← Polska

VIII C 705/21

Sygn. akt VIII C 705/21 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ dnia 4 grudnia 2023 roku Sąd Rejonowy dla Łodzi – Widzewa w Łodzi w VIII Wydziale Cywilnym w składzie: przewodniczący: Sędzia Bartek M

§ 1

k.c., która w jej mniemaniu daje podstawę do oddalenia powództwa, względnie do obniżenia należnej powodowi kwoty. Przytoczony przepis stanowi, że jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym. Zarówno na gruncie doktryny, jak i orzecznictwa przyjmuje się, że klauzula rebus sic stantibus powinna być stosowana w sytuacjach wyjątkowych, tj. w sytuacjach, które zdarzają się rzadko, a zarazem są niezwykłe, wyjątkowe i normalnie niespotykane (tak m.in. T. Brzozowski, Komentarz do art. 357

(1)Kodeksu cywilnego [w:] K. Pietrzykowski [red.] Kodeks cywilny. Tom I. Komentarz. Art. 1-449
(10), C.H.Beck, 2018, czy Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 16 marca 2016 roku, I ACa 1362/15, Legalis). Ocena stanu faktycznego pod kątem tych przesłanek wymaga rozważenia przez Sąd orzekający wszystkich okoliczności sprawy. Jednocześnie ingerencja Sądu w stosunek zobowiązaniowy musi zostać poprzedzona rozważeniem interesów obu stron umowy. Niedopuszczalne jest ukształtowanie sytuacji stron z uwzględnieniem interesów jedynie jednej strony, nawet gdy jest to strona słabsza będąca konsumentem. Nadto art.

k.c. wymaga, by owych trudności albo niebezpieczeństwa rażącej straty strony nie przewidywały przy zawarciu umowy. W realiach niniejszej sprawy pozwana wywodziła, że zmiana stosunków między nią a bankiem wynikła z dwóch zdarzeń: remontu ul. (...), która stanowiła drogę dojazdową do jej restauracji oraz ogłoszonego w Polsce stanu epidemii w związku z wirusem (...)

  1. Zdarzenia te miały mocno wpłynąć na sytuację finansową pozwanej i sprawić, że prowadzona przez nią działalność stała się niedochodowa. Odnosząc się do powyższych twierdzeń w pierwszej kolejności zwrócić należy uwagę, że prace remontowane nie uniemożliwiały dojazdu do prowadzonej przez pozwaną restauracji, na co wprost wskazuje pismo Zarządu Inwestycji Miejskich w Ł. z dnia 30 września 2019 roku (k. 151). Oczywiście pozwana musiała się liczyć z pewnymi utrudnieniami, sama ta okoliczność jest jednak niewystarczająca do stosowania klauzuli rebus sic stantibus. Znamienne jest, że pozwana nie zaoferowała żadnego dowodu, który pozwalałby na choćby orientacyjne ustalenie, na ile remont ulicy wpłynął na prowadzoną przez nią działalność – żaden z przedłożonych przez pozwaną dokumentów finansowych nie dotyczy 2018 roku, w którym remont ten został rozpoczęty, czy też choćby lat 2019-
  2. Odnosząc się natomiast do zdarzenia, jakim jest ogłoszenie stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem (...)2, to wprawdzie ma ono nadzwyczajny charakter, to jak wyjaśnił Sąd Apelacyjny w W. w wyroku z dnia 25 maja 2022 roku (VII AGa (...), L.), nie oznacza to per se, że powoduje ono zmianę stosunków w rozumieniu art.

§ 1k.c.

Ogłoszenie stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem (...)2, stanowi wprawdzie konsekwencję zmian legislacyjnych, mającą charakter zaskakujący, lecz to, czy ów stan nadzwyczajnie wpłynął bezpośrednio oraz w istotny sposób na sytuację stron stosunku zobowiązaniowego o charakterze umownym, ocenia się w konkretnym układzie faktycznym. Dla oceny możliwości zastosowania normy z art.

§ 1

k.c., znaczenie ma nie tylko sam charakter zdarzenia, lecz również charakter jego faktycznych skutków w kontekście ustawowego pojęcia nadzwyczajnej zmiany stosunków. Jak podnosi się w judykaturze, przesłanka „rażącej straty” ma charakter autonomiczny. Należy ją oceniać w kontekście konkretnego zobowiązania. W tym celu konieczne jest porównanie aktualnej i pierwotnej wartości świadczeń, a także ocena całokształtu skutków wykonania zobowiązania dla majątku strony, przy uwzględnieniu celu zobowiązania i tego, jakich korzyści z jego wykonania strona mogła się spodziewać (wyrok SN z 19 listopada 2014 roku, II CSK 191/14, L.). W przepisie chodzi zatem o stratę, która została poniesiona, jak tę, która może wystąpić w przyszłości. Istotne jest to by była to strata „rażąca”. Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy powtórzyć należy, że przedłożona przez pozwaną dokumentacja w powyższym zakresie jest niezwykle nikła. Ogranicza się ona do jednego zestawienia przychodów/wydatków obejmującego raptem dwa miesiące 2021 roku, dwóch list płac obejmujących okres od stycznia do marca 2021 roku oraz styczeń 2023 roku, jednej faktury wystawionej przez wynajmującego z lutego 2023 roku oraz pism dotyczących podwyżek czynszu i wysokości zadłużenia pozwanej względem tego wynajmującego. Dokumentacja ta nie pozwala w żaden sposób na merytoryczną ocenę wpływu powołanych przez pozwaną zdarzeń na jej sytuację finansową. W oparciu o ich analizę Sąd nie był w stanie ustalić, jak sytuacja ta kształtowała się przed datą zawarcia umowy stron, jakie dochody uzyskiwała wówczas pozwana, jakie miała wydatki, a więc na ile rentowna była prowadzona przez nią działalność. Nie wiadomo również, kiedy i w jakim wymiarze sytuacja ta uległa zmianie po dniu 26 kwietnia 2018 roku, czy spadek dochodów był trwały, na ile spadek ten był istotny w kontekście wcześniejszych ewentualnych zysków pozwanej. Sąd oczywiście ma świadomość tego, że prowadzony przez miasto remont oraz epidemia koronawirusa musiały mieć negatywny wpływ na prowadzoną przez pozwaną działalność, rzecz jednak w tym, że zaoferowany przez nią materiał dowodowy w żaden sposób nie obrazuje skali tego wpływu. Sąd nie mógł także oszacować, na ile spadek dochodów był bezpośrednim wynikiem pandemii, na ile robót, a na ile być może złych decyzji samej pozwanej odnośnie prowadzonej restauracji. Wszak każda działalność gospodarcza jest obarczona ryzykiem, które zwłaszcza w gastronomii jest wysokie. Nawet w sprzyjających warunkach przedsiębiorca nie może być pewny zysku i musi dopuszczać możliwość, że działalność będzie nierentowna. Pozwana powołując się na skutki pandemii traci również z pola widzenia okoliczność, że już wcześniej zalegała ona z terminową spłatą rat, a ostatniej wpłaty dokonała w dniu 12 kwietnia 2019 roku, a więc niemal rok przed ogłoszeniem stanu epidemii. To nakazuje upatrywać pierwotnych przyczyn złej sytuacji finansowej pozwanej w innych zdarzeniach. Wreszcie nie może ujść uwadze, że pozwana w okresie obowiązywania umowy, ale także po jej rozwiązaniu dysponowała określonymi środkami finansowymi i jedynie jej suwerenną decyzją zostały one przeznaczone na spłatę innych zobowiązań niż przedmiotowe. Wynika to z depozycji samej pozwanej, która zeznała, że w pierwszej kolejności wypłacała pensje pracownikom oraz regulowała zadłużenie czynszowe lokalu użytkowego. Nie jest zatem tak, że obiektywnie nie była ona w stanie przynajmniej w części uregulować zadłużenia względem powoda. Co więcej dokumenty złożone przez pozwaną dobitnie pokazują, że w relatywnie krótkim czasie od marca do listopada 2021 roku potrafiła ona zmniejszyć swoją zaległość wobec wynajmującego o blisko 50.000 zł (tj. z 86.347,86 zł do 39.182,96 zł), a więc o wartość zbliżoną do zadłużenia wobec powodowego Banku. Finalnie dostarczone przez pozwaną dowody są niewystarczające do dokonania oceny, na ile spełnienie świadczenia wobec powoda groziłoby jej stratą i czy miałaby ona charakter rażący. Sąd dostrzega wprawdzie, że po stronie pozwanej doszło do zwiększenia kosztów prowadzonej działalności gospodarczej, w tym związanych z utrzymaniem lokalu, okoliczność ta, zwłaszcza w dobie panującej inflacji nie jest jednak niczym nadzwyczajnym i niejako jest wpisana w ryzyko tejże działalności. Okoliczność ta dotyka przy tym każdego przedsiębiorcę w Polsce. Mając na uwadze całość poczynionych rozważań Sąd uznał, że pozwana nie wykazała, że w sprawie ziściły się przesłanki z art.

§ 1k.c.

Mając powyższe na uwadze Sąd zasądził od pozwanej na rzecz powoda kwotę 49.586,27 zł wraz z odsetkami umownymi w wysokości dwukrotności wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w stosunku rocznym od kwoty 45.645,46 zł od dnia 12 sierpnia 2020 roku do dnia zapłaty. Jednocześnie Sąd nie znalazł podstaw do rozłożenia zasądzonego w sprawie świadczenia na raty. Godzi się przypomnieć, że w myśl art. 320 k.p.c., w szczególnie uzasadnionych wypadkach sąd może w wyroku rozłożyć na raty zasądzone świadczenie. Przepis ten daje sądowi możliwość orzekania o sposobie spełnienia świadczenia w sposób bardziej dogodny dla zobowiązanego, aniżeli wynikałoby to z regulacji prawa materialnego. Uprawnienie do rozłożenia zasądzonego świadczenia na raty przysługuje sądowi w szczególnie uzasadnionych wypadkach, a więc w sytuacjach, w których ze względu na stan majątkowy, rodzinny czy zdrowotny spełnienie zasądzonego świadczenia byłoby dla pozwanego niemożliwe do wykonania lub w każdym razie bardzo utrudnione i narażałoby go na niepowetowane szkody. Oczywistym jest przy tym, iż rozłożenie zasądzonego świadczenia na raty może mieć miejsce li tylko wówczas, gdy jego spełnienie w tej formie jest przez pozwanego obiektywnie możliwe. O ile bowiem rolą omawianego rozwiązania jest wydłużenie terminu zapłaty świadczenia przez dłużnika, a tym samym, uchronienie go od postępowania egzekucyjnego oraz naliczania kolejnych odsetek, o tyle rozwiązanie to nie może naruszać praw wierzyciela i doprowadzać do jego pokrzywdzenia, co niewątpliwie nastąpiłoby, gdyby sytuacja finansowa dłużnika nie dawała realnych szans na terminową spłatę świadczenia w ratach. Wskazać również należy, że jak wyjaśnił Sąd Apelacyjny w Ł. w wyroku z dnia 8 lutego 2017 roku (I ACa 1030/16, L.), częste w praktyce korzystanie z art. 320 k.p.c. dla rozkładania na raty zasądzanych sum pieniężnych wskazywałoby na nierespektowanie przez sądy szczególnego, wyjątkowego charakteru tego przepisu i potrzeby starannego zbadania podstaw jego zastosowania. Przepis ten jest stosowany przez sąd jedynie fakultatywnie, na podstawie okoliczności, na które powołuje się strona chcąca skorzystać z możliwości rozłożenia zasądzonego świadczenia na raty. Przenosząc powyższe na grunt rozpoznawanej sprawy stwierdzić należy, że pozwany nie wykazał, aby w świetle jego sytuacji życiowej i majątkowej był on w stanie spłacić przedmiotowe zadłużenie w przypadku jego rozłożenia na raty. Jak wyjaśnił zaś Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 13 lutego 2019 roku (V CSK 355/15, L.) „wykazanie przesłanek zastosowania art. 320 k.p.c. ciąży na stronie, która chce skorzystać z możliwości rozłożenia świadczenia na raty. Nie budzi wątpliwości, że sąd z urzędu nie jest zobowiązany do ustalenia sytuacji majątkowej i rodzinnej strony, podobnie jak co do zasady to nie sąd, lecz strona ma obowiązek powoływać fakty i przedstawiać dowody (art. 3, art. 232 k.p.c.) i ją obciążają konsekwencje zaniedbań w tym zakresie (art. 6 k.c.). Zastosowanie art. 320 k.p.c. wykracza poza normalny zakres rozstrzygnięcia i wymaga zazwyczaj udowodnienia okoliczności niekoniecznych do rozstrzygnięcia o samym dochodzonym roszczeniu”. W realiach rozpoznawanej sprawy stwierdzić należy, że wprawdzie pozwana oświadczyła, że jest w stanie spłacać powoda w ratach po 800 zł, to jednocześnie kwota ta była niemal o połowę niższa od sumy, na którą przystał powód (1.500 zł). Dodatkowo pozwana przyznała, że „na czysto” pozostaje jej kwota 1.000 zł, a więc obiektywnie niewielka. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie, że pozwana faktycznie co miesiąc spłacałaby zadłużenie wobec powoda w przypadku jego rozłożenia na raty. Być może w krótkim odstępie czasu udałoby się jej sprostać temu zobowiązaniu kosztem przykładowo innych zobowiązań, w ocenie Sądu taki stan nie utrzymałby się jednak długo. Wszak nie może ujść uwadze, że w okresie od daty wytoczenia powództwa, a więc przez okres blisko 3 lat, pozwana nie dokonała żadnej, choćby najmniejszej wpłaty, na rzecz powoda. Zresztą sama zeznała „kredytów nie spłacam wcale”. Podkreślić należy, że strona powodowa miała prawo, oprócz żądania należności głównej, żądać za czas opóźnienia odsetek w umówionej wysokości, jako że przepis art. 481 k.c. obciąża dłużnika obowiązkiem zapłaty odsetek bez względu na przyczyny uchybienia terminu płatności sumy głównej. Sam fakt opóźnienia przesądza, że wierzycielowi należą się odsetki. Dłużnik jest zobowiązany uiścić je, choćby nie dopuścił się zwłoki w rozumieniu art. 476 k.c., a zatem nawet w przypadku gdy opóźnienie jest następstwem okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności i choćby wierzyciel nie doznał szkody. Odpowiedzialność dłużnika za ustawowe odsetki w terminie płatności ma zatem charakter obiektywny. Do jej powstania jedynym warunkiem niezbędnym jest powstanie opóźnienia w terminie płatności. Zgodnie z treścią § 2 art. 481 k.c. jeżeli strony nie umówiły się co do wysokości odsetek z tytułu opóźnienia lub też wysokość ta nie wynika ze szczególnego przepisu, to wówczas wierzycielowi należą się odsetki ustawowe za opóźnienie; jednakże gdy wierzytelność jest oprocentowana według stopy wyższej niż stopa ustawowa, wierzyciel może żądać odsetek za opóźnienie według tej wyższej stopy (art. 481 § 2 k.c.). O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 k.p.c. regulującego zasadę odpowiedzialności stron za wynik procesu. Strona powodowa wygrała proces w całości, a zatem należy się jej od pozwanej zwrot kosztów procesu w łącznej wysokości 2.497 zł, na którą złożyły się: opłata sądowa od pozwu – 2.480 zł oraz opłata skarbowa od udzielonego pełnomocnictwa – 17 zł. Ponadto Sąd przyznał ze Skarbu Państwa - Sądu Rejonowego dla Łodzi-Widzewa w Łodzi na rzecz r. pr. T. W. kwotę 3.600 zł tytułem zwrotu kosztów pomocy prawnej udzielonej pozwanej z urzędu. Z powyższych względów orzeczono, jak w sentencji

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.