oraz art. 9 i art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz.U. 2003 nr 124 poz. 1152 ze zm.) w zw. z art. 415 k.c., art. 444 § 1 k.c. i art. 445 § 1 k.c. Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.
o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 9 ustawy z dnia 22 maja 2003 roku o ubezpieczeniach obowiązkowych (...) umowa ubezpieczenia obowiązkowego odpowiedzialności cywilnej obejmuje odpowiedzialność cywilną podmiotu objętego obowiązkiem ubezpieczenia za szkody wyrządzone czynem niedozwolonym oraz wynikłe z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, o ile nie sprzeciwia się to ustawie lub właściwości (naturze) danego rodzaju stosunków. Z kolei, zgodnie z art. 13 ust. 2 tejże ustawy w obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. Nadto, na względzie należy mieć również treść art. 361 §1 k.c., który stanowi, iż zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność jedynie za normalne następstwa działania lub zaniechania z którego szkoda wynikła, oraz treść art. 363 § 1 k.c. który stanowi, że co do zasady naprawienie szkody winno nastąpić według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie do stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej, przy czym gdyby przywrócenie do stanu poprzedniego pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Jednocześnie z treści art. 361 § 2 k.c. wynika, iż naprawienie szkody obejmuje straty, które poniósł poszkodowany. Odpowiedzialność sprawcy szkody była odpowiedzialnością deliktową i uzależnioną od wykazania przesłanek w postaci: zdarzenia, z którym system prawny wiąże odpowiedzialność na zasadzie winy, szkody i związku przyczynowego miedzy owym zdarzeniem a szkodą. Z kolei odpowiedzialność pozwanego ubezpieczyciela wynikała z zawartej ze sprawcą umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (art. 822 § 4 k.c.), jednakże i w tym przypadku odpowiedzialność ubezpieczyciela zależała od wykazania powyższych przesłanek określonych w art. 415 k.c. Pozwany zakwestionował swoją odpowiedzialności, tak co do zasady jak i wysokości. Twierdził, że szkoda nie jest tego rodzaju, aby należało ją kompensować fakultatywnym zadośćuczynieniem pieniężnym z uwagi na niskoenergetyczny przebieg zdarzenia. Zakwestionowano także wysokości dochodzonego roszczenia. Jeśli chodzi o roszczenie o zapłatę zadośćuczynienia za krzywdę, to pozwany zakwestionował przede wszystkim rozmiar krzywdy poniesionej przez powódkę oraz charakter związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy deklarowanymi przez powódkę cierpieniami i urazami a przedmiotową kolizją drogową. Dokonując ustaleń w przedmiocie rozmiaru krzywdy pamiętać należy, że nie jest możliwe ścisłe określenie rozmiaru krzywdy i wysokości zadośćuczynienia, zaś każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy (por.: wyrok SN z dnia 3 czerwca 2011 r., III CSK 279/10, OSP 2012/4/44). Bez wątpienia wprowadzenie do przepisu art. 445 § 1 k.c. klauzuli generalnej "odpowiedniej sumy" pozostawia sądowi orzekającemu margines uznaniowości, co do wysokości zasądzanej kwoty. Jest on dodatkowo wzmocniony fakultatywnym charakterem tego przyznania ("może"), co wskazuje na konstrukcję należnego zadośćuczynienia dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu krzywdy (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 1974 r., II CR 763/73, OSPiKA 1975, nr 7-8, poz. 171). Pomimo niemożności ścisłego ustalenia wysokości uszczerbku należy jednak opierać rozstrzygnięcie na kryteriach zobiektywizowanych, a nie kierować się wyłącznie subiektywnymi odczuciami poszkodowanego. Sąd miał na uwadze, że wobec niewymierności szkody niemajątkowej określając wysokość "odpowiedniej sumy", sąd powinien niewątpliwie kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględnić wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o którym decydują przede wszystkim takie czynniki, jak rodzaj uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia, ich nieodwracalny charakter polegający zwłaszcza na kalectwie, długotrwałość i przebieg procesu leczenia, stopień cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność i długotrwałość, wiek poszkodowanego i jego szanse na przyszłość oraz poczucie nieprzydatności społecznej (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 2004r., II CK 131/03, LEX nr 327923). Ponadto należy mieć na względzie, że chodzi tu o krzywdę ujmowaną jako cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości oraz cierpienia psychiczne, czyli negatywne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi lub następstwami uszkodzenia ciała, czy rozstroju zdrowia w postaci np. zeszpecenia, wyłączenia z normalnego życia itp. Celem zadośćuczynienia jest przede wszystkim złagodzenie tych cierpień. Winno ono mieć charakter całościowy i obejmować wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłości (a więc prognozy na przyszłość). Jak już zasugerowano, nie istnieje automatyzm przeżywania cierpień. Cechy doświadczeń zmysłowych jak np. poziom bólu fizycznego i psychicznego nie są zjawiskami mierzalnymi (qualia). Kompensacja szkody obejmuje zarówno cierpienia grupy osób przechodzących cierpienia normatywnie (w rozkładzie normalnym 68 % przedziału), ale także spoza tego przedziału jak i skrajnie niekorzystnie (2 % na krańcu rozkładu – ekstremum). Przy ocenie więc "odpowiedniej sumy" należy brać pod uwagę wszystkie okoliczności danego wypadku, mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 lutego 2000r., CKN 969/98, LEX nr 50824). Zwraca się przy tym uwagę na konieczność zachowania niezbędnej równowagi między kompensacyjną funkcją zadośćuczynienia, a koniecznością uwzględnienia materialnego poziomu życia i dochodów społeczeństwa (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17.11.2016 r., IV CSK 15/16, LEX nr 2180098). W ocenie Sądu powódka wykazała, że dochodzona przez nią kwota z tytułu zadośćuczynienia za krzywdę w kwocie 5.000,00 zł jest adekwatna do rozmiaru obrażeń doznanych w wyniku przedmiotowego wypadku, dolegliwości bólowych z nimi związanych, rozmiaru cierpień fizycznych i psychicznych oraz ograniczeń w życiu codziennym, wieku powódki i jej dotychczasowego trybu życia. Przede wszystkim za przyznaniem poszkodowanej zadośćuczynienia w takiej właśnie wysokości przemawia rozmiar i charakter obrażeń, jakie odniosła wskutek wypadku. Z opinii biegłego wynikało, że powódka doznała stałego uszczerbku na zdrowiu na poziomie 2%. O ile leczenie powódki się zakończyło, to przez pewien czas towarzyszyły jej dolegliwości bólowe. Noszenie kołnierza ortopedycznego przez okres 2 tygodni z pewnością zmniejszyło komfort codziennego funkcjonowania. Konieczność odbywania wizyt w poradni ortopedycznej, wykonywania badań oraz przechodzenia rehabilitacji samo w sobie pozbawia poszkodowanego normalnego trybu życia i swobodnego wyboru spędzania wolnego czasu, co nie może nie zostać zrekompensowane. Sam fakt zdarzenia, jak towarzyszącemu temu obrażenia fizyczne były źródłem przemijających cierpień psychicznych u powódki o nasileniu objawów niskim do umiarkowanego, ale trwających aż przez okres 6-8 tygodni, z czym wiązały się wizyty u psychologa. Obrażenia w sferze zdrowia psychicznego oraz fizycznego (jakkolwiek wpływające wzajemnie na siebie) w znacznej mierze miały charakter przemijający. Nie mniej nawet przy dobrych rokowaniach u powódki mogą manifestować się zmiany zwyrodnieniowe w odcinku szyjnym kręgosłupa. W związku z powyższym kwota 5.000,00 zł z tytułu zadośćuczynienia jest odpowiednia do charakteru urazów, ich skutków, długotrwałości i sposobu leczenia, w szczególności do dyskomfortu w codziennym funkcjonowaniu wynikającego z doznanego z tego tytułu urazu. Sąd wziął pod rozwagę, że zadośćuczynienie nie może powodować wzbogacenia po stronie poszkodowanego kosztem sprawcy i ubezpieczyciela, a jedynie rekompensować powstałą krzywdę. Zdaniem Sądu kwota ta – z uwagi na aktualny poziom życia społeczeństwa – przedstawia dla powódki ekonomicznie odczuwalną wartość. Jednocześnie nie jest ona nadmierna w stosunku do doznanej krzywdy i aktualnych stosunków majątkowych społeczeństwa i jest utrzymana w rozsądnych granicach. Stąd też w ocenie Sądu wyżej wskazane okoliczności sprawy w pełni usprawiedliwiają taką wysokość zadośćuczynienia i w żaden sposób nie można go uznać za nadmierne. Nadto, należy mieć również na względzie stanowisko judykatury, gdzie podkreśla się, że zdrowie jest dobrem szczególnie cennym; przyjmowanie niskich kwot zadośćuczynienia prowadzi do niepożądanej deprecjacji tego dobra (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16.07.1997r., II CKN 273/97, LEX nr 286781). W ocenie Sądu nie można uznać, iż cierpienia psychiczne i związane z tym lęki i ograniczenia u powódki nie stanowią normalnego następstwa zdarzenia, bowiem normalnym następstwem dla powódki było wystąpienie negatywnych odczuć w jej sferze psychicznej, mimo iż statystycznie człowiek przy takim zdarzeniu nie wymagałaby pomocy specjalisty. W ocenie psychologa w tym konkretnym przypadku reakcja powódki była normalna w odniesieniu do jej osobowości i doświadczeń życiowych, wizyty u psychologa były u niej zalecane. Niezależnie od powyższego w niniejszym postępowaniu powódka domagała się zasądzenia również odszkodowania za szkodę obejmującego zwrot kosztów leczenia (rehabilitacji) oraz utraconego zarobku. Zgodnie z treścią art. 444 § 1 k.c. w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. Jak wskazuje się w judykaturze obowiązek naprawienia szkody obejmuje koszty leczenia, a więc wydatki związane z postawieniem diagnozy, terapią i rehabilitacją poszkodowanego. Ich zakres nie może ograniczać się do wydatków kompensowanych w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, lecz powinien obejmować koszty działań, podjętych z uzasadnionym – zważywszy na aktualny stan wiedzy medycznej – przekonaniem o spodziewanej poprawie stanu zdrowia poszkodowanego (por. wyrok SN z dnia 12 grudnia 2002 r., II CKN 1018/00, LEX nr 75352). W judykaturze i piśmiennictwie wskazuje się także, że poszkodowany może domagać się kompensaty wszelkich kosztów, a więc także: kosztów transportu, kosztów odwiedzin osób bliskich (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 07 października 1971 r., II CR 427/71, OSP 1972, z. 6, poz. 108), kosztów szczególnego odżywiania i pielęgnacji w okresie rekonwalescencji, itp. (por. uchwała Sądu Najwyższego w składzie siedmiu sędziów z dnia 19 czerwca 1975 r., PRN 2/75, OSNC 1976, nr 4, poz. 70; wyrok SN z dnia 21 maja 1973 r., II CR 194/73, OSP 1974, z. 4, poz. 83). W ocenie Sądu na uwzględnienie zasługiwało opisane wyżej żądanie zwrotu kosztów rehabilitacji w kwocie 1.500,00 zł. W piśmiennictwie wskazuje się że fakt, że określone świadczenie zdrowotne albo lek nie są refundowane przez NFZ, nie oznacza, że koszty takiego leku albo świadczenia nie są objęte odszkodowaniem. Odszkodowanie obejmować może koszty leczenia w prywatnej placówce, nawet jeśli podobne zabiegi oferowane są przez NFZ. Za stanowiskiem takim przemawia szereg argumentów. Poszkodowany ma prawo do jak najszybszego usunięcia skutków zdarzenia szkodzącego w jak najlepszych warunkach, dlatego podmiot odpowiedzialny za zdarzenie szkodzące nie może skutecznie bronić się przed obowiązkiem pokrycia kosztów leczenia, wskazując, że poszkodowany mógłby "zaczekać" na uzyskanie świadczenia w placówce publicznej. Konieczność oczekiwania na zabieg leczniczy lub rehabilitację stanowi dla poszkodowanego dodatkowe źródło cierpień. Możliwość żądania zwrotu kosztów prywatnej opieki zdrowotnej jest niezależna od charakteru szkody na osobie, w szczególności objęcie takich kosztów odszkodowaniem nie jest ograniczone do leczenia schorzeń, które mogą doprowadzić do śmierci lub nieodwracalnego kalectwa (por. K. Osajda, (red.) Tom III A. Kodeks cywilny. Komentarz. Zobowiązania. Część ogólna, Warszawa 2017). Kryterium stanowi racjonalność i zasadność wydatków z uwzględnieniem prawdopodobieństwa powodzenia zabiegu oraz poziomu (standardu) świadczeń zdrowotnych, jakich oczekiwać może poszkodowany. Na powódce spoczywał jedynie ciężar wykazania, że poniesione przez nią wydatki pozostają w adekwatnym związku przyczynowym z przedmiotowym zdarzeniem. W ocenie Sądu nie ulegało wątpliwości, że powódka miała prawo skorzystać prywatnie z zabiegów fizjoterapeutycznych. Służyły bowiem zmniejszeniu dolegliwości bólowych i przyspieszeniu powrotu do zdrowia. Nadto powódka złożonymi do akt sprawy fakturami VAT wykazała poniesienie kosztów w żądanej kwocie. Poniesione koszty nie odbiegają od cen obowiązujących na rynku, co jest wiedzą ogólnie dostępną i nie zbliżają się nawet do górnej granicy w przypadku oferowania takich świadczeń, czy produktów. Powyższe wydatki pozostawały także w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem i stanowiło wydatek niezbędny do złagodzenia jego skutków. Natomiast roszczenie o odszkodowanie z tytułu zwrotu utraconego zarobku nie zostało udowodnione. Zgodnie z zasadami procesu cywilnego ciężar dowodu spoczywa na stronach (art. 232 k.p.c., art. 3 k.p.c., art. 6 k.c.). Jego istota sprowadza się do ryzyka poniesienia przez stronę ujemnych konsekwencji braku wywiązania się z powinności przedstawienia dowodów. Skutkiem braku wykazania przez stronę prawdziwości twierdzeń o faktach istotnych dla sprawy jest tylko to, że twierdzenia takie zasadniczo nie będą mogły leżeć u podstaw sądowego rozstrzygnięcia. Strona, która nie udowodni przytoczonych twierdzeń, utraci korzyści, jakie uzyskałaby aktywnym działaniem. Artykuł 6 k.c. określa reguły dowodzenia, tj. przedmiot dowodu oraz osobę, na której spoczywa ciężar udowodnienia faktów mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia, przy czym sąd nie ma obowiązku dążenia do wszechstronnego zbadania wszystkich okoliczności sprawy oraz nie jest zobowiązany do zarządzania dochodzenia w celu uzupełnienia lub wyjaśnienia twierdzeń stron i wykrycia środków dowodowych pozwalających na ich udowodnienie. Nie ma też obowiązku przeprowadzenia z urzędu dowodów zmierzających do wyjaśnienia okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy (art. 232 k.p.c.), szczególnie gdy obie strony są reprezentowane przez fachowych pełnomocników, którym Sąd zakreślił terminy na złożenie wszystkich twierdzeń i dowodów pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku dalszego postępowania (art. 205 3 § 1 i 2 k.p.c.). Obowiązek przedstawienia dowodów spoczywa na stronach (art. 3 k.p.c.), a ciężar udowodnienia faktów mających dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie (art. 227 k.p.c.) spoczywa na tej stronie, która z tych faktów wywodzi skutki prawne (wyrok SA w Białymstoku z 28.11.2019 r., I AGa 50/19, LEX nr 2944289). Sąd nie dąży do ustalenia prawdy materialnej, Sąd działa z urzędu w zakresie wskazanym w przepisach, a podstawą procesu cywilnego jest jego kontradyktoryjność. Kluczowe dla rozstrzygnięcia fakty nie mogą opierać się wyłącznie na gołosłownych twierdzeniach strony i jej przekonaniu, które nie znajduje oparcia w zebranym w sprawie materiale dowodowym. Istotne dla rozstrzygnięcia okoliczności muszą zostać udowodnione (por. wyrok SA w Łodzi z 20.11.2019 r., III AUa 22/19, LEX nr 2764307). Zaprzeczenie okolicznościom dokonane przez stronę procesową wywołuje ten skutek, że istotne dla rozstrzygnięcia sprawy fakty stają się sporne i muszą być udowodnione. W razie ich nieudowodnienia Sąd oceni je na niekorzyść strony, na której spoczywał ciężar dowodu, chyba że miał możność przekonać się o prawdziwości tych twierdzeń na innej podstawie. Sąd uznał, że nieadekwatne dla wyliczenia ewentualnej straty powódki w zarobkach byłoby porównywanie niewspółmiernych okresów, już choćby dlatego, że dochody powódki w okresie letnim były wyższe, niż w okresie zimowym. Dlatego należało oprzeć się na tym samym okresie roku – w tym przypadku pierwszej połowie 2020 i 2021 roku. Porównanie tych samych okresów prowadziło do wniosku, że różnice w poszczególnych miesiącach są niewielkie, a nawet w pierwszym miesiącu (styczeń 2021r.) po zdarzeniu powódka osiągnęła najwyższe dochody spośród pozostałych miesięcy. Co więcej wbrew twierdzeniu powódki, że przez 4 tygodnie nie pracowała, miała wystawione zwolnienie lekarskie za okres od dnia 22 grudnia 2020 roku do dnia 4 stycznia 2021 roku, a więc w okresie zarówno ograniczonej pracy w okresie świąteczno-noworocznym, ale także okresie pandemicznym. Powódka nie wykazała straty konkretnego dochodu na poziomie 3.500 zł. Zbyt ogólne i gołosłowne okazało się stwierdzenie powódki, że po wypadku jej dochody były dwukrotnie mniejsze w stosunku do miesięcy przed wypadkiem. Po pierwsze nie da się ich porównać, po drugie podkreślić ponownie należy, że najwyższy dochód osiągnęła właśnie w kolejny miesiącu po wypadku, tj. w styczniu 2021 roku. Po trzecie powódka nie wykazała, że miała określone zapisy na fizjoterapię, a musiała z nich zrezygnować. Po czwarte nie wyjaśniono, jak reorganizacja pracy z dojazdu do klienta na stacjonarną wpłynęła na budowanie nowej bazy klientów. Brak jest możliwości ustalenia, na ile ograniczenia w pracy związane z wypadkiem, a na ile inne czynniki jak popyt na takie usługi w miesiącach zimowych, czy okres pandemii miały wpływ na ich ograniczenie, tak samo jak zmiana trybu z pracy dojeżdżającej do klienta na pracę stacjonarną. Nie wykazano tego roszczenia, co do wysokości. Nie przedstawiono nawet prostego matematycznego wyliczenia ograniczając się w pozwie do wskazania kwoty 3.500 zł. Powódka nie wykazała, że np. miała stałe zlecenia i określony stały dochód, z którego musiała zrezygnować na skutek zdarzenia. Nadto kwalifikowany pełnomocnik powódki wezwany został do przedłożenia wydruków z książki przychodów i rozchodów. W odpowiedzi ograniczył się jedynie do zestawienia matematycznego, z którego nie da się przenalizować kosztów związanych ze sprzedażą usług oraz innym uzyskanym przychodem. Mając zatem na uwadze wszystkie podniesione powyżej okoliczności na mocy art. 822 § 1 i 4 k.c., art.
w zw. z art. 444 § 1 k.c. oraz art. 9 i art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 roku o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w zw. art. 415 k.c. Sąd w punkcie I. wyroku zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 6.500,00 zł (5.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia, a 1.500,00 zł tytułem odszkodowania). Natomiast w pozostałym zakresie na podstawie art. 361 § 1 i 2 k.c. a contrario Sąd w punkcie II. wyroku oddalił powództwo o odszkodowanie (w zakresie utraconego zarobku) jako nieudowodnione. Na podstawie art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (...) oraz art. 481 § 1 i 2 k.c. Sąd zasądził odsetki ustawowe od zasądzonej kwoty od dnia wniesienia pozwu, tj. od dnia 30 września 2021 roku do dnia zapłaty z ograniczeniem do żądania pozwu (art. 321 k.p.c.). Zgłoszenie szkody oraz wezwanie do zapłaty nastąpiły wcześniej niż 30 dni przed wytoczeniem powództwa, stąd uznać należało, że pozwany miał wystarczająco dużo czasu, aby dysponując fachowym zespołem specjalistów ustalić wysokość należnego powódce zadośćuczynienia. Zważywszy zatem, iż możliwym było ustalenie zakresu cierpień i rozmiaru uszczerbku na zdrowiu u powódki już na etapie postępowania likwidacyjnego, brak jest podstaw do premiowania pozwanego w zakresie naliczania odsetek dopiero od dnia wyrokowania skoro dysponując wszystkimi narzędziami miał możliwość popranego wyliczenia zadośćuczynienia i odszkodowania, czego nie zrobił. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 100 k.p.c. w zw. z § 2 pkt 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców adwokackie (Dz.U.2015.1800 ze zm.). Powódka wygrała proces w 65 %, pozwany – w 35 %. Koszty poniesione przez powódkę to opłata sądowa od pozwu (500,00 zł), wynagrodzenie kwalifikowanego pełnomocnika w stawce minimalnej (1.800,00 zł), opłata skarbowa od dokumentu pełnomocnictwa (17,00 zł) oraz wykorzystana zaliczka na poczet wynagrodzenia biegłego (2.000,00 zł). Wynik sumy tych kosztów (4.317,00 zł) w stosunku do proporcji, w jakiej wygrała powódka to 2.806,05 zł. Koszty poniesione przez pozwanego to opłata za czynności kwalifikowanego pełnomocnika w stawce minimalnej identycznej jak strony przeciwnej (1.800,00 zł) oraz opłata skarbowa od pełnomocnictwa (17,00 zł). Wynik sumy tych kosztów (1.817,00 zł) w proporcji do stosunku, w jakim wygrał pozwany to 635,95 zł. Bezwzględna różnica na korzyść powódki (635,95 zł – 2.806,05 zł) = 2.170,70 zł) została zasądzona w punkcie III. wyroku. Ponadto w punktach IV. i V. wyroku na tej samej zasadzie na mocy art. 100 k.p.c. w zw. z art. 5 ust. 1 pkt 3, art. 8 ust. 1 i art. 83 i 113 ust. 1 i 2 pkt 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U.2014.1025 z późn. zm.) rozstrzygnięto o nieopłaconych kosztach sądowych (część wynagrodzenia biegłego w wysokości 1.001,27 zł pokryta tymczasowo ze środków Skarbu Państwa – Sądu Rejonowego w Gdyni) – obciążając nimi strony, w takim stosunku, w jakim przegrały proces, tj. stronę powodową w wysokości 350,45 zł, zaś pozwaną kwotą 650,82 zł, orzekając o ich pobraniu. Mając na uwadze powyższe, orzeczono jak we wstępie.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.