kp, który stanowi, że za pracę w godzinach nadliczbowych przysługuje dodatek, który wynosi 50%, chyba że praca w godzinach nadliczbowych przypada w nocy, w niedziele i święta niebędące dla pracownika dniami pracy, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy, w dni wolne od pracy udzielone pracownikowi w zamian za pracę w niedzielę lub w święto, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy. W tym ostatnich przypadkach dodatek z tytułu pracy w nadgodzinach wynosi 100% wynagrodzenia. Definicja pracy w godzinach nadliczbowych sformułowana została w art.151§1 kp, który przewiduje, że stanowi ją praca wykonywana ponad obowiązujące pracownika normy czasu pracy, a także praca wykonywana ponad przedłużony dobowy wymiar czasu pracy, wynikający z obowiązującego pracownika systemu i rozkładu czasu pracy. Z kolei normy i ogólny wymiar czasu pracy określone zostały w rozdziale II działu szóstego kodeksu pracy. W art. 129§1 kp ustawodawca przewidział, iż czas pracy nie może przekraczać 8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym 4 miesięcy (podstawowy system organizacji czasu pracy). Powódkę obowiązywał zadaniowy czas pracy, co zostało uregulowane w pkt 3 umowy o pracę, zawartej z powódką na czas nieokreślony. Powódka dochodziła wynagrodzenia za godziny nadliczbowe, które wynikać miały z tego, że świadczyła pracę w godzinach nadliczbowych, nocnych oraz w niedziele i święta. W ocenie Sądu I instancji powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie. Punktem wyjścia do rozstrzygnięcia w przedmiotowej sprawie było rozstrzygnięcie, na kim spoczywał ciężar dowodu i jakie okoliczności winna udowodnić każda ze stron. Ciężar dowodu na okoliczność wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych spoczywa na pracowniku (por. wyrok SN z dnia 9 lipca 2009r. II PK 34/09, LEX nr 527067). Z dowodów przeprowadzonych w sprawie nie wynika, że powódka pracowała w godzinach nadliczbowych w takim wymiarze jak twierdziła, ani czy i ile konkretnie godzin pracowała ponad normatywny czas pracy. Podkreślono, że powódka, poza własnymi twierdzeniami wyrażonymi w składanych zeznaniach, nie przedstawiła dowodów, które potwierdziłyby, że pracowała w takim wymiarze, jaki wynikał z wyliczenia, które złożyła (łącznie 646 nadgodzin). W dniach, w których powódka, pracując w terenie, poświęcała na pracę więcej aniżeli 8 godzin dziennie, nie wynikało to z zakresu zadań, jakie miała do wykonania, lecz ze złej organizacji pracy. Powódka nie przedstawiła wiarygodnych dowodów na to, ile czasu pracowała w środy, kiedy odbywało się rozliczenie w oddziale w O.. Z kolei dowody zaoferowane przez pozwanego potwierdziły, że obowiązki powierzone powódce były możliwe do zrealizowania w ciągu 40 godzin tygodniowo w przyjętym okresie rozliczeniowym. Z. M.
, jeżeli w zamian za pracę w takim dniu nie otrzymali innego dnia wolnego od pracy. Mając na uwadze powyższe rozstrzygnąć należało czy powódka zajmowała jedno ze stanowisk określonych w art.151§ 41 kp. Zdaniem Sądu I instancji powódki nie można jednak uznać za kierownika wyodrębnionej komórki organizacyjnej. Taką wyodrębniona komórką organizacyjną był oddział operacyjny, którym kierował dyrektor. Oddział posiadał swoją siedzibę, a ze schematu organizacyjnego pozwanego (k.50) wynikało, że był wyodrębniony w strukturze spółki. Niewątpliwie powódka kierowała i organizowała pracę przedstawicieli działających na terenie, który został jej przydzielony. Nie oznaczało to jednak, że była kierownikiem wyodrębnionej komórki organizacyjnej. W oddziale operacyjnym zatrudnionych było kilku kierowników do spraw rozwoju, jednak nie było wyodrębnionych jednostek organizacyjnych, którymi kierownicy ci mieliby kierować. „Wyodrębnienie organizacyjne” sprowadzało się do działania na określonym terenie, który mógł ulegać zmianom. Pozwany nie tworzył żadnej siedziby, do której byłby „przypisany” dany kierownik, nie miał on żadnego biura, zaplecza materialnego poza samochodem i telefonem, które służyły do przemieszczania się i utrzymywania kontaktu z pracodawcą, przedstawicielami i klientami itp. Równie dobrze pozwany w każdym mieście powiatowym na terenie danego oddziału mógł zatrudnić kierownika. Samo określenie w umowie o pracę stanowiska mianem kierowniczego, nie oznacza, że pracownik na tym stanowisku faktycznie kieruje wyodrębnioną komórką organizacyjną. Stanowisko powódki było stanowiskiem kierowniczym w tym tylko znaczeniu, że mogła ona wydawać polecenia podległym jej przedstawicielom, kierować ich pracą, dokonywać jej oceny, występować z wnioskami dotyczącymi awansowania, nagradzania, premiowania lub wyciągania konsekwencji (zakres obowiązków i uprawnień – kserokopia k. 113-115). Podkreślono jednak, że przedstawiciele nie byli pracownikami spółki, a więc stosunek zależności, podporządkowanie było zupełnie inne, aniżeli w przypadku stosunku pracy. Okoliczność, że powódka nie była kierownikiem wyodrębnionej komórki organizacyjnej, nie miała jednak wpływu na rozstrzygnięcie sprawy. Reasumując rozważania prawne Sąd Rejonowy wskazał, że oddalił powództwo, gdyż po pierwsze powódka nie udowodniła, aby pracowała ponad normatywny czas pracy, po drugie gdyby nawet przyjąć, że powódka pracowała więcej aniżeli przeciętnie 40 godzin tygodniowo, to nie wynikało to ze zbyt dużego zakresu zadań, lecz z niewłaściwego zorganizowania pracy i wykonywania obowiązków, które nie należały do powódki. Odnośnie rozstrzygnięcia o kosztach procesu wyjaśniono, że rozstrzygnięcie oparte zostało na art. 98 kpc, tj. zgodnie z regułą odpowiedzialności za wynik procesu. Powódka przegrała sprawę w całości, a zatem zobowiązana była zwrócić koszty procesu pozwanemu, na które to koszty złożyły się koszty zastępstwa procesowego (1.800 zł - ustalone zgodnie z §11 ust. 1 pkt 2 w związku z §6 pkt 5 i §2 ust. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu, 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa oraz 969,52 zł tytułem kosztów przejazdu pełnomocnika samochodem osobowym z B. do O. w celu wzięcia udziału w rozprawie w dniach 23 września i 18 listopada 2013r. Sąd I instancji nie znalazł podstaw, aby powódki nie obciążać kosztami procesu. W sprawie nie zachodzi szczególnie uzasadniony przypadek o jakim mowa w art. 102 kpc. Nie jest nim sam fakt dochodzenia przez pracownika roszczeń przeciwko byłemu pracodawcy. Pracownik decydując się na wniesienie powództwa o wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych, zwłaszcza jeśli nastąpiło to po konsultacji z prawnikiem, musi liczyć się z ryzykiem związanym z procesem i nie może liczyć na nieponiesienie nie tylko kosztów sądowych, ale także kosztów procesu. Apelację od opisanego wyroku złożyła powódka, zaskarżając go w całości. Wyrokowi zarzucono błędne ustalenia faktyczne polegające na nieuznaniu, że powódka pracowała ponad ustalony czas pracy zarówno w tygodniu pracy, jak w soboty, niedziele i święta, błędną, niewłaściwą i jednostronną ocenę materiału dowodowego przez bezpodstawne negowanie czasu pracy powódki w ponadnormatywnym wymiarze w sytuacji uniemożliwienia przez Sąd Rejonowy przeprowadzenia postępowania dowodowego zaoferowanego przez powódkę, wadliwość uzasadnienia wyroku zwłaszcza poprzez negowanie faktów przedstawianych przez świadków na tę okoliczność, naruszenie przepisów procesowych w wyniku niedopuszczenia dowodu z opinii biegłego na okoliczność wymiaru ponadnormatywnego czasu pracy powódki oraz wysokości należności za przepracowane przez powódkę nadgodziny, nadto opinii biegłego informatyka na okoliczność czasu pracy powódki ustalonego przy pomocy danych z poczty e-mail i odczytów telefonu komórkowego powódki oraz GPS-u z samochodu służbowego powódki, co spowodowało uniemożliwienie powódce dowodzenia twierdzeń i faktów dotyczących jej czasu pracy w godzinach nadliczbowych. Wskazując na te zarzuty powódka wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu apelacji powódka wskazała, że zasadniczą kwestią, którą pominął bądź potraktował lakonicznie Sąd Rejonowy w uzasadnieniu wyroku była ocena dowodów przedłożonych przez powódkę, potwierdzających jej czas pracy, czy też uniemożliwienie (w wyniku oddalenia wniosków dowodowych) powódce przeprowadzenia i zaprezentowania przed Sądem dowodów na poparcie twierdzeń o jej pracy w godzinach nadliczbowych. W ocenie powódki zeznania świadków W. Ś., B. S., R. R., P. S. jednoznacznie wykazały, że powódka pracowała w ponadnormatywny czasie pracy i to zarówno w soboty, niedziele, jak w święta. Trudno o bardziej obiektywne dowody na faktycznie wykonywany przez powódkę czas pracy w sytuacji, gdy Sąd nie pozwolił na udowodnienie twierdzeń poprzez ściągniecie danych z komputera powódki, danych z poczty e-mail powódki, danych z jej służbowego telefonu komórkowego, danych z GPS-u samochodu służbowego powódki. W ocenie powódki zarówno zeznania świadków strony powodowej jak i przedłożone dowody z poczty e-mailowej powódki, wskazywały ponad wszelką wątpliwość, że pozwana wymagała od powódki pracy w ponadwymiarowym czasie pracy. Wyjazdy z domu ok.7-8 rano i powroty ok. 20-22 wieczorem pokazują, że nie można było inaczej ułożyć czasu pracy pracy i obecność powódki w pracy, zwłaszcza przy powiększeniu terenu do obsługi, była w tymże czasie niezbędna. Powódka w domu przygotowywała dokumentację tzn. plany pracy i zestawienia rozliczeń i wykonania planu dla pozwanej i wysyłała je drogą elektroniczną. Praca w terenie polegała na tym, że należało najpierw znaleźć, a później przeszkolić przedstawicieli, którzy nie byli samodzielni, i początkowo podpisywanie umów odbywało się wyłącznie w obecności powódki. Następnie konieczne były częste wizyty u trudnych klientów (również były domeną powódki), gdyż dotyczyły ludzi niespłacających na czas swoich zobowiązań i ze ściągania należności powódka była rozliczna według planu pracy. Rozliczanie w oddziale firmy w O. również odbywało się do późnych godzin nocnych. Wyjazdy do przedstawicieli w teren, by ich dofinansować, odbywały się nawet w święta. Wszystkie czynności wykonywane przez powódkę w ramach stosunku pracy z pozwaną można bez problemu udowodnić, gdyby Sąd dopuścił dowód z wnioskowanych opinii z GPS-u, z telefonu komórkowego oraz z poczty e-mailowej oraz opinii biegłego do wyliczenia czasu pracy w godzinach ponadnormatywnych. Niestety powódka został pozbawiona możliwości dowodzenia, gdyż Sąd wnioski w tej materii oddalił zakładając z góry bezpodstawnie nieprzydatność takich dowodów. W odpowiedzi na apelację pozwana wniosła o jej oddalenie w całości i zasądzenie kosztów procesu za postępowanie odwoławcze. W uzasadnieniu stanowiska pozwana wskazała, że twierdzenia powódki zawarte w jej apelacji sprowadzają się jedynie do polemiki z prawidłowymi ustaleniami sądu I instancji. Powódka nie zgłosiła w apelacji żadnych nowych faktów i dowodów na poparcie swojego stanowiska. Ograniczyła się jedynie do stwierdzenia, iż sąd I instancji dokonał błędnej, niewłaściwej i jednostronnej oceny materiału dowodowego przez bezpodstawne negowanie czasu pracy powódki oraz naruszenie przepisów procesowych poprzez niedopuszczenie opinii biegłych, co spowodowało uniemożliwienie powódce dowodzenia twierdzeń i faktów dotyczących jej czasu pracy w godzinach nadliczbowych. W ocenie pozwanej sąd I instancji ustalił w sposób prawidłowy stan faktyczny sprawy. Oparł go na rzetelnym i wiarygodnym materiale dowodowym, poddanym następnie starannej, dogłębnej analizie. Powódka odnosi się do zeznań świadków W. Ś., B. S., R. R. i P. S. w sposób bezkrytyczny i wybiórczy. Sąd I instancji słusznie zwrócił uwagę, że zeznania świadków W. Ś., B. S. oraz A. B. w sposób jednoznaczny wskazują, że powódka pracowała w godzinach nadliczbowych na własne życzenie, gdyż nie potrafiła ona w sposób prawidłowy gospodarować swoim czasem pracy, a tym samym prawidłowo organizować sobie pracę oraz w sposób odpowiedni zbudować sobie zespołu podległych jej pracowników. Zdaniem pozwanej zeznania wskazanych świadków w sposób jednoznaczny wskazują, że powódka nie potrafiła w sposób prawidłowy wykonywać powierzonych jej obowiązków, zarządzać swoim czasem pracy, zbudować zespołu podległych jej pracowników, złożonych z osób posiadających odpowiednie cechy charakteru, predyspozycje oraz umiejętności do wykonywanej pracy (np. posiadających prawo jazdy oraz samochód umożliwiający im wykonanie umowy). Powódka w sposób niewłaściwy organizowała sobie pracę poprzez wykonywanie pracy, do której byli zobowiązani podlegli jej przedstawiciele. Samodzielni przedstawiciele mieli za zadanie samodzielnie zawierać umowy z klientami i odbierać od nich raty spłacanych pożyczek. Powódka natomiast razem ze swoimi przedstawicielami jeździła po podległym jej terenie również w celu rozwieszania i roznoszenia ulotek, co także było obowiązkiem podległych powódce przedstawicieli. W kwestii tzw. trudnego klienta powódka powinna w pierwszej kolejności zidentyfikować go, następnie przeprowadzić wstępną rozmowę na temat spłaty pożyczki i w przypadku braku skutku takiej rozmowy przekazać sprawę trudnego klienta do działu windykacji. Twierdzono także, że pozwana spółka nie narzucała powódce w jakich godzinach ta ma pracować oraz że ma pracować w soboty, dni świąteczne, czy też powyżej 40 godzin tygodniowo w przyjętym okresie rozliczeniowym. Powódka nie informowała pozwanego, że nie jest w stanie wykonać powierzonych jej zadań w normalnym czasie pracy. Zakres zadań jakie miała powódka, pozwalał na ich realizację w normatywnym czasie pracy. Pozwana nie akceptowała pracy powódki w godzinach nadliczbowych nawet w sposób dorozumiany. Odnośnie zeznań matki i męża powódki sąd I instancji prawidłowo wskazał, że zeznaniom tych świadków nie należy przypisywać charakteru obiektywnego i nadawać im waloru wiarygodności. Świadkowie ci są członkami najbliższej rodziny powódki zainteresowanymi bezpośrednio wynikiem sprawy. Nie spisywali oni (jak i sama powódka) godzin pracy powódki. Słusznie sąd zauważył, że zeznaniom wskazanych świadków towarzyszyło także negatywne nastawienie do pozwanej spółki, bowiem pozwana rozwiązała z powódką umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy powódki. Świadkowie ci mają żal do pozwanej, uważając że powódka nie została doceniona za czas poświęcony na rzecz pozwanej. Zarzuty braku opinii z GPS-u oraz poczty e-mailowej także uznano za chybione. Powódka na podstawie złożonych przez pozwaną w toku postępowania wyjaśnień i oświadczeń wiedziała, że ta nie dysponuje danymi z GPS-u oraz poczty e-mailowej z uwagi na fakt, iż nie są one zarchiwizowane i nie można ich wykorzystać w przedmiotowej sprawie. Odnośnie opinii biegłego informatyka sąd I instancji prawidłowo oddalił wniosek z uwagi na fakt, iż nie było podstaw do jego uwzględnienia. Wniosek został zgłoszony przez powódkę po terminie zakreślonym przez sąd. Dodatkowo należy wskazać, że pozwana nie posiada archiwum poczty elektronicznej powódki, jak i wskazanych przez nią osób. Pozwana nie archiwizuje poczty elektronicznej pracowników, z którymi umowa o pracę została rozwiązywana lub wygasła. Ponadto operator serwera poczty pozwanej spółki nie sporządził kopii zapasowych poczty elektronicznej. Za prawidłowe pozwana uznała też oddalenie wniosku powódki o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego sądowego z zakresu księgowości, który miał wyliczyć czas pracy powódki w godzinach nadliczbowych, skoro sąd I instancji stwierdził, że w przedmiotowej sprawie dowody przedstawione przez powódkę nie dały podstaw do stwierdzenia, że powódka pracowała u pozwanej w godzinach nadliczbowych. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Apelacja powódki nie mogła skutkować wnioskowanym uchyleniem zaskarżonego wyroku, gdyż orzeczenie to odpowiada prawu. W apelacji sformułowano tylko ogólnikowe zarzuty dotyczące wadliwego ustalenia stanu faktycznego, który, według Sądu Rejonowego, nie dawał podstaw do zastosowania przepisów dotyczących zasad wynagradzania za pracę w godzinach ponadnormatywnych. Do tychże zarzutów należy odnieść się wobec tego w pierwszej kolejności. Trzeba wszakże zaznaczyć, że z uzasadnienia apelacji można wywieść, iż apelantka zdaje się przy tym jednak nieco inaczej niż Sąd I instancji postrzegać zasady wynagradzania pracy w godzinach nadliczbowych. Ponieważ granice postępowania dowodowego wyznaczyła norma wynikająca z art.
kp, konieczna będzie ocena również określonej w tym właśnie przepisie materialnoprawnej podstawy rozstrzygnięcia Sądu I instancji. Ocena ta zostanie przeprowadzona przy okazji omawiania zarzutów dotyczących naruszenia prawa procesowego. Sąd Okręgowy przyjmuje za własne zarówno ustalenia faktyczne Sądu I instancji, jak i rozważania dotyczące materialnoprawnej podstawy żądania pozwu, bez potrzeby ich ponownego przytaczania. Postępowanie dowodowe (w tym ocena dowodów) w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia dokonana przez Sąd Rejonowy było prawidłowe, czego nie mogły zmienić zarzuty apelacji, sprowadzające się – jak trafnie zauważono w odpowiedzi na apelację – do nieuzasadnionej polemiki. Zarzuty apelacji dotyczą po pierwsze wadliwości uzasadnienia wyroku, po drugie wadliwej oceny zebranych w sprawie dowodów oraz po trzecie do nieprzeprowadzenia części dowodów wnioskowanych przez powódkę. Zarzuty te zdają się więc odnosić do naruszenia art. 233§1 kpc, art. 328§2 kpc oraz art. 227 kpc, chociaż żadne konkretne przepisy w apelacji (podpisanej przez powódkę i – jak się wydaje – przez nią sporządzonej) nie zostały powołane, pomimo że powódkę reprezentuje adwokat. W ocenie Sądu Okręgowego wskazane zarzuty były chybione. Wywodzona przez apelantkę wadliwość uzasadnienia wyroku miałaby polegać na negowaniu faktów przedstawionych przez świadków i lakonicznym potraktowaniu dowodów zgłoszonych przez powódkę. Zgodnie z art. 328§2 kpc „Uzasadnienie wyroku powinno zawierać wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, a mianowicie: ustalenie faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa.” O skutecznym postawieniu zarzutu naruszenia art. 328§2 kpc można mówić tylko wtedy, gdy uzasadnienie wyroku nie zawiera elementów pozwalających na weryfikację stanowiska sądu, a braki uzasadnienia w zakresie poczynionych ustaleń faktycznych i oceny prawnej muszą być tak znaczne, że sfera motywacyjna orzeczenia pozostaje nieujawniona, bądź ujawniona w sposób uniemożliwiający poddanie jej ocenie instancyjnej. Zarzut ten może znaleźć zastosowanie jedynie w tych wyjątkowych sytuacjach, w których treść uzasadnienia orzeczenia sądu I instancji uniemożliwia całkowicie dokonanie oceny toku wywodu, który doprowadził do wydania zaskarżonego orzeczenia. W niniejszej sprawie taki przypadek nie ma miejsca, jako że pisemne motywy zaskarżonego orzeczenia spełniają wymogi powołanego przepisu - zawierają zarówno ustalenia faktyczne, jak i ocenę materiału dowodowego oraz rozważania prawne. Nie sposób przyjąć, aby zarzut naruszenia art. 328§2 kpc mógł być oparty na niezadowoleniu strony z oceny postępowania dowodowego. Zarzut wadliwości uzasadnienia wyroku zdaje się więc być raczej zarzutem dotyczącym oceny dowodów, a więc odnoszącym się do art. 233§1 kpc. Jednak nie można tez zgodzić się z zarzutem naruszenia przez Sąd I instancji art. 233§1 kpc. Przepis ten stanowi, że „Sąd ocenia wiarogodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału.”. Nie ma podstaw, aby zarzucić Sądowi Rejonowemu dowolną ocenę zebranego materiału dowodowego. Zeznania poszczególnych świadków są omówione szczegółowo, z odniesieniem twierdzeń powódki do konkretnych fragmentów tychże zeznań i do dokumentów, przydatnych do oceny wiarygodności zeznań zarówno świadków, jak i powódki, którym to wywodom Sądu I instancji nie sposób przypisać braku logiki czy wyjścia poza zasady doświadczenia życiowego. Przepis art. 233§1 kpc, regulujący kwestię zasad sądowej oceny dowodów, uprawnia sąd do oceny wiarygodności i mocy dowodów według własnego przekonania na podstawie wszechstronnego rozważenia materiału sprawy. Z jednej zatem strony sąd orzekający uprawniony jest do oceny tychże dowodów według własnego przekonania, z drugiej natomiast sam jest zobowiązany do wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Uprawnienie sądu do oceny dowodów według własnego przekonania nie oznacza dowolności w tej ocenie. Poza sporem winno być, iż dokonując tej oceny sąd nie może ignorować zasad logiki, osiągnięć nauki, doświadczenia czy też wyciągać wniosków nie wynikających z materiału dowodowego. Dopuszczenie się obrazy art. 233§1 kpc przez sąd może zatem polegać albo na przekroczeniu granic swobody oceny wyznaczonej logiką, doświadczeniem, zasadami nauki albo też na nie dokonaniu przez sąd wszechstronnego rozważania sprawy. Dokonana w sprawie ocena dowodów nie narusza zasady wyrażonej w powyższym przepisie, ponieważ Sąd I instancji wyprowadził ze zgromadzonego materiału dowodowego wnioski, które są poprawne pod względem logicznym oraz zgodne z zasadami doświadczenia życiowego. Nie dopuścił się więc Sąd Rejonowy dowolności w ocenie dowodów. Trzeba podkreślić, że Sąd I instancji nie wskazuje na to, że powódka nie pracowała ponad normy czasu pracy, opierając się przy tym ustaleniu m.in. na zeznaniach powódki, jej matki i męża, a na to, że jej czynności nie były pracą zleconą przez pracodawcę w godzinach nadliczbowych, choćby w sposób dorozumiany. Nie twierdzi się też w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, aby powódka nie rozpoczynała pracy w godzinach rannych, czy nie kończyła w godzinach wieczornych, a w sposób logiczne wywiedziony z zebranych w sprawie dowodów zarzuca się powódce, że czy to nie wykazała, iż cały czas pomiędzy rozpoczęciem o zakończeniem pracy danego dnia wykonywała czynności na rzecz pracodawcy, czy też że jej praca była wadliwie zorganizowana, a przez to nie stanowiła wykonywania obowiązków pracowniczych właściwych dla łączącego wówczas strony stosunku pracy z zadaniowo rozliczanym czasem pracy. Dodatkowo negatywną ocenę twierdzeń powódki dotyczących organizowania czasu pracy potwierdza porównanie rozkładu zajęć powódki i czasu pracy świadka W. Ś.
kp należy wywodzić, iż praca w godzinach nadliczbowych, niedziele i święta, aby miała rodzić obowiązek pracodawcy zapłaty wynagrodzenia, wynikać musi z polecenia pracodawcy bądź też pracodawca musi akceptować fakt świadczenia pracy poza ustalonymi godzinami pracy lub też podjęcie pracy nadliczbowej powinno być skutkiem obiektywnych warunków pracy, które wykonanie zleconych zadań w normalnych godzinach pracy czynią niemożliwym. Sam fakt wykonywania przez pracownika pracy ponad normalny czas pracy, nie jest zatem równoznaczny z pracą w godzinach nadliczbowych, za którą przysługuje dodatkowe wynagrodzenie. Wymagane jest ponadto polecenie, akceptacja pracodawcy, lub nałożenie tylu obowiązków, że pracownik nie jest ich w stanie obiektywnie wykonać w normalnym czasie pracy. Nie było w realiach niniejszej sprawy podstaw, aby przyjąć, że pozwany pracodawca wydał powódce, choćby w sposób dorozumiany, polecenie świadczenia pracy w godzinach ponadnormatywnych, bądź nałożył na powódkę tyle obowiązków, że w normalnych godzinach pracy nie była w stanie im podołać, co szczegółowo – i prawidłowo – omówił w uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy. Konstatacja ta musiała skutkować oceną, że chybiony był również zarzut niedopuszczenia niektórych zawnioskowanych przez powódkę dowodów. Wynika to stąd, że dowody te (opinie biegłych) mogłyby służyć co najwyżej ewentualnemu ustaleniu, ile godzin przepracowała powódka ponad normę czasu pracy w kolejnych okresach rozliczeniowych, nie mogłyby jednak być przydatne przy ocenie, że była to taka praca w godzinach nadliczbowych, niedziele i święta, która rodziła prawo do wynagrodzenia w świetle art.
Nie doszło więc do naruszenia przez Sąd I instancji przepisów dotyczących zakresu prowadzenia postępowania dowodowego, jako że dowody pominięte przez Sąd Rejonowy rzeczywiście nie mogły być przydatne dla rozstrzygnięcia, również wówczas, gdyby były dostępne zapisy GPS, bilingi telefoniczne, czy kompletny zestaw e-maili ze skrzynek bezpośrednich zwierzchników powódki. Wynika to stąd, że – nawet bez przesłuchiwania następczyni powódki M. K. (o co zresztą strony nie wnosiły) – powódce można zasadnie postawić zarzut, iż gdyby prawidłowo zorganizowała swoją pracę, byłaby w stanie wykonać swoje obowiązki w granicach normy czasu pracy. Słusznie wobec tego Sąd I instancji oddalił nieprzydatne dla rozstrzygnięcia wnioski o powołanie biegłych, do czego podstawę stanowił art. 227 kpc, zgodnie z którym „Przedmiotem dowodu są fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie.” Skoro żaden z zarzutów apelacji naruszenia prawa procesowego nie okazał się uzasadniony, a przy tym – jak wskazano wyżej – prawidłowo zostały zastosowane przez Sąd I instancji także przepisy prawa materialnego, Sąd Okręgowy oddalił apelację na podstawie art. 385 kpc jako nieuzasadnioną. O kosztach procesu za instancję odwoławczą orzeczono na podstawie art. 98§1 i 3 kpc, art. 99 kpc oraz §11 ust. 1 pkt 2 w związku z §6 pkt 5, §2 ust. 2 i §12 ust. 1 pkt 1 kpc rozporządzenia z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (Dz.U. z 2013r. poz. 490). Ponieważ pozwana przegrała w całości, obciążono ją całością kosztów procesu w II instancji, zasądzając na rzecz pozwanej 900 zł stawki minimalnej wynagrodzenia pełnomocnika pozwanej, 110 zł kosztów jego noclegu i 549,12 zł kosztów przejazdu na rozprawę samochodem o pojemności powyżej 900 cm 3 na trasie siedziba kancelarii – hotel w E. – budynek Sądu – siedziba kancelarii (657 km wg serwisu internetowego targeo.pl). Koszt przejechania jednego kilometra, wynoszący 0,8358 zł, wynika z §2 pkt 1 ppkt b rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 25 marca 2002r. w sprawie warunków ustalania oraz sposobu dokonywania zwrotu kosztów używania do celów służbowych samochodów osobowych, motocykli i motorowerów niebędących własnością pracodawcy (Dz.U. Nr 27, poz. 271 ze zmianami).
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.