Sygn. akt I ACa 561/21 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 26 kwietnia 2022r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSA Artur Kowalewski (spr.) Protokolant: St. sekr. sąd. Beata Węgrowska – Płaza po rozpoznaniu w dniu 30 marca 2022r. na rozprawie w Szczecinie sprawy z powództwa P. Z. przeciwko (...) spółce akcyjnej w W. o zapłatę na skutek apelacji pozwanego od wyroku Sądu Okręgowego w Koszalinie z dnia 1 czerwca 2021r., sygn. akt I C 567/17 I. zmienia zaskarżony wyrok w punkcie 1, w zakresie obejmującym odszkodowanie z tytułu kosztów uszkodzonego motocykla, zniszczonej odzieży, holowania i utraconych dochodów w ten sposób, że:
(1)ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, w brzmieniu ustalonym ustawą z dnia 28 maja 2021 r. o zmianie ustawy Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2021 r., poz. 1090), w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 oraz w ciągu roku od odwołania ostatniego z nich, w sprawach rozpoznawanych według przepisów k.p.c. w pierwszej i drugiej instancji sąd rozpoznaje sprawy w składzie jednego sędziego. Zasada ta, zgodnie z art. 6 powołanej ustawy z dnia 28 maja 2021 r. znajduje zastosowanie do wszystkich sprawa wszczętych i niezakończonych przed dniem jej wejścia w życie. Taki stan prawny, zważywszy na datę wydania niniejszego orzeczenia, uzasadniał rozpoznanie przedmiotowej sprawy w składzie jednego sędziego. Podkreślenia na wstępie wymaga, że rozstrzygnięcie przedmiotowej sprawy sprowadzało się do oceny zarzutów zgłoszonych w apelacji pozwanego. Obowiązek rozpoznania sprawy w granicach apelacji (art. 378 § 1 k.p.c.), oznacza związanie sądu odwoławczego zarzutami prawa procesowego (tak Sąd Najwyższy m.in. w uchwale z dnia 31 stycznia 2008 r., sygn. akt III CZP 49/07), za wyjątkiem tego rodzaju naruszeń, które skutkują nieważnością postępowania. Nie dostrzegając ich wystąpienia w niniejszej sprawie, a nadto akceptując argumentację materialnoprawną Sądu I instancji w tych wszystkich jej aspektach, które nie zostały objęte zarzutami apelacyjnymi, jak również poczynione przez ten Sąd ustalenia faktyczne (w oparciu o przeprowadzone w sprawie dowody), zadość wymogowi konstrukcyjnemu niniejszego uzasadnienia czyni odwołanie się do tej argumentacji, bez potrzeby jej powielania, stosownie do treści art. 387 § 2 1 k.p.c. Treść wniesionego przez pozwanego środka odwoławczego nie pozostawia wątpliwości co do tego, że kierunek rozstrzygnięcia wyznaczała ocena zasadności wysokości przyznanego powodowi zadośćuczynienia (w zakresie objętym zaskarżeniem) oraz odszkodowania z tytułu zwrotu kosztów uszkodzonego motocykla, zniszczonej odzieży i wyposażenia oraz kosztów holowania, a także tytułem utraconych dochodów. Nadto pozwany zakwestionował przyjęte przez Sąd Okręgowy – na użytek rozstrzygnięcia o odsetkach za opóźnienie w zapłacie zadośćuczynienia i odszkodowania – daty wymagalności świadczeń zasądzonych na rzecz powoda zaskarżonym wyrokiem. Przechodząc zatem do oceny zasadności poszczególnych zarzutów apelacji kwestionujących wysokość zasądzonego przez Sąd I instancji zadośćuczynienia, Sąd Apelacyjny wskazuje, że wbrew twierdzeniom skarżącego, kwestia wysokości należnego powodowi zadośćuczynienia dotyczy nie zagadnienia ustaleń faktycznych, lecz odmiennej oceny prawnej faktów, które Sąd Okręgowy uczynił integralną częścią ustalonego stanu faktycznego. Ocena taka dokonywana jest w fazie subsumcji (podstawienia) właściwych norm prawa materialnego, do ustalonego stanu faktycznego, co oznacza, że zarzuty tego rodzaju winny zostać prawidłowo zakwalifikowane jako naruszenie art. 445 § 1 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie. Czym innym jest bowiem ustalenie konsekwencji, jakie w życiu powoda wywołał wypadek komunikacyjny, jakiemu uległ, a czym innym materialna relatywizacja związanej z tym skutkami krzywdy, której sąd dokonuje samodzielnie. Zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. odnosić się zatem może wyłącznie do oceny materiału dowodowego, stanowiącego podstawę ustalonego przez Sąd I instancji stanu faktycznego. I tak, pozwany zarzuca wyrokowi Sądu Okręgowego m.in. błędne przyjęcie, na podstawie opinii biegłego chirurga, iż powód doznał 30 % uszczerbku na zdrowiu, podczas gdy kompetencje do orzekania w tym przedmiocie ma – zdaniem skarżącego – wyłącznie biegły ortopeda, który oszacował w swojej opinii, że uszczerbek ten wynosi 25 %. Sąd Apelacyjny zaznacza, że suponowana przez pozwanego koncepcja matematycznej relatywizacji wysokości zadośćuczynienia do procentowego uszczerbku na zdrowiu wymaga jednoznacznego zdyskredytowania. Przy żądaniu przyznania odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego w rozumieniu art. 445 k.c. podstawowym, i co wymaga podkreślenia, ustawowo określonym kryterium oceny sądu winien być rozmiar ujemnych następstw w sferze psychicznej i fizycznej pokrzywdzonego bowiem celem przyznania ochrony w formie majątkowej jest zrekompensowanie i złagodzenie doznanej krzywdy. Mierzenie krzywdy wyłącznie stopniem uszczerbku na zdrowiu stanowiłoby niedopuszczalne uproszczenie nieznajdujące oparcia w treści art. 445 § 1 k.c. (vide wyrok Sądu Najwyższego z 28 czerwca 2005 roku, sygn. akt I CK 7/05, LEX nr 153254). Sąd jest zatem zobowiązany ustalić zakres cierpień pokrzywdzonego, a przy ocenie tej przesłanki nie może abstrahować od wszystkich okoliczności towarzyszących powstaniu krzywdy, także tych zaistniałych w subiektywnym odczuciu skarżącego. Procentowy uszczerbek na zdrowiu, jako oparty na ustandaryzowanych i mechanicznie powielanych kryteriach jest właściwy dla odszkodowań określonych w odrębnych przepisach (np. z tytułu wypadków przy pracy), gdzie determinantem wysokości świadczenia jest wyłącznie rozmiar tego uszczerbku. W oczywisty sposób nie obejmuje on zatem istoty i funkcji krzywdy, opartej na zdematerializowanych przeżyciach psychicznych i zmiennego - stosownie do indywidualnych cech poszkodowanego – odczuwania skutków zdarzenia. Rozmiar doznanych obrażeń somatycznych czy też psychosomatycznych nie jest oczywiście dla analizowanego roszczenia obojętny. Jego doniosłość przejawia się przede wszystkim w określeniu granic odpowiedzialności zobowiązanego (istnienie związku przyczynowego). W tak opisanych uwarunkowaniach prawnych bez znaczenia dla kierunku rozstrzygnięcia pozostawała kwestia zróżnicowania pomiędzy - przyjętym przez biegłych z zakresu chirurgii i ortopedii - procentowym uszczerbkiem na zdrowiu powoda. Pozwany nie zakwestionował bowiem w żadnym zakresie zakresu cierpień powoda (także związanych z bólem fizycznym oraz prognozami na przyszłość), szczegółowo opisanych przez Sąd I instancji, a tylko one stanowić mogły kryterium oceny krzywdy, jakiej doznał powód. Skarżący w sposób oczywiście wadliwy wskazuje, jakoby pomiędzy opiniami biegłych sądowych z zakresu psychiatrii i psychologii, dotyczącymi stanu psychicznego i emocjonalnego powoda, istniały tego rodzaju rozbieżności, a wręcz – jak podnosi pozwany – sprzeczności, które w jakikolwiek sposób ograniczałyby ich przydatność dla ustalenia rozmiaru krzywdy powoda. Wbrew twierdzeniom pozwanego, opiniujący w niniejszej sprawie z zakresu psychiatrii wprost wskazał, że „w wyniku wypadku jako sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia u powoda wystąpiły zaburzenia adaptacyjne”. Ponadto, zdaniem opiniującej, „brak jest przesłanek aby podejrzewać, iż zaburzenia emocjonalne pod postacią zaburzeń adaptacyjnych jakie wystąpiły u powoda po wypadku z dnia 21.06.2014 miały inne poza wypadkiem uwarunkowania etiologiczne” (strona 5 i 6 opinii sądowo-medycznej z zakresu psychiatrii, k. 480). Fakt, że biegła psychiatra nie stwierdziła obecnie u powoda zaburzeń psychicznych lub emocjonalnych, nie przekreśla, że zaburzenia takie występują, gdyż jak wyjaśniła biegła psycholog w pisemnej opinii uzupełniającej, „ lekarze psychiatrzy zajmują się w swojej pracy głównie chorobami psychicznymi a nie zaburzeniami funkcjonowania codziennego” (opinia pisemna uzupełniająca z 22 września 2020 r., k. 570-571). O ile badany częściowo poradził sobie ze skutkami stresu spowodowanego przez wypadek, to - w ocenie biegłej psycholog - w dalszym ciągu nie poradził sobie do końca z traumą spowodowaną przez przedmiotowe zdarzenie i powinien skorzystać z pomocy psychologa, psychoterapeuty specjalizującego się w stresie pourazowym. Dostrzeżenia wymaga również okoliczność, na jaką wskazała biegła z zakresu psychologii, zgodnie z którą lekarze psychiatrzy nie stosują w swojej pracy żadnych testów psychologicznych, zaś jedynym źródeł informacji, na jakich opierają swoje wnioski, jest wywiad i obserwacja badanego. Potwierdzenie powyższej konkluzji znajduje się w opinii biegłej z zakresu psychiatrii, gdzie wprost wskazano, że opinia została opracowana w oparciu o badanie podmiotowe (obejmujące wywiad z powodem) oraz przedmiotowe (obserwacja). Opinia biegłej psycholog została natomiast sporządzona na podstawie nie tylko wywiadu klinicznego-SCID-5D i obserwacji zachowania, ale również szeregu badań psychologicznych (testem Zrewidowaną Skalą Wpływu Zdarzeń, kwestionariuszem do pomiaru depresji KPD, NEO-FFI, kwestionariusza temperamentu PTS i skalą Spielbergera) w oparciu o DSM
- Zgodzić się należy z biegłą psycholog, iż stosowane przez psychologów badania psychologiczne są bardziej wnikliwe w zakresie analizy stanu psychicznego i emocjonalnego badanego niż sam tylko wywiad. W oparciu o zastosowane metody badawcze biegła stwierdziła u powoda reakcję na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne, wyjaśniając jednocześnie, że przeżycie wypadku było czynnikiem wstrząsającym i zmieniającym życie osobiste i zawodowe badanego. Zmiany te objęły następujące sfery: w funkcjonowaniu procesów emocjonalnych i układu nerwowego ( „Cały czas utrzymują się objawy pobudzenia, trudności z koncentracją uwagi, nadmierna czujność, wyolbrzymiona reakcja przestrachu. Występuje podwyższony poziom lęku”), konsekwencje wypadku – osobiste plany, zamierzenia, sposób życia ( „Mocno obniżyła się jakoś jego życia, ponieważ po wypadku z trudem chodzi utykają na prawą nogę. Wcześniej był zdrowym i silnym mężczyzną. A teraz jest człowiekiem schorowanym poświęcającym dużo czasu na rehabilitację nogi i barku. (…) nie może wykonywać ulubionego zawodu. (…) Nie może uprawiać swoich pasji sportowych – narty, nurkowanie, gra w piłkę nożną”) oraz w zachowaniu społecznym ( „pogorszenie nastroju, stronienie od ludzi, zamknięcie się w sobie”). W ocenie Sądu odwoławczego, brak rozpoznania przez biegłą psychiatrę – według stanu zdrowia powoda na dzień badania – zaburzeń psychicznych nie wyklucza istnienia stwierdzonych przez biegłą psycholog zaburzeń adaptacyjnych, będących reakcją na silny, przewlekły stres. W istocie, wbrew błędnemu przekonaniu skarżącego, między przedmiotowymi opiniami nie ma zarzucanej przez apelującego sprzeczności a jedynie odmienne – z punktu widzenia obu specjalizacji – terminologiczne ujęcie tych samych konsekwencji zdarzenia z 21 czerwca 2014 r. To zaś wspomniane konsekwencje wypadku, a nie użyte przez biegłych nazewnictwo, determinują rozmiar krzywdy w rozumieniu art. 445 § 1 k.c. Ponadto, pozwany nie dostrzega, że opinia biegłego – będąca dowodem o szczególnym charakterze – podlega ocenie, przy zastosowaniu art. 233 § 1 k.p.c., na podstawie właściwych dla jej przedmiotu kryteriów zgodności z zasadami logiki i wiedzy powszechnej, poziomu wiedzy biegłego, podstaw teoretycznych opinii, a także sposobu motywowania oraz stopnia stanowczości wyrażonych w niej wniosków. Obowiązująca zaś w ramach polskiego postępowania cywilnego zasada swobodnej oceny dowodów zakłada, iż nawet dowód pojedynczy, jednakże o wystarczającej wiarygodności i mocy dowodowej, może okazać się dostateczny dla przyjęcia, że dana okoliczność została wykazana. Reasumując, pozwany w toku postepowania odwoławczego nie wykazał, że ocena dowodu z opinii biegłego psychologa przeprowadzona przez Sąd I instancji jest rażąco wadliwa, czy też w sposób oczywisty błędna. Sąd Okręgowy w sposób logiczny związał wnioski z zebranym materiałem dowodowym, nie naruszył ani zasad logiki ani zasad doświadczenia życiowego dokonując jego oceny. W konsekwencji Sąd Apelacyjny nie dostrzegł podstaw do dalszego uzupełniania opinii biegłej psycholog czy też dopuszczenia dowodu z opinii innego biegłego psychologa, uznając wniosek skarżącego w tym zakresie za bezzasadny. Niezrozumiała – z punktu widzenia zarzutu osadzonego na treści 233 § 1 k.p.c. – jest ta część stanowiska skarżącego, w której wskazuje on na nieuwzględnienie przez Sąd Okręgowy związku pomiędzy dostrzeżonymi w badaniu USG zmianami niepowstałymi wskutek wypadku, a mającymi istotny (zdaniem pozwanego) wpływ na stan zdrowia powoda i sprawność ręki oraz okres rekonwalescencji, z ustalonym przez Sąd Okręgowy stopniem krzywdy, jako miernika wartości zasądzonego roszczenia w rozumieniu art. 445 § 1 k.c. Zagadnienie to immanentnie związane jest bowiem z przesłankami stosowania art. 445 § 1 k.p.c. i nie pozostaje z ustaleniami faktycznymi w jakimkolwiek związku. Co więcej, dostrzeżone przez pozwanego nieprawidłowości oraz zmiany zwyrodnieniowe powoda, wynikające z jego dokumentacji medycznej (tj. entezofity na wyniku badania barku lewego, czy umiarkowana artoza, zwapnienia przy zewnętrznej krawędzi dalszej części trzonu i szyjki lewej kości ramiennej, postępujące kostniejące zapalenie mięśni), mogą wpływać wyłącznie na orzeczony przez biegłych lekarzy uszczerbek na zdrowiu a nie na zakres doznanej przez powoda wskutek wypadku krzywdy, na co zresztą trafnie wskazuje sam skarżący w ramach uzasadnienia przedmiotowego zarzutu (strona 5 apelacji, k. 626). Jak zaś prawidłowo ustalił Sąd I instancji, wskutek wypadku doszło do nagłej i niespodziewanej utraty zdrowia przez powoda. Doznane przez niego urazy wywołały cierpienie oraz obniżyły jakość życia. Powód przed wypadkiem był zdrowym, bardzo aktywnym człowiekiem. Grał w koszykówkę, tenisa, pływał, jeździł na rowerze, dwa razy do roku jeździł na nartach. Osobiście wykonywał prace przydomowe tj. koszenie trawy, pielęgnacja sadu, stawu, przygotowywanie drewna opałowego. Po wypadku powód nie jest w stanie wykonywać tych czynności samodzielnie. Nie może uprawiać swoich pasji sportowych - nurkowania, jazdy na nartach. Swój wolny czas poświęca rehabilitacji nogi i barku. Obecnie powód porusza się z istotnymi ograniczeniami, nie może dźwigać, szybko się męczy, musi uważać, aby nie pokonywać zbyt dużych dystansów i nie przeciążać zdrowej nogi. W dalszym ciągu nie osiągnięto pełnego zrostu, nie jest w stanie zgiąć kolana. Ma również ograniczone zakresy ruchów w lewej ręce (barku). Ponadto, w funkcjonowaniu procesów emocjonalnych i układu nerwowego u powoda cały czas utrzymują się objawy pobudzenia, trudności z koncentracją uwagi, nadmierna czujność, wyolbrzymiona reakcja przestrachu, a także podwyższony poziom lęku. Powód odczuwa również duży stres w czasie jazdy samochodem; podróż obciążona jest silnym lękiem i obawami. Przed zdarzeniem powód był człowiekiem towarzyskim, utrzymywał wiele kontaktów z ludźmi. Aktualnie wycofał się z kontaktów społecznych. W sposób znaczący obniżyła się również jakość życia zawodowego. Przed wypadkiem powód pracował jako chirurg wykonujący zabiegi przy stole operacyjnym. Aktualnie może pracować w przychodni, wykonując jedynie drobne zabiegi. Sąd Apelacyjny zauważa, że skarżący nie zakwestionował tak ustalonych przez Sąd Okręgowy konsekwencji wypadku, dotyczących zarówno zakresu obrażeń i cierpień wywołanych przebiegiem samego leczenia, jak i jego późniejszych skutków, a to one wyznaczały zakres doznanej przez powoda krzywdy. Co więcej, ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika, aby wyżej wskazane skutki wypadku miały charakter samoistny w stosunku do wcześniejszego stanu zdrowia powoda, stąd też zasadnie zostały one uwzględnione przy ustalaniu rozmiaru doznanej przez powoda krzywdy, pozostającej w związku przyczynowym z wypadkiem, za którego skutki odpowiedzialność ponosi pozwany ubezpieczyciel. Za irrelewantny z punktu widzenia prawidłowości rozstrzygnięcia w zakresie zadośćuczynienia uznać należy zarzut pominięcia przez Sąd I instancji, że w wyniku wypadku powód stał się wyłącznie częściowo niezdolny do pracy i w dalszym ciągu może wykonywać zawód, choć w ograniczonym zakresie, a także pominięcie, iż powód ma możliwość przekwalifikowania się, co umożliwiłoby mu zarobkowanie na podobnym poziomie jak przed wypadkiem. Sąd Apelacyjny wskazuje, że argumentacja ta mogłaby być istotna z punktu widzenia ewentualnego odszkodowania za utracony zarobek czy też renty z tytułu utraty zdolności przy pracy, nie zaś wysokości należnego zadośćuczynienia. W aspekcie żądania zasądzenia zadośćuczynienia, okoliczność niemożności wykonywania przez powoda zawodu chirurga w dotychczasowym zakresie (tj. powód nie może wykonywać dużych i średnich zabiegów operacyjnych, wymagających utrzymania przez długi czas pozycji stojącej i mobilności operatora przy stole operacyjnym, może natomiast przeprowadzać zabiegi tzw. małej chirurgii, możliwe do wykonania w pozycji siedzącej w warunkach ambulatoryjnych) ma znaczenie wyłącznie z punktu widzenia rozmiaru krzywdy o charakterze niemajątkowym, jakiej powód doznał w związku z wyłączeniami w życiu zawodowym. Za całkowicie niezrozumiałe uznać należy również oczekiwania pozwanego jakoby możliwość przekwalifikowania się powoda miałaby wyłączać jego odpowiedzialność za zaistniały stan rzeczy. Jeśli natomiast chodzi o przyjęcie przez Sąd I instancji, iż wskutek wypadku ucierpiała także sfera uczuciowa powoda, w szczególności jego związek z M. C., która przez cały okres powypadkowy sprawowała opiekę na powodem i stanowiła dla niego wsparcie psychiczne, wniosek ten jest – zdaniem Sądu odwoławczego – zbyt daleko idący i nie znajduje potwierdzenia w zgromadzonym w sprawie materiale dowodowym. Nawet bowiem przyjmując, że od czerwca 2018 r. relacje między powodem a M. C. uległy zmianie, także w samej formule związku, to niewątpliwie od chwili wypadku minęły wówczas już pełne 4 lata. Nie sposób zatem utożsamiać przyczyn, jaki legły u podstaw rozluźnieniu relacji, a które notabene są sądowi nieznane, z samym zdarzeniem, jakiemu powód uległ w dniu 21 czerwca 2014 r. Nadto, jak wynika z zeznań M. C. oraz z przesłuchania powoda, aktualnie pozostają oni w dobrych, przyjacielskich stosunkach, jak również wzajemnie się odwiedzają. Kwestia ta nie ma wszakże istotnego znaczenia dla określenia rozmiaru krzywdy powoda. Ten bowiem wyznaczają opisane wyżej okoliczności, związane tak z samym procesem leczenia, jak i zaburzeniem dotychczasowego sposobu jego życia. Jak wskazano, we wcześniejszej części rozważań, zasadnicza część uzasadnienia apelacji zmierzała do podważenia prawidłowości materialnoprawnej oceny dochodzonego przez powoda roszczenia i wykazania, że zasądzone na jego rzecz świadczenie (ponad kwotę 145.000 zł) nie odpowiada treści art. 445 § 1 k.p.c. W tym zakresie przypomnienia wymaga, że zadośćuczynienie ma na celu kompensatę doznanej krzywdy, czyli z jednej strony powinno stanowić walor mający kompensować cierpienia fizyczne i psychiczne z drugiej zaś winno tez pomóc pokrzywdzonym w akceptacji rzeczywistości zmienionej wypadkiem rodzącym odpowiedzialność odszkodowawczą, jeśli w następstwie tego zdarzenia istotnie ograniczona zostaje możność osobistego się i rozwoju pokrzywdzonego w dotychczasowych płaszczyznach jego aktywności. Jednocześnie nie wymaga szczegółowego uzasadnienia to, że przepisy kodeksu cywilnego nie precyzują jakie kryteria należy stosować przy ustalaniu zadośćuczynienia. Zgodnie z dorobkiem judykatury, określając wysokość zadośćuczynienia, sąd powinien wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy, a zwłaszcza stopień i czas trwania cierpień psychicznych i fizycznych, trwałość skutków czynu niedozwolonego, prognozy na przyszłość, wiek poszkodowanego. W razie uszkodzeń ciała pierwszorzędne znaczenie muszą mieć orzeczenia lekarskie co do charakteru doznanych obrażeń, ich rodzaju i czasu leczenia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 kwietnia 2006 r., IV CSK 99/05, Lex nr 198509; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 2004 r., II CK 131/03, Lex nr 327923; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 sierpnia 1980 r., IV CR 283/80, Lex nr 2582; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 stycznia 1978 r., IV CR 510/77, Lex). Podzielić również należy pogląd Sądu Najwyższego, który podnosił kilkakrotnie, że zdrowie czy integralność cielesna są dobrami szczególnie cennymi, a przyjmowanie niskich kwot zadośćuczynienia w przypadkach ciężkich uszkodzeń ciała prowadzi do niepożądanej deprecjacji tego dobra (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 lipca 1997 r., II CKN 273/97, Lex nr 286781; wyrok Sądu Najwyższego z dn. 13 grudnia 2007 r., I CSK 384/07, Lex nr 351187). Oczywistym jest, że przywołane powyżej kryteria mają wymiar ogólny i rozstrzygające znaczenie posiadają okoliczności ustalone w odniesieniu do konkretnej osoby pokrzywdzonej, albowiem tylko uwzględnienie zindywidualizowanych przesłanek może stanowić podstawę do określenia odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (por. Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 kwietnia 2005 roku, IV CSK 99/05, Lex nr 198509). Istotnym jest przy tym, że posłużenie się przez ustawodawcę pojęciem „odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia” wskazuje, że określenie jej wymiaru zostało pozostawione sędziowskiej ocenie opartej na analizie całokształtu okoliczności wskazujących i określających rzeczywisty wymiar krzywdy. Powyższe oznacza, że w ramach kontroli instancyjnej nie jest możliwe wkraczanie w sferę swobodnego uznania sędziowskiego. Innymi słowy Sąd II instancji jest własny skorygować wysokość świadczenia przyznanego z tytułu zadośćuczynienia tylko wtedy, gdy rozmiar tego świadczenia jest rażąco zawyżony albo zaniżony. Wstąpienie przed Sądem odwoławczym ze skutecznym zarzutem zawyżenia kwoty zadośćuczynienia za krzywdę jest uzasadnione więc jedynie wówczas, gdy wykazane zostanie, że zaskarżone rozstrzygnięcie w sposób oczywisty narusza zasady ustalania zadośćuczynienia. Sąd odwoławczy winien zatem korygować wysokość zasądzonej kwoty zadośćuczynienia, gdy stwierdzi oczywiste naruszenie ogólnych zasad (kryteriów) ustalania wysokości zadośćuczynienia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 października 2003 r., IV CK 151/02, Lex nr 157306; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 2003 r., V CK 110/03, Lex nr 602308). Transponując stan prawny do realiów niniejszego postępowania należy zatem stwierdzić, że argumenty przytoczone w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku pozwalają na wyprowadzenie wniosku, iż Sąd Okręgowy uwzględnił wszystkie okoliczności sprawy wpływające na sytuację powoda (zmiany i ograniczenia życiowe, trwałe kalectwo, okresy leczenia, cierpienie fizyczne związane z przebytymi zabiegami i rehabilitacją, prognozy na przyszłość, w tym ograniczenia zawodowe) i indywidualizujące jego roszczenie, oparte na treści art. 445 § 1 k.c. Poza sferą zainteresowania Sąd odwoławczy pozostawił te wywody, które polegały na przytoczeniu poglądów judykatury w zakresie wykładni art. 445 § 1 k.c. Niczego one bowiem do rozstrzygnięcia sprawy nie wnosiły. I tak, w ocenie Sądu odwoławczego, apelujący nie zdołał przedstawić żadnej argumentacji, która uzasadniałaby przyjęcie, iż zasądzone na rzecz powoda zadośćuczynienie w sposób oczywisty narusza ogólne kryteria ustalenia wysokości zadośćuczynienia, a tym samym jest rażąco zawyżone. Sąd I instancji, oceniając rozmiar krzywdy i wysokość odpowiedniego zadośćuczynienia, słusznie zwrócił uwagę, że powód w wyniku wypadku doznał uszkodzeń ciała, których skutki nadal są odczuwalne w sposób istotny i wywołują rozległe skutki nie tylko w sferze fizycznej (ból i ograniczenia ruchowe), lecz również w sferze psychicznej. Powód, wskutek obrażeń, jakich doznał w wypadku z 21 czerwca 2014 r., nie powróci już do dawnego trybu życia i aktywności (w tym zawodowej), jakie prowadził przed zdarzeniem. Rodzaj i charakter odniesionych obrażeń diametralnie zmienił jego życie. Powód doznał złamania wielofragmentowego części bliższej kości piszczelowej i strzałkowej podudzia prawego – otwartego III A wg Gustillo – Andersona z uszkodzeniem aparatu wyprostnego kolana prawego oraz stan po zwichnięciu barku lewego. Intensywny proces leczenia, stale przedłużający się z uwagi na słabe gojenie się ran i powikłany zrost złamanych kości, a przy tym zakażenie pourazowe, był dla powoda bardzo dotkliwy i wiązał się ze szczególnie dotkliwym bólem fizycznym, w tym rodzącym konieczność zażywania tak silnych środków przeciwbólowych jak M. czy T.. Istotne jest również, że staw kolanowy prawy powoda jest trale zniekształcony, w ustawieniu koślawym (wygiętym do przyśrodka); funkcja stawu jest ograniczona w zakresie zgięcia do 90st. przy normie do 120-140 st., a wyprostu do 0 st.; podczas zginania wyczuwalne są trzeszczenia. Powodowi od chwili urazu nie udało się osiągnąć większej poprawy czynnościowej, mimo znacznego wysiłku i zaangażowania w proces leczenia i długotrwałą rehabilitację. Natomiast dalsze działania leczniczo-rehabilitacyjne opierają się w głównej mierze na zapobieganiu postępowi degradacji funkcji i zmian zwyrodnieniowych tkanek stawu kolanowego oraz podudzia na skutek pourazowych i poinfekcyjnych zaburzeń architektoniki, by opóźnić konieczność wykonania alloplastyki stawu kolanowego, która w przyszłości i tak wydaje się nieunikniona. Odnośnie stawu barkowego lewego u powoda stwierdzono zaś ograniczoną ruchomość w zakresie ruchów skrajnych, co ma przede wszystkim przełożenie na pracę zawodową powoda jako chirurga operacyjnego. Mimo upływu czasu, doznane przez powoda urazy nadal mają wpływ tak na fizyczną, jak i psychiczną sferę życia. Obecnie powód funkcjonuje samodzielnie, ale nie może wykonywać różnych czynności, które przed wypadkiem nie sprawiały mu żadnego problemu. Z osoby zdrowej, sprawnej fizycznej, aktywnej zawodowo, zaangażowanej w rozwój osobisty, powód stał się zależny od osób trzecich. Z trudem porusza się - utyka na prawą nogę, nie może uprawiać swoich pasji sportowych, tj. jazdy na nartach, tenisa, jazdy na rowerze czy motorze. Nie może także swobodnie przebywać długo w pozycji stojącej, nie jest zdolny do wykonania przysiadu ani kucania. Ponadto, wskutek wypadku, radykalnemu zmniejszeniu uległ zakres możliwej do wykonywania przez powoda pracy zawodowej jako chirurga. Powód nie może wykonywać dużych i średnich zabiegów operacyjnych, wymagających utrzymania przez długi czas pozycji stojącej i mobilności operatora przy stole operacyjnym, co było niewątpliwie pasją powoda, dającą mu na co dzień olbrzymią satysfakcję. Obecnie powód może wykonywać wyłącznie zabiegi tzw. małej chirurgii, które mogą być wykonywane w pozycji siedzącej. Okoliczności te o tyle potęgują rozmiar doznanej przez powoda krzywdy, że będąc specjalistą z zakresu chirurgii o II stopniu specjalizacji, powód miał w planach rozpoczęcie specjalizacji z onkologii, co w świetle jego aktualnych ograniczeń, stało się niemożliwe. W ocenie Sądu Apelacyjnego, Sąd I instancji słusznie konstatuje, że wszystkie te okoliczności wpłynęły na ukształtowanie nowej, dla powoda znacznie pogorszonej jakości życia, wywołując tym samym krzywdę znacznych rozmiarów, uzasadniającą przyznanie zadośćuczynienia w łącznej kwocie 250.000 zł. Kwota ta powinna powodowi zrekompensować doznaną krzywdę oraz utracone możliwości dotychczasowego funkcjonowania w sferze prywatnej i zawodowej, a które zostały przerwane w sposób nagły i całkowicie niezależny od powoda. Zwrócić przy tym należy uwagę (w kontekście zarzutów stawianych przez stronę pozwaną), że w orzecznictwie przyjmuje się, że zadośćuczynienie nie może stanowić zapłaty symbolicznej, lecz musi przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość (por. wyrok Sądu Najwyższego z dn. 28 września 2001 r., III CKN 427/00, Lex nr 52766). Oczywiście zgodzić się przy tym należy z pozwanym, że wysokość zadośćuczynienia nie może być jednocześnie nadmierną w stosunku do doznanej krzywdy, ale musi być „odpowiednia” w tym znaczeniu, że powinna być - przy uwzględnieniu krzywdy poszkodowanego - utrzymana w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa. Mając powyższe na względzie, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że kwota 220.000 zł, przyznana przez Sąd Okręgowy ponad wypłacone już zadośćuczynienie oraz nawiązkę od sprawcy wypadku, jest sumą odpowiednią w stosunku do krzywdy jakiej doznał powód. Sąd Apelacyjny podzielił natomiast argumentację skarżącego w części dotyczącej zasądzonego przez Sąd I instancji odszkodowania w kwocie 52.887,71 zł tytułem utraconych dochodów. Jak słusznie bowiem zauważył apelujący, powód, na którym spoczywał ciężar dowodowy stosownie do art. 6 k.c., w żaden sposób nie wykazał, aby zdarzenie z 21 czerwca 2014 r. skutkowało obniżeniem jego dochodów o żądaną w pozwie kwotę, zwłaszcza że w dalszym ciągu pozostawał on wspólnikiem spółki cywilnej (...) świadczącej usługi lecznicze, w której powód, zarówno przed wypadkiem, jak i od czerwca 2015 r., pracował jako chirurg. Istotnym pozostaje, że powód już w pozwie wskazywał, że dochodzone przez niego odszkodowanie z tytułu utraconych w wyniku wypadku zarobków „ocenia w skali roku na około połowę wcześniej uzyskiwanych dochodów”, przy czym – jak dodał – przed wypadkiem żył na dość wysokim poziomie (strona 8 pozwu, k. 9). Tym samym, szkoda z tego tytułu została oszacowana przez powoda w oparciu o porównanie poziomu życia sprzed i po wypadku. Jednocześnie, na stronie 12 pozwu zawarto wykaz dochodów uzyskiwanych przez spółkę (...) w latach 2013-2017, wskazując, że z uwagi na brak możliwości świadczenia pracy powód utracił dochody z działalności spółki w kwocie co najmniej 85.224,80 zł. Sąd Apelacyjny zauważa, że o ile powód w punkcie 9 petitum pozwu zawnioskował o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego księgowego na okoliczność ustalenia wielkości dochodów utraconych przez powoda za lata 2014-2017 (k. 3), to w aktach sprawy brak jest kluczowego – z punktu widzenia możliwości sporządzenia takiej opinii – materiału dowodowego w postaci dokumentacji księgowej spółki. W związku z powyższym przeprowadzenie takiego dowodu było niemożliwe. Nadto nie sposób ustalić wartości utraconych przez powoda dochodów wyłącznie na podstawie załączonych do pozwu deklaracji podatkowych za lata 2014, 2015 i 2016 (k. 57-61, 63-67 i 69-73) w sytuacji, gdy brak jest najistotniejszego dokumentu, umożliwiającego porównanie uzyskiwanych dochodów przed i po zdarzeniu, tj. deklaracji podatkowej za rok 2013, bezpośrednio poprzedzający wypadek. Znamiennym pozostaje również, że dochody spółki (...) były najwyższe w roku 2015 (w porównaniu do lat 2014-2017), a zatem w pierwszym roku po wypadku, kiedy to działalność powoda została wznowiona dopiero w połowie roku, tj. w czerwcu 2015 r. i to w bardzo ograniczonym zakresie. Powyższe jednoznaczne wskazuje, że stan zdrowia powoda nie miał wyłącznego przełożenia na wyniki finansowe spółki. W obliczu niewykazania przez powoda wysokości utraconych w wyniku wypadku dochodów, Sąd odwoławczy uznał, że przedmiotowe roszczenie winno zostać oddalone w całości. Odnosząc się następnie do tych zarzutów apelacyjnych, w których pozwany kwestionuje wysokość zasądzonego na rzecz powoda odszkodowania z tytułu zwrotu kosztów uszkodzonego motocykla, zniszczonej w wypadku odzieży oraz kosztów holowania, tytułem uporządkowania sytuacji procesowej, Sąd odwoławczy zaznacza, że na rozprawie apelacyjnej w dniu 30 marca 2022 r. powód cofnął powództwo w części dotyczącej zapłaty odszkodowania w związku ze szkodą w motocyklu powoda w zakresie kwoty 6.700 zł (tj. do kwoty 10.000 zł). Pozwany wyraził zgodę na cofnięcie pozwu w tym zakresie, przystając na propozycję powoda, iż odniesiona przez niego z tego tytułu szkoda wyniosła 10.000 zł [protokół rozprawy w dniu 30 marca 2022 r., 00:24:20-00:24:50]. Jednocześnie pozwany cofnął wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu wyceny wartości pojazdów mechanicznych. W związku z powyższym dezaktualizacji uległy zarzuty apelującego dotyczące nierozpoznania istoty sprawy, tj. nieprawidłowego ustalenia wysokości odszkodowania z pominięciem wnioskowanych dowodów, jak również powiązany z nim zarzut naruszenia prawa materialnego, tj. art. 444 § 2 k.c. w zw. z art. 361 § 1 k.c. oraz art. 354 § 2 k.c. i art. 6 k.c. Za uzasadnione Sąd Apelacyjny uznał te zarzuty apelacji, które podważały wysokość zasądzonego przez Sąd I instancji odszkodowania w części obejmującej zniszczoną wskutek wypadku odzież. Straty te powód wycenił na łączną kwotę 4.050 zł, przy czym, jak słusznie zauważył skarżący, brak jest jakiegokolwiek materiału dowodowego, z którego wynikałaby wartość tych przedmiotów, stopień zużycia oraz wartość ich pozostałości. Strona pozwana już w trakcie postępowania likwidacyjnego wnioskowała o wykazanie stanu odzieży ochronnej, choćby za pomocą materiału zdjęciowego, czego jednak powód nie uczynił. Same lakoniczne zeznania powoda, z których wynika, że sprzęt zakupiony został w Stanach Zjednoczonym w oryginalnym sklepie (...), bez żadnych konkretnych danych umożliwiających ustalenie wartości poszczególnych elementów odzieży ochronnej, przy uwzględnieniu ich stanu po zdarzeniu oraz stopnia zużycia wynikającego z normalnego użytkowania, nie pozwala na uwzględnienie dochodzonej w tym zakresie szkody. Co więcej, sam powód pozostawał niekonsekwentny w swoich twierdzeniach odnośnie okresu użytkowania odzieży przed zdarzeniem. Podczas przesłuchania na rozprawie w dniu 24 października 2018 r. przyznał, że posiadaną odzież ochronną używał do jazdy na motocyklu od jakiś 5-6 lat, po czym pytany o poszczególne elementy garderoby wskazał, iż posiada je od około roku/dwóch lat. Dodatkowo Sąd Apelacyjny wskazuje, że wbrew stanowisku Sądu Okręgowego, w niniejszej sprawie brak było podstaw do zastosowanie uregulowania z art. 322 k.p.c. zgodnie z którym, jeżeli w sprawie o naprawienie szkody sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy. Podkreślenia wymaga bowiem, że przepis art. 322 k.p.c. stanowi wyjątkowy instrument procesowy mający usuwać ujemne skutki braku dowodów w zakresie wysokości żądania. Stanowi pewne złagodzenie skutków przewidzianych w art. 6 k.c., zgodnie z którym ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. Norma art. 322 k.p.c. znajduje zatem zastosowanie wówczas, gdy ścisłe udowodnienie wysokości szkody jest obiektywnie niemożliwe, przy czym ciężar wywiedzenia tej okoliczności (jej uzasadnienia) spoczywa na stronie obciążonej procesowym obowiązkiem wykazania wysokości szkody (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 7 czerwca 2013 r., I ACa 1445/12, Lex nr 1342409). W efekcie z uprawnienia zawartego w art. 322 k.p.c. Sąd meriti może dopiero skorzystać wówczas, gdy po wyczerpaniu wszystkich dostępnych dowodów okaże się, że ścisłe udowodnienie żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione. Jednak stosowanie tej normy nie może być spowodowane bezczynnością strony nie przejawiającej inicjatywy dowodowej i prowadzić do uchylenia się przez stronę od obowiązku przedstawienia dowodów, który na niej spoczywa. Strona ma zatem obowiązek wyczerpania wszystkich dopuszczalnych środków dowodowych i wykazania istnienia przesłanki zastosowania przepisu art. 322 k.p.c. tj. wykazania, że ścisłe udowodnienie żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione. Taka sytuacja bez wątpienia nie nastąpiła w rozpoznawanej sprawie, skoro powód – w analizowanym zakresie – nie przejawił w istocie jakiejkolwiek aktywności dowodowej. Tym samym, Sąd Apelacyjny nie uwzględnił dochodzonej przez powoda kwoty 4.050 zł tytułem odszkodowania za zniszczoną w wypadku odzież. Jeśli zaś chodzi koszty holowania pojazdu z miejsca zdarzenia w kwocie 500 zł, to z załączonego do pozwu pisma z dnia 30 maja 2015 r. (k. 124) wynika, że po wypadku komunikacyjnym w dniu 21 czerwca 2014 r. R. T. odwiózł motocykl z miejsca zdarzenia w C. do domu powoda w O., za co otrzymał gratyfikację za usługę w wysokości 500 zł. Pozwany, kwestionując wysokość wynagrodzenia na usługę holowania, ograniczył się natomiast wyłącznie do gołosłownego wskazania, iż możliwe było skorzystanie z usług innego podmiotu oferującego wspomniane usługi w stawkach niższych niż dochodzone w niniejszej sprawie. Tego rodzaju argumentacja, niepoparta żadnym materiałem dowodowym z którego wynikałaby wysokość rzeczywistych stawek rynkowych za usługę holowania na tożsamym odcinku drogi jak w analizowanej sprawie (około 8 km), nie zasługiwała na uwzględnienie. Reasumując, Sąd Apelacyjny uznał za zasadne uwzględnienie roszczenia o odszkodowanie z tytułu zwrotu kosztów uszkodzonego motocykla, zniszczonej w wypadku odzieży oraz kosztów holowania do kwoty 10.500 zł, oddalając przedmiotowe żądanie w pozostałym zakresie. Odnosząc się na końcu do zarzutów pozwanego dotyczących błędnego ustalenia początkowej daty odsetek należnych od kwoty zadośćuczynienia od odszkodowania z tytułu kosztów uszkodzonego motocykla i holowania, wskazać należy, że Sąd Apelacyjny w całości podziela stanowisko Sądu Okręgowego w tym zakresie. Pozwany w wywiedzionej apelacji podnosi, że odsetki na rzecz powoda winny być zasądzone od dnia wydania wyroku w niniejszej sprawie. Sąd Apelacyjny zaznacza, że zobowiązanie do zapłaty zadośćuczynienia co do zasady ma charakter zobowiązania bezterminowego. Niewątpliwie jego przekształcenie w zobowiązanie terminowe może wystąpić w wyniku wezwania pokrzywdzonego skierowanego wobec ubezpieczyciela. Podzielić należy pogląd, zgodnie z którym jeżeli zobowiązany nie płaci zadośćuczynienia w terminie wynikającym z przepisu szczególnego lub w terminie ustalonym zgodnie z art. 455 in fine k.c., uprawniony nie ma możliwości czerpania korzyści z zadośćuczynienia, jakie mu się należy już w tym terminie. W konsekwencji odsetki za opóźnienie w zapłacie zadośćuczynienia należnego uprawnionemu już w tym terminie powinny się należeć od tego właśnie terminu. Stanowiska tego nie podważa pozostawienie przez ustawę zasądzenia zadośćuczynienia i określenia jego wysokości w pewnym zakresie uznaniu sądu. Przewidziana w art. 445 § 1 k.c. możliwość przyznania przez sąd odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za krzywdę nie zakłada bowiem dowolności ocen sądu, a jest jedynie konsekwencją niewymiernego w pełni charakteru okoliczności decydujących o doznaniu krzywdy i jej rozmiarze. Oznacza to, że obowiązek zapłaty zadośćuczynienia nie powstaje dopiero z chwilą wydania orzeczenia sądowego, nie tylko dlatego, że wymagalność roszczenia następuje z chwilą wezwania towarzystwo ubezpieczeń do zapłaty, a również dlatego, że orzeczenie sądu przyznające zadośćuczynienie ma charakter rozstrzygnięcia deklaratoryjnego, a nie konstytutywnego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 lutego 2007 roku, I CSK 433/06, Lex nr 274209). Natomiast zasądzenie odsetek od daty wyrokowania jest uzasadnione jedynie taką sytuacją, w której na wysokość zadośćuczynienia mają wpływ okoliczności, które zaistniały po dacie zgłoszenia roszczenia (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 13 kwietnia 2016 roku, I ACa 91/16). Przenosząc powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy wskazania wymaga, że pozwany, już po zgłoszeniu jej żądania wypłaty zadośćuczynienia wszczął postępowanie likwidacyjne i bez żadnych przeszkód mógł spełnić świadczenie w takim rozmiarze, który byłby adekwatny do wskazanych powoda rozmiarów krzywdy, a to dlatego, że po wniesieniu powództwa nie nastąpiły żadne nowe okoliczności, które zmieniałyby wymiar zaistniałej u poszkodowanego krzywdy. Zatem co do zasady pozwany mógł rozpoznać i uwzględnić roszczenie o zapłatę zadośćuczynienia na drodze pozasądowej. Co więcej pozwany we wniesionej apelacji nawet nie wskazał żadnych okoliczności, które stanowić mogły o zasadności zasądzenia odsetek od dnia wydania wyroku, ograniczając się wyłącznie do lakonicznego zarzutu w tym zakresie. Tożsama argumentacja odnosi się do żądania odsetkowego dotyczącego zasądzonej kwoty tytułem odszkodowania za uszkodzony motocykl, odzież i holowanie sprzętu. Kierując się powyższymi przesłankami, na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. należało zmienić zaskarżony wyrok w sposób opisany w punkcie pierwszym sentencji. W pozostałym zakresie apelacja strony pozwanej jako bezzasadna podlegała oddaleniu, o czym orzeczono na podstawie art. 385 k.p.c. w punkcie III. sentencji. W związku z częściowym ograniczeniem powództwa na rozprawie apelacyjnej w dniu 30 marca 2022 r., za zgodą pozwanego, Sąd Apelacyjny, na podstawie art. 355 § 1 k.p.c. w zw. z art. 390 § 1 k.p.c. umorzył postępowanie co do kwoty 6.700 zł, o czym orzeczono w pkt I. ppkt
- Zmiana rozstrzygnięcia co do istoty sprawy spowodowała konieczność modyfikacji wyroku w zakresie kosztów procesu. Porównując wartość roszczenia dochodzonego i uwzględnionego w wyniku rozstrzygnięcia Sądu odwoławczego ustalić należało, że powód wygrał proces w 46% i ma prawo żądać w takiej proporcji zwrotu kosztów procesu, a jednocześnie ma obowiązek zapłaty 54 % kosztów pozwanego. Na koszty poniesione przez powoda w łącznej wysokości 41.396 zł składają się: opłata sądowa w kwocie 31.179 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa w kwocie 17 zł, wynagrodzenie zawodowego pełnomocnika w kwocie 7.200 zł, (na podstawie §2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015r. w sprawie opłat za czynności adwokackie) oraz zaliczka na poczet wynagrodzenia biegłych w kwocie 3.000 zł. Na koszty poniesione przez pozwanego w łącznej wysokości 10.217 zł składają się: wynagrodzenie zawodowego pełnomocnika w kwocie 7.200 zł (na podstawie § 2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych), kwota 17 zł tytułem opłaty skarbowej od pełnomocnictwa oraz zaliczka na poczet wynagrodzenia biegłych w kwocie 3.000 zł. Uwzględniając zatem wynik procesu Sąd zasadził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 13.525 zł (19.042 zł – 5.517 zł), o czym orzekł w pkt II. ppkt
- sentencji wyroku. Biorąc pod uwagę zmianę wyroku co do istoty należało również zmodyfikować rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w zakresie obowiąz5ku poniesienia nieuiszczonych kosztów sądowych i pobrać od powoda, z roszczenia zasądzonego w pkt 1 wyroku, kwotę 6.690,86 zł (54% całości kosztów sądowych tymczasowo wyłożonych przez Skarb Państwa), zaś od pozwanego kwotę 5.699,62 zł (46% tych kosztów), stosując, odpowiednio, normy art. 113 ust. 2 pkt 1 oraz art. 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych w zw. z art. 100 k.p.c., co znalazło swój wyraz odpowiednio w pkt II. ppkt 2 sentencji wyroku. O kosztach postępowania odwoławczego orzeczono na podstawie art. 100 k.p.c. wedle zasady ich stosunkowego rozliczenia, mając na względzie, że w stosunku do wartości przedmiotu zaskarżenia powód wygrał to postępowanie w około 60%, zaś pozwany w około 40 %. Poniesione przez pozwanego koszty obejmowały opłatę sądową od apelacji w kwocie 9.122 zł oraz wynagrodzenie zawodowego pełnomocnika w kwocie 4.050 zł, ustalone na podstawie § 2 pkt 6 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, z czego 40% to kwota 5.269 zł. Powód natomiast poniósł koszty w kwocie 4.050 zł, stanowiące koszt zastępstwa procesowego, ustalonego stosownie do § 2 pkt 6 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie, z czego 60% to kwota 2.430 zł. Po wzajemnym zarachowaniu stwierdzić należało, ze pozwany ma prawo żądania od powoda z tego tytułu kwoty 2.839 zł, o czym orzeczono w pkt IV. sentencji wyroku. SSA Artur Kowalewski