← Polska

I C 374/20

I C 374/20 . WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 5 lipca 2023 r. Sąd Rejonowy w Kościanie, Wydział I Cywilny w składzie: Przewodnicząca: sędzia Sandra Kraszewska Protokolant: sekretarz sądo

§2k.c.),

(3)nie zawiera kwoty i waluty kredytu, przez co nie odpowiada wymogom art. 69 ust.1 i 2 prawa bankowego, który określa podstawowe elementy umowy kredytowej,
(4)narusza zasadę walutowości (art. 358 k.c.),
(5)zawiera waloryzację umowną, tj. element nieprzewidziany w konstrukcji umowy kredytu określonej w art. 69 ust. 1 prawa bankowego,
(6)jest niewykonalna, bo jeżeli usuniemy z niej abuzywną klauzulę waloryzacyjną, to zniknie podstawa ustalania kursu waluty, w oparciu o który powinno nastąpić przeliczenie kwoty wypłaconego kredytu i rat kapitałowo-odsetkowych, a bez tego nie da się wykonać umowy. Z ostrożności procesowej, na wypadek uznania przez Sąd, że umowa jest jednak ważna, powodowie podnieśli, że zawiera ona nieważne, bo abuzywne postanowienia waloryzacyjne. Wg powodów są one nieważne, bo starając się o kredyt powodowie: - otrzymali informację, że nie posiadają zdolności do zaciągnięcia zobowiązania złotowego, - nie otrzymali wzoru umowy celem zapoznania się z jej treścią przed podpisaniem, nie otrzymali wyjaśnień, informacji o zasadach działania wybranego kredytu, o zasadach ustalania kursu kupna i sprzedaży, - - nie zostali uprzedzeni o ryzyku związanym z wzięciem kredytu denominowanego w walucie obcej, - nie mieli żadnego wpływu na kształt poszczególnych postanowień umowy, bo dostali niezmienialny wzorzec. W świetle powyższego powodowie twierdzą, że spełniły się wszystkie przesłanki z art. 385 1 §2 k.c. pozwalające na uznanie postanowienia waloryzacyjnego (tj. §5 ust. 4 oraz §13 ust.7 umowy) za abuzywne, bo:
(1)postanowienie nie zostało z nimi uzgodnione indywidualnie,
(2)nie dotyczy sformułowanych w sposób jednoznaczny głównych świadczeń stron,
(3)postanowienie kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sprzeczności z dobrymi obyczajami i
(4)z rażącym naruszeniem jego interesów. W związku z tym domagają się zwrotu świadczenia nienależnego na podstawie art. 410 §2 k.c. w zw. z art. 385 1 k.c. Na wypadek uznania przez Sąd, że w niniejszej sprawie mamy do czynienia wyłącznie z nienależytym wykonaniem umowy, jako podstawę prawną swego żądania powodowie wskazali art. 471 k.c. W odpowiedzi na pozew Bank (...) SA wniósł o oddalenie powództwa, podnosząc, że tezy, na jakich opiera się żądanie pozwu, są nieprawdziwe. W szczególności pozwany m.in. zaprzeczył, by powodom przysługiwało roszczenie w kwocie wskazanej w pozwie co do zasady i co do wysokości, by pracownicy Banku nie uprzedzali powodów o ryzyku związanym z zaciągnięciem kredytu w (...), by ryzyko to leżało jedynie po stronie powodów, by pozwany dowolnie ustalał kursy walut w tabeli kursów, by kursy te nie miały rynkowego charakteru, by umowa zawierała postanowienia abuzywne, czy aby była to umowa pozorna. Pozwany zarzucił powodom, że pozew w tej sprawie stanowi jedynie próbę uchylenia się przez powodów od skutków ważnie i z pełną świadomością zawartej umowy poprzez następcze badanie i kwestionowanie trafności podjętych decyzji, które okazały się dla powodów mniej korzystne, niż zakładali. Stało się tak zapewne wskutek doniesień medialnych – innymi słowy gdyby powodowie nie dowiedzieli się o licznych procesach wytaczanych bankom przez tzw. frankowiczów, często wygrywanych, nie podjęliby próby podważenia zawartej przed laty umowy. W ocenie Banku tego rodzaju działania, tj. żądanie ustalenia po latach obowiązywania nieważności umowy ze względu na rzekomą abuzywność jej postanowień należy ocenić jednoznacznie negatywnie, i to w świetle art. 5 k.c., a więc potraktować jako nadużycie prawa podmiotowego. Jednocześnie pozwany zarzucił powodom, a raczej ich profesjonalnemu pełnomocnikowi, że myli kredyt indeksowany do waluty obcej z kredytem denominowanym w walucie obcej, z którym mamy do czynienia w niniejszej sprawie, co stało się przyczyną pewnego bałaganu pojęciowego i wypaczenia w pozwie istoty kredytu denominowanego. Pozwany przedstawił 3 istotne cechy takiego kredytu [k.166v akt] i wyjaśnił, dlaczego nie możemy go utożsamiać z kredytem złotowym i w konsekwencji zarzucać, że w umowie znalazły się postanowienia niedozwolone. Powodowie w niniejszej sprawie powołali się na szereg przepisów i zestawili je w różnych konfiguracjach, tak by w oparciu o przynajmniej jedną ze wskazanych podstaw wykazać słuszność roszczenia o zapłatę kwoty 23 533,54 zł. Przyjrzyjmy się zatem poszczególnym tezom pozwu w kontekście przytoczonych przepisów, w świetle prawodawstwa unijnego oraz orzecznictwa krajowego i wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej [dalej także jako: (...)]. Czy umowa jest nieważna? W ocenie Sądu - nie. Strony nie zawarły jej dla pozoru – aby przyjąć taką konstrukcję, musiałyby być spełnione wszystkie przesłanki z art. 83 k.c. (jedna strona składa drugiej za jej zgodą oświadczenie woli dla pozoru), przy czym w niniejszej sprawie miałaby to być pozorność względna, tj. celem wywołania innych skutków prawnych niż uzewnętrznione. No tak – ale ta druga strona, aby wyrazić zgodę, musiałaby mieć świadomość, że tak naprawdę chodzi o inny skutek niż ten ujęty w umowie. Trudno przypuszczać, by powodowie, którzy w procesie manifestują własną nieporadność i brak rozeznania co do tego, jaką umowę podpisali, tu wykazali się biegłością w rozwikłaniu jej niuansów i zaakceptowali inny, nieujawniony w niej skutek, niejako „drugie dno” kontraktu. Taka koncepcja jest zbyt karkołomna, by była możliwa. Nie można powiedzieć, że ww. umowa:
(1)zawiera klauzule waloryzacyjne sprzeczne z naturą stosunku prawnego, zasadami współżycia społecznego i zasadą równości stron (art. 58 §1 w zw. z art.

§2k.c.)

(2)nie zawiera kwoty i waluty kredytu, przez co nie odpowiada wymogom art. 69 ust.1 i 2 prawa bankowego, który określa podstawowe elementy umowy kredytowej,
(3)narusza zasadę walutowości (art. 358 k.c.),
(4)zawiera waloryzację umowną, tj. element nieprzewidziany w konstrukcji umowy kredytu określonej w art. 69 ust. 1 prawa bankowego,
(5)jest niewykonalna, bo jeżeli usuniemy z niej abuzywną klauzulę waloryzacyjną, to zniknie podstawa ustalania kursu waluty, w oparciu o który powinno nastąpić przeliczenie kwoty wypłaconego kredytu i rat kapitałowo-odsetkowych, a bez tego nie da się wykonać umowy. Przede wszystkim należy przypomnieć, że w niniejszej sprawie mamy do czynienia z kredytem denominowanym w walucie obcej, a nie – z kredytem indeksowanym do waluty obcej czy z kredytem walutowym w ścisłym tego słowa znaczeniu. Kredyt denominowany cechuje to, że:
(1)kwotę kredytu stanowi podana w umowie kwota w walucie obcej (walucie kredytu), jednak kredyt najczęściej wypłacany jest w złotych polskich – zależy to od celu kredytowania,
(2)wypłata kwoty kredytu następuje zasadniczo po kursie waluty z dnia jej uruchomienia, przy czym bank wypłaca kwotę w złotych polskich przeliczoną po kursie kupna dla dewiz obowiązującym w dniu uruchomienia kredytu, a
(3)spłata kredytu może następować bezpośrednio w walucie kredytu, bądź w złotych polskich (wówczas kwota płatności ustalana jest jako równowartość w złotych kwoty należnej w walucie obcej, a bank dla jej przeliczenia stosuje kurs sprzedaży dewiz z dnia spłaty). Jak ustalono w niniejszej sprawie, powodowie na podstawie umowy z 15.09.2005 r. otrzymali kredyt w wysokości 39 050,00 CHF, transze do wypłaty również zostały określone we frankach szwajcarskich. Podobnie prowizja od udzielonego kredytu. Trudno zatem dociec, o jakiej klauzuli waloryzacyjnej mowa w pozwie. (...) wielokrotnie wypowiadał się w przedmiocie kredytów denominowanych czy indeksowanych do waluty obcej i nie zakwestionował samej konstrukcji takiego kredytu – uznał prawną dopuszczalność zawierania tego typu umów. Prawo bankowe w art. 69 w jego brzmieniu z daty zawarcia umowy nie zawiera wprawdzie pojęcia kredytu denominowanego w walucie obcej ani indeksowanego do waluty obcej, ale i nie zakazuje tego rodzaju konstrukcji. W tej kwestii wypowiadały się sądy powszechne i Sąd Najwyższy [dalej także jako: SN], i stwierdzały, że nic nie stało na przeszkodzie, by np. w latach 2005-2006 na gruncie ustawy prawo bankowe z 29.08.1997 r. w brzmieniu sprzed nowelizacji z 2011 r. zawierane były umowy kredytu denominowanego; wystarczyło oprzeć się zarówno na ogólnym brzmieniu art. 69 prawa bankowego, który już wówczas zawierał niezamknięty katalog postanowień umownych (stanowiąc, że umowa kredytowa winna określać w szczególności… - i tu następuje wyliczenie), jak i na art. 353 1 k.c., który wyraża zasadę swobody umów. Umowa nie narusza zatem przepisów art. 69 prawa bankowego. Ma wszystkie elementy konieczne oraz te elementy, które nie są zakazane. Konsekwencją przyjęcia w umowie z 15.09.2005 r. konstrukcji kredytu denominowanego do franka szwajcarskiego, a nie – indeksowanego tą walutą, jest bezzasadność podniesionego w pozwie zarzutu naruszenia przez Bank art.

§1k.c.

i wyrażonej w nim zasady nominalizmu. Należy jeszcze raz powtórzyć, że walutą zobowiązania w przedmiotowej umowie jest (...), a nie złoty polski. Przedmiotem spłaty jest suma w (...), a nie w PLN. Powodowie uzyskali kredyt w wysokości 39 050,00 CHF, a nie – 96 439,87 zł. Zatem nie ulega wątpliwości, że walutę zobowiązania powodów stanowi (...), a kwota 39 050,00 CHF wskazana w §2 ust. 1 umowy stanowi „kwotę kredytu” w rozumieniu art. 69 ust.2 pkt 2) prawa bankowego. Spełnienie świadczenia określonego w umowie, prowadzące do umorzenia zobowiązania, następuje w walucie obcej, przy wykorzystaniu waluty polskiej jedynie pomocniczo – jako waluty płatności. Powodowie jako kredytobiorcy zgodnie z umową winni zwrócić Bankowi nominalnie tę samą kwotę kredytu wyrażoną w walucie obcej, tj. 39 050,00 CHF, wraz z odsetkami i prowizją – również wyrażonymi w tej walucie. Odnosząc się do zgłoszonego w pozwie zarzutu naruszenia w umowie zasady walutowości wyrażonej w art. 358 §1 k.c., to oczywiście również jest on chybiony. Należy wskazać, że art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. prawo dewizowe (Dz.U. nr 141, nr 1178 ze zm.) wprowadza odstępstwo od zasady walutowości, stanowiąc, że ograniczenia w obrocie dewizami określone w art. 9 i 10 tej ustawy nie odnoszą się do obrotu dewizowego, jeżeli jedną ze stron jest bank lub inna instytucja prowadząca działalność pod nadzorem stosownych władz (np. nadzoru bankowego). Podmioty te korzystają z tzw. autonomii dewizowej, tj. ze zwolnienia z konieczności uzyskiwania każdorazowo indywidualnego zezwolenia dewizowego na dokonanie reglamentowanych czynności obrotu. Jak słusznie zauważył pełnomocnik pozwanego w odpowiedzi na pozew, termin „rozliczenie”, to nie tylko fizyczny transfer środków poprzez wpłatę czy wypłatę, ale także operacje związane z przewalutowaniem kwoty pieniężnej wyrażonej w danej walucie, polegające na przeliczeniu tejże kwoty na kwotę wyrażoną w innej walucie, według określonego kursu wymiany. Operacje takie mogą mieć postać księgowych zapisów na rachunkach i nie muszą wiązać się z faktycznym przepływem gotówki. Rozliczenia dokonywane między stronami na podstawie umowy z 15.09.2005 r. to zatem „rozliczenia w walucie obcej” w rozumieniu art. 2 ust.1 pkt 18) prawa dewizowego objęte generalnym zezwoleniem z art. 3 ust.3 tej ustawy. Czy umowa zawiera postanowienia abuzywne w postaci klauzul waloryzacyjnych? W ocenie Sądu - nie. Pełnomocnik powodów klauzulami waloryzacyjnymi nazywa postanowienia zawarte w §5 ust. 4 i §13 ust. 7 umowy. Powtórzmy, powodowie twierdzą, że postanowienia te:

(1)nie zostały z nimi uzgodnione indywidualnie,
(2)nie dotyczą sformułowanych w sposób jednoznaczny głównych świadczeń stron,
(3)kształtują ich prawa i obowiązki jako konsumentów w sprzeczności z dobrymi obyczajami i
(4)z rażącym naruszeniem jego interesów. W tym miejscu należałoby przytoczyć i potraktować całościowo przepis, na który powołują się powodowie: „art. 385 1 §1 k.c.: postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, chyba że chodzi o postanowienia określające główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny”. Czy §5 ust. 4 i § 13 ust.7 umowy, w którym strony dla potrzeb określenia sposobu wypłaty kredytu oraz jego spłaty odwołują się do aktualnej tabeli kursów (kursów kupna / sprzedaży dewiz) Banku obowiązującej w dniu realizacji zlecenia płatniczego, nie został uzgodniony indywidualnie? Można dyskutować, ze wskazaniem na: „został uzgodniony indywidualnie”. Bo przecież to powodowie wybrali taką opcję (spośród trzech możliwych, wskazanych w projekcie umowy). Zatem wyłącznie od ich woli zależało, czy spłat będą dokonywać z rachunku walutowego, czy też będą zasilać rachunek (...) wpłatami w polskich złotych, które następnie Bank będzie przeliczał na (...). Czy to – wybrane przez samych powodów - postanowienie kształtuje ich prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszając ich interesy? Pamiętajmy, że ocena nie może być ahistoryczna. Zgodnie z treścią art. 385 2 k.c. oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się według stanu z daty zawarcia umowy, biorąc pod uwagę jej treść, okoliczności zawarcia oraz uwzględniając umowy pozostające w związku z umową obejmującą postanowienie będące przedmiotem oceny. Aby uznać abuzywność ww. postanowień trzeba by zatem przyjąć, że już wtedy - we wrześniu 2005 r. - Bank planował, że będzie tabelę kursów kształtował w sposób całkowicie dowolny i niekorzystny dla powodów, przy całkowitym oderwaniu od obiektywnych mierników w rodzaju średniego kursu NBP i realiów gospodarczych, że oszuka swoich klientów. To teza absurdalna. Zresztą kolejne lata pokazały, że Bank – jeśli chodzi o kształtowanie tabeli kursów – był bardzo powściągliwy i korzystał ze swego uprawnienia każdorazowo uwzględniając aktualną sytuację na rynku walutowym i nigdy nie dopuścił się wobec swoich klientów nadużycia pozycji. Idąc dalej – czy można te postanowienia umowne uznać za określające główne świadczenia stron? Chodzi przecież o sposób wypłaty kredytu i sposób jego spłaty, a są to – jakby nie patrzeć – zasadnicze świadczenia obu stron. Zgodnie z utrwalającym się orzecznictwem krajowym i unijnym za warunki umowne mieszczące się w pojęciu „głównego przedmiotu umowy” należy uważać te, które określają podstawowe świadczenia w ramach danej umowy i które z tego względu charakteryzują tę umowę (pkt 35 wyroku (...) z dnia 20.09.2017 r. sygn. C-186/16 i powołane tam orzecznictwo). Poprzez umowę kredytową kredytodawca zobowiązuje się głównie udostępnić kredytobiorcy określoną kwotę pieniężną, zaś kredytobiorca – głównie spłacać tę sumę w przewidzianych terminach, zasadniczo z odsetkami. Świadczenia podstawowe tej umowy odnoszą się zatem do kwoty pieniężnej, która musi być określona w stosunku do waluty wypłaty i określonej spłaty. W konsekwencji okoliczność, że kredyt musi zostać spłacony w określonej walucie, nie ma związku z posiłkowym sposobem płatności, lecz związana jest z samym charakterem zobowiązania dłużnika, przez co stanowi podstawowy element umowy kredytowej (pkt 37 wyroku C -186/16). W aktualnym orzecznictwie (...) i SN rozróżnia się abuzywność postanowień dotyczących kryteriów przeliczania waluty krajowej na walutę denominacyjną / indeksacyjną (klauzule kursowe) od innych klauzul, których zastrzeżenie w umowie jest także równoznaczne z obciążeniem konsumenta ryzykiem walutowym, tj. negatywnymi następstwami deprecjacji waluty krajowej (tzw. klauzule ryzyka walutowego). Postanowienia umowy zawierające tzw. klauzule ryzyka walutowego dotyczą głównego świadczenia konsumentów. Klauzula ryzyka walutowego nie może funkcjonować bez klauzuli kursowej określającej przeliczenie zobowiązań stron celem ustalenia wysokości ich świadczenia. Z kolei klauzula spread’owa nie ma racji bytu w umowie, w której nie zastosowano mechanizmu indeksacji i wynikającego z niego narażenia konsumenta na ryzyko kursowe (klauzula ryzyka kursowego). W odniesieniu do klauzul umownych dotyczących ryzyka kursowego z orzecznictwa (...) wynika, że takie klauzule w zakresie, w jakim określają główny przedmiot umowy kredytu, wchodzą w zakres stosowania art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 i nie są poddawane ocenie w zakresie, w jakim właściwy sąd krajowy uważa, po zbadaniu każdego przypadku z osobna, że klauzule te zostały sporządzone przez przedsiębiorcę w jasny i zrozumiały sposób (pkt 48 wyroku C-118/17). W wyroku z dnia 14.03.2019 r Trybunał stwierdził, że klauzula ryzyka walutowego określa główny cel umowy (pkt 51 wyroku C-118/17). Z kolei w wyroku z dnia 3.10.2019 r. także klauzule dotyczące ryzyka wymiany uznał za określające główny przedmiot umowy (pkt 44 wyroku C-260/18). Podobnie wypowiedział się SN w uzasadnieniu do wyroku z 11.12.2019 r. (sygn. V CSK 382/18), gdzie dokonał podsumowania dotychczasowej linii orzeczniczej (...) i przypomniał, że ewoluowała ona od uchylenia się przez Trybunał od oceny, czy będące częścią klauzuli indeksacyjnej postanowienia przewidujące spłatę rat w walucie krajowej, których wysokość była obliczana na podstawie kursu sprzedaży franka szwajcarskiego stosowanego przez bank w dniu poprzedzającym dzień wymagalności raty, określa główny przedmiot umowy, pozostawiając tę ocenę sądowi krajowemu (wyrok z 30.04.2014 r. w sprawie C-26/13), po obecne stanowisko, w którym za postanowienia mieszczące się w pojęciu „głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 uznaje m.in. postanowienia wiążące się z obciążeniem kredytobiorcy – konsumenta ryzykiem zmiany kursu waluty i związanym z tym ryzykiem zwiększenia kosztu kredytu (tzw. klauzule ryzyka walutowego). W konsekwencji, jak stwierdził SN, w ten sposób też należy oceniać postanowienia stanowiące część mechanizmu indeksacyjnego, określające sposób oznaczenia kursu miarodajnego dla przeliczenia walutowego. Stanowisko to zostało podtrzymane w jednym z ostatnich orzeczeń SN (wyrok z 8.02.2023 r., (...) 978/22), w którym znalazła się następująca konkluzja: „Nie ulega wątpliwości, że postanowienia odnoszące się do sposobu określania przez kredytodawcę kursu walutowego, stanowiącego element klauzuli indeksacyjnej (przeliczeniowej) określają <<główne świadczenia stron>>. Wykładnia tego pojęcia w kontekście art. 385 [1] §1 k.c. w aktualnym orzecznictwie Sądu Najwyższego jest jednoznaczna. Klauzule przeliczeniowe zastrzeżone w umowie kredytu indeksowanego lub denominowanego do waluty obcej określają główne świadczenie kredytobiorcy”. Zgodnie z treścią art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 ocena nieuczciwego charakteru warunków nie dotyczy ani określenia głównego przedmiotu umowy, ani relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczanych w zamian towarów lub usług, o ile warunki te zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Takie rozwiązanie opiera się na założeniu, zgodnie z którym postanowienia określające główne świadczenia stron zazwyczaj odzwierciedlają rzeczywistą wolę konsumenta, gdyż do ich treści strony przywiązują z reguły największą wagę. W związku z tym zasada ochrony konsumenta musi ustąpić ogólnej zasadzie autonomii woli obowiązującej w prawie cywilnym. Art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 ustanawia wyjątek od mechanizmu kontroli treści nieuczciwych warunków, przewidzianego w ramach systemu ochrony konsumentów ustanowionego w tej dyrektywie, z uwagi na co przepis ten powinien podlegać wykładni zwężającej (pkt 42 wyroku C-26/13, pkt. 50-51 wyroku C-14/143). Zatem wyłączenie spod kontroli nigdy nie będzie obejmować postanowień niejednoznacznych, których znaczenia i konsekwencji konsument nie jest w stanie ocenić. Zatem, wracając na grunt niniejszej sprawy, gdyby nawet przyjąć, że możliwość wybrania przez powodów jednej z trzech opcji spłaty to nie jest uzgodnienie indywidualne, to wobec tego czy - jako świadczenie główne - zostało sformułowane w sposób jednoznaczny? W ocenie Sądu – tak. Zauważmy, że pojęcie aktualnej tabeli kursów znajduje się już w słowniczku w części wstępnej umowy z 15.09.2005 r., że nie ma wątpliwości, że to tabela kursów obowiązująca w tym banku. Powodowie zawierając umowę wiedzieli, że aktualna tabela jest ogólnie dostępna. A co wpływa na taką, a nie inną wartość w tabeli? Cóż, jest to jedna z niewiadomych. Dla każdej ze stron. Bo przecież Bank w dacie zawarcie umowy też nie znał wartości, jakie będą np. po roku czy pięciu latach jej obowiązywania. Ale samo ujęcie w umowie tego typu zapisu nie czyni go samym przez się abuzywnym, skoro mamy inne podobne niedookreślone zapisy, których powodowie nie kwestionują i które nie budzą sporów prawniczych. Przykładem niech będzie §6 ust. 1 umowy stanowiący, że Bank pobiera odsetki od kredytu wg zmiennej stopy procentowej w stosunku rocznym, której wysokość jest ustalana w dniu rozpoczynającym pierwszy i kolejne trzymiesięczne okresy obowiązywania stawki referencyjnej jako suma tej stawki i stałej marży, albo §9, gdzie zastrzeżono, że prowizje i opłaty bankowe oraz ich wysokość mogą ulegać zmianom, przy czym ma to odniesienie do zmiany poziomu inflacji w wysokości podawanej do publicznej wiadomości przez Główny Urząd Statystyczny oraz zmiany kosztów obsługi kredytu, w szczególności zmian cen połączeń telekomunikacyjnych, usług pocztowych, rozliczeń międzybankowych, zmian opłat ponoszonych w związku z wykonywaniem umowy za pośrednictwem firm współpracujących z (...) oraz w wyniku wprowadzenia nowych przepisów prawnych. Czy umowa jest nienależycie wykonywana? W ocenie Sądu – nie. Jeśli chodzi ocenę okoliczności zawarcia i realizacji umowy, to można tu się odwołać do szeregu dokumentów, zeznań świadków, szczególnie T. C., przesłuchania stron, a także niezakwestionowanej przez strony opinii biegłego. Pomijając po części niewiarygodne, bo sprzeczne z przytłaczającą większością dowodów, zeznania powodów, można uznać za dowiedzione, że już w 2005 r. pracownicy (...) zajmujący się obsługą kredytów hipotecznych dla osób fizycznych musieli stosować się do wewnętrznych instrukcji i procedur. Obsługująca powodów T. C., obecnie na emeryturze, to wieloletni pracownik (...) oddziału Banku. Przedstawiła, jak wyglądał cały proces zmierzający do udzielenia kredytu powodom. Najpierw więc spotkanie informacyjne, przedstawienie oferowanych przez Bank produktów, wybór przez klienta kredytu i waluty. Klienci otrzymywali materiały, wnioski – celem zapoznania się i przeanalizowania w domu, skonsultowania się. Dopiero po podjęciu przez klienta decyzji następowała rejestracja wniosku i dalsze szczegółowo opisane w procedurze czynności. To nigdy nie następowało od razu, lecz wymagało kilku spotkań. Jeżeli klient decydował się na kredyt walutowy, uprzedzano go o ryzyku kursowym i ryzyku zmiany stopy procentowej. Jeśli chodzi o sposób realizacji umowy już po dokonaniu wypłaty kredytu, to sami powodowie nie zgłosili tu zastrzeżeń (z wyjątkiem uwagi, że wysokość rat zaczęła wzrastać, a oni sami poczuli, że zostali pozostawieni z tym problemem). Wystarczy jednak odwołać się do opinii biegłego dr. K. S.
(1), który prześledził całą historię realizacji umowy i doszedł do następujących wniosków: powodowie do 2020 r. spłacili ponad 29 000 CHF z zaciągniętych kredytem 39 000 CHF. Pozostało zatem do spłaty około 1/4 wartości kredytu przy 10 latach okresu pozostałego do końca obowiązywania umowy. Faktem jest, że stanowiło to jednocześnie w polskich złotych niemal równowartość pobranego kredytu, bo otrzymali ponad 96 000 zł, a spłacili ponad 97 000 zł. Ale na tym właśnie polega tego rodzaju kredyt. Można bardzo wiele zyskać, ale pod warunkiem podjęcia ryzyka. Bank powodom nie obiecywał, nie wynikało to również z umowy, że kredyt będzie wolny od kosztów i przede wszystkim od ryzyka kursowego. Wręcz przeciwnie. Państwo M. zostali uprzedzeni o ryzyku kursowym, o zmiennym oprocentowaniu, o prowizji, o zasadach obsługi. I zgodzili się na przedstawione warunki. Co dobitnie pokazuje opinia biegłego – Bank nie nadużył swojej pozycji dużego profesjonalnego podmiotu. W okresie objętym pozwem spread kształtował się w miarę stabilnie, nieznacznie odbiegał o spread’u stosowanego przez NBP, a nawet miał niższy niż NBP. Hipotetyczna nadpłata („krzywda”) powodów oscyluje między niespełna 400 zł a 1100 zł, co na przestrzeni 15 analizowanych lat należy uznać za wartość nieznaczną, wręcz nieistotną. W skali 15 lat to nieco ponad 609 zł. Jeśli chodzi o rozłożenie ryzyka związanego z udzieleniem kredytu przez pozwanego i skorzystaniem z niego przez powodów, to jest ono nierównomierne, bo o ile ryzyko kursowe i ryzyko stopy procentowej są dla obu stron istotne (obciążające), to np. ryzyko operacyjne, ryzyko regulacyjne i prawne, ryzyko źródeł finansowania istnieje tylko po stronie Banku. Biegły K. S.
(1)wyraźnie jednak podkreślił, że nie sposób w niniejszej sprawie w sposób pewny wskazać, która ze stron umowy kredytowej ma tu przewagę (w sensie mniejszego narażenia na wystąpienie danego ryzyka). Umowa kredytu to instrument finansowy umożliwiający zrealizowanie przez kredytobiorców swoich założeń i oczekiwań z wykorzystaniem środków deponentów w banku kredytującym. „Z uwagi na szczególny charakter tego stosunku prawnego i ekonomicznego, na bankach spoczywa istotna rola i obowiązek aktywnego zarządzania ryzykiem. Oznacza to, że banki podejmują różnorodne czynności zmierzające do ograniczenia ryzyka, np. ryzyka stopy procentowej czy walutowego. Banki korzystają w tym zakresie z instrumentów, które są obiektywnie niedostępne dla konsumentów (…). Banki działają na rynku hurtowym, co implikuje w ich przypadku możliwość osiągania niższych kosztów pozyskania pieniądza. Jednocześnie (…) dokonują transferu środków od deponentów do kredytobiorców, przyjmując na siebie ryzyko opóźnień w spłacie kredytu czy skrajnie niewypłacalności” (z opinii biegłego K. S. – str.18, k.448v akt). Pierwsze kredyty w walucie szwajcarskiej trafiły do Polski jeszcze w latach
  1. XX w., a po przyjęciu naszego kraju do Unii Europejskiej zyskały na popularności. Stało się tak za sprawą małych banków detalicznych, które otworzyły tu swoje oddziały i dla których oferowanie tanich w porównaniu ze złotowymi kredytów we franku szwajcarskim stało się sposobem na zaistnienie na coraz bardziej konkurencyjnym rynku detalicznym. Rosnącą popularność tego rodzaju kredytów w sektorze mieszkaniowym wywołały trzy czynniki: niski kurs franka szwajcarskiego, niskie oprocentowanie wynikające ze stopy LIBOR i wyższa w stosunku do kredytu złotowego zdolność kredytowa kredytobiorców. Dość powiedzieć, że o ile we wrześniu 2005 r. kurs franka kształtował się na poziomie ok. 2,4 zł, to w lipcu 2008 r. spadł poniżej 2 zł (obecnie wynosi 4,67 zł). Powszechność i niekontrolowany wzrost zawieranych w różnych bankach umów skłoniły Komisję Nadzoru Finansowego do podjęcia działań regulacyjnych, w tym wprowadzenia tzw. Rekomendacji S i wyższych wymogów w zakresie zdolności kredytowej, obowiązków informacyjnych czy dywersyfikacji źródeł finansowania, bowiem prędzej czy później należało się spodziewać, że spłata tego rodzaju kredytów stanie się problemem społecznym. I tak się rzeczywiście stało. Od początku 2009 do końca 2014 r. kurs franka systematycznie wzrastał i nigdy już nie powrócił do poziomu poniżej 2,
  2. W styczniu 2015 r. Szwajcarski Bank (...) ogłosił porzucenie polityki obrony minimalnego kursu wymiany euro na franka szwajcarskiego. Spowodowało to panikę na europejskich rynkach finansowych, tak że np. w Polsce kurs pary (...)/PLN na koniec 14.01.2015 r. wyniósł 3, (...), a na koniec 15.01.2015 r. – już 4, (...), osiągając w ciągu dnia nawet 5,
  3. Spowodowało to skokowy wzrost wysokości rat kredytów spłacanych we frankach szwajcarskich. Jakkolwiek z jednej strony nieuprawnione jest twierdzenie, że banki działające na krajowym rynku wiedziały, iż frank niebawem się umocni – prognozy zmian kursowych nawet w krótkim horyzoncie są ułomne, a w perspektywie dziesięcioleci niemożliwe (co przyznał również (...) w sprawie C - 212/20), to nie można nie dostrzec, że aktywność niektórych banków w oferowaniu kredytu we frankach szwajcarskich niemal każdemu chętnemu, bez rzetelnej oceny jego zdolności kredytowej oraz bez jasnej i wyczerpującej informacji o związanych z tym kredytem ryzykach, doprowadziły do nieznanej w historii polskiego sądownictwa fali procesów kredytobiorców (tzw. frankowiczów) przeciwko bankom, a co za tym idzie poważnego kryzysu społecznego zaufania wobec instytucji finansowych. Pozwany bank zarzucił powodom, że wytaczając przeciwko niemu powództwo i żądając stwierdzenia nieważności łączącej strony od kilkunastu lat umowy kredytowej dopuścili się naruszenia zasad współżycia społecznego, bowiem nadużyli przysługujące im prawo podmiotowe. Przeprowadzone w niniejszym postępowaniu dowody i ujawnione w związku z tym fakty skłaniają do wniosku, iż zarzut pozwanego jest trafny. Data zawarcia umowy (istotna ze względu na obowiązujący wówczas w Banku wzór umowy pozwalający klientowi na wybór opcji wypłaty kredytu i jego spłaty), rzetelne przygotowanie do niej przez doradcę i niezakłócony aż do wytoczenia powództwa (czyli przez prawie 15 lat) sposób realizacji zobowiązania pokazuje, że p. M. nie mieszczą się w ukształtowanym w dyskursie prawniczym modelu kredytobiorcy - frankowicza skrzywdzonego przez bank. Uznanie zawartej przez obie strony w dobrej wierze na 25 lat umowy za nieważną po kilkunastu latach prawidłowego jej funkcjonowania tylko dlatego, że okazało się, iż w tym okresie spłacając raty powodowie nadpłacili nieco ponad 609 zł, przy jednoczesnym pomijaniu oczywistej chyba dla każdego konkluzji, iż istota problemu leży nie w tabeli kursowej Banku, ale w kursie złotego do franka (za co obarczyć odpowiedzialnością Banku już się nie da), stanowiłoby wyraz nadmiernego, niesprawiedliwego uprzywilejowania powodów względem pozwanego. Stałoby się źródłem ich nieuzasadnionej korzyści ze szkodą dla pozwanego Banku, ale pośrednio także ze szkodą dla innych obywateli, na których w wymiarze długofalowym przerzucane są koszty tego rodzaju indywidualnych decyzji ekonomicznych, na co zgody być nie może. Mając powyższe na uwadze, na podstawie wskazanych przepisów orzeczono jak w sentencji. O kosztach orzeczono na podstawie art. 98 §1 i 3 k.p.c., zgodnie z którym strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony, w tym – jeżeli strona prowadzi proces przez pełnomocnika, który jest profesjonalistą, zalicza się do nich wynagrodzenie tego pełnomocnika wg stawek określonych w odrębnych przepisach i wydatki jednego pełnomocnika, koszty sądowe i koszty nakazanego przez sąd osobistego stawiennictwa strony. Te odrębne przepisy to m.in. Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz.U. z 2018 r., poz. 265), a konkretnie §2 pkt 5). W niniejszej sprawie koszty te po stronie pozwanego, który wygrał proces, wyniosły 6 647,88 zł i obejmują: 3 600,- zł wynagrodzenia pełnomocnika, 17,- zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa i 3 030,88 zł z zaliczki wykorzystanej na wynagrodzenie biegłego. W razie uprawomocnienia się orzeczenia Sąd zwróci pełnomocnikowi pozwanego nadpłaconą zaliczkę na biegłego. Jednocześnie – w związku ze zgłoszeniem przez pełnomocnika pozwanego żądania zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w wysokości podwójnej stawki minimalnej przewidzianej ww. Rozporządzeniem – Sąd stwierdza, iż nie ma do tego podstaw. Jakkolwiek przyznać trzeba, iż pełnomocnik pozwanego musiał w niniejszej sprawie podjąć obszerną i wielowątkową polemikę ze stanowiskiem strony powodowej, co wymagało znacznego nakładu pracy, to jednak istotną część odpowiedzi na pozew stanowiły rozważania ogólne, o wymiarze uniwersalnym, przydatne nie tylko w niniejszej sprawie. Podobnie było z zaprezentowaną dokumentacją. Zebranie faktów i dowodów ściśle związanych z kredytem zaciągniętym przez p. M. oraz udział w kilku posiedzeniach sądowych z pewnością nie nastręczyły pełnomocnikowi Banku trudności tak dużych, by zasługiwało to na uhonorowanie podwójnym wynagrodzeniem. /-/ Sandra Kraszewska

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.