← Polska

I ACa 1544/22

Sygn. akt I ACa 1544/22 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 23 czerwca 2023 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Edyta Buczkowska-Żuk Sędziowie:

§ 1

k.p.c., który jest jedynym właściwie przypadkiem możliwości zakwestionowania samego uzasadnienia wyroku. Powołanie się na naruszenie art.

§ 1k.p.c.

(uprzednio normę tę wyrażał art. 328 § 2 k.p.c. w jego dawnym brzmieniu) jest usprawiedliwione tylko wówczas, gdy z uzasadnienia orzeczenia nie daje się odczytać, jaki stan faktyczny lub prawny stanowił podstawę rozstrzygnięcia, co uniemożliwia kontrolę instancyjną. Inaczej rzecz ujmując, zarzut wadliwego sporządzenia uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia może okazać się zasadny tylko wówczas, gdy z powodu braku w uzasadnieniu elementów wymienionych w art.

§ 1k.p.c.

zaskarżone orzeczenie nie poddaje się kontroli, czyli gdy treść uzasadnienia orzeczenia sądu I instancji uniemożliwia całkowicie dokonanie toku wywodu, który doprowadził do jego wydania (por. ww. postanowienie Sadu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2001 roku, sygn. akt IV CKN 970/00; wyroki Sądu Apelacyjnego w Szczecinie: z dnia 20 kwietnia 2021 roku, sygn. akt I ACa 560/20, Lex nr 3188390 oraz z dnia 18 listopada 2021 roku, sygn. akt I ACa 465/21, Lex nr 3343310). Analiza wywodu Sądu Okręgowego prowadzi do wniosku, że w istocie Sąd ustalił, iż pozwany nie spełnił omawianego świadczenia. Świadczy o tym fakt, że w części faktograficznej orzeczenia okoliczność ta została wyłącznie wskazana, bez żadnego jej omówienia ani wyraźnego odniesienia do materiału dowodowego sprawy. Wywód w tym zakresie przeprowadzono dopiero w tzw. części prawnej uzasadnienia, gdzie podano przyczyny, dla których odmówiono wiarygodności twierdzeniom pozwanego w tym zakresie, rzeczowo przywołując zeznania siostry poszkodowanej co do motywu, jaki miałby przyświecać jej ojcu w odmowie zaproponowanego świadczenia oraz brak jakiegokolwiek dokumentu, który miałby świadczyć jego spełnieniu. Również w postępowaniu apelacyjnym pozwany nie przedstawia na tę okoliczność żadnego dowodu, choć trudno byłoby racjonalnie przyjąć, że nie pozostałby żaden materialny ślad po świadczeniu tak znacznej kwoty (w postaci np. potwierdzeń przelewu, salda czy wypłaty gotówki, stosownych rachunków, pokwitowań itp.). Prezentowanej przez pozwanego i jego partnerkę wersji nie potwierdzają też przywoływane w apelacji zeznania matki A. P.. Świadek ta wskazywała jedynie, jak przytoczono zresztą w uzasadnieniu apelacji, że pozwany rozmawiał z jej mężem na temat pieniędzy i kierował różne propozycje z tym związane. Nie oznacza to jednak, aby którakolwiek z tych propozycji została przyjęta i zrealizowana. Pozwany nie przedstawia przy tym źródeł pochodzenia tak znacznej kwoty, co notabene koliduje z przywoływanymi w innych częściach apelacji wywodami co do jego trudnej sytuacji majątkowej. Brak było również podstaw do zmiany ustaleń faktycznych odnośnie odbywanych przez poszkodowaną turnusów rehabilitacyjnych. Sam pozwany przyznaje zresztą w uzasadnieniu apelacji, że koszty te obciążały jego partnerkę. Wątpliwości może zresztą budzić koszt jednego turnusu, który został określony przez pracownicę partnerki pozwanego na ok. 10 000 zł. Kwota ta jawi się bowiem jako stanowczo zawyżona. Kwestia ta wiąże się zresztą z podnoszonymi również przez pozwanego zarzutami dotyczącymi wysokości świadczenia zasądzonego od powódki na rzecz poszkodowanej, która rzutuje na rozmiar jego odpowiedzialności regresowej. Jest to raczej rzeczą oceny prawnej, jednak w niniejszej sprawie nie można byłoby podważyć leżących u jej podstaw ustaleń faktycznych, ponieważ pozwany nie przedstawia żadnej argumentacji w tym zakresie. Nie wiadomo z jakich konkretnie powodów kwota zasądzonego na rzecz poszkodowanej świadczenia, czy to przez Sąd Okręgowy w Olsztynie i Sąd Apelacyjny w Białymstoku, czy też wreszcie ustalona ugodą zawartą przed Sądem Rejonowy w Olecku, miałaby być zawyżona. Wbrew przedstawionym powyżej kryteriom oceny zarzutu z art. 233 § 1 k.p.c., nie naprowadzono żadnej konkretnej argumentacji w tym zakresie. Można byłoby zresztą założyć, że wywód pozwanego kłóciłby się tutaj z twierdzeniami podnoszonymi odnośnie świadczeń, które miałyby być spełniane przez niego z własnej inicjatywy. Wskazując, że koszt jednego turnusu poszkodowanej miał wynosić aż 10 000 zł pozwany zdaje się tym samym przyznawać znaczny stopień uszczerbków w zdrowiu poszkodowanej. W świetle powyższego brak jest podstaw do stwierdzenia, aby przyznanie poszkodowanej jednorazowego odszkodowania z art. 447 k.c. było niezasadne. Sąd Apelacyjny odnosząc się do tego zarzutu na wstępie wskazuje na funkcję jaką pełni regulacja zawarta w art. 447 k.c. w systemie przyznawania świadczeń z tytułu czynów niedozwolonych. Przede wszystkim zwrócić należy uwagę na to, że świadczenie rentowe ma zapewnić poszkodowanemu środki finansowe, zastępujące mu w istocie utracone w wyniku określonego zdarzenia możliwości zarobkowe. W tym kontekście zgodzić się należy ze stanowiskiem, że zasadą jest naprawienie spowodowanej czynem niedozwolonym szkody na osobie przez przyznanie uprawnionemu odpowiedniej renty (art. 444 § 2 k.c.), a zasądzenie w to miejsce jednorazowego odszkodowania możliwe jest wyjątkowo, gdy występują "ważne powody" (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 grudnia 1998 roku, sygn. akt II UKN 603/98, OSNAPiUS 2000, Nr 4, poz. 153, Prok. i Pr.-wkł. 1999, Nr 6, poz. 45). Ważnym powodem w rozumieniu tego przepisu będzie każda istotna, leżąca w interesie poszkodowanego, potrzeba zaspokojenia codziennych wydatków na pokrycie kosztów utrzymania jego i rodziny, które wcześniej był w stanie pokryć z uzyskiwanych dochodów. W szczególności może to mieć miejsce w sytuacji, gdy ze względu na ustalone szczególne okoliczności przyznanie jednorazowego odszkodowania zapewni poszkodowanemu zaspokojenie wszystkich potrzeb, dla zaspokojenia których przeznaczona była renta, a równocześnie z punktu widzenia szeroko pojętego interesu poszkodowanego będzie bardziej korzystne dla poszkodowanego niż renta (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 3 października 1966 r., sygn. akt III CZP 17/66, OSNCP 1968, Nr 1, poz. 1, OSNPG 1967, Nr 12, poz. 42, s. 15, OSPiKA 1968, z. 2, poz. 28, OSPiKA 1969, z. 1, poz. 1 z glosą S. Garlickiego, OSPiKA 1969, z. 1, s. 4; wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 31 lipca 2003 roku, sygn. akt I ACa 568/2003, OSA 2005, z. 3, poz. 11, s. 51; wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 7 listopada 2013 roku, sygn. akt I ACa 394/13, Lex nr 1438231). Jeżeli poszkodowana w dalszym ciągu otrzymywałaby rentę, to choć jej bieżące potrzeby pozostawałyby zaspokojone, to wątpliwym jest, aby mogła ona kiedykolwiek podjąć próbę usamodzielnienia się poprzez zakup własnego mieszkania. Poszkodowana nie miałaby po prostu na ten cel żadnych środków finansowych. Nie ulega wątpliwości, że w kwestii zabezpieczenia swoich potrzeb materialnych w swoim dotychczasowym życiu A. P. pozostawała zdana głównie na świadczenia otrzymywane od ubezpieczyciela. Trudno byłoby przyjąć, że poszkodowana mogłaby liczyć w tej mierze na pomoc instytucji publicznych, jako że iluzorycznym w aktualnych warunkach społeczno-gospodarczych byłoby liczyć na zapewnienie odpowiedniego dla potrzeb osoby niepełnosprawnej lokum w ramach jakichkolwiek świadczeń gminy czy państwa, zresztą w innej gminie, aniżeli ta, w której poszkodowana dotąd zamieszkiwała. Wysokość ustalonego jednorazowego odszkodowania pozwany zakwestionował w ramach zarzutu naruszenia art. 6 k.c. Przepis art. 6 k.c. traktuje o ciężarze dowodu w sensie materialnoprawnym i wskazuje, kogo obciążają skutki niewypełnienia obowiązku udowodnienia istnienia prawa. Kwestionowanie prawidłowości uznania przez sąd, że przeprowadzone dowody nie są wystarczające do przyjęcia za udowodnione okoliczności, których ciężar udowodnienia spoczywał na jednej ze stron, może nastąpić w drodze zarzutu naruszenia odpowiednich przepisów prawa procesowego, nie zaś art. 6 k.c. (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 kwietnia 2011 roku, sygn. akt I CSK 517/10, Lex nr 960502). Zarzut pozwanego w tym zakresie należało zatem uznać za z gruntu bezzasadny, niezależnie od wskazywanej już powyżej okoliczności, że nie został on zakotwiczony w ustalonym przez Sąd Okręgowy stanie faktycznym, ani w ogóle w materiale dowodowym sprawy. Strona powodowa wypełniła natomiast ciążący na niej w tym zakresie obowiązek dowodowy, przedstawiając orzeczenia sądów, z których wynikała wysokość przyznanej poszkodowanej renty, a następnie jednorazowego odszkodowania. Pozwany nie wykazał, aby faktycznie nie mógł uczestniczyć w postępowaniach przed Sądem Okręgowym w Olsztynie i Sądem Apelacyjnym w Białymstoku bez swojej winy. Co więcej, powódka przedstawiła w toku niniejszego postępowania in extenso wyroki tych Sądów wraz z ich uzasadnieniami (k. 151 – 155v oraz k. 155v – 163). Pozwany nie przedstawił jednak pod adresem ustaleń poczynionych w tych postępowaniach, jak i samego sposobu obrony powódki w tamtym procesie, żadnych konkretnych zarzutów. Samą zaś kwotę 370 000 zł należy uznać za niewygórowaną, mając na uwadze, że ma ona zapewnić usamodzielnienie się osoby, której szanse życiowe uległy znacznemu pogorszeniu. Zasadniczym zarzutem apelacji był zarzut naruszenia art. 447 k.c. w zw. z art. 917 k.c. w zw. z art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych poprzez zignorowanie skutku kapitalizacji renty dla sytuacji materialnej zobowiązanego. Pozwany przywołał tu wyrok Sadu Najwyższego z dnia 7 grudnia 2006 roku w sprawie o sygnaturze akt III CSK 266/06, Lex nr 238949, gdzie wskazano, że ugoda nie może modyfikować stosunku odszkodowawczego, skoro jej stroną nie jest ubezpieczony sprawca szkody (pozwany). Taka ugoda miałaby być nieważna ze względu na naruszenie art. 917 k.c. oraz sprzeczność z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 k.c.). Powyższy wyrok Sądu Najwyższego zapadł jednak w zupełnie innej sytuacji faktycznej. W tamtej sprawie ubezpieczyciel zawarł ugodę, w której wypłacone już odszkodowanie miało całkowicie zaspokoić roszczenia poszkodowanej, która oświadczyła, że nie będzie w przyszłości zgłaszać względem niego żadnej szkody z tego tytułu. Sąd Okręgowy orzekający w tamtej sprawie uznał, że skoro nowe szkody na osobie (pogorszenie się stanu jej zdrowia) powstały dopiero po zawarciu ugody, to należy przyjąć, iż ugoda nie obejmuje roszczeń dotyczących tych szkód. Sąd Najwyższy uznał, że taka ugoda faktycznie została zawarta wyłącznie w interesie ubezpieczyciela z pokrzywdzeniem zarówno poszkodowanej, która nie mogłaby już domagać się żadnych dodatkowych świadczeń od ubezpieczyciela, jak i oczywiście samego sprawcy szkody, który pozostawałby jedynym zobowiązanym do naprawienia szkód powstałych w przyszłości. Nastąpiło w ten sposób faktycznie zwiększenie się zakresu odpowiedzialności sprawcy szkody, ponieważ w zakresie nieobjętym ugodą z jego odpowiedzialnością nie współistniała już odpowiedzialność ubezpieczyciela. W niniejszej natomiast sprawie zakres zobowiązania ciążącego na powodowym bezpieczycielu względem poszkodowanej nie uległ zmianie, zmienił się natomiast jedynie sposób spełnianego świadczenia. Co za tym idzie, nie uległ również zmianie zakres odpowiedzialności regresowej pozwanego. Skoro natomiast ubezpieczyciel przyjął odpowiedzialność za wszystkie skutki wypadku, to obejmuje ona również – z konsekwencją dla regresu wobec pozwanego – odpowiedzialność z art. 447 k.c. Odpowiedzialność ta spoczywała przy tym wciąż zarówno na ubezpieczycielu, jak i – wtórnie, regresowo – na sprawcy szkody. Sąd Apelacyjny uznał wreszcie za niezasadną argumentację pozwanego odwołującą się do konieczności zastosowania wobec niego dobrodziejstwa z art. 5 k.c. W okolicznościach sprawy nie może być mowy ani o wykonywaniu przez powódkę prawa z naruszeniem jego społeczno-gospodarczego przeznaczenia, ani też o czynieniu tego niezgodnie z zasadami współżycia społecznego. Wystąpienie przeciwko pozwanemu z regresem w dalszym ciągu spełnia wobec niego funkcję prewencyjną i wychowawczą, a przede wszystkim – sankcyjną. Upływu piętnastu lat między dniem zdarzenia szkodowego a dniem prawomocnego wyrokowania w przedmiocie wynikającego z niego regresu nie można uznać za kryterium wartościowania roszczenia w perspektywie art. 5 k.c. Należy przypomnieć, że roszczenie powódki przeciwko pozwanemu przedawnia się z upływem aż dwudziestu lat (art. 442 1 § 2 k.c.), co jest refleksem nie tylko szczególnie nagannej oceny szkód wynikających ze zbrodni lub występku, lecz również tego, że takie szkody mają szczególnie długotrwałe skutki dla poszkodowanych. Tak jest również w niniejszej sprawie, w której poszkodowana w dalszym ciągu ponosi skutki zdarzenia z roku 2008, akcentowane zresztą przez samego pozwanego w ramach kwestionowania jej zdolności do samodzielnego funkcjonowania. Zarzut pozwanego jest zresztą o tyle paradoksalny, że znaczny upływ czasu pomiędzy spowodowaniem przez niego zdarzenia szkodowego a wystąpieniem przeciwko niemu z regresem, był w istocie okolicznością przemawiającą na rzecz uznania obciążenia go odpowiedzialnością regresową za działanie słuszne i sprawiedliwe. Przez ten stosunkowo długi okres pozwany powinien poczynić możliwie wysokie oszczędności, licząc się z tym, że ubezpieczyciel ma prawo dochodzić w stosunku do niego regresu. Sytuacja pozwanego była zatem w tym przypadku lepsza, aniżeli typowych sprawców szkody, w stosunku do których ubezpieczyciele kierują swoje roszczenia niezwłocznie po ustaleniu ich własnej odpowiedzialności, a więc przed upływem ledwie kilku lat od zdarzenia. Nic nie wskazuje na to, aby pozwany faktycznie spełniał jakiekolwiek świadczenia na rzecz poszkodowanej. Nie wykazano, by ojcu poszkodowanej pozwany przekazał dobrowolnie kwotę aż 50 000 zł, a koszty turnusów rehabilitacyjnych ponosiła partnerka pozwanego, a zatem zależało to wyłącznie od jej dobrej woli. Nawet jednak gdyby pozwany faktycznie spełnił te świadczenia, to ich wartość była znacznie niższa, aniżeli rozmiar jego odpowiedzialności. Brak jest podstaw aksjologicznych do przyjęcia, że można zwolnić się od poniesienia w całości odpowiedzialności za spowodowaną przez siebie szkodę poprzez spełnienie jej w części, choćby z własnej inicjatywy, bez przymuszenia do tego orzeczeniem sądowym. Trudno byłoby również usankcjonować taki stan rzeczy, z którego wynikałoby, że poszkodowana miałaby przyjmować świadczenia ze strony sprawcy wypadku, który doprowadził do jej głębokiego pokrzywdzenia w celu umniejszenia jego odpowiedzialności, nawet jeśli chodziłoby tu o odpowiedzialność nie względem niej, lecz wobec ubezpieczyciela. Aktualne pozostają również uwagi Sądu Okręgowego, że również z uwagi na okoliczności czynu pozwany nie może powoływać się na art. 5 k.c. Pozostaje faktem, że pozwany zbiegł z miejsca zdarzenia, nie interesując się losem poszkodowanej. Zdaniem Sądu jest to postępowanie do tego stopnia naganne, że w zasadzie powinno wykluczać możliwość przyznawania takiemu sprawcy jakichkolwiek względów, z ewentualnym zastrzeżeniem ujawnienia po stronie tego ostatniego jakichś szczególnych okoliczności, co jednak nie miało miejsca w tym wypadku. Pozwany ma trudności ze zdrowiem, jednak nie wyłączają mu one całkowicie możliwości zarobkowania. Sama wysokość regresu z tytułu jednorazowego odszkodowania względem sytuacji materialnej pozwanego nie może być oczywiście podstawą do oddalenia powództwa, jako że Sąd obowiązany jest honorować zasadę pełnego odszkodowania (art. 361 § 2 k.c.), od której odstąpić można jedynie w sytuacjach wyjątkowych, czyli o charakterze zdecydowanie bardziej szczególnym niż sama w sobie obojętna prawnie, a często przecież spotykana dysproporcja pomiędzy wysokością ciążącego na dłużniku zobowiązania a jego sytuacją majątkową. W ocenie Sądu Apelacyjnego brak jest przy tym podstaw do rozłożenia świadczenia zasądzonego od pozwanego na rzecz powódki na raty w oparciu o art. 320 k.p.c. Rozważając zastosowanie art. 320 k.p.c. sąd musi brać pod uwagę interesy obu stron, a rozłożenie na raty może mieć miejsce, gdy umożliwi to pozwanemu wywiązanie się ze zobowiązania w możliwym do przyjęcia przez wierzyciela terminie. Uwzględnienie wniosku dłużnika jest racjonalne, w sytuacji, gdy wykaże on, że dysponować będzie środkami umożliwiającymi wykonanie zmodyfikowanego obowiązku w sposób odczuwalny ekonomicznie przez wierzyciela. W przeciwnym razie nie zostanie osiągnięty cel wynikający z art. 320 k.p.c. określony jako należyte zaspokojenie wierzyciela bez prowadzenia postępowania egzekucyjnego (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 30 listopada 2021 roku, sygn. akt I ACa 507/20, Lex nr 3329457). Propozycja pozwanego, aby spełniał zasądzone od niego świadczenie w miesięcznych ratach po 650 zł nie spełnia powołanych kryteriów. Wierzyciel oczekiwałby na zaspokojenie całości swojego roszczenia przez okres kilkudziesięciu lat, a więc znacznie wykraczający poza horyzont aktywności zawodowej pozwanego. Biorąc pod uwagę, że pozwany urodził się w 1971 roku, do osiągnięcia przez niego powszechnego wieku emerytalnego (65 lat) spełniłby wobec powódki ratalnie świadczenie zaledwie w ok. 30%. Zaspokojenie powódki z tytułu regresu względem pozwanego byłoby zatem iluzoryczne, a należy mieć tu na uwadze, że powódka spełniła już świadczenie na rzecz poszkodowanej. W takiej sytuacji wątpliwa byłaby również funkcja prewencyjna i wychowawcza regresu, bowiem istniałoby wysokie prawdopodobieństwo, że pozwany poniósłby odpowiedzialność za szkodę w niewielkim jedynie zakresie. Wątpliwe byłoby zresztą w świetle twierdzeń pozwanego faktyczne spełnianie przez niego rozłożonego na raty świadczenia. Otrzymując wynagrodzenie w kwocie 3 010 zł brutto miesięcznie, z czego ok. 1 000 zł miesięcznie pozwany ma przeznaczać na leki, uiszczanie kwoty po 650 zł miesięcznie groziłoby pozwanemu uszczerbkiem w zaspokajaniu podstawowych potrzeb egzystencji, co prowadziłoby do zasadnej obawy, że pozwany nie uiściłby proponowanej przez siebie raty (i tak niewspółmiernej do wysokości roszczenia) w całości czy choćby w znacznej części. Mając na uwadze powyższe, Sąd Apelacyjny oddalił apelację na zasadzie art. 385 k.p.c. Sąd nie orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego, ponieważ po stronie wygrywającej je powódki nie powstały żadne koszty podlegające zwrotowi. Powódka nie uiszczała żadnych kosztów sądowych, ani innych wydatków, wyrok Sądu Okręgowego nie został zresztą przez nią zaskarżony. O poniesieniu przez nią kosztów zastępstwa procesowego nie można natomiast mówić z tego powodu, że w toku postępowania apelacyjnego nie była reprezentowana przez zawodowego pełnomocnika, lecz przez pełnomocnika będącego jej pracownikiem (vide podpis pod pismem z dnia 20 stycznia 2023 roku na k. 445v), a w takim wypadku koszty zastępstwa procesowego nie przysługują. Halina Zarzeczna Edyta Buczkowska – Żuk Krzysztof Górski

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.