1 k.p.c. przez nieprawidłową ocenę dowodu z przesłuchania powódki w zakresie odmówienia jej wiarygodności co do okoliczności braku po jej stronie świadomości konsekwencji wyrażenia przez nią zgody na zakup przez jej zmarłego męża nieruchomości ze środków pochodzących z majątku wspólnego i nabycia nieruchomości do jego majątku osobistego w sytuacji, gdy była ona przez niego zastraszona i nie miała wiedzy, jakie będą konsekwencje złożenia takiego oś-wiadczenia w przyszłości, b) art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c., art. 316 § 1 k.p.c. i art.
1 k.p.c. przez nieuwzględnienie przy ocenie całości materiału dowodowego dowodu z przesłuchania pozwanego Ł. A. co do faktu, że P. P. działał z zamiarem dokonania darowizny nieruchomości na rzecz pozwanych, co oznacza, że wolą stron nie było wywołanie skutków wynikających z umowy dożywocia, a tym samym została ona zawarta dla pozoru,
1 k.p.c.), stwierdzić należy, że niewystarczające jest oparcie tego zarzutu jedynie na tym, że Sąd pierwszej instancji nieprawidłowo ocenił jej zeznania wyłącznie dlatego, że nie przyjął zgodnie z ich treścią, że nie miała ona świadomości, jakie będą konsekwencje wyrażenia przez nią zgody na zakup spornego lokalu do majątku osobistego jej męża, mimo że nabycie było dokonane ze środków pochodzących z majątku wspólnego małżonków, a także co do tego, że do wyrażenia przez nią zgody na takie nabycie doszło z powodu jej zastraszania przez męża. Niezasadne jest bowiem kwestionowanie dokonanej przez Sąd oceny tego dowodu tylko dlatego, że jest ona niekorzystna dla strony skarżącej. Podkreślić jednocześnie trzeba, że powódka nie przytoczyła żadnych argumentów, z których wynikałoby, że powyższa ocena jest sprzeczna z zasadami logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego. Jej stanowisko sprowadza się w gruncie rzeczy do tego, że skoro zeznała ona w określony sposób, to Sąd pierwszej instancji powinien dać jej wiarę i oprzeć się tylko na jej zeznaniach bez względu na to, czy mają one podstawę w całokształcie zebranego materiału dowodowego. Z takiego zaś punktu widzenia zauważyć można, że kwestia przyczyn i okoliczności, w jakich doszło do nabycia przez męża powódki od jego matki własności lokalu mieszkalnego, położonego w B. przy ul. (...), wcale nie jest tak oczywista i jednoznaczna, jak obecnie powódka twierdzi. Wziąć zwłaszcza trzeba pod uwagę, że zawarcie tej umowy niewątpliwie było elementem szerszej koncepcji, polegającej generalnie na zbyciu lokalu przy ul. (...) w B., wchodzącego w skład majątku wspólnego małżonków, na rzecz osoby trzeciej z zamiarem przeznaczenia uzyskanych w ten sposób środków na remont w/w lokalu należącego jeszcze wtedy do matki męża powódki (przed jego sprzedażą na rzecz męża powódki), a także częściowo na niezwiązane z tym cele, odnoszące się do osoby ich córki I. (obecnie A.), która zamierzała zawrzeć związek małżeński ze swoim pierwszym mężem oraz sfinansować dzięki pomocy rodziców swoje studia. W takim kontekście nie można nie dostrzec, że chociaż formalnie między mężem powódki a jego matką została zawarta umowa sprzedaży spornego lokalu, to znacząco odbiegała ona od typowej umowy sprzedaży. Przede wszystkim została w niej bowiem zastrzeżona służebność mieszkania dla sprzedającego (matki męża powódki), z czego wynika, że w zasadzie po zawarciu tej umowy jej sytuacja faktycznie nie miała ulec jakiejkolwiek zmianie, lecz nadal miała ona korzystać z tego lokalu praktycznie na takich samych zasadach, z tym że na podstawie służebności, a nie jako właściciel. Nie można też pominąć, że umowa ta została zawarta między osobami najbliższymi, wobec czego kwestia rzeczywistego przekazania ceny (spełnienia tego świadczenia) mogła nie mieć istotnego znaczenia, zwłaszcza że sprzedająca miała nadal korzystać z tego lokalu (na podstawie służebności, nota bene trwało to – podobnie jak realizacja umowy dożywocia na rzecz męża powódki – bardzo krótko, ponieważ jego matka zmarła zaledwie kilka miesięcy po zawarciu tej umowy), a jednocześnie pieniądze uzyskane ze sprzedaży mieszkania przy ul. (...) w gruncie rzeczy miały zostać przeznaczone na remont lokalu przy ul. PCK (i według twierdzeń powódki rzeczywiście zostały na to przeznaczone) oraz na udzielenie pomocy córce I.. Z zeznań powódki (k. 138v) wynika bowiem, że pieniądze ze sprzedaży mieszkania przy ul. (...) w kwocie 15.000 zł przelali na rzecz córki I., ponadto kupili za nie różne rzeczy dla jej dziecka, a reszta pieniędzy została przeznaczona na remont mieszkania przy ul. (...) Podaje to w wątpliwość, aby pieniądze te faktycznie zostały wykorzystane na zapłatę ceny dla matki powoda. Nie negując, że uzgodnienia męża powódki i jego matki rzeczywiście obejmowały wolę zawarcia umowy sprzedaży, a nie ukrytej pod nią umowy darowizny, zauważyć można, że zupełnie odrębnym zagadnieniem była kwestia wywiązania się jej męża z obowiązku zapłaty ceny na rzecz matki, zwłaszcza że jednocześnie ustanowił on dla niej nieodpłatną służebność mieszkania. W związku z tym wskazać należy, że okoliczności i zakres porozumień między powódką i jej mężem oraz jego matką mogły być w rzeczywistości takie, że z jednej strony matka jej męża wyraziła zgodę na sprzedaż swojego mieszkania, ale wyłącznie na rzecz swojego syna, a nie dla obojga małżonków, a z drugiej strony powódka wyraziła na to zgodę, biorąc pod uwagę, że faktycznie pieniądze ze sprzedaży mieszkania przy ul. (...) miały zostać przeznaczone nie tyle na nabycie, co na remont lokalu przy ul. (...) który docelowo miał zapewnić całej rodzinie lepsze warunki mieszkaniowe. W tej sytuacji nie jest wystarczające samo eksponowanie braku świadomości powódki co do skutków wyrażenia przez nią zgody na wejście nabywanego składnika do majątku osobistego jej męża. Nie jest bowiem przekonujące powoływanie się na powyższą okoliczność, skoro nabycie spornego lokalu niewątpliwie nastąpiło w ramach realizacji szerszej koncepcji mającej na celu zmianę (poprawę?) warunków mieszkaniowych rodziny. Można dodać, że wprawdzie z obecnej perspektywy wyrażenie takiej zgody przez powódkę może być przez nią oceniane jako błędne i niekorzystne dla niej, ale nie jest to równoznaczne, że działo się to wbrew jej woli lub bez jej wiedzy (świadomości). Nie ma też uzasadnionych podstaw do uwzględnienia twierdzeń powódki, że wyraziła zgodę na zawarcie powyższej umowy z uwagi na to, że była zastraszana przez jej męża. Po pierwsze, jak już wyżej wskazano, zawarcie tej umowy było elementem szerszej koncepcji powódki i jej męża, obejmującej zbycie dotychczasowego wspólnego lokalu i przeznaczenie uzyskanych środków na remont lokalu, należącego do matki jej męża, która miała zbyć go na jego rzecz. Po wtóre, poza twierdzeniami powódki nie ma w zebranym materiale przekonujących dowodów, że jej małżeństwo z P. P., zwłaszcza już w 2009 r., kiedy była realizowana powyższa koncepcja, rzeczywiście układało się bardzo źle. Można wprawdzie dostrzec, że istniały między nimi nieporozumienia (niewykluczone, że wynikały one z nagannego zachowania jej męża), w szczególności w okresie poprzedzającym wyjazd powódki w marcu 2018 r. – bez powiadomienia jej męża i bez uzgodnienia z nim – do ich córki do Wielkiej Brytanii, ale nie można z tego wyprowadzać wniosku, że już w 2009 r. ich stosunki były równie złe. Wiąże się z tym, po trzecie, trafnie dostrzeżona przez Sąd pierwszej instancji okoliczność, że powódka ani w okresie prawie dziewięciu lat od zawarcia umowy z dnia 13 lutego 2009 r., ani nawet po wyjeździe do córki do Wielkiej Brytanii w marcu 2018 r., nigdy nie kwestionowała ważności powyższej umowy, w szczególności na podstawie takich okoliczności, jakie podniosła w niniejszej sprawie, lecz uczyniła to dopiero po zbyciu spornego lokalu przez jej męża na rzecz pozwanych małżonków A.. Uwzględniając dodatkowo, że kwestionuje ona umowę zawartą z nimi przez jej męża, także na innych – poza twierdzeniem, że sporny lokal stanowił składnik jej majątku wspólnego z mężem – podstawach, prowadzi to do wniosku, że w rzeczywistości po prostu nie akceptuje ona zbycia tego lokalu przez jej męża na rzecz w/w pozwanych. Jednak to, że nie zgadza się z tym zbyciem, nie oznacza, że może po wielu latach negować skuteczność swojej zgody na nabycie tego lokalu do majątku osobistego jej męża. Podkreślić należy, że bezspornie nie kwestionowała ona tej zgody dopóty, dopóki mąż, jako jedyny właściciel, nie rozporządził tym lokalem w nieakceptowany przez nią sposób. W tym ujęciu dostrzec można, że powódka do tego stopnia usilnie poszukuje wszelkich podstaw do ewentualnego stwierdzenia nieważności umowy dożywocia z dnia 30 grudnia 2018 r., że popada w swojej argumentacji wręcz we wzajemnie wykluczające się sprzeczności. Powołuje się bowiem jednocześnie na pozorność powyższej umowy dożywocia, która w rzeczywistości miała, jej zdaniem, ukrywać umowę darowizny, a zarazem twierdzi, że zawarcie umowy dożywocia zamiast darowizny miało na celu pozbawienie przyszłych spadkobierców m. in. roszczenia o zachowek po jej mężu. Odnosząc się do takich twierdzeń, wskazać należy, że o pozorności umowy można mówić jedynie wtedy, gdy jej strony w ogóle nie chcą wywołać jakiegokolwiek skutku prawnego lub jeśli chcą wywołać skutek prawny, ale inny niż wynikający z zawartej umowy pozornej, czyli wynikający z tzw. umowy ukrytej. Z takiego punktu widzenia zauważyć wypada, że w świetle zebranego materiału dowodowego nie ma żadnych podstaw do stwierdzenia, że mąż powódki i pozwani A. zgodnie ustalili, że zawarta przez nich umowa dożywocia w rzeczywistości w ogóle nie miała wywołać żadnego skutku prawnego, w szczególności w postaci przeniesienia własności spornego lokalu na rzecz tych pozwanych. W tym kontekście Sąd Okręgowy słusznie ocenił, że nie ma kluczowego znaczenia okoliczność, czy strony tej umowy zdawały sobie sprawę ze stanu zdrowia męża powódki i liczyły się z jego rychłą śmiercią, jak również, że dla ważności i skuteczności takiej umowy nie jest istotne, jak długo pozwani wykonywali na jej podstawie swoje obowiązki wobec dożywotnika. Jeśli zaś chodzi o to, że z zeznań pozwanego Ł. A. wynika, że mąż powódki chciał odwdzięczyć się tym pozwanym za pomoc i opiekę udzieloną mu po wyjeździe powódki do córki i po wykryciu u niego choroby nowotworowej, w zwią-zku z czym rozważał nawet dokonanie darowizny spornego lokalu na ich rzecz, to kwestia ta odnosi się w gruncie rzeczy do motywów (pobudek) działania męża powódki, a nie do treści złożonego przez niego oświadczenia woli. Jeśli zatem, kierując się uczuciem wdzięczności do pozwanych, ostatecznie zdecydował się na nieodpłatne przeniesienie na ich rzec własności tego lokalu w drodze umowy dożywocia, a nie darowizny, nota bene uzyskując dzięki temu dla siebie świadczenia, z których wprawdzie efektywnie nie korzystał zbyt długo, ale które co do zasady nie byłyby możliwe do uzyskania w typowej umowie darowizny, to nie można z jego pobudek wyprowadzać stanowczych wniosków na temat rzeczywistej treści jego oświadczenia woli. Odmiennej oceny nie może uzasadniać wzgląd na powoływane przez powódkę dążenie do pogorszenia sytuacji spadkobierców jej męża wskutek zawarcia umowy dożywocia zamiast darowizny. Taka okoliczność przede wszystkim przemawia przeciwko możliwości przyjęcia pozornego charakteru umowy dożywocia, ukrywającej w rzeczywistości umowę darowizny, ponieważ gdyby strony tej umowy w rzeczywistości w ogóle nie chciały wywołać skutku właściwego dla umowy dożywocia, lecz dla darowizny, to musiałyby liczyć się z tym, że w razie wykazania takiej okoliczności mogłyby one nie osiągnąć zamierzonego skutku w postaci pozbawienia możliwości objęcia spornego lokalu roszczeniem z tytułu zachowku. Oznacza to, że gdyby istotnie kierowały się takim zamiarem, to nielogiczne byłoby zawarcie przez nich jedynie pozornej umowy dożywocia, która nie pozwoliłaby na osiągnięcie takiego celu. Inaczej rzecz ujmując, wyłączenie spornego lokalu z substratu zachowku z tytułu spadku po P. P., mogło nastąpić jedynie w przypadku zawarcia skutecznej, a nie pozornej umowy dożywocia. Kwestia sprowadza się więc do tego, że mąż powódki w konkretnej sytuacji zdecydował się ostatecznie wraz z pozwanymi A. na zawarcie umowy dożywocia, a nie umowy darowizny, natomiast powódka nie zgadza się z taką decyzją z uwagi na to, że jest ona dla niej mniej korzystna niż umowa darowizny. Brak jej akceptacji dla zawarcia takiej umowy nie stanowi jednak wystarczającej podstawy do przyjęcia, że umowa dożywocia miała charakter pozorny, a w rzeczywistości chodziło o darowiznę spornego lokalu na rzecz w/w pozwanych. O charakterze i treści tej umowy decydowały bowiem jej strony, a nie to, czy była ona korzystna lub niekorzystna dla powódki. Bezpodstawne okazały się więc zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. i art. 230 k.p.c. (w powiązaniu z pozostałymi wymienionymi przez powódkę przepisami), ponieważ są one jedynie wyrazem twierdzeń powódki, która zmierzała do interpretacji zachowania stron umowy dożywocia w świetle zebranego materiału dowodowego w sposób zgodny z jej stanowiskiem procesowym. Nie ma jednak podstaw do uznania, że jedynie taka interpretacja jest w ustalonych okolicznościach logicznym wyjaśnieniem motywów (pobudek) zawarcia przedmiotowej umowy dożywocia oraz treści tej umowy (oświadczeń woli jej stron). Nie było także wystarczających przesłanek do zakwestionowania ważności powyższej umowy na podstawie art. 82 k.c., tj. ze względu na jej zawarcie przez męża powódki w stanie wyłączającym swobodne lub świadome powzięcie przez niego woli. Zgodzić się można z Sądem Okręgowym, że sam fakt zachorowania przez zbywcę na chorobę nowotworową, a nawet przyjmowania przez niego w związku z tą chorobą silnych leków, nie może sam przez się prowadzić do uznania, że utracił on możliwość składania ważnych oświadczeń woli z uwagi na brak swobody lub świadomości powzięcia i wyrażenia swojej woli. W tym zakresie – poza samymi twierdzeniami lub subiektywnym przekonaniem powódki o istnieniu takiego stanu – konieczne byłoby istnienie w zebranym materiale dowodowym podstaw do przyjęcia wniosku, że choroba nowotworowa lub przebieg jej leczenia rzeczywiście i istotnie wpłynęły na możliwość swobodnego lub świadomego powzięcia lub wyrażenia woli przez męża powódki. Jednak z uzyskanej przez Sąd pierwszej dokumentacji z leczenia męża powódki nie wynikają jakiekolwiek okoliczności wskazujące na istnienie u niego takich zaburzeń. Podkreślić przy tym można, że według niekwestionowanych ustaleń Sądu pierwszej instancji pierwsze objawy choroby nowotworowej u męża powódki wykryto dopiero jesienią 2018 r., a w chwili zawarcia umowy dożywocia nie została jeszcze przeprowadzona pełna diagnostyka stanu jego zdrowia, w tym stopnia zaawansowania w/w choroby i rokowań na przyszłość. Nie ma więc jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, że powyższa choroba w krótkim czasie tak bardzo wpłynęła na stan jego zdrowia, że spowodowała utratę możliwości składania przez niego ważnych oświadczeń woli. W tej sytuacji stwierdzić należy, że złożony przez powódkę wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych sądowych z zakresu psychiatrii i onkologii zmierzał nie tyle do oceny zebranego materiału dowodowego pod powyższym kątem, lecz miał na celu poszukiwanie ewentualnych podstaw do dokonania ustaleń zgodnych z jej twierdzeniami. W związku z tym Sąd pierwszej instancji prawidłowo ocenił, że taki wniosek podlegał oddaleniu, ponieważ rolą biegłych nie może być udzielanie stronie pomocy w poszukaniu okoliczności faktycznych popierających jej twierdzenia. Inaczej rzecz ujmując, dopuszczenie takiego dowodu nie mogło mieć na celu samodzielnego badania przez biegłych, czy w ówczesnym stanie zdrowia męża powódki można dopatrzyć się okoliczności pozwalających podważyć ważność przedmiotowej umowy na podstawie art. 82 k.c. W konsekwencji nie było także podstaw do zmiany przez Sąd Apelacyjny na podstawie art. 380 k.p.c. postanowienia Sądu pierwszej instancji o oddaleniu powyższego wniosku dowodowego powódki. Podsumowując, powódka nie zdołała skutecznie podważyć ustaleń i wniosków Sądu pierwszej instancji ani w odniesieniu do stwierdzenia braku po jej stronie interesu prawnego w domaganiu się ustalenia nieważności umowy dożywocia zawartej przez jej męża z pozwanymi A., ani co do braku merytorycznych przesłanek do ustalenia nieważności tej umowy na którejkolwiek z powoływanych przez nią podstaw. W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny oddalił apelację na mocy art. 385 k.p.c. oraz zasądził od powódki, jako strony przegrywającej sprawę w postępowaniu apelacyjnym, koszty tego postępowania na rzecz pozwanych A. zgodnie z art. 108 § 1 k.p.c., art. 109 k.p.c. oraz art. 98 § 1 i 3 k.p.c. SSA Marek Machnij
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.