Sygn. akt VII Pa 132/14 UZASADNIENIE Zaskarżonym wyrokiem z dnia 31 grudnia 2013 roku Sąd Rejonowy w Pabianicach IV Wydział Pracy zasądził od pozwanej T2B (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w P. na rzecz powoda B. O. kwoty wskazane w sentencji wraz z ustawowymi odsetkami tytułem skapitalizowanych odsetek od wynagrodzenia, wynagrodzenia za pracę oraz dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych (pkt. 1 lit.
(2)k. 70), a przy takiej liczbie pracodawca jest zobowiązany do wprowadzenia przedmiotowego aktu. I to właśnie tym aktem pozwany winien wprowadzić rzekomo obowiązujący u niego zadaniowy system czasu pracy, co wynika wprost z art. 104/1 § 1 pkt 2 kp, który podaje, że regulamin powinien w szczególności określać systemy i rozkłady czasu pracy. Tym samym zadaniowy czas pracy powoda niewątpliwie nie wynika z regulaminu pracy, który powinien być wprowadzony w pozwanej Spółce. Strona pozwana nie skorzystała również z możliwości przewidzianej przez kodeks pracy, co do informowania pracowników o obowiązującym ich czasie pracy poprzez obwieszczenie. Pozwany w toku procesu nie tylko nie wykazał, ale nawet nie twierdził, że takie obwieszczenie miało miejsce. Brak jest również postanowień w zakresie obowiązywania zadaniowego czasu pracy w umowie o pracę powoda, kształtującej indywidualną sytuację pracownika, co wynika wprost z treści tej umowy. Pracodawca nie dokonał takiego ustalenia również ustnie, przy zawieraniu umowy o pracę. Sam wskazał w swoich zeznaniach, że przy spotkaniu z powodem powiedział mu jedynie, iż „nie możemy mieć standardowych godzin pracy” ( k 75). Takie stwierdzenie w żaden sposób nie może być interpretowane, jako wprowadzenie zdaniowego czasu pracy. Po pierwsze polskie prawo przewiduje nie tylko jeden system czasu pracy odmienny od „standartowego”, a po drugie takie zdanie nie wskazuje na wprowadzenie odmiennego systemu czasu pracy dla danego pracownika, a tym bardziej nie można uznać, że dotyczyło to wprowadzenia konkretnego systemu czasu pracy ( w tym wypadku zadaniowego). W związku z tym nie było możliwe oparcie się jedynie na twierdzeniach pełnomocnika pozwanego, że obowiązywał w Spółce zadaniowy czas pracy, gdyż jego wprowadzenie nie zostało w żaden sposób udowodnione. A zatem, wbrew twierdzeniu skarżącego, miał on obowiązek prowadzenia pełnej ewidencji czasu pracy, stosownie do treści art. 149 § 1 kp. W procesie nie zostało bowiem wykazane, aby pozwany wprowadził w stosunku do powoda zadaniowy czas pracy. Jedynie na marginesie należy podkreślić, że myli się skarżący, iż przy wprowadzeniu zadaniowego sytemu czasu pracy pracodawca nie ma obowiązku prowadzenia ewidencji czasu pracy. Zwrócić należy uwagę, że wprawdzie ustawodawca zwolnił z obowiązku prowadzenia części ewidencji godzin pracy pracodawców, w stosunku do pracowników objętych systemem zadaniowego czasu pracy, pracowników zarządzających w imieniu pracodawcy zakładem pracy oraz pracowników otrzymujących ryczałt za godziny nadliczbowe lub za pracę w porze nocnej. Jednak wymaga podkreślenia fakt, że zwolnienie to dotyczy jedynie ewidencjonowania godzin pracy, a nie w ogóle prowadzenia dla tych pracowników ewidencji czasu pracy, która jest pojęciem szerszym niż ewidencjonowanie godzin pracy. W związku z tym twierdzenie, że nie ma obowiązku prowadzenia ewidencji czasu pracy w odniesieniu do pracowników, których czas pracy został określony wymiarem zadań, nie może być uznane za trafne. Artykuł 149 k.p. nie wskazuje, jakie elementy powinna zawierać ewidencja czasu pracy. W tym zakresie należy sięgnąć do rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 28 maja 1996 r. w sprawie zakresu prowadzenia przez pracodawców dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy oraz sposobu prowadzenia akt osobowych pracownika. W myśl § 8 tego rozporządzenia ewidencja powinna zawierać co najmniej informacje o pracy w poszczególnych dniach (w tym w niedziele i święta), w porze nocnej, w godzinach nadliczbowych oraz w dni wolne od pracy, zgodnie z obowiązującym pracownika rozkładem czasu pracy. W ewidencji powinny się także znaleźć informacje o dyżurach pracownika, a także nieobecnościach (usprawiedliwionych i nieusprawiedliwionych). W ewidencji mają być wskazane również urlopy pracownika. W stosunku do pracowników młodocianych należy określić liczbę godzin pracy przy pracach wzbronionym młodocianym, którą wykonywali oni w ramach przygotowania zawodowego. Pracodawca ma obowiązek udostępnienia ewidencji czasu pracy pracownikowi na jego żądanie. Nie oznacza to w szczególności, że pracownik ma prowadzić tę ewidencję albo że pracodawca może zaniechać jej prowadzenia, polecając dokonywanie pracownikom wpisów w tym dokumencie. Obowiązek prowadzenia ewidencji spoczywa bowiem na pracodawcy. Tym samym strona pozwana uznająca błędnie, że obowiązywał powoda zadaniowy czas pracy, wyszła dodatkowo z mylnego z założenia, że żadnej dokumentacji w tym zakresie nie miała obowiązku prowadzić. Jest to twierdzenie nie posiadające swojego umocowania w żadnym przepisie. Pozwany – u którego rzekomo miał obowiązywać zadaniowy czas pracy – był zobowiązany do prowadzenia ewidencji czasu pracy z wyłączeniem jedynie ewidencjonowania godzin pracy. Zatem powyższe wyłącznie w żadnym wypadku nie wolno interpretować rozszerzająco, jak chciałby tego skarżący. Podkreślić przy tym należy, iż zgodnie z przepisem art. 94 pkt 9a k.p. pracodawca ma obowiązek prowadzenia dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy oraz akt osobowych pracowników. Jest to podstawowy obowiązek pracodawcy, a jego niewykonanie stanowi wykroczenie przeciwko prawom pracownika - naruszenie obowiązku prowadzenia dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy (art. 281 pkt 6 k.p.). Dokumentacja ta w pewnym zakresie stanowi potwierdzenie wywiązywania się pracodawcy z ciążących na nim, a wynikających z konkretnego stosunku pracy, obowiązków względem danego pracownika. Również fakt przyznania ekwiwalentnego czasu wolnego od pracy powinien być odzwierciedlony w prowadzonej przez pracodawcę dokumentacji. Jak słusznie zauważył Sąd Rejonowy, brak dokumentacji czy też zaniedbania w jej prowadzeniu przez pracodawcę powoduje zmianę wynikającego z art. 6 k.c. rozkładu ciężaru dowodów, przerzucając go na osobę zaprzeczającą faktom, z których strona powodowa wywodzi skutki pozwu. Pracodawca ma w takich razach obowiązek wykazać, że pracownik nie pracował w takim rozmiarze, jak twierdzi, a tym bardziej, jaki udokumentował. Brak ewidencji pracy lub nieprawidłowe jej prowadzenie obciąża pracodawcę, a nie powołującego się na nią pracownika. Nie można więc obciążać pracownika konsekwencjami faktu, iż sam ewidencjonował swoje godziny pracy, gdyż był to obowiązek zakładu. Zatem to na pracodawcy – wbrew wywodom skarżącego - ciążył obowiązek wykazania, że powód nie wykonywał pracy w godzinach nadliczbowych, której to powinności strona pozwana nie zadośćuczyniła. Obiektywnym dowodem na tę okoliczność mogła być jedynie dokumentacja pracownicza, w sposób rzetelny i zgodny z prawdą stwierdzająca ilość fatycznie przepracowanych przez powoda godzin. Zaniechania pracodawcy w tym zakresie nie były wynikiem błędu, lecz działania świadomego, nie mogąc tym samym rodzić niekorzystnych skutków po stronie powodowej. Konsekwencją zaś braku prowadzenia ewidencji czasu pracy, jest powstanie po stronie pracownika możności udowodnienia wszelkimi sposobami tego, że pracował w godzinach nadliczbowych, w tym za pomocą dowodów z zeznań świadków, czy też własnoręcznie prowadzonej dokumentacji. Przeprowadzone w sprawie postępowanie dowodowe bezsprzecznie wykazało, iż powód w dochodzonym okresie świadczył u pozwanego pracę w godzinach nadliczbowych. Na tę okoliczność powód przedstawił dowody w postaci kserokopii list obecności. Dokumenty te słusznie uznał Sąd meriti za wiarygodne, ponieważ przedstawione kopie list obecności są kopiami list obecności rzeczywiście sporządzanych przez pracowników. Żaden ze świadków nie miał zastrzeżeń, co do wpisów na listach i co do prawdziwości swoich podpisów. W tej sytuacji zapisy w niej zawarte dotyczące godzin pracy między innymi powoda, pozwalają ustalić rzeczywistą ilość przepracowanych przez niego godzin. Z zapisów tych wynika, że powód pracował ponad obowiązujący go wymiar czasu pracy. Nie niweczy tego stwierdzenia okoliczność rzekomego częstego i to przez dłuższy czas korzystania przez powoda z przerw w pracy. Takich wniosków z okazanych kserokopii listy obecności nie można wyprowadzić. Natomiast innych dowodów na wskazaną okoliczność pozwany nie przedstawił, choćby np. księgi wyjść. Zeznający natomiast świadkowie poza zaistnieniem okoliczności wyjść w ciągu pracy przez powoda, nie byli już w stanie wskazać, w jakich konkretnie dniach powód opuszczał miejsce pracy i ile to trwało. Ponadto nie można zgodzić się z apelującym, że powód sam z własnej woli pozostawał w pracy ponad obowiązujący go czas pracy. To brak możliwości zrealizowania powierzonych mu czynności w 8 godzinnym dniu pracy sprawiał, że powód był zmuszony pozostawać dłużej w pracy. Nie może też umknąć uwadze, że powód w tym czasie uczył się pracy spedytora, co powinien pracodawca mieć na względzie określając zakres czynności do wykonania. Ponadto powód pozostawał, podobnie jak inni pracownicy w pracy, co oznacza, że zakres czynności był na tyle szeroki, że nie był możliwy do zrealizowania nie tylko przez powoda. Jednocześnie pozwany nie wykazał, aby powód w czasie pozostawania po godzinach pracy przebywał tam towarzysko albo że nie było potrzeby tak długiego przebywania w zakładzie. O tym, że ilość pracy do wykonania była tak duża, że nie było możliwym jej wykonanie w normatywnym czasie pracy świadczy nie tylko fakt pracy po godzinach, ale także w niedziele bez możliwości odbioru dnia wolnego. Chociaż pozwany zaprzecza tej tezie, to z kserokopii list obecności nie wynika, aby w rzeczywistości do takiego odbioru dochodziło. W tym miejscu należy podkreślić, że to na pracodawcy ciąży obowiązek organizacji czasu pracy i rozliczania pracownika z przepracowanego przez niego czasu. A zatem twierdzenia pełnomocnika pozwanego, że pracownicy sami mieli sobie odbierać i ustalać dni wolne za przepracowane godziny nadliczbowe oraz pracę w niedziele i święta, nie mogą się ostać. Brak jest bowiem podstaw prawnych do przerzucania takiego obowiązku na pracowników. To pracodawca prowadzi zakład pracy i on ma ponosi ryzyko jego prowadzenia, a nie pracownik. A zatem skoro pozwany zaniechał prowadzenia jakiejkolwiek ewidencji czasu pracy pracowników i nie był w stanie wskazać, kiedy powód odbierał dni wolne za przepracowane godziny nadliczbowe oraz pracę w niedziele, nie może on się w toku postępowania powoływać na gołosłowne twierdzenie, że powód mógł sam sobie odebrać dni wolne. To bowiem pracodawca miał obowiązek udzielić mu tych dni wolnych. Jednocześnie należy zauważyć, że z jednej strony pozwany wskazuje, że pracownicy sami mieli sobie odbierać dni wolne czy godziny, a z drugiej uznaje dwa dni nieobecności w pracy powoda, jako nieusprawiedliwioną nieobecność. Powyższe świadczy nie tylko o całkowitej niekonsekwencji pozwanego, ale również o tym, że interpretuje on wskazane, jako obowiązujące u niego zasady, za każdym razem inaczej, dostosowując je do własnych potrzeb, w zależności od sytuacji. W tym stanie faktycznym uznać należy, że powierzona powodowi praca nie była możliwa do zrealizowania w 8 godzinnym dniu pracy, co wymuszało na nim pozostawanie w pracy ponad normatywny czas pracy. Natomiast pozwany nie wywiązał się z nałożonego obowiązku wykazania słuszności podnoszonego twierdzeń, gdyż zabrakło jakichkolwiek miarodajnych dowodów potwierdzających prezentowaną w niniejszym procesie tezę, o braku podstaw do wypłaty dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych. Nie ma wątpliwości, iż takim dowodem byłaby dokumentacja dotycząca czasu pracy, jednak tej nie przedstawił, gdyż wyszedł z mylnego założenia, że nie był zobowiązany do jej prowadzenia. Sąd Okręgowy pragnie podkreślić, że nawet gdyby przyjąć, iż pomimo wskazywanych powyżej uchybień, zadaniowy czas pracy został wprowadzony w pozwanej jednostce, to pracodawca nie wykazał, jakie konkretnie zadania polecił powodowi do wykonania, jaki był zarezerwowany czas na ich zrealizowanie i jak rozliczał powoda z wykonanych czynności. Nie wykazał również, że ewentualne powierzone zadania powód był w stanie wykonać w ciągu normatywnego czasu pracy wynikającego z art. 129 kp. Skoro zaś powód permanentnie pracował ponad obowiązujące go normy czasu pracy, to nawet przy zadaniowym czasie pracy (którego pozwany w tym procesie nie udowodnił), pracodawca i tak był zobowiązany do wypłaty na jego rzecz dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych, co wynika wprost m.in. z powoływanych powyżej orzeczeń Sądu Najwyższego. W związku bowiem z zaistniałymi po stronie pracodawcy uchybieniami, pracownik nie może ponosić ujemnych konsekwencji. W tej sytuacji żądanie powoda zasądzenia dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych było w pełni uzasadnione. Nie stanowi uzasadnionej podstawy apelacji zarzut dotyczący nieprawidłowego uznania przez Sąd meriti braku możliwości dokonania potrącenia z wynagrodzenia powoda kwoty 700 zł, która to stanowiła wysokość poniesionej przez pozwanego szkody. Zgodnie z art. 87 § 1 k.p. z wynagrodzenia za pracę - po odliczeniu składek na ubezpieczenia społeczne oraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych - podlegają potrąceniu tylko następujące należności: 1) sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych, 2) sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na pokrycie należności innych niż świadczenia alimentacyjne, 3) zaliczki pieniężne udzielone pracownikowi, 4) kary pieniężne przewidziane w art.
- Inne należności mogą być potrącane z wynagrodzenia pracownika tylko za jego zgodą wyrażoną na piśmie (art. 91 k.p.). Przepis ten nie podlega wykładni rozszerzającej, a zatem pracodawca może potrącać bez zgody pracownika tylko ściśle określone w nim należności. Oznacza to, że pracodawca, poza zaliczkami i karami pieniężnymi, może potrącić przysługującą mu względem pracownika wierzytelność wyłącznie na podstawie tytułu wykonawczego bądź zgody pracownika. Potrącenie w trybie art. 87 § 1 pkt 2 k.p. wierzytelności wynikającej z tytułu wykonawczego może jednak być dokonane tylko przy wypłacie wynagrodzenia (a więc nie w każdym czasie) i na ściśle określonych warunkach (a więc nie przez samo oświadczenie o potrąceniu). Potrącenie to polega na księgowym zarachowaniu części wynagrodzenia pracownika na zaspokojenie uprawnionej wierzytelności (w określonej kolejności i proporcji) i zwolnieniu pracownika z długu w tym zakresie. Pracodawca może przy tym dokonać owego potrącenia d opiero po wszczęciu postępowania egzekucyjnego. Możliwość potrącenia z wynagrodzenia za pracę wierzytelności wynikającej z tytułu wykonawczego bez wszczęcia postępowania egzekucyjnego zastrzeżono bowiem w art. 88 k.p., tylko względem wierzytelności alimentacyjnych. Potrącenie z art. 87 § 1 pkt 2 k.p. stanowi w istocie część postępowania egzekucyjnego. Pracodawca nie ma zatem zasadniczo możliwości pomniejszenia należnego pracownikowi wynagrodzenia w drodze jednostronnej czynności prawnej, przez zwykłe przedstawienie do potrącenia wzajemnej wierzytelności, jaką posiada względem pracownika. Wyjątkiem są wspomniane zaliczki pieniężne, które podlegają potrąceniu bez tytułu wykonawczego i bez zgody pracownika. Tylko one stanowią przejaw potrącenia właściwego. Natomiast kary pieniężne są szczególnego rodzaju pomniejszeniem wynagrodzenia za pracę, które z uwagi na niewystępowanie elementu zaspokojenia roszczenia wierzyciela dokonującego potrącenia (skoro przeznaczeniem kar jest poprawa warunków bhp), posiadają charakter bardziej zbliżony do pobrania. Oznacza to, że pracodawca może dokonywać potrąceń tylko ściśle określonych wierzytelności. W niniejszej zaś sprawie skarżący kompletnie pomija powyższe uregulowanie skupiając się jedynie na braku przeprowadzenia przez Sąd Rejonowy postępowania dowodowego - a konkretnie – poprzez nie zaliczenie w jego poczet oświadczenia przedsiębiorcy Fo.Me.T.. di F. O., z którego wynika rodzaj oraz wysokość poniesionej przez pracodawcę szkody oraz na nieprawidłowej wykładni art. 114 i art.
- Przeprowadzenie postępowania we wskazanym kierunku nie było możliwe, ponieważ strona pozwana nie wystąpiła z odpowiednim powództwem. Dlatego też Sąd meriti nie miał żadnego prawa, a tym bardziej obowiązku dokonywać oceny czy w rzeczywistości doszło do wyrządzenia szkody oraz określenia jej wysokości. Ponadto nie było obowiązkiem Sądu pouczanie, jakie prawidłowe kroki w zaistniałej sytuacji podjąć, skoro stronę pozwaną reprezentował zawodowy pełnomocnik, który winien czuwać nad prawidłowym i terminowym zgłaszaniem roszczeń oraz wniosków dowodnych na ich poparcie. Zbędne w tym zakresie były rozważania Sądu Rejonowego co do zaistnienia bądź też nie, szkody pozwanego i jej wykazania. Jak wynika z powyższego, okoliczności te są w niniejszym procesie poza zainteresowaniem Sądu. Pozwany dokonał zatem, w sposób niezgodny z prawem, czynności potrącenia, gdyż nie posiadał orzeczenia sądowego zobowiązującego pracownika do zapłaty odszkodowania. Nie mógł on samodzielnie prowadzić egzekucji (przez potrącenie) na podstawie art. 87 § 1 pkt 2 k.p. swojej wierzytelności z wynagrodzenia pracownika. Dlatego też działanie pozwanego, nie posiadającego tytułu wykonawczego, nie mogło być uznane za zgodne z prawem. Odmienne orzeczenie Sądu Rejonowego w tym zakresie usankcjonowałby niezgodne z prawem działanie pracodawcy, polegające na samowolnym (bez tytułu prawnego) dokonaniu potrącenia z pensji powoda kwoty 700 zł tytułem odszkodowania. W tej sytuacji uznać należy, że rozstrzygnięcie Sądu meriti w tej części było w pełni prawidłowe. Nie ma racji również apelujący, że niniejsza sprawy winna prawidłowo być rozpoznania w postępowaniu uproszczonym. W pierwszej kolejności wskazać należy, że strona pozwana nie zgłosiła w trybie art. 162 k.p.c. zastrzeżenia do protokołu rozprawy. Przepis ten stanowi, że strony mogą w toku posiedzenia, a jeżeli nie były obecne, na najbliższym posiedzeniu zwrócić uwagę sądu na uchybienia przepisom postępowania, wnosząc o wpisanie zastrzeżenia do protokołu, a stronie, która zastrzeżenia nie zgłosiła, nie przysługuje prawo powoływania się na takie uchybienia w dalszym toku postępowania, chyba że chodzi o przepisy postępowania, których naruszenie sąd powinien wziąć pod rozwagę z urzędu, albo że strona uprawdopodobni, iż nie zgłosiła zastrzeżeń bez swojej winy. Z oczywistych względów powyższe nie dotyczy postanowień, które wprawdzie nie podlegają odrębnemu zaskarżeniu, ale wiążą sąd, który je wydał (art. 359 k.p.c.), i mogą być podważane w apelacji na podstawie art. 380 k.p.c. (wyr. SN z dnia 5 czerwca 2007 roku, II CSK 96/07, Lex nr 347245). Utrwalone orzecznictwo Sądu Najwyższego i sądów powszechnych prezentuje pogląd, z którym nie sposób się spierać, że brak zastrzeżenia, co do uchybień w zakresie postępowania dowodowego popełnionych przez sąd, uniemożliwia podnoszenie ich w środku zaskarżenia. Tymczasem strona pozwana ani w zakreślonym terminie, ani później takiego zastrzeżenia, co do nie przekazania przez Sąd Rejonowy wniosku o rozpoznanie niniejszej sprawy w postępowaniu uproszczonym, nie złożyła. Tym samym nie była uprawniona do powoływania się na to uchybienie przepisom procedury przez Sąd I instancji w apelacji. Niedochowanie wymagań określonych w przepisie art. 162 k.p.c. spowodowało utratę zarzutów i strona pozwana utraciła prawo powoływania się na nie w apelacji, co oznacza niemożność oparcia na tych uchybieniach zaskarżenia orzeczenia, choćby te uchybienia mogły mieć wpływ na wynik sprawy. Niezależnie od powyższego stwierdzić należy, że Sąd meriti – wbrew twierdzeniom apelacji - prawidłowo rozpoznał niniejszą sprawę w postępowaniu zwykłym. Przepis art. 505 3 k.p.c. stanowi, że jednym pozwem można dochodzić tylko jednego roszczenia (§ 1). Połączenie kilku roszczeń w jednym pozwie jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy wynikają z tej samej umowy lub umów tego samego rodzaju. W wypadku niedopuszczalnego połączenia w jednym pozwie kilku roszczeń przewodniczący zarządza zwrot pozwu, stosując art. 130 1 (§ 2). W postępowaniu w sprawach z zakresu prawa pracy (art. 476 § 1 KPC) o roszczenia wynikające z umowy o pracę (art. 505 1 pkt 1 KPC) stosuje się przepisy kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu uproszczonym (art. 505 1 -505 13 KPC) – uchwała Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 2003 r. III PZP 2/03, OSNP 2003/15/350, Prok.i Pr.-wkł. 2003/10/36, OSNP-wkł. 2003/7/3, Biul.SN 2003/3/24, M.Prawn. 2003/7/
- W postępowaniu uproszczonym (art. 505 1 -505 14) w sprawach z zakresu prawa pracy (art. 476 § 1 k.p.c.) dopuszczalne jest dochodzenie jednym pozwem kilku świadczeń tego samego rodzaju wynikających z tego samego stanu faktycznego i prawnego, nawet wtedy gdy mają różne terminy wymagalności (zob. uchw. SN z 12.11.2003 r., III PZP 13/03, OSNAPiUS 2004, Nr 7, poz. 115). W niniejszej sprawie powód wnosił o zasądzenie na jego rzecz od strony pozwanej wynagrodzenia za pracę, wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych oraz skapitalizowanych odsetek ustawowych. Tak określone żądania nie mogą być uznane za jednorodzajowe, a tylko takie uprawniałyby Sąd Rejonowy do skierowania sprawy do postępowania uproszczonego. W tej sytuacji rozpoznanie niniejszej sprawy w postępowaniu zwykłym – wbrew twierdzeniom skarżącego – było prawidłowe. Co z kolei prowadzi do wniosku, że obciążenie strony pozwanej kosztami sądowymi w ustalonej przez Sąd meriti wysokości było zgodne z przepisami. Mając powyższe na uwadze w ocenie Sądu Okręgowego Sąd Rejonowy nie naruszył ani przepisów postępowania ani norm prawa materialnego. Rozumowanie Sądu pierwszej instancji było logiczne i spójne. Postępowanie dowodowe zostało przeprowadzone rzetelnie i wnikliwie, a ocena materiału dowodowego była wszechstronna i przekonująca. Miało to swoje odzwierciedlenie w rzeczowym uzasadnieniu wyroku. Sąd drugiej instancji zważył więc, iż zaskarżone rozstrzygnięcie, w świetle zgromadzonego materiału dowodowego było oczywiście uzasadnione. Z powyższych względów Sąd Okręgowy na podstawie art. 385 k.p.c. oddalił apelację, jako bezzasadną. Z uwagi na to, że stronę powodową, która w postępowaniu apelacyjnym wygrała sprawę w całości reprezentował pełnomocnik z wyboru, Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego T2B (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w P. na rzecz powoda B. O. kwotę 225 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego za drugą instancję, zgodnie z treścią art. 98 k.p.c. i § 11 ust.1 pkt 2 w zw. z § 6 pkt 3 w zw. z § 12 ust 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (t.j. Dz. U. z 2013 roku, poz. 490).