pkt 1 k.p.c. poprzez jego błędne zastosowanie i niewyjaśnienie, dlaczego sąd odmówił w części wiarygodności zeznaniom M. G. juniora i M. G. seniora, w zakresie, w jakim wskazywali oni na umowę pożyczki, która zabezpieczona została umową z 21 czerwca 2017 r. i dwiema umowami z 25 stycznia 2018 r. i poprzestanie jedynie na zderzeniu tych zeznań z zeznaniami pozwanego i notariusza, treścią oświadczeń zawartych w aktach notarialnych oraz brakiem zastosowania w nagranej rozmowie przez B. F.
pkt 1 k.p.c. poprzez ograniczenie się w uzasadnieniu do przytoczenia zastosowanego przepisu prawa bez wyjaśnienia podstawy prawnej rozstrzygnięcia o kosztach ani też wskazania podstawy faktycznej, w tym przyczyn, dla których nie uwzględniono wniosku o zastosowanie wielokrotności stawki minimalnej. Żalący wniósł o zmianę zaskarżonego postanowienia poprzez zasądzenie od powódki kwoty 32.417 zł tytułem zwrotu kosztów procesu, a także o zasądzenie na swą rzecz kosztów postępowania zażaleniowego. Powódka domagała się oddalenia zażalenia i zasądzenia na jej rzecz kosztów postępowania zażaleniowego. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Zarówno apelacja, jak i zażalenie nie zasługiwały na uwzględnienie. Liczba, przedmiot i waga podniesionych w apelacji zarzutów wymaga na wstępie wyznaczenia właściwego porządku ich rozpatrywania. W pierwszej kolejności należy ustosunkować się do najdalej idących zarzutów, mogących prowadzić do konieczności uchylenia orzeczenia Sądu pierwszej instancji z uwagi na nieważność postępowania oraz niekompletność uzasadnienia. Następnie, rozpoznać należy dalsze zarzuty o charakterze formalnym, wskazujące na naruszenie przepisów postępowania w procesie oceny dowodów i konstruowania sfery faktycznej orzeczenia. Ostatecznie zaś badaniu podlegać będą zarzuty naruszenia prawa materialnego, których właściwe rozpoznanie może nastąpić wyłącznie w oparciu o prawidłowo ustaloną podstawę faktyczną rozstrzygnięcia. Skarżąca upatrywała nieważności postępowania w uniemożliwieniu jej złożenia zarzutów do ustnej uzupełniającej opinii biegłego oraz uznaniu tej opinii za wiarygodną. Nieważność postępowania w świetle art. 379 pkt 5 k.p.c. zachodzi wówczas, gdy strona procesu, wbrew swej woli, zostaje faktycznie pozbawiona możności działania i obrony swych praw w postępowaniu sądowym (w całości lub w istotnej jego części). Oczywistym jest przy tym, że nie każde naruszenie prawa procesowego, nawet jeśli mogło mieć wpływ na wynik postępowania, skutkuje automatycznie zaistnieniem powyższej kwalifikowanej wady procesowej ( por. postanowienie Sądu Najwyższego z 20 maja 2016 r., II CZ 29/16, LEX nr 2056922 i powołane tam orzecznictwo). Pozbawienie możności obrony swych praw, o którym mowa w art. 379 pkt 5 k.p.c. polega bowiem na odjęciu stronie w postępowaniu sądowym, wbrew jej woli, całkowitej możności podejmowania albo świadomego zaniechania czynności procesowych zmierzających do ochrony jej sfery prawnej. Ocena, czy doszło do pozbawienia strony możności obrony jej praw powinna być dokonywana przez pryzmat konkretnych okoliczności sprawy- co do zasady przyjmuje się, że pozbawienie strony możności działania występuje wówczas, gdy strona, wskutek uchybień procesowych sądu, zostaje pozbawiona, wbrew swojej woli, możności udziału w całym postępowaniu lub jego istotnej części, a skutki tego uchybienia nie mogły być usunięte w dalszym toku procesu przed wydaniem w danej instancji wyroku, w szczególności jeżeli wskutek uchybień w działaniu sądu strona zostaje pobawiona możliwości wzięcia udziału w rozprawie poprzedzającej bezpośrednio wydanie rozstrzygnięcia w sprawie ( por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2011 r., V CSK 21/11, LEX nr 1147800, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 października 2011 r., II UK 52/11, LEX nr 1110978, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 marca 2012 r., sygn. akt I CSK 321/11, Lex 1168533). Przy ocenie, czy doszło do pozbawienia strony możności działania skutkującego nieważnością postępowania trzeba zatem w pierwszej kolejności rozważyć, czy doszło do naruszenia przepisów procesowych, następnie zbadać, czy uchybienie to wpłynęło na możność działania w postępowaniu, wreszcie ocenić, czy pomimo zaistnienia wspomnianych przeszkód strona mogła bronić swych praw w procesie. Dopiero w razie kumulatywnego spełnienia wszystkich tych warunków można uznać, że strona została pozbawiona możności działania ( por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 grudnia 2014 r., II UZ 58/14, LEX nr 1622316, wyroki Sądu Najwyższego z 25 czerwca 2015 r., V CSK 528/14, LEX nr 1771395; z 15 października 2015 r., II CSK 690/14, LEX nr 1962512). Przyczyn nieważności postępowania w oparciu o art. 379 pkt 5 k.p.c. nie mogą przy tym kreować ewentualne wadliwości w postępowaniu dowodowym ani w ustalaniu stanu faktycznego ( por. wyrok Sądu Najwyższego z 3 lipca 2013 r., I UK 35/13, LEX nr 1555194 oraz postanowienie Sądu Najwyższego z 7 listopada 2013 r., II PK 168/13, LEX nr 1618648 i powołane tam orzecznictwo). Stosując art. 379 pkt 5 k.p.c., należy bowiem uwzględnić wskazane w art. 386 § 2 i 4 k.p.c. kasatoryjne podstawy wzruszenia wyroku sądu pierwszej instancji ( por. postanowienie Sądu Najwyższego z 20 maja 2016 r., II CZ 29/16, LEX nr 2056922). Ustawodawca rozróżnił bowiem sytuację nieważności postępowania, w tym w postaci pozbawienia strony możności obrony swoich praw (art. 386 § 2 k.p.c. w zw. z art. 379 pkt 5 k.p.c.) od przypadków nierozpoznania istoty sprawy (z reguły w razie pominięcia wniosków dowodowych z uwagi na przyjętą przez sąd koncepcję rozstrzygnięcia sprawy) oraz konieczności przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości (art. 386 § 4 k.p.c.). Dlatego pozbawienie możności obrony swoich praw, implikujące nieważność postępowania, nie może być rozciągane na przypadki błędnej oceny dowodów lub nieprzeprowadzenia wnioskowanych dowodów i to niezależnie od tego, czy następuje to na skutek ich pominięcia w związku z uznaniem, iż nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia istoty sprawy ( por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 sierpnia 2015 r., II CSK 637/14, LEX nr 1813350), czy też w wyniku naruszenia przepisów procesowych, normujących zasady przeprowadzania postępowania dowodowego. W świetle zaprezentowanych uwag zarzut nieważności postępowania jako bezzasadny a limine nie mógł odnieść żadnego skutku. Jedynie na marginesie godzi się dodać, iż żaden przepis prawa procesowego nie gwarantuje stronie każdorazowej możliwości złożenia pisemnych zarzutów do opinii biegłego, które- jak każde pismo przygotowawcze- podlegają reżimowi art. 205 3 k.p.c. Przepis ten (w § 1) wyposaża przewodniczącego w uprawnienie (a nie obowiązek) zarządzenia wymiany pism przygotowawczych „w uzasadnionych przypadkach”, do których- przykładowo- zalicza sprawy zawiłe lub obrachunkowe. Ocena zasadności skorzystania z tego instrumentu proceduralnego została jednakże pozostawiona dyskrecjonalnemu uznaniu przewodniczącego. Pismo przygotowawcze wniesione bez odpowiedniego zarządzenia podlega zaś zwrotowi (art. 205 3 § 5 k.p.c.). Zaniechanie wezwania do wniesienia pisemnych zarzutów do ustnej opinii uzupełniającej nie może zatem być traktowane w kategoriach naruszenia prawa procesowego, w szczególności, gdy strony miały możliwość złożenia pisemnych zarzutów do opinii pierwotnej oraz zgłoszenia swych uwag i wątpliwości do opinii uzupełniającej bezpośrednio po jej przedstawieniu na rozprawie, które mogłyby zostać wyjaśnione bezzwłocznie przez obecnego na tym posiedzeniu biegłego. W art.
328 § 2 k.p.c. w jego uprzednio obowiązującym brzmieniu, ustawodawca określił elementy składowe uzasadnienia orzeczenia, a więc tej jego części, która ze swej istoty powstaje i jest doręczana stronom już po rozstrzygnięciu sprawy. Wadliwości uzasadnienia orzeczenia pozostają zatem z reguły bez wpływu na merytoryczną ocenę trafności rozstrzygnięcia. Zarzut naruszenia art.
może stanowić usprawiedliwioną podstawę apelacji wówczas, gdy motywy zaskarżonego orzeczenia nie obejmują wszystkich koniecznych jego elementów, a zaistniałe braki są na tyle istotne, iż znacząco utrudniają lub uniemożliwiają kontrolę instancyjną rozstrzygnięcia. Tylko wówczas zachodzą podstawy do stwierdzenia, że uchybienie przepisowi art.
mogło mieć wpływ na rozstrzygnięcie w sprawie. Różnego rodzaju braki bądź sprzeczności w treści uzasadnienia orzeczenia mogą być podnoszone jako zarzuty apelacyjne, dopiero jednak rzeczywista niemożność odczytania podstawy faktycznej i prawnej rozstrzygnięcia sądu pierwszej instancji uzasadnia uchylenie orzeczenia z racji uchybienia przepisowi art.
W rozpoznawanym przypadku sytuacja taka nie zachodziła. Uzasadnienie wyroku Sądu pierwszej instancji w sposób czytelny ujawnia podstawę faktyczną rozstrzygnięcia, jej ocenę prawną i czynniki, jakimi kierował się Sąd pierwszej instancji, oddalając powództwo w całości. W szczególności Sąd Rejonowy jednoznacznie wskazał dowody, które posłużyły do konstrukcji sfery faktycznej orzeczenia oraz czytelnie i wyczerpująco zaprezentował proces ich oceny, który mógł stanowić przedmiot zarzutów apelacyjnych, lecz samoistnie- z natury rzeczy- nie świadczył o niekompletności uzasadnienia orzeczenia. W konsekwencji, zarzut kwestionujący prawidłowość (kompletność) motywów zaskarżonego wyroku nie mógł odnieść żadnego skutku. Skarżąca nie zdołała również skutecznie podważyć ustaleń Sądu Rejonowego w przedmiocie wartości spornej nieruchomości, określonej w oparciu o dowód z opinii biegłego. Ustalenie wartości rynkowej nieruchomości wymaga niewątpliwie wiadomości specjalnych, to jest takich, które wykraczają poza zakres wiedzy i doświadczenia życiowego ogółu osób o przeciętnej inteligencji i wykształceniu ogólnym. Tym samym, w procesie dokonywania ustaleń na tę okoliczność kluczową rolę odgrywał dowód z opinii biegłego, która w kwestiach wymagających wiedzy specjalistycznej stanowi dowód o charakterze szczególnym, albowiem nie może zostać zastąpiona żadnym innym środkiem dowodowym. Oznacza to, że sąd nie jest uprawniony do samodzielnego dokonywania ustaleń odmiennych od wniosków zawartych w opinii, lecz w razie zaistnienia wątpliwości co do prawidłowości ekspertyzy biegłego może jedynie zażądać opinii innego biegłego ( por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 listopada 1974 r., II CR 748/74, LEX nr 7618). Szczególny charakter dowodu z opinii biegłego powoduje również, że nie mają wobec niego zastosowania wszystkie zasady dotyczące postępowania dowodowego. W szczególności sąd nie jest obowiązany dopuścić dowód z opinii kolejnych biegłych, gdy złożona opinia jest niekorzystna dla strony. Taka powinność zachodzi jedynie wówczas, gdy sporządzona uprzednio opinia nie odpowiada na postawione tezy dowodowe, jest niejasna, nienależycie uzasadniona lub nieweryfikowalna. Na gruncie niniejszego procesu powódka kwestionowała konkluzje płynące z opinii biegłego rzeczoznawcy w oparciu o ekspertyzę prywatną. Samo zakwestionowanie trafności i metodologicznej poprawności opinii, a nawet naprowadzenie innych środków dowodowych nie może skutecznie podważyć metodologii sporządzenia opinii i trafności poczynionych w niej wniosków, które na gruncie niniejszej sprawy pozostawały logiczne, klarownie uzasadnione i stanowcze w odniesieniu do zleconego zagadnienia, a jako takie nie budziły wątpliwości co do swej fachowości i rzetelności. Formułowane przez powódkę uwagi i zarzuty do pisemnej opinii zostały w sposób klarowny i przekonujący wyjaśnione pisemnej odpowiedzi (k. 837- 841), jak i w złożonej na rozprawie ustnej opinii uzupełniającej. Nie zachodziły zatem uzasadnione wątpliwości co do metodologicznej rzetelności i trafności wniosków w niej poczynionych. Godzi się przy tym zauważyć, iż zlecona przez stronę prywatna opinia nie stanowi dowodu na okoliczność wiadomości specjalnych w rozumieniu art. 278 k.p.c. i 290 k.p.c. i to nawet w przypadku, gdy pochodzi od osoby pełniącej funkcję biegłego sądowego. Opinia prywatna w szczególności pozbawiona jest szeregu gwarancji formalnych, charakterystycznych dla opinii biegłego, a służących zapewnieniu jej maksymalnego obiektywizmu, fachowości i bezstronności. Ekspertyzy prywatne są wyjaśnieniami stanowiska samej strony z uwzględnieniem wiadomości specjalnych. Nie można zaś przeciwstawiać opinii biegłego sądowego, która ma walor dowodu (i to o szczególnym charakterze) ekspertyzy prywatnej, która stanowi jedynie prezentację stanowiska strony ( por. np. wyroki: Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 30 kwietnia 2015 r., I ACa 154/15, LEX nr 1740608 oraz Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 29 stycznia 2014 r., I ACa 1302/13, LEX nr 1438294). Argumenty i konkluzje przedstawione w ekspertyzie prywatnej mogą natomiast uzasadniać dopuszczenie dowodu z opinii uzupełniającej lub opinii innego biegłego. Podstaw do takiej decyzji procesowej nie dostarczała jednakże samoistnie przedłożona przez skarżącą prywatna ekspertyza rzeczoznawcza, która sporządzona została w istocie w sposób tendencyjny i wybiórczy. Godzi się w tym kontekście zauważyć, iż dokonując wyceny na zlecenie powódki, rzeczoznawca brał pod uwagę transakcje, które miały miejsce po zawarciu kwestionowanej umowy przedwstępnej. To z kolei świadczyło o istotnej metodologicznej wadliwości przedłożonej ekspertyzy prywatnej, podważając- z oczywistych względów- wiarygodność poczynionych w niej konkluzji. Nie ulega bowiem wątpliwości, że miarodajnymi z punktu widzenia przedmiotu niniejszego procesu i jego relewantnych zagadnień były ceny transakcyjne stosowane w okresie poprzedzającym zawarcie spornej umowy przedwstępnej (w czerwcu 2017 r.), kiedy to doszło do ustalenia między kontrahentami ceny przyrzeczonej sprzedaży. Nieadekwatnymi i nieprzydatnymi do ustalenia wartości nieruchomości w momencie jej sprzedaży były stawki stosowane na rynku nieruchomości w okresie późniejszym, co jest dostrzegalne już prima facie choćby ze względu na notoryjny stały trend znaczącego wzrostu cen nieruchomości w K. na przestrzeni czasu. Dalsza grupa zarzutów o charakterze procesowym koncentrowała się wokół oceny dowodów i poczynionych na ich podstawie ustaleń w przedmiocie stanu świadomości, względnie- możliwości łatwego dowiedzenia się przez pozwanego o odwołaniu pełnomocnictwa udzielonego ojcu powódki. Ramy swobodnej oceny dowodów są wyznaczane wymaganiami prawa procesowego, doświadczenia życiowego, regułami logicznego myślenia oraz pewnego poziomu świadomości prawnej, według których sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość, dokonuje wyboru określonych środków dowodowych, ważąc ich moc i wiarygodność, a ostatecznie odnosi je do pozostałego materiału dowodowego. Innymi słowy, sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału zachodzi tylko w razie zaistnienia dysharmonii pomiędzy materiałem dowodowym zgromadzonego w sprawie, a poczynionymi na jego podstawie wnioskami ( por. wyroki: Sądu Najwyższego z dnia 16 maja 2000 r., IV CKN 1097/00, LEX nr 52624; z dnia 29 września 2000 r., V CKN 94/00, LEX nr 52589; z dnia 15 listopada 2000 r., IV CKN 1383/00, LEX nr 52544; z dnia 27 września 2002 r., IV CKN 1316/00, LEX nr 80273 oraz Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 31 maja 2016 r., V ACa 825/15, LEX nr 2067043 i Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17 czerwca 2016 r., I ACa 193/16, LEX nr 2096179). Podważenie przeprowadzonej przez sąd oceny dowodów i poczynionych na tej podstawie ustaleń faktycznych wymaga skonkretyzowania i wykazania- za pomocą argumentów jurydycznych- istoty zarzucanego uchybienia, a więc tego, w jaki sposób sąd naruszył zasady logicznego myślenia, doświadczenia życiowego lub konkretne wskazania prawa procesowego ( por. np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 21 grudnia 2017 r., I ACa 624/17, LEX nr 2493577). Nie wystarcza przy tym przekonanie strony o innej (niż przyjęta przez sąd pierwszej instancji) wymowie (treści), stopniu wiarygodności oraz mocy poszczególnych dowodów. Jeżeli bowiem z danego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów, nawet w sytuacji, gdy z treści zgromadzonego w sprawie materiału da się wywieść równie logiczne wnioski, przeciwne do tych, które poczynił sąd. Rozwiązanie pozornej sprzeczności co do istnienia dwóch usprawiedliwionych ścieżek wnioskowania tkwi w przyznanej składowi orzekającemu ustawowej kompetencji ustalenia według swobodnego uznania, którą spośród prawdopodobnych wersji uznaje za prawdziwą ( por. postanowienie Sądu Najwyższego dnia 9 stycznia 2004 r. , IV CK 339/02, LEX nr 175929). Taka też sytuacja miała miejsce na gruncie rozpatrywanej sprawy w materii oceny dowodów i ustaleń w przedmiocie stanu świadomości pozwanego co do odwołania pełnomocnictwa lub łatwości dowiedzenia się o tej okoliczności. Żaden z zaoferowanych dowodów nie wskazywał wprost na to, by pozwany miał uzyskać pozytywną wiadomość (wprost lub konkludentnie) o cofnięciu pełnomocnictwa udzielonego przez pozwaną ojcu. Spór na tym tle sprowadzał się w istocie do interpretacji ciągu zdarzeń (okoliczności towarzyszących zawarciu umów sprzedaży: przedwstępnej i właściwej) pod kątem możliwości dowiedzenia się z łatwością o tym fakcie. Skarżąca wywodziła bowiem, że w zaistniałym stanie rzeczy zachodziły uzasadnione wątpliwości co do aktualności pełnomocnictwa M. G. do reprezentowania jej jako właścicielki przedmiotowej nieruchomości i można było od pozwanego wymagać reakcji w celu ich wyjaśnienia, a zaniechanie w tym zakresie stanowi o rażącym niedbalstwie kontrahenta. Jakkolwiek ścieżka interpretacji przedstawiona przez powódkę w świetle zgromadzonego materiału dowodowego w sposób ogólny jawiła się jako prawdopodobna, to co najmniej tak samo wiarygodną pozostawała wersja przeciwna, przyjęta przez Sąd Rejonowy. Należy w tym kontekście zwrócić uwagę na rozróżnienie pomiędzy udowodnieniem, które pozwala na uzyskanie pewności co do zaistnienia określonego zdarzenia lub stanu, a uprawdopodobnienie, które jedynie czyni wystąpienie danej okoliczności wiarygodną. Na gruncie art.6 k.c. i art. 232 k.p.c. spoczywająca zasadniczo na powodzie powinność potwierdzenia powoływanych faktów prawotwórczych roszczenie (w tym przypadku- nieważności umowy sprzedaży) przybiera formę ciężaru udowodnienia, co oznacza, że niewystarczającym jest samo uczynienie danych okoliczności wiarygodnymi. Godzi się zarazem zaznaczyć, iż w świetle art. 105 k.c. dla podważenia ważności umowy zawartej po wygaśnięciu umocowania nie wystarczy „zwykła” sposobność dowiedzenia się przez kontrahenta o nieaktualności pełnomocnictwa, lecz konieczne jest wykazanie możliwości dowiedzenia się o tym z łatwością. Tego jednakże powódka udowodnić nie zdołała. Po pierwsze, powołane w apelacji fragmenty wypowiedzi pozwanego, zawierające spostrzeżenie, że M. G. „zaczyna coś kombinować” i przeczucie, że „zwodzi” on pozwanego „na poważnie” dotyczyły finalizacji transakcji (zawarcia umowy przyrzeczonej), a nie kwestii aktualności pełnomocnictwa. Podejrzenia i wątpliwości pozwanego odnośnie rzeczywistej woli M. G. co do wywiązania się ze zobowiązania do sprzedaży nieruchomości nie rozciągają się automatycznie na wątpliwości co do pozostawania w mocy pełnomocnictwa do reprezentowania powódki. Przeciwko takiemu przyjęciu przemawiał zaś cały szereg okoliczności. Przede wszystkim poza sporem pozostawał fakt, iż w momencie zawierania przedmiotowych umów M. G. senior i pozwany nie byli dla siebie osobami obcymi- znali się z wcześniejszych transakcji nieruchomościami. Skarżąca zaś nawet nie twierdziła, aby dotychczasowe kontakty (biznesowe lub pozakontrahenckie) z jej ojcem przybierały taki obrót, że winny wywoływać u pozwanego wzmożoną ostrożność i ponadprzeciętną potrzebę weryfikacji aktualności pełnomocnictw. Istotne znaczenie ma przy tym nadzwyczaj szeroki zakres pełnomocnictwa (w ramach mieściło się nawet zbycie nieruchomości pod tytułem darmym) oraz fakt, iż powódka udzieliła go ojcu przed tym samym notariuszem, przed którym M. G. (za powódkę) i pozwany zawierali umowy: przedwstępną i finalną sprzedaży nieruchomości. Pozwany mógł zatem zasadnie zakładać, iż skoro powódka udzieliła ojcu niezwykle szerokiego umocowania do dysponowania nieruchomości w formie notarialnej, to odwołanie tak szerokiego pełnomocnictwa, niedwuznacznie wyrażającego daleko idące zaufanie do pełnomocnika, jawiło się ogólnie jako mało prawdopodobne, a jeśliby już nastąpiło, to najpewniej zostałoby notyfikowane notariuszowi- taka sekwencja czynności w powyższych okolicznościach (zwłaszcza przy uwzględnieniu nadzwyczaj szerokiego zakresu cofanego pełnomocnictwa) nasuwała się bowiem intuicyjnie jako podstawowy wyraz dbałości o swe interesy, czego jednakże powódka z niewyjaśnionych względów nie uczyniła. Treść i zakres pełnomocnictwa wskazywały zaś jednoznacznie na wolę powierzenia M. G. całokształtu sfery decyzyjnej co do rozporządzania nieruchomością. Nie sposób zatem przyjąć, aby po stronie pozwanego zachodziła powinność dodatkowego weryfikowania aktualności pełnomocnictwa. W tym stanie rzeczy nie dziwi również fakt, iż pozwany prowadził negocjacje z ojcem powódki tak, jak gdyby był on dysponentem nieruchomości, gdyż do takiego wniosku w praktyce prowadziła już pobieżna analiza udzielonego pełnomocnictwa, które przyznawało M. G. bliżej nieograniczoną dowolność co do rozporządzania nieruchomością. W zaistniałej konfiguracji faktycznej nie sposób dopatrzeć się po stronie pozwanego powinności weryfikacji motywów działania M. G. ani szczegółów relacji biznesowych łączących powódkę z jej ojcem- okoliczności te nie zostały również dostatecznie zobrazowane w zaoferowanym przez skarżącą materiale dowodowym. Jakkolwiek mocodawca może odwołać pełnomocnictwo w każdym czasie z dowolnych przyczyn, a nawet bez żadnego uzasadnienia, to skarżąca nie dostarczyła relewantnych materiałów precyzyjnie ilustrujących podłoże i przebieg powoływanego konfliktu, który miał zaistnieć pomiędzy powódką a jej ojcem i stać się przyczyną cofnięcia pełnomocnictwa. Tym bardziej nie sposób zatem przyjąć, że pozwany mógł z łatwością dowiedzieć się o takim konflikcie oraz- konsekwentnie- o odwołaniu pełnomocnictwa M. G. do rozporządzania nieruchomością. Trudno zaś wymagać, aby w toku nieformalnych negocjacji pozwany, znając ojca powódki z wcześniejszych transakcji i wiedząc o szerokim zakresie udzielonego mu notarialnie umocowania, miał wykazywać daleko idącą nieufność oraz szczególną, ponadprzeciętną dbałość o interesy dotychczasowej właścicielki nieruchomości poprzez weryfikację, czy oferta sprzedaży odpowiada woli powódki i aktualnemu upoważnieniu M. G. do jej reprezentowania, tym bardziej, że w zakresie udzielonego pełnomocnictwa mieściło się upoważnienie do nawet nieodpłatnego zbycia nieruchomości. Nie sposób racjonalnie oczekiwać, aby większą troskę o sferę majątkową powódki miał przejawiać pozwany aniżeli ona sama i jej ojciec, któremu skarżąca udzieliła nadzwyczaj szerokiego umocowania do rozporządzania nieruchomością, które obejmowało nawet jej zbycie pod tytułem darmym, co w oczach kontrahenta musiało rodzić przekonanie o zaufaniu właścicielki nieruchomości do swego pełnomocnika (na tym wszakże opiera się w ogólności instytucja pełnomocnictwa). Do sfery zainteresowania i odpowiedzialności pozwanego nie należało również- z oczywistych względów- badanie, czy działający za powódkę M. G. rozliczył się z nią z sumy otrzymanej tytułem ceny i czy w ogóle miał taki zamiar. Wątpliwości per se nie budził fakt sprzedaży nieruchomości poniżej jej wartości rynkowej, która została ustalona w niniejszym procesie za pomocą opinii biegłego na kwotę 1.065.800 zł. Cena sprzedaży została zaś określona przez strony na 810.000 zł, przy czym nieruchomość była obciążona hipoteką na kwotę 130.000 zł. Przez samo nabycie nieruchomości obciążonej hipoteką pozwany stawał się zaś dłużnikiem rzeczowym, od którego wierzyciel hipoteczny mógł domagać się zaspokojenia swej (zabezpieczonej hipoteką) wierzytelności z przedmiotowej nieruchomości. Kwota wierzytelności hipotecznej winna zatem być brana pod uwagę przy określaniu rzeczywistego kształtu oferty skierowanej do pozwanego i przezeń zaakceptowanej. Notoryjnym jest przy tym, w świetle zasad doświadczenia życiowego, iż nieruchomości obciążone hipoteką, ze względu na ryzyko znoszenia przymusowego zaspokojenia wierzyciela hipotecznego z przedmiotu tego zabezpieczenia, cieszą się mniejszym zainteresowaniem wśród potencjalnych nabywców, a ich właściciele mają słabszą pozycję negocjacyjną, aniżeli w przypadku nieruchomości nieobciążonych. Ponadto, analizując całokształt ustalonych przez kontrahentów warunków sprzedaży, nie można pomijać faktu, iż w umowie zastrzeżono, iż ojciec powódki mógł nieopłatnie korzystać z przedmiotowej nieruchomości przez kolejny rok (po jej finalnym zbyciu). Dysponując zaś już choćby podstawową orientacją co do realiów (...) rynku najmu, należało przyjąć, iż oddając nieruchomość przy ul. (...) do odpłatnego korzystania po jej nabyciu na okres roku, pozwany mógłby uzyskać świadczenie opiewające na kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych. Rezygnacja ze świadczenia tej wartości stanowiła również- po stronie nabywcy swoisty ekwiwalent za przeniesienie własności nieruchomości. W świetle całokształtu poczynionych uwag nie sposób dopatrzeć się podstaw do przyjęcia, by określona w umowie cena sprzedaży była rażąco zaniżona względem wartości rynkowej nieruchomości, która na moment zawarcia umowy przedwstępnej wynosiła 1.065.800 zł. Oczywistym jest przy tym, iż szacowanie nieruchomości stanowi ze swej istoty swoistą symulację, która winna wprawdzie z maksymalną możliwą dokładnością przybliżać wartość danej nieruchomości, lecz każdorazowo podlega weryfikacji w warunkach rynkowych przy uwzględnieniu właściwości konkretnych kontrahentów i okoliczności towarzyszących danej transakcji. Istnienie pewnego przedziału cenowego, również w odniesieniu do tożsamego przedmiotu, stanowi pochodną swobody kontraktowania i jest w warunkach wolnorynkowych zjawiskiem w pełni naturalnym, na które składa się szereg różnorodnych czynników, w tym- czysto subiektywnych, leżących po stronie kontrahentów. W takiej, rynkowo uzasadnionej, rozpiętości cenowej mieściły się warunki sprzedaży przedmiotowej nieruchomości. Nie sposób zatem uznać, by przywołane powyżej warunki nabycia winny wywoływać u pozwanego uzasadnione wątpliwości jako znacząco odbiegające od realiów rynkowych. W kategoriach nieporozumienia należało traktować zarzuty, w których skarżący negował stwierdzenie nieznaczności zaniżenia przez kontrahentów ceny sprzedaży względem wartości rynkowej nieruchomości, wywodząc, że taka ocena wymaga wiadomości specjalnych. Oczywistym jest, że pojęcia „znaczności” i- konsekwentnie- „nieznaczności” w odniesieniu do ustalenia wartości (jej zaniżenia lub zawyżenia) mają charakter abstrakcyjny i nieostry, a jako takie są wypełniane treścią stosownie do okoliczności konkretnego przypadku. Wiadomości specjalnych, to jest takich, które wykraczają poza zakres wiedzy i doświadczenia życiowego ogółu osób o przeciętnej inteligencji i wykształceniu ogólnym, wymaga niewątpliwie szacowanie wartości nieruchomości. Nie oznacza to jednak, że potrzeba posiadania wiedzy specjalistycznej rozciąga się również na stwierdzenie „nieznaczności” zaniżenia ceny w odniesieniu do ustalonej wartości nieruchomości. Kryteria stwierdzenia „nieznaczności zaniżenia ceny” są ocenne, a przez to zakres przedmiotowy tego terminu nie poddaje się ścisłemu ustaleniu. Analizowane pojęcie w powyższym kontekście nie są również zdefiniowane ustawowo ani też nie zawiera komponentu wiedzy specjalistycznej. Stwierdzenie „znaczności” lub „nieznaczności” zaniżenia ceny sprzedaży (względem wartości rynkowej) na gruncie niniejszej sprawy należało zatem, jako element sfery orzekania, do oceny sądu, dokonywanej przez pryzmat całokształtu relewantnych okoliczności i nie wymagało zasięgania opinii biegłego. W świetle zaprezentowanych uprzednio uwag obniżenie ceny sprzedaży względem (ustalonej za pomocą dowodu z opinii biegłego) wartości nieruchomości należało uznać rzeczywiście za nieznaczne, tj. niebudzące wątpliwości w warunkach wolnorynkowej rozpiętości cen, a przez to- pomijalne. Nie sposób również stwierdzić, by wątpliwości po stronie pozwanego miał wzbudzić rzekomy pośpiech ojca powódki w odniesieniu do sprzedaży nieruchomości. W istocie bowiem w okolicznościach poprzedzających zbycie przedmiotowej nieruchomości nie można mówić o ponadprzeciętnej szybkości finalizowania tej transakcji. W pierwszej kolejności godzi się zauważyć, iż kontrahenci nie przystąpili od razu do umowy przenoszącej własność, lecz najpierw zawarli umowę przedwstępną. Zawarcie umowy przyrzeczonej nastąpiło zaś ponad pół roku później (i kilka miesięcy po terminie zastrzeżonym w umowie przedwstępnej). Już z tej przyczyny trudno uznać, by kontrahenci działali w pośpiechu. Ponadto, dostrzec wypada, iż umowa przedwstępna została zawarta w formie notarialnej, a więc odpowiadającej wymogom przewidzianym w art. 158 k.c. W tym stanie rzeczy, po upływie ustalonego na 1 sierpnia 2017 r. terminu, pozwany mógł dochodzić zawarcia umowy na drodze sądowej, stosownie do art. 389 § 2 k.c., występując o uzyskania orzeczenia zastępującego wymagane oświadczenie woli zbywcy (art. 64 k.c.). Tego jednak pozwany nie uczynił, lecz pomimo upływu zastrzeżonego terminu zawarcia umowy przyrzeczonej (oraz kolejnych miesięcy) nie skorzystał z możliwości nabycia nieruchomości w drodze orzeczenia sądowego zastępującego oświadczenie woli dotychczasowego właściciela, mimo nabrania podejrzeń co do intencji ojca powódki odnośnie wywiązania się ze zobowiązania i dobrowolnego zawarcia umowy przenoszącej własność. Tym samym, zbycie nieruchomości zostało rozciągnięte na okres ponad pół roku, a więc odcinek czasu, który trudno uznać za świadczący o pośpiechu kontrahentów. W tym kontekście, biorąc pod uwagę uprawnienie przysługujące pozwanemu na gruncie art. 389 § 2 k.c. w zw. z art. 64 k.c., za dowód wprost podważający wiarygodność pełnomocnika i rzeczywiste intencje kontrahentów kwestionowanych umów nie sposób uznać dokonania zapłaty ceny przed zawarciem umowy przyrzeczonej, skoro pozwany teoretycznie w każdej chwili po upływie terminu przewidzianego w umowie przedwstępnej mógł wystąpić o uzyskanie orzeczenia zastępującego oświadczenie woli o przeniesieniu własności, którego ekwiwalentem była zapłata ceny. Analogicznie, tego rodzaju konkluzji podważających ważność umowy sprzedaży nieruchomości nie można wywieść samoistnie z adnotacji o dokonaniu zapłaty ceny (opiewającej na ponad 800.000 zł) w formie gotówkowej. Jakkolwiek taki sposób regulowania należności z tytułu nabycia nieruchomości jawi się w aktualnych realiach jako niecodzienny i w praktyce- rzadko spotykany, lecz zasadniczo pozostawał niewątpliwie zgodny z prawem, a ustalenie takiej formy uiszczenia ceny mieści się w swobodzie kontraktowania. Zaoferowany przez powódkę materiał dowodowy nie był zaś wystarczający do poczynienia wiążących ustaleń co do motywów i okoliczności towarzyszących przyjęciu przez kontrahentów tego rodzaju sposobu zapłaty ceny sprzedaży ani tym bardziej- wskazujących na to, że zbycie nieruchomości nastąpiło w rzeczywistości pod tytułem darmym, a ustalenie kwoty ceny i potwierdzenie jej zapłaty były uczynione jedynie pozornie. W materiale procesowym znalazły się wprawdzie twierdzenia o trudnej sytuacji finansowej pozwanego w okresie zawierania umowy, lecz nie zostały one w sposób dostateczny wykazane. Powódka wprawdzie domagała się zobowiązania pozwanego do złożenia deklaracji podatkowych, lecz wniosek ten został trafnie oddalony w toku postępowania pierwszoinstancyjnego, albowiem przedstawiał on ograniczoną przydatność do ustalenia stanu majątkowego pozwanego. Oczywistym jest bowiem, że dochód opodatkowany podatkiem PIT nie stanowi jedynego dostępnego źródła finansowania nabycia nieruchomości- oczywistym jest bowiem, że pozwany mógł uzyskać środki na ten cel również np. z kredytu lub innych (legalnych) źródeł, które nie znajdują odzwierciedlenia w deklaracjach PIT. Tego rodzaju dowody nie mogły zatem samoistnie obrazować sytuacji finansowej pozwanego, a w konsekwencji- nie były przydatne do ustalenia analizowanej okoliczności i jako takie- stosownie do art. 235 2 § 1 pkt 3 k.p.c.- podlegały pominięciu, co też trafnie przyjął Sąd Rejonowy. Godzi się przy tym zauważyć, iż informacja o każdej transakcji zbycia nieruchomości jest przekazywana przez notariusza do urzędu skarbowego, który jest właściwym organem publicznym dysponującym narzędziami do weryfikacji, czy wydatki nabywcy na poczet kupna nieruchomości znajdowały pokrycie w zgromadzonym (ujawnionym) majątku (por art. 25 ustawy o PIT). Powódka zaś nawet nie twierdziła, by wobec pozwanego miało się toczyć postępowanie podatkowe (wyjaśniające) w powyższej kwestii. To z kolei prowadziło do konkluzji, iż uiszczenie przez pozwanego ceny nabycie przedmiotowej nieruchomości nie wzbudził wątpliwości urzędu skarbowego co do źródła pokrycia tego wydatku. Bez znaczenia pozostawał przy tym fakt, kiedy i w jaki sposób pozwany miał wypłacać pieniądze, które zostały następnie przekazane ojcu powódki tytułem ceny sprzedaży. Podobnie, podejrzeń na tym tle nie wzbudzał również sam fakt wpłaty zaliczki w kwocie 370.000 zł przed zawarciem umowy przedwstępnej. Płatność zaliczki w takim przypadku pozostawała w wyłącznej gestii kontrahentów i ich indywidualnie uzgodnionych preferencji, które mogą wynikać z rozmaitych czynników, a ustalenie jej wysokości i moment uiszczenia manifestowały stanowczość ich woli co do finalizacji transakcji (stanowiącą naturalny element umowy przedwstępnej), o czym świadczyło również zawarcie umowy w formie właściwej dla przyrzeczonego przeniesienia własności, rodzącej skutki przewidziane w art. 389 § 2 k.c. Stanowczość ta nie przejawiła się jednak w pospiech w finalizacji transakcji, który mógłby wzbudzać u pozwanego uzasadnione wątpliwości co do aktualności umocowania ojca powódki do działania w jej imieniu. Wbrew eksponowanemu w apelacji zapatrywaniu skarżącej, zupełnie irrelewantną z punktu widzenia przedmiotu i wyniku niniejszego procesu była ocena ujętych w umowie sprzedaży klauzul wprowadzających kary umowne. Zastrzeżenie kar umownych w ramach sprzedaży nieruchomości jest ze swej natury postanowieniem dodatkowym, regulującym kwestie uboczne ( accidentalia negotii), które nie określa głównych świadczeń stron i zasadniczo nie ma wpływu na ważność i skuteczność rozporządzenia rzeczą, a to właśnie stanowiło oś sporu i (stosownie do art. 227 k.p.c.) wyznaczało krąg faktów istotnych dla rozstrzygnięcia. Przypomnieć należy, że zastrzeżenie kary umownej dotyczyło obowiązku opuszczenia nabywanej przez pozwanego nieruchomości przez M. G., a niniejszy proces nie dotyczył zobowiązania pozwanej do zapłaty kary umownej, lecz skuteczności przeniesienia własności nieruchomości w następstwie kwestionowanych przez powódkę umów. Objęte analizowaną grupą zarzutów zagadnienia rozmijały się zatem z istotą rozpatrywanej sprawy, dla której bez znaczenia pozostawała ocena zastrzeżonych w umowie na wypadek nie opuszczenia nieruchomości kar umownych. Zgromadzony materiał dowodowy nie dostarczał również dostatecznych podstaw do przyjęcia, że kwestionowana umowa sprzedaży była w istocie zawarta dla pozoru i ukrycia rzeczywistej intencji kontrahentów, obejmującej zawarcie umowy pożyczki, której zabezpieczeniem miała być należąca wówczas do powódki nieruchomość. Pozorność jako wada oświadczenia woli polega na świadomej i ujawnionej wobec adresata oświadczenia oraz przez niego aprobowanej niezgodności między treścią złożonego oświadczenia woli- dostępną dla innych uczestników obrotu prawnego, a rzeczywistą wolą osoby składającej to oświadczenie ( por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 19 maja 2015 r., I ACa 120/15, LEX nr 1740676). Innymi słowy, pozorność ma miejsce wówczas, gdy strony swobodnie i z rozmysłem tworzą czynność prawną ujawnioną, której treść nie odzwierciedla ich rzeczywistych zamiarów. Strony symulują zatem dokonanie czynności prawnej o określonej treści, nie chcąc wywołać żadnych skutków prawnych, względnie- chcąc wywołać inne, aniżeli deklarują ( por. B. Lewaszkiewicz- Petrykowska, Komentarz do art. 83 Kodeksu cywilnego, LEX 2014, teza 1). Wskazane znamiona pozorności nie znajdowały jednakże potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym i ustalonych na jego podstawie faktach. Wśród okoliczności faktycznych rozpatrywanej sprawy Sąd Okręgowy nie dopatrzył się elementów świadczących o tym, by w swej dotychczasowej aktywności na rynku nieruchomości ojciec powódki lub pozwany mieli dokonywać transakcji sprzedaży, powiązanych z następczym odkupem, które sugerowałyby zawoalowane udzielenie i zwrot pożyczki pod pozorem obrotu nieruchomościami. Również na gruncie rozpatrywanego przypadku taka sytuacja nie miała miejsca - pomiędzy ojcem powódki a pozwanym doszło wprawdzie do zawarcia umowy przedwstępnej przenoszącej własność nieruchomości na M. G., lecz transakcja ta nie została sfinalizowana, co więcej - brak było tożsamości podmiotowej pomiędzy stronami przywołanych umów- sprzedaż nieruchomości nastąpiła wszakże pomiędzy powódką, za którą działał jej ojciec, a pozwanym, natomiast kolejna umowa (przedwstępna) została zawarta między pozwanym a M. G. (osobiście). Trudno zatem - na gruncie analizowanej sprawy- dopatrzeć się konstytutywnego elementu pożyczki, jakim jest zwrot jej przedmiotu, pomimo że kontrahenci mogli z łatwością ten skutek osiągnąć choćby poprzez złożenie umówionej kwoty do depozytu notariusza. Do materiału dowodowego załączone zostało również nagranie, utrwalone przez ojca powódki bez wiedzy pozwanego, którego wartość dowodową należało jednakże uznać za niewysoką. O takiej ocenie przesądzał przede wszystkim fakt, iż nagranie to miało charakter wybiórczy i fragmentaryczny, nie zawierając kompletnego zapisu negocjacji pomiędzy uczestnikami umowy. Wątpliwości musiało budzić już samo zestawienie szczegółowości umowy z czasem nagrania obrazującego jej przygotowanie (negocjowanie). Analizując jednakże udostępnione fragmenty rozmów, należało podzielić spostrzeżenie Sądu Rejonowego, w myśl którego pozwany, negocjując z ojcem powódki i nie wiedząc, że jest nagrywany, konsekwentnie posługiwał się terminologią charakterystyczną dla transakcji sprzedaży, a nie pożyczki. Wreszcie sam fakt, iż pozwany nabył wcześniej kilka lokali sprzedawanych przez M. G., a następnie je zbył za wyższą cenę o niczym jeszcze nie świadczy poza tym, że inwestował posiadane środki w nieruchomości , korzystając z okazji że ktoś akurat oferował je za atrakcyjną cenę , co w relacjach , zwłaszcza biznesowych nie jest niczym nadzwyczajnym. Wreszcie powódka nie przedstawiła dowodów na potwierdzenie formułowanej tezy, że pozwany jest znany na rynku (...) z udzielania wysokooprocentowanych pożyczek , a jej ojciec z takiej oferty korzystał, a w tym przypadku skorzystał, nadużywając jej zaufania jako mocodawczyni. W świetle powyższego należało odnotować, iż Sąd pierwszej instancji, w wyniku właściwie przeprowadzonego postępowania dowodowego i prawidłowo dokonanej oceny dowodów, niewadliwie ustalił wszystkie istotne dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności, które znajdowały odzwierciedlenie w całokształcie zaoferowanego przez strony materiału dowodowego. Skarżąca zaś w swej apelacji nie zdołała podważyć ani prawidłowości oceny dowodów, ani konstrukcji podstawy faktycznej orzeczenia. Wobec powyższego, Sąd Okręgowy podzielił ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd Rejonowy, czyniąc je jednocześnie podstawą swojego rozstrzygnięcia bez zbędnego ich powielania, z uwzględnieniem poczynionych powyżej uwag i uzupełnień. Ocena prawna ustalonego stanu faktycznego musiała prowadzić do konkluzji, że kwestionowana umowa nie była dotknięta wadą nieważnością i skutecznie przeniosła własność przedmiotowej nieruchomości na pozwanego. Materiał dowodowy nie dostarczył bowiem podstaw do ustalenia faktów, które świadczyłyby o nieważności umowy ani z uwagi na wiedzę lub łatwość dowiedzenia się przez pozwanego o odwołaniu pełnomocnictwa (art. 105 k.c.), ani z uwagi na pozorność (art. 83 k.c.), ani z uwagi na przekroczenie granic pierwotnego umocowania (art. 103 § 1 k.c.) poprzez zawarcie ukrytej umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie. W ustalonym stanie faktycznym nie zachodziły również okoliczności, które wskazywałyby na sprzeczność zawartej umowy z zasadami współżycia społecznego. Istotą prawa cywilnego jest strzeżenie praw podmiotowych, a zatem wszelkie rozstrzygnięcia prowadzące do redukcji bądź unicestwienia tych praw mają charakter wyjątkowy. Z kolei funkcją klauzuli generalnej zasad współżycia społecznego jako instrumentu ograniczającego autonomię woli stron danej czynności prawnej jest uelastycznienie systemu prawa w celu zapobiegania rażąco niesprawiedliwym skutkom zastosowania normy prawnej, kreowanej przez konkretne postanowienia umowne w określonej konfiguracji faktycznej oraz dostosowania ogólnych norm prawa do realiów konkretnego przypadku przy uwzględnieniu systemu ocen lub zasad postępowania o charakterze pozaprawnym ( por. wyrok Sądu Najwyższego z 28 stycznia 2016 r., I CSK 16/15, M.Pr.Bank. 2017/1/35). Mechanizm ten sprowadza się do wyeliminowania z obrotu prawnego czynności prawnych (w całości lub w odpowiedniej części- art. 58 § 2 i 3 k.c.), których treść nie daje się pogodzić z aprobowanymi powszechnie wartościami moralnymi i podstawowymi standardami uczciwości. Nadrzędność zasad współżycia społecznego nad swobodą kontraktowania ma na celu zapobieganie kształtowania postanowień umownych w sposób prowadzący do skutków nieetycznych, nieakceptowalnych w świetle norm moralnych. Zgodność czynności prawnej z zasadami współżycia społecznego jest zawsze zagadnieniem kontekstu faktycznego, z okoliczności danego wypadku, zasady współżycia społecznego są bowiem pojęciem pozostającym w nierozłącznym związku z konkretnymi okolicznościami faktycznymi. Z konieczności zachowania równowagi między tymi elementami wynika postulat stosowania klauzuli generalnej zasad współżycia społecznego w przypadkach wyjątkowych, w którym ma ono mocne uzasadnienie aksjologiczne. Za oceną nieważności czynności prawnej ze względu na jej sprzeczność z zasadami współżycia społecznego muszą przemawiać szczególne okoliczności. (tak m.in.: wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 11 sierpnia 2022 r., I ACa 10/22, LEX nr 3403675), których jednakże nie sposób dopatrzeć się na gruncie rozpatrywanej sprawy. W szczególności nie zaistniały podstawy do przyjęcia, że samo zawarcie umowy sprzedaży skutkowało rażącym pokrzywdzeniem powódki. Zawarcie umowy przez dotychczasowego pełnomocnika (w granicach pierwotnego upoważnienia) po cofnięciu umocowania per se nie świadczy o naruszeniu tzw. słuszności kontraktowej- w przeciwnym razie normatywnie zbędną byłaby regulacja art. 105 k.c., która jako lex specialis normuje ważność umowy w przywołanej sytuacji. Nie sposób dopatrzeć się okoliczności uzasadniających przyjęcie, aby kwestionowana umowa w sposób rażąco niesprawiedliwy ukształtowała podstawowe prawa i obowiązki stron na niekorzyść powódki. W rzeczywistości bowiem, jak już uprzednio wyjaśniono, główne świadczenia stron tej umowy miały charakter ekwiwalentny- ustalona cena sprzedaży (przy uwzględnieniu obciążenia hipotecznego i zastrzeżenia nieodpłatnego korzystania z przedmiotu sprzedaży przez okres roku) nie odbiegała znacząco od oszacowanej przez biegłego wartości nieruchomości. Skarżąca nie zdołała zaś podważyć prawdziwości stwierdzenia o uiszczeniu przez pozwanego całości ustalonej ceny nabycia. O sprzeczności umowy z zasadami współżycia społecznego i rażącym pokrzywdzeniu powódki poprzez jej zawarcie nie mogło zaś świadczyć nierozliczenie się M. G. z pozwaną z sumy uzyskanej w następstwie wskazanej transakcji. Kwestia ta bowiem leżała poza zakresem kontraktowania (normowania umowy) i nie należała do sfery umownie ukształtowanych praw i obowiązków stron. Wytworzona na tym tle relacja zobowiązaniowa pomiędzy powódką a jej ojcem była zatem irrelewantna dla oceny zgodności kwestionowanej umowy sprzedaży z zasadami współżycia społecznego, co jest o tyle oczywiste, że z natury rzeczy pozwany nie dysponował żadną (ani prawną, ani faktyczną) możliwością wpływu na rozliczenia i relacje zachodzące pomiędzy skarżącą a jej ojcem. Nie wynika z przebiegu postępowania by pozwany posiadał dobre rozeznanie we wzajemnych relacjach rodzinnych czy też biznesowych pomiędzy powódką oraz jej ojcem i bratem. Rekapitulując, skarżąca nie zdołała udowodnić okoliczności, które skutkowałyby nieważnością kwestionowanej umowy sprzedaży. Powódkę obciążały zatem negatywne konsekwencje powyższego zaniechania, wynikające z ciężaru dowodu w znaczeniu materialnym (art. 6 k.c.), który umożliwia merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy także wtedy, gdy pewne okoliczności, na które powoływały się strony procesu, nie podlegały włączeniu w skład postawy faktycznej rozstrzygnięcia. Strona powodowa, która nie udźwignęła ciężaru dowodu wynikającego z art. 6 k.c. w odniesieniu do faktów prawotwórczych, stanowiących podstawę żądania pozwu, musi liczyć się z negatywnym następstwem tego zaniechania w postaci przegranej w procesie, co w rozpatrywanym przypadku prowadziło do oddalenia powództwa. Sugerowanie nieuczciwych zachowań uczestników kwestionowanej transakcji jest tylko spekulacją , nawet jeśli odpowiednio zaakcentowane okoliczności tę wersję czynią prawdopodobną. Tyle , że unieważnienie umowy , zważywszy na skutki takiej decyzji, winno wynikać z przeprowadzonego postępowania dowodowego i ujawnionych w jego toku faktów, zaś nie przypuszczeń. Na marginesie rozważań wskazać należy na akcentowaną przez powódkę w toku procesu przeszłość jej ojca i fakt skazania za przestępstwo oszustwa oraz podnoszone okoliczności , które legły u podstaw do udzielenia tak szerokiego pełnomocnictwa do dysponowania nieruchomością. W ocenie Sądu Okręgowego zarzucana M. G. nieuczciwość powinna powstrzymać powódkę przed udzieleniem pełnomocnictwa notarialnego do dysponowania nieruchomością w tak szerokim zakresie. Skoro powodem udzielenia pełnomocnictwa były problemy z wywozem śmieci czy inne dotyczące zarządzania nieruchomością , to niezrozumiałym jest udzielenie pełnomocnictwa do zbycia nieruchomości nawet pod tytułem darmym, zaś kwestia zagwarantowania ojcu możliwości mieszkania na przedmiotowej nieruchomości mogła być rozwiązania poprzez ustanowienie ograniczonego prawa rzeczowego (służebności osobistej lub użytkowania, względnie umowy o charakterze obligacyjnym. Wreszcie nic nie stało na przeszkodzie by pełnomocnictwo zostało odwołane przed notariuszem, przed którym zostało udzielone. W okolicznościach sprawy powódka nie wydaje się być osobą nieporadną , niedoświadczoną pozbawioną zdrowego rozsądku i orientacji we własnych sprawach. Z kolei pozwany zawierając umowę z pełnomocnikiem , któremu powódka powierzyła wszelkie sprawy dotyczące nieruchomości , nie miał powodów zakładać że pełnomocnik działa nieuczciwie lub ze szkodą dla mocodawczyni. Nawet jeśli z zachowania M. G. wynikało że czuje się wyłącznym dysponentem nieruchomości i tak ją traktował w rozmowie z pozwanym to uzasadniały to okoliczności towarzyszące: miał szerokie pełnomocnictwo od córki, nieruchomość ta kiedyś była jego własnością i tam realizował swoje potrzeby mieszkaniowe. Powódka nie wykazała , że pozwany miał podstawy sądzić o nieuczciwości swego kontrahenta , zwłaszcza że chodziło o relacje rodzinne między pełnomocnikiem a jego córką. Ostatecznie, prawidłowym było również obciążenie powódki całością należnej opłaty od pozwu, ustalonej stosownie do przepisów obowiązujących w dacie jego wniesienia. Skarżąca zupełnie bezzasadnie odwoływała się w tym kontekście do przepisu intertemporalnego ujętego w art. 15 pkt 2 ustawy z dnia 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania i niektórych innych ustaw ( Dz.U.2019.1469- „ustawa nowelizująca”). Regulacja ta stanowi, że w sprawach wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie powyższej ustawy nowelizującej przepisy ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, stosuje się do wydatków powstałych po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy. W świetle podstawowej systematyki ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych opłata od pozwu nie zalicza się do kategorii wydatków, lecz opłat- rozróżnienie to expressis verbis przewiduje art. 2 ust. 1 u.k.s.c. Oczywistym jest zatem, że art. 15 pkt 2 ustawy nowelizującej, odnosząc się do wydatków, nie znajduje zastosowania względem opłat. Nie ulega również wątpliwości, że obowiązek opłacenia pisma powstaje wraz z wniesieniem do sądu pisma podlegającego opłacie (art. 10 u.k.s.c.). Bezzasadnym pozostawało zatem stanowisko, jakoby obowiązek ten powstał dopiero po cofnięciu zwolnienia. Równocześnie zaś, w art. 15 pkt 1 ustawy nowelizującej przewidziano, że w sprawach wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie powyższej ustawy nowelizującej przepisy ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, stosuje się do pism i wniosków podlegających opłacie, wnoszonych po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy. Tym samym, zakres norm intertemporalnych, wyrażonych w art. 15 ustawy nowelizującej, nie obejmował pozwu (a w konsekwencji- również opłaty od niego), wniesionego przed wejściem w życie tej ustawy. Nie ulega zarazem wątpliwości, że cofnięcie powódce zwolnienia od kosztów sądowych było zasadne. Wobec powyższego, za trafne należało również uznać nałożenie na skarżącą obowiązku pokrycia opłaty od pozwu w wysokości wynikającej z przepisów obowiązujących w momencie jego wniesienia, o czym prawidłowo orzekł Sąd Rejonowy. Z przedstawionych względów Sąd Okręgowy uznał zaskarżone rozstrzygnięcie za trafne i odpowiadające prawu, a apelację powódki jako bezzasadną oddalił, orzekając jak w punkcie 1. sentencji niniejszego wyroku na podstawie art. 385 k.p.c. Wynik postępowania apelacyjnego uzasadniał obciążenie powódki całością kosztów tego postępowania, zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik postępowania i zasadą kosztów niezbędnych i celowych. Kwota zasądzona z tego tytułu na rzecz pozwanego jako strony wygrywającej odpowiadała taryfowemu wynagrodzenia fachowego pełnomocnika w osobie radcy prawnego w kwocie 2.700 zł, to jest w stawce minimalnej ustalonej stosownie do wartości przedmiotu zaskarżenia w oparciu o § 10 ust. 1 pkt 1 w zw. z § 5 pkt 8 w zw. z § 2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności radców prawnych, o czym Sąd Okręgowy orzekł w punkcie 2. sentencji niniejszego wyroku na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 99 k.p.c.. i art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c. Bezzasadnym pozostawało zażalenie pozwanego na orzeczenie o kosztach postępowania przed sądem pierwszej instancji. Przede wszystkim zauważyć trzeba, iż błędnym było założenie, jakoby rozstrzygając o kosztach procesu, Sąd Rejonowy ustalił wynagrodzenie pełnomocnika w wymiarze jednokrotności stawki minimalnej. Zgodnie bowiem z § 5 pkt 8 w zw. z § 2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności radców prawnych, stawka minimalna w niniejszej sprawie, stosownie do wartości prawa objętego pozwem wynosi 5.400 zł (50% stawki wynoszącej 10.800 zł dla wartości przedmiotu sporu w przedziale od 200.000 zł do 2.000.000 zł). Oznacza to, że w rzeczywistości Sąd Rejonowy, zasądzając na rzecz pozwanego kwotę 10.800 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego, zastosował dwukrotność stosownej stawki minimalnej. To z kolei, w ocenie Sądu Okręgowego, odpowiadało zwiększonemu nakładowi pracy pełnomocnika i jego wkładowi w wyjaśnienie istotnych aspektów rozpatrywanej sprawy oraz jej rodzajowi i zawiłości. Dalsze zwielokrotnienie stawki minimalnej na potrzeby określenia kosztów zastępstwa procesowego pozwanego nie znajdowało zaś uzasadnienia. Mając na względzie powyższe, Sąd Okręgowy oddalił zażalenie pozwanego jako bezzasadne na mocy art. 385 k.p.c. w zw. z art. 397 § 3 k.p.c. Wynik postępowania zażaleniowego uzasadniał obciążenie pozwanego całością kosztów tego postępowania, zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik postępowania i zasadą kosztów niezbędnych i celowych (art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 k.p.c. w zw. art. 391 § 1 k.p.c. w zw. z art. 397 § 3 k.p.c.). Kwota zasądzona z tego tytułu na rzecz powódki jako strony wygrywającej stanowiła refundację taryfowego wynagrodzenia fachowego pełnomocnika w osobie adwokata w wysokości 900 zł, to jest w stawce minimalnej ustalonej stosownie do wartości przedmiotu zaskarżenia w oparciu o § 10 ust. 2 pkt 1 w zw. z § 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności adwokackie. SSO Liliana Kaltenbek SSO Katarzyna Biernat-Jarek SSR Barbara Rzekęć
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.