Sygn. akt I C 249/21 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 20 stycznia 2023 roku Sąd Rejonowy w Gdyni I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: Sędzia Sławomir Splitt Protokolant: Jolanta
§ 1k.c.
oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.
§ 1k.c.
o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst jednolity Dz.U. z 2018r. poz. 473) wynika, iż w obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. Przechodząc do kwestii merytorycznych należy wskazać, że w niniejszej sprawie sporna była wyłącznie zasada odpowiedzialności. Pozwany ubezpieczyciel kwestionował jedynie, by kolizja miała charakter losowy, sugerując, że zdarzenie to mogło zostać przez kierujących zainscenizowane. W świetle całokształtu zebranego materiału dowodowego powyższy zarzut należało uznać za bezzasadny. Przede wszystkim twierdzenia pozwanego nie znajdują potwierdzenia w opinii biegłego sądowego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Jak bowiem wskazał biegły J. Z.
(2)zawarty w aktach sprawy i aktach szkody materiał dowodowy nie daje żadnych podstaw do stwierdzenia, że uszkodzenia pojazdu powódki marki R. o numerze rejestracyjnym (...) nie powstały w wyniku zdarzenia drogowego z dnia 8 kwietnia 2020 roku i w okolicznościach deklarowanych przez kierujących autami uczestniczącymi w tej kolizji. W ocenie biegłego do zderzenia pojazdów doszło, gdy podłużna oś symetrii pojazdu sprawcy V. była nieznacznie skręcona w lewo i nieznacznie przemieszczona w lewo w stosunku do podłużnej osi symetrii pojazdu R.. Tym samym nie zasługiwały na uwzględnienie twierdzenia rzeczoznawcy pozwanego zakładu ubezpieczeń odnośnie braku podjęcia przez sprawcę prób odbicia w lewo. Na podstawie analizy dokumentacji fotograficznej biegły doszedł także do wniosku, że prędkość ekwiwalentna zużyta na trwałe deformacje obu samochodów była podobna i zbliżona do 20-25 km/h. Biegły wykonał kilka symulacji, przyjmując – zgodnie z zeznaniami świadków - m.in. że kierujący R. stał naciskając na pedał hamulca, kierujący V. jechał z prędkością 50 km/h i po spostrzeżeniu stanu zagrożenia, w odległości około 2m za R. skręcił kierownicą w lewo i rozpoczął intensywne hamowanie i przy takich założeniach stwierdził możliwość zaistnienia zdarzenia drogowego w opisanych przez kierujących okolicznościach. Odnośnie kwestii naprawy uszkodzeń R. powstałych wskutek wcześniejszej kolizji z dnia 16 lipca 2019 roku biegły wskazał, że na skutek oględzin tego pojazdu i analizy akt szkody nie stwierdził, aby samochód ten został naprawiony (odbudowany) w sposób nieprofesjonalny i niezgodny z technologią producenta pojazdu. Nadto, nie stwierdził istnienia uszkodzeń niezwiązanych z przedmiotowym zdarzeniem z dnia 8 kwietnia 2020 roku. Zdaniem biegłego zakres uszkodzeń R. nie jest nieporównywalnie większy w stosunku do deformacji V.. Wobec opinii biegłego należało uznać, że nie wykazano, aby uszkodzenia widoczne na zdjęciach zawartych w aktach szkody powstały na skutek innego zdarzenia aniżeli kolizja z dnia 8 kwietnia 2020 roku. Jeśli natomiast chodzi o kwestię wyzwolenia poduszek powietrznych w obu pojazdach, to na wstępie biegły stwierdził, że zebrany materiał dowodowy nie zawiera wyników badań systemów bezpieczeństwa biernego obu pojazdów. Jednocześnie wyjaśnił, że urządzenia sterujące systemem bezpieczeństwa biernego są tak wyregulowane, żeby poduszka rozwinęła się po wystąpieniu opóźnienia pojazdu porównywalnego z uderzeniem w stałą przeszkodę przy prędkości 25-30 km/h, natomiast czujniki nie powinny wyzwalać poduszek powietrznych przy niższych prędkościach. Wyzwolenie poduszek nie zależy zatem od prędkości z jaką samochód uderza w przeszkodę, ale od wywołanego uderzeniem opóźnienia. W najnowszych systemach bezpieczeństwa, po wystąpieniu znacznych opóźnień ruchu, ale jeszcze nie granicznych dla poduszki gazowej, są uruchamiane pirotechniczne napinacze pasów bezpieczeństwa. W celu ustalenia, czy w niniejszym przypadku wystąpiły opóźnienia warunkujące aktywujące zadziałanie napinaczy pasów bezpieczeństwa i poduszek gazowych, biegły wykonał symulację sztywnościowym modelem zderzenia. Z przeprowadzonej symulacji wynika, że dla samochodu powódki nie wystąpiły opóźnienia większe od 10 m/s 2 tj. ok. 1 g. Natomiast, dla pojazdu sprawcy wystąpiło opóźnienie przekraczające 60 m/s 2 tj. ponad 6g, co dawało podstawy do wyzwolenia poduszek powietrznych poprzedzone zadziałaniem napinaczy pasów bezpieczeństwa. Zdaniem Sądu fakt nie wyzwolenia się poduszek powietrznych w pojeździe sprawcy w okolicznościach niniejszego przypadku nie oznacza, że nie mogło dojść do kolizji w opisanych przez kierujących ww. pojazdami okolicznościach. Jak wynika z zeznań sprawcy M. K. przedmiotowe auto zostało przez niego naprawione samodzielnie po poprzednich szkodach (z akt szkody wynika, że przed zakupem przez sprawcę, w dniu 25 czerwca 2019 roku auto uczestniczyło w kolizji, podczas której doszło do wyzwolenia poduszek). Kierujący V. przez kilka lat pracował jako mechanik samochodowy, toteż samodzielnie podjął się naprawy, tym bardziej, że dysponował podstawowymi narzędziami, czy podnośnikiem. Zważyć jednak należy, iż naprawa takich elementów jak systemy bezpieczeństwa wymaga dość specjalistycznej wiedzy i często sprzętu dedykowanego danej marce samochodu. Tymczasem, w przypadku M. K. będącego z wykształcenia ślusarzem – monterem trudno uznać, aby miał on możliwości skutecznej naprawy tak skomplikowanego elementu jak system bezpieczeństwa biernego. Zatem, za prawdopodobne należało uznać, że element ten nie został skutecznie i prawidłowo naprawiony przez świadka i dlatego nie zadziałał w momencie kolizji. Niezależnie od opinii biegłego sądowego, należy wskazać, że również czynności przeprowadzone przez ubezpieczyciela na etapie postępowania likwidacyjnego nie dały dostatecznych podstaw do stwierdzenia, że zdarzenie nie miało charakteru losowego. Swoje twierdzenia odnośnie braku losowości szkody pozwany opierał na tym, że oba pojazdy wcześniej uczestniczyły w licznych kolizjach drogowych. Jak wynika z przedstawionych akt szkody samochód sprawcy uczestniczył wcześniej w czterech kolizjach w dniach 16 kwietnia 2019 roku, 25 czerwca 2019 roku, 11 stycznia 2019 roku, 14 lutego 2020 roku, natomiast samochód powódki w kolizji z dnia 16 stycznia 2019 roku. Zdaniem Sądu sama duża częstotliwość udziału pojazdów, zwł. samochodu marki V., w kolizjach drogowych nie oznacza, że sporne zdarzenie z dnia 8 kwietnia 2020 roku zostało zainscenizowane. Zebrany w sprawie materiał dowodowy nie pozwala na stwierdzenie, by kierowcy obu aut wcześniej się znali, czynili jakiekolwiek ustalenia odnośnie tego zdarzenia. Zwrócić należy uwagę, że na etapie postępowania likwidacyjnego ubezpieczyciel zwrócił się o pomoc do prywatnego detektywa, który – poza kwestiami związanymi z częstotliwością szkód i wykonywanym przez kierujących zawodami – nie doszukał się żadnych okoliczności mogących wskazywać na brak losowości zdarzenia. Jeśli pozwany miał wątpliwości co do losowości zdarzenia, winien był złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Tymczasem ubezpieczyciel zaniechał podjęcia tego typu działań, wskazując, że sprawa nie jest oczywista. Zważyć należy, iż w toku postępowania cywilnego Sąd nie ma tak szerokich możliwości dowodowych jak sąd karny czy prokuratura, a w przypadku, gdy strony są reprezentowane przez zawodowych pełnomocników, ogranicza się w zasadzie jedynie do realizacji zgłoszonych przez nich wniosków dowodowych (tylko wyjątkowo dopuszczając dowód z urzędu). W niniejszej sprawie Sąd przeprowadził wszystkie wnioskowane dowody, w tym dowód z opinii biegłego jak i zeznań świadków i stron a przeprowadzone postępowanie dowodowe nie dało dostatecznych podstaw do oddalenia powództwa. Na marginesie należy wskazać, że duża częstotliwości kolizji nie musi dowodzić celowego i umyślnego charakteru zdarzeń, lecz może być skutkiem np. miernych umiejętności kierowcy, szczególnych właściwości osobistych kierującego (np. roztargnienia czy nerwowości), zmęczenia, braku skupienia, skłonności do zadumy czy melancholii etc. W niniejszym przypadku M. K. był uczestnikiem tylko kolizji 11 stycznia 2019 roku i 14 lutego 2020 roku, gdyż poprzednie miały miejsce w czasie, gdy właścicielem pojazdu był K. B.
(1). Nadto, kierujący V. wskazywał, że zagapił się, a nadto skrzyżowanie w pobliżu którego doszło do kolizji było wcześniej przebudowywane i nie znał dokładnie nowego układu skrzyżowania. W świetle doświadczenia życiowego wskazane przez kierującego V. okoliczności mogły mieć wpływ na zaistnienie przedmiotowej kolizji, zwł. gdy dotąd jeździł na tzw. pamięć. Zatem, w świetle zebranego materiału dowodowego należało uznać, że nie ma podstaw, aby kwestionować losowy charakter zdarzenia. Tym samym należało przyjąć, że pozwany jako ubezpieczyciel sprawcy kolizji z tytułu OC jest odpowiedzialny za naprawienie szkody. Sama wysokość i charakter szkody nie były kwestionowane. Bezsporne zatem było, iż szkoda ma charakter szkody całkowitej, a tym samym należne powódce odszkodowanie stanowi różnicę pomiędzy wartością pojazdu przed szkodą (65.200 złotych) i po szkodzie (22.200 złotych) i wynosiło 43.000 zł. Tym samym na podstawie art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.
§ 1k.c.
oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w zw. z art. 415 k.c. i art. 436 § 2 k.c. Sąd zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 43.000 zł tytułem odszkodowania. Nadto, na podstawie art. 481 k.c. Sąd zasądził także odsetki ustawowe za opóźnienie od dnia 10 maja 2020 roku, tj. od dnia następnego po upływie 30 - dniowego terminu o jakim mowa w przepisie art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Szkoda została ubezpieczycielowi zgłoszona w dniu 9 kwietnia 2020r. i od tej daty należy liczyć upływ ww. terminu. Jednocześnie należało uznać, że pozwany dysponujący fachowym zespołem rzeczoznawców i niezbędnymi środkami technicznymi był w stanie w tym terminie ustalić zarówno okoliczności zdarzenia, jak też wysokość szkody. Ponadto, na podstawie art. 98 k.p.c. – zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik sprawy – Sąd zasądził od przegrywającego niniejszy spór pozwanego zasądzono na rzecz powódki całość poniesionych przez nią kosztów procesu. Na zasądzone koszty składają się: opłata sądowa od pozwu (2.150,00 zł), opłata za czynności radcy prawnego w stawce minimalnej (3.600,00 zł, § 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, ze zm.), opłata skarbowa od pełnomocnictwa (17 zł), zaliczka na biegłego (1000 zł). Od powyższej kwoty na podstawie art. 98 § 1 1 k.p.c. zasądzono odsetki ustawowe za opóźnienie. Dodatkowo, na mocy art. 98 k.p.c. w zw. w zw. z art. 5 ust. 1 pkt 3, art. 8 ust. 1 i art. 83 i 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U.2014.1025 z późn. zm.) Sąd rozstrzygnął o nieopłaconych kosztach sądowych tj. o nie pokrytej zaliczką części wynagrodzenia biegłego w wysokości 473,55 zł, nakazując ściągnięcie całości tej kwoty od pozwanego, albowiem przegrał proces w całości.