kc postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Natomiast z § 2 tego przepisu wynika, że jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. Nadto z § 3 tego przepisu wynika, że nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu, a w szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta. Uznanie konkretnej klauzuli umownej za postanowienie niedozwolone wymaga stwierdzenia łącznego wystąpienia wszystkich wymienionych w nim przesłanek, a zatem analizowane postanowienie umowy zawartej z konsumentem (lub wzorca umownego): - nie może być postanowieniem w sposób jednoznaczny określającym główne świadczenia stron, - nie może być postanowieniem uzgodnionym indywidualnie oraz - musi kształtować prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Ocena postanowień umowy dokonywana być powinna według zasad przewidzianych w art.
k.c., a zatem według stanu z chwili jej zawarcia oraz w okolicznościach jej zawarcia, przy uwzględnieniu umów pozostających z nią w związku, stosownie do treści art. 385 2 k.c. oraz art. 4 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.U. UE L z 21 kwietnia 1993 r., dalej: „dyrektywa 93/13”). Oceny, czy postanowienie umowne jest niedozwolone (art.
uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 20 czerwca 2018 r., III CZP 29/17, Legalis). Zaznaczyć należy, iż wprowadzenie nowelizacji nie miało wpływu na możliwość oceny postanowień umownych umowy kredytu zawartej przed jej uchwaleniem pod kątem zawartych w umowie klauzul abuzywnych. Nowelizacja Prawa bankowego dokonana ustawą z dnia 29 lipca 2011 r. (Dz.U. Nr 165, poz. 984) przyznała bowiem kredytobiorcy w zakresie już istniejących stosunków prawnych jedynie dodatkowe uprawnienie do spłaty rat kredytu indeksowanego lub denominowanego do waluty obcej bezpośrednio w tej walucie. Kredytobiorca miał możliwość wyboru formy spłaty, a więc mógł wybrać spłatę w złotych polskich, co oznacza konieczność zamieszczenia w umowie kredytowej, zgodnie z wymaganiami art. 69 ust. 2 pkt 4a, szczegółowych zasad określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu (tak m.in. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 28 maja 2014 r., I CSK 607/13, Legalis). Zgodnie z treścią art. 6 ust. 1 Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz.UE.L Nr 95, str. 29) Państwa Członkowskie stanowią, że na mocy prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. W orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Sądu Najwyższego ugruntowało się już trafne stanowisko, że klauzule dotyczące ryzyka wymiany, to jest tzw. klauzule indeksacyjne czy też inaczej klauzule ryzyka walutowego, określają główny przedmiot umowy kredytu, a w związku z czym obiektywna możliwość utrzymania obowiązywania przedmiotowej umowy kredytu z uwagi na abuzywność tych postanowień wydaje się w tych okolicznościach niemożliwa lub co najmniej niepewna (tak m.in. wyrok TSUE z dnia 14 marca 2019 r., Dunai, C-118/17, punkt 48 i 52, Legalis, wyrok TSUE z dnia z dnia 3 października 2019 r., sygn. akt C-260/18, Legalis, punkt 44, podobnie odnośnie charakteru klauzuli waloryzacyjnej uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r., V CSK 382/18, Legalis). W sytuacji, gdy eliminacja niedozwolonego postanowienia umownego doprowadzi do takiej deformacji regulacji umownej, że na podstawie pozostałej jej treści nie da się odtworzyć treści praw i obowiązków stron, to nie można przyjąć, iż strony pozostają związane pozostałą częścią umowy (tak m.in. wyrok Sądu Najwyższego, z dnia 9 maja 2019 r., I CSK 242/18, Legalis oraz uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 2021 r., sygn. akt I CSK 737/20, Legalis). Artykuł 4 ust. 2 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz.UE.L z 1993 r., Nr 95, str. 29) należy interpretować w ten sposób, że pojęcie „głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu tego przepisu obejmuje warunek umowny, taki jak na przykład ujęty w umowie o kredyt w walucie obcej, który nie był indywidualnie negocjowany i na mocy którego kredyt należy spłacić w tej samej walucie obcej co waluta, w której został on zaciągnięty, w wypadku gdy warunek ten określa podstawowe świadczenie charakteryzujące tę umowę. W konsekwencji warunku tego nie można uznać za nieuczciwy, o ile jest on wyrażony prostym i zrozumiałym językiem. W orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyrażono również trafne stanowisko, że artykuł 6 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz.UE.L z 1993 r., Nr 95, s. 29) należy interpretować w ten sposób, że nie stoi on na przeszkodzie temu, aby sąd krajowy, po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru niektórych warunków umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej i oprocentowanego według stopy procentowej bezpośrednio powiązanej ze stopą międzybankową danej waluty, przyjął, zgodnie z prawem krajowym, że ta umowa nie może nadal obowiązywać bez takich warunków z tego powodu, że ich usunięcie spowodowałoby zmianę charakteru głównego przedmiotu umowy (tak m.in. w wyroku z dnia 3 października 2019 r., sygn. akt C-260/18, Legalis – sprawa Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank International AG). Dodać trzeba, że we wskazanym wyżej wyroku w sprawie C-260/18 słusznie przyjęto, że artykuł 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że z jednej strony skutki dla sytuacji konsumenta wynikające z unieważnienia całości umowy należy oceniać w świetle okoliczności istniejących lub możliwych do przewidzenia w chwili zaistnienia sporu, a z drugiej strony, do celów tej oceny decydująca jest wola wyrażona przez konsumenta w tym względzie. Nadto w orzeczeniu tym podniesiono, że unieważnienie klauzul zakwestionowanych przez kredytobiorców doprowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych, ale również – pośrednio – do zaniknięcia ryzyka kursowego, które jest bezpośrednio związane z indeksacją przedmiotowego kredytu do waluty. W ocenie Sądu klauzule przeliczeniowe, umożliwiające przeliczenie salda kredytu z PLN na CHF, a następnie z CHF na PLN, po kursach kupna i sprzedaży z Tabeli kursowej banku, określają główne świadczenie stron umów kredytu denominowanego. Głównym świadczeniem kredytobiorcy (stanowiącym essentialia negotii umów kredytu, w tym kredytu denominowanego w CHF) jest otrzymanie określonego świadczenia pieniężnego oraz zwrot kredytu. Zawarte w łączącej strony umowie klauzule przeliczeniowe określają właśnie to świadczenie. Świadczenie powódek zostało bowiem określone z wykorzystaniem tych klauzul w ten sposób, że ustalenie salda kredytu w złotych, a także ustalenie wysokości każdej raty kapitałowo-odsetkowej jest obliczane z wykorzystaniem dwukrotnego przeliczenia zobowiązania według kursu franka szwajcarskiego z dnia wypłaty kredytu i z dnia poprzedzającego dzień dokonania płatności każdej z rat. Klauzule przeliczeniowe określają więc wysokość należności banku, stanowiących główne świadczenia kredytobiorcy. Tym samym Sąd podziela stanowisko wyrażone w najnowszym orzecznictwie Sądu Najwyższego (uzasadnienie wyroku z 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17, OSP 2019, z. 12, poz. 115; wyrok z 9 maja 2019 r., I CSK 242/18, Legalis, uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r., V CSK 382/18, Legalis, uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2021 r., sygn. akt I CSKP 55/21, Legalis). Zatem poprzez narzuconą powódkom konstrukcję umowy, bank zastrzegł dla siebie możliwość jednostronnej zmiany wysokości zobowiązania w zakresie głównego świadczenia kredytobiorcy, spełnianego na rzecz banku. Na podstawie przeprowadzonych w tym kierunku dowodów w postaci załączników do pozwu i do odpowiedzi na pozew, a także zeznań świadków pozwanej – pracowników banku i zeznań strony powodowej Sąd ustalił, że warunki umowy w ogóle nie były uzgodnione indywidualnie. Wbrew argumentacji pozwanej, treść umowy nie świadczy o tym, by w dacie zawarcia umowy powódki miały możliwość wyboru waluty obcej do otrzymania wypłaty kredytu ani tym bardziej do spłaty rat. Brak jest dowodów w niniejszej sprawie świadczących, by powódki miały tu swobodę wyboru. To samo dotyczy waluty, w której kredyt został wypłacony, zresztą – cechą kredytu denominowanego jest to, że jego suma wyrażona jest w jednej walucie, a wypłata następuje w innej. Świadkowie zawnioskowani przez pozwaną nie pamiętali, by uczestniczyli w procesie zawierania i wykonywania spornej tu umowy i żaden dowód w tej sprawie nie wskazuje także na to, by powódki miały realny wpływ negocjacyjny na jakiekolwiek postanowienie umowne. Na tle tak ukształtowanych postanowień dotyczących kursu waluty, która ma być miernikiem waloryzacji (przeliczania) zobowiązań wynikających z umowy kredytu bankowego, utrwalony jest już pogląd, że mają one charakter niedozwolony, gdyż są „nietransparentne, pozostawiają pole do arbitralnego działania banku i w ten sposób obarczają kredytobiorcę nieprzewidywalnym ryzykiem oraz naruszają równorzędność stron” (por. np. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego w sprawie V CSK 382/18 i przywołane tam orzecznictwo, uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2021 r., sygn. akt I CSKP 55/21, Legalis). Wysokość kredytu wyrażonego w walucie obcej do wypłaty w walucie polskiej, a następnie wysokość, w jakiej spłaty w walucie polskiej, będą zaliczane na spłatę kredytu wyrażonego w walucie obcej, zależą bowiem wyłącznie od jednej ze stron umowy. Oceny tej nie zmienia ewentualna stabilność sposobu ustalenia marży ani konieczność stosowania przez bank rozmaitych zabezpieczeń, ani też sposób, w jaki bank pozyskuje środki na kredyty, czy też sposób wykazywania ich w sprawozdaniach finansowych lub – najogólniej rzecz ujmując – sposób księgowania. Powtórzyć trzeba, że w przypadku umowy, której przedmiotem jest w praktyce udzielenie kredytu w walucie polskiej, kurs waluty obcej jest stosowany jedynie w celu waloryzacji zobowiązania, a między kredytobiorcą a bankiem nie dochodzi w istocie do żadnych rozliczeń walutowych i powstania związanych z tym kosztów. Wszelkie zatem koszty, jakie bank ponosi w związku z udzieleniem kredytu, winny być mu rekompensowane w ramach wynagrodzenia, jakim jest oprocentowanie kredytu, a nie ukrywane w formie spreadu, na którego wysokość kredytobiorca nie ma żadnego wpływu. Stosowanie w ogóle do jakichkolwiek przeliczeń kursu ustalanego przez bank – bez jednoznacznego i pełnego przedstawienia w umowie kredytu metody wyliczania tego kursu poddającej się weryfikacji – może być traktowane jako niedozwolone postanowienie umowne, sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszające interesy kredytobiorcy. Miernik waloryzacji stosowany do przeliczenia świadczenia pieniężnego winien mieć charakter obiektywny, niezależny od woli jednej ze stron. Natomiast mechanizm ustalania przez bank kursów waluty, pozostawiający bankowi swobodę, jest w sposób oczywisty sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco narusza interesy konsumenta jest nieuczciwy (tak m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27.02.2019 r., II CSK 19/18, Legalis, podobnie wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 listopada 2019 r., II CSK 483/18, Legalis). We wskazanym uzasadnieniu wyroku w sprawie II CSK 19/18 słusznie wskazano, że do celów przestrzegania przez przedsiębiorcę w stosunku do konsumenta wymagania przejrzystości zasadnicze znaczenie ma to, czy umowa wskazuje w sposób jednoznaczny powody i specyfikę mechanizmu przeliczania waluty, tak by konsument mógł przewidzieć, na podstawie transparentnych i zrozumiałych kryteriów, wynikające dla niego z tego faktu konsekwencje ekonomiczne, a stąd też mechanizm ustalania przez bank kursów waluty, który nie zawiera jednoznacznej treści i przez to pozwala na pełną swobodę decyzyjną przedsiębiorcy w kwestii bardzo istotnej dla konsumenta, dotyczącej kosztów kredytu, jest klauzulą niedozwoloną w rozumieniu art.
Dodać w tym miejscu trzeba, że w orzecznictwie Sądu Najwyższego trafnie przyjmuje się, że postanowienia umowy (regulaminu), określające zarówno zasady przeliczenia kwoty udzielonego kredytu na złotówki przy wypłacie kredytu, jak i spłacanych rat na walutę obcą, pozwalające bankowi swobodnie kształtować kurs waluty obcej, mają charakter niedozwolonych postanowień umownych (tak m.in. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2021 r., sygn. akt I CSKP 55/21, Legalis). W ocenie Sądu Rejonowego strona powodowa w chwili zawierania umowy nie była w stanie racjonalnie określić wysokości własnego zobowiązania, a tym samym ocenić skutków ekonomicznych wynikających z zawartej umowy kredytowej i ryzyka związanego z podpisaniem umowy, a stąd też przedmiotowa umowa w tym zakresie nie była jednoznacznie określona w rozumieniu art.
kc, pozostając w sprzeczności z wymogiem prostoty i jasności zapisów umownych, które winny spełniać kryteria umożliwiające kredytobiorcy zrozumienie w pełni zapisów umowy i oszacować konsekwencje finansowe zawartej umowy (tak też uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 9 czerwca 2021 r., sygn. akt V ACa 127/21, Legalis i powołane tam orzecznictwo). W sprawie nie ma znaczenia, czy kursy były ustalane na podstawie danych transakcyjnych pozyskiwanych z rynków finansowych, wiodących banków czy też w inny sposób, jeżeli sposób ten nie został indywidualnie uzgodniony na potrzeby konkretnej transakcji. Nie ma też znaczenia, że kursy ustalane są według takich samych czy podobnych reguł przez wszystkie banki komercyjne. Wskazać trzeba, że zastosowanie innego kursu dla przeliczenia kredytu uruchamianego – kursu kupna oraz innego kursu dla przeliczenia kredytu spłacanego – kursu sprzedaży prowadzi do uzyskania przez bank dodatkowej korzyści finansowej wynikłej z różnicy między tymi kursami. Na tym polega istota tzw. spreadu walutowego. Stosując swój kurs kupna – niższy od kursu średniego NBP – bank spowodował zwiększenie zobowiązania kredytobiorców wyrażonego w walucie waloryzacji. Zgodnie z art.
kc to na pozwanej spoczywał ciężar dowodu w zakresie wykazania, iż warunki umowy kredytu były indywidualnie uzgadniane z kredytobiorcą. Pozwana nie wykazała, aby treść umowy kredytu została indywidualnie uzgodniona z powódkami. Wskazać należy w tym miejscu, że, nawet jeśli istniała możliwość negocjowania postanowień umownych, a strona powodowa z tego nie skorzystała (przy czym zarówno strona powodowa, jak i świadkowie J. S. i E. Z. – ówczesne pracownice banku zeznały, że nie było możliwości negocjowania treści i warunków głównych umowy), nie można uznać, że treść przedmiotowej umowy była indywidualnie uzgodniona. O indywidualnie uzgodnionym postanowieniu można mówić wtedy, gdy dane postanowienie powstało poprzez wspólne uzgodnienie jego treści przez konsumenta i przedsiębiorcę. Postanowieniem indywidualnie uzgodnionym w myśl przepisu art.
Treść umowy w zakresie kwestionowanych postanowień waloryzacyjnych stanowi wzorzec opracowany przez bank. Powódki wskazywały, że zapoznały się z umową podczas wizyty w banku w celu jej podpisania, przy czym dokument umowy był już przygotowany, nie otrzymały projektu umowy, z którym mogłyby się spokojnie zapoznać w domu, a niewątpliwie – co wynika z charakteru tego typu umów – umowa zawarta przez strony była rozległa i sporządzona w trudnym fachowym języku. W takich okolicznościach nie sposób mówić o indywidualnym uzgodnieniu poszczególnych postanowień umowy kredytu, a stąd też rzeczywistym wpływie powódek na treść tych postanowień. Możliwość samej zmiany kursu waluty jest oczywista, natomiast strona powodowa nie wyraziła swobodnie zgody na stosowanie kursów ustalanych przez bank. Podnieść też należy, że ewentualna niewiedza pozwanej, iż ryzyko będzie tak wysokie, jest bez znaczenia, biorąc pod uwagę fakt, iż banki jako podmioty profesjonalne, mające szczególną pozycję w strukturze społecznej i obrocie gospodarczym winny dołożyć wszelkiej staranności, by przedstawić kredytobiorcy możliwie obrazowo i czytelnie, jakie ryzyko niesie za sobą zmieniający się kurs waluty skutkujący zmianą wysokości rat kapitałowo – odsetkowych. Klient banku winien zostać pouczony o tym, jak wahania kursu waluty mogą wpłynąć na jego sytuację ekonomiczną na przestrzeni lat trwania umowy, bowiem ze względu na nieograniczone ryzyko kursowe kredytobiorca może być zobowiązany do poniesienia wyższego ekonomicznie wydatku w złotych polskich, niż w przypadku kredytu złotowego, w którym saldo nie podlega wahaniom wynikającym ze zmian waluty. Pozwana nie wykazała, by dopełniła należycie obowiązku informacyjnego, udzielając pełnej i rzetelnej informacji powodom przed zawarciem spornej umowy, a za taką trudno uznać ogólne twierdzenia o podaniu kursu, od którego nastąpi zrównanie kosztów kredytu ze złotówkowym, z mgliście zarysowanym ryzykiem takiej ewentualności. Z zeznań powódek wynikało, że o rzeczywistym ryzyku związanym z możliwością zmiany kursu nie były w ogóle informowane. W świetle powyższych okoliczności postanowienia przewidujące wadliwe klauzule przeliczeniowe przewidziane w (...) i (...) oraz (...) umowy kredytu, jako niedozwolone nie wiążą stron i podlegają pominięciu w świetle treści art. 385
poprzez jego nieprawidłowe zastosowanie polegające na uznaniu, że klauzule przeliczeniowe stanowią klauzule waloryzacyjne, w sytuacji, gdy przedmiotowe klauzule nie spełniają podstawowych cech waloryzacji (tj. aktualizacji świadczenia i jego ochrony w czasie); (iv) art.
w zw. z art. 69 ust. 1 Prawa bankowego i art. 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (dalej jako: Dyrektywa 93/13/EWG") i art. 65 k.c. poprzez ich nieprawidłową wykładnię, polegającą na uznaniu, że klauzule przeliczeniowe zawarte w Umowie kredytu określają główne świadczenia Stron, w sytuacji, gdy mają one charakter fakultatywny i stanowią jedną z możliwych opcji związanych z realizacją zobowiązań umownych; (v) art. 56 k.c. w zw. z art. 354 § 1 k.c. w zw. z art. 111 ust. 1 pkt 4 Prawa Bankowego poprzez ich brak ich zastosowania, w sytuacji, gdy zwyczaj konkretyzuje sposób ustalenia i stosowania tabel kursowych, co mocno ogranicza swobodę dla Banku we wskazanym zakresie; (vi) art. 358 § 2 k.c. w zw. z art.
i art. 69 ust. 1 i 2 Prawa bankowego poprzez ich błędną wykładnię polegającą na uznaniu art. 358 § 2 k.c. za przepis dyspozytywny, w sytuacji, gdy w razie braku zaistnienia przesłanek w nim wskazanych (tj. regulacji ustawowej, orzeczenia sądowego lub czynności prawnej) ma on charakter ius cogens i po eliminacji tabel kursowych Banku z klauzul przeliczeniowych na ich miejsce obligatoryjnie należy zastosować, wynikający z normy lus cogens art. 358 § 2 k.c., kurs średni Narodowego Banku Polskiego, dotyczący franka szwajcarskiego (CHF); (vii) art. 69 ust. 1 Prawa bankowego w zw. z art. 58 § 1 k.c. i art.
oraz art. 385 2 k.c. w zw. z art. 4 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG w zw. z art. 69 ust. 1 i 2 Prawa bankowego i art. 65 § 1 i 2 k.c. ich poprzez nieprawidłowe zastosowanie polegające na uznaniu, że po eliminacji klauzul przeliczeniowych Umowa kredytu nie może dalej funkcjonować z uwagi na brak essentialia negotii umowy kredytu, w sytuacji, gdy wbrew ocenie sądu pierwszej instancji, po przedmiotowej eliminacji Umowa kredytu będzie zawierała wszystkie podstawowe elementy konstrukcyjne niezbędne dla ustalenia treści łączącego Strony stosunku prawnego, jako kredytu walutowego z oprocentowaniem opartym na stopie składanej SARON 3M oraz marży określonej w umowie kredytu; (viii) art. 411 pkt 2 k.c. poprzez jego nieprawidłowe zastosowanie, polegające na uznaniu, że wskazany przepis nie stoi na przeszkodzie w dochodzeniu roszczeń przez Powoda, w sytuacji, gdy zgodnie z art. 411 pkt 2 k.c. Powód nie może żądać zwrotu spełnionych na rzecz Banku świadczeń z uwagi na to, że spłacone przez niego raty kapitałowo-odsetkowe czynią zadość zasadom współżycia społecznego w zakresie obowiązku zwrotu udostępnionego mu kapitału; (
jest przepisem z kategorii lex specialis w stosunku do art. 58 k.c. i eliminuje jego zastosowanie (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 lutego 2013 r., sygn. I CSK 408/12, OSNC 2013/11/127, LEX nr 1350221 oraz G. Karaszewski Komentarz do art.
k.c., t. 5 [w:] J. Ciszewski [red.], Kodeks cywilny. Komentarz, LexisNexis 2014, LEX nr 453467). Obecność w umowie klauzul niedozwolonych powoduje zasadniczo jedynie ich wyeliminowanie (bezskuteczność w stosunku do konsumenta), natomiast nie powoduje automatycznie nieważności samej umowy. W określonych sytuacjach (takich jak w niniejszej sprawie) niemożność funkcjonowania umowy bez klauzul abuzywnych oraz brak podstaw do ich zastąpienia innymi postanowieniami, skutkować może upadkiem całej umowy (stwierdzeniem jej nieważności). Chociaż oceniając treść umowy pod kątem występowania w niej postanowień niedozwolonych, nie sposób uczynić tego bez uwzględnienia zasad słuszności (zasad współżycia społecznego), przez co klauzule abuzywne są niejako zawsze sprzeczne z tymi zasadami, to jednak nie ma potrzeby odwoływania się do ogólnego przepisu, jakim jest art. 58 § 2 k.c. Standard ochrony konsumenta gwarantowany przez Dyrektywę 93/13 i implementujące ją przepisy kodeksu cywilnego o klauzulach niedozwolonych jest bowiem bardziej dopasowany do sytuacji, w której styka się on ze znacznie od siebie silniejszym ekonomicznie przedsiębiorcą. W przypadku stwierdzenia przez sąd krajowy abuzywności klauzul umownych i możliwości upadku umowy na skutek jej nieważności, z dyrektywy nr 93/13 wynika konieczność poinformowania konsumenta o tym fakcie oraz istniejących i możliwych do przewidzenia skutkach orzeczenia nieważności umowy. W takim przypadku konsument może nie zgodzić się na stwierdzenie nieważności umowy, gdyby skutek taki i jego konsekwencje stanowiły większą dolegliwość niż kontynuowanie umowy mimo zawartych w niej postanowień niedozwolonych. Wynika to z faktu, że wspomniana dyrektywa ma na celu ochronę konsumenta, stąd w wyniku stosowania jej postanowień nie powinna powstać sytuacja, która dla konsumenta jest mniej korzystna niż w przypadku braku stosowania tych przepisów. Konsument może bowiem następczo udzielić świadomej, wyraźnej i wolnej zgody na postanowienie umowy o charakterze abuzywnym i w ten sposób jednostronnie przywrócić mu skuteczność. W wypadku, gdy konsument, po rozeznaniu wynikających z tego konsekwencji, woli nie powoływać się na system ochrony zagwarantowany mu w dyrektywie nr 93/13, nie ma podstaw do stosowania tego systemu (wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 21 kwietnia 2016 r., C-377/14, z dnia 3 października 2019 r., C-260/18). Istotne jest, żeby ocena pewnych postanowień umowy jako abuzywnych i znaczenie, jakie sąd jej przypisuje, zostało ujawnione konsumentowi, a on sam został poinformowany o przysługujących mu w związku z tym uprawnieniach, w szczególności o uprawnieniu do potwierdzenia klauzul abuzywnych w relacji z przedsiębiorcą (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17), z zastrzeżeniem, iż jeśli tego nie uczyni, to będą one uznane za niewiążące go jako konsumenta, przy zachowaniu jednak — jeżeli to możliwe — związania pozostałymi postanowieniami umowy. W rozpoznawanej sprawie nie było jednak konieczności odbierania od powódek oświadczenia co do stanowiska i żądania pozostającego w związku ze stwierdzoną abuzywnością niektórych klauzul umownych i możliwością upadku umowy, gdyż takie wyraźne oświadczenie zostało zawarte w uzasadnieniu pozwu (karta 27v - str. 52 pozwu). W pełni należy zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, wyrażonym w uchwale z dnia 7 maja 2021 r. (III CZP 6/21), mającej moc zasady prawnej, że jeżeli bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy (art. 410 § 1 k.c. w związku z art. 405 k.c.). Kredytodawca może żądać zwrotu świadczenia od chwili, w której umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna. Musi to dotyczyć w równym stopniu żądania zwrotu świadczenia spełnionego przez konsumenta. Zgodnie z poglądem wyrażonym w tejże uchwale, do chwili, w której należycie poinformowany konsument wyrazi zgodę na związanie niedozwolonym postanowieniem umownym albo zgody tej odmówi (ew. upłynie rozsądny czas do jej wyrażenia), umowa kredytu, która bez tego postanowienia nie może wiązać, znajduje się w stanie bezskuteczności zawieszonej, tj. nie wywołuje skutków prawnych, choć skutki te może nadal wywołać w razie wyrażenia zgody na postanowienie albo - jeżeli są spełnione stosowne przesłanki - w razie jego zastąpienia regulacją zastępczą. Jest jasne, że tak długo, jak trwa stan zawieszenia, kredytodawca nie może domagać się spełnienia uzgodnionych w tej umowie świadczeń. Jednakże zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem dotyczącym stanu bezskuteczności zawieszonej nie może również żądać zwrotu spełnionego świadczenia nienależnego, ponieważ decyzja co do związania postanowieniem i umową leży co do zasady w rękach konsumenta. Skoro zaś kredytodawca nie może wystąpić z takim żądaniem i w ten sposób postawić swych roszczeń restytucyjnych w stan wymagalności zgodnie z art. 455 kc, rozpoczęcie biegu ich przedawnienia nie wchodzi w rachubę. Sytuacja ulega zmianie dopiero w razie potwierdzenia klauzuli abuzywnej przez konsumenta, kiedy to klauzula oraz umowa stają się skuteczne z mocą wsteczną, albo odmowy jej potwierdzenia (upływu rozsądnego czasu do potwierdzenia), kiedy to dochodzi do utrzymania umowy z regulacją zastępczą (jeżeli są spełnione stosowne przesłanki) albo do całkowitej i trwałej bezskuteczności (nieważności) umowy. Owa trwała bezskuteczność (nieważność) jest równoznaczna ze stanem, w którym „czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia” w rozumieniu art. 410 § 2 in fine k.c. (condictio sine causa) oraz „nieważnością czynności prawnej” w rozumieniu art. 411 pkt 1 k.c. W związku z powyższym, odsetki ustawowe za opóźnienie trafnie zasądzono od całej dochodzonej należności, począwszy od 27 kwietnia 2021 roku, a więc dnia następnego po dniu, w którym doręczono pozwanemu odpis pozwu, zawierającego to oświadczenie (k. 65), przy czym pozew należało traktować równocześnie jako wezwanie do zapłaty. W przypadku wystąpienia nieważności umowy roszczenie o zwrot świadczenia spełnionego w jej wykonaniu staje się wymagalne po wezwaniu do zapłaty. Termin spełnienia tego świadczenia nie jest bowiem oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania (art. 455 k.c.). Od tego dnia pozwany pozostawał w opóźnieniu ze spełnieniem świadczenia restytucyjnego, a na podstawie art. 481 § 1 k.c., stronie przeciwnej przysługują odsetki ustawowe za opóźnienie. Z tego względu dalej idące żądanie pozwu musiało ulec oddaleniu. Pozostałe zarzuty apelacji nie zasługiwały na uwzględnienie. Zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. okazał się oczywiście chybiony. Zarzut błędnej oceny dowodów, a co za tym idzie błędnych ustaleń faktycznych, jest jednym z najczęstszych zarzutów apelacyjnych, a zarazem jednym z najmniej skutecznych. Wynika to z faktu, że zgodnie z tym przepisem, przekonanie sądu o wiarygodności materiału dowodowego, na którym oparto rozstrzygnięcie, korzysta z bardzo mocnej ochrony prawnej. Ustawodawca w przepisie tym inkorporował bowiem zasadę swobodnej oceny dowodów, wyrażającą się w rozstrzyganiu kwestii spornych w warunkach niezawisłości, na podstawie własnego przekonania sędziego, przy uwzględnieniu całokształtu zebranego materiału. Zarzucenie naruszenia zasady swobodnej oceny dowodów nie może polegać na przedstawieniu przez apelującego alternatywnego stanu faktycznego, lecz na podważeniu podstaw dokonanej przez sąd oceny z wykazaniem, że jest ona rażąco wadliwa lub oczywiście błędna (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 2004 r., IV CK 274/03, LEX nr 164852). Skarżącemu nie udało się skutecznie zakwestionować prawidłowości dokonanej przez sąd pierwszej instancji oceny dowodów. Nie wykazano bowiem, by Sąd I instancji naruszył przepis art. 233 § 1 k.p.c., wychodząc poza zakreślone w nim granice, przeprowadzając nielogiczne wnioskowanie, nieprawidłowe postępowanie dowodowe, czy też nie oceniając wszystkich dowodów w sprawie. Pamiętać przy tym należy, że strona, która dąży do zakwestionowania sędziowskiej oceny dowodów, nie może ograniczyć się do przedstawienia własnej wersji zdarzeń, także wówczas, jeśli to stanowisko jest przekonujące. Nawet poważne wątpliwości co do trafności oceny dokonanej przez sąd pierwszej instancji, jeżeli tylko nie wykroczyła ona poza granice zakreślone w art. 233 § 1 k.p.c., nie powinny stwarzać podstawy do zajęcia przez sąd drugiej instancji odmiennego stanowiska (zob. uzasadnienie uchwały 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 23 marca 1999 r., III CZP 59/98, OSNC 1999/7-8/124 oraz H. Pietrzkowski, Zarys metodyki pracy sędziego w sprawach cywilnych, wyd. 3, Warszawa 2007, str. 372-373). W szczególności zarzut ten nie może polegać jedynie na zaprezentowaniu własnych, korzystnych dla skarżącego ustaleń stanu faktycznego, dokonanych na podstawie własnej, korzystnej dla skarżącego oceny materiału dowodowego. Konieczne jest wykazanie, że sąd uchybił zasadom logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego, bowiem jedynie to może być przeciwstawione uprawnieniu sądu do dokonywania swobodnej oceny dowodów. Skarżący powinien wskazać jakie kryteria oceny naruszył sąd przy ocenie konkretnych dowodów, uznając brak ich wiarygodności i mocy dowodowej lub niesłusznie im ją przyznając. Rozpatrywana apelacja nie spełnia tych wymagań. Ocena materiału dowodowego dokonana przez Sąd Rejonowy była prawidłowa, a wypływające z niej wnioski okazały się zgodne z zasadami logiki i doświadczenia życiowego. Swoje stanowisko Sąd Rejonowy przedstawił w pisemnym uzasadnieniu, wskazując jakie fakty uznał za udowodnione, na jakich w tej mierze oparł się dowodach i okolicznościach. Rozważaniom tym nie można przypisać dowolności. Apelacja w gruncie rzeczy sprowadza się do jednostronnej polemiki ze stanowiskiem Sądu Rejonowego, opartej na wybiórczym powołaniu się na okoliczności korzystne dla skarżącego. Częściowo natomiast zarzuty dotyczące oceny dowodów w istocie odnoszą się do prawnej oceny spornej umowy kredytu (co zostanie omówione w dalszej części uzasadnienia dotyczącej prawa materialnego), co czyni je oczywiście chybionymi. Odnosząc się do poszczególnych kwestii związanych z oceną dowodów, należy wskazać, że skarżący w istocie podważa wiarygodność zeznań powódek, powołując się na dowody z dokumentów oraz zeznania świadków J. S. i E. Z.. Zdaniem Sądu Okręgowego, trafnie sąd pierwszej instancji uznał, że zeznania tych świadków nie wniosły nic do sprawy, gdyż nie pamiętali oni żadnych szczegółów związanych z procedurą zawierania spornego kredytu (co jest zresztą w pełni zrozumiałe, ze względu na powtarzalność wielu podobnych sytuacji), podczas gdy dla powódek była to istotna sprawa życiowa, zdarzenie o charakterze niecodziennym. Należy zaznaczyć, że wbrew twierdzeniom apelacji, z zeznań tych świadków wcale nie wynika, że znały one wewnętrzną procedurę produktową (do której apelujący w związku z tym przywiązuje nadmierną wagę) i że ją rzeczywiście stosowały. Faktycznie więc zeznania powódek były jedynym dowodem odnoszącym się do procesu zawierania konkretnej umowy łączącej strony i nie było żadnych podstaw, by podważać ich wiarygodność, w szczególności nie został przeprowadzony żaden dowód przeciwny. Oczywiście takimi dowodami nie były dokumenty powołane w apelacji (wskazujące jedynie jak miał wyglądać proces udzielania kredytu) ani zeznania wspomnianych świadków. Należy podkreślić, że ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika by sporne klauzule (ani jakiekolwiek warunki umowy, poza wysokością kredytu i kursem jego uruchomienia oraz okresem spłaty) podlegały jakimkolwiek negocjacjom lub by pracownicy banku faktycznie przedstawili powodom rzeczywiste ryzyko finansowe związane z klauzulami waloryzacyjnymi opartymi na kursie waluty obcej. Rzeczą pozwanego w rozpoznawanej sprawie było wykazanie, że należycie wykonał obowiązek informacyjny wobec powódek - faktycznego uświadomienia im poważnego ryzyka związanego z zawarciem umowy kredytu denominowanego w walucie obcej, w której powódki nie osiągały dochodów. Nie chodzi przy tym o to, że powódki, jako osoby z wyższym wykształceniem, musiały sobie zdawać sprawę z prostej zasady, że zmiana kursu franka szwajcarskiego wpłynie na wysokość raty, lecz, że nie uświadomiono im, iż kurs waluty obcej w dłuższej perspektywie czasowej (okresie obowiązywania umowy) jest zupełnie nieprzewidywalny, a jego wzrost może być drastyczny. Nie budzi wątpliwości, że powódki nie miały świadomości, iż prawdopodobne było, że po wielu latach spłaty kredytu zadłużenie nie zmaleje, lecz wzrośnie, a kredytobiorców może nie być stać na spłatę rat (na skutek zmiany kursu waluty lub oprocentowania). W rzeczywistości kredyty z ryzykiem walutowym były przedstawiane jako bezpieczna i tańsza alternatywa kredytów złotowych, w dodatku łatwiej dostępna z uwagi na większą zdolność kredytową, podczas gdy klauzule waloryzacyjne miały dla konsumentów, uzyskujących dochody w walucie polskiej, znamiona hazardu. Nie chodzi przy tym o to, że umowy z konsumentami nie mogą zawierać elementu ryzyka, lecz że konsument musi być o tym rzetelnie poinformowany (tym dokładniej im ryzyko jest większe), a ryzyko nie może być niczym nieograniczone (jak w przypadku rozpatrywanej umowy). Ponadto w ramach oceny abuzywności nie ma istotnego znaczenia to, w jaki sposób przedsiębiorca stosuje postanowienie abuzywne i dla kogo jest to korzystne, lecz to, w jaki sposób postanowienie kształtuje prawa i obowiązki konsumenta. Innymi słowy, przedmiotem oceny jest samo postanowienie, a więc wyrażona w określonej formie (przeważnie słownej) treść normatywna, tzn. norma lub jej element określający prawa, lub obowiązki stron (por. uchwała SN z 20 listopada 2015 r., III CZP 17/15). Ocena postanowień umowy przez pryzmat jej wykonywania nie miała znaczenia w niniejszej sprawie. Słusznie więc sąd pierwszej instancji oddalił wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, gdyż okoliczności, które miały być ustalone za pomocą tego dowodu, były bez znaczenia dla rozstrzygnięcia sporu. Nie sposób także zgodzić się z zarzutem bezpodstawnego przyjęcia, że sporne klauzule nie były indywidualnie uzgodnione. Jak wskazano wcześniej, materiał dowodowy zgromadzony w sprawie jednoznacznie świadczy o tym, że sporna umowa była typową umową przez przystąpienie. Umowa kredytu została sporządzona w formie wzorca przez pozwanego, a konsumenci mieli jedynie wpływ na określenie pożyczonej kwoty i okresu spłaty kredytu. Nie zmienia tego oczywiście fakt, że powódki mogły teoretycznie wybrać inny rodzaj kredytu (kredyt złotowy), przedstawiony im jako mniej korzystny finansowo i faktycznie niedostępny (ze względu na zbyt małą zdolność kredytową). Nie zasługiwały na uwzględnienie także zarzuty naruszenia przepisów prawa materialnego. Odnosząc się do kwestii abuzywności postanowień spornej umowy kredytu, należy podkreślić, że zawarta w przedmiotowej umowie klauzula ryzyka walutowego określa główne świadczenia stron, jak to słusznie uznał Sąd Rejonowy, jednak nie można przyjąć, aby została sformułowana w sposób jednoznaczny. Zastosowanie art.
w odniesieniu do tej klauzuli nie było zatem wyłączone. Wbrew twierdzeniom apelacji, odwołanie się przy ustalaniu wysokości świadczeń stron, wynikających ze stosunku umownego, do innego miernika wartości niż pieniądz (w znaczeniu polskiej waluty, która jest domniemanym miernikiem wartości rzeczy i zobowiązań na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej), stanowi klasyczną klauzulę waloryzacyjną, zapewnia bowiem niezmienioną wartość świadczeń w stosunku do przyjętego miernika wartości (aktualizuje je i zapewnia ochronę w czasie, przez zapewnienie identycznej relacji do uzgodnionego kryterium odniesienia — sytuacji na rynku walutowym). Z przepisu tego wynika, że postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Oceny postanowień przedmiotowej umowy w kontekście tych przesłanek należało dokonać się według stanu z chwili zawarcia umowy, biorąc pod uwagę jej treść i okoliczności zawarcia (art. 385 2 k.c., por. także uchwałę
kc (G. Karaszewski [w:] Kodeks cywilny. Komentarz aktualizowany, red. J. Ciszewski, P. Nazaruk, LEX/el. 2022, art. 385 2 t. 4.). To samo dotyczy zmiany stanu prawnego w trakcie obowiązywania umowy. Istotą dobrego obyczaju jest szeroko rozumiany szacunek dla drugiego człowieka. Z dobrymi obyczajami kłóci się zatem takie postępowanie, którego celem jest zdezorientowanie konsumenta, wykorzystanie jego niewiedzy lub naiwności, ukształtowanie stosunku prawnego z naruszeniem zasady równości stron. Chodzi więc o postępowanie, które potocznie jest rozumiane jako nieuczciwe, nierzetelne, sprzeczne z akceptowanymi standardami działania (por. np. wyrok SN z 8.06.2004 r., I CK 635/03 czy wyrok SN z 15.01.2016 r., I CSK 125/15). „Rażące naruszenie interesów konsumenta” oznacza natomiast nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. Chodzi zatem o zachwianie równowagi kontraktowej wyrażające się w tym, że kontrahent konsumenta zastrzega dla siebie nadmierne korzyści lub uprzywilejowaną pozycję, wyraźnie i w znacznym stopniu przewyższające korzyści uzyskane przez konsumenta lub pod innym względem znacznie pogarszające sytuację konsumenta (por. np. wyrok SN z 13.07.2005 r., I CK 832/04). Określenie „rażąco” należy interpretować jako znaczne odbieganie przyjętego uregulowania od zasad uczciwego wyważenia praw i obowiązków, skutkujące niekorzystnym ukształtowaniem sytuacji ekonomicznej konsumenta oraz jego nierzetelnym traktowaniem. W celu ustalenia, czy klauzula rażąco narusza interesy konsumenta, należy więc wziąć pod uwagę, czy pogarsza ona jego położenie prawne w stosunku do tego, które w braku odmiennej umowy, wynikałoby z przepisów prawa, w tym mających charakter dyspozytywny (por. uzasadnienie uchwały
oraz art. 385 2 k.c. w zw. z art. 4 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG w zw. z art. 69 ust. 1 i 2 Prawa bankowego i art. 65 § 1 i 2 k.c., poprzez ocenę, że niemożliwe jest dalsze obowiązywanie umowy po wyłączeniu z niej jej postanowień abuzywnych. Jak wskazano wcześniej, sama klauzula waloryzacyjna miała charakter nieuczciwy (niezależnie od samego mechanizmu waloryzacji, który również miał charakter abuzywny), gdyż konsumenta nie poinformowano rzetelnie o ryzyku kursowym, a sam sposób waloryzacji służył wyłącznie interesom banku. Jednocześnie klauzula waloryzacyjna określała główne świadczenia stron, a zatem można ją wyeliminować z umowy tylko w całości. W przypadku kredytu z ryzykiem kursowym cechę odpłatności umowy należy odnosić do mechanizmu waloryzacji, zatem wyeliminowanie tego mechanizmu zmieniłoby istotę umowy (zniknęłoby ryzyko kursowe). Innymi słowy, nie byłaby to taka sama umowa uboższa o pewne elementy, lecz umowa innego typu – straciłaby bowiem przymiot walutowości, który był objęty zgodnym zamiarem stron. Umowa kredytu waloryzowanego kursem waluty obcej stanowi odrębny (wyróżniony w doktrynie i judykaturze) typ umowy kredytu. Sprzeczne z naturą zobowiązania jest więc oprocentowanie kredytu złotowego według stawki LIBOR tak jak kredytu walutowego — według stawki WIBOR. Należy więc zgodzić się w pełni z Sądem Rejonowym, że wyeliminowanie klauzuli ryzyka kursowego doprowadziłoby do zmiany prawnego charakteru stosunku obligacyjnego łączącego strony, a tak daleko idący skutek jest nie do zaakceptowania w świetle regulacji Dyrektywy 93/13. W ocenie Sądu Okręgowego, wbrew stanowisku apelującego, nie ma podstaw do zastąpienia powstałej w umowie luki innymi regulacjami. W polskim systemie prawnym nie ma ani ustalonego zwyczaju, ani przepisu o charakterze dyspozytywnym, które mogłyby zastąpić zakwestionowane postanowienia na zasadzie art. 56 kc. Podzielić należy również pogląd Sądu Apelacyjnego w Warszawie wyrażony w uzasadnieniu wyroku z dnia 8 stycznia 2020 r. (I ACa 817/18, LEX nr 2974714), że „artykuł 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie wypełnieniu luk w umowie, spowodowanych usunięciem z niej nieuczciwych warunków, które się w niej znajdowały, wyłącznie na podstawie przepisów krajowych o charakterze ogólnym, przewidujących, że skutki wyrażone w treści czynności prawnej są uzupełniane w szczególności przez skutki wynikające z zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów, które nie stanowią przepisów dyspozytywnych lub przepisów mających zastosowanie, jeżeli strony umowy wyrażą na to zgodę. [...] W takiej sytuacji możliwość zastąpienia postanowień umownych uznanych za abuzywne następowałaby jedynie wówczas, gdyby prawodawca wprowadził do obrotu uregulowania wyraźne przewidziane do zastępowania klauzul spreadu walutowego, czy też klauzuli indeksacyjnej. Takich uregulowań jednak brak”. Nie jest rzeczą sądu ocena, czy ustalenie nieważności umowy obiektywnie będzie korzystne, czy też niekorzystne dla konsumenta. To konsument, świadomy możliwości uznania umowy za nieważną i potencjalnych skutków tej nieważności, ma bowiem prawo podjęcia decyzji, czy rezygnuje z ochrony i godzi się na trwanie w stosunku obligacyjnym, pomimo istnienia w nim niedozwolonych postanowień umownych, a wola konsumenta jest wiążąca dla sądu, nawet gdyby sam uważał, że wybrane rozwiązanie jest dla niego niekorzystne. Po to zaś tylko TSUE nakłada na sąd obowiązek informacyjny, aby umożliwić konsumentowi podjęcie świadomej decyzji o skorzystaniu bądź nie z ustawowej ochrony. Należy też zaznaczyć, że art. 69 ust. 2 pkt 4a i ust. 3 Prawa bankowego zostały wprowadzone do polskiego systemu prawnego właśnie po to, żeby wyeliminować nieuczciwe praktyki banków (takie jak w rozpoznawanej sprawie). Odwołanie do art. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy - Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw oraz aktualnego brzmienia art. 69 ust. 3 prawa bankowego jest o tyle chybione, że chociaż na jego podstawie można spłacać w walucie obcej także kredyty zaciągnięte przed 26 sierpnia 2011 roku, to nie sanuje to abuzywności klauzul zawartych w takich umowach. W tym sensie przepis ten nie ma mocy wstecznej, gdyż nie zmienia treści tych umów, a jedynie ustawowo modyfikuje sposób ich wykonywania ze skutkiem na przyszłość – od momentu jego wprowadzenia do porządku prawnego. W tym świetle należy też podkreślić, że ewentualne utrzymanie w mocy umowy bez klauzul abuzywnych należy rozpatrywać w kontekście całego okresu obowiązywania umowy. Nie ma też żadnych podstaw prawnych do zastąpienia klauzuli odnoszącej się do tabel kursów walutowych banku średnim kursem franka szwajcarskiego w NBP. Z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wynika, że sądy krajowe są zobowiązane wyłącznie do niestosowania klauzuli abuzywnej i nie wolno im przekształcać jej treści tak, aby nadać jej kształt nienaruszający interesu konsumenta, ponieważ osłabiałoby to oddziaływanie prewencyjne sankcji. Umowa powinna „w zasadzie nadal obowiązywać, bez jakiejkolwiek zmiany innej niż wynikająca z uchylenia nieuczciwych warunków, o ile takie dalsze obowiązywanie umowy jest prawnie możliwe zgodnie z zasadami prawa wewnętrznego” (zob. wyroki: z dnia 14 czerwca 2012 r. w sprawie C-618/10, Banco Español de Crédito SA przeciwko Joaquín Calderón Camina, ZOTSiS 2012/6/I-349, pkt 66 - 69; z dnia 30 maja 2013 r. w sprawie Asbeek Brusse, pkt 57, 60; z dnia 21 stycznia 2015 r. w połączonych sprawach C-482/13, C-484/13, C-485/13 i C-487/13, Unicaja Banco i Caixabank, ZOTSiS 2015/1/I-21, pkt 28; z dnia 26 stycznia 2017 r. w sprawie C- 421/14, Banco Primus SA przeciwko Jesús Gutiérrez García, ECLI:EU:C:2017:60, pkt 71; z dnia 21 kwietnia 2016 r. w sprawie C-377/14, Ernst Georg Radlinger, Helena Radlingerová przeciwko Finway a.s., ECLI:EU:C:2016:283, pkt 97). Z przywołanych orzeczeń zdaje się wynikać, że Trybunał wyklucza nie tylko tzw. redukcję utrzymującą skuteczność postanowienia abuzywnego, ale także wyłącza możliwość uzupełniania luk w umowie powstałych po wyeliminowaniu takiego postanowienia. W odniesieniu do postanowienia stanowiącego element tzw. spreadu walutowego Trybunał zajął stanowisko bardziej elastyczne, wskazując, że art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 nie stoi na przeszkodzie temu, „by sąd krajowy uchylił, zgodnie z zasadami prawa zobowiązań, nieuczciwy warunek poprzez zastąpienie go przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym” (zob. wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r. w sprawie Kásler, pkt 80 i n.). Wyłom ten został ograniczony do dopuszczalności uzupełnienia luki jedynie przez przepisy dyspozytywne, a ponadto został powiązany tylko z sytuacją, w której pozostawienie luki prowadziłoby do upadku całej umowy i przez to zagrażało interesom konsumenta, narażając go na konieczność natychmiastowego zwrotu całej kwoty kredytu (wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r. w sprawie Kásler, pkt 82-84; por. też wyrok z dnia 21 stycznia 2015 r. w połączonych sprawach Unicaja Banco i Caixabank, pkt 33). Inaczej mówiąc, wyjątkowe zastąpienie postanowienia abuzywnego przepisem krajowym o charakterze dyspozytywnym może mieć miejsce wyłącznie w interesie konsumenta, aby nie narażać go na negatywne skutki związane z upadkiem całej umowy. W sytuacji, gdy konsument dąży do stwierdzenia nieważności całej umowy, uznając, że nie zagraża to jego interesom (tak jak w niniejszej sprawie), niedopuszczalne jest zatem zastępowanie niedozwolonych postanowień innymi regulacjami (w tym przypadku zastąpienie kursów wymiany walut wynikających z tabel banku średnim kursem NBP). Tym bardziej że prawo krajowe nie przewiduje takiej operacji. W szczególności nie wchodzi w grę zastosowanie art. 358 k.c. w obecnym brzmieniu, gdyż, przepis ten odwołuje się do średniego kursu NBP dopiero od 24 stycznia 2009 roku i nie ma żadnych podstaw, by stosować go wstecz na niekorzyść konsumenta. Wbrew twierdzeniom apelacji, przepis ten ma charakter dyspozytywny, a nie ius cogens (znajduje zastosowanie tylko wtedy gdy nic innego nie wynika z ustawy, orzeczenia sądowego lub czynności prawnej). W rozpoznawanej sprawie sposób określania wartości waluty obcej był ustalony przez strony w umowie ("czynność prawna zastrzega inaczej"), nie było więc podstaw do zastosowania tego przepisu. Tak samo nie ma przesłanek, by stosować w drodze bardzo dalekiej analogii art. 41 ustawy 28 kwietnia 1936 roku prawo wekslowe, gdyż taka wykładnia prawa (wyłącznie w interesie banku stosującego niedozwolone postanowienia umowne) całkowicie przekreśliłaby sens przepisów o ochronie konsumentów przed klauzulami abuzywnymi, których celem jest przede wszystkim zniechęcenie przedsiębiorcy do stosowania takich nieuczciwych praktyk przez dotkliwe sankcje finansowe. Podsumowując tę część rozważań, można wskazać, że konsumenckie prawo UE tym różni się od „klasycznego” prawa cywilnego, że stanowi odejście od odpowiedzialności inter partes na rzecz odstraszającego charakteru sankcji. Celem przepisów o ochronie konsumenta jest nie tyle przywrócenie równowagi zachwianej przez zastosowanie przez przedsiębiorcę niedozwolonych klauzul, co zniechęcenie przedsiębiorcy do stosowania takich nieuczciwych praktyk w przyszłości. W tym świetle fakt, iż konsumenci odniosą korzyść kosztem przedsiębiorcy na skutek stosowania tych przepisów, nie jest przeszkodą do ich stosowania, a wręcz przeciwnie - jest to immanentnie wpisane w istotę tych regulacji. Nie ma więc żadnego znaczenia, to, że znajdą się oni w sytuacji lepszej niż konsumenci, wobec których nie stosowano klauzul abuzywnych. Ochrona konsumenta, gwarantowana w prawie europejskim, musi być przede wszystkim skuteczna. W tym sensie na dalszy plan muszą zejść zasady proporcjonalności oraz pewności obrotu. W tym kontekście długotrwałe wykonywanie umowy nie stanowi przeszkody do jej unieważnienia. Nie można przy tym uznać, że konsumenci, którzy korzystają z przysługujących im praw, naruszają zasady współżycia społecznego, tylko dlatego, że bank poniesie dotkliwe negatywne konsekwencje swojego nieuczciwego postępowania. Należy podkreślić, że celem dyrektywy 93/13 jest przyznanie konsumentom wysokiego poziomu ochrony. Prawodawca Unii wyraźnie wskazał w szczególności, w art. 7 dyrektywy 93/13 w związku z motywem dwudziestym czwartym tego aktu, że organy władzy, w tym organy sądowe, muszą mieć do swojej dyspozycji stosowne i skuteczne środki umożliwiające położenie kresu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (wyrok z 25.11.2020, C-269/19 Banka B. pkt 37). Nie można też uznać, że pozbawienie banku korzyści wynikających z wykonania nieważnej umowy powoduje zagrożenie interesów innych klientów banku, gdyż są one dostatecznie chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Wbrew stanowisku apelującego, zaskarżony wyrok nie uwzględnia jedynie interesu powodów, lecz przede wszystkim interes publiczny – odstraszający charakter sankcji, który ma zapewnić poszanowanie praw konsumentów (w tym innych klientów banku) w przyszłości. Nie ma też w rozpoznawanej sprawie zastosowania art. 411 pkt 2 k.c., gdyż jak wskazał Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 16 lutego 2021 r. (III CZP 11/20), co do zasady nie ma potrzeby sięgania do tego przepisu w sytuacji, w której wzbogacony środkami pieniężnymi wypłaconymi przez bank w wykonaniu nieważnej umowy kredytu jest prawnie (a nie tylko moralnie) zobowiązany do jej zwrotu. Reasumując, zaskarżony wyrok nie narusza prawa materialnego. Niezasadny był także podniesiony przez pozwanego w apelacji (formalnie dopuszczalny) zarzut zatrzymania. Należy zauważyć, że stosownie do art. 496 k.c. i 497 k.c. prawo zatrzymania powstaje m.in. w przypadku nieważności umowy wzajemnej, kiedy to każda ze stron zobowiązana jest do zwrotu otrzymanego świadczenia drugiej. Zostało ono pomyślane jako środek zabezpieczenia służący do uzyskania pewności, że druga strona również dokona zwrotu świadczenia. W wyroku z 24 listopada 1999 r. (I CKN 225/98, Legalis nr 358588) Sąd Najwyższy stwierdził, że zarzut zatrzymania nie prowadzi do zniweczenia prawa powoda i oddalenia powództwa, a jedynie do odroczenia jego realizacji. Realizacja prawa zatrzymania następuje przez jednostronne oświadczenie woli, które prowadzi do zahamowania skuteczności roszczenia strony przeciwnej (wyrok Sądu Najwyższego z 26 czerwca 2003 r., V CKN 417/01, Legalis nr 61217). Należy w pierwszej kolejności wskazać, iż zarzut zatrzymania nie mógł zostać uwzględniony, gdyż umowa kredytu nie jest umową wzajemną (tak uznał m.in. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 4 grudnia 2019 roku I ACa 442/18, Legalis nr 2277063). Podobne stanowisko jest także prezentowane w doktrynie (H. Ciepła, Dochodzenie roszczeń z umów kredytów frankowych, Warszawa 2021, s. 14). Cechą umowy pozwalająca na jej zakwalifikowanie jako wzajemnej nie jest odpłatność. Istotne jest bowiem, aby świadczenie jednej ze stron było odpowiednikiem świadczenia drugiej strony. Nie chodzi przy tym o ekwiwalentność świadczeń jako kryterium podziału umów, lecz o pozostawanie świadczeń stron względem siebie w stosunku bezpośredniej wymiany („świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej”), gdyż umowy wzajemne mają doprowadzić do wymiany dóbr (a nie wymiany szeroko pojętych korzyści). W przypadku umowy kredytu uregulowanej art. 69 Prawa bankowego obowiązek banku polega na postawieniu kwoty kredytu do dyspozycji kredytobiorcy na określony czas, zaś obowiązek kredytobiorcy ma charakter następczy i polega na zwrocie udostępnionego mu kapitału i zapłacie wynagrodzenia za korzystania z niego, czyli odsetek, a także prowizji. Świadczenia te nie pozostają ze sobą w stosunku bezpośredniej wymiany. Mamy tu bowiem do czynienia z kapitałem jako przedmiotem świadczenia najpierw jednej, a potem drugiej strony, z tym zastrzeżeniem, że kapitał jest zwracany z nadwyżką. Nie jest on jednak wymieniany na inne świadczenie. Pomocne przy kwalifikowaniu danej umowy jako wzajemnej jest także ustalenie, czy do tej umowy dadzą się, choćby tylko potencjalnie, zastosować przepisy art. 488-497 k.c., regulujące wykonanie i skutki niewykonywania zobowiązań wzajemnych. Przepisy te dostosowane zostały właśnie do szczególnych cech umów wzajemnych, a zatem trzeba przyjąć, że racjonalny ustawodawca wprowadził je, ponieważ uznał, że będą one w bardziej odpowiedni i sprawiedliwy sposób regulować wykonanie i skutki niewykonania umów wzajemnych, zapewniając lepszą ochronę usprawiedliwionym interesom każdego z wierzycieli (i zarazem dłużników) wzajemnych z uwagi na szczególne cechy tego rodzaju umów. Jeżeli zatem przepisy art. 488-497 k.c. nie nadają się do zastosowania do danej umowy, to w istocie nie jest ona umową wzajemną, nie posiada bowiem takich cech, które uzasadniały wyodrębnienie szczególnego reżimu prawnego dla umów wzajemnych (podobnie na tle umowy ubezpieczenia – wyrok SN z 20.10.2006 r., IV CSK 125/06, publ. OSNC-ZD 2008/1/7). Wskazane przepisy zasadniczo nie przystają do umowy kredytu. Art. 488 k.c. jest wyłączony przez samą istotę umowy kredytu. Przewidziana w art. 490 k.c. możliwość powstrzymania się ze świadczeniem także jest nieprzydatna, istnieją natomiast odrębne uregulowania dopasowane do umowy kredytu (art. 70 i art. 75 Prawa bankowego – zdolność kredytowa i uprawnienia banku w razie jej utraty). Wątpliwa jest przydatność art. 492 k.c. Zastosowania do umowy kredytu nie znajdą ponadto art. 493-495 k.c. Widoczna jest również nieprzystawalność przepisów o zatrzymaniu, tj. art. 496-497 k.c., a jednocześnie usprawiedliwione interesy obu stron w przypadku nieważności umowy kredytu chroni instytucja p
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.