W oparciu o te zarzuty, szeroko w apelacji uzasadnione, domagał się zmiany zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa i zasądzenia kosztów postępowania za obie instancje, ewentualnie żądał uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji. Powódka wniosła o oddalenie apelacji i zasądzenie od powoda kosztów postępowania apelacyjnego. W dalszym toku postępowania obie strony składały wnioski dowodowe, które jednak nie zostały uwzględnione. Sąd Apelacyjny ustalił i zważył, co następuje. Apelacja jest zasadna jedynie w części. Na wstępie należy zaznaczyć, że wbrew stanowisku prezentowanym przez pozwanego, niniejsza sprawa nie może zostać zakwalifikowana jako SLAPP, czyli strategiczny pozew skierowany przeciwko udziałowi społecznemu. Żadne okoliczności sprawy nie wskazują na to, że celem działania powódki było wywołanie efektu mrożącego, tj. zniechęcenie przedstawicieli mediów, w tym pozwanego, do zajmowania się określoną dziedziną życia publicznego. Sam w sobie fakt, że pomiędzy tymi samymi stronami toczą się łącznie trzy postępowania dotyczące publikacji pozwanego (niniejsza sprawa jest pierwszą), nie uzasadnia takiego wniosku, zwłaszcza, że nie miały miejsca sytuacje, by powódka odmawiała informacji dotyczących zagadnień objętych mi publikacjami. Trudno w takim wypadku przyjąć, że doszło do nadużycia prawa w opisany wyżej sposób skoro powódka jako uczestnik obrotu, działający w specyficznym segmencie rynku, nie może zostać pozbawiona możliwości ochrony swego dobrego imienia (renomy), naruszonego publikacjami pozwanego. Przechodząc do samej sprawy – Sąd Okręgowy poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne, które znajdowały oparcie w zgromadzonych w sprawie i prawidłowo ocenionych dowodach. Stąd Sąd Apelacyjny akceptuje je w pełni i bez zbędnego powtarzania czyni własnymi. Pozwany podniósł szereg zarzutów, które odnosiły się do podstawy faktycznej rozstrzygnięcia. W pierwszej kolejności zarzucono naruszenie art.230 k.p.c. poprzez uznanie, że pozwany nie kwestionował sposobu naprawienia ewentualnych naruszeń, szkody, czy też żądania zapłaty określonej kwoty na cel społeczny, podczas gdy kwestionował on roszczenie co do zasady, a więc także w opisanym wyżej zakresie. Zarzut ten nie może odnieść żadnego skutku ponieważ jego uzasadnienie nie mieści się w dyspozycji powołanego przepisu. Reguluje on tzw. milczące przyznanie faktów stanowiących podstawę żądania pozwu. Odnosi się więc do podstawy faktycznej dochodzonego żądania, a nie do stanowiska procesowego strony pozwanej, wobec czego nie znajdował w sprawie zastosowania, nawet jeśli Sąd Okręgowy przepis ten przywołał w swoim uzasadnieniu. Dalej skarżący zarzucił naruszenie art.233 § 1 k.p.c. poprzez pominięcie oczywistych sprzeczności w zeznaniach świadków strony powodowej z jednoczesnym oparciem wyroku o ich treść pomimo tego, że nie posiadali oni wiadomości specjalnych z zakresu prawa budowlanego, a powódka nie wnioskowała o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego. Nadto w osobistej apelacji pozwanego zarzucono, że sposób oceny jego zeznań jako niewiarygodnych i stanowiących przejaw taktyki procesowej narusza prawo pozwanego do niezwisłego i bezstronnego sądu, zagwarantowane w art.45 Konstytucji RP. Dodatkowo zarzucił, że uniemożliwiono mu zadawanie pytań świadkom B. R. i K. P., a także uniemożliwiono wygłoszenie mowy końcowej. Co do tych ostatnich zarzutów, związanych ze sposobem przesłuchania świadków i niemożnością osobistego wygłoszenia mowy końcowej (w imieniu pozwanego uczynił to jego pełnomocnik) należy stwierdzić, że w trakcie rozprawy w dniu 31 marca 2022 r. i 1 kwietnia 2022 r., kiedy to Sąd Okręgowy przeprowadził kwestionowane czynności procesowe, nie zostało złożone zastrzeżenie z art.162 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem, strona powinna zwrócić uwagę sądu na uchybienie przepisom postępowania, wnosząc o wpisanie zastrzeżenia do protokołu, co może uczynić najpóźniej na kolejnym posiedzeniu (§ 1). Stronie zastępowanej przez adwokata (jak w niniejszym wypadku), która zastrzeżenia nie zgłosiła, nie przysługuje prawo powoływania się na to uchybienie w dalszym toku postępowania. Wobec braku zastrzeżenia, nawet gdyby uznać, że sposób procedowania przez Sąd Okręgowy był wadliwy (czego Sąd Apelacyjny nie twierdzi), to i tak pozwany utraciłby prawo do podniesienia związanego z tym zarzutu procesowego. Jeśli zaś chodzi o zarzut wadliwej oceny dowodów, jak się zgodnie przyjmuje w judykaturze, jego istota sprowadza się do braku logicznych powiązań pomiędzy wnioskami wynikającymi z dowodów, a podstawą faktyczną rozstrzygnięcia. Zarzut jest zasadny wtedy, jeśli poczynione w sprawie ustalenia nie znajdują oparcia w dowodach albo wręcz pozostają z nimi w sprzeczności w taki sposób, że nie dają się pogodzić z tymi dowodami. Obowiązkiem skarżącego jest wskazanie które ustalenia są dotknięte tą wadą oraz do którego dowodu zarzut się odnosi, przy czym winien on także wyjaśnić jakie przepisy procesowe zostały naruszone przy dokonywaniu – wadliwych wedle skarżącego – ustaleń faktycznych. Dopiero bowiem wtedy, w granicach związania zarzutem (zob. uchwała SN 7 sędziów - zasada prawna z dnia 31 stycznia 2008 r., III CZP 49/07) sąd odwoławczy ma możliwość dokonania oceny, czy w istocie wytknięte nieprawidłowości w sprawie miały miejsce, a jeśli tak, czy w istotny sposób wpłynęły na treść rozstrzygnięcia. Nie jest natomiast wystarczające ogólnikowe powołanie się na bliżej niesprecyzowane dowody, z którymi mają pozostawać w sprzeczności fakty przyjęte za podstawę orzekania, ani przedstawienie własnej wersji wydarzeń. Ponadto sprzeczność ma dotyczyć faktów, a nie oceny prawnej. Apelacja nie spełnia tych wymogów. Poza kwestionowaniem oceny swoich zeznań skarżący nie wskazał bowiem które dowody oceniono wadliwie, ani na tym polegało uchybienie Sądu Okręgowego. Apelacja w tej części ogranicza się do kwestionowania stanowiska tego Sądu o braku rzetelności pozwanego w zakresie gromadzenia informacji dotyczących działalności powodowej spółki, o czym będzie jeszcze mowa. Jeśli zaś chodzi o dowód w postaci zeznań pozwanego – także w tym wypadku nie wskazano w jaki sposób sąd Okręgowy miał uchybić zasadom wynikającym z art.233 § 1 k.p.c. Apelacja nie podjęła nawet próby wykazania, że oceniając materiał dowodowy, Sąd Okręgowy popełnił uchybienia polegające na braku logiki w wiązaniu faktów z materiałem dowodowym, albo też że wnioskowanie Sądu wykracza poza schematy logiki formalnej lub wreszcie, że Sąd wbrew zasadom doświadczenia życiowego nie uwzględnił jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo-skutkowych. Wszystko to czyni niezasadnym zarzut naruszenia art.233 § 1 k.p.c. Podobnie należy ocenić zarzut naruszenia art.
poprzez pominięcie dowodów z wydruku zawierającego artykuł opublikowany na portalu (...) oraz z raportu Ministerstwa Zdrowia, które miały służyć wykazaniu rzetelności działań pozwanego. Sąd Okręgowy wnioski te pominął jako nieistotne i nieprzydatne dla sprawy, a nadto spóźnione. Ocenę tę Sąd Apelacyjny podziela. Artykuł odnoszący się do tej samej tematyki, a opublikowany w innym medium nie może stanowić dowodu na to, że przed publikacją swoich artykułów pozwany dochował należytej staranności Dowodzi on jedynie tego, że miała miejsce publikacja określonej treści, wobec czego dowód jest nieprzydatny do wykazania okoliczności wskazanych w tezie dowodowej (art.
Ponadto zarówno rzeczony artykuł, jak i raport Ministerstwa Zdrowia ukazały się po dacie publikacji ostatniego z artykułów (tj. odpowiednio w dniu 22 stycznia 2022 r. i 31 grudnia 2021 r.) i dlatego nie mogą stanowić podstawy do wykazania stanu istniejącego w dacie publikacji artykułów. Podkreślenia wymaga w tym miejscu, że momentem miarodajnym dla oceny, czy dziennikarz dochował wymaganego stopnia staranności, jest moment rozpowszechnienia materiału prasowego. Późniejsze wyjście na jaw (zwłaszcza w procesie) nowych istotnych okoliczności dotyczących tematu poruszonego w tym materiale nie powinno zatem mieć wpływu na odpowiedzialność jego autora czy wydawcy (zob. M. Zaremba [w:] K. Drozdowicz, M. Łoszewska-Ołowska, M. Zaremba, Prawo prasowe. Komentarz, WKP 2018, art. 12 i powołane tam orzecznictwo ETPCz). Niezależnie od tego w swojej apelacji pozwany podniósł, że otrzymał raport Ministerstwa Zdrowia w dniu 17 grudnia 2021 r. (k.1117), a wniosek dowodowy został zgłoszony w piśmie z 3 marca 2022 r. Art.458 5 § 4 k.p.c. przewiduje natomiast, że dalsze twierdzenia i dowody na ich poparcie (tj. niezgłoszone w pozwie, odpowiedzi na pozew lub w terminie wskazanym przez przewodniczącego) powinny być powołane w terminie dwóch tygodni od dnia, w którym ich powołanie stało się możliwe lub wynikła potrzeba ich powołania, a sankcją za opóźnienie jest pominięcie dowodu. Ze stanowczej redakcji powołanego przepisu („twierdzenia i dowody (…) podlegają pominięciu”) wynika, że zasadą jest pominięcie dowodu, a odstępstwo od niej może mieć miejsce wyjątkowo, w razie wystąpienia przesłanek przewidzianych w dalszej części § 4, w tym zachowania dwutygodniowego terminu. Jak wskazano wyżej, w odniesieniu do wymienionych dowodów powód nie zachował terminu, co samo w sobie prowadzić musiało do oddalenia wniosku. Zaznaczyć też trzeba, że postępowanie niniejsze toczyło się przeciwko pozwanemu jako przedsiębiorcy prowadzącemu działalność zarobkową, związaną z publikacją materiałów prasowych. Wprawdzie pozwany nie sformułował odrębnego zarzutu dotyczącego błędnych ustaleń faktycznych, to jednak w uzasadnieniu apelacji kwestionował niektóre fakty ustalone przez Sąd Okręgowy. Dotyczy to np. okoliczności, że – poza bezspornym faktem, że prezes zarządu powodowej spółki nie wyraziła zgody na spotkanie z pozwanym w okolicznościach ustalonych przez Sąd Okręgowy – pozwany twierdził, że próbował kilkakrotnie nawiązać kontakt z powódką, a widząc, że nie chce ona celowo rozmawiać z dziennikarzami, zdecydował się na publikację (k.1101). Kwestionował też ustalenia Sądu Okręgowego, że znaczny zasięg artykułów internetowych (kilkadziesiąt tysięcy osób) wpłynął negatywnie na odbiór działalności powódki (s.9 apelacji, k.1102), choć nie podważał oceny zeznań świadka G. Z., w oparciu o które ustalenia te zostały poczynione. Błędy w ustaleniu stanu faktycznego mogą być jednak wytykane wyłącznie w ramach zarzutów dotyczących naruszenia prawa procesowego (tak SN min. w wyrokach: z 30 maja 2003 r., III CKN 1137/00; z 11 grudnia 2002 r., I CKN 960/00; z 30 marca 1998 r., III CKN 451/97), a te – jak wskazano wyżej – okazały się nieskuteczne. Wnioski dowodowe pozwanego okazały nie niezasadne. Domagał się on dopuszczenia dowodu z dokumentów w postaci prywatnego aktu oskarżenia wniesionego przez powodową spółkę przeciwko pozwanemu, raportu Ministra Zdrowia (pominiętego przez Sąd Okręgowy), protokołów przesłuchań świadków oraz protokołu kontroli przeprowadzonej przez Państwową Inspekcję Sanitarną, znajdujących się w aktach sprawy III K 747/20 Sądu Rejonowego Katowice - Wschód w Katowicach na okoliczność ich treści. Ponadto pozwany wniósł o dopuszczenie nagrań rozmów odbytych z P. G. (członkiem zarządu spółki matki wobec powódki) oraz B. K., prezes zarządu powodowej spółki wraz z pisemnym oświadczeniem osoby towarzyszącej rozmowie, celem wykazania, że powódka nie rości sobie żadnych pretensji wobec pozwanego, z rozmów przeprowadzonych w lipcu 2023 r. z M. S., byłym krajowym konsultantem w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej, B. D., obecnie piastującą to stanowisko oraz A. L., wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych i rajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych, na okoliczność nieprawidłowości w pracy laboratorium powódki, a także z nagrania rozmowy przeprowadzonej z pracownikiem sekretariatu powodowej spółki przed pierwszą publikacją celem wykazania, że pozwany podjął próbę kontaktu z powódką i wyrażał gotowość do kontaktu. Dowody dotyczące utrwalonych rozmów zostały przekazane w postaci nośników. Powódka sprzeciwiała się dopuszczeniu tych dowodów, a na wypadek gdyby wnioski dotyczące rozmowy z udziałem B. K. zostały uwzględnione, wniosła o dopuszczenie dowodu z jej oświadczenia, ewentualnie z przesłuchania w charakterze strony, na okoliczność, że powódka nie zrezygnowała z dochodzonych roszczeń, a sama rozmowa została przedstawiona w sposób wyrwany z kontekstu. W dalszym toku postępowania wniosła o dopuszczenie dowodu z nieprawomocnego wyroku Sądu Rejonowego Katowice – Wchód w Katowicach, wydanego w sprawie III K 747/20 w dniu 23 sierpnia 2024 r., uznającego pozwanego za winnego zarzucanych mu czynów (których dotyczy także niniejsze postępowanie), a wyczerpujących zmaniona przestępstwa z art.212 § 1 i 2 k.k. w związku z art.12 k.k. Odnosząc się do wniosków pozwanego należy stwierdzić, że stanowisko wyrażone przez P. G. (osobę trzecią wobec powodowej spółki) nie ma znaczenia w sprawie. Podobnie należy ocenić wypowiedzi B. K., skoro powódka podtrzymywała żądanie pozwu i nigdy nie było jej intencją cofnięcie żądania. W konsekwencji nieprzydatny dla sprawy jest również dowód w postaci oświadczenia osoby, która była świadkiem tej rozmowy. Co do wniosku dotyczącego utrwalonych nagrań z rozmów przeprowadzonych z M. S., B. D. oraz A. L. to po pierwsze, miały one miejsce po upływie znacznego czasu od publikacji, co samo w sobie czyni dowód nieprzydatnym. Pozwany nie twierdził nawet, że przed publikacją uzyskał od tych osób informacje o sposobie funkcjonowania laboratorium powódki, a niezależnie od tego osoby miałyby zeznawać o kwestiach wymagających wiadomości specjalnych. Wniosek o dopuszczenie dowodu z rozmowy utrwalonej przed pierwsza publikacją był natomiast spóźniony – kwestia ta była przedmiotem rozważań Sądu Okręgowego, dotyczyły jej także zeznania świadka A. G., która podała okoliczności inaczej, niż przedstawił je pozwany. W takim stanie rzeczy obowiązkiem pozwanego było zaoferowanie tego dowodu już w toku rozprawy przed Sądem Okręgowym, co jednak nie miało miejsca. Pokreślenia wymaga też, że zaskarżony wyrok nosi datę 4 kwietnia 2022 r., a apelacja pozwanego – 24 i 25 maja 2022 r. Rozprawa apelacyjna odbyła się w dniach 15 grudnia 2023 r. i 15 lutego 2024 r., a pozwany wystąpił z wnioskiem w piśmie z 10 października 2024 r., tj. w przeddzień kolejnej rozprawy. Zważywszy na to, że pomiędzy stronami toczą się również inne postępowania dotyczące publikacji pozwanego dotyczących działalności powódki, niewiarygodne (i w żaden sposób nie uprawdopodobnione) jest twierdzenie, że pozwany odszukał nagranie dopiero po czterech latach od chwili jego wykonania. W konsekwencji niosek ten należało uznać za spóźniony na podstawie art.381 k.p.c., tym bardziej, że jego przeprowadzenie i umożliwienie obrony stronie powodowej wiązałoby się ze zwłoka w rozpoznaniu sprawy. Oddaleniu podlegały też wnioski dowodowe powódki – w zakresie oświadczenia członka jej zarządu, ewentualnie przesłuchania w charakterze strony jako konsekwencji oddalenia wniosku pozwanego. Bez znaczenia dla sprawy było natomiast, że wobec pozwanego zapadł wyrok skazujący za czyny, których dotyczy niniejsze postępowanie, skoro wyrok ten nie był prawomocny i nie rodził skutku z art.11 k.p.c. Ostatecznie zatem Sąd Apelacyjny uznał, że pozwany nie zdołał wzruszyć podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku. Nie można podzielić również zarzutów apelacji co do wadliwości zastosowania prawa materialnego w zakresie stwierdzenia naruszenia dobra osobistego powódki oraz zobowiązania do usunięcia skutków naruszenia poza zapłatą zadośćuczynienia. Słusznie Sąd Okręgowy wskazał, że odpowiedzialność pozwanego jako autora i wydawcy pięciu artykułów prasowych dotyczących działalności powódki, a opublikowanych w portalu internetowym (...) i serwisie społecznościowym (...), należy oceniać na podstawie art.23 k.c. i art.24 k.c. w związku z art.37 i art.38 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Obowiązkiem powódki było zatem wykazanie, że na skutek działań pozwanego doszło do naruszenia jej dobra osobistego, zaś pozwany winien obalić domniemanie bezprawności wynikające z art.24 § 1 k.c. Jak już wskazał Sąd Okręgowy, uchylenie bezprawności ma miejsce w razie wykazania przez dziennikarza, że przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych działał w obronie społecznie uzasadnionego interesu oraz wypełnił obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności (uchwała SN z 18 lutego 2005 r., III CZP 53/04). Działanie dziennikarza w ramach dozwolonej krytyki służącej interesowi publicznemu prowadzi do wyłączenia bezprawności działania jedynie wówczas, gdy krytyka ma charakter rzeczowy i jest rzetelna (wyrok SN z dnia 7 lipca 2005 r., V CK 868/04). W orzecznictwie mocno zaznacza się też przekonanie, że nawet zachowanie należytej rzetelności nie zwalnia dziennika z odpowiedzialności, jeżeli przedstawione okoliczności nie są prawdziwe. Wskazuje się, że podjęte przez dziennikarza działania nawet w obronie uzasadnionego społecznie interesu, w ramach dozwolonej krytyki, nie obalają domniemania bezprawności w razie podania faktów nieprawdziwych, w kontekście bezzasadnie przypisującym osobie krytykowanej uwłaczające cechy i niewłaściwe postępowanie. Zgodnie bowiem z art. 12 ust. 1 pkt 2 ustawy z 1984 r. Prawo prasowe granicę wolności prasy stanowi także obowiązek poszanowania i ochrony cudzych dóbr osobistych, co oznacza, że wkraczanie w tę sferę uzasadnione jest tylko w zakresie niezbędnym do osiągnięcia społecznego celu publikacji i przy użyciu środków, które będą najmniej dotkliwe dla godności i czci osoby krytykowanej. Dopuszczalna krytyka nie może zatem odbywać się w sposób godzący w cześć, godność osobistą, wizerunek, nazwisko, prawo do intymności i inne dobra osobiste osoby krytykowanej (wyrok SN z 18 czerwca 2003 r., II CKN 226/01). Przedstawianie naruszających cudze dobra osobiste informacji nieprawdziwych nie mieści się w granicach dopuszczalnej swobody wypowiedzi, manipulowanie prawdą o rzeczywistości nie może być bowiem akceptowane. Społeczeństwo nie odnosi żadnej korzyści z wolności słowa pozbawionej odpowiedzialności, rozumianej jako aprobata dla rozpowszechniania informacji nieprawdziwych (postanowienie SN z dnia 19 kwietnia 2022 r., I CSK 1217/22). Jeżeli rozpowszechniany materiał zawiera informacje, a zatem fakty podlegające wartościowaniu prawda - fałsz, to co do zasady informacje te muszą spełniać kryterium zgodności z prawdą, i to zgodności rozumianej całościowo, a nie ograniczającej się do wyrwanych z kontekstu okoliczności czy zdarzeń, które mogą oddawać półprawdę, ale też - odpowiednio dobrane - kształtować obraz rażąco nieprawdziwy. Przedstawianie naruszających cudze dobra osobiste informacji nieprawdziwych nie mieści się w granicach dopuszczalnej swobody wypowiedzi (wyrok SN z 17 stycznia 2020 r., I CSK 724/14). Nie może budzić żadnych wątpliwości doniosła rola, jaką w demokratycznym państwie prawnym pełnią media – ich działalność jest wręcz fundamentem i zarazem gwarancją ustroju demokratycznego. Zasada wolności mediów, wyrażona w art.14 Konstytucji RP i podniesiona do rangi zasad ustrojowych, została ściśle powiązania z zasada wolności wypowiedzi (art.54 Konstytucji RP). Rolą dziennikarzy jest rozpowszechnianie informacji i idei dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie. Pozostaje to w ścisłym związku z prawem opinii publicznej do otrzymywania informacji (wyrok TK z 9 listopada 2010 r., K 4/06). Wolność wypowiedzi dziennikarzy wyrażających opinie w interesie publicznym podlega szczególnej ochronie na podstawie art. 10 ust. 1 EKPC (wyrok ETPC z 4 lipca 2017 r., 10947/11 ). Zgodnie z art.1 prawa prasowego, prasa korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Rację ma skarżący, gdy twierdzi, że zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu, co wynika z art.10 ust.1 prawa prasowego. Przepis ten przewiduje jednak, że dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa. Przyznanie mediom pozycji kontrolera życia publicznego wiąże się bowiem nie tylko z uprawnieniami, ale i obowiązkami. Dotyczą one min. konieczności zachowania właściwej staranności przy gromadzeniu materiału prasowego. Im większa waga problemu, a przez to i społeczny wydźwięk publikacji, tym większą należy zachować staranność. Interes publiczny, w ochronie którego działa dziennikarz, niewątpliwie doznałby szwanku gdyby publikacje prasowe nie zostały poprzedzone rzetelnymi działaniami zmierzającymi do ustalenia prawdziwego stanu rzeczy. Art.12 prawa prasowego nakłada na dziennikarza obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości lub podania ich źródła, a nadto zobowiązuje go do ochrony dóbr osobistych. Obowiązek ten ciąży na dziennikarzu zarówno na etapie gromadzenia danych wyjściowych i materiałów do przygotowanej publikacji, jak i na etapie selekcji materiału stanowiącego podstawę tekstu. Jak wskazuje się w judykaturze (np. wyrok SA we Wrocławiu z dnia 30 maja 2008 r., I ACa 371/08), na etapie wykorzystania materiałów prasowych istotne jest przede wszystkim wszechstronne, a nie selektywne przekazanie informacji, przedstawienie wszystkich okoliczności i niedziałanie „pod z góry założoną tezę”, a także rozważenie powagi zarzutu, znaczenia informacji z punktu widzenia usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa oraz potrzeby (pilności) publikacji. Na gruncie art.10 ust.1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka wskazuje się, że korzystanie w odpowiedni sposób ze swobody wypowiedzi jest sprawą złożoną i delikatną. Wiąże się z „obowiązkami i odpowiedzialnością”, a w przypadku dziennikarzy mających za zadanie przekazywać informacje, również z ograniczeniami, jakie prasa musi dobrowolnie na siebie narzucić. Ze względu na te „obowiązki i odpowiedzialność” dziennikarze korzystają z gwarancji umożliwiających im publikowanie informacji o sprawach publicznie ważnych, pod warunkiem że działają w dobrej wierze i na ścisłej podstawie faktycznej i prawnej oraz zapewniają wiarygodną i precyzyjną informację zgodną z etyką dziennikarską. Przy wykonywaniu swojego zawodu dziennikarze podejmują na bieżąco decyzje, w których określają granice między prawem ogółu do informacji i prawem innych do poszanowania życia prywatnego (…). W swoich wyborach w tym zakresie muszą kierować się zawodowymi kodeksami i zasadami etycznymi. W przypadku informowania o osobach publicznych istotne są rzetelność środków użytych do uzyskania informacji i przekazania ich ogółowi oraz szacunek do osoby, której dotyczą. W rezultacie artykuł uproszczony i okrojony, mogący wprowadzić czytelnika w błąd, może znacznie utrudnić i ograniczyć jego wkład w debatę publiczną. Równocześnie sposób przekazania informacji należy do wolności dziennikarskiej. Dziennikarze mają swobodę decydowania o szczegółach, które powinny zostać opublikowane, aby artykuł był wiarygodny, a także wyboru napływających do nich informacji i sposobu, w jaki decydują się nimi zająć. Muszą to jednak czynić w sposób uwzględniający ciążące na nich „obowiązki i odpowiedzialność” (M. A. Nowicki [w:] Komentarz do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności [w:] Wokół Konwencji Europejskiej. Komentarz do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, wyd. VIII, Warszawa 2021, art. 10 i powołane tam orzecznictwo ETPC). W wypadku, gdy przekazane informacje okażą się nieprawdziwe, judykatura zajmuje rozbieżne stanowiska. Zgodnie z bardziej restrykcyjnym podejściem, nie dochodzi wtedy do uchylenia bezprawności ponieważ przekazywanie informacji nieprawdziwych nie leży w interesie społecznym. Z drugiej strony wskazuje się, że zachowanie właściwej staranności dziennikarskiej (rzetelności) jest przesłanką, która wyłącza odpowiedzialność za naruszenie dobra osobistego. Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku, że w sytuacji konfliktu pomiędzy dwiema równorzędnymi wartościami chronionymi prawem (dobrym imieniem i wolnością mediów) nie można przyjąć założenia, że wyłącznie podanie prawdziwych informacji zwalnia dziennikarza od odpowiedzialności cywilnej. Wymóg ten, zważywszy na ograniczone możliwości dotarcia dziennikarzy do istotnych informacji, w sposób znaczący ograniczyłby rolę wolnych mediów jako niezbędnej formy kontroli sprawowanej przez społeczeństwo w demokratycznym państwie prawa. W każdym jednak wypadku dziennikarz jest obowiązany dochować właściwej rzetelności i staranności przy gromadzeniu i weryfikowaniu materiałów podlegających publikacji. W każdej konkretnej sprawie trzeba też ustalić, czy interes ogólny w przekazaniu do publicznej wiadomości określonych informacji był ważniejszy niż obowiązki i odpowiedzialność dziennikarzy (wyrok ETPC – Wielka Izba z dnia 21 stycznia 1999 r., 29183/95). Sąd Okręgowy zasadnie przyjął, że publikacje autorstwa pozwanego stawiały powódkę w negatywnym świetle – określenie Pracowni (...) słowem „blaszak” i przyrównywanie jej do osiedlowego warzywniaka zawierało w sobie negatywną ocenę profesjonalizmu powódki i musiało prowadzić do powstania u czytelników wrażenia, że działalność ta nie spełnia wymaganych standardów i nie jest profesjonalna. Informacje przedstawiane w publikacjach o tym, że w pracowni nie ma toalety i bieżącej wody, wentylacja odbywa się poprzez prostą wymianę powietrza pomiędzy pracownią i środowiskiem zewnętrznym, a pracujące w niej osoby nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa, stanowiąc przez to źródło zagrożenia dla mieszkańców G., niosły w sobie jednoznacznie negatywny wydźwięk. Pozwany w swych publikacjach akcentował, że w pobliżu placówki powódki znajdują się domy mieszkalne i placówki oświatowe, a pracownicy – z uwagi na brak właściwych zabezpieczeń – mogą być źródłem skażenia. Tak samo należy ocenić informacje o niewłaściwym postępowaniu z odpadami medycznymi i transporcie próbek pojazdem uprzywilejowanym, nielegalnie używającym sygnałów uprzywilejowania, a kierowanym przez „na wpół niewidomego” kierowcę. Wszystko to mogło rodzić i rodziło u czytelników pozwanego poczucie zagrożenia postępowaniem powódki, co bezsprzecznie godziło w jej renomę, ale mogło być też źródłem szerszego niepokoju społecznego, wywołanego informacjami o zagrożeniu dla społeczeństwa płynącym z niestaranności, a nawet lekceważenia zasad, czy braku profesjonalizmu powódki. Taki sam skutek wywierały ponawiane zarzuty kwestionujące liczbę wykonywanych testów, która wedle skarżącego była zawyżona. Potwierdzeniem takiej konkluzji (o znacznym zaniepokojeniu w społeczeństwie wywołanym publikacjami pozwanego) są liczne komentarze zamieszczane pod poszczególnymi artykułami, złożone do niniejszej sprawy. Nie można zgodzić się ze skarżącym, że „w żadnym miejscu nie dokonał on kategorycznej oceny ewentualnych nieprawidłowości” w działalności powodowej spółki, a jedynie „dokonał subiektywnego osądu i podzielił się z czytelnikami swoimi wątpliwościami, nie dokonując przy tym ich oceny” (s.6 apelacji, k.1099). Niezależnie od formy, jaką przybrały wypowiedzi pozwanego (pytania, zdania oznajmujące), wydźwięk wszystkich artykułów oraz ich tytułów był taki sam – miały one wskazywać na to, że powodowa spółka z niskich pobudek, tj. dla osiągnięcia korzyści w postaci zapłaty za przeprowadzone testy na obecność koronawirusa, dopuszcza się naruszenia obowiązujących zasad bezpieczeństwa, czym stwarza zagrożenie dla mieszkańców G.. Jak wskazano wyżej, uchylenie bezprawności dokonanego naruszenia wymagało wykazania, że pozwany dopełnił obowiązków rzetelności i staranności w gromadzeniu i przedstawieniu materiałów prasowych. Sąd Okręgowy doszedł do przekonania, że okoliczność ta nie została wykazana, a Sąd Apelacyjny do stanowiska tego się przychyla. Pozwany podejmował liczne działania zmierzające do przedstawienia powódki w złym świetle – kierował do podmiotów korzystających ze świadczonych przez nią usług, ale także do licznych organów władzy publicznej informacje o nieprawidłowościach, jakie rzekomo miały mieć miejsce w funkcjonowaniu Pracowni (...). Do chwili opublikowania ostatniego artykułu zarzuty te nie zostały potwierdzone. Powódka przedstawiła dowody potwierdzające stosowanie przez pracowników odpowiednich środków ochrony osobistej, prawidłowe segregowanie i transport odpadów medycznych (nawet mimo braku sporządzenia odrębnego dokumentu, zawierającego procedurę postępowania z odpadami), a także spełnienie wszystkich wymogów bezpieczeństwa w zakresie organizacji pracy i funkcjonowania samej pracowni. Pozwany polemizował wprawdzie z wnioskami Sądu Okręgowego, jednak nie kwestionował w apelacji mocy dowodowej zeznań świadków, w oparciu o które ustalenia te zostały poczynione (w tym G. M. i B. W.). Po wtóre, umknęło skarżącemu, że to na nim spoczywał ciężar wykazania, że dopełnił należytej staranności e gromadzeniu i weryfikacji informacji. Nie było więc obowiązkiem Sądu prowadzenie z urzędu postępowania dowodowego w postaci oględzin Pracowni (...) i z dokumentów (bliżej w apelacji nie określonych), a następnie z opinii biegłych z zakresu architektury i projektowania instalacji wodno – kanalizacyjnych i elektrycznych (s.7 apelacji, k.1100). Wprawdzie skarżący nie zarzucił wprost naruszenia art.232 k.p.c., jednak dla porządku należy zauważyć, że przepis ten w zdaniu pierwszym odnosi się do obowiązków stron, a nie do czynności sądu. Wskazuje on jedynie na ciężar dowodu w znaczeniu procesowym, czyli obowiązek przedstawienia faktów i dowodów przez strony. Nie stanowi natomiast podstawy wyrokowania sądu i nie może mieć wpływu na poprawność wydanego przez sąd rozstrzygnięcia (por. wyrok SN z dnia 15 lutego 2008 r., I CSK 426/07, wyrok SN z dnia 7 listopada 2007 r., II CSK 293/07, wyrok SN z dnia 22 maja 2003 r., II CK 367/02). Natomiast do naruszenia art. 232 zd. 2 k.p.c. może dojść jeśli sąd nie dopuścił jakiegoś dowodu z urzędu, mimo że zachodziły ku temu powody. W niniejszym postępowaniu brak było podstaw do tego, żeby brak należytej inicjatywy dowodowej strony będącej przedsiębiorcą i zastępowanej przez fachowego pełnomocnika, zastępować działaniem sądu podejmowanym z urzędu. Nie mogą odnieść żadnego skutku zarzuty pozwanego odnoszące się do ustalenia Sądu Okręgowego o incydentalnym charakterze zdarzenia polegającego na braku fartucha ochronnego u jednego z pracowników, co stwierdzone zostało w protokole kontroli przeprowadzonej przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w G.. W szczególności z dokumentu tego nie sposób wyprowadzić wniosku, że w innych okresach takie wydarzenia mogły mieć miejsce, tym bardziej, że pozwany nie kwestionował osobowych dowodów, w oparciu o które poczyniono ustalenia, że zdarzenie miało miejsce jednostkowo. Jeśli pozwany był zdania, że takie wypadki się powtarzały, a tym bardziej nagminnie, winien przedstawić odpowiednie dowody na poparcie swoich twierdzeń, czego nie uczynił. Podobnie, skoro pozwany twierdził, że środki ochrony osobistej, których zakup powódka wykazała odpowiednimi fakturami, nie były przeznaczone i wykorzystywane w Pracowni (...), a w innych pracowniach powódki, także i tę okoliczność należało wykazać, co w sprawie nie miało miejsca. Przede wszystkim jednak pozwany nie wyjaśnił na jakiej podstawie doszedł do powyższych konkluzji i nie wykazał, czy i jakie czynności podjął, aby wyjaśnić ewentualne wątpliwości. Sąd Okręgowy trafnie ocenił fotografie opublikowane przez pozwanego jako nie oddające żadnych naruszeń – osoba w żółtym swetrze wchodziła do pracowni od strony „czystej”, w której nie wymagano środków ochrony osobistej, a fotografia przedstawiająca kosz na odpady z uwagi na wąskie kadrowanie nie pozwala na stwierdzenie, czy istotnie pozostawiono go bez nadzoru, czy też został on uchwycony w chwili, kiedy pracownik odpowiedzialny na transport odpadów zajmował się ich odbiorem z pracowni. Zaznaczyć w tym miejscu należy – w odwołaniu się do twierdzeń apelacji, że o nieprawidłowościach w pracowni powódki świadczyły przedstawione fotografie – że wolność wypowiedzi dziennikarskiej chroni działania rzetelne, a przedstawienie materiału prasowego - choćby złożonego z jednostkowo prawdziwych informacji – w taki sposób, że jest on w swej wymowie nieprawdziwy, wywołuje mylne wyobrażenia i błędne, krzywdzące osądy, nie stanowi o rzetelnym jego wykorzystaniu. Rzetelność dziennikarska wyklucza nadmierną skrótowość, uproszczenie i jednostronność, w istotny sposób zniekształcające treść wypowiedzi i przez to wprowadzające odbiorców w błąd (co do wagi zbalansowanego przedstawienia cudzych racji). Wypowiedź zniekształcająca niekorzystnie treści dotyczące innej osoby godzi nie tylko w jej dobra osobiste, ale istotnie obniża czy wręcz eliminuje walor dziennikarskiego wkładu w debatę w sprawach leżących w interesie publicznym (wyrok SN z 3 października 2019 r., I CSK 294/18). Pozwany powołał się na prowadzone postępowanie karne, które miało potwierdzać opisywane przez niego nieprawidłowości – jednak zostało ono umorzone, a do chwili obecnej powódka nie spotkała się z żadnymi sankcjami związanymi z działalnością jej laboratorium (niesporne, oświadczenie pełnomocnika powódki złożone na rozprawie apelacyjnej w dniu 11 października 2024 r.) Brak rzetelności pozwanego w gromadzeniu i przedstawianiu materiału prasowego przejawiał się również w braku dążenia do zweryfikowania informacji u źródła, tj. bezpośrednio u powódki. Za Sądem Okręgowym należy stwierdzić, że działania podjęte w tym celu przez pozwanego miały pozorny charakter. Sprowadzały się one do jednorazowego kontaktu z powódką, w czasie którego pozwany zażądał dostępu do Pracowni (...), czego mu odmówiono ze względów bezpieczeństwa, a także – bez wcześniejszego umówienia się – natychmiastowego spotkania z prezes zarządu spółki, do czego także nie doszło z uwagi na jej inne obowiązki. Pozwany nie wykazał, że faktycznie zabiegał o kontakt z powódką w innym terminie, a poza sporem było, że nie przedstawił powódce w żadnej formie pytań o kwestie, które poruszył w artykułach. Niewiarygodne są przy tym twierdzenia pozwanego, że nie zdecydował się na przesłanie pytań w formie mailowej ponieważ wiadomość mogłaby trafić do spamu albo nie dotrzeć do adresata, skoro bezsprzecznie prowadził rozległą korespondencję mailową w sprawie działalności powódki, kierując swe wiadomości do licznych adresatów. Pozwany przeczy zresztą sam sobie, skoro z jednej strony twierdzi, że wielokrotnie i bezskutecznie próbował się z powódką skontaktować, a z drugiej przyznaje, że nie skierował do niej nawet zapytania w drodze mailowej, co wyjaśnił w opisany wyżej sposób. Zaznaczyć też trzeba, że kontaktując się z powódką pozwany przedstawił się jako dziennikarz pisma (...), dla którego także przygotował artykuły dotyczące powódki, na które następnie powołał się w swoich publikacjach. W judykaturze utrwalony jest pogląd, że dziennikarz powinien zapewnić zainteresowanemu realną, a nie tylko pozorną możliwość ustosunkowania się do problemów, jakie mają zostać poruszone w publikacji prasowej, czego pozwany w istocie zaniechał. Przyjmuje się nawet, że umożliwienie osobie krytykowanej ustosunkowania się do zarzutów jest jedną z zasadniczych powinności dziennikarskich (wyrok SA w Krakowie z dnia 12 maja 2017 r., I ACa 1606/16), czego nie uchyla możliwość wystąpienia o sprostowanie, na co błędnie powołał się skarżący w swej apelacji. Przeciwnie, w judykaturze nie budzi wątpliwości, że przysługiwanie osobie zainteresowanej uprawnienia do żądania opublikowania sprostowania lub odpowiedzi nie zwalnia dziennikarza od obowiązku weryfikacji informacji przez zwrócenie się do osoby zainteresowanej o zajęcie co do niej stanowiska (wyrok SN z 24 stycznia 2008 r., I CSK 338/07). Pozwany powoływał się także na okoliczność, że informacje o nieprawidłowościach ujawnionych przez kontrolerów działających pod egidą Ministra Zdrowia uzyskał jeszcze przed sporządzeniem raportu, jednak nie może ujawnić ich źródła z uwagi na tajemnicę dziennikarską. W odniesieniu do tej kwestii należy stwierdzić, że po pierwsze, czynności kontrolne zostały przeprowadzone w dniach 17 sierpnia 2020 r., 10 października 2020 r. i 30 października 2020 r., a wystąpienie pokontrolne nosi datę 13 grudnia 2021 r. Zasadnie podnosi powódka, że gdyby w toku kontroli ujawniono okoliczności o istotnym znaczeniu dla bezpieczeństwa pracowników powódki lub innych osób, albo dla prawidłowości przeprowadzanych testów, ich przedstawienie nie zajęłoby ok. 14 miesięcy. Co więcej, twierdzenie pozwanego o tym, że publikując artykuły korzystał z informacji, których źródło objęte jest tajemnicą dziennikarską, nie poddaje się weryfikacji. Nie ma to jednak znaczenia o tyle, że jak wskazał SN w wyroku z dnia 7 października 2004 r., IV CK 83/04, określony w art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy z 1984 r. Prawo prasowe obowiązek zachowania przez dziennikarza szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiału prasowego obejmuje konieczność podjęcia nieodzownych działań w postaci sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości lub podania ich źródła. Fakt wskazania na anonim jako źródła pozyskiwania informacji dziennikarskiej, nie uprawnia dziennikarza do bezkrytycznego uznania go za w pełni miarodajne źródło, które nie wymagało starannej i rzetelnej weryfikacji. Z tego wynika, że dziennikarz decydując się na publikację materiału opartego o informacje pochodzące od informatorów zastrzegających poufność, bierze na siebie ryzyko ewentualnej odpowiedzialności za naruszenia tego rodzaju materiałem dóbr osobistych innych osób. Zauważyć też wypada, że w toku postępowania sądowego pozwany podnosił wobec powódki kolejne zarzuty, powołując się na raport Ministra Zdrowia, których nie poruszał w swoich publikacjach. Pominąwszy już, że powódka obszernie odnosiła się do stawianych jej zarzutów i nie spotkała się z żadnymi sankcjami za rzekome uchybienia, zgodzić się trzeba z powódką, że stanowisko pozwanego ulegało stopniowej modyfikacji, odpowiadającej treści wystąpienia pokontrolnego, sformułowanego po ostatniej publikacji. Nie zostały zweryfikowane przez pozwanego informacje zamieszczone w jego artykułach, a dotyczące np. braku śluz (grodzi) w Pracowni (...)(w rzeczywistości zostały zabudowane i działały pełniąc swą funkcję w sposób niezakłócony), zastosowania tam wentylacji powodującej odprowadzenie powietrza z wirusem na zewnątrz pracowni (powódka stosowała specjalistyczną wentylację uniemożliwiającą wymianę powietrza z części „brudnej”), czy zatrudnienia „na wpół niewidomego” kierowcy, który miał bez wymaganego zezwolenia prowadzić pojazd uprzywilejowany i transportować odpady niebezpieczne. Co do tej kwestii ustalono, że wspomniany kierowca, choć doznał wcześniej urazu oka, zachował prawo jazdy. Nie prowadził jednak pojazdów uprzywilejowanych, co do których powódka uzyskała zresztą zezwolenia właściwego ministra. W tym miejscu należy podkreślić, że bez sprawdzenia informacji dotyczących osoby kierowcy i korzystania przez powódkę z pojazdów uprzywilejowanych pozwany złożył doniesienie na Policję, w którym twierdził, że powódka dopuściła się naruszenia prawa, a następnie w swoim artykule powoływał się na okoliczność, że w tej sprawie toczy się postępowanie, co miało uwiarygodnić jego wersję. Działanie takie stanowi jaskrawe naruszenie standardów rzetelności dziennikarskiej tym bardziej, że omawiane kwestie nie sprowadzały się do wyrażenia sądów, czy opinii, lecz dotyczyły faktów i to takich, których sprawdzenie nastręczało trudności. Pozwany nie zweryfikował także należycie informacji o liczbie testów, jakie powódka mogła przeprowadzać w ciągu doby. Jak się wskazuje w orzecznictwie, jeżeli weryfikacja wiadomości wymagałaby wiadomości specjalistycznych, to nie można wykluczyć konieczności skonsultowania się z biegłym w tej dziedzinie. Wprawdzie pozwany zasięgnął opinii eksperta – świadka T. A., jednak nie przekazał mu żadnych informacji o liczbie i rodzaju urządzeń, którymi dysponowała powódka, liczbie zatrudnianych przez nią pracowników i sposobie organizacji ich pracy. Sam świadek przyznał, że kwestia liczby wykonywanych testów wymagałaby dalszego zbadania, czego pozwany zaniechał. Pozwany nie mógł więc zasadnie liczyć, że nie przekazując istotnych informacji, o jakich mowa wyżej, uzyska stanowczą opinię eksperta, potwierdzającą lub wykluczającą tezę, na której opierał się artykuł. Nie wykazał, ani nawet nie twierdził pozwany, że podjął działania w celu uzyskania od powódki informacji o wykorzystywanych przez nią urządzeniach, liczbie zatrudnionych pracowników, czy organizacji ich czasu pracy. Nie dysponując taką wiedzą (i nie przekazując niezbędnych informacji ekspertowi) pozwany podważył jednak publicznie wiarygodność powódki, kwestionując podane przez nią informacje dotyczące liczby wykonywanych testów. Ostatecznie zasadna okazała się konkluzja Sądu Okręgowego, że pozwany nie zachował należytej staranności przy publikowaniu artykułów dotyczących działalności powodowej spółki – nie zweryfikował informacji o rzekomych nieprawidłowościach, w szczególności nie zwrócił się do powódki o przedstawienie jej stanowiska w sprawie, choć – wbrew twierdzeniom apelacji – nie wiązały się z tym żadne trudności. Nie zbadał też w należyty sposób, czy możliwe jest wykonywanie takiej liczby testów, o jakiej informowała powódka, a mimo to zarzucił, że dopuszcza się ona nieprawidłowości także w tym zakresie i że czyni to z uwagi na uzyskiwane korzyści. Wielokrotnie także pozwany informował różne organy władzy publicznej o tym, że działalność powódki i zaniedbania, jakich miała się dopuszczać, zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców G.. Opublikowanie pięciu artykułów opartych na informacjach, które okazały się nieprawdziwe, doprowadziło do naruszenia dóbr osobistych powódki, a bezprawność czynu nie została uchylona z uwagi na niedochowanie niezbędnej staranności. Nie może budzić wątpliwości, że pozwany działając na lokalnym rynku prasowym pełnił doniosłą społecznie rolę tzw. publicznego kontrolera. Poza sporem pozostaje również, że jego publikacje odnosiły się do ważnego problemu z dziedziny zdrowia publicznego i o szczególnej wadze dla społeczeństwa, zwłaszcza w dobie pandemii wirusa SARS-CoV-2. Nie podlega też dyskusji, że powódka jako podmiot realizujący zadania z zakresu ochrony zdrowia powinna liczyć się ze szczególnym zainteresowaniem mediów realizujących obywatelskie prawo do informacji. Nie zwalniało to jednak pozwanego od obowiązku zachowania standardów rzetelnego dziennikarstwa, tym bardziej wobec szczególnej wagi poruszanego problemu. Pozwany jednak wymogów tych nie zrealizował. Przeciwnie, wielokrotnie formułował pod adresem powódki zarzuty, których nie zweryfikował (choć było to możliwe i nie nadmiernie utrudnione). Nie zapewnił również powódce możliwości ustosunkowania się do tych zarzutów i przedstawienia faktów dotyczących funkcjonowania Pracowni (...), czy korzystania z pojazdów uprzywilejowanych. W takim stanie rzeczy zasadne okazało się żądanie pozwu zmierzające do usunięcia skutków naruszenia i zaniechania dalszych naruszeń. Uwzględniając powództwo w tej części Sąd Okręgowy nie dopuścił się naruszenia art.24 § 1 k.c. Zastosowany środek ochrony jest bowiem adekwatny do dokonanego naruszenia. Apelacja odniosła natomiast skutek w części, w jakiej kwestionuje zasądzenie od pozwanego na cel społeczny świadczenia w wysokości 10.000 zł. Art.448 k.c. należy interpretować łącznie z art.10 Konwencji. Zasadą jest korzystanie z wolności słowa, a sankcje związane z naruszeniem tej swobody powinny być nie bardziej dotkliwe, niż to niezbędne w społeczeństwie demokratycznym i z uwagi na ważne społecznie względy. Odnosząc powyższe do niniejszej sprawy – Sąd Apelacyjny stanął na stanowisku, że zobowiązanie poznanego do złożenia oświadczenia określonej treści stanowi dla niego wystarczającą dolegliwość, pozwalającą przy tym na ochronę usprawiedliwionego interesu strony powodowej, przede wszystkim jej dobrego imienia. Środek ten, w powiązaniu z zobowiązaniem do usunięcia kwestionowanych artykułów, jest wystarczającym sygnałem dla czytelników pozwanego i innych zainteresowanych osób, wskazującym na bezprawność działań pozwanego. Zasądzenie świadczenia pieniężnego, i to nawet na cel społeczny, nosi natomiast znamiona represji i przekracza granice zakreślone powołanym przepisem konwencyjnym. Dlatego Sąd Apelacyjny uznał, że co do tego żądania powództwo nie może zostać uwzględnione. Z tych wszystkich względów Sąd Apelacyjny uznał, że w części, w jakiej apelacja okazała się zasadna, zaskarżony wyrok został zmieniony na podstawie art.386 § 1 k.p.c. W pozostałym zakresie apelacja została oddalona na podstawie art.385 k.p.c. Orzeczenie o kosztach postępowania apelacyjnego zapadło na podstawie art.98 k.p.c. w związku z § 2 pkt 4, § 8 ust.1 pkt 2 i § 10 ust.1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (tekst jedn. Dz.U. z 2023 r., poz.1935). Na koszty procesu przed Sądem Okręgowym złożyły się: - po stronie powódki – w zakresie żądania majątkowego – 500 zł tytułem opłaty od pozwu i 1.800 zł tytułem wynagrodzenia pełnomocnika; w zakresie żądania niemajątkowego – 600 zł tytułem opłaty od pozwu i 720 zł tytułem wynagrodzenia pełnomocnika, - po stronie pozwanego - w zakresie żądania majątkowego – 1.800 zł, a w zakresie żądania niemajątkowego – 600 zł tytułem wynagrodzenia pełnomocnika. Ponieważ powódka utrzymała się z żądaniem niemajątkowym, a jej powództwo w zakresie żądania majątkowego zostało oddalone, pozwany powinien jej zwrócić koszty dochodzenia roszczenia niemajątkowego, a sama powinna zwrócić pozwanemu koszty obrony przed żądaniem majątkowym. Pozwany powinien wic zwrócić powódce kwotę 1.320 zł (600 zł + 720 zł), a powódka pozwanemu – 1.800 zł. Różnica pomiędzy tymi należnościami wynosi 480 zł (1.800 zł – 1.320 zł) i taka kwota została zasądzona na rzecz pozwanego tytułem rozliczenia kosztów postępowania pierwszoinstancyjnego. Na tej samej zasadzie należało orzec o kosztach postępowania apelacyjnego – powódkę obciążają koszty postępowania wywołane apelacją w zakresie roszczenia majątkowego, które winna zwrócić pozwanemu, zaś pozwany winien zwrócić powódce koszty w zakresie oddalonej apelacji co do roszczenia niemajątkowego. Pozwany poniósł następujące koszty związane z apelacją dotyczącą roszczenia majątkowego: 500 zł tytułem opłaty od apelacji i 1.800 zł tytułem wynagrodzenia pełnomocnika (przyjęto pełną stawkę minimalną ponieważ w toku postępowania apelacyjnego pozwanego reprezentował nowy pełnomocnik, który nie działał przed Sądem Okręgowym). Powódka poniosła natomiast koszty w zakresie roszczenia niemajątkowego w wysokości 540 zł. Ostatecznie zatem powinna zwrócić pozwanemu kwotę 1.760 zł (2.300 zł – 540 zł).
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.