← Polska

I C 580/20

Sygn. akt I C 580/20 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 23 czerwca 2023r Sąd Rejonowy w Gdyni I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSR Małgorzata Nowicka – Midziak po

§ 1k.c.

oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.

§ 1k.c.

o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst jednolity Dz.U. z 2018r. poz. 473) wynika, iż w obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. Zważyć należy, iż spór pomiędzy stronami sprowadzał się do charakteru szkody poniesionej przez stronę powodową. Ubezpieczyciel prowadzący postępowanie likwidacyjne w ramach tzw. bezpośredniej likwidacji szkody, przyjął bowiem, że koszt naprawy pojazdu przekracza wartość pojazdu w stanie nieuszkodzonym i zakwalifikował szkodę jako szkodę całkowitą. Powódka nie zgodziła się ze stanowiskiem ubezpieczyciela, zarzucając mu szereg błędów w wycenie pojazdu w postaci nieprawidłowego określenia wyposażenia standardowego, wyposażenia dodatkowego, uwzględnieniu przy wycenie niewłaściwych wartości korekt etc. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 stycznia 2006r., III CZP 76/05, LEX nr 175463, w obowiązkowym ubezpieczeniu komunikacyjnym OC ma zastosowanie zasada pełnego odszkodowania wyrażona w art. 361 § 2 k.c., a ubezpieczyciel z tytułu odpowiedzialności gwarancyjnej wypłaca poszkodowanemu świadczenie pieniężne w granicach odpowiedzialności sprawczej posiadacza lub kierowcy pojazdu mechanicznego (art. 822 § 1 k.c.). Suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń nie może być jednak wyższa od poniesionej szkody (art.

§ 1

k.c.) i przede wszystkim na tym tle zachodzi potrzeba oceny, czy koszt restytucji jest dla zobowiązanego nadmierny (art. 363 § 1 zdanie drugie k.c.). Przyjmuje się, że nieopłacalność naprawy, będąca przesłanką wystąpienia tzw. szkody całkowitej, ma miejsce wówczas, gdy jej koszt przekracza wartość pojazdu sprzed wypadku. Stan majątku poszkodowanego, niezakłócony zdarzeniem ubezpieczeniowym, wyznacza bowiem rozmiar należnego odszkodowania. Zważyć należy, że w sytuacjach, w których zniszczeniu uległa rzecz, a pozostałości po niej prezentują jednak pewną wartość, wartość ta podlega odliczeniu od należnego poszkodowanemu odszkodowania. W tym wyraża się działanie zasady compensatio lucri cum damno. Nie występują żadne okoliczności uzasadniające wyłączenie działania powyższej zasady w odniesieniu do sytuacji, w której, w miejsce podmiotu wyrządzającego szkodę, zobowiązanym do naprawienia szkody jest ubezpieczyciel (zob. wyrok SN z dnia 6 kwietnia 2004r., I CK 557/03, LEX 585672). Ustalenia faktyczne dotyczące charakteru szkody oraz jej wysokości Sąd oparł przede wszystkim na opinii biegłego z zakresu techniki samochodowej. Ostatecznie biegły wskazał, że wartość rynkowa pojazdu powódki marki M. o numerze rejestracyjnym (...) w stanie nieuszkodzonym wynosi 34.800 zł, co przy koszcie naprawy ustalonym na poziomie 37.060,44 zł, oznacza, że szkoda ma charakter szkody całkowitej. Z zarzutami stron spotkała się przede wszystkim wycena wartości samochodu powódki w stanie nieuszkodzonym, przy czym strona powodowa zarzucała biegłemu znaczne zaniżenie tej wartości, a strona pozwana jej nieprawidłowe zawyżenie. Powódka zarzuciła biegłemu m.in. niewłaściwe zakwalifikowanie lakieru „mica” jako wyposażenia standardowego, nieuwzględnienie reflektorów ksenonowych bez spryskiwaczy, pominięcie przy określeniu wyposażenia dodatkowego szyberdachu, niewłaściwe pomniejszenie korekty ze względu na serwisowanie pojazdu, pominięcie przy określeniu zakresu szkody uszkodzeń tylnej części pojazdu. Odnosząc się do pierwszego z wymienionych powyżej zarzutów biegły P. T. wskazał, że w systemie (...) Ekspert dla przedmiotowego samochodu przyjęto, że dopłata do wartości pojazdu zależna od rodzaju pokrycia lakierowana naliczana jest wyłącznie dla lakierów typu „lakier perłowy”, natomiast dla lakieru typu mika takich dopłat się nie przewiduje i nie wpływa na wartość pojazdu. Co do reflektorów, to biegły wyjaśnił, że lista wyposażenia w systemie (...) Ekspert obejmuje wyposażenie pakietowe składające się z reflektorów ksenonowych wraz ze spryskiwaczami, natomiast pojazd powódki był wyposażony jedynie w reflektory ksenonowe bez spryskiwaczy. W konsekwencji biegły słusznie uznał, że jeżeli na wartość pojazdu składa się nierozłączny pakiet dwóch elementów, to brak jednego z tych elementów wyposażenia pakietowego powoduje, że wartość rynkowa samochodu jest pomniejszona o wartość całego pakietu. Na uwzględnienie nie zasługiwał także zarzut dotyczący pominięcia w wycenie szyberdachu. Jak wyjaśnił biegły tym mianem nazywa się dach przesuwany/podnoszony, przy czym może on być sterowany elektrycznie bądź mechanicznie. Pojazd powódki był wyposażony w dach regulowany elektrycznie, który zgodnie z danymi podanymi w systemie służącym do wyceny wartości pojazdu w dacie wyprodukowania miał wartość 2.347 zł, a w dacie szkody (czyli po upływie 10 lat) już tylko 230 zł. Zatem biegły prawidłowo określił zarówno wyposażenie pojazdu, jak też jego wartość z dnia szkody. Odnośnie zarzutu dotyczącego niewłaściwego pomniejszenia korekty ze względu na serwisowanie pojazdu, to biegły T. wskazał, że udokumentowane serwisowanie pojazdu nie obejmuje okresu eksploatacji od dnia produkcji (9 listopad 2007r.) do momentu pierwszego zarejestrowania w Polsce (22 marze 2020r.) i pierwszego serwisu w Polsce (21 czerwca 2010r.). Nie ma zatem żadnych dokumentów potwierdzających serwisowanie pojazdu przez pierwsze 2,5 roku jego użytkowania. Nadto, biegły zwrócił uwagę, że stan techniczny pojazdu odbiegał od stanu dobrego z uwagi na nadmierną korozję belki osi tylnej. Powyższe okoliczności uniemożliwiały przyznanie maksymalnej korekty z tytułu serwisowania pojazdu. Biegły zatem prawidłowo przyjął tę korektę na poziomie +2 %. Ostatni z zarzutów powódki był zupełnie niezrozumiały, gdyż określając zakres szkody biegły przyjął zakres uszkodzeń wskazany przez powódkę. Strona powodowa nie wykazała, aby pojazd posiadał jakieś inne nieuwzględnione uszkodzenia tylnej części. Zarzuty do opinii zgłosiła również strona pozwana, podnosząc, że biegły nie wskazał żadnych szczególnych cech tarcz aluminiowych, uznając je za element wyposażenia standardowego. Nadto, biegły miał nieprawidłowo uwzględnić ujemną korektę ze względu na stan utrzymania i dbałości o pojazd, choć pojazd posiadał uszkodzenia niezwiązane ze szkodą, których nie sposób uznać za brak dbałości o pojazd. Wreszcie, wartość pojazdu powinna być pomniejszona o wartość automatycznej skrzyni biegów, tj. o kwotę 1.405 zł. Odnosząc się do pierwszego z zarzutów ubezpieczyciela, biegły wskazał, że element wyposażenia standardowego stanowiły tarcze kół aluminiowe, bez wskazania żadnych szczególnych cech, a jedynie wskazano rozmiar tarcz i opon. W pojeździe powinny być zamontowane tarcze kół o rozmiarze 18’’ oraz opony o rozmiarze 235/60 i takowe były zamontowane w samochodzie powódki. Zatem, należało przyjąć, że zamontowane tarcze kół spełniały kryteria pozwalające uznanie ich za element wyposażenia standardowego. Z kolei, uzasadniając swoje stanowisko co do zasadności uwzględnienia ujemnej korekty ze względu na stan utrzymania i dbałości o pojazd, biegły powołał się na zapisy „Instrukcji określenia wartości pojazdów nr (...)”, wskazując, że podstawą zastosowania rzeczonej korekty może być: zły stan utrzymania pojazdu (w tym korozja elementów), niekompletność elementów wyposażenia, zabrudzenia poszyć, wykładzin, zarysowania powłok lakierniczych itp. Natomiast, pozwany uwzględnił korekty własne, powołując się na wcześniejsze uszkodzenia auta, które – jak wskazał biegły – mogą być jedynie podstawą do zastosowania korekty dotyczącej koniecznych napraw pojazdu. Jednak, aby zastosować taką korektę konieczna jest okresowa niesprawność pojazdu i związana z tym konieczność wykonania naprawy. Tymczasem pozwany nie wykazał zakresu naprawy koniecznej, nie opisał uszkodzeń powodujących okresową niesprawność samochodu, nie określił wartość części i materiałów koniecznych do dokonania naprawy. W tym stanie rzeczy przytoczone przez pozwanego uszkodzenia mogły być uwzględnione jedynie w ramach korekty ze względu na stan utrzymania i dbałości o pojazd. Z kolei, odnosząc się do ostatniego zarzutu ubezpieczyciela, biegły wyjaśnił, że w systemach służących do wyceny pojazdów, wartość w wersjach wyposażenia dostępnych na rynkach innych niż polski sprowadzanych do Polski i tu użytkowanych, określane są w odniesieniu do wartości podobnych pojazdów w wersji dostępnej na rynku polskim, poprzez wskazanie jako wyposażenia dodatkowego, tych elementów, które występując w wycenianym pojeździe, a nie występują w wersji przeznaczonej na rynek polski oraz poprzez wskazanie braków w wyposażeniu standardowym tych elementów, które nie występują w wycenianym pojeździe, a występują w wersji na rynek polski. W przypadku samochodu powódki skrzynia biegów automatyczna stanowi wyposażenie standardowe w wersji przeznaczonej na rynek północnoamerykański, stąd winna zostać zakwalifikowana jako wyposażenie dodatkowe dla pojazdu dostępnego na rynku polskim. W ocenie Sądu wyjaśnienia biegłego odnośnie wyposażenia pojazdu, zasadności przyjęcia korekt, wartości pojazdu w stanie nieuszkodzonym, a także charakteru szkody są logiczne, przekonujące i nie budzą żadnych wątpliwości w świetle wiedzy powszechnej czy doświadczenia życiowego. Podzielając zatem powyższe wyjaśnienia biegłego, ostatecznie Sąd przyjął – zgodnie z opinią – że poniesiona przez powódkę szkoda ma charakter szkody majątkowej i odpowiada różnicy pomiędzy wartością samochodu w stanie nieuszkodzonym (34.800 zł) a wartością pojazdu w stanie uszkodzonym (14.855 zł), a więc wynosi 19945 zł. Mając na względzie, że na etapie przedprocesowym (...) SA przyznało i wypłaciło powódce kwotę 11.508 zł, do skompensowania pozostała szkoda w kwocie 8.437 zł. Nadto, Sąd uwzględnił również roszczenie powódki o zapłatę kwoty 344,40 zł z tytułu poniesionych przez nią kosztów sporządzenia prywatnej opinii. Zważyć należy, iż w wyroku z dnia 30 lutego 2002 r., V CKN 908/00 (niepublikowany) Sąd Najwyższy wskazał, że ocena, czy koszty ekspertyzy powypadkowej poniesione przez poszkodowanego w postępowaniu likwidacyjnym mieszczą się w ramach szkody i normalnego związku przyczynowego winna być dokonywana na podstawie konkretnych okoliczności sprawy, a w szczególności po dokonaniu oceny, czy poniesienie tego wydatku było obiektywnie uzasadnione i konieczne. W świetle przedstawionego stanowiska judykatury ocena czy poniesione koszty ekspertyzy sporządzonej na zlecenie poszkodowanego w postępowaniu przedsądowym są objęte odszkodowaniem przysługującym od ubezpieczyciela z umowy odpowiedzialności cywilnej, musi być dokonana przy uwzględnieniu całokształtu okoliczności sprawy, a w szczególności uzależniona jest od ustalenia, czy zachodzi normalny związek przyczynowy pomiędzy poniesieniem tego wydatku a kolizją drogową, oraz czy poniesienie tego kosztu było obiektywnie uzasadnione i konieczne także w kontekście ułatwienia prawidłowego określenia rozmiarów szkody przez zakład ubezpieczeń. Natomiast w wyroku z dnia 25 stycznia 2021 r., V AGa 127/20 Sądu Apelacyjny w Gdańsku stwierdził, że poszkodowanemu przysługuje od ubezpieczyciela odpowiedzialności cywilnej zwrot kosztów tzw. prywatnej opinii (ekspertyzy) rzeczoznawcy, jeżeli jej sporządzenie było niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania. W ocenie Sądu poniesiony przez powódkę wydatek w realiach niniejszej sprawy był konieczny przede wszystkim w celu określenia wartości przedmiotu sporu. Zważyć bowiem należy, iż powódka nie posiadała wiedzy specjalistycznej pozwalającej na samodzielną wycenę szkody. Wytaczając powództwo strona powodowa była zobowiązana wskazać wartość przedmiotu sporu, przy czym nie mogła wskazać kwoty dowolnej. Przy wskazaniu zbyt niskiej wartości przedmiotu pozwu, sprawa zostałaby rozpoznana według przepisów o postępowaniu uproszczonym, w którym zmiana powództwa jest niedopuszczalna. Natomiast, w przypadku podania zbyt dużej wartości przedmiotu sporu, nieznajdującej potwierdzenia w opinii biegłego, doszłoby do stosunkowego rozliczenia kosztów procesu i powódka nie uzyskałyby zwrotu całości poniesionych kosztów procesu. Co prawda – jak się ostatecznie okazało – w prywatnej opinii sporządzonej na zlecenie powódki nieprawidłowo określono charakter szkody (wskazano w niej, że szkoda ma charakter szkody częściowej), niemniej opinia ta usprawiedliwiała roszczenie powódki, wskazując, że całość poniesionej szkody nie została przez ubezpieczyciela skompensowania. Gdyby powódka nie zasięgnęła opinii rzeczoznawcy nie miałaby wiedzy, że odszkodowanie zostało przez ubezpieczyciela zaniżone. To właśnie ta prywatna ekspertyza była impulsem do dochodzenia roszczenia na drodze sądowej. Tym samym należało uznać, że koszty prywatnej opinii zostały poniesione w celu dochodzenia roszczenia. Zatem, łącznie Sąd zasądził od pozwanych na rzecz powódki kwotę 8.781,40 zł. Nadto, na podstawie art. 481 k.c. Sąd zasądził także odsetki ustawowe za opóźnienie od dnia 10 października 2017 roku. Zważyć należy, iż pozwany jako profesjonalista dysponujący zarówno zespołem fachowych rzeczoznawców, jak też niezbędnymi środkami technicznymi był w stanie określić prawidłowo zakres szkody, koszt naprawy, a co za tym idzie także wysokość odszkodowania w 30 – dniowym terminie wynikającym z art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych liczonym od dnia zgłoszenia szkody (tj. od dnia 9 września 2017r.). W pozostałym zakresie na mocy powołanych powyżej przepisów a contrario. Brak było również podstaw do zasądzenia wyżej wskazanej kwoty solidarnie. Jak bowiem wskazano powyżej roszczenia w stosunku poszczególnych pozwanych były oparte na odmiennych podstawach prawnych, stąd zachodziła tzw. solidarność niewłaściwa. Poza odszkodowaniem obejmującym koszty przywrócenia pojazdu do stanu sprzed szkody, powódka domagała się także zasądzenia zadośćuczynienia za krzywdę oraz odszkodowania w postaci poniesionych kosztów leczenia. Strona pozwana zakwestionowała przede wszystkim związek wskazanych przez powódkę obrażeń i dolegliwości z przedmiotowym wypadkiem, wskazując, że już przed wypadkiem powódka leczyła się z powodu dolegliwości zwyrodnieniowo – dyskopatycznych kręgosłupa, a dolegliwości barku zostały zgłoszone dopiero w 2020r. Ponadto, podnosiła, że wykonane w 2019 roku badanie (...) głowy nie ujawniło żadnych urazu odniesionego na skutek wyżej wskazanego wypadku. Zgodnie z treścią art. 444 § 1 k.c. w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. W myśl natomiast art. 445 § 1 k.c. w zw. z art. 444 k.c. w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Podkreślić należy, iż przesłankami odpowiedzialności deliktowej są zaistnienie szkody, wystąpienie zdarzenia, za które ustawa czyni odpowiedzialnym określony podmiot oraz związek przyczynowy pomiędzy czynem niedozwolonym, a szkodą w tej postaci, że stanowi ona jego zwykłe następstwo. Ciężar udowodnienia wszystkich tych okoliczności obciąża co do zasady poszkodowanego (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 31 marca 2015 r., I ACa 1144/14, L.). W niniejszej sprawie powódka jednak nie sprostała ciężarowi dowodu i nie zdołała wykazać, że doznała szkody na osobie. Podkreślić należy, iż na poparcie swoich roszczeń z tytułu zadośćuczynienia na krzywdę oraz odszkodowania za szkodę powódka złożyła dokumentację medyczną, a także zaoferowała dowód z własnych zeznań. Przesłuchana w charakterze strony powódka zeznała, że na skutek kolizji doznała mocnego uderzenia w lewy bark, a także poczuła mocne szarpnięcie. Nadto, wskazała, że na pogotowiu zalecono jej wizytę w POZ, a w ciągu pierwszych 3 dni po wypadku nie była w stanie funkcjonować, miała bóle głowy i była lekko otępiała. Zgodnie z zeznaniami, dopiero w następnym tygodniu po zdarzeniu powódka miała udać się do lekarza pierwszego kontaktu, który miał skierować ją na rezonans magnetyczny. Powódka wskazywała przy tym, że dolegliwości bólowe głowy uśmierzała przyjmując lek K., lecz dolegliwości te nie ustąpiły do chwili obecnej. Dalej, powódka twierdziła, że leczyła się u neurologa, przechodziła serię zabiegów rehabilitacyjnych. Konfrontując zeznania powódki z przedstawioną dokumentacją medyczną należy stwierdzić, że przedstawiony przez powódkę przebieg leczenia nie znajduje żadnego potwierdzenia w historii choroby. Przede wszystkim nie złożono do akt niniejszego postępowania żadnej dokumentacji, która potwierdzałaby, że po zdarzeniu powódka udała się na pogotowie ratunkowe, a następnie leczyła się u lekarza ogólnego i neurologa. Z przedstawionych dokumentów wynika, że dopiero w dniu 21 marca 2018 roku ponownie udała się do poradni rehabilitacyjnej, skarżąc się na drętwienie obu stóp, szczególnie palców, nawracające bóle odcinka LS w przebiegu skoliozy. W okresie późniejszym co prawda powódka leczyła się w poradni POZ i poradni neurologicznej z powodu zaburzeń korzeni rdzeniowych i splotów nerwowych, niemniej nie sposób stwierdzić, aby leczenie to pozostawało w związku z przedmiotowym wypadkiem. Zwrócić należy uwagę, że dopiero w dniu 9 marca 2020 roku w poradni neurologicznej wskazała na udział w wypadku samochodowym, zaś w dniu 28 sierpnia 2020 roku o wypadku wspomniała w poradni POZ. Sygnalizowanie udziału w wypadku komunikacyjnym należy łączyć jednak z dochodzeniem roszczeń przeciwko ubezpieczycielom, gdyż w 2020 roku powódka wytoczyła niniejsze powództwo. Dalej, należy zauważyć, że podpisując umowę z (...) S.A. dotyczącej bezpośredniej likwidacji szkody, powódka oświadczyła, że „według jej wiedzy, wskutek przedmiotowego zdarzenia, nie zaistniała szkoda na osobie tj. że wskutek tego wypadku żadna osoba nie odniosła obrażeń ciała ani rozstroju zdrowia, uszczerbku w jakichkolwiek dobrach osobistych, ani też wskutek doznania obrażeń lub rozstroju zdrowia nie nastąpiła śmierć takiej osoby”. Mając na względzie, że umowa została podpisana przez powódkę po upływie miesiąca od dnia zdarzenia, to gdyby faktycznie na skutek wypadku powódka odniosła jakiekolwiek obrażenia, to w momencie składania podpisu pod wyżej wskazaną umową odczuwałaby dolegliwości i tym samym nie złożyłaby oświadczenia o takiej treści, jak powyżej zacytowano. Ponadto, zdaniem Sądu, gdyby faktycznie powódka doznała uszkodzenia ciała bądź rozstroju zdrowia na skutek ww. wypadku, to dysponowałaby dokumentacją medyczną z okresu leczenia. Powódka nie miała bowiem problemu z uzyskaniem dokumentacji zarówno z okresu poprzedzającego wypadek, jak też z okresu późniejszego. Ponadto, należy zauważyć, że jeszcze przed wypadkiem powódka skarżyła się na bóle odcinka C i LS kręgosłupa w przebiegu zmian zwyrodnieniowo – dyskopatycznych, skoliozę lewostronną, dyskopatię C5-C6, co jednoznacznie wynika z załączonych do akt sprawy dokumentów. Zważywszy, iż zabiegi rehabilitacyjne objęte żądaniem pozwu dotyczyły głównie kręgosłupa, to należało uznać, że nie mają one żadnego związku z wypadkiem i dotyczyły schorzeń samoistnych, rozwijających się niezależnie od tego zdarzenia. Nadto, należało uznać, że roszczenie w zakresie żądania zadośćuczynienia i zwrotu kosztów leczenia w stosunku do pozwanego Towarzystwa (...) S.A. uległo przedawnieniu. Zgodnie z treścią art. 442 1 § 1 k.c. roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. W myśl § 3 w razie wyrządzenia szkody na osobie, przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Zgodnie z treścią umowy zawartej przez powódkę z (...) S.A. w razie, gdyby przed wypłatą świadczenia pieniężnego (...) S.A. powziął wiadomość, że skutkiem wypadku była również szkoda na osobie, przeprowadzi postępowanie likwidacyjne wyłącznie w zakresie wynikającym z § 3 ust. 1, a ewentualne zgłoszenie szkody na osobie przekaże do właściwego zakładu ubezpieczeń, informując o tym poszkodowanego. Nazwa ubezpieczyciela sprawcy została wskazana w zawartej tego samego dnia umowie przelewu wierzytelności. Stąd należało mieć na względzie, że w dniu 11 października 2017 roku powódka miała już wiedzę odnośnie podmiotu zobowiązanego do naprawienia szkody. Zważywszy, iż pismo zawierające żądanie zapłaty zadośćuczynienia i zwrotu kosztów leczenia zostało pozwanemu doręczone dopiero w dniu 11 maja 2021 roku (k. 165), to nie ulega wątpliwości, że w tej dacie było już przedawnione. Natomiast, w stosunku do (...) S.A. roszczenie nie uległo przedawnieniu, gdyż pismo zawierające zmianę powództwo zostało temu ubezpieczycielowi doręczone w dniu 7 września 2020 roku (w dniu 9 września 2017r. nastąpiło zgłoszenie szkody). Jednak nie miało to wpływu na rozstrzygnięcie z przyczyn wskazanych powyżej. Tym samym, na podstawie art. 445 § 1 k.c. w zw. z art. 444 k.c. a contrario, co do żądania zadośćuczynienia oraz odszkodowania z tytułu zwrotu kosztów leczenia powództwo podlegało oddaleniu. O kosztach procesu Sąd orzekł na mocy art. 100 k.p.c. i obciążył strony postępowania kosztami procesu w stosunku w jakim uległy w niniejszym sporze tj. powódkę w 68 %, a pozwanych w 32 % w równych częściach. Jednocześnie, na mocy art. 108 § 1 k.p.c. pozostawił szczegółowe rozliczenie kosztów referendarzowi sądowemu po uprawomocnieniu się wyroku.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.