Sygnatura akt V C 433/21 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 29 grudnia 2022 r. Sąd Rejonowy Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, V Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: sędzia Kamil Antkowiak po rozpoznaniu w dniu 29 grudnia 2022 r. w(...) na posiedzeniu niejawnym sprawy z powództwa M. S. przeciwko (...) S.A. z siedzibą w W. o zapłatę
(1)kpc przeprowadzić dowód z przesłuchania świadka poprzez złożenie przez świadka R. A. zeznania na piśmie, a to na fakty jak we wniosku dowodowym z pkt. III.2 pozwu (k. 4 akt) oraz jak we wniosku dowodowym z pkt. 9 sprzeciwu (k. 31v akt), jednocześnie w tym celu zobowiązując świadka do złożenia w Sądzie w terminie 21 dni własnoręcznie podpisanego przez świadka tekstu przyrzeczenia oraz własnoręcznie podpisanego przez świadka tekstu zeznania odpowiadającego na tezę dowodową oraz listy pytań obu stron. Dowód ten jednak okazał się niemożliwy do przeprowadzenia, albowiem jak się następnie okazało R. A. zmarł już uprzednio w dniu (...) r. Dowód ten nie mógł być zresztą przeprowadzony wcześniej, gdyż ostatnia lista pytań strony pozwanej wpłynęła do Sądu już po – nieznanym wówczas – zgonie świadka, gdyż w dniu 30 czerwca 2021 r. Wobec tego postanowieniem z dnia 16 lutego 2022 r. Sąd postanowił wobec zgonu świadka na podstawie art. 240 § 1 kpc uchylić pkt. 1 i 2 postanowienia z dnia 8 października 2021 r. o dopuszczeniu dowodu z przesłuchania w charakterze świadka R. A.. W świetle tych okoliczności powód, który już w pozwie wnosił o przesłuchanie tego świadka, nie zdołał wykazać zawnioskowanych wówczas faktów zasadności najmu pojazdu zastępczego i przechowywania wraku w okresie objętym fakturą VAT wystawioną przez powoda oraz braku środków finansowych na zakup innego pojazdu w miejsce zniszczonego przed wypłatą odszkodowania. Odnośnie tej ostatniej kwestii należało zauważyć ( tertium non datur), że albo świadek (który był jeszcze w wieku produkcyjnym i przedemerytalnym) pracował codziennie zawodowo i tym samym już z samej pensji musiał posiadać środki na zakup niedrogiego, nastoletniego pojazdu używanego, albo jednak nie świadczył takiej pracy i nie używał tym samym pojazdu osobiście na codzienne dojazdy. Sąd nie dopuszczał już natomiast dowodu z opinii biegłego sądowego z dziedziny techniki samochodowej zgłoszonego w pkt. 3 na st. 3 pozwu (k. 4 akt), albowiem został on następnie cofnięty (k. 61), a którym miał dotyczyć m.in. ustalenia rynkowych stawek dobowych za najem pojazdu zastępczego odpowiadającego klasie pojazdowi stanowiącego własność poszkodowanego oraz odpowiadającej klasie pojazdowi najmowanemu na rynku lokalnym w okresie szkody. W pozostałym natomiast zakresie przedmiot postępowania dowodowego stanowiły już okoliczności niesporne. W końcu zaś fakt przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości i fakt uprzedniego odebrania od stron postępowania stanowiska pozwalał Sądowi zamknąć rozprawę celem wydania orzeczenia na posiedzeniu niejawnym na podstawie art. 15zzs 2 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Sąd zważył, co następuje: Powództwo okazało się niezasadne w przeważającej części. W niniejszym procesie powód M. S. domagał się od pozwanego (...) S.A. z siedzibą w W. zapłaty kwoty 5.135,25 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie, liczonymi od dnia 24 marca 2017 r., w tym kwoty: 3.726,90 – tytułem zwrotu kosztów najmu pojazdu zastępczego, 1.070,10 zł – tytułem zwrotu kosztów przechowywania wraku, kwoty 338,25 zł – tytułem zwrotu kosztów holowania wraku. Natomiast pozwany wnosił o oddalenie powództwa, kwestionując roszczenie co do zasady i wysokości. Stan faktyczny nie był zasadniczo sporny między stronami, żadna ze stron nie kwestionowała bowiem faktu zaistnienia szkody, ani odpowiedzialności strony pozwanej. Spór w niniejszej sprawie dotyczył zasadności uzupełniającego roszczenia odszkodowawczego z tytułu szkody z dnia 10 grudnia 2016 r. (najem zastępczy, koszt parkingu oraz holowania) oraz jej wysokości. Należy jednak w pierwszej kolejności wskazać, że konieczną przesłanką powstania obowiązku spełnienia świadczenia przez ubezpieczyciela jest zajście objętego umową ubezpieczenia wypadku, który ma charakter zdarzenia losowego. Świadczenie ubezpieczyciela polega na zapłacie, a więc na spełnieniu określonego świadczenia pieniężnego, przy czym przy ubezpieczeniu majątkowym dotyczącym mienia chodzi o zapłatę określonego odszkodowania za szkodę powstałą w wyniku zajścia objętego umową wypadku ubezpieczeniowego. Celem ubezpieczenia jest więc zapewnienie odszkodowania odpowiadającego szkodzie wyrządzonej w przedmiocie ubezpieczenia przez wypadki przewidziane w umowie. Przesłankami odpowiedzialności posiadacza pojazdu mechanicznego na podstawie art. 436 § 1 kc są: powstanie szkody na osobie lub w mieniu, spowodowanie szkody przez ruch mechanicznego środka komunikacji oraz związek przyczynowy między szkodą a ruchem pojazdu. W niniejszej sprawie bezspornym jest, że przedmiotowe przesłanki odpowiedzialności zostały spełnione w stosunku do posiadacza pojazdu, który wyrządził szkodę w mieniu R. A.. Roszczenie powoda wywodzi się z art. 822 § 1 kc, zgodnie z którym przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciel zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na rzecz której została zawarta umowa ubezpieczenia. Przy tym § 4 cytowanego przepisu przewiduje, że uprawniony do odszkodowania może dochodzić roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela. Regulację tę powtarza art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (t. jedn. Dz. U. z 2022 r., poz. 2277). Jednocześnie art. 36 ust. 1 wymienionej ustawy przewiduje, że przy odpowiedzialności ubezpieczyciela odszkodowanie ustala się i wypłaca w granicach odpowiedzialności cywilnej posiadacza lub kierującego pojazdem mechanicznym, najwyżej jednak do ustalonej w umowie ubezpieczenia sumy gwarancyjnej. Wysokość odszkodowania powinna być natomiast określona według reguł wskazanych w art. 363 kc. Między stronami bezspornym było, że pozwany zobowiązany był do zapłaty powodowi odszkodowania za szkodę wyrządzoną na skutek kolizji drogowej mającej miejsce w dniu 10 grudnia 2016 r., a to w ramach umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego kierowanego przez sprawcę przedmiotowej szkody, a więc na podstawie art. 822 § 1 kc w zw. z art. 415 kc w zw. z art. 436 § 2 kc. Strona pozwana przyznała, że ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone w pojeździe poprzednika prawnego powoda na skutek ww. kolizji – zderzenia dwóch samochodów pozostających w ruchu – wypłaciła bowiem jeszcze na etapie przedsądowym na rzecz powoda określoną kwotę tytułem bezspornego odszkodowania. Za utrwalone w orzecznictwie Sądu Najwyższego należy uznać stanowisko, że dla ustalenia pojęcia szkody ubezpieczeniowej należy sięgać do odpowiednich regulacji zawartych w kodeksie cywilnym ( por. np. uchwały z dnia 18 marca 1994 r., III CZP 25/94, OSNC 1994, nr 10, poz. 188 i z dnia 15 listopada 2001 r., III CZP 68/01, OSNC 2002, nr 6, poz. 74 oraz wyrok z dnia 11 czerwca 2003 r., V CKN 308/01, niepubl.). Wysokość odszkodowania powinna być określona zatem według ogólnych zasad prawa cywilnego, czyli według reguł wskazanych w art. 361 i 363 kc. Ustawodawca nie zdefiniował tam jednak pojęcia szkody, które definiuje doktryna. Przeważa stanowisko, że szkoda majątkowa to różnica między stanem majątkowym poszkodowanego, który powstał po nastąpieniu zdarzenia powodującego uszczerbek, a stanem jaki by istniał, gdyby to zdarzenie nie nastąpiło. Pojęcie szkody było przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego m.in. w uzasadnieniach wyroku z dnia 16 maja 2002 r. ( V CKN 1273/00, publ. elektr. Lex Polonica) oraz uchwały z dnia 15 listopada 2001 r. ( III CZP 68/01, OSNC 2002/6/74). Sąd Najwyższy – odwołując się do przeważającego stanowiska wyrażanego w doktrynie – stwierdził, że szkodą jest uszczerbek w prawnie chronionych dobrach majątkowych, wyrażający się w różnicy między stanem tych dóbr, jaki istniał i jaki następnie mógłby istnieć w ramach normalnej kolei rzeczy, a stanem jaki powstał na skutek zdarzenia wywołującego zmianę polegającą na uszczupleniu aktywów lub zwiększeniu pasywów. Sąd Najwyższy podkreślił, że w takim rozumieniu szkodę ujmuje przepis art. 361 § 1 kc. Przepis ten wprowadza zasadę pełnego odszkodowania, ale jednocześnie należy z niego wyprowadzać zakaz przyznawania odszkodowania przewyższającego wysokość faktycznie poniesionej szkody. Tym bardziej, że zgodnie zaś z art. 824 1 § 1 kc, o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez ubezpieczyciela z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Stosownie do treści art. 805 kc świadczenie ubezpieczyciela przy ubezpieczeniu majątkowym polega w szczególności na zapłacie określonego odszkodowania za szkodę powstałą wskutek przewidzianego w umowie wypadku. Wysokość odszkodowania powinna być ustalona według reguł określonych w art. 363 kc. Sposób naprawienia szkody został bowiem określony w art. 363 § 1 kc, który przewiduje, że naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Ograniczenie co do sposobu naprawienia szkody może niekiedy też wynikać z przepisów szczególnych. Takim przepisem jest art. 822 kc odnoszący się do umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Przewiduje on, że w jej ramach ubezpieczyciel zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim. Tym samym poszkodowany nie ma możliwości domagania się od ubezpieczyciela tzw. restytucji naturalnej, a jedynie zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej za szkodę. Jej ustalenie może mieć miejsce według kosztorysu lub też na podstawie zwrotu kosztów. W tym kontekście zwrócić należało uwagę na uchwałę Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 17 listopada 2011 r. ( III CZP 5/11, opubl: www.sn.pl), gdzie w uzasadnieniu przesądzono, że nie wszystkie jednak wydatki pozostające w związku przyczynowym z wypadkiem komunikacyjnym mogą być refundowane, istnieje bowiem obowiązek wierzyciela zapobiegania szkodzie i zmniejszania jej rozmiarów (art. 354 § 2, 362 i 826 § 1 kc). Na dłużniku powinien w związku z tym ciążyć obowiązek zwrotu wydatków celowych i ekonomicznie uzasadnionych, pozwalających na wyeliminowanie negatywnych dla poszkodowanego następstw, niedających się wyeliminować w inny sposób, z zachowaniem rozsądnej proporcji między korzyścią wierzyciela a obciążeniem dłużnika. Nie jest celowe nadmierne rozszerzanie odpowiedzialności odszkodowawczej i w konsekwencji - gwarancyjnej ubezpieczyciela, co mogłoby prowadzić do odczuwalnego wzrostu składek ubezpieczeniowych. Użyteczne mogą być wskazania judykatury na tle najmu pojazdu zastępczego dla kontynuowania działalności gospodarczej, w odniesieniu okresu refundacji, pomniejszenia odszkodowania o nieponiesione koszty eksploatacji uszkodzonego pojazdu oraz wymagań stawianych pojazdowi zastępczemu ( zob. cyt. orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 8 września 2004 r., IV CK 672/03, z dnia 2 lipca 2004 r., II CK 412/03, z dnia 5 listopada 2004 r., II CK 494/03 i z dnia 26 listopada 2002 r., V CKN 1397/00). Różnorodność okoliczności związanych z następstwami wypadku komunikacyjnego oraz sytuacją życiową poszkodowanego nie pozwala na formułowanie kazuistycznych wskazań; podlegają one indywidualnej ocenie. Z zasady proporcjonalności może natomiast wynikać zbędność najmu pojazdu zastępczego, jeżeli właściciel nie używał samochodu albo dysponuje innym samochodem nadającym się do wykorzystania. Używanie samochodu w sposób sporadyczny może z kolei uzasadniać celowość wykorzystania w sposób ekwiwalentny innego środka komunikacji. Przenosząc przedstawione rozważania na realia niniejszej sprawy stwierdzić należało, że powód nie zdołał wykazać, że łączne koszty 6.309,90 zł z tytułu najmu pojazdu zastępczego (...) od dnia 10 grudnia 2016 r. do dnia 4 lutego 2017 r., tj. łącznie przez okres 57 dni, jak i koszty 2.730,60 zł z tytułu przechowywania uszkodzonego pojazdu (...) od dnia 10 grudnia 2016 r. do 21 lutego 2017 r., tj. łącznie przez okres 74 dni, były celowe oraz ekonomicznie uzasadnione. Postępowanie dowodowe przeprowadzone w sprawie wykazało bowiem, że wartość pojazdu poszkodowanego przez wypadkiem wyniosła wielokrotnie mniej niż suma w/w kosztów, która przekraczała 9 tys. zł. Tym bardziej jeszcze niższa okazała się wartość pozostałości, które w ocenie Sądu musiała wynosić maksymalnie ok. kilkuset zł. Wszakże już w odpowiedzi na sprzeciw pełnomocnika powoda de facto zakwestionował przyjęty przez pozwanego szacunek wraku na 450 zł, skoro zarzucił, że „ jego wartość wynosi aż 450 zł” oraz podniósł, że za taką cenę nie znalazł się żaden chętny i z tego względu w dniu 21 lutego 2017 r. wrak został oddany do stacji demontażu, czyli za bezcen. W ocenie Sądu powód słusznie kwestionuje wartość wraku, która musiała być niższa. Tym bardziej, że już w dniu 16 grudnia 2016 r. (...) sporządziło raport z zamknięcia aukcji uszkodzonego pojazdu, w której najwyższa oferta w wysokości 390 zł brutto została złożona przez firmę (...) Sp. z o.o. z siedzibą w B.. Tym samym w ocenie Sądu to ta ostatnia wartość, jako określona przez podmiot trzeci dla stron, zajmujący się działalnością gospodarczą, jest najbliższa wartości rynkowej wraku pojazdu uszkodzonego marki (...)/(...) , r. prod. (...) r. Oczywistym i niespornym w sprawie jest, co zarazem zgodne było z zasadami doświadczenia życiowego i logicznego rozumowania, że wartość wraku pojazdu (przy również bezspornej szkodzie całkowitej) musiała stanowić jedynie ułamek (procent) wartość pojazdu nieuszkodzonego z dnia szkody, którą z kolei pozwany w Analizie z dnia 16 grudnia 2016 r. oszacował na kwotę 2.100 zł. Zarazem też z w/w zasad oraz okoliczności notoryjnych wynikało, że stary, wyeksploatowany samochód, mający aż ponad 100 tys. kilometrów przebiegu, który w dniu szkody był już autem 17-letnim nie mógł być wiele wart. Tym bardziej, że ceny dóbr i towarów konsumpcyjnych między 2014 a 2016 r. nawet spadły, ponieważ inflacja była wtedy ujemna (występowało wówczas zjawisko tzw. deflacji). Zatem również pojazd w 2016 r. w stanie nieuszkodzonym nie mógł być wiele wart. Powyższe rozważania z racji wszystkich w/w niskich wartości (w porównaniu do znacznie wyższej wartości przedmiotu sporu) nie wymagały już w ocenie Sądu poparcia wiedzą specjalną, tym bardziej, że byłoby to zarazem nieekonomiczne i niecelowe w realiach niniejszej sprawy. Wszakże już sam koszt ewentualnej wyceny z urzędu przez biegłego sądowego historycznych wartości pojazdu i jego wraku byłby zbliżony do tych wartości, a nadto nie był konieczny w sprawie, która wprost nie dotyczyła przecież wysokości wartości tzw. szkody całkowitej, czyli różnicy pomiędzy pojazdem nie uszkodzonym a jego pozostałościami. Sam fakt szkody całkowitej był bowiem niesporny pomiędzy stronami, zaś powód w tym procesie nie domagał się również żadnej dopłaty z tego tytułu. Nie trzeba było zatem wiedzy specjalnej, aby ocenić, że zarówno auto, jak i jego wrak, są o wiele mniej warte niż jego naprawa albo wielodniowy najem czy parkowanie. Wracając zatem do oceny zasadności najmu pojazdu zastępczego i parkowania wraku w w/w kwotach i okresach stwierdzić należy, że podnoszone przez powoda koszty z obu tych tytułów przewyższają i to znacznie wartości pojazdu przed szkodą, a tym bardziej jego pozostałości. Rację miał przy tym powód M. S., że strata w majątku poszkodowanego R. A. z tytułu kosztów w/w usług nie powstała dopiero z chwilą ich pokrycia, czyli fizycznej zapłaty, ale już z datą zawarcia odpłatnej umowy, wskutek czego po stronie poszkodowanego powstało zobowiązanie pieniężne – dług. W realiach zatem sprawy poszkodowany już w dniu 10 grudnia 2016 r. zaciągnął u powoda zarówno dług z tytułu kosztów parkowania uszkodzonego pojazdu i to na czas nieokreślony, jak i kolejny dług z tytułu wynajmu pojazdu zastępczego na okres do dnia zlikwidowania szkody komunikacyjnej w powstałej w pojeździe, a który to samochód wynajęty został zwrócony w dniu 4 lutego 2017 r. Stawka dzienna za pierwszą usługę wynosiła 36,90 zł brutto, a za drugą – 110,70 zł brutto, tj. łącznie prawie 150 zł brutto dziennie. Tym samym te koszty już po upływie 14 dni przekroczyły wartość tego pojazdu sprzed wypadku, a wartość wraku nawet już po upływie 2-3 dni. Ostatecznie zaś zaciągnął on w ten sposób zobowiązanie sięgające łącznie wartości ponad 9 tys. z tytułu usług najmu i przechowania pojazdu, który przed szkodą był wart 2,1 tys. zł, czyli dług niemal 4,5-krotnie wyższy od wartości auta, jak słusznie podnosił pozwany, a którego to wyliczenia nie kwestionował powód. Tak wysokie koszty sprzecznie są niewątpliwie z powołaną wyżej zasadą proporcjonalności, gdyż prowadzą do drastycznego zachwiania rozsądnej proporcji między korzyścią wierzyciela a obciążeniem dłużnika. Rację trzeba przyznać w tym kontekście pozwanemu, że takie zachowanie poszkodowanego uznać należy za niecelowe, nielogiczne i pozbawione ekonomicznych podstaw. Nikt rozsądnie i logicznie myślący nie przechowuje przecież za łączną sumę ponad 2.730,60 zł rzeczy wartej jedynie kilkaset złotych. Podobnie nikt racjonalnie działający nie wynajmie za prawie 6.309,90 zł auta, które ma zastępować samochód wart niewiele ponad 2 tys. zł. Niewątpliwie takie absurdalne i irracjonalne postępowanie nie może zasługiwać na ochronę prawną. Przeciwne zaś wnioskowanie i uznanie roszczenie za uzasadnione prowadziłoby natomiast do nadmiernego rozszerzania odpowiedzialności odszkodowawczej i w konsekwencji - gwarancyjnej ubezpieczyciela. Reasumując, postępowanie powoda i poszkodowanej, którzy poza wiedzą firmy ubezpieczeniowej wygenerowali koszty najmu auta zastępczego kilkukrotnie przewyższające wartość uszkodzonego samochodu, w ocenie Sądu w istocie stanowi nadużycie prawa (art. 5
- kc)( tak wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z dnia 13 kwietnia 2015 r., sygn. akt II Ca 166/15, Legalis el.). Podobnie Sąd Okręgowy w Poznaniu w uzasadnieniu wyroku z dnia 27 października 2020 r. ( sygn. akt. II Ca 1484/19) podkreślił, że „ Sąd Okręgowy w pełni podziela stanowisko Sądu Rejonowego, zgodnie z którym nie można uznać za uzasadnione wydatki przeznaczone na wynajem auta zastępczego, które łącznie przekraczają 3,5 krotność wartości pojazdu sprzed szkody . (…) Poszkodowany po powzięciu wiadomości o szkodzie całkowitej powinien niezwłocznie podjąć działania do zminimalizowania kosztów najmu auta zastępczego”. W realiach zaś niniejszej sprawy to nadużycie jest analogicznie, gdyż najem przewyższa wartość uszkodzonego pojazdu kilka razy. Z kolei koszty parkowania wraku przewyższają również wyraźnie wartość tego pojazdu, stąd również w tym zakresie dochodzone roszczenie narusza zasady słuszności. Wszakże w myśl art. 5 kc nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Choć zatem, co do zasady, poszkodowany może wynająć pojazd zastępczy i przechowywać wrak, to jednak ubezpieczyciel ma obowiązek zwrotu wydatków jedynie celowych i ekonomicznie uzasadnionych. Zaciągnięcie zaś tak drogich zobowiązań w zakresie usług najmu i parkowania pozostaje w ewidentnej sprzeczności ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa do odszkodowania. Wyraźnie bowiem nieekonomicznym, czyli niegospodarnym (sprzecznym z celem społeczno-gospodarczym) jest wygenerowanie kosztów usług drastyczne przewyższających wartość uszkodzonego pojazdu. Dodatkowo w ocenie Sądu zachowanie poszkodowanego i jego następcy prawnego zarazem było sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Z punktu widzenia zasad stosowania prawa nie jest bowiem rzeczą obojętną ocena zachowania się podmiotu prawnego pozostającego w konkretnym wypadku pod ochroną. Związana z tym zasada „czystych rąk” sprowadza się do dyrektywy, według której nie może korzystać z tej ochrony ten, kto sam narusza zwłaszcza zasady współżycia społecznego. W realiach zaś spraw powód zasadności swojego roszczenia upatrywał w mało wiarygodnym oświadczeniu poszkodowanego, którego nie potwierdziły inne dowody. W tym kontekście odnieść się jeszcze należało do samej zasadności najmu zastępczego, tym bardziej, że kwestionował ją obecnie pozwany. Nie uszło bowiem uwadze Sądu, że poszkodowany ( tertium non datur): albo (skoro był jeszcze w wieku produkcyjnym i przedemerytalnym) pracował codziennie zawodowo i tym samym już z samej pensji musiał posiadać środki na zakup niedrogiego, nastoletniego pojazdu używanego, albo jednak nie świadczył takiej pracy i nie używał tym samym pojazdu osobiście na codzienne dojazdy. Tym bardziej, że poszkodowany jedynie ogólnikowo rozróżniał „ dojazdy, wyjazdy i przejazdy”, nie podając jednak celu tych podróży, ani ich częstotliwości. Nie wynikało zatem z tego oświadczenia, czy poszkodowany używał samochodu codziennie (np. do pracy), czy jedynie sporadycznie, a nawet, czy w ogóle osobiście. W świetle tych okoliczności powód nie zdołał wykazać zasadności najmu pojazdu zastępczego w okresie objętym fakturą VAT wystawioną przez powoda oraz braku środków finansowych na zakup innego pojazdu w miejsce zniszczonego przed wypłatą odszkodowania. Jednocześnie ze złożonej przez najemcę informacji nie wynika, że nie posiadał on innego pojazdu. Powód nie wykazał zatem, że poszkodowany nie miał możliwość skorzystania z innego pojazdu (niż uszkodzony, ani najmowany), zatem wynajmowanie pojazdu zastępczego nie było właśnie celowe i ekonomicznie uzasadnione. Jak zaś wyżej wskazano zbędność najmu pojazdu zastępczego wynika z faktu, gdyż właściciel dysponuje innym samochodem nadającym się do wykorzystania. W realiach niniejszej sprawy powód natomiast nie zdołał skutecznie wykazać, a to na nim spoczywał ciężar dowodu w tym zakresie, że poszkodowany w chwili zdarzenia nie posiadał innego pojazdu, z którego nie mógłby korzystać w trakcie trwania procesu likwidacji szkody (art. 6 kc w zw. z art. 232 kpc). Jak wskazuje się w tym względzie doktrynie, jeśli uszkodzeniu uległ jeden z pojazdów, których posiadaczem jest poszkodowany, a więc ma on możliwość skorzystania z innego pojazdu w celu np. dojazdów do pracy, nie wydaje się uzasadnione pokrycie kosztów pojazdu zastępczego. W takim bowiem przypadku posiadacz nie poniesie dodatkowej szkody majątkowej. W tej sytuacji można by raczej mówić o trudnym do uchwycenia uszczerbku natury niemajątkowej, nie podlagającym wynagrodzeniu (brak podstawy prawnej, nie jest nią z pewnością art. 23-24 w zw. z art. 448
- kc)[ tak „ Odszkodowanie za niemożność korzystania z pojazdu uszkodzonego w wypadku komunikacyjnym (najem pojazdu zastępczego)”, red. nauk. E. Kowalewski, Toruń 2014; artykuł M. Wałachowska, Utrata posiadania rzeczy jako szkoda ze szczególnym uwzględnieniem pojazdu mechanicznego, str. 51]. Tym bardziej zbędny jest najem, gdy poszkodowany nie używał samochodu. Z kolei używanie samochodu w sposób sporadyczny może z kolei uzasadniać celowość wykorzystania w sposób ekwiwalentny innego środka komunikacji. Gdyby nawet kontrfaktycznie przyjąć zasadność bezterminowego najmu pojazdu zastępczego, który rozpoczął się w dniu 10 grudnia 2016 r., to i tak nie sposób było uznać aż prawie 2 miesięcy czasu trwania tej usługi za okres zasadny. Co prawda, szkoda została zgłoszona przez (...) telefonicznie na infolinię po 3 dniach, licząc od dnia wypadku z dnia 10 grudnia (sobota), gdyż dnia 13 grudnia (wtorek), co – faktycznie – uznaje się powszechnie za dopuszczalne. Zwrócić jednak należało uwagę, że poszkodowany już od dnia wypadku (z racji holowania) współpracował z pozwanym, którego już w dniu 10 grudnia upoważnił i któremu w tym samym dniu zbył wierzytelności. Powód zatem nie tylko jako cesjonariusz, ale i z racji profesjonalnego dochodzenia przeciwko (...) licznych szkód komunikacyjnych (co wynika nie tylko z innych jego spraw sądowych, ale również z treści nagrania z akt szkody z niniejszego postępowania), musiał wiedzieć, że zgłaszać telefonicznie szkody można na całodobową infolinię tego ubezpieczyciela. Nie usprawiedliwia zatem tym bardziej profesjonalnego przedsiębiorcę, jakim jest powód, który w swojej działalności zawodowej występuje zarówno sam, jak i posługuje się pełnomocnikami i pracownikami, że nie zgłosił w imieniu ostatecznie reprezentowanego przezeń poszkodowanego szkody (a w tym z tytułu wynajmu pojazdu zastępczego i parkowania wraku) już w dniu zawarcia tej umowy cesji, lecz dopiero po kilku dniach. Jednocześnie już po 3 dniach od zgłoszenia szkody, czyli 16 grudnia 2016 r. (...) S.A. dokonało oględzin uszkodzonego pojazdu, kiedy to koszt naprawy wyceniono na następujące kwoty od 5.233,28 zł poprzez 8.443,31 zł do aż 16.602,94 zł oraz sporządzono wówczas wyceny pojazdu przed i po szkodzie. Powyższe zostało następnie potwierdzone w piśmie (...) z dnia 21 grudnia 2016 r. W realiach niniejszej sprawy w ocenie Sądu o fakcie zaistnienia szkody całkowitej, czyli o tym, że koszt naprawy znacznie przekracza wartość pojazdu przed szkodą poszkodowany i powód dowiedzieli się już najpóźniej w dniu oględzin, czyli w dniu 16 grudnia 2016 r. Oczywistym w takiej sytuacji, nawet dla laika, od momentu powstania takiej szkody, w wyniku której pojazd nie nadawał się do eksploatacji jasne winno być, że naprawa zniszczonego 17-letniego pojazdu o przebiegu ponad 100 tys. nie może kosztować jedynie kilkuset złotych, a więc musi być nieopłacalna i znacznie wyższa od wartości pojazdu. Tym bardziej musiało to być jasne dla powoda, który zajmuje się zawodowo mechaniką samochodową. Zresztą już w dniu wypadku pojazd został odholowany do firmy powoda, który w pozwie w tym kontekście przecież przyznał, że pojazd odniósł znaczne uszkodzenia i nie nadawał się do dalszej jazdy oraz że szkoda miała charakter całkowity, a pojazd nie nadawał się do dalszej eksploatacji. Także treść umów przechowania i przelewu wprost dowodzi, że obie ich strony liczyły się z kasacją pojazdu i zaistnieniem szkody całkowitej. Skoro zatem drastyczne uszkodzenia były bezsporne i od początku jasne, to ani powód, ani poszkodowany nie mogli bezczynnie oczekiwać na naprawę pojazdu i przyznanie odszkodowania w wysokości kosztów oczywiście nieopłacalnej naprawy. Nadto powód nawet nie podnosił, jakoby auto nadawało się do naprawy, albo że zamierzał je przywracać do stanu poprzedniego. Zresztą nie sposób uznać za prawdziwe twierdzenie powoda, jakoby dokonanie oględzin nie stanowiło informacji o kwalifikacji szkody, skoro w realiach sprawy była ona oczywista, a nadto ich dokonanie nawet nie musi być przeprowadzone, aby stwierdzić taką szkodę całkowitą, np. w sytuacji całkowitej anihilacji (unicestwienia) pojazdu (np. w skutek spalenia, czy zatonięcia), gdyż przy takiej totalnej kasacji nie ma nawet czego badać. Tymczasem obie te strony umowy najmu ów stosunek prawny kontynuowały jeszcze przez niemal 2 miesiące, ale w ocenie Sądu czyniły to już na własne ryzyko i rachunek. Nie sposób w realiach sprawy zgodzić się z powodem, który podnosił, że poszkodowany miał prawo najmować pojazd zastępczy przez okres prowadzenia postępowania likwidacyjnego (a ponadto jeszcze przez dodatkowy okres aż 30 dni tzw. organizacji). Sam zresztą zaprzeczył sobie, skoro poszkodowany zdał pojazd zanim jeszcze oddał jego pozostałości. Tym samym zakończenie stosunku najmu miało również miejsce zanim poszkodowany zbył wrak. Jednocześnie należy sfalsyfikować kolejne twierdzenie pozwu jakoby poszkodowany przed wypłatą odszkodowania nie posiadał środków, które mógłby przeznaczyć na zakup innego pojazdu. Zresztą ta wypłata i tak nie nastąpiła na rzecz poszkodowanego, lecz cesjonariusza, któremu uprzednio przelał prawo to otrzymania tego odszkodowania. Poszkodowany nie może natomiast oczekiwać rekompensaty w postaci możliwości zakupu droższego (nowszego i lepszego) auta, niż uszkodzone, albowiem odszkodowanie nie może prowadzić do jego bezpodstawnego wzbogacenia. W badanych latach 2014-2016 ceny dóbr nawet spadły, a wynagrodzenia wyraźnie wzrosły, zatem poprawiła się siła nabywcza kupujących również na rynku samochodów używanych. Poszkodowany, jeśli pracował zawodowo jako pracownik i jeśli faktycznie pracował codziennie, to zarabiał przynajmniej minimalne wynagrodzenie (ponad 1,8 tys. zł brutto), a najpewniej nawet średnie (ponad 4 tys. zł brutto) ówczesne wynagrodzenie. Tym samym jednorazowy wydatek ok. 2 tys. zł na analogiczny do uszkodzonego pojazd leżał w pełni w możliwościach finansowych poszkodowanego, który już w grudniu 2016 r. mógł w ten sposób nabyć na własność kolejny pojazd. Wszakże obciążenie kosztami, których wysokość nie przewyższa jednomiesięcznych jej dochodów zbliżonych do przeciętnych zarobków pracowników, z reguły nie oznacza - gdy strona nie ma innych osób na utrzymaniu - że nie jest ona w stanie ponieść kosztów bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny ( por. podobnie postanow. SN z dnia 14 października 1983 r., I CZ 151/83, OSNC 1984/5/82, na kanwie kosztów sądowych). Chybionym było przy tym stanowisko powoda, zresztą odwołującego się przy tym do rzekomej notorii, jakoby regułą było, że zakup samochodu, zwłaszcza pochodzącego z rynku wtórnego, jest jedną z największych transakcji zawieranych przez przeciętnego mieszkańca Polski. Tymczasem w realiach sprawy chodziło o zakup analogicznego nastoletniego auta używanego o wartości jedynie połowy średniej ówczesnej pensji, a zatem o wartości zbliżonej, a nawet niższej od cen innych powszechnie nabywanych już jako nowe dóbr konsumpcyjnych (jak sprzęt AGD, RTV, czy telefony komórkowe), a w tym nawet innych środków transportu (jak rowery, czy hulajnogi elektryczne). Zresztą niewykluczonym jest, że z tytułu zawartej z powodem w dniu 10 grudnia 2016 r. umowy cesji poszkodowany otrzymał jeszcze jakąś cenę zbycia jego wierzytelności. Zresztą nawet, gdyby kontrfaktycznie przyjąć, że poszkodowany jednak nie posiadał środków na zakup równorzędnego auta, to rację miał w tym kontekście pozwany, że tańszym rozwiązaniem byłoby nawet zaciągnięcie kredytu w banku i żądanie od pozwanego spłaty tego kredytu wraz z odsetkami, aniżeli generowanie kosztów najmu i parkowania w wysokości ponad 9 tys. zł. Natomiast za kwotę najmu i parkowania kupiłby zaś nawet auto niewątpliwe znacznie nowsze albo lepszej klasy. Z kolei koszty ewentualnego kredytowania zakupu w 2016 r. analogicznego 17-letniego pojazdu, z racji ówczesnej ujemnej inflacji (a co za tym idzie niskich stóp procentowych), jak i ustawowo ograniczonych pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego, na pewno nie mogłyby wynieść łącznie aż sumy ponad 9 tys. zł. Zatem również zaciągnięcie kredytu okazałoby się zminimalizowaniem szkody w porównaniu do zaciągnięcia drogiego zobowiązania z tytułu najmu i parkowania. Identyczne uwagi i rozważania należy odnieść również co do także spornego czasokresu odpłatnego parkowania uszkodzonego pojazdu, który poszkodowany, czy powód w pełni mogli zagospodarować najpóźniej już po oględzinach tego wraku. Równie chybionym jak wyżej był pogląd powoda jakoby w realiach niniejszej sprawy poszkodowany miał prawo przechowywać wrak na parkingu powoda w okresie prowadzenia postępowania likwidacyjnego (a nawet jeszcze dłużej, co w praktyce nastąpiło w niniejszej sprawie). Poszkodowany w żaden sposób nie był przecież ograniczony w prawie własności swojego wraku, który nie był również w żaden sposób prawnie zabezpieczony na potrzeby jakiegokolwiek postępowania. W tym kontekście nie sposób uznać, aby pozwany dopuścił się zwłoki w przyznaniu odszkodowania z tytułu szkody całkowitej, gdyż wypłacił je już w dniu 10 stycznia 2017 r. (która to data nie została zakwestionowana – por. art. 230 kpc), czyli mniej niż 30 dni od dnia zgłoszenia (w dniu 13 grudnia 2016 r.) szkody. Zresztą niewątpliwy wpływ na czas trwania postępowania likwidacyjnego miało złożone w międzyczasie „odwołanie” poszkodowanego od wartości pojazdu ustalonej przez powoda, mimo, że przecież poszkodowany zbył już swoje prawa do odszkodowania. Notabene, nawet i on wtedy nie kwestionował już samego faktu zaistnienia szkody całkowitej. Tym bardziej powód nigdy nie kwestionował kwalifikacji szkody w pojeździe jako całkowitej. Fakt, że i obecnie powód uważa (i słusznie) za zawyżoną z kolei wartość pozostałości, to jednak nie dawało mu to prawa do wydłużania najmu i parkowania ponad rozsądną miarę, tym bardziej, że ostatecznie ani wówczas, ani nawet obecnie nie pozwał pozwanego o dopłatę do odszkodowania z tytułu niespornej szkody całkowitej, a Sąd na mocy art. 321 § 1 kpc nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie. Rację miał też powód (skoro od tej daty liczył odsetki), że pozwany mógł zakończyć postępowanie likwidacyjne w ustawowym terminie 30 dni, ustalając przesłanki swojej odpowiedzialności i dokonując wypłaty odszkodowania w tym terminie. Nie uszło przy tym uwadze Sądu, że powód dopuścił się pewnych niekonsekwencji. Choć stanął na stanowisku, że przeciętny okres potrzebny na zakup innego pojazdu z miejsce zniszczonego ma długość około 30 dni (czego zresztą niczym nie wykazał, a w tym bardziej wiedzą specjalną), to zarazem domagał się w tym postępowaniu odszkodowania jedynie za okres organizacyjny o długości 11 dni, czyli wyraźnie krótszej, a zarazem oscylującej wokół średniej pomiędzy okresami 7 lub 14 dni na zagospodarowanie wraku, który liczy na ogół pozwany. W ocenie zaś Sądu bliższy prawdzie w realiach sprawy był ten krótszy okres 7 dni, skoro chodziło o pojazd, który ostatecznie uległ kasacji w tej samej miejscowości co jego parkowanie (W.), zaś w jego miejsce mógł zostać nabyty tani używany zamiennik. Skoro zaś, jak już wyżej wskazano, poszkodowany po powzięciu wiadomości o szkodzie całkowitej powinien niezwłocznie podjąć działania do zminimalizowania kosztów najmu auta zastępczego, to tym bardziej niezwłocznym był ten krótszy 7-dniowu termin. Skoro zaś najpóźniej o szkodzie całkowitej powód i jego klient dowiedzieli się z oględzin w dniu 16 grudnia 2016 r., to najem (jak i parkowanie) winien był się zakończyć do dnia 23 grudnia 2016 r., czyli nie powinien był przekroczyć 14 dni, licząc od dnia wypadku. Nawet zatem, gdyby doliczyć do daty oględzin żądane przez powoda aż 11 dni, to i tak łączny okres zasadnego najmu (i parkowania) okazałby się krótszy niż przyznany przez (...) S.A. okres 21 dni świadczenia przez powoda obu usług. Abstrahując w tym miejscu od spornych zasadności i czasokresu dochodzonych roszczeń odnieść się jeszcze należało do równie spornej ich wysokości. W tym kontekście odnośnie przyjmowanych przez strony odmiennych stawek wynajmu pojazdu zastępczego pozwany słusznie zarzucił powodowi, że uszkodzony pojazd poszkodowanego należał do tańszej klasy (...), podczas gdy pojazd wynajęty do droższej klasy (...), co nie powinno było wpływać na wysokość przyjętej stawki. Tymczasem w tym kontekście zawodowy pełnomocnik powoda, wbrew obowiązkowi procesowemu z art. 3 kpc, aby dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą, kontrfaktycznie podał w pozwie jakoby poszkodowany najmował od powoda pojazd zastępczy (...) należący do segmentu (...), tj. rzekomo tego samego co pojazd uszkodzony (...) . Okolicznością zaś ostatecznie bezsporną, jak i notoryjną, jest to, że pojazd uszkodzony należał do tańszego, innego segmentu (...). Z niezrozumiałych zatem względów powód wynajął poszkodowanemu z natury rzeczy lepszy i droższy, a zapewne i nowszy od uszkodzonego pojazd zastępczy. (...) w momencie szkody nie był przecież od lat już produkowany, w przeciwieństwie do nadal produkowanego wówczas jeszcze (...) . Oczywistym zaś jest, że szkoda nie może stanowić dla poszkodowanego bezpodstawnego wzbogacenia. Zarazem też koszty droższego auta zastępczego lepszej klasy nie pozostają w związku adekwatnym ze szkodą i nie powinny podlegać zwrotowi. Wszakże (...) stosuje w wypożyczalniach współpracujących z nim dla aut klasy (...) stawki dobowe najmu od 55 do 75 zł netto, a dla klasy (...) od 65 do 85 zł netto, zaś szkodę w niniejszej sprawie rozliczył w stawki 70 zł netto, czyli bliskiej maksymalnej dla segmentu (...). Natomiast powód wynajął pojazd klasy (...) aż za 90 zł netto, czyli więcej niż maksymalna stawka w klasie niższej (...). Cofając zaś wniosek o biegłego nie wykazał zarazem, aby taka stawka 90 zł netto była w ogóle spotykana na rynku dla tego niższego segmentu, tym bardziej, że była nawet wyższa od maksymalnej stawki (...) dla droższego segmentu (...). Zarazem ten ewidentnie zbyt drogi najem każe przypomnieć o powołanych wyżej obowiązkach wierzyciela, aby zapobiegać szkodzie i zmniejszać jej rozmiary, czyli o tzw. zasadzie minimalizacji szkody, której zakres musi dodatkowo jeszcze pozostawać w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem szkodzącym. Zgodnie bowiem z treścią art. 361 § 1 kc zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. Nadto również wypłacona dotychczas łącznie przez ubezpieczyciela suma przyznanego odszkodowania (łącznie 4.386,75 zł, w tym ponad 2,5 tys. zł łącznie z tytułu usług najmu i parkowania) zdecydowanie przewyższa cenę zakupu (za 2.100 zł) pojazdu o wartości przed szkodą. Zgodzić należy się z pozwanym, że zgłoszone w niniejszej sprawie roszczenia z tytułu parkowania wraku i wynajmu pojazdu zastępczego, w przypadku powstania wyłączenia z eksploatacji pojazdu marki (...) (...) , wykroczyły poza zakres normalnego następstwa szkody. Tym samym wypłacone świadczenia ze znacznym naddatkiem zaspokoiły już uzasadnione roszczenia z tytułu szkody komunikacyjnej. Nie tylko bowiem, jak wyżej wyjaśniono, zawyżony okazał się nawet przyznany okres najmu i parkowania, ale i zarazem zawyżona okazała się stawka najmu stosowana przez powoda (stawka parkowania była bowiem niesporna). Reasumując, już treść art. 5 kc wystarczała na oddalenie powództwa w całości co do roszczeń o dopłatę odszkodowania z tytułu najmu i parkowania, a który to przepis materialnoprawny Sąd był obowiązany brać w sprawie pod uwagę z urzędu. Bez znaczenia już zatem było poprzednie jedynie przedsądowe uznanie zasadności usług powoda przez pozwanego poprzez fakt wypłaty na rzecz strony powodowej bezspornej kwoty odszkodowania, skoro okoliczności związane z zawarciem umów najmu i przechowania zostały wyjaśnione dopiero w ramach niniejszego postępowania sądowego. W ocenie Sądu nie istniały żadne przeszkody, aby powód, który już w dniu 10 grudnia 2016 r. zawarł z poszkodowanym umowę cesji wystąpił z pozwem cywilnym o zapłatę należności wynikających ze zdarzenia z dnia 10 grudnia 2016 r. wcześniej, a szczególności z tytułu ewentualnie zaniżonej szkody całkowitej, zamiast bezzasadnie przedłużać najem i parkowanie. Tym bardziej, że skierowanie na drogę postępowania sądowego dopiero po latach pozostałych wierzytelności, które nabył od poszkodowanego, doprowadziło do niemożności przesłuchania świadka (poszkodowanego), który zmarł już na wstępie postępowania dowodowego w niniejszej sprawie. Jako osoba zawodowo zajmująca się naprawą pojazdów powód musiał sobie zdawać sprawę z tego, jaka była rzeczywista wysokość szkody powstałej w majątku poszkodowanego. W ocenie Sądu z pewnością był w stanie oszacować wartość samochodu w stanie przed i po kolizji oraz koszty naprawy tego pojazdy i ocenić, czy jego naprawa jest ekonomicznie uzasadniona. Powód to podmiot masowo skupujący wierzytelności z OC, prowadzący warsztat, a zatem biorąc pod uwagę stan pojazdu i jego wiek mógł ocenić, iż parkowanie i najmowanie pojazdu przez ok. 2 miesiące będzie uznane za sprzeczne z ustawowym obowiązkiem minimalizacji szkody. Powód musiał zdawać sobie sprawę z powyższego, skoro w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nabywa wierzytelności od osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych i w związku z tym od wielu lat jest stroną setek procesów sądowych wszczętych z jego inicjatywy przeciwko ubezpieczycielom, w których korzysta z usług profesjonalnych pełnomocników. Nielogiczny był też argument tego pełnomocnika w niniejszym procesie, że wycena byłaby nieekonomiczna, skoro sam takie sporządza i składa do innych spraw. Zresztą w zgodnie z zapisami w CEIDG przeważającą działalnością gospodarczą (kod (...)) jego firmy jest właśnie działalność związana z oceną ryzyka i szacowaniem poniesionych strat. Trudno zatem uznać, aby powód ab initio nie wiedział, że odholowany przezeń wrak nie nadaje się do opłacalnej naprawy, ani ile jest on wart, jak i pojazd przed szkodą. Zresztą tym bardziej jako specjalista również od napraw dokładnie poznać musiał jego stan, aby świadomie i opłacalnie (skoro jego działalność zarobkowa z definicji musi być nastawiona na zysk) kupić roszczenie. Uczynił zaś to już w dniu zaistnienia szkody, a zatem był w stanie już wtedy rzetelnie ją oszacować. Powód jest przecież przedsiębiorcą i w ramach prowadzonej działalności powinien ocenić ryzyko związane z nabywaną wierzytelnością. Kontytuowanie korzystania przez poszkodowanego z pojazdu zastępczego i przechowywanie wraku w sytuacji szkody całkowitej pozostaje zatem w ewidentnej sprzeczności z obowiązkiem poszkodowanego dążenia do podejmowania działań mających na celu minimalizowanie szkody. Rację miał zatem pozwany podnosząc, że racjonalnie postępujący podmiot powinien w analogicznej sytuacji dokonać zakupu innego podobnego pojazdu, o zbliżonych parametrach i wartości, a nie korzystać z usługi wynajmu pojazdu zastępczego, który nie byłby w ogóle potrzebny, gdyby doszło do zakupu innego pojazdu. Postępowanie takie faktycznie należy ocenić jako sprzeczne z obowiązkiem nieprzyczyniania się do rozmiarów szkody (art. 362
- kc)oraz nie odpowiadające społeczno-gospodarczemu celowi zobowiązania i zasadom współżycia społecznego (art. 354 § 2 kc), a przede wszystkim sprzeczne z obowiązkiem zapobieżenia zwiększeniu się szkody (art. 16 ust. 1 pkt 2 w/w ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych). Zatem w okolicznościach niniejszej sprawy to powód za pomocą skutecznie przeprowadzonych dowodów nie zdołał wykazać – co do zasady ani wysokości - trafności swojego roszczenia o dopłatę do przedsądowo przyznanego odszkodowania z tytułu najmu pojazdu i parkowania wraku. Mając na uwadze powyższe Sąd oddalił powództwo w przeważającej części uznając, że powód w żaden skuteczny sposób nie udowodnił tych żądań objętych pozwem (punkt 2 wyroku). Inaczej już natomiast sprawa się miała z dochodzoną jeszcze kwotą 338,25 zł z tytułu holowania wraku. Zwrócić uwagę należy, że rozmiar szkody niewątpliwie uniemożliwiał poszkodowanemu bezpieczne poruszanie się pojazdem po kolizji. Skutkiem uszkodzenia pojazdu podczas kolizji była zatem konieczność jego holowania. Poszkodowany poniósł z tego tytułu koszt w wysokości 492 zł brutto. To również jest element szkody powoda. Ten koszt pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem drogowym, podczas którego uszkodzony został samochód poszkodowanego. Jak wynika z treści sprzeciwu pozwany przyznał w niej, iż nie kwestionuje przyjętej przez powoda stawki holowania. Wobec tego należało uznać za zasadny koszt holowania pojazdu w kwocie 492 zł brutto, zresztą znanej Sądowi również z innych analogicznych spraw. Zatem roszczenie w tym zakresie okazało się zasadne zarówno co do zasady, jak i wysokości, tym bardziej, że chodziło o stawkę zryczałtowaną za usługę wykonaną przez powoda. Skoro zgłoszono 492 zł, a zapłacono 153,75 zł, to w pełni należna była dochodzona kwota. Wobec tego w pkt. 1 wyroku Sąd zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 338 zł 25 gr wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od dnia 24 marca 2017 r. do dnia zapłaty. O odsetkach ustawowych od zasądzonej kwoty Sąd orzekł na podstawie art. 481 § 1 i 2 kc w zw. z art. 14 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2003 r. Nr 124, poz. 1152 ze zm.), zgodnie z którym ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie w terminie 30 dni licząc od dnia złożenia przez poszkodowanego lub uprawnionego zawiadomienia o szkodzie. Skoro powód zgłosił szkodę z tytułu holowania w dniu 21 lutego 2017 r., to pozwany należne odszkodowanie na tej podstawie winien był wypłacić do dnia 23 marca 2017 r., zgodnie z ustawowym obowiązkiem. Od dnia następnego od tej daty pozwany pozostawał już zatem w opóźnieniu ze spełnieniem świadczenia na rzecz powoda. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 100 kpc (pkt 3 wyroku), rozdzielając je pomiędzy strony stosunkowo, a mianowicie w ten sposób, że obciążył nimi powoda w 93 %, a pozwanego w 7 %, i z tego tytułu zasądził od powoda na rzecz pozwanego kwotę 1.534 zł 62 gr tytułem zwrotu kosztów procesu. Powód bowiem wygrał swojego żądanie jedynie w 7 % (w zaokrągleniu do pełnego procenta) co do dochodzonej pozwem wysokości roszczenia. Jednocześnie powód poniósł koszty w łącznej wysokości 2.217 zł (opłata sądowa od pozwu – 400 zł, wynagrodzenie minimalne z tytułu zastępstwa procesowego wraz z opłatą od pełnomocnictwa – 1.817 zł), co przemnożone przez 7 % daje kwotę 155,19 zł. Z kolei pozwany poniósł koszty w kwocie 1.817 zł – z tytułu zastępstwa procesowego wraz z opłatą od pełnomocnictwa, co przemnożone przez 93 % daje kwotę 1.689,81 zł. Uwzględniając zatem stopień przegrania sporu oraz wysokość poniesionych przez strony kosztów Sąd w pkt. 3 wyroku zasądził - po kompensacie wzajemnych roszczeń o zwrot poniesionych kosztów - od powoda na rzecz pozwanego kwotę 1.534 zł 62 gr (1.689,81 zł – 155,19 zł), tytułem zwrotu kosztów procesu. sędzia Kamil Antkowiak