Sygn. akt I ACa 1427/22 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 20 lipca 2023r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSA Artur Kowalewski (spr.
§ 2k.c.
i uznał go za nieskuteczny. Zdaniem Sądu w warunkach niniejszej sprawy termin przedawnienia wynosił 20 lat i biegł od dnia popełnienia przestępstwa, a zatem jeszcze nie upłynął. Sąd miał wprawdzie na uwadze, że postępowanie karne dotyczące śmierci A. D.
(1)zostało umorzone z uwagi na brak znamion czynu zabronionego, jednak rozstrzygnięcie to nie miało dla sądu wiążącego charakteru, podobnie jak ustalenia będące jego podstawą. Sąd argumentował, że prokuratura przyjęła, że lekarzom pomimo błędnej diagnozy nie można przypisać odpowiedzialności, z uwagi na to, że nie mogli oni stwierdzić faktycznej przyczyny występujących dolegliwości, a nadto stwierdziła, że wdrożone leczenie nie pogorszyło istotnie stanu pacjentki. Tymczasem biegli opiniujący w niniejszej sprawie ocenili, że przesłanki do rozważania innych przyczyn wystąpienia objawów chorobowych wystąpiły znacznie wcześniej, wobec czego należało poszerzyć diagnostykę i wstrzymać podanie leków, ewentualnie następnie niezwłocznie przeciwdziałać ich skutkom. Ponadto biegli jednoznacznie wskazali, że właśnie podanie leków przeciwkrzepliwych istotnie nasiliło krwawienie i przesądziło o nieskuteczności późniejszego leczenia. Stąd na bazie zgromadzonych dowodów Sąd Okręgowy ustalił, że nieprawidłowe ustalenie świadczeń medycznych w pozwanym szpitalu było przyczyną pogorszenia stanu zdrowia pacjentki, a w konsekwencji jej śmierci. Zachowanie lekarzy zatrudnionych u pozwanego wypełniło więc zdaniem Sądu Okręgowego znamiona przestępstwa stypizowanego w art. 155 k.k., który przewiduje odpowiedzialność za nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka. Znamiona strony przedmiotowej przestępstwa z art. 155 k.k. realizują zachowania przybierające postać działania lub zaniechania, którymi sprawca powoduje śmierć człowieka. Lekarze pracujący w pozwanym szpitalu działając zgodnie z wiedzą medyczną powinni zmodyfikować swoje postępowanie, poszerzyć diagnostykę i ustalić faktyczną przyczynę objawów występujących u pacjentki. Gdyby działali z odpowiednią starannością, nie wdrożyliby niewłaściwego leczenia i nie pogorszyliby stanu pacjentki. Nadto musieli mieć świadomość, że podanie leków o takim działaniu niesie określone ryzyko w przypadku, gdyby u pacjentki występowało krwawienie. Mimo tego nie uwzględniali czynników mogących świadczyć o istnieniu tego rodzaju procesu chorobowego, podali leki bez odpowiedniej osłony, a następnie nie monitorowali zmian w stanie pacjentki. Mimo więc, że stosują się do wiedzy medycznej i norm ostrożności mogli rozpoznać właściwą przyczynę stanu pacjentki i zapobiec jego pogorszeniu, wskutek zaniechania należytej staranności, nie podjęli właściwych działań. Ich postępowanie było wiec również zawinione. Przy tym w toku sprawy nie ujawniły się żadne przesłanki do wyłączenia nieumyślnej winy lekarzy. Wszystko zdaniem Sądu Okręgowego sprawiało, że zaistniały wszelkie przesłanki do przypisania lekarzom odpowiedzialności za czyn określony w przywołanym przepisie k.k. Sąd podkreślił, że brak wyroku skazującego za dane przestępstwo nie jest przeszkodą do ustalenia, iż szkoda była wynikiem przestępstwa. Odwołując się do orzecznictwa i doktryny Sąd naprowadził, że sąd cywilny jest zobowiązany poczynić stosowne ustalenia co do kwalifikacji zachowania jako przestępstwo we własnym zakresie. Nie chodzi w tym przypadku o zastąpienie sądu karnego, tylko o przesłankowe ustalenie okoliczności istotnej dla odpowiedzialności cywilnoprawnej sprawcy danego czynu. Stwierdzenie przez sąd cywilny, że popełnione zostało przestępstwo, wymaga dokonania własnych ustaleń dotyczących istnienia podmiotowych i przedmiotowych znamion przestępstwa, według zasad przewidzianych w prawem karnym. Sąd Okręgowy uznał, że nawet jednak gdyby wyłączyć możliwość stosowania przedłużonego terminu określonego w art.
§ 2
k.c., a roszczenie przedawniłoby się na zasadach ogólnych z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, to i tak nie uwzględniłby tego zarzutu z uwagi na art. 5 k.c., a w odniesieniu do konsumentów – art. 117 1 k.c. Odwołując się do tego ostatniego przepisu Sąd wskazał, że w warunkach niniejszej sprawy należy zwrócić uwagę na okoliczności dotyczące terminu dochodzenia roszczenia. Pomimo złego stanu psychicznego powód starał się zmierzać do ustalenia ewentualnych przesłanek odpowiedzialności pozwanego szpitala, m.in. złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, następnie zaś oczekiwał na wynik postępowania przygotowawczego. Ponieważ jednak biegli ocenili, iż lekarze zatrudnieni u pozwanego postępowali zgodnie z wiedzą medyczną i procedurami, postępowanie zostało umorzone. Niewątpliwie więc powód mógł mieć wątpliwości co do celowości wytaczania powództwa. Dopiero kiedy jego stan psychiczny poprawił się, a nadto skonsultował sytuację prawną z profesjonalnym pełnomocnikiem, zdecydował się na dochodzenie roszczeń przed sądem. W warunkach niniejszej sprawy podniesienie zarzutu przedawnienie stanowiło nadużycie przysługującego pozwanemu prawa. O kosztach procesu Sąd Okręgowy orzekł na podstawie art. 98 § 1 k.p.c. zgodnie z art. 100 k.p.c. Sąd uznał, że ponieważ powództwo w zakresie żądania przeprosin zostało uwzględnione w całości, zaś w zakresie żądania zadośćuczynienia w znacznej części, w tym zakresie całej kwoty wskazanej w pozwie, a przy tym wysokość świadczenia zależało od oceny sądu, zaistniały przesłanki, aby to pozwanego obciążyć obowiązkiem zwrotu wszystkich kosztów wydatkowanych przez powoda. Wyrok Sądu Okręgowego został zaskarżony apelacjami przez obie strony. Powód zaskarżył wyrok w części oddalającej jego roszczenie o zapłatę zadośćuczynienia co do kwoty 200 000 zł i zarzucił: naruszenie przepisów prawa procesowego mogące mieć wpływ na treść orzeczenia: art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 278 k.p.c. polegające na uznaniu przez Sąd Okręgowy, że bez dowodu z opinii biegłych psychiatrów niemożliwe było ustalenie poziomu krzywdy i cierpienia powoda wywołanego śmiercią matki oraz wyizolowanie stopnia krzywdy wynikającego z faktu utracenia matki przez jej przedwczesną śmierć z pozostałych trudności życiowych doświadczanych przez powoda i faktu przebycia epizodu depresyjnego w 2006 roku, podczas gdy biegły żadnej specjalności nie byłby w stanie wyizolować śmierci matki jako źródła cierpienia powoda i poddać ocenie, w jakim stopniu ta śmierć powodowała i powoduje poczucie krzywdy powoda (który po śmierci matki utracił również inne bliskie osoby), a dowód takie jest niemożliwy do przeprowadzenia i jego nieprzeprowadzenie nie może przemawiać za obniżeniem zadośćuczynienia na rzecz powoda należnego od pozwanego; naruszenie przepisów prawa materialnego: art. 448 k.c. i art. 446 § 4 k.c. polegające na błędnej wykładni tych przepisów i uznaniu, że zasądzone przez Sąd Okręgowy zadośćuczynienie na rzecz powoda jest „odpowiednie”, czyli kompensujące jego krzywdę wynikającą z przedwczesnej śmierci matki i skutki w sferze emocjonalno-psychicznej dla powoda, podczas gdy taka kwota jest rażąco niewspółmierna do cierpienia powoda, rodzaju naruszonego dobra osobistego i stopnia winy pozwanego. Powód wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i zasądzenie na jego rzecz od pozwanego tytułem zadośćuczynienia łącznej kwoty 300 000 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od dnia 21 kwietnia 2016 roku do dnia zapłaty oraz zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych, w tym przed Sądem Apelacyjnym. Pozwany zaskarżył wyrok Sądu Okręgowego w punktach I, II, IV i V i zarzucił: naruszenie przepisów prawa materialnego w postaci: niewłaściwego zastosowania art.
§ 2k.c.
poprzez błędne uznanie, iż działania lekarzy pozwanego nosiły znamiona czynu zabronionego w rozumieniu kodeksu karnego, a co za tym idzie błędne przyjęcie, iż przedmiotowe roszczenie ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od rzekomego popełnienia przestępstwa; z najdalej posuniętej ostrożności procesowej, niewłaściwego zastosowania art. 5 k.c. w zw. z art. 117 1 k.c. poprzez bezzasadne przyjęcie, iż skorzystanie przez pozwanego z zarzutu przedawnienia stanowi nadużycie prawa podmiotowego i nie może korzystać z ochrony; z najdalej posuniętej ostrożności procesowej, naruszenie przepisów prawa procesowego mające wpływ na treść skarżonego wyroku poprzez: naruszenie art. 233 k.p.c. poprzez dowolną, a nie swobodną ocenę dowodów przejawiającą się w: - przyjęciu w sposób dowolny za prawdziwe jedynie części twierdzeń zawartych w opiniach biegłych, bez należytego uzasadnienia dlaczego akurat te twierdzenia zostały uznane za prawdziwe, a pozostałe odrzucone; - uznaniu, iż pozwany ponosi odpowiedzialność deliktową za śmierć matki powoda, podczas gdy z materiału dowodowego zebranego w sprawie nie można wniosku takiego wysnuć; - przyjęciu, iż lekarz rodzinny w skierowaniu stwierdził, iż przyczyną dolegliwości jest „odnawiająca się choroba wrzodowa żołądka”, podczas gdy na skierowaniu od lekarza rodzinnego widniało podejrzenie choroby niedokrwiennej serca; - uznaniu, iż wykonanie gastroskopii przed rozpoczęciem leczenia ostrego zespołu wieńcowego było konieczne, podczas gdy działanie takie jest błędem w sztuce lekarskiej, ponieważ w przypadku rozpoznania ostrego zespołu wieńcowego należy jak najszybciej podać leki, między innymi przeciwpłytkowe; - ustaleniu, iż podczas przyjęcia do pozwanego szpitala były podstawy do rozpoznania u pacjentki choroby wrzodowej, podczas gdy podstawy takie nie istniały w całym okresie hospitalizacji pacjentki; - przyjęciu, iż pacjentka była całkowicie zdrowa na serce, gdyż w badaniu sekcyjnym znajduje się wpis o zmianach miażdżycowych w tętnicach wieńcowych serca; - ustaleniu, iż pacjentka cierpiała przed śmiercią, co jest sprzeczne z dokumentacją medyczną, gdyż A. D.
(1)przebywała na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej w całkowitym znieczuleniu, przez co nie można stwierdzić, iż cierpiała; - ustaleniu, iż winę za śmierć A. D.
(1)ponosi pozwany, podczas gdy śmierć pacjentki nastąpiła na skutek powikłań; z najdalej posuniętej ostrożności procesowej, błąd w ustaleniach faktycznych polegający na ustaleniu, iż powód cierpi na chorobę psychiczną, podczas gdy okoliczności faktyczne przeczą temu stwierdzeniu. Powód z własnej woli odmówił przyjęcia do specjalistycznego ośrodka, a dokumentacja medyczna powoda wydaje się być przedłożona na potrzeby niniejszej sprawy. W oparciu o te zarzuty pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i orzeczenie co do istoty sprawy przez oddalenie powództwa w całości; ewentualnie uchylenie wyroku Sądu I instancji i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Pozwany wniósł również o zasądzenie od powoda na jego rzecz kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Odpowiedź na apelację drugiej strony została złożona przez powoda, który wniósł o oddalenie apelacji pozwanego oraz zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania w postępowaniu apelacyjnym, w tym zwrotu kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Obie apelacje okazały się bezzasadne. Na wstępie, uwzględniając treść przepisu art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c., wskazać należy, że Sąd Apelacyjny, dokonując własnej oceny przedstawionego pod osąd materiału procesowego stwierdził, że Sąd Okręgowy w sposób prawidłowy przeprowadził postępowanie dowodowe, a poczynione ustalenia faktyczne (zawarte w wyodrębnionej redakcyjnie części uzasadnienia zaskarżonego wyroku) nie są wadliwe i znajdują odzwierciedlenie w treści przedstawionych w sprawie dowodów. Sąd odwoławczy ustalenia Sądu Okręgowego czyni częścią uzasadnienia własnego wyroku, nie znajdując potrzeby ponownego ich szczegółowego przytaczania (por. np. orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 13 grudnia 1935 r., C III 680/34. Zb. Urz. 1936, poz. 379, z dnia 14 lutego 1938 r., C II 21172/37 Przegląd Sądowy 1938, poz. 380 i z dnia 10 listopada 1998 r., III CKN 792/98, OSNC 1999, nr 4, poz. 83). W przypadku bowiem, gdy sąd odwoławczy, orzeka, jak w niniejszej sprawie, na podstawie materiału zgromadzonego w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, nie musi powtarzać dokonanych już wcześniej ustaleń i ich motywów. Wystarczy stwierdzenie, że przyjmuje je za własne. Nadto, jak jednolicie wskazuje się w judykaturze, obowiązek rozpoznania sprawy w granicach apelacji (art. 378 § 1 k.p.c.), oznacza związanie sądu odwoławczego zarzutami prawa procesowego (tak Sąd Najwyższy m.in. w uchwale z dnia 31 stycznia 2008 r., III CZP 49/07, Lex nr 341125), za wyjątkiem oczywiście tego rodzaju naruszeń, które skutkują nieważnością postępowania. Sąd Apelacyjny nie dostrzegł ich wystąpienia w niniejszej sprawie. Zasadniczo nie budzi też merytorycznych wątpliwości, a co więcej nie wymaga uzupełnienia, wywód Sądu I instancji dotyczący kwalifikacji dochodzonego przez powoda roszczenia oraz argumentacja prezentująca rekonstrukcję regulacji znajdujących zastosowanie przy ocenie jego zasadności. W związku z powyższym, zasadniczo również w tym zakresie – bez uszczerbku dla umotywowania rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego – pozostaje odwołanie się do przedstawionej szeroko argumentacji prawnej Sądu Okręgowego (art. 387 § 2 1 pkt 2 k.p.c.). Niezbędne uwagi uzupełniające wywód w kontekście zarzutów apelacyjnych, a także korygujące wadliwe odwołanie się przez Sąd Okręgowy do nieznajdującego zastosowania w realiach niniejszej sprawy przepisu art. 117 1 k.c., zostaną przedstawione poniżej. W pierwszej kolejności Sąd Apelacyjny rozważył apelację pozwanego, jako dalej idącą aniżeli apelacja powoda. Pozwany zakwestionował samą zasadę rozstrzygnięcia, podczas gdy powód, co oczywiste w sytuacji uwzględnienia powództwa co do jego istoty, podważał wyłącznie wtórną już kwestię wysokości ustalonego zadośćuczynienia. Wprawdzie pozwany wskazał, że zarzuty naruszenia przepisów prawa procesowego podnosi wyłącznie z ostrożności procesowej, tym niemniej to właśnie od nich należało rozpocząć analizę jego apelacji. Prawidłowość zastosowania lub wykładni przepisów prawa materialnego może być właściwie oceniona jedynie na kanwie niewadliwie ustalonej podstawy faktycznej rozstrzygnięcia. Skuteczne zatem zgłoszenie zarzutu dotyczącego naruszenia prawa materialnego wchodzi zasadniczo w rachubę tylko wtedy, gdy ustalony przez sąd pierwszej instancji stan faktyczny będący podstawą zaskarżonego wyroku, nie budzi zastrzeżeń (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 marca 1997 roku, sygn. akt II CKN 60/97). Szczególnie istotne jest to w sprawie rozpoznawanej, w której zasadniczy zarzut niewłaściwego zastosowania art.
§ 2k.c.
jest powiązany z prezentowanym zarazem przez pozwanego stanowiskiem o całkowitej prawidłowości postępowania jego personelu, za którego działania i zaniechania ponosi odpowiedzialność. W ramach zarzutu naruszenia art. 233 k.p.c. (jak należy sądzić chodzi o § 1 tego przepisu) skarżący kwestionuje szereg ustaleń faktycznych dotyczących stanu zdrowia i przebiegu leczenia A. D.
(1). Wyjaśnienia wymaga, że zgodnie z art. 233 § 1 k.p.c. sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według swego przekonania na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. W orzecznictwie przyjmuje się, że jeżeli z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów i musi się ostać, choćby na podstawie tego materiału dowodowego w równym stopniu dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub gdy wnioskowanie sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo - skutkowych, przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona (por. np. wyrok SA w Warszawie z 30 marca 2021 r., V ACa 73/21, LEX nr 3174770; wyrok SA w Lublinie z 10 lutego 2021 r., III AUa 635/20, LEX nr 3147549; wyrok SA w Szczecinie z 29 października 2020 r., I AGa 91/19, LEX nr 3118248). W ocenie Sądu Apelacyjnego, apelacja pozwanego nie zawiera tego rodzaju zarzutów, które odpowiadałyby powyższym kryteriom prawnym i w związku z tym nie mogła ona doprowadzić do korekty zaskarżonego wyroku w oczekiwany przez skarżącego sposób, mający prowadzić do wniosku, że pozwany nie ponosi winy za śmierć A. D.
(1), lecz była to kwestia – bliżej niedookreślonych – powikłań. Pozwany w sposób nader ogólnikowy wskazuje w pierwszym rzędzie, że Sąd Okręgowy w sposób dowolny przyjął za prawdziwe jedynie część twierdzeń zawartych w opiniach biegłych, bez należytego uzasadnienia dlaczego akurat te twierdzenia zostały uznane za prawdziwe, a pozostałe odrzucone. Zarzut ten posiada charakter jedynie blankietowy, opierając się na gołosłownej tezie o wybiórczym odrzuceniu tych – bliżej niesprecyzowanych – wniosków opinii biegłych, które miałyby przemawiać za brakiem odpowiedzialności pozwanego. Tymczasem Sąd Okręgowy dokonał skrupulatnej analizy wniosków wynikających z opinii biegłych, rekonstruując na ich podstawie – wraz z innymi przeprowadzonymi w sprawie dowodami, w tym przede wszystkim z dokumentacją medyczną - zupełną i przekonującą ocenę stanu zdrowia A. D.
(1)zarówno w okresie przed hospitalizacją, jak i w jej trakcie, jak również wdrożonych w stosunku do niej procedur diagnostycznych i leczniczych. Należy zaznaczyć, że opinia biegłego podlega ocenie - przy zastosowaniu art. 233 § 1 k.p.c. na podstawie właściwych dla jej przedmiotu kryteriów zgodności z zasadami logiki i wiedzy powszechnej, poziomu wiedzy biegłego, podstaw teoretycznych opinii, a także sposobu motywowania oraz stopnia stanowczości wyrażonych w niej wniosków (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 2000 roku, sygn. akt I CKN 1170/98). Pozwany nie podjął na tej płaszczyźnie żadnej krytyki ze skonstruowanym na podstawie opinii biegłych wywodem Sądu Okręgowego, który prowadzi do nieodpartego wniosku o spowodowanej niezachowaniem należytej staranności nieprawidłowości diagnozowania i leczenia A. D.
(1), które to uchybienia doprowadziły do jej śmierci. Pozwany odwołuje się do opinii sporządzonych przez biegłego K. L., te jednak zostały poddane przez Sąd Okręgowy wyspecyfikowanej już powyżej krytyce. W uzasadnieniu apelacji przywołana została opinia biegłego, iż każdy kolejny lekarz oceniający sprawę ma ułatwione zadanie w stosunku do lekarza faktycznie leczącego pacjenta, a także że w świetle rozwoju medycyny i wytycznych z roku 2007 to ówczesny stan jest standardem, przez pryzmat którego należy oceniać postępowanie lekarzy pozwanego, ponieważ nie można od nich wymagać posiadania wiedzy dostępnej w przyszłości. Brakuje jednak w apelacji wywodu, który na podstawie tych ogólnikowo przytaczanych wskazań biegłego podważałby ustalenia co do nieprawidłowości podjętych wobec A. D.
(1)czynności, zwłaszcza że nie budzi wątpliwości, iż przeprowadzenie prawidłowego wywiadu i dokonanie prostego badania per rectum celem oceny możliwości wystąpienia krwawienia, należą do podstawowego kanonu lekarskiego zarówno dziś, jak i bez wątpienia w relatywnie nieodległym roku 2007. Nie można również podzielić zarzutu pozwanego, z którego ma wynikać, że skoro na skierowaniu od lekarza pierwszego kontaktu lekarz ten nie wskazał choroby wrzodowej, tylko podejrzenie choroby niedokrwiennej serca, to personel pozwanego miałby być takim wskazaniem związany. Jest oczywistym, że w niczym nie umniejsza to zakresu odpowiedzialności pozwanego szpitala (na płaszczyźnie ustaleń faktycznych sprawy – wskazywanych przez biegłych obowiązkowych czynności diagnostycznych i leczniczych, jakie powinny być wykonane), ponieważ dlatego właśnie pacjentka trafiła do szpitala specjalistycznego, aby uzyskać pogłębioną diagnostykę i dalej idące leczenie, aniżeli mogłoby to nastąpić przy wizycie u lekarza rodzinnego. Trzeba dodać, że wywiad i zastosowane procedury medyczne powinny mieć charakter holistyczny, mając na uwadze całokształt możliwych do zaistnienia u pacjenta objawów chorobowych. Należy powtórzyć tu zasadnicze ustalenie biegłych, a za nimi Sądu Okręgowego, iż skupienie całej uwagi zespołu badającego i kierującego leczeniem pacjentki na prowadzeniu postępowania w oparciu o rozpoznanie ostrego zespołu wieńcowego nie było właściwe, należało bowiem mieć na uwadze, że obserwowane w badaniu EKG zmiany nie wynikały z niedostateczności krążenia wieńcowego, ale z występującej u A. D.
(1)niedokrwistości, która to nie jest rzadko obserwowanym zjawiskiem. Konieczność przeprowadzenia całościowej diagnostyki podważa również argumenty odwołujące się do stwierdzenia choroby wrzodowej żołądka. Sąd Apelacyjny uznał również za bezzasadny argument co do obecnych u A. D.
(1)zmian miażdżycowych w tętnicach wieńcowych serca. Sam fakt zmian miażdżycowych nie wskazuje jeszcze na chorobę wieńcową, przeciwnie, zmiany miażdżycowe – na co wskazywali również biegli – są okolicznością w wieku A. D.
(1)rzeczą zupełnie normalną. Kwestia przeżywania przez A. D.
(1)cierpienia przed jej śmiercią nie jest głównym elementem niniejszej sprawy, ponieważ rekonstruowane są w niej przeżycia powoda P. D.
(1). Tym niemniej, wbrew argumentacji pozwanego, należy wskazać, że cierpienia pacjenta nie można wyłączyć w sytuacji, w której jest on pozbawiony przytomności, bowiem oczywistym jest, że pozbawienie przytomności podczas przebywania na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej jest właśnie jednym z objawów przeżywanej przez niego krzywdy w związku z rozstrojem zdrowia. Ponadto, A. D.
(1)nie przebywała przecież na tym oddziale przez cały okres swojej hospitalizacji. W ramach ustaleń faktycznych pozwany zakwestionował jeszcze ustalenie, by powód cierpiał na chorobę psychiczną, podczas gdy okoliczności faktyczne przeczą temu stwierdzeniu. Apelujący podniósł, że powód z własnej woli odmówił przyjęcia do specjalistycznego ośrodka, a dokumentacja medyczna powoda wydaje się być przedłożona na potrzeby niniejszej sprawy. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, oceniony wszechstronnie, logicznie i życiowo racjonalnie (wypada przypomnieć, że wbrew supozycji skarżącego procedura cywilna, w odróżnieniu od procedury karnej, nie zna osobnego konstrukcyjnie od zarzutu obrazy przepisów prawa procesowego zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych jak z art. 438 pkt 3 k.p.k.) nie pozostawia wątpliwości, że powód doświadczył pogorszenia się swojego stanu zdrowia psychicznego i zapadły co do niego określone powyżej rozpoznania. Dokumentacja ta o tyle została „przedłożona na potrzeby niniejszej sprawy”, że oczywiście to na powodzie ciążył z mocy art. 6 k.c. obowiązek wykazania krzywdy, której doznał, jednak nie można uznać, a to zdaje się skarżący suponować, że powód rozpoczął konsultacje psychiatryczne w okresie zbliżonym do złożenia pozwu, a więc że dokonałby tego na potrzeby niniejszej sprawy, co miałoby z kolei umniejszać czy zgoła podważać doznaną przez niego krzywdę. W świetle całokształtu zgromadzonej dokumentacji medycznej, jak i przesłuchania samego powoda i jego konkubiny, pod adresem których to zeznań pozwany nie składa żadnych zarzutów, nie ulega wątpliwości, że powód przez cały czas od śmierci matki przeżywał z tego powodu cierpienie, w związku z którym częstokroć udawał się do specjalistów. Powód odmówił leczenia w szpitalu psychiatrycznym, jednak uczynił to z obawy przed napiętnowaniem społecznym i nie chcąc zostawiać rodziny bez swojej obecności. Motywy te nie pozostają w związku z istnieniem i poziomem odczuwanej przez niego krzywdy, lecz wynikały z przyczyn z nią niezwiązanych, z których zresztą nie sposób czynić powodowi zarzutu. Pozwany kwestionuje kolejno ustalenie Sądu Okręgowego, że zachowanie lekarzy pozwanego wyczerpało znamiona czynu z art. 155 k.k. W ocenie pozwanego jeżeli postępowanie przygotowawcze zostało prawomocnie umorzone na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, to z uwagi na fakt, że zachowanie lekarzy zostało zbadane pod kątem możliwości wypełnienia znamion czynu zabronionego przez uprawniony do tego organ, to sąd cywilny nie może ponownie ocenić tego czynu korzystając z tych samych kryteriów. Umknęło jednak uwadze skarżącego, że o ile postępowanie karne prowadzone było w kierunku czynu z art. 160 § 2 k.k., a więc narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w sytuacji, w której na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, to Sąd Okręgowy dokonał ustaleń co do popełnienia przestępstwa z art. 155 k.k., tj. nieumyślnego spowodowania śmierci. Brak jest zatem w tym wypadku tożsamości czynu, czego podstawowym wyrazem jest umyślność czynu z art. 160 § 2 k.k. oraz nieumyślność tego z art. 155 k.k. Oznacza to, że sąd cywilny, pomimo prawomocnego umorzenia postępowania karnego o czyn z art. 160 § 2 k.k. mógł samodzielnie ustalić czy w sprawie doszło do popełnienia przestępstwa z art. 155 k.k. Sąd Okręgowy zasadnie ustalił, że doszło do popełnienia przestępstwa z art. 155 k.k., przy czym dla potrzeb postępowania cywilnego, a w szczególności ustalenia właściwego terminu przedawnienia roszczeń poddanych w nim pod osąd oraz odpowiedzialności pozwanego nie było wymagane przypisanie przestępstwa indywidualnie wskazanemu pracownikowi czy innej osobie, za którą pozwany przyjął odpowiedzialność. Brak przypisania winy indywidualnie oznaczonej osobie nie przesądza, że nie można stwierdzić popełnienia przestępstwa. Sąd cywilny i tak zresztą nie mógłby niejako zastępować sądu karnego w konieczności dokonania pełnych ustaleń co do bytu przestępstwa, jako że czyn z art. 155 k.k. uległby już przedawnieniu z upływem lat 10 od chwili jego popełnienia (art. 100 § 1 pkt 3 k.k.), co wypaczałoby 20-letni termin przedawnienia przyjęty w art.
§ 2k.c.
dla każdej szkody wynikającej ze zbrodni lub występku, nie wyłączając przestępstw, które na gruncie prawa karnego przedawniają się wcześniej. W rozważanej kwestii można odwołać się do zapadłej w analogicznej sytuacji uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 29 października 2013 roku, sygn. akt III CZP 50/13, gdzie wskazano, że roszczenie pokrzywdzonego o naprawienie szkody, wynikłej ze zbrodni lub występku, wyrządzonej w okolicznościach uzasadniających odpowiedzialność cywilną posiadacza pojazdu mechanicznego lub kierującego pojazdem mechanicznym, których tożsamości nie ustalono (art. 98 ust. 1 pkt 1 i 2 w związku z art. 109a ustawy z 22.5.2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 392 ze zm.), przedawnia się na podstawie art.
§ 2k.c.
Sąd Najwyższy odwołał się w tej mierze do rozbieżnych funkcji odpowiedzialności cywilnej i karnej i zważył, że podstawową funkcją tej pierwszej jest zrekompensowanie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym. Dokonując oceny tak znamion podmiotowych, jak i przedmiotowych czynu, jak i winy, w okolicznościach sprawy należy mieć na uwadze, że wina, skrótowo rzecz ujmując, wyraża się w zarzucalności z powodu wadliwie ukształtowanej woli sprawcy, który naruszył normę sankcjonowaną w sytuacji, gdy bezprawność czynu była przez niego rozpoznawalna. W praktyce podstawy do stwierdzenia winy występują zawsze wtedy, gdy nie ma ustawowych okoliczności wyłączających winę. Dobrem chronionym przepisami art. 155 k.k. i art. 160 § 1-3 k.k. jest życie i zdrowie człowieka. Relacja prawna jaka zachodzi między lekarzem i pacjentem jest typowa dla zaistnienia warunków odpowiedzialności karnej gwaranta jako podmiotu zobowiązanego do podejmowania zachowań skierowanych przeciwko skutkowi. Podstawową powinnością prawną gwaranta jest, nawiązując do treści art. 9 § 2 k.k., zachowanie "ostrożności wymaganej w danych okolicznościach". Sytuacja taka miała miejsce w rozpoznawanym przypadku, w której personel pozwanego, pełniąc rolę gwaranta, zobowiązany był do przestrzegania powyższego standardu, czego jednak nie uczynił. Zwłaszcza w okolicznościach tej sprawy należy przypomnieć, że lekarz nie może poprzestać na przyjęciu od pacjenta wywiadu co do przebytych chorób i operacji także wtedy, gdyby pacjent zapewniał, że był i jest zdrowy (por. na kanwie przestępstwa z art. 155 k.k. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 lutego 2017 roku, sygn. akt III KK 226/16). Odpowiedzialność lekarza aktualizuje się w momencie wystąpienia niebezpieczeństwa, przy czym musi być ono obiektywnie rozpoznawalne ex ante. Obowiązki lekarza obejmują przeprowadzenie czynności diagnostycznych, pozwalających lekarzowi na ustalenie czy występuje zagrożenie dla życia lub zdrowia pacjenta oraz podjęcie stosownych czynności terapeutycznych, zmniejszających owo zagrożenie, o ile obiektywnie jest to możliwe (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 6 października 2016 roku, sygn. akt V KK 94/16). Reasumując, do przyjęcia odpowiedzialności z art. 155 k.k. dochodzi wówczas, gdy śmierć człowieka jest niezamierzonym następstwem (nieumyślnego w rozumieniu art. 9 § 2 k.k.) działania sprawcy, a więc polegającym na niezachowaniu obowiązku ostrożności w sytuacji, w której na podstawie normalnej zdolności przewidywania i ogólnego obowiązku dbałości o życie ludzkie lub przewidywanie skutków własnych działań można wymagać od człowieka, aby nie dopuścił do wystąpienia przestępczego skutku. Sąd Apelacyjny nie miał wątpliwości, że do takiej sytuacji doszło w niniejszej sprawie, a stało się to na skutek szeroko opisanych zaniedbań personelu pozwanego szpitala. Spełnione zostały zarówno znamiona przedmiotowe, jak i podmiotowe czynu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 września 2022 roku, sygn. akt II CSKP 466/22 oraz przywoływane tam wcześniejsze orzecznictwo), a więc nieumyślne spowodowanie śmierci i odpowiedzialność osoby na której ciążył szczególny, prawny obowiązek przeciwdziałania takiemu skutkowi oparta na nieumyślności, czyli w tym wypadku nie dość starannej diagnozie, która skutkowała wadliwym leczeniem. Odnośnie odpowiedzialności cywilnoprawnej pozwanego, której sama konstrukcja (nie zaś zaistnienie jej w niniejszej sprawie) nie była kwestionowana, Sąd Okręgowy zasadnie odwołał się do art. 415 k.c. i art. 430 k.c., przedstawiając w tej mierze całkowity i kompletny wywód, w którym należy podkreślić, że zgodnie z dominującym i zasługującym na aprobatę zapatrywaniem orzecznictwa, że stypizowana w art. 430 k.c. odpowiedzialność zwierzchnika za podwładnego wystąpi nie tylko w związku ze stosunkiem pracy, ale również w sytuacji działania w strukturze organizacyjnej powierzającego z wyraźnym wskazaniem charakteru i zakresu powierzonych mu obowiązków (por. W. Borysiak [w:] K. Osajda [red.], Kodeks cywilny. Komentarz, Legalis 2023, komentarz do art. 430 oraz wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 26 stycznia 2011 roku, sygn. akt IV CSK 308/10 oraz z dnia 28 czerwca 2011 roku, sygn. akt II PK 9/11). W konsekwencji powyższego zasadnie Sąd Okręgowy przyjął, że nie upłynął jeszcze 20-letni termin przedawnienia roszczenia powoda z art.
§ 2k.c., ten bowiem upływa dopiero w roku 2027.
Uzupełniająco jedynie należy tu dodać, że Sąd Okręgowy bezzasadnie (co trafnie zauważa skarżący) powołuje się na możliwość skorzystania w sprawie (w ramach oceny zarzutu przedawnienia, gdyby jego termin co do zasady upłynął wobec niemożności zakwalifikowania go jako roszczenia o naprawienie szkody wynikającej ze zbrodni lub występku) z art. 117 1 k.c. Przepis ten wszedł w życie w dniu 9 lipca 2018 roku, na mocy ustawy z dnia 13 kwietnia 2018 roku o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r., poz. 1104). Dotyczy on wyłącznie roszczeń przeciwko konsumentowi, a takiego przymiotu oczywiście nie posiada w niniejszej sprawie pozwany. Nawet zaś hipotetycznie zakładając konsumencki charakter niniejszej sprawy, to art. 5 ust. 4 ustawy nowelizującej wyraźnie wyłączałby możliwość zastosowania art. 117 1 k.c., skoro stanowi on, że roszczenia przedawnione przysługujące przeciwko konsumentowi, co do których do dnia wejścia w życie niniejszej ustawy nie podniesiono zarzutu przedawnienia, podlegają z tym dniem skutkom przedawnienia określonym w k.c. w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą. Niezależnie od powyższego, za w każdym wypadku słuszne należałoby uznać zapatrywanie Sądu Okręgowego co do konieczności uznania podniesienia zarzutu przedawnienia za sprzeczny z zasadami współżycia społecznego z art. 5 k.c. Trudno jest odmówić zasadności argumentacji, że powód mógł uważać sprawę za zakończoną – co do całokształtu jej skutków prawnych – wraz z umorzeniem postępowania karnego. Nie można również przyjąć, aby był bezczynny w dochodzeniu swoich roszczeń (a przecież przeciwdziałanie bezczynności uprawnionego jest jednym z głównych celów instytucji przedawnienia), jako że zmierzał do wyjaśnienia okoliczności sprawy, indagując w tej sprawie zarówno lekarzy, w których działaniach i zaniechaniach upatrywał przyczyny śmierci matki, jak i osoby trzecie. Nie wykazano przy tym, aby zachowanie powoda przekraczało, jak wskazuje skarżący, jakiekolwiek normy, w szczególności nie wiadomo nic na temat tego, aby przeciwko powodowi pracownicy pozwanego mieli wysuwać jakiekolwiek roszczenia. Zupełnie bezzasadna jest argumentacja pozwanego, że ten nie mógłby dobrowolnie zaspokoić roszczenia powoda, ponieważ podlega dyscyplinie finansów publicznych. Przepisy ustawy o finansach publicznych wprowadzają oczywiście reżim wydatkowania środków przez podmioty, do których znajduje ona zastosowanie, tym niemniej nie oznacza to zwolnienia go z odpowiedzialności cywilnoprawnej, w tym również w zakresie czynów niedozwolonych. Bezzasadną okazała się także apelacja powoda, który w postępowaniu apelacyjnym domagał się zasądzenia na jego rzecz kwoty dodatkowo 200 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, ponad uwzględnioną już przez Sąd Okręgowy kwotę 100 000 zł. Wadliwości rozstrzygnięcia Sądu Okręgowego w przedmiocie określenia kwoty należnego mu zadośćuczynienia powód upatrywał w pierwszej kolejności we wskazaniu Sądu Okręgowego, że dowód z opinii biegłego psychiatry – o którego przeprowadzenie powód nie wnioskował, pomimo spoczywającego na nim w tym zakresie ciężaru dowodu – mógłby przyczynić się do ustalenia, w jakim stopniu krzywda powoda wynika z utraty matki, a w jakim z utraty ojca czy „przyszywanego dziadka” będącego ojczymem A. D.
(1), a nadto na ile cierpienie powoda spowodowane jest czynnikami, takimi jak przebycie epizodu depresyjnego w roku 2006 roku oraz zdiagnozowana niedawno u powoda choroba afektywna dwubiegunowa. Powód stoi na stanowisku, że żaden biegły nie potrafiłby dokonać tego rodzaju oceny, gdyż przeżyć natury emocjonalno-psychicznej z założenia nie da się zmierzyć. W ocenie powoda zgłoszenie takiego dowodu co do jego stanu psychicznego powinno raczej obciążać pozwanego, gdyż nie powinno być rolą powoda wykazanie, że jego cierpienie nie wynika z choroby afektywnej dwubiegunowej, lecz zadaniem pozwanego wykazanie, że wynika. Zakres faktów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy zakreśla jej przedmiot. Zgodnie z art. 6 k.c. ciężar udowodnienia danego faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. W sprawach o naruszenie dóbr osobistych ciężar faktu naruszenia dobra osobistego, a gdy powód dochodzi roszczenia pieniężnego – także ciężar dowodu doznanej krzywdy – spoczywa na powodzie jako osobie wywodzącej z tego faktu skutki prawne. Co do tych faktów, inaczej niż co do bezprawności naruszenia dobra osobistego, art. 24 § 1 k.c., ani żaden inny przepis, nie zmienia wynikającej z art. 6 k.c. reguły rozkładu ciężaru dowodu, ustanawiając na rzecz powoda domniemanie prawne ziszczenia się tych faktów (por. uchwala składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 18 października 2011 roku, sygn. akt III CZP 25/11; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 grudnia 2012 roku, sygn. akt I CSK 248/12). Doznana przez powoda krzywda stanowi fakt, który – na równi z innymi – należy w procesie udowodnić, choćby w przypadku, gdy można byłoby powiedzieć, że jej istnienie jawi się jako oczywiste w świetle zasad doświadczenia życiowego. Brak jest natomiast podstaw do skonstruowania swoistego domniemania istnienia krzywdy po stronie powodowej, który pozwany powinien zwalczać, zgłaszając dowody prowadzące do jej podważenia, względnie umniejszenia. Ocena materiału dowodowego sprawy pod kątem wykazania krzywdy podlega regułom z art. 233 § 1 k.p.c., a więc powinna się cechować wszechstronnością oraz zgodnością z zasadami logiki i doświadczenia życiowego. Powód trafnie wskazuje, że sam fakt doznania krzywdy nie wymaga wiadomości specjalnych. Zgodzić należy się również ze stanowiskiem, że sfera przeżyć psychicznych, ze swej istoty, nie nadaje się do prostego skwantyfikowania. Zadaniem niezwykle trudnym byłoby dokonanie precyzyjnego rozdzielenia krzywdy, a więc negatywnych przeżyć psychicznych powoda, względem jej poszczególnych źródeł. Nie oznacza to jednak, aby z gruntu należało deprecjonować dowód z opinii biegłego jako środek dowodowy, który mógłby przyczynić się do ustalenia (w pewnym oczywiście przybliżeniu i oszacowaniu) rozmiaru krzywdy. Dowód z opinii biegłego psychiatry czy psychologa na okoliczność stanu zdrowia psychicznego osoby dochodzącej zadośćuczynienia za doznaną krzywdę jest szeroko wykorzystywany w praktyce orzeczniczej. Kwestia rozważenia sytuacji życiowej uprawnionego do zadośćuczynienia jest jednak raczej sferą stosowania prawa materialnego, tj. przyznania kwoty odpowiedniej w rozumieniu art. 448 k.c. Apelujący kwestionując stanowisko Sądu Okręgowego co do dowodu z opinii biegłego kwestionuje raczej ustalenie, że na stan psychiczny powoda istotnie wpłynęły również inne czynniki aniżeli ból i cierpienie po stracie matki, a oceny te są właśnie elementem zastosowania art. 448 k.c. Ewentualna opinia biegłego, nawet jeżeli zaakcentowano by w niej pewnie zdarzenia i ich skutki, miałaby zatem znaczenie co najwyżej przesłankowe dla ustalenia wysokości należnego powodowi zadośćuczynienia, bowiem nie służy ona ani do ustalania faktów ani do interpretowania przepisów prawa. Nie ulega wątpliwości, że powód doznał głębokiej krzywdy z powodu śmierci matki. Jej nagła śmierć była dla powoda wydarzeniem traumatycznym, które odcisnęło trwały ślad na jego psychice i które rezonuje po dziś dzień. Tym niemniej, nie ulega wątpliwości, że na stan psychiczny powoda, zarówno obecnie, jak i przez cały okres od śmierci matki, oddziaływały również inne czynniki, za które pozwany nie ponosi odpowiedzialności. Wynika to z opisanego przez Sąd Okręgowy obrazu poszczególnych negatywnych zdarzeń w życiu powoda, ich oddziaływania na sferę jego psychiki, uzewnętrznianych przez powoda przejawów jego stanu psychicznego oraz podjętego przez niego leczenia i konsultacji. Sąd odwoławczy, wobec niepostawienia w tej mierze skutecznych zarzutów obrazy przepisów prawa procesowego, jest związany ustaleniami Sądu I instancji w tej materii. Zgodnie z art. 448 zdanie pierwsze k.c. w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Przepis ten, podobnie jak art. 445 k.c., nie zawiera szczegółowych kryteriów określających, w jaki sposób ustalać wysokość odpowiedniego zadośćuczynienia. Z istoty rzeczy kompensata majątkowa uszczerbku niemajątkowego może nastąpić tylko w pewnym przybliżeniu, dlatego też przy określaniu wysokości świadczeń z art. 448 k.c. sądy zachowują duży zakres swobody w ramach tzw. prawa sędziowskiego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 9 października 2020 roku, sygn. akt II CSK 87/20). Słusznie zwraca się w judykaturze uwagę przede wszystkim na funkcję kompensacyjną zadośćuczynienia, którego założeniem jest pełna kompensata doznanej krzywdy, w myśl zasady przyznawania pełnego odszkodowania za doznaną szkodę, tj. przywrócenia stanu, jaki istniałby, gdyby nie doszło do zdarzenia wyrządzającego szkodę (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 lutego 2020 roku, sygn. akt I CSK 565/18). Trafnie wyjaśniono też w judykaturze, że o wysokości zadośćuczynienia za doznaną krzywdę wskutek naruszenia dóbr osobistych decydują kryteria, które wypracowano w orzecznictwie na gruncie art. 445 k.c. (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 marca 2019 roku, sygn. akt V CSK 77/18). Oznacza to, że o rozmiarze zadośćuczynienia należnego poszkodowanemu na podstawie art. 448 powinny decydować przede wszystkim następujące czynniki: rodzaj naruszonego dobra, wiek poszkodowanego w dniu zdarzenia, rozmiar doznanej przez niego krzywdy, czyli stopień doznanych przez niego cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność, czas trwania i nieodwracalność następstw, charakter zajęć i pracy wykonywanych przez poszkodowanego przed zdarzeniem, rola, jaką pełnił w rodzinie, plany na przyszłość, poczucie nieprzydatności społecznej, bezradność życiowa, w tym konieczność korzystania z pomocy innych osób, oraz inne okoliczności, które w każdym wypadku mają charakter indywidualny (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 kwietnia 2019 roku, sygn. akt I CSK 181/18; L. Jantowski [w:] Kodeks cywilny. Komentarz aktualizowany, red. M. Balwicka-Szczyrba, A. Sylwestrzak, LEX/el. 2023, art. 448). Przy ustalaniu wysokości przedmiotowego świadczenia należy również stopień zawinienia sprawcy naruszenia. Ugruntowane jest również stanowisko, że korygowanie przez sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może być dokonywane tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmierne (nieodpowiednie), tj. albo rażąco wygórowane, albo rażąco niskie (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 2004 r., sygn. akt I CK 219/04). W ocenie Sądu Apelacyjnego w sprawie nie zaszły podstawy do skorygowania kwoty przyznanego przez Sąd Okręgowy zadośćuczynienia. Zdaniem Sądu odwoławczego Sąd I instancji wziął pod uwagę wszystkie istotne dla ustalania wysokości zadośćuczynienia czynniki, poddając je należytej ocenie i nadawszy każdemu z nich właściwą miarę. Nie można mieć również zastrzeżeń do finalnie ustalonej kwoty zadośćuczynienia w wysokości 100 000 zł, gdyż należy ją uznać za współmierną do okoliczności sprawy, a zwłaszcza do kompensacji doznanych przez powoda cierpień, która przedstawia w aktualnych warunkach społeczno-gospodarczych znaczną wartość, umożliwiającą zakup wielu wartościowych dóbr, nie będąc przy tym zarazem kwotą wygórowaną. Argumentacja apelacji szeroko przedstawia wypowiedzi orzecznictwa co do ustalania wysokości zadośćuczynienia, z których nie wynika jednak, aby w konkretnym, zindywidualizowanym przypadku powoda, przyznana mu kwota była niewspółmierna. Apelujący nie wykazał, aby Sąd Okręgowy dopuścił się rażącego niedowartościowania czy przeszacowania któregokolwiek ze wskazanych powyżej elementów. Zerwanie więzi rodzinnych jest oczywiście jednym z najbardziej dotkliwych postaci naruszenia dobra osobistego. Zdarzenie, za które pozwany przyjął odpowiedzialność, miało charakter niewątpliwie traumatyczny i nieodwracalny, które powód wciąż odczuwa. Wbrew temu, co może wynikać z argumentacji powoda, przywołującej m.in. orzeczenia tutejszego Sądu, Sąd Okręgowy bynajmniej nie stwierdził, aby upływ czasu przemawiał za zmniejszeniem się jego krzywdy, a co za tym idzie za koniecznością zmiarkowania należnego mu zadośćuczynienia. Nie można również czynić zarzutu ustaleniom Sądu Okręgowego w zakresie więzi, które łączyły powoda ze zmarłą, a już zwłaszcza czynić zbyt daleko idących wniosków dotyczących walorów osobistych zmarłej – ustalenie dodatnich cech osobowości tej osoby, tak jak w tym wypadku, ma jedynie to znaczenie, że wspiera wniosek o istnieniu silnej, trwałej więzi między nim a poszkodowanym. Jako stosunkowo znaczny należy również ocenić stopień winy pozwanej placówki, w której, choć mowa jest o traktowanej typowo łagodniej winie nieumyślnej, to jednak zdecydowanie nie powinny się zdarzyć tak kardynalne błędy diagnostyczne. Z drugiej jednak strony nie można pomijać, że na stan psychiczny powoda miały wpływ inne jeszcze czynniki, aniżeli objęte niniejszym postępowaniem. Chociaż można pokusić się o stwierdzenie, że nagła śmierć matki odgrywała tu rolę pierwszoplanową, to nie znaczy to, aby pozwany był odpowiedzialny za wszystkie czynniki oddziałujące w sposób niekorzystny na aktualny stan powoda. Powód, choć był zmuszony ograniczyć działalność zawodową, a skutki zdarzenia rezonują również na jego codzienne, w życie tym rodzinne, funkcjonuje zarówno zawodowo, jak i w życiu rodzinnym, tworząc rodzinę ze swoją wieloletnią partnerką i ciesząc się dziećmi. W chwili śmierci matki powód był osobą dorosłą, usamodzielnioną. Więź poszkodowanego z matką, choć żywa i znacząca, to odpowiadała prawidłowo ukształtowanym, często spotykanym w społeczeństwie, relacjom rodzica i dorosłego dziecka. Okoliczności tych nie można rozumieć w ten sposób, że przemawiają na rzecz zmniejszenia należnego powodowi zadośćuczynienia, poprzez zrelatywizowanie krzywdy, której niewątpliwie doznał. Rzecz w tym, że w niniejszej sprawie nie zaszły dalej jeszcze idące skutki śmierci rodzica, a więc zupełne załamanie linii życiowej, które ma miejsce najczęściej w przypadku, gdy poszkodowanym jest dziecko albo osoba zależna od rodziców. To jedynie w takich właśnie przypadkach praktyka orzecznicza kształtuje zadośćuczynienia w kwotach zbliżonych do tych, jakich powód domagał się w poszczególnych instancjach. Sprawy o ochronę dóbr osobistych nie można postrzegać w ten sposób, że uznając i doceniając krzywdę powoda sąd obowiązany jest zaakceptować zarazem wysokość żądanego przez niego zadośćuczynień bowiem w innym przypadku naraża się na zarzut deprecjonowania czy relatywizowania zdarzenia szkodowego i wynikającej z niego krzywdy. Rolą Sądu jest zważenie wszystkich okoliczności sprawy celem przyznania zadośćuczynienia w kwocie odpowiedniej. Zdaniem Sądu Apelacyjnego kwota 100 000 złotych stanowi należytą rekompensatę za doznany przez powoda w tym zakresie uszczerbek. Mając na uwadze powyższe, w pkt I wyroku Sąd Apelacyjny oddalił obie apelacje na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania odwoławczego Sąd Apelacyjny orzekł na zasadzie art. 100 k.p.c., decydując o ich wzajemnym zniesieniu. Obydwie strony przegrały sprawę w zakresie wywiedzionych przez siebie apelacji oraz wygrały ją w zakresie apelacji strony przeciwnej, ponosząc przy tym zbliżone koszty postępowania. Leon Miroszewski Artur Kowalewski Robert Bury