poprzez uznanie, że kolejny wniosek powoda z dnia 22 czerwca 2020 r. o wyłączenie wskazanej wyżej sędzi oparty jest na tych samych okolicznościach jak uprzednio złożony i pozostawiono go w aktach bez żadnych dalszych czynności; 3) naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 235
poprzez uznanie, że kolejny wniosek powoda z dnia 22 czerwca 2020 r. o wyłączenie wskazanej wyżej sędzi oparty jest na tych samych okolicznościach co poprzedni wniosek i pozostawienie go w aktach bez żadnych dalszych czynności. Skoro w kolejnym wniosku powód powoływał się na tę samą okoliczność (sporu z sędzią zawisłego przed sądem) słuszne było pozostawienie tego wniosku w aktach bez żadnych dalszych czynności na podstawie art.
z § 1 pkt 2 k.p.c. Na marginesie dodać w tym miejscu wypada, że rozpoznanie sprawy z udziałem sędziego podlegającego wyłączeniu na podstawie art. 49 k.p.c. stanowi jedynie naruszenie przepisów postępowania i nie prowadzi w świetle art. 379 k.p.c. do nieważności postępowania. Niezasadny był także zarzut naruszenia art. 235 2 § 1 pkt 2, 5 k.p.c., art. 205 12 § 2 k.p.c., art. 278 k.p.c. poprzez nieuwzględnienie wniosków dowodowych powoda o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych z zakresu budownictwa, szacowania wartości ruchomości, przesłuchania świadka W. K., ponownego zażądania pełnych akt szkodowych. Sąd bowiem w ramach swoich kompetencji orzeczniczych uprawniony jest zgodnie z dyspozycją art. 227 k.p.c. do selekcji zgłaszanych dowodów jako skutku dokonanej oceny istotności okoliczności faktycznych, których wykazaniu dowody te mają służyć. Dowody, które nie odpowiadają tym kryteriom, sąd jest zatem uprawniony pominąć, a te które spełniają powyższe wymogi uwzględnić. W niniejszej sprawie natomiast, wbrew odmiennym twierdzeniom skarżącego, ocena Sądu Okręgowego co do istotności faktów, które miały być stwierdzone wnioskowanymi dowodami była prawidłowa. Dlatego też Sąd Apelacyjny zaaprobował decyzję Sądu I instancji w przedmiocie oddalenia wniosków dowodowych powoda o przeprowadzenie wnioskowanych dowodów. Zauważyć należy, że powód nawet nie wykazał zakresu poniesionej szkody, a wnioskowane dowody zmierzały do ustalenia jej wysokości. Wbrew twierdzeniom powoda zakres szkody nie wynikał z dokumentacji ubezpieczyciela, ta bowiem dotyczyła zdarzenia z 13.09.2010 r., a nie z 19.11.2014 r. Zakresu szkody powstałej w wyniku tego drugiego zdarzenia nie można również aktualnie ustalić w oparciu o oględziny dokonane z udziałem biegłego. Poza tym, że od powstania szkody upłynęło już znaczny okres czasu (ponad 6 lat), pamiętać trzeba, że opinia biegłego ma na celu jedynie ułatwienie sądowi należytej oceny zebranego w sprawie materiału wtedy, gdy potrzebne są do tego wiadomości specjalne. Nie może być ona natomiast sama źródłem materiału faktycznego sprawy, ani tym bardziej stanowić podstawy ustalenia okoliczności będących przedmiotem oceny biegłego (zob. wyrok SN z dnia 11 lipca 1969 r., I CR 150/69, opubl. OSNC 1970 nr 5, poz. 85, wyrok SN z dnia 19 grudnia 2006 r., V CSK 360/06, opubl. Lex nr 238973). Tymczasem analizując stanowisko powoda, nie można oprzeć się wrażeniu, że chciałby on posłużyć się opiniami biegłych celem formułowania własnych twierdzeń, co nie może zyskać akceptacji. Bezzasadny był też zarzut naruszenia art. 442 1 § 1 k.c., który to skarżący wiązał z błędnym uwzględnieniem zarzutu przedawnienia jego roszczenia w zakresie szkody zalaniowej z września 2010 r. W ocenie Sądu Apelacyjnego Sąd I instancji słusznie stwierdził, że doszło do przedawnienia tego roszczenia. Powód wadliwie utożsamiał początek biegu terminu przedawnienia z pismem ubezpieczyciela z 26 kwietnia 2013 r. odmawiającym mu dalszych wypłat. Okoliczność, że ubezpieczyciel odmówił wypłaty dalszych kwot tytułem odszkodowania nie miała wpływu na roszczenie powoda przysługujące mu względem pozwanej Spółdzielni. Roszczenia powoda względem ubezpieczyciela i względem pozwanej oparte były na różnych podstawach prawnych, różne były także podstawy odnośnie terminu przedawnienia tych roszczeń. W zakresie wynikającego z czynów niedozwolonych roszczenia powoda wobec pozwanej Spółdzielni termin przedawnienia określony został w art. 442 1 § 1 k.c. Zgodnie z tym przepisem w brzmieniu obowiązującym w dacie zdarzenia wyrządzającego szkodę, roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Z przepisu tego jednoznacznie wynika zatem, że miarodajną datą, od której należy liczyć początek terminu przedawnienia jest dzień dowiedzenia się o szkodzie. Przy czym o dowiedzeniu się o szkodzie można mówić wówczas, gdy poszkodowany zdaje sobie sprawę z ujemnych następstw zdarzenia, a więc gdy ma świadomość ich wystąpienia (wyrok SN z dnia 21 października 2011 r., sygn. akt IV CSK 46/11). Zatem dowiedzeniem się o szkodzie jest moment, gdy poszkodowany zdaje sobie sprawę z ujemnych następstw zdarzenia wskazujących na fakt powstania szkody, gdy ma świadomość doznanej szkody. Późniejsze zmiany szkody, która powstaje, jako skutek czynu niedozwolonego nie mają znaczenia dla określenia terminu przedawnienia. Trzyletni termin przedawnienia rozpoczyna się dopiero wówczas, gdy świadomość poszkodowanego odnośnie do przysługującego mu roszczenia obejmuje wszystkie jego konstytutywne elementy, to jest jeżeli nadto znana jest mu osoba sprawcy oraz związek przyczynowy między działaniem sprawcy a powstaniem szkody. W realiach niniejszej sprawy natomiast nie było wątpliwości, że powód dowiedział się o szkodzie w dniu jej wyrządzenia, tj. 13.09.2010 r., a zatem skuteczne wystąpienie przez niego z roszczeniem dopiero 5.04.2017 r. nastąpiło po upływie terminu przedawnienia. Reasumując podzielić trzeba stanowisko Sądu I instancji, że roszczenie powoda w części uległo przedawnieniu, a w części nie zostało udowodnione. Z przedstawionych względów Sąd Apelacyjny na podstawie art. 385 k.p.c. orzekł jak w sentencji. O kosztach postępowania apelacyjnego orzeczono zgodnie z zasadą odpowiedzialności za jego wynik (art. 98 § 1 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c.). Zasądzona od powódki na rzecz pozwanych kwota stanowiła wynagrodzenie ich pełnomocnika będącego radcą prawnym ustalone po myśli § 2 pkt 6 w zw. § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (tekst jedn. Dz.U. z 2018 r., poz. 265). Powód, inicjując proces sam określił wysokość dochodzonego roszczenia, która to wartość z kolei zdeterminowała wysokość ogólnej wartości kosztów w niniejszej sprawie. Nie sposób więc było w realiach niniejszej sprawy dopatrzeć jakichkolwiek szczególnych względów do tego, by odstąpić chociażby w części od obciążenia powoda wygenerowanymi przez niego kosztami. Zwłaszcza, że postępowanie cywilne w Polsce jest postępowaniem odpłatnym i dążąc na jego drodze do realizacji swoich praw żądający powinien w każdej sytuacji przykładać wagę do wypełniania należycie obowiązków fiskalnych, które w toku tego postępowania mogą po jego stronie powstać. Konsekwencją zaś reprezentowania powoda w postępowaniu apelacyjnym przez pełnomocnika ustanowionego z urzędu, będącego adwokatem, było przyznanie na jego rzecz ze Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Białymstoku w oparciu o art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 26 maja 1982 roku – Prawo o adwokaturze (tekst jedn. Dz. U. z 2020 r., poz. 1651) tytułem wynagrodzenia za podjęte przez niego czynności w postępowaniu w drugiej instancji kwoty 2.700 zł powiększonej o należny podatek VAT, którego wysokość ustalono w oparciu o § 8 pkt 6 w zw. z § 16 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 3 października 2016 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu (tekst jedn. Dz. U. z 2019 r., poz. 18). (...)
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.