Sygn. akt. I C 459/21 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 13 lutego 2023 r. Sąd Rejonowy w Gdyni - I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: asesor sądowy Mateusz Berent Protokolant: st
§ 1k.c.
oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (dalej jako: ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych). 30. Zgodnie z treścią art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. W myśl art.
§ 1k.c.
o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 13 ust. 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, wynika, iż w obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. (ocena roszczenia co do zasady) 31. Zważyć należy, iż w niniejszej sprawie sporna była przede wszystkim zasada odpowiedzialności pozwanego zakładu ubezpieczeń. Pozwana powołując się na opinię techniczną sporządzoną w toku postępowania likwidacyjnego przez rzeczoznawcę P. Z.
(1)– podnosiła, że uszkodzenia pojazdu powoda marki S. nie powstały w deklarowanych przez niego okolicznościach, a samo zderzenie nie miało charakteru losowego i mogło zostać zainscenizowane przez obu kierujących lub przez jednego z nich.
- W świetle całokształtu zebranego materiału dowodowego powyższy zarzut należało uznać za bezzasadny. W pierwszej kolejności należy wyjaśnić, że o braku losowości przedmiotowego zdarzenia drogowego nie może świadczyć treść oświadczenia złożonego przez kierującego samochodem marki F. w trakcie postępowania likwidacyjnego. Jak bowiem wyjaśniono powyżej, zawarte w tym oświadczeniu dane dotyczące prędkości początkowej obu pojazdów uczestniczących w kolizji są skutkiem pomyłki. Przyjmując, że to pojazd poszkodowanego poruszał się początkowo z prędkością 50 km/h, a sprawcy z prędkością 10 km/h (a więc odwrotnie niż wskazał świadek w ww. oświadczeniu) opisany przez kierujących przebieg zdarzenia wydaje się jak najbardziej prawdopodobny, co zresztą wskazał biegły sądowy. Wedle biegłego T. zakładając, że F. ruszał mając prędkość początkową 0 km/h, a także uwzględniając czas rozpędzania się tego samochodu wynoszący 1,5 s i przyspieszenie średnio dynamiczne w wielkości 2 m/s 2, to w chwili wjazdu na skrzyżowanie prędkość F. mogła wynosić 11 km/h (a więc była niemal identyczną ze wskazaną przez świadka Z. - 10 km/h). Biegły wykonał także symulację komputerową ruchu obu pojazdów i przebiegu kolizji, przyjmując początkową prędkość S. wskazaną przez świadka (50 km/h) i obliczoną powyżej prędkość F., a także mając na względzie podjęte przez kierujących manewry hamowania. Przy powyższych założeniach biegły ustalił, że ustalone na podstawie symulacji pokolizyjne ustawienie obu pojazdów odpowiadało ustawieniu ustalonemu na podstawie widoków miejsca zdarzenia, oświadczenia kierującego F., widoków uszkodzeń pojazdów.
- W świetle opinii biegłego za bezzasadne należało uznać wnioski zawarte w opinii technicznej, na której pozwany zakład ubezpieczeń opierał swoje stanowisko procesowe, dotyczące braku wzajemnych korelacji uszkodzeń obu pojazdów. Biegły P. T. zestawił ze sobą uszkodzenia obu samochodów i stwierdził, że uszkodzenia S. w postaci uszkodzenia zderzaka przedniego, wspornika zderzaka przedniego, blachy przedniej, wspornika osi przedniej mogły być spowodowane przez wzmocnienie zderzaka przedniego i lewą podłużnicę przednią samochodu marki F., co oznacza, że uszkodzenia przedniego lewego narożnika F. opowiadają uszkodzeniom przedniej lewej strony S.. Co prawda uszkodzenia maski silnika S. i maski sinika F. znajdują się na różnych wysokościach, a różnica wysokości wynosi około 13-15 cm, niemniej nie wykluczało to wzajemnej korelacji tych uszkodzeń. Jak bowiem wyjaśnił biegły, powyższa różnica jest skutkiem podjętego przez kierującego S. manewru hamowania. W wyniku hamowania przy prędkości około 50 km/h w S. nastąpiło ugięcie przedniego zawieszenia wywołane momentem pochodzącym od siły bezwładności. Z przeprowadzonej przez biegłego symulacji wynika, że podczas hamowania i w czasie kolizji zawieszenie koła przedniego lewego ugina się o około 16 cm, a zawieszenie koła przedniego prawego o około 13 cm, co odpowiada różnicy wysokości uszkodzeń maski silnika mierzonej w pozycjach spoczynkowych i mieści się w granicach różnicy wysokości dolnych krawędzi maski silnika wskazanych na wyskalowanych sylwetkach pojazdów (ok. 10-11 cm).
- Bezzasadne okazały się zarzuty strony pozwanej dotyczące rozmiaru uszkodzeń w obu pojazdach. Ubezpieczyciel bowiem wskazywał, że w pojeździe sprawcy uszkodzenia były niewielkie, natomiast w przypadku S. uszkodzenia miały większy zakres, co jego zdaniem świadczy o braku korelacji. Odnosząc się do powyższego zarzutu biegły P. T. zwrócił uwagę na odmienną konstrukcję obu pojazdów, co zostało uwidocznione na zawartych w aktach szkody fotografiach przedstawiających uszkodzenia obu aut. W przypadku F. bardziej sztywny jest przedni element, który stanowi strefę zbiegu kontrolowanego, niemniej znajduje się on w większej odległości od elementów silnika. Natomiast, w przypadku S. elementy sztywne zderzaka i belki przedniej znajdują się w bardzo bliskiej odległości od elementów silnika i układu chłodzenia. W związku z tym, przy podobnej głębokości uszkodzeń w obu pojazdach, różny jest rozmiar uszkodzonych elementów. W przypadku S. z uwagi na bliskie rozmieszczenie elementów zakres szkody jest większy aniżeli w przypadku F..
- Pozwana podnosiła także, że opis okoliczności powstania szkody wskazuje, że pojazd poszkodowanego uderzył w F., który włączał się do ruchu, co uzasadniało kontakt S. z obracającym się kołem pojazdu sprawcy. Tymczasem, jak wywodziła pozwana, na karoserii pojazdu powoda brak jest śladów po oponie, które przy tak silnym uderzeniu, powinny były powstać. W ocenie Sądu również i ten zarzut nie mógł się ostać wobec treści opinii biegłego T.. Z przeprowadzonej przez biegłego symulacji wynika bowiem, że F. w wyniku zderzenia z pojazdem powoda obrócił się w prawo i został odrzucony o około 75 stopni. Sposób kolidowania obu pojazdów i zakres ich wzajemnych uszkodzeń nie wskazuje, zdaniem biegłego, aby mogło dojść do kontaktu opony przedniej lewej F. z elementami karoserii S..
- Co jednak istotniejsze, biegły T. zwrócił uwagę, że opinia techniczna sporządzona na potrzeby postępowania likwidacyjnego, na której ubezpieczyciel opiera swój zarzut, jest błędna. Autor ekspertyzy wykonał bowiem symulację kolizji na skrzyżowaniu dróg, którego ukształtowanie znacząco odbiega od ukształtowania skrzyżowania, na którym doszło do kolizji (z wydruku symulacji znajdującego się w aktach szkody – vide: k. 45 pliku (...) wynika m.in., że rzeczoznawca zakładu ubezpieczeń przyjął, że S. poruszał się po drodze o kształcie łuku wypukłego, co nie odpowiada faktycznemu ukształtowaniu tego odcinka ul. (...) widocznemu na mapach G. E. zamieszczonych w opiniach biegłego i rzeczoznawcy). W tym stanie rzeczy nie ulega wątpliwości, że przeprowadzona przez eksperta pozwanej symulacja nie uwzględniająca faktycznego ukształtowania terenu i skrzyżowania jest zupełnie niemiarodajna, a oparte na niej wnioski są zupełnie nieprzydatne do rekonstrukcji przebiegu przedmiotowego zdarzenia.
- Kolejny zarzut podniesiony przez ubezpieczyciela dotyczył pominięcia przez biegłego kwestii widoczności, jaką miał kierujący F. przy włączaniu się do ruchu. Pozwana wskazywała, że do kolizji doszło o godzinie 19:30, gdy nie było jeszcze ciemno, a oba pojazdy poruszały się na włączonych światłach dziennych lub mijania. Zdaniem pozwanej, kierujący F. miał widoczność na około 80 m, zatem musiał zauważyć nadjeżdżający z lewej strony pojazd powoda. Odnosząc się do tego zarzutu biegły T. zwrócił uwagę, że widoczność ograniczają również elementy karoserii samochodu, w szczególności słupki. Na podstawie wykonanej symulacji biegły stwierdził, że przy włączaniu się do ruchu sylwetka S. była niewidoczna z miejsca kierującego F., gdyż była zasłaniana właśnie przez słupek. Jednocześnie biegły zauważył, że w dniu zdarzenia oświetlenie słoneczne utrzymywało się po zachodzie słońca w godzinach 18:52-19:
- W tym czasie widoczność ulegała pogorszeniu, a światła mijania nie poprawiały jej w sposób istotny. W ocenie Sądu ograniczona widoczność oraz brak zachowania przez kierującego F. szczególnej ostrożności przy wjeździe na ul. (...) (brak wyjrzenia poza zasłaniający widoczność słupek) dostatecznie wyjaśniają postępowanie sprawcy, czyniąc argumentację pozwanej odnośnie do zainscenizowania przedmiotowego zdarzenia drogowego pozbawioną podstaw.
- Reasumując tę część rozważań należy stwierdzić, że przeprowadzone w sprawie postępowanie dowodowe potwierdziło, że do kolizji mogło dojść w okolicznościach wskazanych przez poszkodowanego. Jednocześnie, w świetle należycie umotywowanej opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych należało odmówić wiary ekspertyzie wykonanej na zlecenie pozwanego zakładu ubezpieczeń. Biegły sądowy P. T. wskazał na istotne wady tej ekspertyzy polegające na przyjęciu niewłaściwych danych wyjściowych i odwzorowaniu przebiegu zdarzenia w zupełnie innych okolicznościach, co czyniło ją całkowicie nieprzydatną i niemiarodajną dla ustalenia przebiegu kolizji i rozstrzygnięcia kwestii odpowiedzialności pozwanego zakładu ubezpieczeń. W świetle zebranego materiału dowodowego należało uznać, że nie ma podstaw, aby kwestionować losowy charakter zdarzenia. Nie budzi zatem wątpliwości, że sprawcą szkody był kierujący samochodem marki F., który nie zachował szczególnej ostrożności i włączając się do ruchu z drogi podporządkowanej nie ustąpił pierwszeństwa jadącemu prawidłowo ul. (...) powodowi. Tym samym należało przyjąć, że pozwana jako ubezpieczyciel odpowiedzialności cywilnej sprawcy kolizji jest obowiązany do naprawienia powstałej szkody. (ocena roszczenia co do wysokości)
- Ponadto, sporna pomiędzy stronami była wysokość szkody. Ubezpieczyciel bowiem kwestionował wartość dowodową kalkulacji dołączonej do pozwu, wskazując m.in., że nie obejmuje ona potrąceń z tytułu wcześniejszych uszkodzeń pojazdu. Wysokość poniesionej szkody Sąd ustalił na podstawie dowodu z opinii biegłego sądowego z zakresu techniki samochodowej. Opinia ta w zakresie dotyczącym kosztu naprawy pojazdu powoda, wartości tego samochodu w stanie nieuszkodzonym i uszkodzonym nie była kwestionowana przez strony. W przedłożonej opinii biegły stwierdził, iż celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty naprawy samochodu powoda wynoszą 47.791,11 zł, natomiast wartość tego pojazdu w stanie nieuszkodzonym wynosiła 44.700 zł. Oznacza to, że poniesiona przez powoda szkoda ma charakter szkody całkowitej.
- Jak bowiem wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 stycznia 2006 r., III CZP 76/05, LEX nr 175463, w obowiązkowym ubezpieczeniu komunikacyjnym odpowiedzialności cywilnej ma zastosowanie zasada pełnego odszkodowania wyrażona w art. 361 § 2 k.c., a ubezpieczyciel z tytułu odpowiedzialności gwarancyjnej wypłaca poszkodowanemu świadczenie pieniężne w granicach odpowiedzialności sprawczej posiadacza lub kierowcy pojazdu mechanicznego (art. 822 § 1 k.c.). Suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń nie może być jednak wyższa od poniesionej szkody (art.
§ 1
k.c.) i przede wszystkim na tym tle zachodzi potrzeba oceny, czy koszt restytucji jest dla zobowiązanego nadmierny (art. 363 § 1 zdanie drugie k.c.). Przyjmuje się, że nieopłacalność naprawy, będąca przesłanką wystąpienia tzw. szkody całkowitej, ma miejsce wówczas, gdy jej koszt przekracza wartość pojazdu sprzed wypadku. Stan majątku poszkodowanego, niezakłócony zdarzeniem ubezpieczeniowym, wyznacza bowiem rozmiar należnego odszkodowania. Zważyć należy, że w sytuacjach, w których zniszczeniu uległa rzecz, a pozostałości po niej prezentują jednak pewną wartość, wartość ta podlega odliczeniu od należnego poszkodowanemu odszkodowania. W tym wyraża się działanie zasady compensatio lucri cum damno. Nie występują żadne okoliczności uzasadniające wyłączenie działania powyższej zasady w odniesieniu do sytuacji, w której, w miejsce podmiotu wyrządzającego szkodę, zobowiązanym do naprawienia szkody jest ubezpieczyciel ( vide: wyrok SN z dnia 6 kwietnia 2004r., I CK 557/03, LEX 585672).
- W związku z powyższym należało przyjąć, że poniesiona przez powoda szkoda stanowi różnicę pomiędzy wartością samochodu sprzed wypadku (44.700 zł) a wartością pozostałości (17.200 zł) i stanowi kwotę 27.500 zł.
- Nadto, powód domagał się zwrotu kosztów prywatnej ekspertyzy w kwocie 500 zł. W ocenie Sądu powyższe roszczenie także zasługiwało na uwzględnienie. W wyroku z dnia 30 lutego 2002 r., V CKN 908/00 (niepublikowany) Sąd Najwyższy wskazał, że ocena, czy koszty ekspertyzy powypadkowej poniesione przez poszkodowanego w postępowaniu likwidacyjnym mieszczą się w ramach szkody i normalnego związku przyczynowego winna być dokonywana na podstawie konkretnych okoliczności sprawy, a w szczególności po dokonaniu oceny, czy poniesienie tego wydatku było obiektywnie uzasadnione i konieczne. W świetle przedstawionego stanowiska judykatury ocena czy poniesione koszty ekspertyzy sporządzonej na zlecenie poszkodowanego w postępowaniu przedsądowym są objęte odszkodowaniem przysługującym od ubezpieczyciela z umowy odpowiedzialności cywilnej, musi być dokonana przy uwzględnieniu całokształtu okoliczności sprawy, a w szczególności uzależniona jest od ustalenia, czy zachodzi normalny związek przyczynowy pomiędzy poniesieniem tego wydatku a kolizją drogową, oraz czy poniesienie tego kosztu było obiektywnie uzasadnione i konieczne także w kontekście ułatwienia prawidłowego określenia rozmiarów szkody przez zakład ubezpieczeń.
- Odnosząc powyższy pogląd do ustalonego stanu faktycznego należy stwierdzić, że poniesiony przez powoda wydatek w okolicznościach niniejszej sprawy był niezbędny do efektywnego dochodzenia odszkodowania. Powód jako osoba nie dysponująca wiedzą specjalistyczną z zakresu wyceny pojazdów mechanicznych nie był w stanie samodzielnie ustalić ww. kosztów i w związku z tym musiał sięgnąć po wiedzę eksperta. Bezzasadne są przy tym twierdzenia pozwanej o możliwości rozszerzenia powództwa. Zważyć bowiem należy, iż przy wskazaniu zbyt niskiej wartości przedmiotu pozwu, sprawa zostałaby rozpoznana według przepisów o postępowaniu uproszczonym, w którym zmiana powództwa jest niedopuszczalna. Natomiast, w przypadku podania zbyt dużej wartości przedmiotu sporu, nieznajdującej potwierdzenia w opinii biegłego, doszłoby do stosunkowego rozliczenia kosztów procesu i powód nie uzyskałby zwrotu całości poniesionych kosztów procesu. Zwrócić także należy, iż kalkulacja wykonana na zlecenie powoda została sporządzona w sposób prawidłowy, a wskazane w niej koszt naprawy oraz wartość rynkowa pojazdu zasadniczo korelują z opinią biegłego sądowego. Jednocześnie powód faktycznie wykazał, że poniósł ww. koszt, co wykazał przedkładając fakturę VAT.
- Mając zatem na względzie wszystkie przytoczone powyżej okoliczności, na podstawie art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.
§ 1k.c.
oraz art. 13 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych w zw. z art. 436 § 2 k.c. Sąd zasądził od pozwanej na rzecz powoda łącznie kwotę 28.000 zł tytułem odszkodowania.
- Nadto, na podstawie art. 481 k.c. Sąd zasądził także odsetki ustawowe za opóźnienie od kwoty 27.500 zł od dnia 21 października 2020 roku, tj. od dnia następnego po upływie 30 - dniowego terminu o jakim mowa w przepisie art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Zważyć należy, iż szkoda została ubezpieczycielowi zgłoszona w dniu 20 września 2020 r. i od tej daty należy liczyć upływ ww. terminu. Jednocześnie należało uznać, że pozwana dysponująca fachowym zespołem rzeczoznawców i niezbędnymi środkami technicznymi była w stanie w tym terminie ustalić prawidłowo zarówno okoliczności zdarzenia, jak też wysokość poniesionej przez powoda szkody. Od kwoty 500 zł stanowiącej koszt prywatnej ekspertyzy Sąd zasądził odsetki ustawowe za opóźnienie od dnia 27 sierpnia 2020 r. do dnia zapłaty. Z akt szkody wynika, że powód wezwał pozwaną do zwrotu kosztów ekspertyzy pismem z dnia 8 czerwca 2021 r., co oznacza, że w dacie wskazanej w pozwie roszczenie to było już wymagalne.
- W pozostałym, nieznacznym zakresie na podstawie powołanych powyżej przepisów a contrario Sąd oddalił powództwo. VI. (koszty procesu)
- Ponadto, na podstawie art. 98 k.p.c. – zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik sprawy – Sąd zasądził od pozwanej zasądzono na rzecz powoda całość poniesionych przez nią kosztów procesu, albowiem powód uległ tylko w nieznacznym zakresie. Na zasądzone koszty składają się: opłata sądowa od pozwu (1.410 zł), opłata za czynności radcy prawnego w stawce minimalnej (3.600,00 zł, § 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych), opłata skarbowa od pełnomocnictwa (17 zł), a także wykorzystana zaliczka na biegłego (1.500 zł). Od powyższej kwoty 6.527 zł na podstawie art. 98 § 1 1 k.p.c. zasądzono odsetki ustawowe za opóźnienie.
- Dodatkowo, na podstawie art. 98 k.p.c. i art. 83 i 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych Sąd rozstrzygnął o nieopłaconych kosztach sądowych, które zostały tymczasowo poniesione przez Skarb Państwa tj. o niepokrytej zaliczką części wynagrodzenia biegłego sądowego w wysokości 225,90 zł, nakazując pobranie całości tej kwoty od pozwanej. Zważyć należy, iż łączny koszt opinii zasadniczej i pisemnej opinii uzupełniającej wynosił 1.725,90 zł i do kwoty 1.500 zł został pokryty z zaliczki wpłaconej przez powoda. Na marginesie należy zauważyć, że do dnia wyrokowania nie zostały rozliczone koszty ustnej opinii biegłego.