– 385 3 k.c. Na podstawie art.
k.c. Sąd ustalił, iż niewątpliwe jest, że dla stwierdzenia abuzywności postanowień umownych konieczne jest łączne spełnienie następujących przesłanek: 1) umowa jest zawarta z konsumentem, 1) postanowienia umowne nie zostały uzgodnione indywidualnie z konsumentem, 2) postanowienia te kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, 3) postanowienie sformułowane w sposób jednoznaczny nie dotyczy głównych świadczeń stron. Wszystkie wymienione powyżej przesłanki muszą przy tym zaistnieć kumulatywnie. Okolicznością niebudzącą wątpliwości Sądu w przedmiotowej sprawie było to, że powodowie zawarli umowę kredytową działając jako konsumenci w rozumieniu art. 22 1 k.c. Zaciągnięty przez powodów kredyt nie był związany z działalnością gospodarczą czy zawodową powodów i jako taki miał być przeznaczony na sfinansowanie budowy domu jednorodzinnego. Z poczynionych w sprawie ustaleń wynikało ponadto, że powodowie nie mieli wpływu na określenie większości warunków zawartej umowy – umowa bezsprzecznie oparta była o ogólny, przygotowany przez pozwanego wzorzec, zaś powodowie, po zapoznaniu się z jej treścią, mogli jedynie zdecydować, czy do niej przystępują, czy nie. Sąd zważył, iż w okolicznościach rozpoznawanej sprawy nie sposób było stwierdzić, by pomiędzy stronami umowy nastąpiły swobodne negocjacje, które doprowadziłyby do indywidualnych ustaleń w tym zakresie, zaś pozwany nie zdołał wykazać okoliczności przeciwnej. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż w chwili zawierania umowy pracownik pozwanego banku nie wytłumaczył powodom sposobu, w jaki dokonana zostanie denominacja kredytu, ani sposobu, w jaki ustalane będą kursy kupna i sprzedaży waluty obcej, od czego niewątpliwie zależała wysokość zobowiązania kredytowego oraz kwota poszczególnych rat kredytowych. Udzielona im informacja była ogólna, dotyczyła jedynie podstawowych warunków umowy i skupiona była przede wszystkim na przedstawieniu powodom korzyści wynikających z wybieranego produktu kredytowego, z pominięciem najważniejszych aspektów ryzyka walutowego, a wręcz z zapewnieniem o stabilności waluty CHF. Sąd miał też na względzie, że podpisując umowę, powodowie złożyli jednocześnie oświadczenie o przekazaniu im informacji o ryzyku kursowym. Jednak w ocenie Sądu fakt przedstawienia im takiej informacji sam w sobie w żadnym zakresie nie może świadczyć o zrozumieniu przez nich zastosowanego w umowie mechanizmu. Poza tym niepodpisanie tego dokumentu skutkowałoby niezawarciem umowy. Rzekomym negocjacjom nie podlegała sama zastosowana przy wypłacie poszczególnych transz wysokość kursu, lecz jedynie możliwość wyboru daty ich wypłaty – zasady logiki i doświadczenia życiowego nakazują zaś uznać, iż powodowie przy dokonywaniu wyboru takiej daty w dalszym ciągu nie mieli wpływu na to, jaki ostatecznie kurs zostanie zastosowany do przeliczenia kredytu. Ponadto, dokonując oceny kwestionowanych postanowień umownych Sąd miał na uwadze status zawodowy kredytobiorców, który sam w sobie nie mógł przemawiać za przyjęciem dla oceny pod kątem abuzywności postanowień umowy miernika podwyższonego niż przeciętnego, typowego konsumenta. Sąd uznał, że zarówno charakter wykonywanych przez nich zawodów, jak i posiadanego wykształcenia nie pozwalał na uznanie, by posiadali oni ponadprzeciętną wiedzę w dziedzinie bankowości i finansów. Okoliczność, iż powódka w dacie składania wniosku i zawierania umowy zatrudniona była na stanowisku doradcy finansowego w konkurencyjnym banku nie mogła sama przez się zostać uznana za równoznaczną z faktem posiadania przez nią wiedzy w zakresie wszelkich produktów finansowych, a zwłaszcza produktów finansowych pozwanego banku. Powódka zajmowała się obsługą rachunków osobistych oraz obsługą lokat i produktów oszczędnościowych. Nie miała natomiast doświadczenia w obsłudze kredytów hipotecznych, zaś samo jej doświadczenie zawodowe w banku wynosiło 3 lata, przy czym w okresie tym urodziła dziecko, w związku z czym, nawet gdyby wcześniej przy przyjęciu przeszła szkolenie z zakresu wszystkich produktów finansowych banku, dane te zdezaktualizowałyby się na przestrzeni tych lat. Nawet gdyby zaś uznać, iż mogła ona skorzystać z doświadczenia i wiedzy swoich współpracowników, informacje takie okazałyby się co najmniej niepełne, albowiem uznać można, że również banki w tamtym okresie nie posiadały takiej wiedzy, która pozwoliłaby przewidzieć aktualną sytuację na świecie i w kraju oraz nagły, drastyczny wzrost kursu waluty CHF. Sąd odwołał się w tej kwestii do definicji przeciętnego konsumenta zawartej w art. 2 pkt 8 ustawy z 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (Dz.U. z 2017 r., poz. 2070), w którym wskazano, że jest on „dostatecznie dobrze poinformowany, uważny i ostrożny”. Sąd Okręgowy przyjął, że zawarte w umowie kredytowej klauzule indeksacyjne określają główne świadczenia stron, a ich wyeliminowanie doprowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych, ale również pośrednio do zaniknięcia ryzyka kursowego, które jest bezpośrednio związane z indeksacją udzielonego powodom kredytu do waluty. Sąd zauważył, że stosowanie klauzul przeliczeniowych jest, co do zasady, dopuszczalne i nie narusza ani zasady nominalizmu, ani zasady swobody umów z art. 353 1 k.c., jeżeli pozwala na określenie koniecznych przedmiotowo postanowień umowy kredytowej, określonych w art. 69 Prawa bankowego. Sporządzenie umowy zgodnie z tymi przepisami wymaga więc zastosowania takiego mechanizmu na etapie określania kursu CHF na potrzeby ustalenia każdej kolejnej raty, który byłby niezależny od arbitralnych decyzji kredytodawcy, a przy tym w taki sposób, aby kredytobiorca z góry mógł ustalić poziom, do którego ponosi ryzyko związane ze skorzystaniem z takiego kredytu w konkretnym banku, oferującym znane z góry warunki ustalania wysokości rat kapitałowych, rzutujących automatycznie na wysokość faktycznie spłacanego oprocentowania. Kredytobiorca musi takie zapisy zaakceptować. Nie zmienia to jednak faktu, iż jako taka treść klauzuli przeliczeniowej podlega kontroli na podstawie art.
W świetle tego przepisu kwestionowane przez powodów klauzule umowne Sąd uznał za niedozwolone w rozumieniu art.
k.c., stwierdzając, że kształtują one prawa i obowiązki powodów, jako konsumentów i kredytobiorców, w sposób sprzeczny zarówno z prawem, jak i dobrymi obyczajami. W ocenie Sądu Okręgowego sposób, w jaki zapisy te zostały sformułowane de facto pozostawiały silniejszej stronie umowy - pozwanemu bankowi swobodę kształtowania kursu CHF, przy jednoczesnym braku uszczegółowienia, w jaki sposób i przy pomocy jakich mechanizmów kursy te będą określane, co skutkowało m.in. tym, iż powodowie nie mieli obiektywnej możliwości oceny rzeczywistej wysokości swojego zobowiązania. Odwołanie do kursów walut zawartych w „Tabeli kursów” ogłaszanej w siedzibie banku oznaczało naruszenie równorzędności stron umowy przez nierównomierne rozłożenie uprawnień i obowiązków między partnerami stosunku obligacyjnego. Pozwany bank przyznał sobie bowiem prawo do jednostronnego regulowania wysokości własnego zobowiązania względem kredytobiorców oraz zobowiązania kredytobiorców w postaci rat kredytu, zaś prawo to nie doznawało żadnych umownych ograniczeń w postaci skonkretyzowanych, obiektywnych kryteriów zmian stosowanych kursów walutowych. W ocenie Sądu pozwany bank nie ma wpływu na wysokość kursów walut na globalnych rynkach walutowych. Niemniej jednak w kontekście omawianych postanowień umownych niewątpliwie mógł arbitralnie i jednostronnie modyfikować wskaźniki, według których ustalano zarówno wysokość kapitału kredytu pozostającego do spłaty, jak i wysokość rat kredytowych, czyli świadczenia powodów jako kredytobiorców. Kryteria rynkowe oraz potencjalny wpływ krajowego nadzoru finansowego nie stanowiły w tym przypadku wystarczającego obostrzenia, gdyż bank mógł potencjalnie ustalać równocześnie kilka tabel kursów i stosować je w zależności od rodzaju transakcji, zaś to wyłączne uprawnienie banku nie zostało w żaden sposób ograniczone, zarówno formalnie - poprzez zapisy umowy, jak i poprzez normy ustawowe, których brak było wówczas w polskim porządku prawnym. Rozwiązanie takie stanowiło natomiast prawnie relewantną konsekwencję nierównomiernego rozkładu praw i obowiązków stron umowy kredytowej, prowadzącą do naruszenia interesów powodów jako konsumentów, w tym przede wszystkim ich interesu ekonomicznego, odpowiadającego wysokości poszczególnych rat kredytu. W konsekwencji Sąd stwierdził, że swoista nierówność informacyjna stron, a w szczególności sytuacja, w której konsument dowiaduje się o poziomie zadłużenia ratalnego już spłaconego, w związku z podjęciem odpowiedniej sumy z jego rachunku, podobnie jak ma to miejsce w przypadku powodów, jest nie do zaakceptowania w świetle art.
k.c. Ubocznie nawiązując do kwestii „jednoznaczności” treści omawianych klauzul Sąd zważył, że o ich niejednoznaczności świadczy już chociażby sam fakt, iż znajdują się one w różnych miejscach umowy, co zdecydowanie utrudniało powodom, jako kredytobiorcom, ich odczytywanie i zrozumienie ich znaczenia. Świadczy to, zdaniem Sądu, o niezagwarantowaniu im, jako kredytobiorcom, możliwości podjęcia świadomej, rozważnej i swobodnej decyzji w kwestii samego zawarcia umowy, zwłaszcza, że taką swobodę i świadomość wyklucza, co do zasady, odsyłanie do treści aktów prawnych, czy załączników (tabel kursowych itp.) nieujętych w treści samej umowy, czy też zastrzeżenie ich zredagowania w przyszłości – np. harmonogramu spłat. Dodatkowo, treść tych klauzul powinna zostać uznaną za „niejasną” również w rozumieniu tego pojęcia zgodnie z prawem unijnym, jako taka uniemożliwiała ona bowiem kredytobiorcom samodzielne ustalenie kursu wymiany CHF w dowolnej chwili trwania umowy. Jednocześnie za nieprzekonującą Sąd uznał argumentację pozwanego, dotyczącą wypełnienia obowiązku informacyjnego w zakresie obarczenia powodów ryzykiem kursowym. Z powołaniem się na stanowisko orzecznictwa, a w szczególności Sądu Najwyższego, Sąd Okręgowy wskazał, że wprowadzenie do umowy kredytowej zawieranej na wiele lat, przykładowo na nabycie nieruchomości stanowiącej z reguły dorobek życia przeciętnego konsumenta, mechanizmu działania ryzyka kursowego wymaga szczególnej staranności banku w zakresie wyraźnego wskazania zagrożeń wiążących się z oferowanym kredytem tak, by konsument miał pełne rozeznanie konsekwencji ekonomicznych zawieranej umowy. Mimo, iż w początkowym okresie tego rodzaju produkt stanowił niewątpliwie korzystną ofertę, wystawiał on na nieograniczone ryzyko kursowe kredytobiorców, czego bank, jako profesjonalista, był świadom, oferując tego rodzaju produkt celem zwiększenia popytu na swoje usługi. W takim stanie rzeczy przedkontraktowy obowiązek informacyjny w zakresie ryzyka kursowego powinien zostać wykonany w sposób jednoznacznie i zrozumiale unaoczniający konsumentowi, który z reguły posiada elementarną znajomość rynku finansowego, że zaciągnięcie tego rodzaju kredytu jest bardzo ryzykowne, a efektem może być obowiązek zwrotu kwoty wielokrotnie wyższej od pożyczonej, mimo dokonywania regularnych spłat. Z poczynionych w sprawie ustaleń nie wynikało, by obowiązek informacyjny został przez bank wykonany w sposób ponadstandardowy, dający powodom pełne rozeznanie co do istoty transakcji. Powodom przy składaniu wniosku kredytowego przedstawiony został de facto jedynie szczątkowy fragment złożonego stosunku prawnego. Pozwany bank, skupiając się w treści tej informacji na zaakcentowaniu ryzyka kursowego, mimo pełnej świadomości w tym zakresie, całkowicie zaniechał poinformowania kredytobiorców o ryzyku dysproporcji świadczeń na ich niekorzyść. Rzeczywistość pokazała natomiast, że określenie, nawet w przybliżeniu, skali ryzyka walutowego związanego z tego rodzaju kredytami okazało się całkowicie nietrafione. W zaleceniach Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego z dnia 21.09.2011 r. dotyczących kredytów walutowych wskazano, że nawet najbardziej staranny konsument nie był w stanie przewidzieć konsekwencji ekonomicznych kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich, który był proponowany przez banki, jako bezpieczny, bo oferowany „w najbardziej stabilnej walucie świata”. Gdyby rzeczywiście zostało należycie wyjaśnione znaczenie zmiany kursu waluty i ponoszonego ryzyka, to racjonalny kredytobiorca nie decydowałby się na kredyt powiązany z kursem waluty obcej w sposób wadliwy w perspektywie jego spłacania przez kilkadziesiąt lat, zwłaszcza jeżeli z okoliczności sprawy nie wynika inne stanowisko. Poza tym, gdyby kredytujący bank zamierzał wystarczająco poinformować kredytobiorcę, będącego osobą fizyczną – konsumentem, o niebezpieczeństwach wynikających z kredytu powiązanego z kursem waluty obcej, to nie proponowałby w ogóle zawierania takich umów kredytowych, zdając sobie sprawę, jako profesjonalista, że umowa taka może zostać łatwo oceniona jako nieuczciwa. Zdaniem Sądu powyższa argumentacja w sposób oczywisty nasuwa stwierdzenie co do tego, że prawa i obowiązki powodów, jako konsumentów, zostały ukształtowane w sposób sprzeczny z prawem i dobrymi obyczajami, zaś jednostronne nałożenie na nich ryzyka kursowego, spotęgowanego odwołaniem się w tych klauzulach do miernika wartości ustalanego przez bank, bez jednoczesnego zapewnienia im jakiegokolwiek instrumentu służącego do zabezpieczenia takiego ryzyka, jawi się dodatkowo jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego w rozumieniu art. 58 § 2 k.c. Sąd zważył również, że wejście w życie tzw. ustawy antyspreadowej w żaden sposób nie wpływa na ocenę abuzywności przedmiotowych postanowień umowy i jej konsekwencji dla bytu umowy. Wprowadzony przez tą ustawę art. 69 ust. 2 pkt 4a Prawa bankowego dodano pkt 4a, ani też art. 4 ustawy antyspreadowej nie stwarzają jednoznacznych podstaw do przyjęcia, że ich przedmiotem regulacji były klauzule abuzywne oraz umowy z ich powodu nieważne, a celem – sanowanie tych wadliwości, o wadliwościach tych bowiem w ogóle nie wspominają, ani nie regulują związanych z nimi rozliczeń. Można zatem twierdzić, że w założeniu ustawodawcy chodziło o doprecyzowanie na przyszłość reguł ustalania kursu wymiany walut oraz nieodpłatne umożliwienie dokonywania spłat kredytu bezpośrednio w walucie obcej i że miał on na względzie umowy ważne oraz klauzule dozwolone, choć podlegające doprecyzowaniu. Brak związania konsumenta niedozwolonym postanowieniem, o którym mowa w art.
1 k.c. oznacza, że nie wywołuje ono skutków prawnych od samego początku i z mocy samego prawa, co Sąd miał obowiązek wziąć pod uwagę z urzędu, chyba że konsument następczo udzieliły „świadomej, wyraźnej i wolnej zgody” na to postanowienie i w ten sposób jednostronnie przywrócił mu skuteczność. W braku takich czynności sanujących, wejście w życie Ustawy antyspreadowej w żaden sposób nie podważa abuzywności spornych klauzul. Uznanie powoływanych przez powodów zapisów spornej umowy za postanowienia niedozwolone doprowadziło Sąd do konkluzji, że nie są one dla powodów wiążące, a umowa po ich wykluczeniu nie może w pozostałej części nadal obowiązywać, dlatego zachodzi podstawa do stwierdzenia nieważności umowy. Sąd wykluczył możliwość uzupełnienia luk w umowie spowodowanych usunięciem z niej nieuczciwych warunków wyłącznie na podstawie przepisów krajowych o charakterze ogólnym, przewidujących, że treść czynności prawnej jest uzupełniana przez skutki wynikające z zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów, które nie są przepisami o charakterze dyspozytywnym lub przepisami mającymi zastosowanie, jeżeli strony umowy wyrażają na to zgodę. Przyjął, że wola konsumenta, który uważa, że stwierdzenie nieważności całej umowy nie jest dla niego niekorzystne przeważa nad wdrożeniem systemu ochrony, takiego, jak zastąpienie nieuczciwego postanowienia i utrzymanie umowy w mocy. Według Sądu wyeliminowanie ryzyka kursowego, charakterystycznego dla umowy kredytu denominowanego i indeksowanego do waluty obcej i uzasadniającego powiązanie stawki oprocentowania ze stawką LIBOR, jest równoznaczne z tak daleko idącym przekształceniem umowy, że należałoby ją uznać za umowę o odmiennej istocie i charakterze, choćby nadal chodziło tu tylko o inny podtyp czy wariant umowy kredytu. Po wyeliminowaniu tego rodzaju klauzul utrzymanie umowy o charakterze zamierzonym przez strony nie byłoby możliwe, co przemawia za jej całkowitą nieważnością. Zdaniem Sądu udzielony powodom kredyt posiadał charakter walutowy, w związku z czym zmiana tego kredytu na kredyt złotowy, przy utrzymaniu kryteriów stosowanych w stosunku do kredytów w CHF, stanowiłaby niedopuszczalną i zbyt daleko idącą ingerencję w umowę stron. Sąd zwrócił także uwagę że, że w orzecznictwie przeważa obecnie trafny pogląd, iż nie jest możliwe uzupełnienie powstałych w umowie kredytowej luk poprzez zastąpienie przez sąd klauzul niedozwolonych na przykład kursem średnim franka szwajcarskiego ogłaszanym przez NBP. Byłoby to sprzeczne z celem dyrektywy Racy 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 roku w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. Urz. UE.L z 1993 roku, Nr 95, s. 29). Rolą sądu krajowego jest bowiem wyłącznie wykluczenie stosowania nieuczciwego warunku umownego, tak żeby nie mógł on wywoływać wiążącego skutku wobec konsumenta. Natomiast sąd nie jest uprawniony do zmiany treści tego warunku. Wprawdzie dopuszczalne jest, żeby sąd krajowy zapobiegł unieważnieniu nieuczciwych postanowień umownych poprzez zastąpienie ich przepisem prawa krajowego, ale tylko wtedy, gdy strony umowy wyrażą na to zgodę. Jednocześnie art. 6 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG sprzeciwia się wypełnieniu luk w umowie wyłącznie na podstawie przepisów krajowych o charakterze ogólnym, przewidujących uzupełnienie umowy w oparciu o zasady słuszności lub ustalone zwyczaje. Przepis art.
wyłącza stosowanie art. 58 § 3 k.c., co uzasadnia stanowisko, że nieuczciwe postanowienia indeksacyjne nie powinny być zastępowane innym mechanizmem przeliczeniowym, opartym na przepisach Kodeksu cywilnego. Sąd krajowy nie może więc zmienić treści nieuczciwych warunków zawartych w umowach. Działania sądu – w razie stwierdzenia w umowie klauzuli niedozwolonej – mają mieć bowiem charakter sankcyjny. Sąd miał też na względzie, że klauzule walutowe określają główne świadczenia stron. Dlatego, jeśli żąda ustalenia ich nieważności konsument, a leży to w jego interesie i gdy zostały one sformułowane w sposób niejednoznaczny, ich wyłączenie z umowy powoduje jej upadek w całości w rezultacie nieważności. Usunięcie klauzul walutowych ze skutkiem ex tunc powoduje, że brak jest określenia w umowie jej elementów przedmiotowo istotnych, przewidzianych w art. 69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe. Z kolei ich wyeliminowanie, przy braku możliwości zastąpienia innymi regułami, wobec m.in. braku zgody konsumenta, nie pozwala obliczyć kwoty, jaką kredytobiorca jest obowiązany zwrócić z tytułu umowy kredytu. Dlatego usunięcie klauzul indeksacyjnych (waloryzacyjnych) czyni zawartą przez strony umowę dotkniętą niedającym się usunąć brakiem, skutkującym jej nieważnością na podstawie art. 58 § 1 k.c. Reasumując, Sąd uznał, że zawarta pomiędzy stronami umowa kredytowa z dnia 17.12.2008 r. z mocy art. 353 1 k.c. w zw. z art. 58 § 1 k.c. powinna zostać uznana za nieważną ze skutkiem ex tunc, a zatem od daty jej zawarcia i bez względu na sposób jej wykonywania przez strony. Ocena taka mogła zostać przeprowadzona już w dniu jej podpisania, w świetle czego istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy nie miało ani to, w jaki sposób pozwany bank ostatecznie korzystał z omawianych klauzul, w ujęciu prawnym nie może bowiem w ogóle dojść do wykonania nieważnej umowy, nawet jeżeli żadna ze stron nie powoływałaby się na wadę prawną tego rodzaju, jak i fakt zawarcia aneksu do umowy, na podstawie którego umożliwiono powodom spłatę kredytu bezpośrednio w walucie CHF. Zawarcie przez kredytobiorców tzw. „aneksu antyspreadowego” w żadnym wypadku nie oznacza, iż zaakceptowali oni niedozwolone postanowienia umowne, a tym samym ich nie konwalidowało. Według Sądu bez znaczenia w tym zakresie pozostaje wypełnienie przez strony konkretnych obowiązków zapisanych w umowie, która nie prowadzi do ich powstania, zaś ustalenie nieważności umowy jest możliwe w każdym czasie i we wszelkich postępowaniach jej dotyczących. W konsekwencji Sąd uwzględnił żądanie powodów w całości, ustalając w punkcie I wyroku nieistnienie pomiędzy stronami w całości stosunku zobowiązaniowego wynikającego z całkowitej nieważności umowy kredytu mieszkaniowego (...) hipotecznego numer (...), zawartej w dniu 17.12.2008 r. Końcowo Sąd odniósł się do podniesionego przez pozwanego w związku z odrzuceniem przez powodów propozycji ugody zarzutu nadużycia prawa podmiotowego poprzez instrumentalne wykorzystanie zarzutów abuzywności postanowień umownych odsyłających do tabel kursowych banku w zakresie daleko wykraczającym poza podstawę abuzywności celem uchylenia się przez nich od całości zobowiązań umownych i w konsekwencji uzyskania przez nich darmowego kredytowania zamiast dążenia do przywrócenia równowagi pomiędzy stronami oraz takiej sytuacji pod względem prawnym i faktycznym, w jakiej znajdowaliby się w przypadku braku w umowie nieuczciwego warunku. Sad uznał, że zarzut ten nie mógł odnieść skutku, albowiem o nadużyciu prawa podmiotowego można mówić wyłącznie w przypadku ważnej czynności prawnej. Dodatkowo, złożona przez pozwanego propozycja ugody pozostawała w sprzeczności z dotychczas wypracowanym w orzecznictwie stanowiskiem w zakresie możliwości dalszego funkcjonowania umowy po wyeliminowaniu z niej klauzul waloryzacyjnych. O kosztach procesu orzeczono na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. Na poniesione przez powodów koszty procesu złożyła się opłata od pozwu w kwocie 1000 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa w kwocie 17 zł oraz wynagrodzenie pełnomocnika – radcy prawnego w kwocie 10.800 zł (§ 2 pkt 7 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, t.j. Dz.U. z 2018 r., poz. 265), łącznie 11.817 zł i taką też kwotę, wraz z odsetkami w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego za czas od dnia uprawomocnienia się wyroku do dnia zapłaty, Sąd zasądził od pozwanego w pkt II wyroku. Apelację od powyższego wyroku złożył pozwany, zaskarżając go w całości, zarzucając:
w zw. z art.
i art. 58 k.c. poprzez niewłaściwe zastosowanie i uznanie, że:
w zw. z art. 385 2 k.c., art. 111 ust. 1 pkt 4 Prawa bankowego i art. 1 ust. 2, art. 3 ust. 3 i art. 4 ust. 1 Dyrektywy 93/13 i pkt 2 ppkt c Załącznika do tej dyrektywy poprzez niezastosowanie tych przepisów i przyjęcie, że postanowienia dotyczące kursu kupna i kursu sprzedaży z tabeli kursowej banku są niedozwolonymi postanowieniami umownymi, pomimo że:
muszą być aktualnie wykładane w sprawach „konsumenckich”, jako lex specialis do art. 58 § 1 k.c., co rodzi w tzw. sprawach frankowych tę konsekwencję, że o ile nadal zasadą jest nieważność umowy naruszającej art. 353 1 k.c. lub sprzecznej z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 k.c.), o tyle w przypadku takich umów zawieranych przez przedsiębiorców (banki) z konsumentami nie można opisanego skutku wywodzić in principio, lecz stwierdzone naruszenie normy art. 353 1 k.c. oceniać trzeba w kontekście przesłanki naruszenia interesów konsumenta, zaś sprzeczność czynności prawnej z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 k.c.) oceniać w kontekście przesłanki sprzeczności z dobrymi obyczajami – obie zawarte w hipotezie art.
Sąd Apelacyjny rozpoznający sprawę, mając świadomość dotychczasowej linii orzeczniczej utrzymywanej również w tutejszym Sądzie, przychyla się ostatecznie do przywołanego, aktualnie dominującego już stanowiska judykatury (zgodnego nota bene z reprezentatywnym piśmiennictwem, por. E.Łętowska „Europejskie prawo umów konsumenckich”, C.H.Beck Warszawa 2004, str. 271, nb 24) z zastrzeżeniem, że nie wpływa to w żaden sposób na ocenę poprawności zaskarżonego wyroku. Wszystkie wywody odnoszone do naruszenia art. 353 1 k.c. oraz art. 58 § 2 k.c. należy jedynie aktualnie pozycjonować w ocenie prawnej zgłoszonych w sprawie roszczeń, w kontekście hipotezy art.
Tytułem przypomnienia należy zaś zaznaczyć, że Sąd Okręgowy uwzględnił powództwo m.in. poprzez uznanie umowy stron za nieważną, jako konsekwencję stwierdzenia wypełnienia hipotezy art.
Ocena postanowień umowy zawierających klauzule indeksacyjne pod kątem zgodności z ustawą. Zgodnie z treścią art. 58 § 1 k.c., czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy. Nieprawidłowo uznał Sąd I instancji, analizowana umowa kredytowa pozostaje w sprzeczności z art. 69 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe (t.j. Dz. U. z 2002 r., Nr 72, poz. 665), dalej jako pr.bank., w brzmieniu obowiązującym w dacie jej zawarcia. Przepis art. 69 ust. 1 pr. bank. stanowi, że przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. Zgodnie zaś z ust. 2 pkt 2, 4 i 8 tego przepisu, umowa kredytu powinna być zawarta na piśmie i określać w szczególności kwotę i walutę kredytu, jak również zasady i termin jego spłaty oraz terminy i sposób postawienia do dyspozycji kredytobiorcy środków pieniężnych. Z powyższych regulacji wynika, że elementami istotnymi takiej umowy są dokładnie sprecyzowane świadczenia dwóch stron, to jest świadczenia kredytodawcy do udzielenia i wypłaty określonej kwoty kredytu oraz odpowiadającego mu świadczenia wzajemnego kredytobiorcy do spłaty kwoty kredytu otrzymanego wraz oprocentowaniem. W umowie zawartej przez strony oznaczono niewątpliwie walutę kredytu (CHF), kwotę środków kredytu udzielonego w tej walucie, termin i sposób postawienia kwoty kredytu do dyspozycji kredytobiorców, wysokość oprocentowania odsetek oraz termin spłaty rat kredytowych. Jednakże z uwagi na fakt, że kwota udzielonego kredytu została wyrażona w walucie CHF, a jej wypłata kredytobiorcom miała nastąpić w walucie polskiej, dla określenia kwoty kredytu, rozumianej zarówno jako oznaczona w CHF wartość nominalna kredytu, jak też odpowiadająca jej wartość środków wyrażonych w walucie polskiej przeznaczona do wypłaty kredytobiorcom, istotne znaczenie miał sposób przeliczenia obu walut, w których kredyt miał być realizowany. Sposób ten nie był zaś jasno i jednoznacznie sprecyzowany w umowie stron. Kredytobiorcy znali wprawdzie wartość nominalną kredytu wyrażonego w walucie CHF, ale w umowie nie było zawartych jasnych kryteriów dających im możliwość obliczenia wartości kredytu, jaki zostanie im faktycznie wypłacony po przeliczeniu na walutę polską. Miernikiem wysokości wypłaty kredytu miał być bowiem kurs CHF wynikający z Tabeli kursów obowiązującej w pozwanym banku, lecz nie zostało określone, jakiego rodzaju będzie to kurs (np. czy będzie to kurs rynkowy), co oznaczało, że w dacie zawierania umowy powodowie nie mieli pewności co do tego, jaki przelicznik kursowy zastosuje bank w dacie wypłaty kredytu, a tym samym nie mogli przewidzieć, jaką kwotę kredytu otrzymają w przeliczeniu na złote polskie, tym bardziej, że kredyt miał być wypłacany w transzach i w przypadku każdej transzy możliwe było przyjęcie przez bank innego rodzaju kursu waluty CHF. Takie niedoprecyzowanie kwoty kredytu mie wiązało się jednak z naruszeniem art. 69 ust. 1 i 2 pr.bank., lecz winno być rozważane w kontekście normy art. 353 1 k.c. Zaznaczyć w tym miejscu należy, że klauzule umowne regulujące sposób przeliczenia kwoty kredytu z waluty CHF do waluty polskiej stanowią nie tylko postanowienia przedmiotowo istotne umowy kredytu o charakterze denominowanym, ale również dla takiego podtypu umowy kredytowej są one charakterystyczne. Potwierdzeniem tego jest fakt, że od 2011 r. umowa kredytu denominowanego stała się de facto umową nazwaną, uregulowaną w ustawie Prawo bankowe. Ugruntowany zaś jest pogląd judykatury, że również wcześniej funkcjonowała ona w obrocie prawnym jako umowa nienazwana (por. wyrok SN z 27.02.2019 r. II CSK 19/18). W konsekwencji, stwierdzona końcowo nieważność postanowień dotyczących sposobu przeliczenia kredytu wyrażonego w walucie CHF do waluty polskiej musi skutkować jej nieważnością w całości. Umowa zawarta przez strony jest niewątpliwie sprzeczna z naturą stosunku prawnego, normowanego przez nią na podstawie art. 353 1 k.c., z uwagi na zawarcie w niej postanowień rażąco naruszających równowagę kontraktową stron. Zasadniczym elementem każdego zobowiązania jest możliwość obiektywnego i dostatecznie ścisłego określenia świadczenia, z możliwością odwołania się do konkretnych podstaw, nie wyłączając woli osoby trzeciej. Zawsze jednak umowa będzie sprzeczna z naturą zobowiązania, jako takiego, gdy określenie świadczenia zostanie pozostawione woli wyłącznie jednej ze stron kontraktu (por. R.Longchamps de Berier „Zobowiązania”, Lwów 1938, s. 157 oraz uchwały SN z: 22.05.1991 r. III CZP 15/91 i 6.03.1992 r. III CZP 141/19; wyroki SA w Warszawie z: 23.10.2019 r. V ACa 567/18 i 30.12.2019 r. VI ACa 361/18). W realiach przedmiotowej sprawy strony zgodnie i jednoznacznie określiły tylko część elementów należnych sobie świadczeń, w szczególności kwotę i walutę kredytu oraz sposób naliczania odsetek (każdorazowo na stopę procentową miała składać się stopa referencyjna LIBOR 3M dla kredytów wyrażonych w CHF), publikowana przez podmiot trzeci - R. oraz stała marża banku (§ 6 ust. 1 i 7 ust. 1 w związku z § 1 pkt 12 COU). Jak wynika z ustaleń faktycznych poczynionych w przedmiotowej sprawie, postanowienia umowy dotyczące waloryzacji kredytu kładły nacisk na zastosowanie stopy procentowej charakterystycznej dla waluty obcej, pomimo wypłaty i spłaty kredytu w złotówkach. Nie odwoływały się przy tym jednak do kursów CHF ustalanych w sposób neutralny, czy też obiektywnych, zewnętrznych wskaźników lub czynników, na które żadna ze stron umowy nie miała wpływu, lecz zasady ustalania kursów zostały przekazane do wyłącznych uprawnień kredytodawcy, przy czym strony nie ustaliły de facto kryteriów ustalania ich wysokości. Oczywistym jest, że pozwany bank nie ma wpływu na wysokość kursów walut na globalnych rynkach walutowych, ale w konsekwencji takich postanowień umowy mógł arbitralnie i jednostronnie modyfikować wskaźniki, według których ustalano zarówno wysokość kapitału kredytu pozostającego jeszcze do spłaty, jak też wysokość rat kredytowych, czyli świadczenia kredytobiorców. Kryteria rynkowe (akcentowane w apelacji) i potencjalny wpływ krajowego nadzoru finansowego nie stanowiły w tym przypadku wystarczającego obostrzenia, gdyż bank mógł ustalać równocześnie kilka tabel kursów i stosować je w zależności od rodzaju transakcji (kantorowych, kupna/sprzedaży za pośrednictwem rachunków bankowych, udzielania i spłaty kredytów itp.). To wyłączne uprawnienie banku do waloryzowania kredytu na podstawie własnych tabel kursowych nie zostało formalnie w żaden sposób ograniczone, a w polskim statucie cywilnym brak jest również norm ustawowych zawierających stosowne ograniczenia. Tym samym, postanowienie umowy kreujące świadczenie kredytobiorcy z odwołaniem do tabel kursowych sporządzanych samodzielnie przez kredytodawcę bez żadnych obiektywnych kryteriów było na tyle nietransparentne, że obarczało kredytobiorców zbyt nieprzewidywalnym ryzkiem, naruszając równorzędność stron umowy (por. wyroki SN z: 22.01.2016 r. I CSK 1049/14 OSNC 2016/11/134; 1.03.2017 r. IV CSK 285/16, 13.12.2018 r. V CSK 559/17, 27.02.2019 r. II CSK 19/18, 4.04.2019 r. III CSK 159/17 OSP 2019/12/115, 9.05.2019 r. I CSK 242/18, 29.10.2019 r. IV CSK 309/18 OSNC 2020/7-8/64), co jest niewątpliwie sprzeczne z właściwością (naturą) stosunku zobowiązaniowego w europejskim kręgu kulturowo-prawnym i wprost stanowi przekroczenie zasady swobody umów z art. 353 1 k.c. Nie budzi przecież wątpliwości w doktrynie prawa i judykaturze, że natura umowy (i kreowanego przez nią stosunku cywilnoprawnego) sprowadza się ogólnie do tego, że wyraża ona interes każdej ze stron, a ponieważ bywają one przeciwstawne – istotę umowy stanowi uzgodnienie woli stron wyrażające ich interesy (konsensus). Zgoda stron jest warunkiem koniecznym zarówno przy zawarciu umowy, jak i zmianach jej treści. W ocenie Sądu Apelacyjnego za sprzeczne z naturą rzeczy należy zatem uznać samo już pozostawienie w ręku jednej tylko strony umowy możliwości dowolnej (niekontrolowalnej) zmiany jej warunków, szczególnie w przypadku umów zawieranych nie w oparciu o indywidualne negocjacje, ale z wykorzystaniem wzorców, szablonów, regulaminów przygotowanych przez jedną ze stron o dominującej pozycji (profesjonalistę), skoro jest oczywiste, że zawsze ta strona będzie zainteresowana jak najkorzystniejszym ukształtowaniem regulacji umów zawieranych masowo (tak też SN w uchwale [7] z 22.05.1991 r. III CZP 15/91 OSNC 1992/1/1). Na gruncie przedmiotowej sprawy „oczywistą oczywistością” jest to, że treść klauzul waloryzacyjnych analizowanej umowy kredytowej nie wskazuje żadnego obiektywnego kursu walut dla przeliczenia kredytu, ani warunków ustalania przez kredytujący bank kursów wymiany walut odnoszących się do uruchomienia kredytu i jego spłaty. W konsekwencji, kontrahent banku na podstawie samej umowy nie był w stanie zweryfikować działań banku podczas ustalania kursów, ani zasad, jakimi ten się kierował. Efektem takich postanowień umowy była trwała niemożność ustalenia ostatecznej kwoty kredytu przeznaczonego do wypłaty oraz jego kosztu i łącznych konsekwencji finansowych związanych ze stosowaniem klauzul waloryzacyjnych. Przy zawieraniu umowy powodowie, jako kredytobiorcy, nie byli informowani o tym, jak tworzone są tabele kursów walut banku, jak – w ujęciu historycznym – kształtowała się waluta CHF, że raty kredytu mogą drastycznie wzrosnąć w sytuacji znaczącej zmiany kursu i aprecjacji franka szwajcarskiego, która była możliwa, jak w takim przypadku kształtowałoby się saldo ich zadłużenia i wysokość raty miesięcznej w przypadkach – odpowiednio – kredytu w PLN i CHF. Jak zeznali powodowie, przy zawieraniu umowy pracownicy pozwanego banku kładli głównie nacisk na to, że w bieżącym kursie walutowym frank szwajcarski był korzystnym przelicznikiem dla ustalenia kwoty kredytu przeznaczonego do wypłaty na rzecz powodów, jak też określenia wysokości późniejszej jego spłaty. Nie można jednak pomijać, że umowa kredytowa zaoferowana powodom miała być zawarta na okres 300 miesięcy (§ 2 ust. 4 CSU), co stanowi 25 lat. Przy tak długoterminowej umowie powodowie powinni być w pełni poinformowani o ryzyku związanym ze zmianą kursu waluty CHF i wpływem tej zmiany na ich przyszłe zobowiązania wobec banku, zwłaszcza przy uwzględnieniem najbardziej drastycznego wzrostu wartości waluty CHF w stosunku do złotego polskiego, w którym kredyt miał być spłacany. Powodowie powinni bowiem mieć zapewnioną możliwość pełnej oceny swoich możliwości finansowych w zakresie spłaty kredytu w przyszłości. Pozwany bank nie wykazał, aby takiego pouczenia dokonał. Powodów pouczono jedynie ogólnie o istnieniu ryzyka kursowego związanego ze zmianą wartości waluty CHF. Wskazuje na to treść § 10 ust. 2 CSU, z którego wynika, że powodowie zostali poinformowani, iż ponoszą ryzyko zmiany kursów walut, polegające na wzroście wysokości zadłużenia z tytułu kredytu oraz wysokości rat kredytu, wyrażonych w walucie polskiej, przy wzroście kursów waluty kredytu. Świadek w zeznaniach złożonych na rozprawie w dniu 16 listopada 2021 r. przyznała, że symulacje zadłużenia kredytowego związane z aprecjacją waluty CHF, a zwłaszcza uwzględniające drastycznie wysoki poziom wzrostu tej waluty, nie były przekazywane wszystkim kredytobiorcom, a jedynie tym, którzy o nie wnioskowali. Powodowie zaś uznali, że działają w zaufaniu do pozwanego banku jako instytucji finansowej zapewniającej bezpieczeństwo finansowe swoim klientom, wobec czego przedstawienia im takich symulacji zadłużenia nie żądali. Z ich punktu widzenia, jako osób nieposiadających specjalistycznej wiedzy w zakresie mechanizmu spłaty kredytów denominowanych do waluty CHF, informacje podane im przez bank wydawały się kompletnie i wystarczające, mimo iż w rzeczywistości tak nie było. Podkreślić w tym miejscu należy, że sądy polskie są jednocześnie sądami unijnymi, których bezwzględnym i bezwarunkowym obowiązkiem jest stosowanie wykładni prawa krajowego w zgodzie z prawem unijnym (jest to nierozerwalnie związane z systemem Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej) tak, by w pełni uwzględniać nie tylko literę, ale i ducha prawa unijnego (por. E.Łętowska [w] „System prawa prywatnego. Tom 5. Zobowiązania. Część ogólna”, Warszawa 2013 r., s. 30; por. wyrok TSUE z 27.06.2000 r. w sprawie C-240/98-244/98 Oceano Grupo Editorial S.A. v. Rocio Murciano Quinteiro i inni). Oczywistym – w świetle acquis communautaire - jest także to, że wiążącej wykładni przepisów prawa unijnego dla wszystkich organów stosujących prawo w Unii Europejskiej (w tym, co do korelacji z prawem krajowym państw członkowskich) dokonuje wyłącznie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE, ewentualnie ETS), będący tzw. „sądem ostatniego słowa” (a nie dowolny trybunał, czy sąd krajowy) i tak dokonywana wykładnia nie znajduje żadnych ograniczeń w odniesieniu do jakiegokolwiek organu stosującego prawo, co wprost, bezwarunkowo i świadomie zaakceptował także polski suweren, zgłaszając skutecznie akces do Unii Europejskiej na początku XXI w. Zgodnie zaś z orzecznictwem tego Trybunału kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, iż podpisując umowę kredytu denominowanego (indeksowanego) w obcej walucie (co samo w sobie jest dozwolone), ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może się okazać dla niego zbyt trudne do udźwignięcia (w przypadku dewaluacji waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie). Z tych względów kredytodawca musi mu obowiązkowo przedstawić możliwe zmiany kursów walut i realne ryzyko związane z zawarciem takiej umowy (wyrok TSUE z 10.06.2021 r. C-776/19). In casu, co wprost wynika z dowodów przedłożonych przez strony, z ocenianej umowy nie wynikają w ogóle zastrzeżenia (kryteria), że kurs walut z własnych tabel banku miał być rynkowy, czy rozsądny (sprawiedliwy). Ani umowa, ani przepisy polskiego statutu nie nakładały na bank żadnych ograniczeń w tej kwestii. Irrelewantna natomiast w tym kontekście pozostaje ewentualna praktyka banku i faktyczne działania przy tworzeniu tabel kursowych (wskazywane w apelacji), gdyż takie działania nie wynikały z treści umowy i - jako wynikające ze swobodnej decyzji kredytodawcy – mogły być w każdej chwili dowolnie zmienione. Dodatkowo, co akcentuje TSUE na tle kredytu indeksowanego, „Art. 5 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5.04.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że treść klauzuli umowy kredytu zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, ustalającej cenę zakupu i sprzedaży waluty obcej, do której kredyt jest indeksowany, powinna, na podstawie jasnych i zrozumiałych kryteriów, umożliwić właściwie poinformowanemu, uważnemu i racjonalnemu konsumentowi zrozumienie sposobu ustalania kursu wymiany waluty obcej, stosowanego w celu obliczenia kwoty rat kredytu, w taki sposób, aby konsument miał możliwość w każdej chwili samodzielnie ustalić kurs wymiany stosowany przez przedsiębiorcę” (wyrok TSUE z 18.11.2021 r. C-212/20). Powyższe należy odnieść również do kredytu denominowanego, gdzie w umowie stron również powinien być określony jasny, podlegający weryfikacji przez kredytobiorcę przelicznik walutowy. Tymczasem zgodnie z postanowieniami umowy stron, ustalanie kursu CHF przy przeliczaniu kwoty kredytu przeznaczonego do wypłaty na rzecz kredytobiorców i obliczeniu wysokości rat spłaty kredytu było (i miało być) zastrzeżone dla arbitralnej decyzji banku - kredytodawcy, bez ujawniania szczegółów algorytmu kontrahentom. Bezzasadny jest zgłoszony przez apelującego zarzut, że postanowienia odnoszące się do indeksów rynkowych (kursów walut) w umowach zawartych na kilkadziesiąt lat nie mogą być opisane w formule algorytmu matematycznego. Nie chodzi bowiem w tym wypadku o szczegółowe, matematyczne określenie wartości przelicznika walut, ale o ustalenie jasnych kryteriów jego zastosowania. W przypadku umowy stron chodziło o jasne sprecyzowanie, jakiego rodzaju kurs waluty CHF miał być zawarty w Tabelach kursów walut sporządzanych przez pozwany bank, skoro wartości wynikające z tych Tabel miały stanowić podstawę do określenia wysokości zobowiązań kredytobiorców. Z umowy nie wynikało natomiast, aby miał to być wyłącznie kurs rynkowy. Ocena ważności wybranych postanowień umowy pod kątem zgodności z zasadami współżycia społecznego. Jak stanowi art. 58 § 2 k.c., nieważna jest również czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. W przypadku umowy stron naruszenie tych zasad dotyczyło sposobu przeprowadzenia przez bank czynności poprzedzających podpisanie umowy przez powodów, to jest braku właściwej realizacji obowiązku informacyjnego odnośnie ryzyka zmiany kursu walut. W dacie zawierania umowy kredytowej przez strony (w opozycji do stanu aktualnego) nie istniały regulacje prawne (nie wyłączając ustawy o kredycie konsumenckim) dotyczące szczegółowego poziomu udzielanych informacji, wymaganych przy kredytach udzielanych w walucie obcej. Zauważyć jednak należy, że pozwany bank był niewątpliwie profesjonalistą na rynku usług finansowych o globalnym charakterze i jego pracownicy (co najmniej z grona kierownictwa) musieli dysponować w 2005 r. pełną wiedzą o ryzyku kursowym, odpowiednio zabezpieczając interesy banku przed negatywnymi dla niego zmianami kursu CHF. Bank dysponował wiedzą specjalną związaną z faktami zaistniałymi w okresie kilkunastu lat poprzedzających zawarcie umowy z powodami w innych krajach, w których zaczęto udzielać kredytów walutowych (Włochy, Australia, Austria, Wielka Brytania), jak również wiedzą o stałej (od kilkudziesięciu lat) aprecjacji franka szwajcarskiego do innych walut światowych i związanych z tym działaniach administracyjnych centralnego banku Szwajcarii w I dekadzie XXI w., mających na celu „sztuczne” utrzymanie względnie niskiego kursu CHF. W takim przypadku obowiązkiem kredytującego banku, wynikającym z zasady uczciwości kupieckiej, było poinformowanie kredytobiorców o możliwych skutkach potencjalnego, drastycznego wzrostu kursu franka szwajcarskiego (rzutujących na saldo całego kapitału kredytu), ale też o tym, że sam bank, poprzez operacje na rynku międzybankowym, podjął działania zabezpieczające przed takimi zmianami kursu na jego niekorzyść. Obowiązek ten został przez bank nie tylko zignorowany, ale jak zeznawała strona powodowa wprost ją zapewniano w toku negocjacji wstępnych, że jest to oferta wyjątkowo dla niej korzystna, a sam frank szwajcarski jest walutą wyjątkowo stabilną, niepodatną na nagłe wahania kursów. Przedstawiciel banku eksponował rzekome zyski dla kredytobiorców wynikające z pozornie niskiego oprocentowania, bagatelizując ryzyko kursowe mimo, że wykresy historyczne kursu wskazywały na powtarzalne, drastyczne wzrosty kursu. Faktem powszechnie znanym, wynikającym z analizy historycznego kursu CHF jest to, że w lutym 2004 r. kurs CHF osiągnął poziom najwyższy w historii (3,11 zł), a po tej dacie sukcesywnie się obniżał, osiągając najniższy kurs w sierpniu 2008 r. (poniżej 2 zł), przy czym powódce udzielono kredytu przy kursie 2,1820 zł (k. 158). Odległość czasowa maksimum i minimum kursowego była, zatem dość krótkim odstępem czasu w porównaniu z umówionym przez strony kilkudziesięcioletnim czasem trwania umowy kredytowej. Skoro w tak krótkim czasie kurs franka zmienił się o ponad 50%, to w informacji dla kredytobiorcy należało wskazywać zarówno samą obiektywnie wysoką zmienność kursu, jak też realną możliwość zwiększenia kursu o kilkadziesiąt procent w stosunku do momentu zawarcia umowy. Jest to tym bardziej ważkie, że dotychczasowa zmienność kursu danej waluty obcej nie jest powszechnie znana w polskim społeczeństwie, mimo łatwości ustalania tego faktu. Dlatego też obowiązkiem banku oferującego kredyt denominowany do waluty obcej było określanie – dla wykazania kontrahentowi korzyści i ryzyka płynącego z zawarcia takiej umowy – nie tylko bieżących parametrów finansowych ale i możliwego, niekorzystnego rozwoju sytuacji na globalnym rynku walut. Niepełna informacja o ryzyku kursowym, wynikająca np. z pominięcia informacji wynikających z historii zmiany kursu danej waluty, w oczywisty sposób wpływała na decyzję zawarcia umowy przez kredytobiorcę. Nawet rozważny klient banku nie jest, co do zasady, profesjonalistą, nie posiada on dostatecznej wiedzy dla samodzielnej oceny ryzyka kursowego i musi opierać się na informacjach banku. Dlatego też ma i zawsze miał prawo do rzetelnej informacji, która nie będzie wprowadzać go w błąd (por. wyrok SA w Warszawie z 10.02.2015 r. V ACa 567/14). Bank w ramach udzielanych konsumentom informacji bezspornie ograniczył zagadnienie „ryzyka kursowego” do ogólnie wskazanej kwestii wpływu kursu waluty na zmianę wysokości rat i łącznego zadłużenia oraz odesłał kontrahentów (konsumentów) do samodzielnej analizy samodzielnie pozyskanych, wiarygodnych prognoz danej waluty. Takie działanie banku, profesjonalisty na rynku usług finansowych, naruszało zaufanie klientów do instytucji publicznej. Ryzyko kursowe, czyli ryzyko wynikające ze zmiany kursu waluty obcej dla kredytobiorców należało, bowiem rozważać na co najmniej trzech płaszczyznach, co dopiero realnie dawało szansę przeciętnemu kredytobiorcy na prawidłowe jego oszacowanie. Po pierwsze, zmieniający się kurs waluty skutkuje zmianą wysokości rat kapitałowo-odsetkowych i można to określić „oczywistą oczywistością”. Z punktu widzenia interesów kredytobiorcy może to oznaczać, że na skutek wzrostu kursu waluty do PLN nastąpi zwiększenie wysokości raty, aż do poziomu, przy którym nie będzie on w stanie jej spłacać. Po drugie, już nieoczywistą dla każdego przeciętnego konsumenta konsekwencją powiązania kredytu z kursem waluty obcej jest zmiana wysokości zadłużenia pozostającego do spłaty. Przy wzroście kursu okazuje się bowiem (we wszystkich umowach skonstruowanych przez wszystkie banki krajowe udzielające na początku XXI w. kredytów indeksowanych lub denominowanych do walut obcych), że pomimo regularnego uiszczania rat w wysokości wskazanej przez bank, wysokość samego kredytu pozostałego do spłaty nie tylko nie malała, ale zawsze znacząco rosła. Ta immanentna właściwość kredytu waloryzowanego do waluty obcej nie jest intuicyjna dla przeciętnego odbiorcy i odbiega od standardowego kredytu złotówkowego, w którym kwota pozostała do spłaty praktycznie zawsze maleje z upływem czasu i przy spłacaniu kolejnych rat. Nie sposób także pominąć konkluzji, że jeżeli kurs waluty przekroczy podawany przez bank poziom (obejmowanymi symulacjami w fazie negocjowania umowy kredytu), to kredyt oferowany z klauzulą denominacyjną/indeksacyjną staje się nieopłacalny w porównaniu do kredytu w walucie krajowej, krańcowo prowadząc kredytobiorcę do katastrofy finansowej. O tych aspektach umowy żaden z banków polskich jednak nie informował w pierwszej dekadzie XXI w. Po trzecie, z ryzykiem kursowym wiązała się także kwestia zasadności (celowości) zaciągania przez kredytobiorców długoterminowego (wieloletniego) zobowiązania waloryzowanego do waluty obcej, w kontekście jej kursu do złotego. Pozornie oczywistą kwestią jest to, że walutę obcą najlepiej jest kupować za złotówki wtedy, gdy jest ona relatywnie tania, a sprzedawać, gdy staje się „droga”. Wtedy zysk z takiego obrotu finansowego jest pewny i ma znaczący wymiar ekonomiczny. Żaden bank udzielający omawianych kredytów w I dekadzie XXI w. nie informował jednak swoich kontrahentów, że ten właśnie mechanizm znajduje zastosowanie w kredytach indeksowanych/denominowanych oferowanych w pakiecie produktów banku oraz, że to on jest „kupującym” w dogodnym momencie, a nieświadomi kredytobiorcy „sprzedającymi”, którzy poniosą całość kosztów tej operacji finansowej, zawsze dającej bankowi gwarantowany zysk. Faktem powszechnie znanym, wynikającym z analizy historycznego kursu CHF jest to, że w lutym 2004 r. kurs CHF osiągnął poziom najwyższy w historii (3,11 zł), a po tej dacie sukcesywnie się obniżał (z przyczyn wskazanych powyżej), osiągając ostatecznie najniższy kurs w sierpniu 2008 r. (poniżej 2 zł). Odległość czasowa maksimum i minimum kursowego była dość krótkim odstępem czasu w porównaniu z umówionym przez strony kilkudziesięcioletnim czasem trwania umowy kredytowej. Skoro w tak krótkim czasie kurs CHF zmienił się o kilkadziesiąt procent to w informacji dla kredytobiorców należało wskazywać zarówno samą obiektywnie wysoką zmienność (a nie stabilność) kursu CHF, jak też realną możliwość zwiększenia kursu co najmniej o kilkadziesiąt procent w stosunku do momentu zawarcia umowy. Jest to tym bardziej ważkie, że dotychczasowa zmienność kursu danej waluty obcej nie była powszechnie znana w polskim społeczeństwie, mimo łatwości ustalania tego faktu. W kontekście omawianego zagadnienia obowiązkiem banku było również uczciwe poinformowanie kredytobiorców, że zastosowanie klauzuli waloryzacyjnej przy udzieleniu im kredytu wypłacanego w PLN oznacza, że mimo braku faktycznego obrotu walutą bank „kupił” od kredytobiorców CHF w momencie relatywnie niskiego (sztucznie zbijanego przez bank centralny Szwajcarii) kursu do PLN, natomiast przy nieuchronnym – w perespektywie kilkudziesięciu lat trwania umowy – wzroście kursu CHF (fakt oczywisty dla profesjonalisty w świetle średniego, wieloletniego kursu CHF względem wszystkich walut światowych, gdyż wcześniej takie analogiczne sytuacje związane z udzielaniem kredytów indeksowanych do CHF miały już miejsce w innych krajach (np. Australia, Austria, Włochy) prowadząc nota bene do poważnych perturbacji na rynku finansowym, dramatycznego zwiększania obciążeń kredytobiorców i związanego z tym odsetka ich niewypłacalności) zastosowanie klauzuli waloryzacyjnej przy spłacie rat oznacza, że „sprzeda” im kwotę CHF dużo „drożej”, za o wiele wyższą sumę łączną, krańcowo nawet kilkukrotnie przewyższającą sumę udzielonego kredytu. Gdyby kredytujący bank zamierzał wystarczająco poinformować kredytobiorcę – konsumenta - o niebezpieczeństwach wynikających z kredytu powiązanego z kursem waluty obcej, to nie proponowałby w ogóle zawierania takich umów kredytowych, zdając sobie sprawę jako profesjonalista, że umowa taka może zostać łatwo oceniona, jako nieuczciwa (tak wprost SN w wyroku z 29.10.2019 r., IV CSK 309/18). Powyższa argumentacja prowadzi do stwierdzenia, iż prawa i obowiązki powodów zostały ukształtowane w sposób sprzeczny z prawem i dobrymi obyczajami, zaś jednostronne w istocie nałożenie na nich ryzyka kursowego, spotęgowanego odwołaniem się w kwestionowanych klauzulach waloryzacyjnych do miernika wartości ustalanego przez bank, bez jednoczesnego zapewnienia im jakiegokolwiek instrumentu służącego do zabezpieczenia takiego ryzyka, jawi się dodatkowo jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego w rozumieniu art. 58 § 2 k.c. Wobec braku takiej rzetelnej informacji należy uznać in casu, że postanowienia obciążające kredytobiorcę ryzykiem kursowym nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny, co pozwala na ich kontrolę i ocenę pod kątem abuzywności (tak TSUE w wyroku C-776/19 do C-782/19, pkt 94). Należy podkreślić, że naruszeniem zasad współżycia społecznego (dobrych obyczajów) nie jest samo zastosowanie w umowie z konsumentem klauzul zawierających ryzyko kursowe, natomiast niewątpliwie – w ocenie Sądu Apelacyjnego – naruszeniem dobrych obyczajów w rozumieniu art.
jest nieprawidłowe informowanie konsumenta o takim ryzyku, gdyż uniemożliwia mu to podjęcie racjonalnej decyzji, co do zawarcia umowy. W tym znaczeniu klauzule indeksacyjne poddane ocenie w niniejszej sprawie (opisane przez Sąd I instancji), zawierające niejednoznacznie określony warunek ryzyka walutowego ewidentnie godzą w równowagę kontraktową stron na płaszczyźnie informacyjnej, co stanowi o naruszeniu dobrych obyczajów przez takie klauzule. W konsekwencji, kredytujący stronę powodową bank niewątpliwie naruszył obowiązki informacyjne i nadużył swej silniejszej pozycji kontraktowej wyłącznie w celu zastrzeżenia wygórowanych korzyści, naruszając zasady uczciwego obrotu i lojalności względem kontrahenta (por. wyrok SN z 16.03.2018 r. IV CSK 250/17). Nie sposób nie zauważyć zatem, że przy zawieraniu ocenianej umowy kredytobiorcom świadomie przedstawiano jedynie fragment bardzo złożonego stosunku prawnego, z nadmiernym koncentrowaniem się (w aspekcie informacyjnym) na kwestii niskiej (ówcześnie) raty kapitałowej i ukrywając wiedzę o ryzyku dysproporcji świadczeń na niekorzyść kontrahenta. Ocena ważności umowy w kontekście istnienia niedozwolonych postanowień umownych. Podstawą uwzględnienia powództwa o ustal
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.