Wprawdzie reżim ochrony konsumenckiej nie stoi na przeszkodzie w uznaniu umowy zawartej przez konsumenta za nieważną na podstawie art. 58 § 2 k.c., ale jest to możliwe wówczas jedynie, gdy dojdzie do naruszenia zasad współżycia społecznego w sposób, który nie będzie ograniczać się do rażącego naruszenia interesów konsumenta przez ukształtowanie we wzorcu umowy jego praw i obowiązków w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami. Sytuacja taka w sprawie niniejszej nie zachodzi, bo problem tkwi w treści umowy szablonowej. Dodać trzeba, że ocena ważności umowy z tej perspektywy schodzi na plan dalszy, skoro ostatecznie i tak uznać trzeba, że umowa jest dotknięta sankcją nieważności ze względu na reżim ochrony konsumenckiej. Umowa stron budzi zastrzeżenia dwojakiego rodzaju. Pierwsze z nich dotyczy odesłania do tabel kursowych banku. Nie sposób nie dostrzec, że umowa pozostawia bankowi przestrzeń na arbitralną decyzję co do wysokości stosowanego przelicznika. Zgodnie z § 7 ust. 1 umowy pożyczka miała być waloryzowana kursem kupna (...) wg tabeli kursowej banku. Kwota pożyczki wyrażona w (...) była określona na podstawie kursu kupna waluty (...) z tabeli kursowej banku z dnia i godziny uruchomienia pożyczki. Po myśli § 11 ust. 4 umowy raty kapitałowo-odsetkowe oraz raty odsetkowe spłacane być miały w złotych po uprzednim ich przeliczeniu według kursu sprzedaży (...) z tabeli kursowej banku, obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50. Takie samo odesłanie znalazło się także w przywołanych wyżej przepisach regulaminu. Tymczasem, ani umowa, ani regulamin, który – zgodnie z § 27 umowy – stanowił jej integralną część, nie definiowały pojęcia tabel kursowych. Było więc to pojęcie pozaumowne i to tylko od banku zależało, jak kształtował relację kursową (...). Tymczasem, w judykaturze przyjmuje się, że pozostawienie bankowi swobody w określaniu kursów walut (przelicznika) jest oczywiście sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszające interesy konsumenta, a klauzula, która nie zawiera jednoznacznej treści, a przez to pozwala na pełną swobodę decyzyjną banku, jest klauzulą niedozwoloną w rozumieniu art.
(tak w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego z 27 listopada 2019 r., sygn. akt II CSK 483/18). Odwołanie do kursów walut zawartych w „tabeli kursów” obowiązującej w banku oznacza naruszenie równorzędności stron umowy przez nierównomierne rozłożenie uprawnień i obowiązków między partnerami stosunku obligacyjnego ( idem; zob. też powołane tam orzecznictwo; por. wyroki Trybunału Sprawiedliwości z 30 kwietnia 2014 r., C-26/13 i z 20 września 2017 r., C-186/16). Warto przy tym przypomnieć, że przedmiotem oceny jest stan rzeczy z chwili zawarcia umowy ( vide: art. 385 2 k.c.), a dostateczną podstawą do uznania klauzuli za niedozwoloną jest takie ukształtowanie umowy, które wiąże się z ryzykiem naruszenia interesów konsumenta. Dla prowadzonej tu kontroli obojętne pozostają rzeczywiste skutki finansowe konkretnego uregulowania, w szczególności to, w jaki sposób bank korzystał ze swych kompetencji i czy istotnie było to niekorzystne dla konsumenta. Bez znaczenia dla rozstrzygnięcia pozostaje również to, czy bank ustalał kursy dowolnie, czy w oparciu o ściśle określone kryteria, skoro kryteria te nie stały się częścią składową stosunku prawnego istniejącego między stronami, bo nie wynikają z umowy, z regulaminu, ani z prawa powszechnie obowiązującego, które – po myśli art. 56 k.c. – kształtowałoby stosunek prawny powołany do życia przez strony umowy. Nie wystarcza, że bank posiada wewnętrzną regulację w tym przedmiocie, nawet jeśli opiera się ona na obiektywnych kryteriach narzuconych przez instytucje międzybankowe, bo ani pozwany, ani instytucje bankowe nie posiadają kompetencji do tworzenia rozwiązań, które wiązać będą innych uczestników obrotu. Prawo takie posiada jedynie ustawodawca. To, że na podstawie art. 5 ust. 2 pkt 7 prawa bankowego, bank jest uprawniony do prowadzenia skupu i sprzedaży wartości dewizowych, nie sprawia automatycznie, że tabele kursowe banku – nawet opublikowane zgodnie z art. 111 ust. 1 pkt 4 prawa bankowego – mogą stać się prawem obowiązującym jego klientów. Drugą wadę umowy wiązać należy z zastosowanym w niej mechanizmem indeksacji. Wadliwość tę łączyć trzeba z obowiązkami informacyjnymi banku, które – właściwie zrealizowane – powinny pozwolić rozpoznać konsumentowi rzeczywiste ryzyko związane z wyborem pożyczki indeksowanej do waluty obcej. Konsument – zawierając umowę – powinien mieć świadomość nie tylko tego, że jego raty mogą wzrosnąć wraz z niekorzystną dlań zmianą relacji PLN do (...), ale – nade wszystko – że dynamicznie zmieniać się będzie zadłużenie wyrażone w złotych. Jednocześnie, powinien wiedzieć, że proponowana mu konstrukcja pożyczki umożliwia wzrost tych wartości bez żadnych ograniczeń. Bez znaczenia w tej ocenie pozostaje to, czy bank przewidywał gwałtowną zmianę kursu PLN do (...), bo nie to jest clou problemu: powódka nie twierdzi wszak, że została wprowadzona w błąd. Istota rzeczy polega na tym, że konsumentka powinna była zdawać sobie sprawę z tego, że – zaciągając pożyczkę na dwadzieścia lat – po kilku, a nawet kilkunastu latach może być winna bankowi więcej, niż pożyczyła, mimo że będzie spłacać w tym czasie coraz to wyższe raty. Miarą jej długu są przecież złotówki, a nie franki szwajcarskie. Na tym w zasadzie polega ryzyko pożyczek czy kredytów indeksowanych do walut obcych. Powódka nie została pouczona o takim ryzyku. Próżno szukać informacji w tym przedmiocie w umowie czy regulaminie. Powódka nie składała też żadnych pisemnych deklaracji o tym, że jest świadoma ryzyka kursowego. Z jej zeznań wynika natomiast, że nie była pouczana w żaden sposób o istnieniu takiego ryzyka. Nie przedstawiano jej też symulacji kursów (...) (k. 1430). W konkluzji uznać trzeba, że klauzule zawarte w § 7 ust. 1 i § 11 ust. 4 umowy oraz w § 22 ust. 2 i 3 i § 34 regulaminu stanowią niedozwolone postanowienia umowne, w rozumieniu art.
Odesłanie do niezdefiniowanych tabel kursowych – jak już wyjaśniono – jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumentów. Z uwagi na przyjętą konstrukcję pożyczki, zakładającą nieograniczone ryzyko kursowe, bez stosownego pouczenia konsumenta o wynikających z tego konsekwencjach, za abuzywne uznane być muszą również § 1 ust. 2 umowy i § 1 ust. 2 regulaminu, przewidujące mechanizm indeksacji. W ocenie sądu apelacyjnego można założyć bez ryzyka błędu, że większość konsumentów, mając pełną świadomość skutków istotnej zmiany kursu waluty obcej, nie przyjęłaby oferty tego rodzaju umowy, która – ze swej natury – nie jest dostosowana do rzeczywistych potrzeb tej klasy uczestników obrotu, zaciągających pożyczkę na znaczną sumę na zaspokojenie swoich osobistych potrzeb (w tym przypadku rozliczenie się ze wspólnego majątku). Chodzi wszak o czynność prawną skomplikowaną, o rzeczywistość specyficzną, znajomość realiów rynkowych niedostępną przeciętnie starannemu konsumentowi. Właśnie z tej przyczyny sam mechanizm indeksacji rażąco narusza interes konsumentów, a działanie przedsiębiorcy (banku), który proponował taki ryzykowny model kredytowania, musi uchodzić za sprzeczne z dobrymi obyczajami, co wpisuje się w hipotezę art.
W ślad za dominującym poglądem orzecznictwa uznać trzeba, że nie ma w systemie prawa polskiego rozwiązań, które mogłyby zastąpić niedozwolone klauzule przeliczeniowe (zob. uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 26 października 2020 r., I ACa 530/20; por. też uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 24 października 2018 r., II CSK 632/17), a wejście w życie art. 69 ust. 3 prawa bankowego i art. 358 § 2 k.c. nic nie zmieniło w tej ocenie. Przepisy te nie objęły swym działaniem powstałych już skutków prawnych (por. uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z 9 lipca 2020 r., V CSK 42/20). Warto przypomnieć, że zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 3 października 2019 r., C-260/18, artykuł 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie wypełnieniu luk w umowie, spowodowanych usunięciem z niej nieuczciwych warunków, które się w niej znajdowały, wyłącznie na podstawie przepisów krajowych o charakterze ogólnym, przewidujących, że skutki wyrażone w treści czynności prawnej są uzupełniane w szczególności przez skutki wynikające z zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów, które nie stanowią przepisów dyspozytywnych lub przepisów mających zastosowanie, jeżeli strony umowy wyrażą na to zgodę. W tym samym wyroku przyjęto także, że ten sam przepis dyrektywy nie stoi na przeszkodzie temu, by sąd krajowy, po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru niektórych warunków umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej i oprocentowanego według stopy procentowej bezpośrednio powiązanej ze stopą międzybankową danej waluty, przyjął, zgodnie z prawem krajowym, że ta umowa nie może nadal obowiązywać bez takich warunków z tego powodu, że ich usunięcie spowodowałoby zmianę charakteru głównego przedmiotu umowy. Tym bardziej, skutku sanującego umowę nie może powodować długotrwałe jej wykonywanie. Należy przypomnieć, że umowa opisana na wstępie była nieważna ab initio, a polski ustawodawca nie wprowadził rozwiązań legalizujących zawarte wcześniej umowy (bliżej w tym przedmiocie: wyrok TSUE z 2 września 2021 r., C-932/19). Sąd apelacyjny wyraża zapatrywanie, że przepisy umowne (w tym regulaminowe) odsyłające do tabel kursowych nie są transparentne. Dokonując tej oceny należy pamiętać, że sąd nie może ograniczyć się do analizy lingwistycznej rozwiązań przyjętych we wzorcu umowy. Art.
– czytany przez pryzmat art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG – każe mieć na względzie nie tyle sformułowanie językowe, ile przejrzystość skutków ekonomicznych konkretnego rozwiązania umownego. Stanowisko takie wynika wprost z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (zob. wyrok TSUE z 10 czerwca 2021 r., C-776/19). To, że w tym przypadku skutek ten jest nieoczywisty, nie budzi żadnych wątpliwości, jeśli zważy się na to, że umowa odsyła do niezdefiniowanych bliżej tabel kursowych, zmieniających się dynamicznie, bez żadnego udziału czy kontroli ze strony konsumenta. Nie znając parametrów z tabel kursowych, ani sposobu ich tworzenia, konsument nie może ustalić z góry, jaka będzie wysokość jego raty. Patrząc na sprawę z tej perspektywy za nietransparentną uznać trzeba także samą klauzulę indeksacyjną (§ 1 ust. 2 umowy i § 1 ust. 2 regulaminu). Nawet, jeśli postanowienie w tym przedmiocie określa główne świadczenia stron, to – w tej sytuacji – podlega kontroli z punktu widzenia wartości, na straży których stoi art.
k.c. Sąd apelacyjny nie miał przy tym wątpliwości, że ani mechanizm indeksacji, ani klauzule przeliczeniowe nie były przedmiotem indywidualnych uzgodnień powódki i poprzednika prawnego pozwanego. Indywidualne uzgodnienie treści umowy zawieranej według określonego wzorca (umowy wzorcowej) wchodzi w rachubę wówczas jedynie, gdy strony wprowadzają do umowy nowe, nieprzewidziane wcześniej przez przedsiębiorcę rozwiązania. Nie zachodzi ono w sytuacji, gdy konsument wybiera jedno z (wielu nawet) możliwych rozwiązań. W celu ustalenia, czy konkretne postanowienie umowne należy kwalifikować jako „nieuzgodnione (uzgodnione) indywidualnie”, należy zbadać, czy konsument miał „rzeczywisty wpływ” na treść danego postanowienia (art.
k.c.), co zwykle nie będzie miało miejsca w przypadku postanowień umowy przyjętych z wzorca zaproponowanemu konsumentowi przez przedsiębiorcę. Dla zrealizowania przesłanki rzeczywistego wpływu konsumenta na treść postanowień umownych nie wystarczy wykazanie, że konsument dowiedział się o treści klauzuli w odpowiednim czasie, a strony prowadziły w tym przedmiocie negocjacje. Konieczne jest udowodnienie wspólnego ustalenia ostatecznego brzmienia klauzuli, w wyniku rzetelnych negocjacji, w ramach których konsument miał realny wpływ na treść określonego postanowienia umownego, chyba że zostało ono sformułowane przez konsumenta i włączone do umowy na jego żądanie (tak – trafnie – w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 9 czerwca 2021 r., V ACa 127/21). To, co powiedziano wyżej, każe przyjąć, że umowa jest nieważna, bo bez mechanizmu indeksacji nie może obowiązywać. Co więcej, już sama abuzywność klauzul walutowych prowadzi do nieważności umowy, bo umowa nie może funkcjonować po ich wyeliminowaniu. Stanowisko takie dominuje w judykaturze, gdzie – na tle umów kredytowych – przyjmuje się, że umowa denominowana w(...) lub indeksowana do tej waluty nie może funkcjonować po eliminacji z niej niedozwolonych klauzul kursowych, jako umowa złotowa oprocentowana według mechanizmu (...). Dostrzega się, że uznanie za bezskuteczne klauzul walutowych prowadzi do zniesienia mechanizmu indeksacji i zaniknięcia ryzyka kursowego, co – przy założeniu, że klauzule indeksacyjne stanowią główny przedmiot umowy kredytu – sprawia, że nie zachodzi obiektywna możliwość utrzymania umowy. Zakłada się, że eliminacja indeksacji z pozostawieniem kredytu złotowego oprocentowanego stawką (...) 3M ze stałą marżą, byłaby sprzeczna z orzecznictwem na tle art. 6 dyrektywy 93/13. Wprowadzałaby chaos prawny i modyfikowałaby umowę kredytową w sposób naruszający równowagę stron oraz ich wolę wyrażoną przy zawieraniu umowy (tak w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie 26 października 2020 r., I ACa 215/20; por. wyrok TSUE z 14 marca 2019 r., C-118/17 i przywołane tam orzecznictwo). W judykaturze dostrzega się także, że stosowanie do kredytu złotowego oprocentowania według mechanizmu (...), jak przy kredytach denominowanych lub indeksowanych do waluty obcej, nie jest adekwatne, gdyż w istocie kredytobiorca dwa razy zyskuje: raz na skutek przewalutowania na złotówki, z chwili udzielenia kredytu, a drugi raz – przez oprocentowanie (...), które w sytuacji gdy waluta staje się mocniejsza w stosunku do złotego, maleje, a wzrasta gdy waluta słabnie w stosunku do złotego (tak w uzasadnieniu postanowienia Sądu Najwyższego z 2 czerwca 2021 r., I CSK 114/21). Uwagi te odnieść trzeba, bez wyjątku, do umowy pożyczki zawartej przez powódkę. Stanowisko o upadku całej umowy pożyczki tylko pozornie pozostaje w sprzeczności z art.
k.c., w świetle którego nieskuteczność poszczególnych postanowień umownych nie wpływa na pozostałą część umowy. Art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 nie określa kryteriów dotyczących możliwości dalszego obowiązywania umowy bez nieuczciwych warunków, lecz pozostawia ich ustalenie zgodnie z prawem Unii, krajowemu porządkowi prawnemu. To, że dalsze istnienie umowy nie zawsze będzie możliwe dostrzega się w orzecznictwie TSUE (por. wyroki z 15 marca 2012 r., C-453/10, z 14 marca 2019 r., C-118/17, z 26 marca 2019 r., C-70/17 czy z 3 października 2019 r., C-260/18). Jeśli umowa nie może funkcjonować bez abuzywnych postanowień, to cała umowa jest tak samo bezskuteczna (tak w uzasadnieniu uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego – zasady prawnej z 7 maja 2021 r., III CZP 6/21). Tak jest w tym przypadku. W tych okolicznościach brak było podstaw do odmowy uwzględnienia roszczeń głównych. Uwaga ta dotyczy w równym stopniu żądania zapłaty, jak i ustalenia. W ocenie sądu apelacyjnego powódka posiada interes prawny, w rozumieniu art. 189 k.p.c., w ustaleniu nieważności umowy. Interes prawny, o którym mowa w tym przepisie, jest synonimem potrzeby wiążącego określenia sytuacji prawnej jednostki dochodzącej ochrony prawnej, a potrzeba taka zachodzi wówczas, gdy strona nie ma podstaw, by domagać się zasądzenia lub ukształtowania prawa zgodnie z tym, co ustalono, a jednocześnie samo ustalenie zabezpiecza jej godny ochrony interes. Sytuacja taka zachodzi nie tylko wtedy, gdy strona nie może wystąpić z żądaniem dalej idącym, np. żądaniem zapłaty, ale także wówczas, gdy w sprawie o zapłatę nie da się przesądzić wszystkich wątpliwości, które będą treścią roszczenia ustalającego. Z taką sytuacją mamy tu do czynienia, bo zasądzenie dochodzonego roszczenia nie stanowi – w świetle art. 365 § 1 k.p.c. – podstawy do rozliczeń stron w zakresie pozostałych pretensji wynikających z nieważnej umowy (por. uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 9 czerwca 2021 r., V ACa 127/21). Inaczej rzecz ujmując: interes prawny w ustaleniu nieważności umowy istnieje, gdy ze spornego stosunku prawnego wynikają dalej idące skutki, których dochodzenie na drodze powództwa o świadczenie nie jest możliwe lub nie jest aktualne; w takim przypadku tylko powództwo o ustalenie może w sposób definitywny rozstrzygnąć stan niepewności (tak w uzasadnieniu wyroku tutejszego sądu z 21 stycznia 2021 r., I ACa 165/20; stanowisko takie od dawna funkcjonuje w judykaturze; zob. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 2 lipca 2015 r., V CSK 640/14 i powołane tam orzecznictwo). Z pisma procesowego powódki, datowanego na 7 października 2020 r., wynika, że D. S. kontynuowała spłatę pożyczki jeszcze w roku 2020, spłacając w sumie dużo więcej, niż dochodzi w tym postępowaniu (k. 1420). Okoliczność ta nie została zakwestionowana przez pozwanego. Wobec uznania umowy za nieważną powódka może dochodzić zwrotu wszystkiego, co świadczyła w wykonaniu umowy, na podstawie art. 405 i 410 § 1 k.c., niezależnie do tego, że jest jednocześnie dłużnikiem banku z racji na otrzymany od niego kapitał. Stanowisko, że brak w takim przypadku podstaw do zastosowania tzw. metody salda, dominuje obecnie w judykaturze, a to głównie za sprawą uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego – zasady prawnej z 7 maja 2021 r., wydanej w sprawie III CZP 6/21, w której przyjęto, że wzajemne roszczenia stron umowy kredytowej uznanej za nieważną są od siebie niezależne: zarówno konsumentowi, jak i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu umowy (tak samo w uchwale Sądu Najwyższego z 16 lutego 2021 r., III CZP 11/20). Zapatrywanie to znalazło aprobatę sądu apelacyjnego, który – nie powtarzając argumentacji zawartej w uzasadnieniu uchwały – ograniczy się w tym miejscu do stwierdzenia, że nie ma wyraźnej podstawy normatywnej, która pozwoliłaby skompensować wzajemne wierzytelności. Dodać trzeba, że wysokość wierzytelności powódki nie była przedmiotem kontrowersji. Powódka dochodziła w sprawie niniejszej zapłaty 1.337.333,13 zł z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 31 marca 2017 r. do dnia zapłaty. O ile należność główna była zasadna w całości, o tyle odsetki można było zasądzić dopiero od daty rozprawy, na której D. S. złożyła jednoznaczne oświadczenie o rezygnacji z możliwości akceptacji klauzul abuzywnych znajdujących się w umowie, czyli od 8 czerwca 2021 r. W świetle orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej sąd krajowy, po ustaleniu, że klauzula umowna ma nieuczciwy charakter, ma – co do zasady – obowiązek poinformować o tym strony sporu i wezwać je do kontradyktoryjnego przedyskutowania tej okoliczności w sposób przewidziany w tym celu przez krajowe prawo procesowe. Przyznana konsumentowi możliwość wypowiedzenia się w tej kwestii odpowiada ciążącemu na sądzie krajowym obowiązkowi uwzględnienia woli wyrażonej przez konsumenta, jeżeli mając świadomość o niewiążącym charakterze danego nieuczciwego warunku, wskaże on jednak, że sprzeciwia się temu, aby warunek ten został wyłączony, udzielając w ten sposób wyraźnej i wolnej zgody na dany warunek (tak w wyroku z 21 lutego 2013 r., C-472/11). Do czasu podjęcia przez konsumenta definitywnej decyzji w tym przedmiocie przedsiębiorca pozostaje w niepewności, bez możliwości samodzielnego decydowania o skuteczności postanowienia. Zależność tego stanu od woli konsumenta oznacza, że chodzi tu o bezskuteczność zawieszoną na jego korzyść, co odpowiada formule, że niedozwolone postanowienie nie wiąże konsumenta (art.
Z dniem odmowy potwierdzenia klauzuli, bez której umowa kredytu nie może wiązać, albo z dniem bezskutecznego upływu czasu do jej potwierdzenia, ustaje stan zawieszenia, a umowa staje się definitywnie bezskuteczna (nieważna) albo – jeżeli spełnione są przesłanki dopuszczalności jej utrzymania przez zastosowanie regulacji zastępczej – staje się skuteczna z mocą wsteczną w kształcie obejmującym ową regulację zastępczą (z uzasadnienia uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 r., III CZP 6/21; por. wyroki TSUE z 3 października 2019 r., C-260/18, z 7 listopada 2019 r., C-419/18 i C-483/18, z 11 marca 2020 r., C-511/17, z 9 lipca 2020 r., C-452/18 i z 29 kwietnia 2021 r., C-19/20). Do chwili odmowy potwierdzenia klauzul abuzywnych, umowa nie była definitywnie nieważna, stanowiąc sui generis negotium claudicans. W takiej sytuacji, gdy sytuacja prawna nie jest jednoznacznie rozstrzygnięta, nie można było dochodzić roszczeń z tytułu nienależnego świadczenia, co dotyczy zresztą obu stron (por. uzasadnienia: wyroku Sądu Najwyższego z 11 grudnia 2019 r., V CSK 382/18 i uchwały Sądu Najwyższego z 16 lutego 2021 r., III CZP 11/20). To, że powódce należą się odsetki za opóźnienie, wynika z art. 481 § 1 k.c. Uwzględniając powództwo o zapłatę sąd apelacyjny zastrzegł, że pozwanemu służy prawo zatrzymania zasądzonej sumy wraz z odsetkami do czasu zaoferowania przez powódkę zwrotu świadczenia uzyskanego na podstawie umowy kredytu, o której mowa w punkcie poprzedzającym, w kwocie 1.307.000 zł – do wysokości tej kwoty, uwzględniając tym samym podniesiony przez pozwanego zarzut zatrzymania. Sąd odwoławczy uznał, że zarzut ten podniesiono skutecznie, bo pozwanemu służy uprawnienie z art. 496 k.c. Jest wprawdzie kwestią dyskusyjną, czy umowa kredytowa jest umową wzajemną, w rozumieniu art. 487 § 2 k.c. (rzecz jest przedmiotem sporu w doktrynie i w orzecznictwie; zob.: B. Bajor, w: Prawo bankowe. Komentarz do przepisów cywilnoprawnych, uwagi do art. 69; Z. Ofiarski, Prawo bankowe. Komentarz, uwagi do art. 69; K. Zagrobelny, w: Kodeks cywilny. Komentarz, red. E. Gniewek, P. Machnikowski, uwagi do art. 496; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 7 kwietnia 2011 r., IV CSK 422/10; por. uzasadnienia wyroków tutejszego sądu z 4 grudnia 2019 r., I ACa 442/18, z 30 grudnia 2019 r., I ACa 697/18, czy z 22 października 2020 r., I ACa 709/19; bliżej na temat kontrowersji związanych z podziałem umów dwustronnie zobowiązujących A. Brzozowski, w: System Prawa Prywatnego, tom 5, Prawo zobowiązań – część ogólna, red. E. Łętowska, Warszawa 2006, s. 409-410) i czy mechanizm przewidziany w art. 496 k.c. może mieć zastosowanie do świadczeń jednorodzajowych, tym niemniej, splot okoliczności faktycznych w sprawie niniejszej każe uwzględnić interesy pozwanego i uznać, że nawet jeśli umowa kredytu nie jest wzajemna, to należy w tym przypadku zastosować rzeczony przepis per analogiam. Za zastosowaniem tego mechanizmu przemawia konieczność uwzględnienia konsekwencji ewolucji judykatury w tzw. sprawach frankowych, testującej różne koncepcje i dojrzewającej do rozwiązań, które nie wydawały się oczywiste w chwili, w której spór toczył się jeszcze przed sądem pierwszej instancji, a wiele z nich nadal za takie uchodzić nie może. Zarzut zatrzymania wyrasta z prawa materialnego (art. 496 k.c.), ale najczęściej uprawnienie to realizuje się w drodze zarzutu procesowego. Jeśli zarzut ten (jak w tym przypadku) ogranicza się do oczekiwania, że sąd uzależni wykonanie wyroku od spełnienia świadczenia wzajemnego przez stronę czynną, to nie trzeba jej doręczać oświadczenia woli w tym przedmiocie. Wystarcza, gdy zarzut będzie zgłoszony przed sądem przez pełnomocnika procesowego. Uprawnienie to jest wielce zbliżone do zarzutu przedawnienia. Ten ostatni też ma charakter materialnoprawny, a skutki dalej idące, niż zarzut zatrzymania, ale nie wymaga się, by pełnomocnik zgłaszający zarzut przedawnienia miał umocowanie do składania materialnoprawnych oświadczeń woli i nie uzależnia się skuteczności zarzutu od tego, by oświadczenie w tym przedmiocie dotarło do wierzyciela. Tymczasem, z art. 117 § 2 k.c. wcale nie wynika, by to sąd był adresatem oświadczenia, ani by zarzut ten miał charakter procesowy. Tak samo należy potraktować zarzut z art. 496 k.c. W obu przypadkach chodzi o uprawnienie, które realizuje się bezpośrednio przed sądem. Nie ma zatem potrzeby dociekać, czy oświadczenie woli pozwanego o skorzystaniu z prawa zatrzymania dotarło do powódki, bądź czy jej pełnomocnik miał stosowne pełnomocnictwo do przyjmowania oświadczeń woli, choć akurat w tym przypadku okoliczności te zostały wykazane przez dokumenty załączone do pisma procesowego z 14 września 2022 r. (k. 1754 i nast.). Jednocześnie uznać trzeba, że zarzut taki można zgłosić sądowi na wypadek nieuwzględnienia innych ekscepcji ( vide: k. 1756), bo nie chodzi tu o warunek w rozumieniu art. 89 k.c., a jedynie o tak zwaną „ostrożność procesową”. Autor zarzutu nie uzależnia powstania skutków czynności prawnej od zdarzenia przyszłego i niepewnego; zastrzeżony przez niego „warunek” dotyczy oceny jego roszczeń dokonywanej przez sąd, co nie jest „zdarzeniem” w rozumieniu art. 89 k.c. Strona procesu ma prawo korzystać z różnych zarzutów, także takich, które się wykluczają, porządkując je według pewnej hierarchii; nie zawsze zresztą wybór ten wiąże sąd. Nie są to zatem czynności warunkowe. Z uwagi na uwzględnienie żądania głównego, rozstrzygnięcia co do roszczeń ewentualnych stały się bezprzedmiotowe i należało je wyeliminować z treści orzeczenia. To samo dotyczy punktu piątego, który po zmianie wyroku stracił rację bytu. Co więcej, orzeczenie w tym punkcie wydano z pogwałceniem art. 13a w zw. z art. 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. z 2022 r., poz. 1125). W istocie bowiem sąd okręgowy nie miał podstaw pobierać od powódki „reszty” wpisu, bo cały wpis w tej sprawie wynosi 1.000 zł. Wysokość opłaty niezależnej od wartości przedmiotu sporu (zaskarżenia) determinują przytoczenia strony, czyli twierdzenia co do faktów, z których wywodzi ona swoje żądanie, a nie rzeczywisty stan rzeczy, który zresztą został przez sąd apelacyjny oceniony inaczej. Zmieniając zaskarżony wyrok i uwzględniając powództwo niemal w całości sąd apelacyjny zobligowany był obciążyć pozwanego kosztami procesu poniesionymi przez powódkę. Podstawą normatywną orzeczenia w tym przedmiocie był art. 100 k.p.c., a na zasądzone koszty złożyła się opłata od pozwu – 1.000 zł, wynagrodzenie pełnomocnika – zgodnie z § 2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. z 2018 r., poz. 265) w kwocie 10.800 zł i opłata skarbowa od pełnomocnictwa (17 zł). O kosztach procesu przed sądem odwoławczym orzeczono na tej samej podstawie normatywnej, w zw. z art. 100 k.p.c. i § 10 ust. 1 pkt 2 powołanego wyżej rozporządzenia, przy czym koszty powódki ograniczyły się do wynagrodzenia pełnomocnika i opłaty od apelacji. Z tych wszystkich powodów orzeczono, jak na wstępie, kierując się w tej mierze treścią art. 385 i 386 § 1 k.p.c.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.