← Polska

XXV C 2699/18

Obsah (4)§ 1§ 2§ 3§ 4

sygn. XXV C 2699/18 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 grudnia 2021 roku Sąd Okręgowy w Warszawie XXV Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący SSR (del.) Kamil Gołaszewski Protokolant

§ 1k.c.

postanowienia umowy zawieranej z konsumentem, nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. W myśl art.

§ 2

k.c., jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 tego artykułu nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. Stosownie do treści art.

§ 3

k.c., nieuzgodnione indywidualnie są natomiast te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta. Zgodnie zaś z art.

§ 4

k.c., ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Podkreślić należy, że art.

k.c. stanowi implementację art. 3 dyrektywy Rady Wspólnot Europejskich 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 roku w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich ( Dz. Urz. WE L Nr 95, s. 29 ze zm.), który stanowi, że warunki umowy, które nie były indywidualnie negocjowane, mogą być uznane za nieuczciwe, jeśli stoją w sprzeczności z wymogami dobrej wiary, powodują znaczącą nierównowagę wynikających z umowy, praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Z przytoczonych regulacji wynika, że aby określone postanowienie umowy mogło zostać uznane za niedozwolone, muszą zostać spełnione cztery warunki: 1) umowa musi być zawarta z konsumentem, 2) postanowienie umowy nie zostało uzgodnione indywidualnie, 3) postanowienie kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, 4) postanowienie sformułowane w sposób jednoznaczny nie dotyczy głównych świadczeń stron. W niniejszej sprawie wątpliwości nie budzi okoliczność, że zawierając z pozwanym umowy ubezpieczenia powód posiadał status konsumenta w rozumieniu art. 22 1 k.c., który stanowi, że za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Ponadto z art.

§ 4k.c.

wynika domniemanie braku indywidualnych uzgodnień postanowień umowy w przypadku, gdy postanowienie umowy zostało zaczerpnięte z wzorca umowy. Niewątpliwie zarówno Regulamin Ubezpieczeniowego Funduszu Kapitałowego, jak i Warunki Ubezpieczenia oraz Tabela Opłat stanowią wzorce umowne. Powód oczywiście nie mógł mieć wpływu na ich kształtowanie, skoro nie jest on nawet stroną umowy ubezpieczenia, a jedynie do niej przystąpił jako ubezpieczony. W związku z powyższym w przedmiotowej sprawie brak jest podstaw do wyłączenia spornych postanowień umownych spod kontroli przewidzianej w art.

k.c. Nie ma również podstaw do przyjęcia, że zawarte w kwestionowanej umowie ubezpieczenia na życie postanowienia określały główne świadczenia stron. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się, że pojęcie głównego świadczenia stron należy rozumieć wąsko, w nawiązaniu do pojęcia elementów przedmiotowo istotnych umowy ( essentialia negotii) (zob. wyroki z dnia 8 czerwca 2004 r., I CK 635/03, Legalis nr 208591 i z dnia 1 marca 2017 roku, IV CSK 285/16, Legalis nr 1618112). Główne świadczenia stron Umowy zostały wyraźnie określone w Rozdziale 5 ust.1 i Rozdziale 10 ust.1, 2 i 4 Warunków Ubezpieczenia, gdzie wskazano, iż ubezpieczony ma obowiązek opłacać składkę pierwszą i składki bieżące, a Towarzystwo ubezpieczeniowe jest zobowiązane do wypłaty świadczenia ubezpieczeniowego na wypadek zgonu lub dożycia ubezpieczonego do końca okresu odpowiedzialności, co stanowi z kolei główne świadczenie tegoż Towarzystwa. Opłata likwidacyjna i administracyjna nie stanowiły zaś nawet świadczenia ubezpieczonego, a jedynie korzyść odnoszoną przez zakład ubezpieczeń kosztem ubezpieczonego (por. uchwała SN z dnia 24 stycznia 2020 r., III CZP 51/19). Podobnie uprawnienie do likwidacji funduszu lub zmiany jego strategii nie było świadczeniem. Z kolei postanowienie dotyczące ustalania wartości aktywów netto funduszu, jakkolwiek związane ze świadczeniem głównym ubezpieczyciela, to nie określało go bezpośrednio, więc z punktu widzenia kontroli abuzywności było postanowieniem, którego badanie pod tym kątem z całą pewnością jest możliwe. Niezależnie jednak od powyższego, nawet jeśli uznać, że §4 ust.2 Regulaminu określał jednak główne świadczenie stron, to z pewnością nie był postanowieniem jednoznacznym. Jakkolwiek bowiem przepis wydaje się być jasny, to jednak jego redakcja i umiejscowienie nie dają konsumentowi pojęcia o znaczeniu tego przepisu dla jego praw i obowiązków. Aby bowiem zrozumieć jakie znaczenie ma wartość aktywów netto funduszu dla swych praw ubezpieczony musi sięgnąć do innego dokumentu, tj. Warunków Ubezpieczenia, gdzie od wartości aktywów netto zależy wartość jednostki uczestnictwa, od której zależy przyszłe świadczenie ubezpieczeniowe. Jednocześnie na podstawie §4 ust.2 Regulaminu ubezpieczony nie jest w stanie ustalić w jaki sposób wartość aktywów netto funduszu zostanie rzeczywiście ustalona. Tym samym nie można uznać, aby przepis ten spełniał wymagania jednoznaczności. W dalszej kolejności należało ocenić czy kwestionowane klauzule umowne kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Podkreślić trzeba, że sprzeczne z dobrymi obyczajami są przede wszystkim działania niezgodne z zasadą równorzędności stron kontraktujących. Rażącym naruszeniem interesów konsumenta jest z kolei nieusprawiedliwiona dysproporcja praw czy obowiązków na jego niekorzyść w stosunku obligacyjnym. Wspólną cechą wyżej wskazanych przesłanek jest nierównomierne rozłożenie praw, obowiązków czy ryzyka między stronami, prowadzące do zachwiania równowagi kontaktowej (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 lipca 2005 roku, I CK 832/04, Legalis numer 71468). Do dobrych obyczajów, uczciwości kupieckiej zalicza się przede wszystkim wymaganie od przedsiębiorcy wysokiego poziomu świadczonych usług oraz stosowania we wzorcach umownych takich zapisów, aby dla zwykłego konsumenta były one jasne, czytelne i proste, a ponadto by postanowienia umowne w zakresie łączącego konsumenta z przedsiębiorcą stosunku prawnego należycie zabezpieczały interesy konsumenta i odwzorowywały przysługujące mu uprawnienia wynikające z przepisów prawa. Postanowienia umów, które kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z wyżej wymienionymi wartościami kwalifikować należy zawsze jako sprzeczne z dobrymi obyczajami, w rozumieniu przepisu art.

§ 1k.c.

W szczególności dotyczy to wszelkich postanowień, które zmierzają do naruszenia równorzędności stron stosunku, nierównomiernie rozkładając uprawnienia i obowiązki między partnerami umowy. Co do zasady, za sprzeczne z dobrymi obyczajami uznaje się reguły postępowania sprzeczne z etyką, moralnością i aprobowanymi społecznie obyczajami. Za sprzeczne z dobrymi obyczajami można uznać także działania zmierzające do niedoinformowania, dezorientacji, wywołania błędnego przekonania konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności, a więc działanie potocznie określane jako nieuczciwe, nierzetelne, odbiegające od przyjętych standardów postępowania. Sąd jest zatem obowiązany do zbadania i oceny, czy konkretne klauzule umowne przekraczają granice rzetelności kontraktowej zakreślone przez ustawodawcę w odniesieniu do kształtowania praw i obowiązków stron konsumenckiego stosunku obligacyjnego (tak Sąd Najwyższy w wyrokach z dnia 27 listopada 2015 roku, I CSK 945/14, Legalis nr 1508206, z dnia 30 września 2015 roku, I CSK 800/14, Legalis nr 1372861, z dnia 13 sierpnia 2015 roku, I CSK 611/14, Legalis nr 1325760, a także Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyrokach dnia 30 czerwca 2015 roku, VI ACa 1046/14, Legalis nr 1360384 i z dnia 11 czerwca 2015 roku, VI ACa 1045/14, LEX nr 1916598). Również sytuacja, w której konsument pragnący ustalić prawidłowość zachowania przedsiębiorcy zobowiązany byłby do korzystania z opinii biegłego, oznacza nadmierne trudności równoznaczne z istotnym naruszeniem interesów konsumenta (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 25 czerwca 2014 roku, sygn. VI ACa 1930/13). Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, sąd doszedł do wniosku, że postanowienie umowne zawarte w §4 ust.2 Regulaminu dotyczące sposobu ustalania wartości aktywów netto ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy poprzez stworzenie pozoru istnienia obiektywnej metody ustalenia wartości aktywów netto funduszu, podczas gdy metoda taka nie istnieje, co przyznaje przedsiębiorcy faktyczną możliwość wpływania na wysokość świadczenia, do którego jest zobowiązany przedsiębiorca bez możliwości kontroli zgodności wykorzystanej metody z umową. Niewątpliwie takie ukształtowanie stosunku zobowiązaniowego wprowadza znaczną dysproporcję we wzajemnych prawach i obowiązkach stron, biorąc pod uwagę, że przeciętny konsument nie ma dostępu do informacji i metod, które umożliwiłyby mu weryfikację poprawności wyceny dokonanej przez przedsiębiorcę. Tym samym takie ukształtowanie umowy narusza dobre obyczaje, a przy tym rażąco narusza interesy konsumenta. Również przyznanie ubezpieczycielowi prawa do jednostronnej zmiany strategii funduszu lub nawet jego likwidacji jest sprzeczne z dobrymi obyczajami, ponieważ pozwala przedsiębiorcy w sposób całkowicie dowolny, bez uzasadnienia zdecydować o zakończeniu stosunku ubezpieczenia lub zmiany działalności funduszu w sytuacji, gdy profil inwestycyjny funduszu należy uznać za podstawowe kryterium decyzji o wyborze takiego a nie innego funduszu. Takie uprawnienie z pewnością rażąco narusza interesy konsumenta, który jest pozbawiony jakiejkolwiek ochrony przed jednostronną decyzją przedsiębiorcy. Odnośnie do postanowień Rozdziału 8 ust. 3 Warunków Ubezpieczenia oraz Tabeli opłat i limitów, w zakresie w jakim dotyczą opłaty likwidacyjnej, to zdaniem sądu mają one charakter klauzul abuzywnych, przy tym zasadniczo nie ze względu na samo ich zastrzeżenie, ale ze względu na wysokość przewidzianych opłat likwidacyjnych. Jak wcześniej wskazano przedsiębiorca nie powinien zastrzegać postanowień, które doprowadzają do znaczącej nierównowagi kontraktowej, naruszając interesy konsumenta. Niewątpliwie zaś pozwany w ten sposób skonstruował produkt w postaci ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Nierównowaga ta opiera się na nierównomiernym rozłożeniu ryzyka umowy pomiędzy jego strony. Korzyść ubezpieczonego wyznacza przede wszystkim wartość jednostek uczestnictwa funduszy, w które zainwestowano składki wpłacane przez ubezpieczonego, a w dalszej kolejności wartość indeksu. Od wartości tych jednostek i indeksu zależy zysk lub strata ubezpieczonego „na produkcie”. Z kolei zysk zakładu ubezpieczeń „na produkcie” jest zasadniczo pewny, niezależny od jakichkolwiek czynników, ponieważ zakład ubezpieczeń ma obowiązek tak kalkulować wysokość opłat w każdej umowie, aby pokryć wszystkie ponoszone przez zakład ubezpieczeń koszty oraz co oczywiste osiągnąć zysk (art. 18 ust. 2 Ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej). Nierównowagi kontraktowej stron nie można jednak tłumaczyć wymogami prawa, ponieważ żaden przepis prawa nie nakazuje istnienia takiej nierównowagi. W szczególności obowiązek obciążania ubezpieczonych kosztami akwizycji przypadającymi na daną umowę w przypadku rozwiązania umowy nie wynika z przepisów rozporządzenia Ministra Finansów w sprawie szczególnych zasad rachunkowości zakładów ubezpieczeń i zakładów reasekuracji z dnia 28 grudnia 2009 r. (Dz.U. Nr 226, poz. 1825). Zgodnie z § 1 tego rozporządzenia określa ono szczególne zasady rachunkowości zakładów ubezpieczeń i zakładów reasekuracji. Nie reguluje ono zatem koniecznej treści umów ubezpieczenia. W szczególności bezpodstawne jest zastrzeżenie zawarte w Rozdziale 8 ust.3 Warunków Ubezpieczenia, że koszty związane z zawarciem umowy powinny być pokryte przez pobranie opłaty likwidacyjnej, ponieważ z przepisów rozporządzenia wynika, że rozwiązanie umowy ubezpieczenia generuje (aktywuje) określone koszty po stronie ubezpieczyciela. Jak bowiem wcześniej wskazano przepisy rozporządzenia dotyczą jedynie kwestii rachunkowych, w tym możliwości ujęcia danego wydatku w kosztach zakładu ubezpieczeń i nie mają żadnego przełożenia na obowiązki umowne zakładu ubezpieczeń i jego kontrahentów. Sąd nie zgodził się również z twierdzeniami pozwanego, że opłata likwidacyjna ma uzasadnienie w celu pokrycia kosztów powstałych w związku z zawarciem stosunku ubezpieczenia i realizacją całkowitego wykupu. Opłata tym różni się od zwykłego wynagrodzenia, że powinna być uzasadniona poniesionymi kosztami, które powinny być wiadome dla strony, która ma opłatę uiścić. Tymczasem sposób wyliczenia opłaty likwidacyjnej jest oderwany od ponoszonych przez zakład ubezpieczeń kosztów. Zauważyć bowiem trzeba, że opłata likwidacyjna stanowi iloczyn wskaźnika określonego w Tabeli opłat i limitów oraz składki zainwestowanej lub wartości rachunku, w zależności od tego która wartość jest mniejsza. Powyższe wskazuje, że opłata likwidacyjna została ustalona w sposób sztywny, jako opłata ryczałtowa, co oznacza, iż obiektywnie nie mogła mieć bezpośredniego związku z kosztami jakie miała ponosić strona pozwana w związku z zawarciem, wykonywaniem i rozwiązaniem umowy. Jednocześnie rzeczona opłata została ustalona na bardzo wysokim poziomie, który musi być poczytany, jako nieadekwatny i rażąco wygórowany. Fakt oderwania wysokości opłaty likwidacyjnej od rzeczywiście poniesionych kosztów oraz mechanizm naliczania opłaty przemawiają, zdaniem Sądu, za przyjęciem, że celem wprowadzenia opłaty likwidacyjnej było wywarcie na konsumencie presji, w celu dalszego trwania w stosunku umownym, a nie zabezpieczenie własnych interesów poprzez minimalizację strat związanych z tym, że strona poniosła koszty licząc na długoletnie trwanie stosunku umownego. Opłata nie miała zatem charakteru kompensacyjnego, ale represyjny, stanowiąc swego rodzaju sankcję za rezygnację z dalszego kontynuowania umowy (tak również na gruncie podobnych stanów faktycznych Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 grudnia 2013 roku, I CSK 149/13, Legalis nr 75368, Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z dnia 13 czerwca 2017 roku, I ACa 96/17, Legalis nr 1674091 oraz Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 15 września 2017 roku, I ACa 983/16, Legalis nr 1683467). W rezultacie, w drodze ostrożnej analogii można przyjąć, iż zakwestionowane postanowienie wzorca podpada pod dyspozycję art. 385 3 pkt 17 k.c. stanowiącego, że w razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności nakładają na konsumenta, który nie wykonał zobowiązania lub odstąpił od umowy, obowiązek zapłaty rażąco wygórowanej kary umownej lub odstępnego. Wprawdzie brak jest podstaw, aby opłatę likwidacyjną traktować stricte jako odstępne w rozumieniu art. 396 k.c., jednak niewątpliwie wskazana opłata zbliża się do instytucji prawnej odstępnego i ma analogiczny do odstępnego charakter (tak Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 26 czerwca 2012 roku, VI ACa 87/12, Legalis nr 740911). Nie można przy tym pominąć faktu, że przepis art. 830 § 1 k.c. zezwala ubezpieczającemu na wypowiedzenie umowy w każdym czasie z zachowaniem terminu określonego w umowie lub w ogólnych warunkach ubezpieczenia, a w razie jego braku – ze skutkiem natychmiastowym. Jednocześnie przepis ten nie przewiduje nakładania jakichkolwiek sankcji na wypowiadającego umowę. Tym bardziej obwarowywanie wypowiedzenia umowy ubezpieczenia sankcjami w postaci opłat likwidacyjnych nie znajduje prawnego uzasadnienia. Niezależnie od powyższego, nawet w przypadku przyznania racji pozwanemu, że opłata likwidacyjna była rzeczywiście związana z poniesionymi przez pozwanego kosztami dystrybucji, wdrożenia i realizacją całkowitego wykupu i miała na celu jedynie pokrycie tych kosztów, to zdaniem sądu klauzula taka i tak byłaby niedozwolona. W ocenie Sądu koszty prowizji dla ubezpieczającego są wydatkami ponoszonymi w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej. Nie pozostają one w bezpośrednim związku z faktem rozwiązania umowy i w znacznej mierze dotyczą działalności strony pozwanej jako ubezpieczyciela, a nie jedynie umowy zawartej z powódką. Przyjęcie stanowiska strony pozwanej prowadziłoby do przerzucenia wysokiego ryzyka prowadzonej działalności gospodarczej na powoda. W przypadku rozwiązania umowy musiałby on bowiem ponieść nie tylko koszty związane z jej zakończeniem, ale również koszty jakie poniosła strona pozwana w celu zawarcia umowy jak i w trakcie jej trwania. Wyliczane przez stronę pozwaną koszty nie pozostają w żadnym związku z rozwiązaniem przedmiotowej umowy a w każdym razie jako takie nie zostały wykazane. Opieranie wysokości opłaty likwidacyjnej na wskazanych kosztach jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta. Sąd nie zaprzecza, iż przedsiębiorca może stosować postanowienia wzorca umownego określające zasady odpowiedzialności finansowej konsumenta w przypadku wcześniejszego wypowiedzenia umowy, to jednak zasady tej odpowiedzialności muszą pozostawać w związku z kosztami i ryzykiem przedsiębiorcy (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 19 marca 2007 roku, III SK 21/06, OSNP z 2008 r. nr 11-12 poz. 181). Ponadto gdyby powód wiedział, że z przystąpienie do umowy ubezpieczenia jako ubezpieczony, a nie ubezpieczający wiąże się ogromna prowizja, którą będzie musiał w przyszłości hipotetycznie spłacić z pewnością nie zdecydowałby się na zawarcie umowy poprzez pośrednika, ale bezpośrednio z pozwanym. Zatem ukrywanie przed konsumentem tego kosztu, a następnie obciążanie go nim należy zakwalifikować jako działanie sprzeczne z dobrymi obyczajami, rażąco naruszające interesy konsumenta. Dodać również należy, że przedsiębiorca zawierający umowę z konsumentem nie powinien co do zasady przerzucać na konsumenta wszystkich ponoszonych przez siebie kosztów, w sytuacji gdy koszty te nie są kompensowane korzyściami osiąganymi przez konsumenta. Przedsiębiorca ma co oczywiste prawo do osiągnięcia zysku, ale zysk powinien być osiągnięty uczciwie, nie kosztem naruszenia interesów konsumenta przy wykorzystaniu jego słabszej pozycji kontraktowej. Gdyby strony Umowy miały jednakową pozycję negocjacyjną ubezpieczony z pewnością nie zgodziłby się na taki zapis Umowy, który pozbawiałby go dużej części przekazanych pozwanemu środków, przy jednoczesnym odniesieniu z tego faktu korzyści przez drugą stronę. Ponadto zważyć należy, że istotny z punktu widzenia przedsiębiorcy jest zysk odnoszony z całej działalności gospodarczej, a nie z konkretnej umowy. Przedsiębiorca powinien zatem tak skalkulować warunki zawieranych przez siebie umów, aby niezależnie od zysków osiąganych na poszczególnych transakcjach całe przedsiębiorstwo przynosiło dochód. W przypadku poszczególnych umów chęć osiągnięcia zysku z umowy nie stanowi należytego usprawiedliwienia dla umieszczenia w nich postanowień kształtujących prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszających jego interesy. Za abuzywnością klauzuli opłaty likwidacyjnej przemawia nie tylko jej prawny skutek, ale również sposób w jaki klauzula ta została wprowadzona do stosunku umownego. Pozwany, nadając spornemu świadczeniu nazwę „opłata likwidacyjna”, wprowadzał konsumentów w błąd. Wykładnia językowa pojęcia „opłata likwidacyjna” jest bardzo wąska i dla typowego konsumenta oznacza, że będzie to tylko i wyłącznie koszt czynności związanych z likwidacją polisy a nie wszelkich działań pozwanej związanych z umową, w tym szczególnie koszt prowizji pośrednika. Dokonując oceny abuzywności przedmiotowych postanowień umownych dotyczących opłaty likwidacyjnej można pomocniczo odwołać się także do orzecznictwa Sądu Okręgowego w Warszawie – Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W wyroku z dnia 7 października 2011 roku w sprawie o sygn. akt XVII Amc 1704/09 Sąd ten uznał za niedozwolone i zakazał wykorzystywania postanowienia, w którym wysokość opłaty likwidacyjnej, stanowiącej procent środków wypłacanych z subkonta składek regularnych, wynosiła w 1. i 2. roku 99 %, a następnie w kolejnych latach odpowiednio 80%, 70%, 60%, 50%, 40%, 30%, 20% i 10%. Wskazane postanowienie zostało następnie umieszczone w rejestrze postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone. Podobieństwo występujące pomiędzy postanowieniami stosowanymi przez stronę pozwaną a wskazanymi wyżej postanowieniami niedozwolonymi przemawia za przyjęciem, iż zapisy Rozdziału 8 ust. 3 Warunków Ubezpieczenia i Tabeli opłat i limitów stanowią niedozwolone postanowienia umowne. W obu przypadkach przewidziana wysokość opłaty likwidacyjnej jest bowiem wygórowana i nie znajduje jakiegokolwiek uzasadnienia faktycznego w tej konkretnej sprawie, w tym, w określonego rodzaju ekwiwalentnych świadczeniach. Wyżej zaprezentowane rozumowanie w dużym stopniu odnosi się również do opłaty administracyjnej, której wysokość sąd uznał za abuzywną. Zgodnie z Rozdziałem 8 ust. 3 Warunków Ubezpieczenia stanowi ona pokrycie kosztu zarządzania i administrowania ubezpieczeniem, kosztu zawarcia danego stosunku ubezpieczenia oraz stanowi wynagrodzenie ubezpieczyciela. Jak wcześniej wskazano taka opłata powinna jednak korelować z rzeczywiście ponoszonymi kosztami. W przypadku przedmiotowego ubezpieczenia cała aktywność ubezpieczyciela sprowadza się jednak tylko do nabywania kolejnych takich samych certyfikatów i ewidencjonowania ich na rachunku ubezpieczonego. W związku z tym trudno uznać, aby tak ograniczone obowiązki ubezpieczyciela uzasadniały pobieranie prawie 20 % od każdej bieżącej składki. Pojawia się bowiem pytanie, jaka musiałaby być opłata administracyjna, gdyby ubezpieczyciel aktywnie zarządzał funduszem, tj. analizował rynek i dokonywał bieżących decyzji o inwestowaniu w różnorodne aktywa w celu maksymalizacji zysku? Czy w opinii ubezpieczyciela zasadnym byłoby wtedy pobieranie opłaty w wysokości na przykład połowy z uiszczanych składek bieżących? Rozumowanie to wskazuje na oczywistą nadmierność pobieranej opłaty administracyjnej, jednakże jedynie w części przewyższającej opłatę za ryzyko, która i tak stanowi jednak tylko ok. 2,58 % opłaty administracyjnej. Odnośnie do postanowienia ustalającego wartość początkową jednostki uczestnictwa na 200 zł, to jej abuzywność wynika z zupełnego oderwania tej kwoty od rzeczywistej wartości jednostek uczestnictwa. Dlatego też jak wskazuje powód, w kolejnych wycenach wartość jednostek uczestnictwa natychmiast spadała i to czasem w sposób drastyczny (k.9). przykłady te oraz okoliczności niniejszej sprawy wskazują, że wartość 200 zł za jednostkę uczestnictwa została przez pozwanego zawyżona, czego skutkiem było nabycie mniejszej ilości jednostek uczestnictwa niż zostało by nabyte, gdyby jednostki poddano standardowej wycenie jakiej dokonywał pozwany (ilość nabytych jednostek równała się ilorazowi Składki pierwszej i wartości jednostki uczestnictwa, więc im większa wartość jednostki uczestnictwa tym mniejsza ilość nabywanych jednostek – Rozdział 5 ust. 10 Warunków Ubezpieczenia). Efekt jest o tyle drastyczny, że Składka pierwsza stanowi aż 20 % całej składki, którą ubezpieczony uiszcza w trakcie trwania ubezpieczenia. Tym samym aż 20 % środków ubezpieczonego (a w przypadku wcześniejszego zakończenia ubezpieczenia odpowiednio więcej) zostało przez ubezpieczyciela lokowanych nieprawidłowo. Działanie takie z pewnością jest sprzeczne z dobrymi obyczajami, rażąco przy tym naruszając interesy konsumenta. Na koniec, jedynie ubocznie należy się odnieść na koniec do ewentualnego uchylenia się powoda od skutków prawnych oświadczenia woli o zawarciu Umowy ubezpieczenia złożonego pod wpływem błędu. W tym zakresie sąd uznał, że złożone przez powoda oświadczenie było nieskuteczne, ponieważ powód nie pozostawał w błędzie co do treści Umowy ubezpieczenia. Z treści oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu wynika, że błąd powoda dotyczył niepoinformowania jej przez pracownika (...) SA o wysokości opłaty administracyjnej oraz o błędnym poinformowaniu, iż ubezpieczenie to ryzykowny produkt inwestycyjny, a nie bezpieczny produkt oszczędnościowy. Nawet gdyby dać wiarę tym twierdzeniom powoda, to i tak nie jest to przypadek błędu co do treści czynności prawnej. Informacja o charakterze danego produktu w ogóle nie składa się na treść czynności prawnej, którą to treść tworzą prawa i obowiązki stron. Z kolei w przypadku niepoinformowania powoda o wysokości opłaty likwidacyjnej nie może być mowy o pozostawaniu powoda w błędzie, jako że powód nie miał żadnego wyobrażenia o wysokości. Brak wyobrażenia o jakimś elemencie umowy jest zasadniczo różny od błędnego wyobrażeniem o nim. Gdyby powód został poinformowany, że z zawarciem Umowy nie wiążą się żadne koszty lub są one inne niż w rzeczywistości, to powód mógłby zasadnie powoływać się, że zawierając Umowę działał pod wpływem błędu. Jeśli jednak powód podpisał Umowę bez wcześniejszego zapoznania się choćby z Tabelą opłat lub bez skierowania do osoby pośredniczącej prośby o informację o wysokości opłat i innych kosztów, to tym samym powód wyraził niejako zgodę in blanco na wysokość kosztów określoną w Umowie, co wyklucza powoływanie się na błąd (por. np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 19 kwietnia 2016 r., I ACa 1452/15). Niezależnie od powyższego powód nie może powoływać się na błąd, ponieważ nie został on wywołany przez ubezpieczyciela, tylko, zgodnie z oświadczeniem powoda, przez ubezpieczającego, a w takiej sytuacji konieczne jest, aby adresat oświadczenia woli wiedział o błędzie lub mógł go z łatwością zauważyć (art.84 §1 kc). Zgodnie z art. 405 kc kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości. Przepis ten stosuje się w szczególności do świadczenia nienależnego, tj. takiego, w którym ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia (art. 410§1 i 2 kc). Skutkiem stwierdzenia nieważności zawartej przez powoda z pozwanym (...) SA jest uznanie, że spełnione przez powoda świadczenia nie miały oparcia w łączącej strony umowie (podobnie jak świadczenia spełniane przez pozwanego, jednak nie są one objęte niniejszym postępowaniem). Powodowi przysługuje więc roszczenie o zwrot tych kwot w całości – w przypadku umowy (...) wysokość roszczenia odpowiada sumie wpłaconych składek – 197 132 zł, a w przypadku umowy (...) – 166 804 zł. Z pierwszej wierzytelności powód dochodził (s.2 pozwu) jedynie kwoty 70 996,76 zł (197 132 – 126 135,24 zł), a z drugiej 60 074,18 zł (166 804 – 106 729,82) – co łącznie daje kwotę 131 070,94 zł, którą należało zasądzić na rzecz powoda. O odsetkach sąd orzekł na podstawie art. 481 kc i art. 455 kc, uznając, że terminem, w którym pozwany powinien spełnić świadczenie jest upływ 14 dni od doręczenia odpisu pozwu (a więc 29 stycznia 2019 roku). Odsetki należne są od dnia następnego. Przedprocesowe wezwanie do zapłaty z 21 maja 2018 roku oparte było o uchylenie się przez powoda od oświadczenia złożonego pod wpływem błędu, a ta podstawa roszczenia nie była zasadna. Dłużnikiem jest przy tym tylko jeden z pozwanych, gdyż świadczenia spełniane były na jego rzecz. Uznanie, że umowa jest nieważna, a w konsekwencji powodowi przysługuje wierzytelność wobec podmiotu, na rzecz którego spełniał świadczenia (i brak wątpliwości co do wypłacalności tego pozwanego), powoduje, że brak jest podstaw do przypisywania odpowiedzialności drugiemu z pozwanych, tj. (...) SA – bez względu na to, jak oceni się zachowanie pracownika tego podmiotu podczas oferowania produktu. Odpowiedzialność (...) SA mogłaby mieć charakter odszkodowawczy, tymczasem nie sposób przyjąć aby w dacie zamknięcia rozprawy w majątku powoda została wyrządzona szkoda, pomimo spełnienia przez niego nienależnego świadczenia. W miejsce spełnionego świadczenia w skład majątku powoda wchodzi bowiem wierzytelność o jego zwrot, której istnienie zostaje stwierdzone wyrokiem. O kosztach procesu sąd orzekł na podstawie art. 98 kpc i art. 102 kpc. W pierwszej kolejności na rzecz powoda zasądzono od pozwanego, który przegrał sprawę zwrot poniesionych kosztów procesu obejmujących 6 554 zł opłaty, 17 zł opłaty skarbowej oraz 6 480 zł wynagrodzenia pełnomocnika – ustalonego w wysokości 120% stawki minimalnej z uwagi na wkład pełnomocnika w rozstrzygnięcie sprawy, obejmujący również czynności zmierzające do polubownego przeprocesowego załatwienia sprawy. Na podstawie art. 102 kpc oddalony został wniosek drugiego z pozwanych o zasądzenie kosztów procesu. Uwzględnić bowiem należało, że oddalenie powództwa przeciwko (...) SA było przede wszystkim skutkiem przyjęcia, że zawarta umowa była nieważna, a nie uznaniem, że pozwany nie mógłby ponosić odpowiedzialności za szkodę. W tych okolicznościach Sąd orzekł jak w sentencji wyroku.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.