poprzez niewłaściwe zastosowanie sprowadzające się do nieuwzględnienia zarzutu przedawnienia, w przypadku gdy Powód miał wiedzę o ewentualnej szkodzie co najmniej już w dniu 30 sierpnia 2012 roku, mając świadomość co do piętrzenia wody w wyniku pozwolenia wodnoprawnego, za które odpowiadał (...) Z. w S., - w konsekwencji nierozpoznanie istoty sprawy w rozumieniu art. 386 § 4 K.p.c;
Przedstawił też stanowisko broniące przyjęcia istnienia legitymacji biernej pozwanego w niniejszej sprawie. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje Zgodnie z art. 15zzs 1 pkt 4 ustawy z dnia 2 marca 2020 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem (...)19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, w brzmieniu od dnia 3 lipca 2021 roku, w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu (...)19 oraz w ciągu roku od odwołania ostatniego z nich, w sprawach rozpoznawanych według przepisów k.p.c. w pierwszej i drugiej instancji sąd rozpoznaje sprawy w składzie jednego sędziego; prezes sądu może zarządzić rozpoznanie sprawy w składzie trzech sędziów, jeżeli uzna to za wskazane ze względu na szczególną zawiłość lub precedensowy charakter sprawy. Przepis ten, stosownie do art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 28 maja 2021 roku o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw, stosuje się również do postępowań wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia tej ustawy w życie. W niniejszej sprawie Prezes Sądu Apelacyjnego w Szczecinie nie skorzystał z przyznanej mu kompetencji, toteż sprawa podlegała rozpoznaniu w składzie 1-osobowym. Jednocześnie, zgodnie z art. 374 k.p.c., mając na uwadze, że żadna ze stron nie złożyła wniosku o przeprowadzenie rozprawy, Sąd Apelacyjny uznał, mając na uwadze przedstawione przez obie strony w postępowaniu apelacyjnym stanowiska pisemne, że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne. W obowiązującym w postępowaniu cywilnym modelu apelacji pełnej (cum beneficio novorum) sąd odwoławczy nie rozpoznaje tylko apelacji, lecz ponownie merytorycznie całą sprawę w granicach zaskarżenia. W niniejszej sprawie nie można się było zatem ograniczyć do kontroli zaskarżonego orzeczenia w świetle podniesionych przez skarżących zarzutów. Postępowanie apelacyjne bowiem stanowi kontynuację postępowania merytorycznego (vide uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego – zasada prawna z 31.01.2008 r., III CZP 49/07, OSNC 2008 nr 6 poz. 55, Prok.i Pr.-wkł. 2009/6/60, a także wyrok SA w Katowicach z 24.01.2020 r., III AUa 1920/18; wyrok SN z 9.08.2019 r., II CSK 342/18; wyrok SN z 10.05.2018 r., II PK 73/17; wyrok SN z 1.03.2018 r., III UK 35/17; wyrok SA w Szczecinie z 11.05.2017 r., I ACa 52/17; wyrok SA w Białymstoku z 24.02.2017 r., I ACa 1020/15; wyrok SN z 6.10.2016 r., III UK 270/15). Co za tym idzie, w granicach wniesionej apelacji należało rozważyć na nowo zebrany w sprawie materiał dowodowy, oraz dokonać jego samodzielnej oceny prawnej. W pierwszej kolejności należy odnieść się do zarzutów najdalej idących, a więc zarzutu braku legitymacji biernej pozwanego oraz zarzutu nierozpoznania istoty sprawy. W pierwszym wypadku uwzględnienie zarzutu skarżącego musiałoby skutkować zmianą zaskarżonego wyroku poprzez oddalenie powództwo w całości, bez badania istnienia roszczenia w stosunku do podmiotu rzeczywiście legitymowanego, a niebędącego stroną niniejszego postępowania. W drugim wypadku, przy przyjęciu, że niezbadanie istoty sprawy powodowałoby konieczność zajęcia się nią po raz pierwszy, konieczne mogłoby być uchylenie zaskarżonego wyroku, gdy w inny sposób nie można byłoby zachować prawa stron do zapewnienia im rozpoznania sprawy w postępowaniu dwuinstancyjnym. Zarzut braku legitymacji biernej pozwanego, przy twierdzeniu tej strony, że legitymacje bierną należało przypisać P. Gospodarstwu (...), został powołany poprzez wskazanie, że powyższe wynika z art. 534 ust. 5 pkt 3 ustawy z dnia 20 lipca 2017 roku – Prawo wodne. Skarżący jednak pominął ograniczenie wynikające z tego przepisu, że wstąpienie wskazanego podmiotu do toczącego się postępowania sądowego, w którym stroną jest marszałek województwa (ściślej: Województwo, jako jednostka samorządowa) dotyczy jedynie spraw wynikających z przepisów ustawy z dnia 18 lipca 2001 roku – Prawo wodne. Tak ogólne wskazanie zakresu spraw, w których ma nastąpić następstwo procesowe P. Gospodarstwa (...), może powodować trudności z wyodrębnieniem tych spraw, w których takie następstwo nie zachodzi, jednakże nie ulega wątpliwości, co też przyznał skarżący, że w orzecznictwie kwestia ta znalazła swoje odzwierciedlenie. Obie strony (jak też Sąd Okręgowy) wskazały w swoich pismach (apelacja, odpowiedź na apelację) na uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 27 lutego 2020 roku, III CZP 57/19 (OSNC 2020, nr 11, poz. 91). Rację ma jednak powód wskazując, że przytoczenie tej uchwały przez skarżącego nie było rzetelne. Nie ulega wątpliwości, że pominięcie fragmentu jej uzasadnienia, przytoczonego w odpowiedzi na apelację, wypaczyło sens treści uchwały, wskazujący na to, że w sprawach takich jak niniejsza, a więc doprowadzenia do szkody na skutek naruszenia obowiązków w zakresie nadzorowanie wykonywania urządzeń melioracji wodnych szczegółowych, urządzeń melioracji wodnych podstawowych oraz utrzymywanie urządzeń melioracji wodnych, odpowiedzialność ponosi województwo, co też wyklucza wstąpienie do procesu na jego miejsce P. Gospodarstwa (...). Trzeba zaznaczyć, że skarżący nie twierdził w toku postępowania, ani obecnie, że niniejsza sprawa nie dotyczy odpowiedzialności odszkodowawczej za niezgodne z prawem działania lub zaniechania marszałka województwa realizowane przy wykonywaniu władzy publicznej w ramach zadań zleconych z zakresu administracji rządowej, o których mowa w art. 75 ust. 1 ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. - Prawo wodne, a przecież w takich sprawach w świetle powołanej ustawy nie ma miejsca następstwo procesowe (...) Gospodarstwa (...). Skarżący zdaje się jedynie twierdzić, że nie zachodzi wówczas odpowiedzialność deliktowa. Jednocześnie skarżący nie wskazał, jaki reżim odpowiedzialności ma w takich sytuacjach zastosowanie - twierdzenie, że odpowiedzialności tej dotyczą art. 186 ust. 1-5 powołanej ustawy nie zawiera takiego wskazania. Jak widać, niezasadny okazał się zarzut braku legitymacji biernej pozwanego w niniejszej sprawie. Od razu trzeba dodać, że bez znaczenia są zarzuty dotyczące niewłaściwego usytuowania podmiotowego P. Gospodarstwa (...) w stosunku do dotychczasowego Z., jako jednostki organizacyjnej pozwanego Województwa Zachodniopomorskiego. Zwrócenie uwagi na błąd Sądu Okręgowego w określeniu statusu wskazanej państwowej osoby prawnej nie uchyla przyjęcia, że nie jest ona legitymowana w niniejszej sprawie. Nie mają też istotnego znaczenia zarzuty dotyczące kwestionowania zasady odpowiedzialności pozwanego wobec powoda, a więc określenia reżimu tej odpowiedzialności. Nie ma też podstaw zarzut, że wskazanie innej podstawy prawnej, niż przytaczana przez pozwanego, skutkuje nierozpoznaniem przez Sąd Okręgowy istoty sprawy. Rację ma nadto powód, że choćby przyjąć, że tryb tej odpowiedzialności podlega przepisom art. 186 ust. 1-5 powołanej wyżej ustawy, to powód wyczerpał tryb wynikający z art. 186 ust. 3 tej ustawy. Niezależnie od tego formułując omawiany zarzut pozwany nie zarzucał niedopuszczalności drogi sądowej w niniejszej sprawie, a przecież powołana regulacja dotyczy właśnie warunków tej dopuszczalności i wymaganego trybu postępowania poprzedzającego ewentualne wystąpienie z roszczeniem odszkodowawczym do sądu. W ramach odniesienia się do tego zarzutu należy zauważyć, że art. 186 ust. 3 powołanej ustawy faktycznie dotyczy ograniczenia naprawienia szkody do strat poniesionych przez poszkodowanego. W niniejszej sprawie nie miało jednak miejsca dochodzenie innych ujemnych skutków zachowania pozwanego, niż poniesione przez powoda straty, zatem zwrócenie przez skarżącego uwagi na powyższe ograniczenie nie ma istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, choćby uznać zarzut pozwanego, nieuwzględnienia jako podstawy prawnej rozstrzygania co do istoty wskazanych przepisów, za trafny. Skarżący, kwestionując określenie podstawy prawnej odpowiedzialności pozwanego, przyjętej przez Sąd Okręgowy, popadł w sprzeczność podnosząc jednocześnie naruszenie art.
k.c., poprzez nieuwzględnienie przedawnienia roszczenia zgodnie z tym przepisem, podczas gdy norma ta dotyczy przecież roszczeń z podstawy prawnej przyjętej przez Sąd Okręgowy. Sąd ten oczywiście ma racje przyjmując, że wskazany w powołanym przepisie termin przedawnienia nie upłynął przed wniesieniem powództwa w niniejszej sprawie. Należy podzielić, bez niewymaganego w takiej sytuacji powtarzania, ocenę prawną tego Sądu, opartą o przytoczenie uzasadniających ją faktów, że nie sposób mówić o wiedzy powoda o podmiocie obowiązanym do naprawienia szkody, przed okresem 3 lat poprzedzających wystąpienie z powództwem w niniejszej sprawie, nawet bez uwzględnienia wystąpienia powoda o zawezwanie do próby ugodowej. Wracając do kwestii podstawy odpowiedzialności pozwanego w niniejszej sprawie należy powtórzyć, że art. 186 ustawy z dnia 18 lipca 2001 roku – Prawo wodne nie zawiera wskazania zasady odpowiedzialności. Z pewnością nie można mówić o odpowiedzialności kontraktowej ze strony pozwanego w stosunku do powoda. W powołanej już uchwale III CZP 57/19 Sąd Najwyższy wskazał na odpowiedzialność deliktową. W innych orzeczeniach Sąd Najwyższy stwierdził, że odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie obowiązku, o którym mowa w art. 75 ust. 1 powołanej ustawy jest odpowiedzialnością za działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej w rozumieniu art. 417 § 1 k.c., a więc nie chodzi tu o odpowiedzialność właściciela wody lub urządzenia wodnego, o której mowa w art. 16 ust. 3 ustawy - Prawo wodne (zob. wyroki SN: z 27 kwietnia 2017 roku, II CSK 401/16; z dnia 27 maja 2015 roku, II CSK 480/14). Sąd Okręgowy słusznie zatem przyjął, że odpowiedzialność pozwanego jest odpowiedzialnością deliktową, przy czym podstawą prawną tej odpowiedzialności jest art. 417 § 1 k.c. Zasadny okazał się jedynie zarzut naruszenia przepisów postępowania poprzez nieuwzględnienie, że dowody przeprowadzone w sprawie, w tym opinie biegłych, zasięgnięte przez Sąd Okręgowy, odnosząc je do podstawy faktycznej pozwu, nie dawały podstawy do zasądzenia na rzecz powoda kwoty odnoszonej do utraty tej części drzewostanu, która obejmowała znajdujące się na jego nieruchomości, a wycięte przez niego, olchy. Innymi słowy, nie kwestionując wyliczeń dokonanych w oparciu o te opinie, nie można było przyjąć, że szkoda powoda obejmuje również wartość tych drzew. Słuszny jest wobec tego zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. poprzez przyjęcie, że dowody przeprowadzone w sprawie, uwzględniając podstawę faktyczną pozwu oraz normę art. 227 k.p.c., wskazującą na ograniczenie mocy dowodowej wnioskowanych, ale także przeprowadzonych dowodów, do okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, także w kontekście przytoczeń określających podstawę faktyczną roszczenia strony powodowej, dawały podstawę do przyjęcia, że szkoda ta obejmuje wartość usuniętych olch. W tym zakresie zacząć należy od treści pozwu, w którym nie przytoczono żadnych faktów, które miałyby świadczyć o tym, że działanie lub zaniechanie pozwanego, prowadzące do – jak to określił powód – podtopień na nieruchomości powoda, doprowadziło do obumarcia nie tylko dębu szypułkowego, ale też znajdujących się na tej nieruchomości olch. Na stronie 3 pozwu powód powołał się na ekspertyzę dendrologiczną J. S., która dotyczy wyłącznie dębu szypułkowego a co do olch wskazał jedynie własne wyliczenie dotyczące ich wartości. Nie przedstawił żadnych przytoczeń na temat konieczności, z uwagi na bezprawność pozwanego, usunięcia olch. Powołując się na wskazana ekspertyzę powód stwierdził, że „w związku z istniejącym zagrożeniem, które obejmowało również inne (w domyśle: niż dąb szypułkowy) drzewa znajdujące się na działce nr (...), powód zdecydował się na ich usunięcie.” Należy zauważyć, że ekspertyza, o której mowa, nic nie mówi o zagrożeniach odnośnie innych drzew niż dąb szypułkowy – wystarczy wskazać jej cel (z pewnością sformułowany przez powoda, jako zleceniodawcę ekspertyzy): „określenie stanu zdrowotnego drzewa, przyczyn jego pogorszenia oraz sformułowania zaleceń dotyczących dalszego postępowania”. Warto dodać odnośnie ostatniej części cytowanego zakresu, że zalecenia sformułowane w ekspertyzie, na którą powołał więc powód w pozwie, dotyczą wyłącznie usunięcia dębu szypułkowego. Jak widać, podstawa faktyczna pozwu nie obejmowała przytoczeń na temat szkody w postaci obumarcia, czy uszkodzenia olch znajdujących się na nieruchomości powoda w związku z działaniem, czy zaniechaniem, pozwanego. Z treści pozwu wynika, że w związku ze stanem rzeczy stwierdzonym w powołanej przez powoda ekspertyzie „zdecydował się” on na usunięcie drzew na jego nieruchomości. O ile usunięcie dębu szypułkowego stanowiło realizacje zalecenia wynikającego z powołanej przez powoda ekspertyzy, o tyle usunięcie olch było wyłącznie decyzją powoda, niezależną od treści powołanej przez niego ekspertyzy. Na powyższe wskazuje także treść decyzji wójta gminy S. z dnia 28 listopada 2012 roku o zezwoleniu na usuniecie 4 drzew z gatunku olsza (k.325). Z decyzji tej wynika, że zezwolenie zostało wydane na wniosek powoda (wniosku tego powód nie dołączył), natomiast podstawą zezwolenia było ustalenie, że owe drzewa „rosną na samym skraju działki granicząc z kanałem miejskim, stanowią zagrożenie dla wałów przeciwpowodziowych, jak również dla mosty prowadzącego do pobliskiego gospodarstwa rybnego”. Słusznie skarżący podniósł, że w decyzji tej stwierdzono także, że drzewa te są „w dobrym stanie zdrowotnym, bez widocznych oznak chorobotwórczych”. Podsumowując powyższe należy skonstatować, że Sąd Okręgowy ocenił zebrane dowody bez uwzględnienia powyższych okoliczności, w tym treści powołanej przez powoda ekspertyzy, a także treści powołanej decyzji”. Tym samym, nie podzielając zarzutów pozwanego, w których kwestionował on, wbrew niebudzącym wątpliwości ocenom biegłych w tym zakresie, przyczynę obumarcia, a tym samym konieczności usunięcia, rosnącego na nieruchomości powoda dębu szypułkowego, jak też ustalenia wartości usuniętego drzewa, należało uwzględnić zarzuty apelacji, dotyczące nieuprawnionego ustalenia, że szkodą objęte jest także usunięcie olch z nieruchomości powoda. Uwzględniając zatem wskazane w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku wyliczenia dotyczące wysokości szkody należało przyjąć, że obejmuje ona wartość usuniętego dębu, z uwzględnieniem adekwatnych procentowo w stosunku do wartości tego drzewa, wartości: drewna do pozyskania oraz kosztu tego pozyskania (44.563,06 – 1081,25 + 324,37). Sąd Apelacyjny nie podziela poglądu, że szkodą objęty jest koszt ekspertyzy, którą przedstawił powód, bowiem decyzje powoda w sprawie własnego działania co do czynności mających na celu usunięcie szkody, były niezależne od zasięgnięcia tej ekspertyzy, o czym już była mowa wyżej. Jeśli chodzi o odsetki za opóźnienie od wyliczonej w powyższy sposób szkody, to mogły być one zasądzone dopiero od dnia następnego po doręczeniu pozwu pozwanemu, albowiem zawezwanie do próby ugodowej ze strony powoda w stosunku do pozwanego nie objęło wskazania kwoty roszczenia. Słuszny okazał się zarzut pozwanego, że pozew nie określił żądanych odsetek jako odsetek ustawowych za opóźnienie, stąd zgodnie z art. 359 § 2 k.c. należało zasądzić odsetki ustawowe. Powyższa zmiana zaskarżonego wyroku, skutkująca też oddaleniem powództwa w również dalszego zasądzenie przez Sąd Okręgowy, znajduje podstawę w art. 386 § 1 k.p.c. Skutkuje też ona koniecznością zmiany rozstrzygnięcia w sprawie kosztów postępowania pierwszoinstancyjnego. Pozostawiając powierzenie wyliczenia tych kosztów referendarzowi i respektując zastosowaną przez Sąd Okręgowy zasadę odpowiedzialności za wynik sprawy należało na nowo określić stopień jej wygrania przez każdą ze stron, stosownie do treści orzeczenia co do istoty oraz w stosunku do wartości przedmiotu sporu określonej w pozwie. W pozostałym zakresie należało oddalić apelację na podstawie art. 385 k.p.c. W sprawie kosztów postępowania apelacyjnego należało przyjąć, że pozwany wygrał proces w tej fazie postępowania w stopniu 59%, odnoszonej do wartości przedmiotu zaskarżenia. Również co do tych kosztów należało uwzględnić zasadę odpowiedzialności za wynik sprawy oraz kosztów celowych (art. 98 § 1 k.p.c.). Koszty pozwanego wyniosły: 4.050 zł (wynagrodzenie radcy prawnego) + 5.349 zł (koszty sądowe, a więc należne uwzględniając stopień wygrania sprawy - 5545,41 zł. Koszty powoda to 1660,50 zł (4050x41%). Stosunkowe rozdzielenie tych kosztów na podstawie art. 100 k.p.c. dało kwotę 3884,91 złotych, jako należną od powoda na rzecz pozwanego. Należało też przyznać od Skarbu Państwa na rzecz adwokata Z. M. należne mu koszty nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej powodowi z urzędu w postępowaniu apelacyjnym, w wysokości wynikającej z § 8 pkt 6 w zw. z § 16 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 3 października 2016 roku w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu. Leon Miroszewski
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.