k.c., postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta (art.
Jak wskazał SN w wyroku z dnia 27 lutego 2019 roku (II CSK 19/18, Mon.Pr.Bank. (...)), postanowienie umowne jest sprzeczne z dobrymi obyczajami, jeżeli kontrahent konsumenta, traktujący go w sposób sprawiedliwy, słuszny i uwzględniający jego prawnie uzasadnione roszczenia, nie mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument ten przyjąłby takie postanowienie w drodze negocjacji indywidualnych. Natomiast rażące naruszenie interesów konsumenta oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję, na niekorzyść konsumenta praw i obowiązków wynikających z umowy, skutkujące niekorzystnym ukształtowaniem jego sytuacji ekonomicznej oraz jego nierzetelne traktowanie. Regulacje zawarte w przepisach art.
-385 3 k.c. mają charakter szczególny w stosunku do tych przepisów, które mają ogólne zastosowanie do kształtowania przez kontrahentów treści umowy (np. art. 58 k.c., 353 1 k.c. czy 388 k.c.). Stanowią implementację w polskim prawie postanowień dyrektywy nr 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 roku o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich, co rodzi określone konsekwencje dla ich wykładni. Przede wszystkim musi ona prowadzić do takich rezultatów, która pozwoli urzeczywistnić cele dyrektywy. Sądy krajowe, stosując prawo wewnętrzne, zobowiązane są tak dalece, jak jest to możliwe, by dokonywać jego wykładni w świetle brzmienia i celu rozpatrywanej dyrektywy, tak by osiągnąć przewidziany w niej rezultat, a zatem zastosować się do art. 288 akapit trzeci Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (por. wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 2016-06-13, C-377/14). Z przepisu art.
k.c., wynika, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są klauzule umowne, które spełniają łącznie trzy przesłanki pozytywne: 1) zawarte zostały w umowach z konsumentami, 2) kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami oraz 3) rażąco naruszają jego interesy. Kontrola abuzywności postanowień umowy wyłączona jest jedynie w przypadku spełnienia jednej z dwóch przesłanek negatywnych, gdy: postanowienie umowne zostało indywidualnie uzgodnione z konsumentem lub gdy postanowienie umowne określa główne świadczenia stron i jest sformułowane w sposób jednoznaczny. Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy Sąd uznał, że sporne postanowienie umowne zostało w istocie indywidualnie uzgodnione. W orzecznictwie za sprzeczne z naturą umowy gospodarczej uznano pozostawienie w ręku jednej tylko strony możliwości dowolnej zmiany jej warunków, akcentując, że sprzeczność ta występuje szczególnie wyraźnie zwłaszcza przy umowach zawieranych nie w oparciu o indywidualne pertraktacje, ale w oparciu o regulamin wydany przez profesjonalistę (por. uchwała SN z dnia 22 maja 1991 roku, III CZP 15/91, OSNC 1992/1/1). Osiągnięcie przez strony porozumienia co do wszystkich ważnych dla nich kwestii decydujących o kształcie ich zobowiązań jest więc istotą umowy, a nieuzasadniona możliwość jednostronnego i swobodnego kształtowania przez jedną stronę zobowiązania drugiej strony, tej istoty podważeniem. Niewątpliwie bowiem sprzeczne z naturą umowy dwustronnie zobowiązującej jest takie jej ukształtowanie, że jedna strona ma nieuzasadnioną swobodę w określeniu zobowiązania drugiej strony. Dlatego, przyznanie w umowie jednej z jej stron prawa do kształtowania zobowiązania drugiej strony musi być uzasadnione i mieć jasne granice, wynikające z tego uzasadnienia. Jak podnosi się w doktrynie, w sytuacji gdy oznaczenie świadczenia zostało pozostawione jednej ze stron, powinno być ono oparte na obiektywnej podstawie, nie zaś pozostawione do swobodnego uznania strony. W przeciwnym wypadku zobowiązanie należałoby z reguły uznać za nieważne (por. Agnieszka Pyrzyńska w Systemie Prawa Prywatnego, Prawo zobowiązań - część ogólna, tom 5, pod redakcją prof. dr hab. Ewy Łętowskiej, str. 205). W świetle powyższego należy wywieść wniosek, że w polskim prawie cywilnym obowiązuje zasada równowagi kontraktowej, która wyraża się poprzez zakaz przyznawania jednej ze stron zobowiązania możliwości jednostronnego, władczego oddziaływania na pozycję drugiej strony, a w szczególności na wysokość świadczenia albo kształt zobowiązania jednej ze stron. Wskazuje się również, że wpływ konsumenta musi mieć charakter realny, rzeczywiście zostać mu zaoferowany, a nie polegać na teoretycznej możliwości wystąpienia z wnioskiem o zmianę określonych postanowień umowy. W konsekwencji za uzgodnione indywidualnie należy uznawać tylko te klauzule umowne, na których treść istotnie mógł on w praktyce oddziaływać. W realiach omawianej sprawy w pierwszej kolejności zwrócić należy uwagę, że sporny zapis został sformułowany nie przez przedsiębiorcę – pozwanego, a przez kancelarię notarialną, a zatem podmiot zaufania publicznego, strzegący bezpieczeństwa obrotu prawnego i jego zgodności z obowiązującym prawem. Wprawdzie kancelaria ta została wybrana przez pozwanego, to jednak powódki miały w tym zakresie swobodę i mogły wybrać innego notariusza, czego nie uczyniły, nie mniej, co należy podkreślić, niezależnie od wybranej kancelarii każdy notariusz pełni wskazaną funkcję w obrocie prawnym. Trudno zakładać przy tym, że przedmiotowa kancelaria nie cieszyła się zaufaniem powódek, skoro zawarły one przed nią umowę deweloperską, w zakresie treści której nie zgłaszały żadnych zastrzeżeń. W drugiej kolejności zwrócić należy uwagę, że kwestionowane postanowienie nie tylko podlegało indywidualnym negocjacjom, ale mogło zostać w ogóle wyeliminowane z treści umowy. Na powyższe wskazywali zgodnie nie tylko sami pozwani – (...) spółki (...), ale także E. Ś. i pełniący funkcję zastępcy notarialnego M. S.
k.c. i prowadzić do sytuacji, w której intencjonalna inercja konsumenta w zakresie negocjacji warunków umowy pozwoliłaby w zasadzie każdy zapis umowny poczytać jako nienegocjowany indywidualnie. Podkreślić należy, że w ocenie Sądu odróżnić należy sytuację, w której strona suwerennie rezygnuje z negocjacji umowy, choć ma stworzoną realną możliwość podjęcia takich działań (a więc sytuację, z którą mamy do czynienia w realiach niniejszej sprawy) od sytuacji, w której strona pozbawiona jest takiej możliwości przez drugą stronę umowy, albo ta jest jedynie prowizoryczna bowiem w istocie działania konsumenta i tak nie mogłyby doprowadzić do zmiany treści umowy. Co więcej, gdyby przyjąć punkt widzenia strony powodowej należałoby konsekwentnie uznać, że na kanwie każdej umowy jej strony muszą dyskutować nad treścią każdego jednego postanowienia umownego, niezależnie od tego, czy jest ono sporne, niejednoznaczne, budzi jakiekolwiek wątpliwości. Z oczywistych względów taki sposób rozumowania należy odrzucić. Wobec powyższego, jedynie zatem na marginesie zaznaczyć należy, że nawet gdyby przyjąć, że § 9 umowy przeniesienia nie był negocjowany indywidualnie, a przez to podlega ocenie pod katem abuzywności, brak jest w sprawie przesłanek, aby abuzywność taką stwierdzić. W ocenie Sądu całość okoliczności, jakie towarzyszyły procesowi zawarcia umowy przeniesienia, stworzona powódkom możliwość zadawania pytań co do znaczenia poszczególnych warunków umowy, ale przede wszystkim możliwość realnego wpływania na ich treść, w tym poprzez wyeliminowanie spornego postanowienia, nie pozwalają uznać, że sporny zapis kształtuje prawa i obowiązki powódek w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając ich interesy. Powtórzenia wymaga, że pod pojęciem działania wbrew dobrym obyczajom – przy kształtowaniu treści stosunku zobowiązaniowego – kryje się wprowadzanie do umowy klauzul, które godzą w równowagę kontraktową stron takiego stosunku, natomiast przez rażące naruszenie interesów konsumenta rozumie się nieusprawiedliwioną dysproporcję – na niekorzyść konsumenta – praw i obowiązków stron, wynikających z umowy (por. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 13 lipca 2005 roku, I CK 832/04, Biul. SN 2005/11/13 oraz z dnia 3 lutego 2006 roku, I CK 297/05, Biul. SN 2006/5-6/12). Tego typu sytuacja nie wystąpiła na gruncie omawianej sprawy. Trudno bowiem uznać, aby zapis umowny, mocą którego jej strony oświadczają, że umowa ta wyczerpuje wszelkie ich wzajemne roszczenia wynikające z umowy deweloperskiej, naruszał dobre obyczaje. Co więcej zapis taki jest powszechnie stosowany nie tylko w umowach dotyczących kupna mieszkań, ale i przykładowo na gruncie ugód sądowych, umów o dział spadku itp. Finalnie podkreślić należy, że w sprawie nie mamy do czynienia z sytuacją, gdzie strony już w umowie deweloperskiej wyłączają po stronie kupujących możliwość żądania kary umownej z tytułu opóźnienia w zawarciu umowy przenoszącej własność lokalu, którą to klauzulę bez wątpienia należałoby uznać za niedozwoloną. Na gruncie umowy deweloperskiej, ale także umowy przeniesienia powódki dysponowały roszczeniem o zapłatę kary umownej, jednak dobrowolnie zrzekły się jego dochodzenia. Wreszcie znamienne jest, że ani na etapie przedsądowym, ani też w pozwie powódka nie powoływała się na abuzywność § 9 umowy przeniesienia. Skoro zatem sporny zapis wiązał strony należy ustalić jego znaczenie. Paragrafowi 9 umowy przeniesienia nadano następującą treść: „strony oświadczają, że objęte niniejszym aktem notarialnym umowy w całości wyczerpują roszczenia każdej ze stron wynikające z umowy deweloperskiej, za wyjątkiem roszczeń w zakresie rękojmi na zasadach określonych kodeksem cywilnym”. Tę część rozważań rozpocząć należy od przypomnienia, że oświadczenie woli jest szczególnego rodzaju zachowaniem ludzkim, opartym na przeżywanym wewnętrznie akcie woli (czyli wewnętrznej decyzji) oraz ukierunkowanym na wywołanie określonych skutków prawnych. W ujęciu dynamicznym, oświadczenie woli polega na ujawnieniu świadomie podjętej decyzji wobec określonych podmiotów. Oświadczenie woli niejednokrotnie nie jest prostą informacją, ale zawiera w sobie żądanie składającego oświadczenie uwzględnienia ujawnionego faktu, jako podstawy roszczenia. Podlega ono wykładni (por. K. Markiewicz, A. Torbus, O wykładni pisemnych oświadczeń stron w postępowaniu cywilnym rozpoznawczym, Polski Proces Cywilny, 1/2013). Jak wskazał Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 29 czerwca 1995 roku (III CZP 66/95, OSNC 1995/12/168), wykładnia oświadczeń woli polega na ustalaniu ich znaczenia, czyli sensu. Ma ona na celu ustalenie właściwej treści regulacji zawartej w oświadczeniu woli. Ogólne reguły interpretacyjne, prowadzące do osiągnięcia tego celu, określone zostały w art. 65 k.c. w myśl którego, oświadczenie woli należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają ze względu na okoliczności, w których złożone zostało, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje; § 2 stanowi natomiast, że w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu. Wyrażone w przytoczonym przepisie reguły interpretacyjne grupują się wokół dwóch respektowanych przez prawo cywilne wartości. Są nimi z jednej strony wola (intencja) osoby dokonującej czynności prawnej, z drugiej natomiast zaufanie, jakie budzi złożone oświadczenie woli u innych osób. Odpowiednio do tych wartości w doktrynie wyróżnia się subiektywną metodę wykładni, zorientowaną na wolę osoby składającej oświadczenie woli, oraz metodę obiektywną (normatywną), akceptującą punkt widzenia adresata. Możliwa jest również kombinowana metoda wykładni, uwzględniająca obie wspomniane wartości. W ocenie Sądu Najwyższego należy przyjąć kombinowaną metodę wykładni, opartą na kryteriach subiektywnym i obiektywnym. Stanowisko takie zajmują też przedstawiciele nauki prawa cywilnego. Stosowanie kombinowanej metody wykładni do czynności prawnych inter vivos obejmuje dwie fazy. W pierwszej fazie sens oświadczenia woli ustala się mając na uwadze rzeczywiste ukonstytuowanie się znaczenia między stronami. Oznacza to, że uznaje się za wiążący sens oświadczenia woli, w jakim zrozumiała go zarówno osoba składająca, jak i odbierająca to oświadczenie. Decydująca jest zatem rzeczywista wola stron. Podstawę prawną do stosowania w tym wypadku wykładni subiektywnej stanowi art. 65 § 2 k.c., który, choć mowa w nim o umowach, odnosi się w istocie do wszystkich oświadczeń woli składanych innej osobie. Jeżeli okaże się, że strony nie przyjmowały tego samego znaczenia oświadczenia woli, konieczne jest przejście do drugiej, obiektywnej fazy wykładni, w której właściwy dla prawa sens oświadczenia woli ustala się na podstawie przypisania normatywnego. Wyjaśnić należy również, że proces wykładni rozpoczyna się od wykładni językowej, a kończy z chwilą uzyskania, w wyniku zastosowania kolejnych reguł wykładni, rezultatu w postaci ustalenia rzeczywistego znaczenia prawnego umowy. Do podstawowych cech prawidłowej wykładni należy uwzględnianie standardów ukształtowanych w praktyce w danej dziedzinie i respektowanie założenia racjonalności, a więc elementów koniecznych do uzyskania rozsądnego rezultatu wykładni. W ocenie Sądu nie budzi wątpliwości, że postanowienie § 9 umowy przeniesienia miało na celu zrzeczenie się przez strony wzajemnych roszczeń wynikających z umowy deweloperskiej, za wyjątkiem roszczeń w zakresie rękojmi na zasadach określonych kodeksem cywilnym. O czym była już mowa, postanowienie to zostało zapisane prostym, zrozumiałym językiem, wyłączającym powstanie wątpliwości interpretacyjnych. Okoliczność, że powódki nie mają szczególnej wiedzy prawniczej, stosownego doświadczenia zawodowego, czy to, że wcześniej nie zawierały umowy z deweloperem, nic w tej kwestii nie zmienia. Zauważyć należy, że powódki nie miały trudności w zrozumieniu instytucji kary umownej, funkcji, jaką ta pełni na gruncie umowy deweloperskiej, uznały za stosowne udać się z projektem takiej umowy do prawnika, wiedziały, że do czasu odbioru technicznego nie mogą korzystać z lokalu nadto wskazać należy, że I. K. jak sama zeznała zwróciła uwagę na ten zapis umowy, a zatem musiała rozumieć jego sens skoro nie poprosiła o jego wytłumaczenie. Zupełnie nieprzekonujące w tym zakresie są jej twierdzenia, że myślała, że zapis ten dotyczy roszczeń związanych z przyczynami nieodebrania lokalu w pierwszym terminie, tj. wskazanymi przez nią wówczas wadami, że zrzeka się wyłącznie roszczeń związanych z ewentualnymi wadami lokalu. Omawiany paragraf umowy przecież wprost wskazuje „za wyjątkiem roszczeń w zakresie rękojmi na zasadach określonych kodeksem cywilnym”! Zapis ten dobitnie zatem wskazuje, że roszczenia z tytułu wad lokalu nie zostały między stronami wyłączone. Reasumując, w ocenie Sądu, świadomość prawna powódek nie była zatem tak niska, jak usiłuje to przedstawiać ich pełnomocnik. Podkreślić w tym miejscu należy, że z punktu widzenia oceny znaczenia spornego postanowienia istotny, zdaniem Sądu, jest również użyty w jego treści zwrot „za wyjątkiem”. Ów zwrot nakazuje bowiem kategorycznie przyjąć, że zrzeczenie się dotyczy wszystkich roszczeń wynikających z umowy deweloperskiej za wyjątkiem tych dotyczących rękojmi. Zwrot ten oddziela zatem wyraźnie roszczenia, które strony zgodnie wyłączają od roszczeń, które nadal im przysługują. Jak zostało już podkreślone, czyni to w sposób klarowny, prosty, zrozumiały. W treści § 9 umowy deweloperskiej nie zostały użyte zwroty ściśle zarezerwowane wyłącznie dla języka prawniczego, mające wysokospecjalistyczny charakter, a samo postanowienie nie jest nadmiernie rozbudowane, co mogłoby rodzić trudność w jego prawidłowym odczytaniu. Wręcz przeciwnie zostało ujęte w zwięzły i zrozumiały sposób. Całość poczynionych rozważań zdaniem Sądu prowadzi do wniosku, w § 9 umowy przeniesienia, powódki zrzekły się roszczenia względem pozwanego w zakresie żądania kary umownej tytułem opóźnienia w zawarciu umowy przeniesienia z przyczyn leżących po stronie dewelopera, a zatem powództwo podlegało oddaleniu. Wobec powyższej konkluzji, jedynie na marginesie należy zwrócić uwagę na poniższe kwestie. Po pierwsze umowa deweloperska w § 8.3.1 stanowi o opóźnieniu w zawarciu umowy przeniesienia z przyczyn leżących po stronie dewelopera. Mając świadomość prawnej różnicy między zwłoką a opóźnieniem, przejawiającą się w tym, że odpowiedzialność „za opóźnienie” jest niezależna od winy dłużnika, uwypuklenia wymaga, że kara umowna nie została zastrzeżona za opóźnienie dewelopera w zawarciu umowy przeniesienia, a za opóźnienie w zawarciu umowy, które nastąpiło z przyczyn leżących po jego stronie. Powyższe ma znaczenie, pierwsze zastrzeżenie (którego brak) oznaczałoby bowiem, że każde opóźnienie dewelopera w zawarciu umowy przeniesienia skutkuje naliczeniem kary umownej. Każde, wynikłe również z przyczyn nieleżących po jego stronie, a występujących chociażby po stronie podmiotu trzeciego, którego działanie warunkuje odbiór techniczny budynku. Zastrzeżenie drugiego rodzaju, a więc poczynione w umowie stron uzależnia roszczenie z tytułu kary umownej od opóźnienia powstałego z przyczyn leżących po stronie dewelopera. W sprawie zaś niesporne było i przyznaje to również strona powodowa, że jedyną przyczyną nieterminowego oddania lokalu powódce było opóźnienie w przyłączeniu budynku mieszkalnego do sieci energetycznej powstałe po stronie (...), nie zaś pozwanego. Pokrótce przypomnienia wymaga, że podmiot ten był wyłącznym właścicielem sieci energetycznej w rejonie inwestycji, przez co deweloper był niejako „zamuszony” do zawarcia umowy przyłączeniowej właśnie z (...). Mowa przy tym o podmiocie profesjonalnym, będącym spółką państwową, mającą niemal monopol na dostarczanie odbiorcom energii elektrycznej, działającą w oparciu o przepisy ustawy Prawo energetyczne, co samo w sobie wyłącza przypisanie pozwanemu zarzutu, że dokonał złego wyboru. Niespornie także nie znajduje w sprawie zastosowania art. 474 k.c., ponieważ pozwany nie był w stanie samodzielnie wykonać przyłącza energetycznego budynku. Przepis ten mógłby mieć zastosowanie wyłącznie w relacji (...) i wybranych przez jego podwykonawców, co jednak w sprawie pozostaje bez znaczenia. Sama umowa przyłączeniowa została podpisana w styczniu 2020 roku, a więc niemal na dwa lata przed ostatecznym terminem zawarcia umowy przeniesienia oznaczonym w umowie deweloperskiej. Oczywiście można debatować nad tym, czy pozwany mógł lub powinien zawrzeć taką umowę wcześniej. Zdaniem Sądu byłoby to jednak o tyle niecelowe, że ów dwuletni okres był wystarczający, skoro (...) zobowiązało się wykonać przyłącze do dnia 10 czerwca 2021 roku. Sąd nie ma jednocześnie wątpliwości, że przedsiębiorstwo energetyczne świadczące swoje usługi na tak dużą skalę uzgadniając określony termin uwzględnia w nim możliwe do przewidzenia opóźnienia. Pokazuje to zresztą doświadczenie pozwanego, który w okresie dotychczasowej, kilkudziesięcioletniej współpracy z pozwanym, po raz pierwszy spotkał się z opóźnieniem z jego strony. Sam ten fakt niezbicie dowodzi tego, że na etapie zawierania umowy o przyłącze pozwanemu nie można było stawiać zarzutu, że działał w sposób opieszały. Rzecz w tym, że ani pozwany, ani (...), nie był w stanie przewidzieć, że począwszy od dnia 20 marca 2020 roku w Polsce zostanie ogłoszone zagrożenie epidemiologiczne w związku z wirusem C.-19. N. znane są przy tym skutki ogłoszenia pandemii, które dotknęły niemal każdą sferę działalności wykonywanej nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Zerwane łańcuchy dostaw, brak towarów, ogłaszane lockdowny, ograniczenia w przemieszczaniu się, odwoływane spotkania, wszystko to sprawiło, że wszystkie działania w tym czasie z przyczyn niezależnych od podmiotów, które je podejmowały, były dotknięte mniejszym lub większym opóźnieniem. Doszło zatem do sytuacji całkowicie wyjątkowej, niezależnej od pozwanego, ani (...) i to ona, nie zaś działania/zaniechania tych podmiotów stanowiła główny przyczynek opóźnienia w wykonaniu przyłącza budynku mieszkalnego do sieci energetycznej. Końcowo w kilku słowach odnieść się należy do kwestii strat majątkowych powódki wynikających z faktu, że rozpoczęła prace remontowe z rocznym opóźnieniem. Nie negując zaistnienia takich strat przypomnienia wymaga, że pozwany proponował swoim klientom możliwość rozpoczęcia prac wykończeniowych i w tym zakresie udostępnił tymczasowe przyłącze energetyczne i prąd, za który nie pobierał opłat. Oczywiście po zakończeniu takich prac nabywca nie mógłby użytkować mieszkania dysponowałby jednak lokalem, do którego mógłby się wprowadzić natychmiast po zawarciu umowy przeniesienia. W przypadku powódki, co sama przyznała, wprowadziła się ona dopiero pod koniec sierpnia 2023 roku, a zatem po upływie około 10 miesięcy od dnia podpisania w/w umowy. Zasadny jawi się zatem wniosek, że gdyby rozpoczęła remont przykładowo w styczniu 2022 roku, to zakończyłby się on w terminie zbliżonym do daty odbioru technicznego lokalu. Co istotne powódka nie tylko mogłaby przeprowadzić prace remontowe w założonym budżecie, ale poczyniłaby dodatkowo oszczędności, skoro przy ich wykonywaniu korzystałaby z „darmowego” prądu udostępnionego przez dewelopera. Dodatkowo za okres ten nie musiałaby uiszczać czynszu. W takiej sytuacji Sądowi trudno jest wyjaśnić postawę powódki oraz podjętą przez nią decyzję o nieskorzystaniu z propozycji pozwanego. Co istotne w sprawie brak jest nie tylko dowodów, ale choćby twierdzeń na to, że pozwany uzależniał swoją ofertę od zrzeczenia się przez klientów z prawa do żądania kary umownej. Wskazać w tym miejscu należy, że również sam pełnomocnik powódek w piśmie procesowym z dnia 03.03.2023roku, podnosił, że „Warto również przywołać praktykę innych deweloperów, którzy w podobnych do stanowiącej podstawę stanu faktycznego w tej sprawie okoliczności organizowali nabywcom wybudowanych lokali możliwość zasilania lokali z tymczasowych przyłączy energetycznych (wykonywanych na własny koszt) w celu umożliwienia wykonywania prac wykończeniowych w lokalach. Pozwana Spółka nie przedstawiła powodom i nabywcom innych lokali podobnej propozycji.” co oznacza, że praktykę tę uznawał za prawidłową i słuszną. Rzecz jednak w tym, że pozwany propozycję taką przedstawił powódkom, które jednak z niej zrezygnowały. Mając na uwadze całość poczynionych w sprawie rozważań Sąd oddalił powództwo w całości. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 k.p.c. zasądzając od powódek solidarnie na rzecz pozwanego kwotę 3.617 zł, na którą złożyło się wynagrodzenie zawodowego pełnomocnika w stawce minimalnej (3.600 zł) oraz opłata skarbowa od pełnomocnictwa (17 zł).
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.