← Polska

XVI GC 213/23

Sygn. akt XVI GC 213/23 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 27 września 2023 r. Sąd Okręgowy w Warszawie XVI Wydział Gospodarczy w składzie: Przewodniczący – SSO Patrycja Czyżewska Protokol

§ 1pkt.

4 k.p.c. jako niemożliwy do przeprowadzenia wobec braku ustalenia aktualnego adresu świadka i braku podjęcia przez świadka korespondencji na ostatni znany adres świadka (k. 1294v). Niezależnie od powyższego pełnomocnik powoda został zobowiązany do nadesłania adresu świadka M. T.

(2)w terminie 21 dni pod rygorem pominięcia dowodu z jej zeznań i nie odpowiedział na powyższe zobowiązanie. Sąd również pominął dowód z uzupełniających zeznań świadka J. D. na podstawie art.

§ 1pkt.

3 i 5 k.p.c., jako nieprzydatny do wykazania danego faktu i zmierzający jedynie do przedłużenia postępowania. Sąd miał przy tym na uwadze uprzednio przeprowadzony dowód z pisemnego przesłuchania świadka, etap – na jakim znajdowało się niniejsze postępowanie, w szczególności niestawiennictwo świadka na rozprawie w dniu 3 marca 2023 roku wobec podwójnego awizowania korespondencji sądowej kierowanej do J. D.. Ponadto ostatecznie strona powodowa wnosiła, by świadek ponownie uzupełniająco odpowiedział na pytania od 17 do 22, a następnie pytanie 20 i nie sprecyzowała ostatecznie, na jakie fakty miałby świadek uzupełaniająco zeznawać (k. 1611). Sąd pominął również dowód z zeznań świadka Ł. F. na podstawie art.

§ 1pkt.

2 i 5 k.p.c. (k. 1697) mając po pierwsze na uwadze etap na jakim znajduje się postępowanie, po drugie dotychczas przeprowadzone postępowanie dowodowe, a z których to wynikało, iż w istocie przeprowadzenie dowodu z zeznań tego świadka wobec stanu sprawy przedłuży jedynie postępowanie, a także – iż w istocie będzie nieistotne dla rozstrzygnięcia sprawy, skoro na tożsame okoliczności przeprowadzono już zeznania innych świadków. Sąd pominął również dowód z opinii instytutu naukowego lub biegłego sądowego z zakresu budownictwa na podstawie art. 235

(2)§ 1 pkt. 2, 3 i 5 k.p.c. Decydując w przedmiocie pominięcia dowodu, Sąd miał na uwadze zaawansowany etap postępowania i dotychczas przeprowadzone dowody, a także dokumentację, która została dostarczona przez strony. W istocie Sąd ocenił, iż strona powodowa nie dostarczyła jakiejkolwiek dokumentacji finansowo-kosztowej pozwalającej dokonać przez biegłego oceny wysokości szkody z tytułu zmian w planowaniu radiowym, a także zmian w zakresie wykonywania prac elektrycznych poza obrysem obiektów radiowych. Ponadto samo analizowanie wpływu zmian w planie radiowym dokonywanych przez (...) na przedmiot prac wykonywanych przez (...) nie było celowe i nie miało znaczenia dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy, skoro strona powodowa sama inicjowała zmiany planu radiowego, a od początku współpracy wszystkie strony miały świadomość, iż plan nie ma charakteru ostatecznego. Ponadto strona powodowa nie wykazała zaistnienia szkody, ani winy pozwanego w jej spowodowaniu. Wobec powyższego dowód z opinii biegłego byłby nieistotny, a i również nieprzydatny do wykazania danego faktu, jak i również zmierzałby w ostateczności do przedłużenia postępowania na jego finalnym etapie. Rozszerzając tę kwestię, dodać należy, iż wobec braku również dokumentacji rzeczowej wskazującej na jakiekolwiek poniesienie szkody przez powódkę przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego byłoby bezcelowe. Powódka miała możliwość doprecyzowania roszczenia, wskazania konkretnych podstaw wyliczeń i szkody poniesionej, jak i przedstawienia dowodów na tę okoliczność, jednak tego nie uczyniła. W takim przypadku wobec braku materiału źródłowego dla przeprowadzenia badań i analizy przez biegłego (instytutu) w ocenie Sądu dopuszczenie dowodu z opinii byłoby całkowicie bezzasadne i nie przyczyniłoby się właściwego rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, tym bardziej, że biegły nie dysponował materiałem na bazie, którego mógłby przeprowadzić rzeczową analizę. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Powództwo podlegało oddaleniu w całości jako niezasadne. Zgodnie z art. 471 k.c. dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. W art. 471 i nn. k.c. zostały uregulowane zasady jednego z reżimów (rodzajów) odpowiedzialności odszkodowawczej, tj. odpowiedzialności odszkodowawczej ex contractu, zwanej też odpowiedzialnością kontraktową. Jest to odpowiedzialność za szkodę wynikłą z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania powstałego z umowy bądź z innego źródła (np. jednostronnej czynności prawnej, bezpodstawnego wzbogacenia, ustawy). Przesłanki powstania odpowiedzialności odszkodowawczej w reżimie odpowiedzialności kontraktowej są następujące: niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania z przyczyn, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność; szkoda poniesiona przez wierzyciela; istnienie związku przyczynowego między niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem zobowiązania a powstaniem szkody. Aby dłużnik ponosił odpowiedzialność kontraktową, do niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania musiało dojść z przyczyn, za które ponosi on odpowiedzialność. W art. 471 k.c. ustawodawca poprzestaje na tej ogólnej formule, do wspomnianych okoliczności odnosząc się w dalszych przepisach, tj. w art. 472 – 474 k.c. Wynika z nich przede wszystkim, że dłużnik odpowiada za niezachowanie należytej staranności, co jest tożsame z odpowiedzialnością dłużnika na zasadzie winy. W reżimie odpowiedzialności ex contractu naprawieniu podlega co do zasady tylko szkoda majątkowa, przy czym w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy chodzi tu zarówno o damnum emergens, jak i lucrum cessans (art. 361 § 2 k.c.). (por. A. Lutkiewicz-Rucińska [w:] Kodeks cywilny. Komentarz aktualizowany, red. M. Balwicka-Szczyrba, A. Sylwestrzak, LEX/el. 2023, art. 471). W świetle art. 471 k.c. w związku z art. 361 § 2 k.c. szkoda obejmuje zatem zarówno rzeczywistą stratę ( damnum emergens), jak i utracone korzyści ( lucrum cessans). Strata wyraża się w zmianie stanu majątkowego poszkodowanego, polegającej albo na zmniejszeniu się jego aktywów, albo na zwiększeniu się pasywów. Utrata korzyści ( lucrum cessans) polega zaś na niepowiększeniu się czynnych pozycji w majątku poszkodowanego, które pojawiłyby się w tym majątku, gdyby nie zdarzenie wyrządzające szkodę. Takie ujęcie szkody odwołuje się do metody dyferencyjnej, polegającej na porównaniu aktualnego stanu majątkowego poszkodowanego z hipotetycznym stanem jego majątku, jaki by istniał, gdyby nie nastąpiło zdarzenie szkodzące. Od szkody w postaci lucrum cessans odróżnia się tzw. szkodę ewentualną przez którą rozumie się „utratę szansy uzyskania pewnej korzyści majątkowej”. Różnica wyraża się w tym, że w wypadku lucrum cessans hipoteza utraty korzyści graniczy z pewnością, a w wypadku szkody ewentualnej prawdopodobieństwo utraty korzyści jest zdecydowanie mniejsze. Przyjmuje się, że szkoda ewentualna nie podlega naprawieniu (por. wyrok SA w Lublinie z 16.08.2022 r., sygn. I AGa 20/22, LEX nr 3437143). Odnosząc się do trzeciej przesłanki odpowiedzialności ex contractu, to należy zaznaczyć, że chodzi o istnienie normalnego (tzw. adekwatnego) związku przyczynowego między niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem zobowiązania a szkodą (art. 361 § 1 k.c.). Należy przy tym zgodzić się z poglądem, że kwalifikacja następstw jako „normalnych” podlega regułom obiektywnym, a więc nie jest zależna od wiedzy o możliwych następstwach czynu, jaką miał dłużnik (por. Z. R., A. O., Zobowiązania – część ogólna..., 2020, s. 91; zob. też np. wyrok SN z 14.01.2016 r., sygn. I CSK 104/15, LEX nr 2023918; M. K. [w:] System Prawa Prywatnego, t. 6, red. A. O., 2018, s. 134 i powołane przez autora orzecznictwo i literatura). Zgodnie z zasadami ogólnymi odpowiedzialności z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania na gruncie art. 471 i nast. k.c., ciężar dowodu w zakresie wykazania niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, szkody oraz związku przyczynowego spoczywa na tej osobie, która dochodzi naprawienia szkody. Nie jest natomiast konieczne, aby żądający naprawienia szkody wykazywał, że niewykonanie lub nienależyte wykonania zobowiązania było skutkiem zawinionego zachowania dłużnika, bowiem k.c. przyjmuje domniemanie zawinienia, co oznacza, że w tym zakresie ciężar dowodu spoczywa na dłużniku (art. 471 k.c.). Aby uwolnić się od obowiązku naprawienia szkody, dłużnik jest obowiązany udowodnić, że do niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania doszło w wyniku okoliczności, za które nie ponosi on odpowiedzialności. Dłużnik musi zatem wykazać, że okoliczności takie wystąpiły oraz że doprowadziły one do naruszenia zobowiązania. (wyrok SN z 17.03.2023 r., sygn. II CSKP 764/22, LEX nr 3521948). A zatem w odniesieniu do roszczenia zamieszczonego w pkt. 1) powództwa strona powodowa powinna udowodnić, iż zmiany założeń planowania radiowego ustalonych jeszcze na etapie postępowania przetargowego, a następnie modyfikowanych w toku prac wynikała z winy strony pozwanej. Dodatkowo to na powódce ciążył obowiązek udowodnienia, iż koszty związane pracami radiowymi powstały z winy pozwanej. Na powódce spoczywał również ciężar wykazania szkody, jaką poniosła, a także adekwatnego związku przyczynowego. I tak, w ocenie Sądu strona powodowa nie uniosła ciężaru wykazania powyższych przesłanek. Strona powodowa nie wykazała bowiem, żadnej z wyżej wskazywanych przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej, a więc okoliczności, które wskazywałyby na nienależyte wykonanie zobowiązania przez pozwaną tj. wykonania Umowy Konsorcjum co do kwestii planowania radiowego. Strona powodowa nie wykazała szkody jako takiej, ale także jej wysokości, jaką rzekomo doznała na skutek następczych zmian w zakresie radioplanowania. Powyższe, prowadzi tym samym do uznania, że strona powodowa nie uniosła ciężaru wykazania adekwatnego związku przyczynowego, który należało wyznaczyć pomiędzy szkodą a działaniem pozwanej w ramach wykonywania Umowy Konsorcjum. W pierwszej kolejności wskazać jednak należy, iż strona powodowa podnosiła, iż zmiana planu radiowego w stosunku to pierwotnych jego założeń jeszcze z etapu przetargowego nastąpiła z winy (...) i co jest w optyce strony powodowej równoznaczne z nienależytym wykonaniem bazowej umowy, a za taką należy definiować Umowę Konsorcjum, czy też Umowy Głównej. Analiza treści dwóch wskazanych dokumentów pozwala natomiast uznać, iż z żadnej z umów nie wynika ciążący na pozwanej obowiązek sporządzenia ostatecznego planu radiowego, a który z kolei miał być tożsamy z tym pierwotnie opracowanym na potrzeby postępowania przetargowego. Analiza umów nie wskazuje również, aby jej regulacje wdrażały takowy obowiązek, a tym samym nie sposób twierdzić, jakoby doszło do nienależytego wykonania umowy. Dalej należy zauważyć, iż powódka, która co prawda swój byt prawny opierała na bazie spółki celowej utworzonej na potrzeby Konsorcjum, jednakże funkcjonalnie swoje działania opierała na know-how i doświadczeniu grupy (...) S.A., w tym w ramach realizacji dużych projektów budowlanych. A zatem powódka winna wręcz liczyć się z możliwością, a i także związanym z tym także ryzykiem zmian w ramach radioplanowania w toku wykonywania projektu na rzecz (...). Dodatkowo Sąd, dokonując analizy niniejszej sprawy, nie mógł pominąć tej okoliczności, iż postanowienia RCO wręcz przewidywały możliwość zwiększenia w toku prac liczby obiektów radiowych. Idąc dalej, trzeba wskazać, iż każdy z partnerów w ramach Konsorcjum działał na równorzędnych zasadach, a zatem stosunku na linii powódka – pozwana nie sposób definiować w ramach czy to nadrzędności, czy też podrzędności. Równorzędność wiązała się z tym, iż wszyscy członkowie Konsorcjum w ramach łączącego ich stosunku prawnego ponosili odpowiedzialność za wykonanie projektu na rzecz (...). Każdy z partnerów niezależnie od innych współkonsorcjantów potwierdził w Umowie Konsorcjum wystarczalność Oferty (...) oraz obowiązki wynikające z Umowy Głównej i załączników do tego dokumentu. Każdy z Partnerów na równych zasadach otrzymał pełnię dokumentacji przed związaniem się Umową Główną. Każdy z konsorcjantów miał zatem pełną możliwość zapoznania się z zakresem swych uprawnień i obowiązków, a te co warto podkreślić w świetle dochodzonych roszczeń, jak i okoliczności niniejszej sprawy wynikają właśnie z Umowy Głównej, a nie z Umowy Technicznej. A zatem twierdzenia strony powodowej, jakoby nie miała ona dostępu do pełni dokumentacji, a jedynie do fragmentów SIWZ nie znajdują żadnego potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym. Z korespondencji e-mail wynika, iż pomiędzy przyszłymi konsorcjantami następował pełny przepływ informacji drogą elektroniczną. (...) S.A. jeszcze na etapie konkursu wewnętrznego otrzymał pełną dokumentację SIWZ, jak i modyfikacje tego dokumentu oraz pytania i odpowiedzi do SIWZ. W treści dokumentacji przesyłanej na etapie konkursowym wyraźnie natomiast został określony zakres prac oraz zasady przyznawania wynagrodzenia konsorcjantów, a powód potwierdzał wiedzę w tym zakresie. Wobec powyższego, jeśli powódka podnosi, że na etapie sporządzenia Oferty Technicznej nie brała pod uwagę, iż założenia zawarte w tym dokumencie mogą ulegać modyfikacji w toku wykonywania realizacji umowy, to uzasadnia to przekonanie, iż w istocie powódka na etapie przetargowym w sposób nienależyty dokonała analizy swej oferty, zarówno pod kątem technicznym, jak i możliwości finansowania przedsięwzięcia. W istocie, jak się okazało następczo, powódka stała na stanowisku, że nie była przygotowana na finansowanie realizacji projektu w zakresie prac, co do których samodzielnie się zobowiązała. Powódka nie uniosła również ciężaru dowodzenia, czy i w jakim zakresie za zmiany planowania radiowego jest odpowiedzialna pozwana. Aspekt ten miał kluczowe znaczenie chociażby w kontekście roszczenia nr 368, zgłaszanego wobec Zamawiającego, a związanego ze zmianami planowania radiowego z przyczyn tkwiących po stronie (...). Nie można zatem przyjąć zgodnie z twierdzeniem strony powodowej, iż za całość okoliczności w zakresie radioplanowania jest odpowiedzialna pozwana, gdyż nie ma ku temu żadnych podstaw. Z pola widzenia nie mogło uciec, iż na część zmian w zakresie radioplanowania powódka sama wyraziła zgodę, jak chociażby w zakresie zmniejszenia ilości obiektów radiowych z 1631 na 1174 w ramach Oferty Głównej. Dodatkowo nie można pominąć, iż część zmian w zakresie planowania radiowego wynikała z inicjatywy samej powódki. Z dokumentacji wynika, iż to z inicjatywy powódki doszło do ponad 900 modyfikacji w zakresie położenia obiektów radiowych. Tym samym nie można się przychylić do stanowiska, jakoby zmiany w ramach radioplanowania należało utożsamiać z nienależytym wykonaniem przez (...) umowy łączącej konsorcjantów, tj. Umowy Konsorcjum lub innej umowy. Idąc dalej, należało wskazać, iż w ocenie Sądu powódka nie wykazała powstania szkody w swym majątku, a która spowodowana byłaby wdrożonymi zmianami w zakresie radioplanowania. Zakres świadczenia (...) w ramach projektu na rzecz Zamawiającego nie został bowiem wykazany przez powódkę w toku niniejszego postępowania. Słusznie wskazywała pozwana, iż zakres świadczenia powódki nie został de facto skonkretyzowany i ostatecznie określony, a także nie uwzględnia w pełni zmian w zakresie planowania radiowego na całym etapie wykonywania prac. A tym samym należy go zdefiniować jako wyłącznie hipotetyczny. Podstawową zasadą odpowiedzialności odszkodowawczej jest zakaz bogacenia się poszkodowanego na własnej szkodzie (ne quis ex damno suo lucrum faciat). W uchwale Sądu Najwyższego z 10 lipca 2008 r., sygn. III CZP 62/08, wyraźnie wskazano, że pojęcie straty w rozumieniu art. 361 § 2 k.c. obejmuje także wymagalne zobowiązanie poszkodowanego wobec osoby trzeciej. Stanowisko, iż szkoda powstaje już w chwili, w której zaciągnięte przez poszkodowanego zobowiązanie wobec osoby trzeciej stało się wymagalne, jest szeroko akceptowany w orzecznictwie (por. wyroki Sądu Najwyższego z: 17 lipca 2009 r., sygn. IV CSK 163/09, 11 lipca 2014 r., sygn. III CSK 245/14, 25 stycznia 2018 r., sygn. IV CSK 215/17 oraz uchwałę Sądu Najwyższego z 13 marca 2020 r., sygn. III CZP 63/19). Samo zaciągnięcie zobowiązania i powstanie długu oznacza „zarezerwowanie” w majątku dłużnika określonych aktywów na poczet świadczenia, którego spełnienie staje się bezwzględnie konieczne w terminie wymagalności. Dynamika szkody implikuje przyjęcie założenia, że jej wymiar może ulegać różnym zmianom, zasadne jest więc wzięcie pod uwagę całości sytuacji ekonomicznej poszkodowanego, która przejawia się także w obciążeniu stanu czynnego majątku (por. uchwała SN z 10.07.2008 r., III CZP 62/08, OSNC 2009, nr 7-8, poz. 106). Nawet przyjmując optykę, iż szkoda w niniejszej sprawie polegałaby na zwiększeniu pasywów po stronie (...), to i tak należałoby wykazać dokładnie wysokość tychże pasywów, a tego strona powodowa nie uczyniła. Jak już wskazano, brak jakikolwiek dokumentacji rzeczowej, księgowej wykazującej jakąkolwiek stratę powoda lub poniesienie jakichkolwiek kosztów związanych z dochodzonymi roszczeniami. Brak sprecyzowania roszczenia dotyczy również braku wykazania przez powódkę w sposób skonkretyzowany, które wieże miały ulec bądź też mają ulec podwyższeniu, a dodatkowo w wyniku których to podwyższeń powódka poniosła rzekome dodatkowe koszty (a także sprecyzowanie i udokumentowanie zwiększonych kosztów per każda z wież). Powódka nie sprecyzowała również, na jakiej podstawie przewiduje podwyższenie w przyszłości poszczególnych wież i jakie konkretnie koszty będą z tego wynikać. Nie przedstawiono żadnej dokumentacji, która mogłaby potwierdzać powstanie obciążeń finansowych na przyszłość. Wykazanie powyższych pozwoliłoby na oszacowanie uszczerbku w majątku powódki, bądź też prawidłowe ustalenie wysokości pasywów po stronie (...) powstałych z tego tytułu. Podkreślić w tym miejscu należy, że nawet powyższe nie zmieniłoby rozstrzygnięcia, skoro powódka nie wykazała roszczeń co do zasady (w tym winy pozwanego w działaniu, z którego wynikać miała dochodzona przez powoda szkoda). Nie można pominąć w kontekście wyliczenia roszczenia, dochodzonego pozwem, iż plan radiowy ulegał w międzyczasie wielokrotnym zmianom i już w tym kontekście chociażby kluczowym była aktualizacja i szczegółowe wykazanie ostatecznej wysokości szkody z uwzględnieniem modyfikacji planów radiowych na przestrzeni ostatnich blisko trzech lat. Przy czym wszelkie dodatkowe koszty budowy winny być precyzyjnie udokumentowane chociażby poprzez faktury, potwierdzenia przelewu, noty obciążeniowe, umowy podwykonawcze), a nie opierać się wyłącznie na zestawieniach tabelarycznych i twierdzeniach strony powodowej nie mających źródła w żadnym obiektywnym materiale dowodowym. Powódka natomiast opierała swoje roszczenie na nieaktualnym planie radiowym z 9 czerwca 2020 roku, a jak wynika z okoliczności niniejszej sprawy – zakres prac dotyczących obiektów radiowych ulegał cyklicznej aktualizacji, która była dokonywana w formie arkusza kalkulacyjnego „Zakres zmian”. A zatem już abstrahując od wcześniej poruszanych kwestii, co do prawidłowości wyliczeń i braku dokumentacji źródłowej, należy również stwierdzić, iż kalkulacja powódki była nieaktualna, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do rzetelnego ustalenia wysokości ewentualnej rekompensaty. Z powyższych wynika, iż planowanie radiowe jest i było w okolicznościach przedmiotowej sprawy procesem zmiennym i dynamicznym, a zatem określenie w pełni kosztów związanych z pracami jest możliwe definitywnie dopiero po zakończeniu całości prac. Słusznie zatem w ocenie Sądu pozwana podnosiła w toku niniejszego postępowania, iż świetle argumentacji strony powodowej wystąpienie z powództwem na etapie wykonywania bieżących prac należało ocenić, jako zdecydowanie przedwczesne, w szczególności, gdy powódka, jak już wyżej wskazano nie przedstawiła żadnej obiektywnej dokumentacji pozwalającej stwierdzić, na czym opierała swoje szacunki. Celem uporządkowania przed przejściem do dalszych wywodów należy wskazać, iż zarzut naruszenia pełnomocnictwa, który pojawił się w toku postępowania w ocenie Sądu nie zasługiwał na uwzględnienie, po pierwsze należało go w świetle art. 458 5 § 4 k.p.c. uznać zarzut za spóźniony, a ponadto z okoliczności niniejszej sprawy wynika, iż po pierwsze wszyscy partnerzy mieli okazję zapoznać się z Ofertą Główną przed jej wysłaniem do (...), a po drugie wyrazili zgodę na złożenie jej Zamawiającemu. Zgodnie z art. 322 k.p.c., jeżeli w sprawie o naprawienie szkody, o dochody, o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia lub o świadczenie z umowy o dożywocie sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe, nader utrudnione lub oczywiście niecelowe, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy. Powszechne w orzecznictwie jest stanowisko, iż przepis ten ma zastosowanie jedynie w sprawach wyraźnie w nim wskazanych. Ma on charakter wyjątkowy, a zatem wymaga wykładni ścisłej także w odniesieniu do katalogu spraw, w których znajduje zastosowanie ( postanowienie SN z 23.05.1980 r., sygn. III CRN 51/80, LEX nr 8237; wyrok SN z 12.10.2007 r., sygn. V CSK 261/07, LEX nr 497671). Jedynie w uzasadnionych okolicznościach i to ostrożna analogia nie jest wyłączona. (wyrok SN z 24.10.2007 r., sygn. IV CSK 203/07, OSNC 2009/1, poz. 13). W orzecznictwie, jednakże nie ulega wątpliwości, że stosowanie art. 322 k.p.c. nie może być spowodowane bezczynnością strony, zajmującej w sprawie bierną dowodowo postawę i prowadzić tym samym do uchylenia się od spoczywającego na niej obowiązku przedstawienia dowodów (wyrok SA w Białymstoku z 18.02.2019 r., sygn. I ACa 649/18, LEX nr 2669390; wyrok SA w Warszawie z 22.05.2018 r., sygn. V ACa 710/17, LEX nr 2514668; wyrok SA w Warszawie z 21.12.2017 r., sygn. VI ACa 1140/16, LEX nr 2574656). Zastosowanie art. 322 k.p.c. nie może być spowodowane ewentualną bezczynnością strony w zakresie spoczywającego na niej obowiązku przedstawienia dowodów (wyrok SA we Wrocławiu z 30.06.2021 r., sygn. I ACa 1054/20, LEX nr 3405717). Z art. 322 k.p.c. sąd może skorzystać dopiero wtedy, gdy po wyczerpaniu wszystkich dostępnych dowodów okaże się, że ścisłe udowodnienie żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione (wyrok SA w Poznaniu z 18.06.2021 r., sygn. I ACa 230/20, LEX nr 3324780). Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego nie można przyjąć, że jedynym kryterium stosowania art. 322 k.p.c. jest fakt, że szkoda jest niewątpliwa. Zarówno z wykładni językowej tego przepisu, jak i jego wykładni systemowej wynika, że strona zgodnie z obciążającym ją ciężarem dowodu powinna przedstawiać dowody także na wykazanie wysokości szkody lub wyjaśnić przyczyny braku takiej możliwości. Ma obowiązek wyczerpania wszystkich dopuszczalnych środków dowodowych i wykazania, że ścisłe udowodnienie żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione (postanowienie SN z 13.09.2022 r., sygn. II PSK 331/21, LEX nr 3485174). A zatem zasadnym w świetle powyższych jest uznanie, iż skorzystanie z art. 322 k.p.c. możliwe jest dopiero wówczas, gdy wykazane zostanie niewątpliwie, że powodowi została wyrządzona szkoda, przy czym konieczne jest spełnienie również pozostałych wymaganych przez prawo przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego. Norma wyrażona w art. 322 k.p.c. nie zwalnia zatem powoda z konieczności wykazania tego, że roszczenie jest usprawiedliwione co do zasady. A jak już wyżej wskazano strona powodowa nie przedstawiła, żadnych dowodów mogących stanowić podstawę do rzetelnego oszacowania poniesionych kosztów, do wykazania szkody i podmiotu odpowiedzialnego za jej zaistnienie, a zadaniem Sądu, w szczególności w sprawach gospodarczych nie jest zastępowanie stron w zakresie inicjatywy dowodowej. Uprawnione jest zatem stwierdzenie, iż wobec tak ukształtowanej konstrukcji art. 322 k.p.c. przepis ten nie mógł zostać zastosowany w niniejszej sprawie. Kwota dochodzona tytułem szkody w zarówno ramach punktów 1, jak i 2 pozwu miała walor wyłącznie hipotetyczny i abstrakcyjny. Powódka nie sprecyzowała w sposób dostateczny, na jakich podstawach oparta była jej kalkulacja, a Sąd nie był uprawniony w żadnym wypadku do zastępowania strony w zakresie dowodzenia. Z pola widzenia przy tym nie może uciec, iż strona powodowa w niniejszej sprawie dochodziła strony przyszłej, a należy bowiem pamiętać, że zgodnie z art. 363 § 2 k.c. naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono. Jednocześnie zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła (art. 361 § 2 k.c.). Koniecznym jest jednakże ścisłe ograniczenie szkody w postaci lucrum cessans od sytuacji, w której dochodzi jedynie do utraty samej szansy uzyskania określonej korzyści majątkowej. Wykazanie jedynie szansy uzyskania korzyści nie jest wystarczające (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 22 kwietnia 2015 r., sygn. III CSK 256/14). Konstrukcja odpowiedzialności za utracone korzyści w prawie polskim opiera się na tych samych zasadach, co odpowiedzialność za szkodę rzeczywistą, a więc przyznaje prawo do wynagrodzenia tych tylko korzyści, które w normalnym toku wydarzeń, niezakłóconym wystąpieniem zdarzenia wyrządzającego szkodę, poszkodowany by otrzymał. Określenie w art. 361 § 2 k.c. tego elementu szkody w trybie przypuszczającym, jako „korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono” nie ma na celu zaznaczenia, że prawdopodobieństwo wystąpienia szkody nie musi być bliskie pewności, lecz służy wskazaniu, że korzyści mają charakter hipotetyczny i muszą pozostawać w związku z przyczyną sprawczą szkody. Konieczność wykazania, że korzyści rzeczywiście zostałyby osiągnięte wynika z objęcia odpowiedzialnością odszkodowawczą jedynie szkód stanowiących normalne następstwo zdarzenia szkodzącego. Dyferencjacyjna metoda określania szkody nakazuje więc odtworzenie hipotetycznie najbardziej prawdopodobnego modelu zdarzeń pozbawionego elementu sprawczego szkody i ustalenia jego wpływu na stan majątkowy poszkodowanego, a następnie jego porównania ze stanem powstałym w rezultacie zadziałania przyczyny, która szkodę wywołała. Poziom prawdopodobieństwa fikcyjnego przebiegu zdarzeń musi być tak wysoki, że nakazuje w świetle osiągnięć wiedzy i przy uwzględnieniu zasad doświadczenia życiowego wykluczyć możliwe alternatywne modele i uznać, że wypadki najpewniej potoczyłyby się według przyjętej hipotezy (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 kwietnia 2014 r., sygn. I CSK 291/13). Należy podkreślić, że zakresem szkody wynikającym z art. 361 § 1 k.c. nie jest zatem szkoda przyszła. Słusznie się zauważa, że pojęciem szkody przyszłej należy określać te uszczerbki, których w chwili wyrokowania poszkodowany jeszcze nie doznał. Nie są one objęte obowiązkiem odszkodowawczym, gdyż obowiązek naprawienia szkody nie jest związany ze stanem zagrożenia, ale dopiero z zaistnieniem szkody. Ustawodawca jedynie w szczególnych wypadkach kreuje obowiązek naprawienia szkody przyszłej (np. art. 444 § 2 i 3 oraz art. 446 § 2 i 3 k.c. - por. wyrok SN z 12.02.2016 r., sygn. II CSK 172/15, LEX nr 2010214). Powódka w niniejszej sprawie dochodziła natomiast przyszłej, a dochodzone roszczenie miało walor daleko idąco hipotetyczny. Na gruncie polskiego systemu prawa cywilnego niemożliwym jest dochodzenie natomiast szkody jedynie przyszłej, a dodatkowo hipotetycznej, która z założenia ma charakter niepewny i abstrakcyjny, a zatem nie można mówić, iż w istocie szkoda ta została poniesiona w majątku powódki. Prócz jak już wyżej poruszono wykazania w ramach postępowania dowodowego konkretnych źródeł dowodowych, z których wynikałaby szkoda, pozwana winna również zastosować prawidłową metodologię w odniesieniu do kalkulacji w zakresie żądania dochodzonego pozwem w pkt.
  1. Takowa w ocenie sądu nie została zastosowana. Szkoda powódki wina obejmować faktycznie poniesiony i udokumentowany koszt wykonania prac w zakresie powiększonych wież. W świetle bowiem art. 8.5 Umowy Konsorcjum powódka nie była uprawniona do dochodzenia roszczeń z tytułu utraconych korzyści, co za tym idzie powódka nie powinna dodatkowo uwzględniać swej marży w ramach dochodzonego roszczenia. Powódka nie pomniejszyła dochodzonej kwoty o marżę, co wskazuje na przyjęcie błędnej metodologii w zakresie wyliczenia dochodzonego pozwem roszczenia. Ewentualne roszczenia winny być wykazane zatem poprzez po pierwsze przedstawienie dokładnego zestawienia wież, które zostały powiększone, następnie przypisania kosztu powiększenia tychże wież w zderzeniu z pierwotnym kosztem sprzed powiększenia, a następnie ścisłym udokumentowaniem poniesionych kosztów powiększenia przypisanego do każdej z wież. Mając na uwadze całokształt okoliczności sprawy, w tym treść zawartych pomiędzy stronami umów, z których wynika tymczasowy charakter dokumentacji technicznej, o ewentualnej szkodzie (w razie możliwości przypisania jej spowodowania konkretnemu podmiotowi, czego Sąd w tej sprawie nie stwierdził) należałoby mówić dopiero po całkowitym zakończeniu prac. W tym kontekście należałoby jednak uwzględnić ryczałtowy charakter wynagrodzenia powoda, co czyniło twierdzenia powoda o zaistnieniu szkody dodatkowo niezasadnymi. Mając na uwadze powyższe, uznać należało, iż roszczenie wskazane w pkt. 1) pozwu nie zasługiwało na uwzględnienie, a tym samym podlegało oddaleniu, o czym orzeczono w pkt.
  2. wyroku. Podobnie, jak w odniesieniu do pkt. 1) pozwu, uwagi w zakresie kwestii ciężaru dowodu, a także podstaw odpowiedzialności z art. 471 k.c. należy odnieść do żądania umieszczonego przez powoda w pkt. 2) pozwu, w zakresie szkody ex contractu powstałej w wyniku wykonywania prac elektrycznych przez powódkę. Jeszcze raz wskazać należy, iż to na stronie powodowej ciążył obowiązek wykazania nienależytego wykonania Umowy Konsorcjum przez pozwaną, dalej poniesienia szkody, jaka wynikła z tego tytułu, a na końcu adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy nienależytym wykonaniem przez (...) umowy, a szkodą powstałą w majątku powódki. Powódka zarzuciła pozwanej naruszenie regulacji Umowy Konsorcjum, która nakładała na strony obowiązek współpracy przy ustaleniu treści Oferty Głównej, skierowanej następnie do Zamawiającego. Jak wykazywała powódka, z Umowy Konsorcjum wynikał również obowiązek zgody wszystkich przyszłych konsorcjantów. W świetle twierdzeń powódki, należy zauważyć, iż w istocie takowe pozwolenie (...) uzyskała od wszystkich Partnerów w tym od (...). Poprzez zatwierdzenie Oferty Głównej powódka jednocześnie potwierdziła, iż nie wnosi żadnych uwag. A zatem powódka miała możliwość zapoznania się z dokumentem, jak i również miała możliwość zgłaszania do niej uwag. Nie sposób zatem przyjąć optyki powódki, jakoby ta możliwość zapoznania się z Ofertą Główną przed wysłaniem jej do (...) miała przymiot pozorności. (...)/(...) miała bowiem swobodę w zakresie ewentualnych uwag co do Oferty Głównej, zakresu i specyfiki prac zaproponowanej Zamawiającemu. Powódka nie skorzystała z tej możliwości, a zatem w świetle tych okoliczności powoływanie na konstrukcję pozorności nie zasługuje na uwzględnienie. Sąd, analizując zasadność roszczenia wskazanego w pkt. 2) pozwu, nie mógł pominąć dokumentacji zgromadzonej w ramach niniejszego postępowania, a dokładnie załącznika nr 2 do Umowy Konsorcjum. W istocie w świetle tego dokumentu powódka zobowiązała się wprost do wykonania całości prac elektrycznych, w tym całej wewnętrznej linii zasilającej. Nie można tym samym – po pierwsze – przyjąć optyki powódki, jakoby zakres prac był ograniczony jedynie do obrysu obiektów radiowych (OR). Po drugie to na powódce ciążył obowiązek oszacowania kosztów wykonania prac elektrycznych. Powódka przy przygotowywaniu wyceny dysponowała wszelką dokumentacją pozwalającą jej na wykonanie kalkulacji w sposób prawidłowy. Konsekwencje błędów kalkulacyjnych, czy też błędów w zakresie planowania logistycznego oraz zdefiniowania zakresu swych prac winna zatem ponieść sama autorka opracowań – powódka. O powyższym świadczą okoliczności niniejszej sprawy, mianowicie etap już po złożeniu Oferty Technicznej, a przed złożeniem Oferty Głównej, a więc w czasie wspólnego kształtowania przez Partnerów Oferty Głównej. Należy zwrócić uwagę na mail z dnia 19 września 2017 roku (k. 852 – 853), którego nadawcą była osoba odpowiedzialna ze strony (...), a następnie już powódki za kontakt z pozwaną. W mailu tym, definiując zakres prac powódki, nie można dostrzec ograniczenia prac wyłącznie do obrysu OR. Zakres tych prac został następnie implementowany do Oferty Głównej, a ta została zaakceptowana przez osoby działające w imieniu (...) i (...). Pozwana zatem nie powinna być obciążona odpowiedzialnością za niewłaściwe oszacowanie wartości i zakresu prac elektrycznych dokonanego przez powódkę w ramach Oferty Technicznej. Następnie trzeba wskazać, że zakres prac określony właśnie w Ofercie Technicznej różni się od zakresu prac, jaki został wynegocjowany przez poszczególnych przyszłych Konsorcjantów, a następnie ustalony w ramach postanowień zawartych w załączniku nr 2 do Umowy Konsorcjum. Ten ostatni dokument był wiążący dla konsorcjantów w świetle zakresu ich obowiązków w wykonaniu prac na rzecz Zamawiającego. To sama powódka w drodze korespondencji e-mail zaproponowała zakres swojej pracy, który następnie był zamieszczony w Umowie Konsorcjum. Powyższe prowadzi do przekonania, iż pozwana miała możliwość dokonania w ramach negocjacji i ustaleń zmian na swoją korzyść poprzez dokonanie ponownej, tym razem poprawnej kalkulacji prac elektrycznych jak i ponownej analizy zakresu swych prac. Tak skorygowany zakres prac mógł zostać zamieszczony następnie w ramach załącznika do Umowy Konsorcjum i obowiązywać zarówno powódkę, jak i pozostałych konsorcjantów. Chronologia natomiast wskazuje, że powódka miała blisko 2 tygodnie, aby skorygować niekorzystne dla siebie warunki wynikające z Oferty Technicznej i transponowanie ich do załącznika nr
  3. Z możliwości tej jednakże nie skorzystała, pomimo profesjonalnego charakteru prowadzonej działalności. Należy zaznaczyć, że to Umowa Konsorcjum ma kluczowe znaczenie w zakresie definiowania zakresu prac poszczególnych konsorcjantów, a w stosunku do powódki w zakresie prac elektrycznych. A zatem powoływanie się na postanowienia Oferty Technicznej przez powódkę jest bezzasadne. Powódka miała również pełnię możliwości w ramach negocjacji ustalenia zakresu prac elektrycznych i następnie umieszczenia bardziej korzystnego dla siebie zakresu prac w postanowieniach stanowiących integralną część Umowy Konsorcjum. W ocenie Sądu, nie jest uprawnionym, wbrew stanowisku strony powodowej, twierdzenie, jakoby zakres prac eklektycznych został powódce narzucony, czy też przydzielony przez pozwaną. To powódka w sposób swobodny i świadomy, posiadając pełen pakiet informacji z udostępnionej dokumentacji na czas związywania się Umową Konsorcjum, zgodziła się na wykonanie prac elektrycznych w ramach znanych jej kwot oraz w ramach znanego jej zakresu wykonywanych tychże prac. W świetle powyższego, argumentacja powódki, jakoby to (...) zostało narzucone wykonywanie prac elektrycznych, co do których nie wyrażała zgody i nie znała warunków wynagradzania po prostu nie może zostać uwzględniona. W ocenie Sądu tak przyjęta optyka oznacza jednocześnie, iż nie jest możliwym przypisanie winy pozwanej. Tak samo należy ocenić, iż brak jest podstaw do przyjęcia, jakoby pozwana dopuściła się w tym zakresie nienależytego wykonania Umowy Konsorcjum. Ponadto, niezależnie od wyżej opisanych uwag w ocenie Sądu powódka nie wykazała szkody, jaką miałaby ponieść w wyniku przydzielenia jej w ramach Umowy Konsorcjum całości prac elektrycznych. Również kwota dochodzona w ramach pkt. 2) pozwu w świetle zebranego materiału dowodowego nie została wykazana. Również i w tym miejscu należy powtórzyć kwestię poruszoną przy okazji analizy żądania nr 1 dochodzonego niniejszym pozwem – mianowicie, iż powódka nie wykazała kosztów dodatkowych prac elektrycznych, za które dochodzi odszkodowania. Uwagi w zakresie kwestii niewykazania roszczeń odnoszą się co do zasady, jak i co do wysokości. Powódka nie wykazała w postaci chociażby dokumentacji finansowej, czy też księgowej poniesionych kosztów związanych z pracami elektrycznymi. W najprostszy sposób to ujmując, (...) nie uniosła ciężaru wykazania źródeł konkretnych kwot dochodzonych w pkt. 2 pozwu, a które stanowiłyby podstawę do wykazania uszczerbku w majątku powódki. Ponadto już sama podstawa wyliczenia przez powódkę uszczerbku nie wskazuje, aby dochodzone roszczenie by można definiować jako szkodę rzeczywiście poniesioną w majątku powódki. Powódka wylicza bowiem wysokość szkody z pkt. 2) jedynie na bazie projektów 29 obiektów radiowych, a więc niecałego 1% prac do wykonania, opiera się zatem na szacunku, a nie na ewentualnej rzeczywistej szkody poniesionej. Powódka w istocie w zakresie wysokości dochodzonego roszczenia dokonała wyliczenia łącznego kosztu prac elektrycznych na podstawie uśrednionego kosztu prac elektrycznych wynikającego z zaledwie 29 projektów wykonawczych, a przecież każdy obiekt radiowy posiada swoją indywidualną specyfikę odnośnie swojego posadowienia, z czym dalej powiązany jest indywidualny koszt wykonania WLZ poza obrys danego obiektu. Z indywidualną specyfiką danego obiektu wiąże się długość danego przyłącza. Dlatego też powódka winna dla każdego obiektu przedstawić indywidualną specyfikację w zakresie kosztów wykonania prac elektrycznych, co dalej implikowałoby konieczność przedstawienia dowodów na poniesioną szkodę w odniesieniu do tychże prac i kosztów. Powódka nie uniosła ciężaru dowodzenia w tym aspekcie. Ponadto nie wykazała realnie poniesionych kosztów również w odniesieniu do tych 29 obiektów stanowiących podstawę do wyliczenia hipotetycznej szkody co do pkt. 2). Jak już wyżej kilkukrotnie wskazano, takimi dowodami byłaby dokumentacja księgowa, finansowa, faktury, rachunki, czy też inne dokumenty wskazujące na poniesione koszty po stronie powódki. Takowe dokumenty nie zostały dołączone ani do pozwu, ani nawet na późniejszym etapie postępowania. Chociażby nawet tym minimalnym zakresie powódka winna wskazać na podstawy dowodowe roszczenia z pkt. 2), skoro 29 obiektów stanowiło bazę do wyliczenia szkody. Trzeba finalnie odnotować, że w dniu 26 stycznia 2023 roku (...) sp. z o.o. na podstawie subklauzuli 16.2 Warunków Szczególnych Kontraktu odstąpiła od Umowy Głównej, następnie 17 maja 2023 roku zarządca (...) sp. z o.o., w restrukturyzacji odstąpił od umowy wzajemnej zawartej przez (...) z (...) S.A nr (...). A zatem i w świetle tych okoliczności, mianowicie, iż powódka nie wykona w całości prac elektrycznych zasadnym jest stwierdzenie, że kalkulacja powódki jest nieaktualna i nie może nawet w ujęciu jej waloru dalece hipotetycznego stanowić podstawy do wyliczenia odszkodowania. W istocie do momentu zakończenia całości prac na liniach będących przedmiotem projektu nie sposób ocenić, jaka jest ewentualna wysokość szkody poniesionej przez powódkę (przy uznaniu, że zostałaby wykazana wina podmiotu odpowiedzialnego za jej spowodowanie), co prowadzi do przekonania, że wysokość szkody przedstawiona przez powódkę ma charakter uznaniowy, hipotetyczny i nie znajduje oparcia w żadnym obiektywnym materiale źródłowym, a zatem nie podlegała uwzględnieniu. W świetle powyższych należało również uznać, że roszczenie z punktu 2) pozwu jest nieuzasadnione i w świetle powyższych podlegało oddaleniu, o czym orzeczono w pkt. 1 wyroku. Powództwo obejmowało roszczenie ewentualne, mianowicie powódka wniosła na podstawie art. 189 k.p.c. o ustalenie, że obowiązek wykonywania prac elektrycznych dotyczących WLZ poza obrysem (...) na podstawie Umowy Konsorcjum zgodnie z Umową Główną nie spoczywa na powodzie. Warunkiem koniecznym dochodzenia roszczenia na podstawie art. 189 k.p.c. jest wykazanie przez powoda, iż posiada on interes prawny. W judykaturze wskazano, iż o występowaniu interesu prawnego w żądaniu ustalenia świadczy możliwość stanowczego zakończenia w tym postępowaniu sporu między stronami, natomiast przeciwko jego istnieniu – możliwość uzyskania przez powoda pełniejszej ochrony w drodze innego powództwa (wyrok SN z 15.05.2013 r., sygn. III CSK 254/12, LEX nr 1353202). Powoda obciąża obowiązek wykazania faktów uzasadniających interes prawny, o którym mowa w tym przepisie (art. 6 k.c.). Interes prawny musi być ponadto zgodny z prawem i zasadami współżycia społecznego, jak również z celem, któremu służy art. 189 k.p.c. (wyrok SN z 28.11.2002 r., sygn. II CKN 1047/00, LEX nr 75344). Ocena istnienia interesu prawnego musi uwzględniać, czy wynik postępowania doprowadzi do usunięcia niejasności i wątpliwości co do danego stosunku prawnego i czy definitywnie zakończy spór na wszystkich płaszczyznach tego stosunku lub mu zapobiegnie, a zatem, czy sytuacja powoda zostanie jednoznacznie określona. Obiektywny charakter interesu prawnego nie może być wyabstrahowany od okoliczności sprawy, bo podstawą niepewności co do stanu prawnego są konkretne okoliczności faktyczne, które miały wpływ na ukształtowanie stosunku prawnego lub prawa i które stanowią przyczynę sporu, niejednokrotnie na różnych płaszczyznach prawnych. Interes prawny musi być wykazany przez konkretny podmiot w jego konkretnej sytuacji prawnej, a obiektywne są jedynie kryteria stanowiące podstawę oceny istnienia interesu prawnego, takie same dla wszystkich podmiotów uczestniczących w obrocie prawnym (wyrok SA w Warszawie z 5.06.2019 r., sygn. I ACa 185/18, LEX nr 2691197). Skuteczne powołanie się na interes prawny w rozumieniu art. 189 k.p.c. wymaga wykazania przez powoda, że wyrok wydany w tego rodzaju sprawie wywoła takie konsekwencje prawne w stosunkach między stronami, w wyniku których ich sytuacja prawna zostanie określona jednoznacznie, nie będzie budziła wątpliwości, co spowoduje w konsekwencji, iż zostanie usunięta niepewność co do istnienia określonych praw i obowiązków stron oraz ryzyko ich naruszenia w przyszłości (postanowienie SN z 25.09.2023 r., sygn. I CSK 1096/23, LEX nr 3612235). Pojęcia interesu prawnego i prawa są ujmowane szeroko i muszą dotyczyć ochrony sfery prawnej powoda. Interes prawny co do zasady nie zachodzi, gdy można na innej drodze osiągnąć w pełni lub w większym stopniu ochronę swoich praw. Występuje zaś wtedy, gdy istnieje niepewność stanu prawnego lub prawa, gdy określona sytuacja zagraża naruszeniem przysługujących uprawnień lub stwarza wątpliwość co do ich istnienia, czy realnej realizacji (wyrok SN z 17.05.2018 r., sygn. V CSK 322/17, OSNC-ZD 2019, nr 2, poz. 23). W tym miejscu podkreślenia wymaga, iż Sąd nie mógł w pierwszej kolejności pominąć sprzeczności żądania ewentualnego z roszczeniem głównym. Powódka domagała się bowiem odszkodowania za szkodę wynikającą z obowiązku wykonania prac elektrycznych. Przyjmując zatem, iż w istocie obowiązek ten nie spoczywa na powodzie doszłoby tym samym do uznania, że powódka nie mogłaby nawet przyszłościowo ponieść szkody w wyniku obowiązku wykonania prac. Wskazać należy, że powódka w niniejszej sprawie domaga się ustalenia przez Sąd nieistnienia obowiązku wykonania umownych obowiązków, a jednocześnie domaga się rekompensaty z tytułu poniesionej szkody z tytułu wykonania tych obowiązków. W istocie są to żądania wzajemnie się wykluczające. Nie można w tym kontekście pominąć również okoliczności faktycznych sprawy, powódka bowiem podjęła się wykonywania prac obejmujących czynności poza obrysem OR. A zatem należy ocenić, jako niezasadne domaganie się przez stronę powodową ustalenia, że obowiązek wykonywania prac elektrycznych dotyczących WLZ poza obrysem (...) nie spoczywa na powodzie, skoro do takich prac powódka przystąpiła z własnej woli. Powódka nie wykonywałaby prac elektrycznych tudzież nie powierzałaby tych czynności podwykonawcy, gdyby nie miała świadomości takowego obowiązku. W przypadku zatem, gdy swoim zachowaniem powódka de facto potwierdza swój obowiązek z własnej inicjatywy, to nie może ona jednocześnie domagać się ustalenia nieistnienia tegoż obowiązku. Ponadto Sąd nie widzi podstaw do poczynienia takowych ustaleń, skoro postanowienia Umowy Konsorcjum określające Zakres Prac w sposób jednoznaczny wskazują na zobowiązanie (...) do wykonania prac elektrycznych w postaci wewnętrznej linii zasilającej w całym jej zakresie, w tym i również poza obrysem OR. Jak już wyżej wskazano, powódka jest profesjonalnym uczestnikiem obrotu, (...) działało na bazie, ogólnie ujmując, bogatego biznesowego know-how (...) i spółek powiązanych. (...)/(...) miało pełnię swobody negocjacyjnej w zakresie określenia zakresu swych obowiązków jako konsorcjanta. Powódka z tej opcji nie skorzystała, godząc się na wykonanie prac elektrycznych. Nie można zatem w żadnym aspekcie uznać, jakoby w niniejszej sprawie zachodziła obiektywna niepewność co do prawa czy też wzajemnych stosunków prawnych. Ponownie należy wskazać, że interes prawny istnieje wówczas, gdy zachodzi niepewność stanu prawnego lub prawa, powodująca potrzebę ochrony prawnej. Interes prawny może być rozumiany jako potrzeba prawna wynikająca z określonej sytuacji prawnej w przypadku, gdy powstała sytuacja grożąca naruszeniem prawa przysługującego uprawnionemu, bądź też powstała wątpliwość co do jego istnienia. Nie należy go utożsamiać z interesem jedynie ekonomicznym. Musi to być rzeczywiście istniejąca i uzasadniona potrzeba udzielenia ochrony prawnej w wyniku ustalenia istnienia (nieistnienia) prawa lub stosunku prawnego, a nie tylko wynikająca z subiektywnego zapatrywania strony. Interes prawny wyraża się wówczas w usunięciu stanu niepewności i ma zapobiec powstaniu sporu w przyszłości. (por. Postanowienie SN z 23.08.2023 r., I CSK 6755/22, LEX nr 3597322). Ocena istnienia interesu musi uwzględniać to, czy wynik postępowania doprowadzi do usunięcia niejasności i wątpliwości co do danego stosunku prawnego i czy definitywnie zakończy spór na wszystkich płaszczyznach tego stosunku lub mu zapobiegnie, a więc, czy sytuacja strony powodowej zostanie jednoznacznie określona. Ocena tej przesłanki powództwa przewidzianego w art. 189 k.p.c. nie może być dokonywana w sposób schematyczny, lecz zawsze z uwzględnieniem okoliczności sprawy. Reasumując w świetle zdefiniowanych umownie obowiązków ciążących na powódce, zakres prac nie budzi wątpliwości, dodatkowo powódka sama potwierdziła tenże zakres wykonując część prac poza obrysem OR. A zatem powoływanie się przez powódkę na art. 189 k.p.c w zakresie ustalenia nieistnienia interesu prawnego co do obowiązku wykonywania prac elektrycznych dotyczących WLZ poza obrysem (...) na podstawie Umowy Konsorcjum zgodnie z Umową Główną nie spoczywa na powodzie, nie zasługuje na uwzględnienie. W ocenie Sądu również konstrukcja z art. 65 § 2 k.c. nie ma zastosowania. Zgodnie z tą regulacją w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu. Punktem wyjścia wykładni oświadczeń woli powinno być ustalenie treści i celu umowy oraz kreowanego nią stosunku prawnego. Należy przy tym uwzględnić zgody zamiar stron, treść umowy, w tym związki między jej postanowieniami, okoliczności zawarcia umowy oraz inne czynniki wskazane w art. 65 k.c. i art. 66 k.c., a także zasadę favor contractus i w razie wątpliwości przypisać postanowieniu takie znaczenie, które pozwoli na utrzymanie jego ważności. To, w jaki sposób strony rozumiały oświadczenie woli w chwili jego złożenia, można wykazywać za pomocą wszelkich środków dowodowych. Jeżeli okaże się, że strony nie przyjmowały tego samego znaczenia oświadczenia woli, za prawnie wiążące należy uznać jego znaczenie ustalone według obiektywnego wzorca wykładni, czyli tak, jak adresat znaczenie to rozumiał i rozumieć powinien. Decydujące jest w tym wypadku rozumienie oświadczenia woli, będące wynikiem starannych zabiegów interpretacyjnych adresata. W przypadku oświadczenia ujętego w formie pisemnej sens oświadczeń woli ustala się na podstawie wykładni teksu dokumentu. Podstawową rolę mają tu językowe normy znaczeniowe. Dla ustalenia, jak strony rzeczywiście pojmowały oświadczenia woli w chwili jego złożenia może mieć znaczenie także ich postępowanie po złożeniu oświadczenia oraz sposób wykonywania umowy (postanowienie SN z 13.01.2023 r., I CSK 3324/22, LEX nr 3511415). Skoro zatem po pierwsze strona miała możliwość negocjacji postanowień Umowy Konsorcjum i stanowiących ich integralną część załączników, a przy tym sama wyszła z inicjatywą wykonania całości prac elektrycznych, a następnie zgodziła się na takowe postanowienia, a dalej cześć z prac wykonała już poza obrysem OR, to w ocenie Sądu zasadnym jest przekonanie, iż zamiarem wszystkich stron Umowy Konsorcjum i celem tego porozumienia było to, aby (...) wykonała całość prac elektrycznych i to w dodatku w pełnym zakresie, a więc również poza obrysem OR. Przyjęcie stanowiska zgodnego z twierdzeniami powódki stanowiłoby wręcz wykładnię w kontrze do oświadczenia woli stron umowy, w szczególności strony powodowej. Należy bowiem zauważyć, iż w istocie przecież to powódka z własnej woli zobowiązała się do wykonania prac elektrycznych, bez żadnych ograniczeń. Ze wszystkich konsorcjantów, to wyłącznie na powódce ciążył obowiązek wykonania tych prac. Należało uznać, iż zadanie to przyjęła na siebie powódka z własnej woli, co czyniło omawiane roszczenie niezasadnym. Nie bez znaczenia ma tutaj okoliczność wskazywana już wyżej, iż powódka wykonała część prac jeszcze przed wytoczeniem powództwa, część z tych prac była wykonana poza obrysem OR. Uzasadnionym jest zatem w tym miejscu pytanie, skoro zatem powódka stała na stanowisku, iż obowiązywały jej prace tylko w obrysie OR, to dlaczego część dotychczasowych prac wykonała poza obrysem OR. Widoczna jest tutaj sprzeczność i niekonsekwencja pomiędzy żądaniem, a realnym wykonywaniem zobowiązania przez powódkę. Nie można również pominąć, iż konsekwencją przyjęcia innego stanowiska, mianowicie, iż wolą stron było jednak ograniczenie zakresu prac do tych wyłącznie w obrysie OR, byłoby powstanie niczym nieusprawiedliwionej luki kontraktowej, albowiem w istocie w takim przypadku żaden z konsorcjantów nie byłby zobowiązany do wykonania tychże prac, a które do tej pory wykonywała powódka. Mając na uwadze, że w Konsorcjum uczestniczyły podmioty z bogatym doświadczeniem w budownictwie, które w ramach swojej działalności podejmowały się trudnych przedsięwzięć infrastrukturalnych, wręcz niemożliwym jest uznanie, iż pozwoliłyby one na istnienie takiej luki umownej, wręcz kluczowej w kontekście prawidłowej realizacji projektu na rzecz (...). W świetle wszystkich powyższych należało uznać, że również i roszczenie ewentualne było bezzasadne, a wobec czego podlegało oddaleniu, o czym orzeczono w pkt. 1 wyroku. Koszty procesu: W przedmiocie kosztów procesu sąd orzekł na podstawie art. 98 § 1 w zw. § 1 1 k.p.c., pierwsza ze wskazanych jednostek redakcyjnych stanowi, iż strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu), zgodnie natomiast z § 1 1 od kwoty zasądzonej tytułem zwrotu kosztów procesu należą się odsetki, w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego, za czas od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, którym je zasądzono, do dnia zapłaty. Jeżeli orzeczenie to jest prawomocne z chwilą wydania, odsetki należą się za czas po upływie tygodnia od dnia jego ogłoszenia do dnia zapłaty, a jeżeli orzeczenie takie podlega doręczeniu z urzędu - za czas po upływie tygodnia od dnia jego doręczenia zobowiązanemu do dnia zapłaty. O obowiązku zapłaty odsetek Sąd orzeka z urzędu. Mając na uwadze ostateczny wynik niniejszego postępowania, mianowicie, iż powództwo podlegało oddaleniu zarówno w zakresie żądania głównego, jak i żądania ewentualnego uznać należało, iż strona powodowa jest stroną przegrywającą, a zatem to ją obciążał obowiązek zwrotu kosztów zastępstwa procesowego, które pozwana, jako wygrywająca poniosła w niniejszej sprawie. Strona pozwana była reprezentowana przez pełnomocników radcę prawnego i adwokata, wobec czego orzekając w przedmiocie kosztów należało mieć na uwadze regulację Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U.
  4. poz.1935 t.j.) jak i Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U.
  5. poz. 1964 t.j.). Kierując się wartością przedmiotu sporu, uznać należało, iż zastosowanie będą miały regulacje §2 pkt. 9) tychże rozporządzeń, a zatem orzec należało kwotę 25 000 złotych. Jednocześnie kwotę tę powiększono o 17 złotych tytułem poniesionej opłaty od udzielonego pełnomocnictwa w sprawie. Łącznie zatem zasądzono od powódki na rzecz pozwanej kwotę 25 017 złotych. W odpowiedzi na pozew pozwana wnosiła o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości sześciokrotności stawki minimalnej określonej przepisami wyżej wskazanych rozporządzeń. Strona pozwana uzasadniała ten wniosek znacznym nakładem pracy pełnomocników pozwanej. Przychylenie się w całości do przedmiotowego wniosku oznaczałoby, iż do zasądzić należałoby kwotę 150 000 złotych tytułem kosztów zastępstwa procesowego. Sąd nie przychylił się do tak skonstruowanego wniosku. W pierwszej kolejności należało wskazać, iż strona pozwana nie rozwinęła kwestii ,,znacznego nakładu pracy” ani w piśmie procesowym stanowiącym odpowiedź na pozew, ani w dalszym toku postępowania. Nie przedstawiła chociażby ogólnego zestawienia czasu pracy, jaki został przez pełnomocników poświęcony na rzecz tej sprawy, jak i innej dokumentacji na bazie, której Sąd mógłby po pierwsze ocenić, iż w istocie doszło do znacznego nakładu pracy po stronie pełnomocników pozwanej, jak i po drugie ostatecznie dokonać rozstrzygnięcia w tej kwestii. Sąd, mając na uwadze potencjalną wysokość kosztów zastępstwa procesowego w niniejszej sprawie, a która wyniosłaby nawet 150 000 złotych nie mógł opierać się wyłącznie na ogólnym stwierdzeniu. Nie można było pominąć, iż większość czynności procesowych została w niniejszej sprawie wykonana w formie pisemnej (chociażby przesłuchanie większości świadków), terminy rozpraw zostały ograniczone przy tym do minimum. Dodatkowo pisma procesowe w niniejszej sprawie prócz odpowiedzi na pozew, były składane wyłącznie z inicjatywy samej strony pozwanej. Ważąc zatem powyższe, Sąd doszedł ostatecznie do przekonania, iż wystarczającym będzie zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego wg stawek minimalnych zgodnie z w/w rozporządzeniami, bez potrzeby powiększania tychże. W związku z czym orzeczono, jak w pkt. 2 wyroku. Mając na uwadze powyższe, orzeczono, jak w sentencji. SSO Patrycja Czyżewska Uzasadnienie wyroku w sprawie o sygn. XVI GC 213/23 str.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.