwiększający koszty spłaty kredytu z zastosowaniem kursu z tabeli kursowej Banku. Informacja nie zawiera danych o wartości tego parametru kredytu denominowanego. Kredytobiorca nie wiedział więc w dacie zawarcia Umowy, jaki dodatkowy koszt (w postaci de facto dodatkowej marży) poniesie w toku wieloletniej spłaty kredytu. Według Sądu na wartość kursu publikowanego przez Bank wpływa także to w jaki sposób ustalana jest tzw. kwota bazowa do której doliczany jest spread walutowy. Przyjęcie określonej metodologii może wpływać na finalną wartość publikowanego kursu. Dlatego kredytobiorca (o ile bank nie zdecydował się na stosowanie kursu publikowanego przez niezależny podmiot trzeci) musi mieć zagwarantowaną możliwość kontroli zarówno kwoty bazowej ustalanej przez bank (uniemożliwiając manipulacją kursu poprzez np. zmianę metodologii ustalania kwoty bazowej), jak i znać granice spreadu walutowego doliczanego do owej kwoty (wyrażanego przez banki w procentach). Pozwany utrzymywał, że brak jest podstaw normatywnych do kreowania w stosunku do banków tego rodzaju wymagań. Pozwany traci jednak z pola widzenia, że od 1 maja 2004 r. (dnia wejścia Polski do UE), Dyrektywa nr 93/13, w oparciu o wykładnię której wypracowano obowiązki informacyjne w ramach stosunków prawnych przedsiębiorców z konsumentami, stała się częścią polskiego porządku prawnego. Pozwany jako przedsiębiorca winien konstruować wzorce umowne, którymi posługiwał się przy stosunkach prawnych zawieranych z konsumentami, nie tylko z uwzględnieniem polskich aktów normatywnych, ale także wzorców europejskich wynikających z Dyrektywy nr 93/13. Konstrukcja wzorca umownego w dacie zawierania Umowy winny odpowiadać nie tylko art.
i nast. k.c., ale także jednolitym standardom europejskim. Z tego właśnie względu sposób przedstawiania oferty kredytu w którym występuje ryzyko walutowe (materializujące się w przypadku wzrostu kursu waluty koniecznością ponoszenia przez kredytobiorcę wyższych nakładów finansowych na obsługę kredytu), które ponosi kredytobiorca a nie bank, musi być rzetelny, uzmysławiający w maksymalnym stopniu klientowi konsekwencje ekonomiczne ewentualnego wzrostu kursu waluty waloryzacyjnej. Bez takich informacji klient, zachęcany do wyboru takiej oferty niższym oprocentowaniem (wynikającym z zastosowania niższej stopy referencyjnej LIBOR), nie jest w stanie ocenić i porównać oferty kredytu złotowego (w którym ryzyko walutowe nie występuje) oraz kredytu waloryzowanego. Skoro w umowach kredytu koszty jego obsługi zawsze są ściśle oznaczone wysokością marży za udzielenie kredytu, oprocentowania składającego się ze stałej marży oraz stopy referencyjnej, której zasady zmiany określa umowa kredytu, to dla porównania kredytu złotowego oraz kredytu waloryzowanego kursem waluty obcej, powinny być jasno określone zasady ustalania kwoty bazowej waluty obcej oraz wysokość naliczanego przez bank spreadu walutowego. Są to bowiem parametry wpływające na koszty obsługi kredytu w taki sam sposób jak oprocentowanie. Pochylając się nad tym czy klauzula ryzyka walutowego została sformułowana w sposób jednoznaczny, Sąd zobligowany był kierować się nie tylko subiektywnymi odczuciami powodów, którzy podczas zeznań w charakterze strony utrzymywali, że nie zdawali sobie sprawy z ryzyka walutowego oraz jego wpływu na zaciągane zobowiązanie. Przedmiotowa ocena musi być dokonywana przez pryzmat tzw. przeciętnego konsumenta, czyli osoby uważnej oraz krytycznej, analizującej przekazywane informacje, należycie dbającej o swoje interesy. Na kanwie niniejszego postępowania ocena jednoznaczności klauzuli ryzyka walutowego, sprowadza się w zasadzie do analizy przekazu płynącego z dokumentu Informacji podpisanego przez powodów (k. 106-109). W ocenie Sądu przedmiotowa Informacja w sposób obrazowy oraz zrozumiały dla przeciętnego konsumenta przedstawia zalety oraz wady kredytu dewizowego (waloryzowanego), zaproponowanego powodom. Informacja zawiera porównanie kredytów złotowych oraz waloryzowanych, z uwzględnieniem historycznych notowań stóp referencyjnych WIBOR oraz LIBOR. Zawiera wykres wskazujący uśrednione zmiany notowań waluty CHF na przestrzeni bardzo szerokiego przedziału czasowego, z uwzględnieniem najwyższego historycznie (przed datą zawarcia Umowy), notowania z połowy 2004 r., wraz ze wskazaniem, ekonomicznych skutków tego wzrostu dla klientów zarobkujących w walucie krajowej i podkreśleniem, że taka sytuacja może powtórzyć się ponownie. Ryzyko walutowe oraz jego wpływ na oferowane zobowiązanie zostało więc dokładnie wytłumaczone. To jak ryzyko walutowe może praktycznie oddziaływać na oferowaną umowę przedstawia dodatkowa symulacja zawarta w pkt 4 Informacji (k. 109). Według Sądu przeciętny konsument znając mechanizmy działania umowy kredytu dewizowego (waloryzowanego), będąc świadomym historycznych wahań kursu waluty CHF oraz stóp referencyjnych, po okazaniu mu dodatkowej symulacji mógł podjąć świadomą decyzję, co do wyboru rodzaju kredytu, mimo, że symulacja nie odnosiła się bezpośrednio do wysokości kredytu o który ubiegali się powodowie. Klauzula ryzyka walutowego została więc zdaniem Sądu sformułowana w sposób dostatecznie czytelny oraz jednoznaczny. Jeśli chodzi o transparentność klauzuli waloryzacyjnej badaną przez pryzmat tzw. klauzuli spreadu walutowego (pozwany przyznał się do jego pobierania spreadu, próbował dowodzić, że wysokość tej prowizji nie odbiegała od uwarunkowań rynkowych), jej niejednoznaczności należy w ocenie Sądu upatrywać w braku określenia w treści Informacji oraz w akcie Umowy lub Regulaminie sposobu w jaki Bank ustalał kursy kupna i sprzedaży waluty CHF stosowane do określenia świadczenia Banku oraz świadczenia zwrotnego Kredytobiorcy. Bank nie podał ani w treści Informacji ani spornego stosunku prawnego sposobu w jaki ustala kurs bazowy CHF, granic pobieranego spreadu walutowego na etapie uruchamiania kredytu (im niższy kurs kupna CHF tym niższa wypłata kredytu w PLN) oraz spłaty poszczególnych rat kredytu (im wyższy kurs sprzedaży CHF oraz poziom dodatniego spreadu, tym wyższa wysokość raty przeliczanej na PLN). Treść stosunku prawnego łączącego strony (oraz Informacji), nie zawiera żadnych odniesień w powyższym zakresie. Zdaniem Sądu ogólne odwołanie się do kursów publikowanych przez Bank, bez wskazania tego gdzie owe kursy są publikowane, z jakiego momentu dnia uruchomienia i spłaty kredytu, dla jakich transakcji (gotówkowych czy bezgotówkowych), według jakich kryteriów ustalanych – czyniło kwestionowane klauzule waloryzacyjne niejednoznacznymi. Taki sposób ukształtowania treści wzorca umownego, oznacza, że przy ustalaniu świadczenia wypłacanego powodom oraz przy spłacie kredytu, Bank nie był ograniczony żadnymi postanowieniami umownymi, miał swobodę w wyborze momentu dnia w którym dokonywał przeliczeń, kształtowaniu wysokości kursu kupna i kursu sprzedaży waluty CHF. Tym samym mógł wpływać na wysokość własnego zobowiązania oraz wysokość zwrotnego zobowiązania Kredytobiorcy. Powodowie nie posiadali w momencie zawierania Umowy, żadnych instrumentów kontraktowych, pozwalających im na zweryfikowanie stosowanych przez pozwanego kursów przeliczeniowych. Brak określenia w Umowie jednoznacznych i weryfikowalnych kryteriów w oparciu o które ustalana były owe kursy, prowadzi do sytuacji w której Kredytobiorca nie był w stanie oszacować, na podstawie jednoznacznych i zrozumiałych kryteriów, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencji ekonomicznych w dacie zawierania Umowy (o których szerzej w dalszej części uzasadnienia). Swoista nierówność informacyjna stron, a w szczególności sytuacja, w której konsument dowiaduje się o poziomie zadłużenia ratalnego, już spłaconego w związku z podjęciem odpowiedniej sumy z jego rachunku jest nie do zaakceptowania w świetle wspólnotowej wykładni art.
k.c. (zob. min. uzasadnienie wyroku SN w sprawie IV CSK 309/18). Samo stwierdzenie niejednoznaczności postanowienia umownego na gruncie prawa polskiego nie przesądza o abuzywnym charakterze tego postanowienia. Koniecznym jest również zbadanie przez Sąd czy kwestionowane niejednoznaczne postanowienia umowne (w zakresie klauzuli spreadu walutowego) są sprzeczne z dobrymi obyczajami i czy stanowią rażące naruszenie interesów konsumenta. W sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami rażąco naruszają interesy konsumenta postanowienia umowne godzące w równowagę kontraktową stron, a także te, które zmierzają do wprowadzenia konsumenta w błąd, wykorzystując jego zaufanie i brak specjalistycznej wiedzy. Klauzula dobrych obyczajów nawiązuje do wyobrażeń o uczciwych, rzetelnych działaniach stron, a także do zaufania, lojalności, jak również – w stosunkach z konsumentami – do fachowości. Zatem sprzeczne z dobrymi obyczajami są takie działania, które zmierzają do dezinformacji lub wywołania błędnego mniemania konsumenta (czy szerzej klienta), wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności, ukształtowania stosunku zobowiązaniowego niezgodnie z zasadą równorzędności stron, nierównomiernego rozłożenia praw i obowiązków między partnerami kontraktowymi (por. M.Bednarek w: System Prawa Prywatnego Tom 5 Prawo zobowiązań – część ogólna, 2013, s.766.) Dobre obyczaje, do których odwołuje się art.
k.c. stanowią przykład klauzuli generalnej, której zadaniem jest wprowadzenie możliwości dokonania oceny treści czynności prawnej w świetle norm pozaprawnych. Chodzi o normy moralne i obyczajowe, powszechnie akceptowane albo znajdujące szczególne uznanie w określonej sferze działań, na przykład w obrocie profesjonalnym, w określonej branży, w stosunkach z konsumentem itp. Przez dobre obyczaje w rozumieniu art.
należy rozumieć pozaprawne reguły postępowania niesprzeczne z etyką, moralnością i aprobowanymi społecznie obyczajami. Należy przy tym mieć na uwadze, że pojęcie sprzeczności z dobrymi obyczajami stanowi przeniesienie na grunt kodeksu cywilnego użytego w art. 3 ust.1 dyrektywy pojęcia sprzeczności z wymogami dobrej wiary. Powołany przepis przewiduje, że warunki umowy, które nie były indywidualnie negocjowane, mogą być uznane za nieuczciwe, jeśli stoją w sprzeczności z wymogami dobrej wiary, powodują znaczącą nierównowagę wynikających z umowy, praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Równocześnie preambuła dyrektywy zawiera w motywie 16 istotne wskazówki interpretacyjne pozwalające ustalić pożądane zachowania zgodne z wymogami dobrej wiary. W szczególności: przy dokonywaniu oceny działania w dobrej wierze będzie brana pod uwagę zwłaszcza siła pozycji przetargowej stron umowy, a w szczególności, czy konsument był zachęcany do wyrażenia zgody na warunki umowy i czy towary lub usługi były sprzedane lub dostarczone na specjalne zamówienie konsumenta; sprzedawca lub dostawca spełnia wymóg działania w dobrej wierze, jeżeli traktuje on drugą stronę umowy w sposób sprawiedliwy i słuszny, należycie uwzględniając jej prawnie uzasadnione roszczenia. Również przy interpretacji kolejnej z wymaganych dla stwierdzenia abuzywności postanowienia umownego przesłanek, tj. rażącego naruszenia interesu konsumenta, odwołać należy się do treści przepisów Dyrektywy. W ich świetle w pełni znajdują uzasadnienie twierdzenia, iż rażące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce, jeżeli postanowienia umowy poważnie i znacząco odbiegają od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron, wprowadzając nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na niekorzyść konsumenta. Jednak nie wyczerpuje to zakresu, w którym może dojść do naruszenia interesów konsumenta. Chodzi bowiem nie tylko o interesy ekonomiczne, ale też związane ze zdrowiem konsumenta, jego czasem zbędnie traconym, dezorganizacją toku życia, doznaniem przykrości, zawodu, wprowadzenia w błąd, nierzetelności traktowania. O ile ustawodawca posłużył się w art.
k.c. pojęciem rażącego naruszenia interesów konsumenta, co mogłoby wskazywać na ograniczenie treści stosowania przepisów do przypadków skrajnej nierównowagi interesów stron (tak jak ma to miejsce na gruncie wykładni art. 58 § 2 k.c.), to w treści art. 3 ust.1 Dyrektywy ta sama przesłanka została określona jako wymóg spowodowania poważnej i znaczącej nierównowagi wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. W tej sytuacji wykładnia art.
k.c. w świetle wymogów dyrektywy rodzi konieczność złagodzenia kryteriów stawianych skutkom postanowienia, których zaistnienie pozwalać będzie na stwierdzenie jego niedozwolonego charakteru. Tradycyjne stopniowanie, w którym za rażące uznaje się sytuacje skrajne, nadzwyczajne, ustąpić musi konieczności odnoszenia się jedynie do znamienia znaczącej nierównowagi, jako wypełniającej już kryteria rażącego naruszenia. Zgodnie z art. 385 2 k.c. oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy, biorąc pod uwagę jej treść, okoliczności zawarcia oraz uwzględniając umowy pozostające w związku z umową obejmującą postanowienie będące przedmiotem oceny. Również zgodnie z brzmieniem art. 4 Dyrektywy nadanym sprostowaniem z dnia 13 października 2016 roku (Dz.Urz.UE.L z 2016 r. Nr 276, poz. 17[1]), nieuczciwy charakter warunków umowy jest określany z uwzględnieniem rodzaju towarów lub usług, których umowa dotyczy i z odniesieniem, w momencie zawarcia umowy, do wszelkich okoliczności związanych z zawarciem umowy oraz do innych warunków tej umowy lub innej umowy, od której ta jest zależna. Wreszcie, w przywoływanym już wyroku w sprawie C-186/16, Trybunał Sprawiedliwości wskazał, że artykuł 3 ust. 1 Dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że oceny nieuczciwego charakteru warunku umownego należy dokonywać w odniesieniu do momentu zawarcia danej umowy, z uwzględnieniem ogółu okoliczności, które mogły być znane przedsiębiorcy w owym momencie i mogły mieć wpływ na późniejsze jej wykonanie. Do sądu krajowego należy ocena istnienia ewentualnej nierównowagi w rozumieniu rzeczonego przepisu, której to oceny należy dokonać w świetle ogółu okoliczności faktycznych sprawy w postępowaniu głównym i z uwzględnieniem między innymi fachowej wiedzy przedsiębiorcy, w tym przypadku banku, w zakresie ewentualnych wahań kursów wymiany i ryzyka wiążących się z zaciągnięciem kredytu w walucie obcej. Sąd Najwyższy podzielił ten pogląd w uchwale z 20 czerwca 2018 r., III CZP 29/17. Należy zatem podnieść, że przy ocenie niedozwolonego charakteru określonego postanowienia umownego, również ocenie indywidualnej, nie ma żadnego znaczenia w jaki sposób sporna Umowa była wykonywana przez strony. W szczególności nie ma znaczenia, czy przedsiębiorca rzeczywiście korzystał z możliwości, jakie wynikają dla niego z określonego brzmienia postanowień umownych. Istotne jest jedynie, że nie było żadnych przeszkód aby skorzystał z takich uprawnień. Postanowienie umowne ma niedozwolony charakter nie dlatego, że jest w niewłaściwy sposób wykorzystywane przez przedsiębiorcę – tym bardziej, że jest to okoliczność, która w toku wykonywania umowy może się zmieniać. To samo postanowienie nie może zaś być abuzywne bądź tracić takiego charakteru jedynie w wyniku przyjęcia przez jedną ze stron umowy określonego sposobu jej wykonania, korzystania bądź niekorzystania z wynikających z niego uprawnień. Postanowienie jest niedozwolone, jeśli daje kontrahentowi konsumenta możliwość działania w sposób rażąco naruszający interesy konsumenta. Ocena ta dokonywana jest natomiast według stanu z chwili zawarcia umowy. Z tej samej przyczyny nie miało żadnego znaczenia dla stwierdzenia niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych to, w jaki sposób pozwany Bank rzeczywiście ustalał kurs waluty, do której kredyt był waloryzowany. Nie ma też znaczenia w jaki sposób Bank finansował udzielanie kredytów dewizowych (denominowanych, waloryzowanych), gdyż również to stanowi okoliczność leżącą poza łączącym strony stosunkiem prawnym, a równocześnie związaną z wykonywaniem Umowy, a nie chwilą jej zawarcia. Skierowanie postępowania dowodowego w tym kierunku, badanie „rynkowości” kursów stosowanych przez pozwanego stanowiłoby wyraz niedozwolonej z punktu widzenia zaprezentowanej powyżej wykładni prawa, oceny spornego postanowienia umownego ex post. Jeżeli dane postanowienie umowy jest niedozwolone, to skutki jego stosowania przez Bank nie mogą podlegać ochronie prawnej. Mając na względzie złożoność klauzul waloryzacyjnych, należy ocenić zasady na jakich przeliczano świadczenie wypłacone przez Bank Kredytobiorcy oraz świadczenie zwrotne Kredytobiorcy na rzecz Banku (tj. zbadać tzw. klauzulę spreadu walutowego). Zdaniem Sądu wskazywane przez powodów klauzule waloryzacyjne uznać należało za sprzeczne z dobrymi obyczajami, rażąco naruszające interesy powodów jako konsumentów. Podstawą przyjęcia, że postanowienia przewidujące stosowanie kursów wyznaczanych przez Bank przy wykonywaniu mechanizmu waloryzacji kredytu są sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta, jest fakt przyznania sobie przez przedsiębiorcę prawa do jednostronnego kształtowania wysokości świadczeń stron Umowy. Świadczeniem Banku na kanwie Umowy jest wypłata Kredytobiorcy kwoty kredytu wyrażonej w CHF, ale przeliczonej w dniu uruchomienia kredytu na walutę PLN po kursie kupna CHF Banku. To po jakim kursie rynkowym oraz przy zastosowaniu jakiego poziomu spreadu walutowego, Bank wypłaci świadczenie należne Kredytobiorcy, zależało od jednostronnej i arbitralnej decyzji pozwanego. W podobny sposób pozwany skonstruował warunki spłaty kredytu przez Kredytobiorcę. Raty kredytowe wyrażono w walucie CHF, dzieląc kwotę kredytu (saldo kapitałowe w CHF) przez liczbę miesięcy kredytowania, dodając do każdej raty kapitałowej, część odsetkową ustaloną w oparciu o umowne oprocentowanie (także wyrażone w walucie CHF), składające się ze stałej marży oraz zmiennej stopy referencyjnej LIBOR dla CHF. Poszczególne raty równe (składające się części kapitałowej i odsetkowej) na przestrzeni wykonywania umówionego zobowiązania przez powodów, miały być przeliczane na złote polskie po kursie sprzedaży CHF Banku. To jednak po jakim kursie rynkowym oraz przy zastosowaniu jakiego poziomu spreadu walutowego, powodowie będą zobowiązani spełnić świadczenie zwrotne na rzecz Banku, zależało od decyzji pozwanego. Analogiczny mechanizm zastosowano w przypadku chęci wcześniejszej spłaty kredytu, wypowiedzenia Umowy przez Bank, przewalutowania kredytu przez Kredytobiorcę (a właściwie „konwersji”) lub a także kosztów wyrażanych w walucie CHF a spłacanych w walucie krajowej. Powodom nie przysługiwały żadne uprawnienia kontraktowe, umożliwiające weryfikację rynkowości przyjętego kursu bazowego oraz poziomu zastosowanego, spreadu walutowego. Pozwany nie określił bowiem w akcie Umowy, Informacji lub Regulaminie, sposobu ustalania kursu bazowego, a także granic spreadu walutowego. Stanowi to według Sądu wyraz rażącego naruszenia interesów konsumenta, narażając go na brak bezpieczeństwa i możliwości przewidzenia skutków ekonomicznych Umowy. Jest to przy tym postępowanie nieuczciwe, sprzeczne z dobrymi obyczajami, rażąco naruszające równowagę stron Umowy na korzyść strony silniejszej, która nie tylko może kształtować świadczenie wypłacane kredytobiorcy w walucie PLN (a więc własne zobowiązanie), na sfinansowanie celu kredytu, obciążając przy tym kredytobiorcę ryzykiem ewentualnej dopłaty do inwestycji. Może także żądać spełnienia świadczenia w określonej przez siebie wysokości, korzystać z szeregu postanowień o charakterze sankcji (m.in. podwyższone karne oprocentowanie, możliwość wypowiedzenia umowy), gdyby konsument takiego świadczenia nie spełniał. Uznanie klauzuli spreadu walutowego za postanowienie niedozwolone można uznać za pogląd ugruntowany zarówno na gruncie Dyrektywy 93/13 (por. powołanej już i wielokrotnie przytaczane w późniejszym orzecznictwie TSUE orzeczenie w sprawie K.), jak również w polskiej judykaturze w ogólności na tle umów waloryzowanych kursem waluty obcej (por. m.in. uzasadnienie wyroku SN w sprawie II CSK 19/18; uzasadnienie wyroku SN w sprawie IV CSK 309/18). W ocenie Sądu o niedozwolonym charakterze przytoczonych postanowień, świadczy również fakt stosowania we wzorcu umownym niejednorodzajowych kursów przeliczeniowych. Stosowanie kursu kupna CHF do ustalenia wysokości świadczenia pieniężnego wypłacanego Kredytobiorcy, a następnie kursu sprzedaży CHF do określenia wysokości raty, spłacanej przez Kredytobiorcę w walucie krajowej, prowadziło to do sytuacji w której w chwili uruchomienia kredytu, świadczenie Banku oraz zwrotne świadczenie Kredytobiorcy (pomijając zupełnie kwestię ewentualnych wahań kursowych), nie mogły być równoważne ekonomicznie. Istota klauzuli waloryzacyjnej polega na tym, że wzajemne świadczenia stron umowy dwustronnie zobowiązującej, powinny się równoważyć ekonomicznie przynajmniej w dacie zawierania stosunku prawnego. Tymczasem gdyby tego samego dnia na warunkach określonych w Umowie, powodowie zdecydowali się za otrzymane od pozwanego w ramach uruchomienia kredytu środki w PLN, zwrócić oddaną im do dyspozycji kwotę kredytu w CHF, uprzednio kupując za otrzymane od pozwanego środki w PLN, walutę CHF (a zatem według kursu sprzedaży a nie kupna), kwota ta nie wystarczyłaby na spłatę zobowiązania (należności głównej). Jednocześnie, w ocenie Sądu nie sposób było, czy to z postanowień Umowy czy z postanowień Regulaminu lub treści Informacji, wywieść uzasadnienia dla zastosowania do określenia głównych świadczeń stron, różnorodzajowych kursów waluty CHF. Zdaniem Sądu to w jaki sposób pozwany finansował akcję kredytową, leżało poza treścią badanego stosunku prawnego. Jeżeli pozwany ponosił w związku z akcją kredytową dodatkowe koszty związane z obsługą kredytu denominowanego (dewizowego), to koszt ten winien zostać wkalkulowany w jednoznacznie określoną wysokość marży, stanowiącej stałą część oprocentowania kredytu. Ewentualnie pozwany (poza podaniem sposobu ustalania bazowego kursu rynkowego) winien podać w treści Umowy wysokość spreadu walutowego stosowanego na etapie uruchamiania kredytu oraz wysokość spreadu walutowego, stosowanego na etapie spłaty kredytu. Dopiero przy spełnieniu takich warunków, Kredytobiorca mógł ocenić opłacalność danego produktu kredytowego (przynajmniej w zakresie dodatkowego kosztu w postaci spreadu walutowego). Wszakże według samego pozwanego, kredyty waloryzowane kursem waluty obcej cieszyły się dużą popularnością w badanym okresie, ze względu na niższą stopę referencyjną oprocentowania. Z jednej więc strony Bank przedstawiał omawiany produkt kredytowy jako atrakcyjny ze względu na niższe niż w kredycie złotowym oprocentowanie, a z drugiej w momencie przedstawiania klientowi oferty tego kredytu, zatajał przed konsumentem informacje o wysokości pobieranej dodatkowej marży, która w ramach uruchomienia kredytu pomniejszała przekazywaną Kredytobiorcy kwotę środków pieniężnych w złotych polskich (za które klient finansował nabycie nieruchomości mieszkaniowej), a w ramach spłaty kredytu powiększała wysokość raty przeliczanej na walutę polską. Ukrycie więc przed Kredytobiorcą dodatkowych kosztów kredytu, z uwagi na zastosowanie różnorodzajowych kursów do przeliczeń, stosowanie ukrytych prowizji w postaci spreadu walutowego, którego wysokość nie została określona w Umowie, było nie tylko z natury nieuczciwe, stanowiąc przejaw zachowania sprzecznego z dobrymi obyczajami, rażąco naruszającego interesy konsumenta. Nie pozwalało także na powzięcie w pełni świadomej decyzji przez konsumenta, co do opłacalności poszczególnych ofert Banku (kredytu złotowego lub waloryzowanego). Dla możliwości sformułowania powyższych ocen w ramach wykładni ww. przepisów, nie ma znaczenia to, w jaki sposób Bank rzeczywiście ustalał kurs w trakcie wykonywania Umowy i jaka była relacja kursu Banku do kursu rynkowego. Są to okoliczności obojętne na gruncie art.385 2 k.c., jak również oceny możliwego naruszenia interesów konsumenta. Istotne jest jedynie, że postanowienia Umowy dawały przedsiębiorcy nieograniczoną umownie swobodę w wyznaczaniu kursu waluty waloryzacyjnej, a w konsekwencji – wysokości zobowiązań konsumenta. Trzeba również zaakcentować, że stosowanie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych, w tym podejmowanie środków mających na celu zapobieganie stosowaniu nieuczciwych warunkach w umowach zawieranych z konsumentami, odbywa się nie tylko w interesie konsumentów, ale też podmiotów gospodarczych konkurujących na rynku. Wynika to wprost z treści art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13, która przewiduje że zarówno w interesie konsumentów, jak i konkurentów państwa członkowskie zapewnią stosowne i skuteczne środki mające na celu zapobieganie stałemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami. Przepisy nie tylko zatem chronią konsumentów, ale mają na celu zapobieżenia naruszeniu zasad konkurencji. Odbywa się to poprzez zapobieżenia możliwości stosowania przez przedsiębiorców postanowień, które pozornie korzystne dla konsumenta, służą zwiększeniu sprzedaży towarów i usług, naruszając interesy tych podmiotów, które nie stosując nieuczciwych postanowień nie są w stanie zaoferować podobnych warunków. Zgodnie z art.
postanowienie niedozwolone nie wiąże konsumenta, a zatem nie wywołuje ono skutków prawnych od samego początku i z mocy samego prawa, co sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę z urzędu ( np. wyrok Sądu Najwyższego z 30 maja 2014 r., III CSK 204/13; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 września 2016 r., II CSK 750/15; wyrok Sądu Najwyższego z 14 lipca 2017 r., II CSK 803/16, OSNC 2018/7-8/79; wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 20 września 2018 r., C-51/17, (...) Bank (...)., (...) (...) (...) przeciwko T. I. i E. K. ), chyba że konsument następczo udzieli "świadomej, wyraźnej i wolnej zgody" na to postanowienie i w ten sposób jednostronnie przywróci mu skuteczność ( wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 lipca 2017 r., II CSK 803/16 i przywołane tam orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej; uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego
k.c. Wobec wyraźnego stanowiska powodów odwołujących się do nieważności Umowy, nie zachodzi sytuacja, w której konsument jest postawiony przed koniecznością wyboru między dwoma rozwiązaniami, z których każde jest dla niego ex definitione niekorzystne: pozostawieniem niekorzystnej luki w Umowie albo następczą akceptacją niekorzystnej klauzuli. Nie ma zatem żadnych przeszkód aby uznać, że ustalenie nieważności całej Umowy miałoby odbyć się ze szkodą dla konsumenta, naruszając jego interes ekonomiczny. Powyższe rozważania były wystarczające do możliwości stwierdzenia nieważności Umowy, tym niemniej w celu wyczerpania zarzutów powodów podnoszonych w toku instancji, Sąd ustosunkuje się również do dodatkowej podstawy faktycznej powództwa, powołanej na uzasadnienie powództwa głównego. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy (art. 58 § 1 k.c.). Nieważna jest również czynność sprzeczna z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 k.c.). Jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynności nie zostałaby dokonana (art. 58 § 3 k.c.). Czynność prawna jest sprzeczna z ustawą, gdy jej treść jest formalnie i materialnie niezgodna z bezwzględnie obowiązującym przepisem prawa. Niewątpliwie nieważność czynności prawnej może wynikać nie tylko z wyraźnej dyspozycji przepisu, ale także z natury zobowiązania. Sąd uznaje ogólną konstrukcję kredytu denominowanego za dopuszczalną na gruncie prawa polskiego. Jest to wypracowany w ramach i granicach swobody umów (art. 353 1 k.c.), podtyp umowy kredytu bankowego w rozumieniu art. 69 pr. bank. Umowy takie co do zasady nie naruszają żadnego z przepisów prawa wskazywanego przez powodów (w tym art. 358 k.c., art. 358 1 § 1 k.c. oraz art. 69 pr. bank.). Umowa kredytu denominowanego zawiera wszystkie elementy konstrukcyjne właściwe dla umowy kredytu bankowego takie jak: kwota i waluta kredytu, cel kredytu, zasady wypłaty i spłaty kredytu, oprocentowanie. Jej wyodrębnienie w obrocie prawnym, podobnie jak umowy kredytu indeksowanego, jest powszechnie akceptowane i dopuszczalne. Różnice pomiędzy walutą kredytu a walutą uruchomienia kredytu nie naruszają żadnego z ww. przepisów, postanowienie to dotyczy wyłącznie sposobu spełnienia umówionych świadczeń wzajemnych (zob. m.in. wyrok SN z 25 marca 2011 r., IV CSK 377/10; wyrok SN z 14 lipca 2017 r., II CSK 803/16, wyrok SN z 22 stycznia 2016 r., I CSK 1049/14). Wyżej wymienione ogólne wymogi zostały spełnione w przypadku ocenianej Umowy. Zawiera ona wszystkie elementy przedmiotowo istotne umowy kredytu. Kwota kredytu została w umowie ściśle określona. Została ona oddana do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony. Wypłata środków miała zostać dokonana w złotych, co jak wyżej wskazano jest dopuszczalną konstrukcją prawną w przypadku kredytu denominowanego, znajdując przede wszystkim oparcie w zasadzie swobody umów. Umowa określała ponadto obowiązek zwrotu wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w terminach zapłaty określonych w harmonogramie spłat. Niezależnie jednak od powyższego, zawarta przez strony Umowa od początku obarczona była wadami, które ostatecznie prowadziły do jej nieważności także na zasadach ogólnych. Przyczynami wadliwości Umowy, prowadzącymi do jej nieważności, był narzucony przez Bank sposób ustalania wysokości kwoty podlegającej wypłacie Kredytobiorcy oraz zwrotowi – a więc jak już wyjaśniono w ramach oceny abuzywności kwestionowanych klauzul waloryzacyjnych, głównych świadczeń stron. Ustalenie wysokości kwoty wypłaconego i zwracanego kredytu wiązało się z koniecznością odwołania się do kursów walut ustalanych przez Bank. Tymczasem ani Umowa, ani inne wzorce umowne stanowiące podstawę ustalenia treści łączącego strony stosunku prawnego, nie określały prawidłowo zasad ustalania tych kursów. Podkreślić przy tym trzeba, że nie ma znaczenia w jaki sposób Bank w rzeczywistości ustalał kursy walut i ukształtował haromonogram. Analizie w świetle przepisów regulujących granice swobody umów podlega treść czynności prawnej, a nie sposób wykonywania umowy. Zasadniczym elementem każdego zobowiązania umownego jest możliwość obiektywnego i dostatecznie dokładnego określenia świadczenia zarówno wierzyciela jak i dłużnika. Przy określeniu świadczenia możliwe jest odwołanie się do konkretnych podstaw, możliwe jest również odwołanie się w tym zakresie do woli osoby trzeciej. Jednakże w każdym wypadku umowa będzie sprzeczna z naturą zobowiązania jako takiego, jeśli określenie świadczenia zostanie pozostawione woli wyłącznie jednej ze stron kontraktu (tak m.in. A. Pyrzyńska [w] Prawo zobowiązań – część ogólna, tom 5, pod redakcją prof. dr hab. Ewy Łętowskiej, str. 205; zob. także uchwalę SN [7] z 22 maja 1991 r. w sprawie III CZP 15/91 oraz uchwałę SN [7] z 6 marca 1992 r. w sprawie III CZP 141/91). W powołanym świetle należy wyjaśnić, że banki prowadzące m.in. działalność kantorową, były i są uprawnione do skupowania i sprzedaży walut obcych, po cenach ustalanych we własnych tabelach kursowych. Czym innym jest jednak prowadzenie przez bank działalności kantorowej opartej na konkurencyjności obrotu walutą obcą, a czym innym ustalanie wysokości zobowiązania kredytobiorcy w oparciu o własne tabele kursowe banku w ramach udzielanych umów kredytu. Kredytobiorca w ramach kredytu denominowanego nie ma bowiem wpływu na to po jakim kursie „kupi” lub „sprzeda” walutę obcą, nie ma możliwości negocjowania kursów, wyboru najkorzystniejszej oferty kantorowej. Poza tym kwestionowane klauzule, nie miały ze swej istoty na celu przeprowadzenie między stronami faktycznych transakcji kantorowych (przysporzenie dodatkowych korzyści którejkolwiek ze stron – przynajmniej w świadomości powodów, przed którymi ukryto fakt pobierania oraz wysokości spreadów walutowych), lecz umożliwienie zastosowania stopy referencyjnej LIBOR dla CHF, przy jednoczesnej wypłacie kredytu w złotych polskich w celu sfinansowania kupna za walutę polską określonej nieruchomości w złotych polskich. Kredyt według zamiarów stron miał być wypłacony w złotówkach, Kredytobiorca nie miał możliwość wobec treści narzuconego mu wzorca umownego, otrzymania kwoty kredytu bezpośrednio w walucie CHF. Działalność kantorowa Banku oraz waloryzacja świadczeń w ramach umów kredytu denominowanego, to według Sądu odrębne czynności bankowe (por. art. 5 ust. 1 pkt 3 pr. bank., art. 5 ust. 2 pkt 7 pr. bank. oraz art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank.) o zupełnie innych podstawach oraz celach. Zwrócić trzeba także uwagę w kontekście przytoczonych przepisów Prawa bankowego, że w dacie zawierania Umowy art. 69 pr. bank. nie umożliwiał bankom stosowania przy umowach kredytowych przeliczeń zobowiązań kredytowych w oparciu o własne tabele kursowe (nie przewidywał prowadzenia przez banki działalności kantorowej w ramach rozliczeń kredytu). Efektem owej uznanej za niedopuszczalną dowolności, było uchwalenie ustawy antyspreadowej oraz wprowadzenie do art. 69 ust. 2 pr. bank. pkt 4a oraz ust. 3. Strony nie sanowały natomiast postanowień odsyłających przy ustalaniu głównych świadczeń stron w ramach Umowy, do niejednoznacznego kursu Banku. Powyższy sposób postrzegania i oceny spornego wzorca umownego, podzielił także Sąd Najwyższy w przywoływanym już wyroku w sprawie IV CSK 309/18. W uzasadnieniu tego orzeczenia SN stwierdził: „Uzależnienie kwot do wypłaty i zwrotu kwoty kredytu od zachowań i decyzji tylko jednej ze stron umowy, w dodatku strony silniejszej względem konsumenta, prowadzi do wniosku, że od samego początku nie było obiektywnego mechanizmu, który pozwoliłby ustalić świadczenie kredytobiorcy w sposób niezależny od decyzji banku. Nie da się tego pogodzić z ogólnymi zasadami prawa cywilnego zakładającymi w stosunkach zobowiązaniowych równowagę prawną stron umowy oraz określoność i przewidywalność ich wzajemnych świadczeń”. Sąd Najwyższy w cytowanym orzeczeniu uznał wprost, że wzorzec umowny zawierający klauzule waloryzacyjne odsyłające do kursów banku, jest sprzeczny z art. 353 1 k.c., a co za tym idzie nieważny na zasadach ogólnych. Jednocześnie w kontekście pozostałych motywów które pojawiły się w uzasadnieniu przytoczonego wyroku SN (była to sprawa z powództwa banku), należy nadmienić, że ze względu na żądanie powodów domagających się ustalenia nieważności Umowy, nie ma przeciwskazań do wydania przez Sąd wyroku o oczekiwanej przez powodów treści także na zasadach ogólnych prawa cywilnego. Sąd zwraca przy tym uwagę, że uznaniu określonej konstrukcji umownej za nieważną, bo przekraczającą granice swobody umów, nie stoją na przeszkodzie regulacje dotyczące niedozwolonych postanowień umownych. Stanowiąca ich pierwotne źródło Dyrektywa nr 93/13 wprowadza w art. 8 możliwość zastosowania przez systemy prawne poszczególnych państw członkowskich przyjęcia lub utrzymania bardziej rygorystycznych przepisów prawnych. Takimi przepisami są ww. ogólne normy prawa cywilnego. Reasumują, sposób ukształtowania przez pozwanego kwestionowanych klauzul, narusza istotę stosunku zobowiązaniowego, gdyż wprowadza do niego niedopuszczalny element nadrzędności jednej ze stron i podporządkowania drugiej strony, bez odwołania do jakichkolwiek obiektywnych kryteriów, zakreślających granice swobody jednej ze stron. Naruszenie istoty stosunku zobowiązaniowego oznacza przekroczenie granic swobody umów określonych w art. 353 1 k.c. i prowadzi do nieważności czynności prawnej jako sp
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.